Gość: Stary
IP: *.clover.com.au
26.01.02, 12:08
Szanse Polaka z zagranicy, odwiedzajacego Polske na paszporcie polskim, na
sprawną reanimację w polskiej karetce pogotowia lub szpitalu, w razie poważnego
wypadku, są raczej takie sobie.
Proszę spojrzeć pod ten raczej skomplikowany adres:
www.google.com/search?q=cache:F-
c4eDBx6cUC:www.abc.com.pl/serwis/du/1996/0588.htm+o+pobieraniu+i+przeszczepianiu
+kom%F3rek,+tkanek+i+narz%B9d%F3w&hl=pl
"ROZPORZĄDZENIE MINISTRA ZDROWIA I OPIEKI SPOŁECZNEJ
z dnia 1 października 1996 r. w sprawie centralnego rejestru zgłoszonych
sprzeciwów na pobranie komórek, tkanek i narządów, sposobu rejestracji
sprzeciwów oraz sposobu ustalania istnienia sprzeciwu w formie oświadczeń.
(Dz. U. Nr 124, poz. 588)"
Ustawa przyjmuje konstrukcję domniemanej zgody potencjalnego dawcy, polegającą
na braku wyrażonego za życia sprzeciwu. Kto nie zgadza się na oddanie po
smierci narzadów do przeszczepienia, musi zglosic swój sprzeciw do Centralnego
Rejestru Sprzeciwów na odpowiednim formularzu. Formularz zgloszenia mozna
otrzymac w kazdej przychodni rejonowej, szpitalu i w niektórych aptekach.
Jest tylko jeden szkopuł. Polak mieszkajacy stale za granica ani sie z polskimi
przychodniami rejonowymi, szpitalami i aptekami nie stykał, ani formularzy
żadnych na oczy nie widział, ani nikt go nawet nie próbował poinformować, że w
razie poważnego wypadku podczas wizyty w Polsce, polska służba zdrowia zużyje
go na części zamienne, zamiast ratować, nie pytając nikogo o zgodę.
Będzie miał przy sobie polski paszport, a to wystarczy, żeby zamiast go
ratować, ucieszono się, że jest świeża wątroba, nerki i rogówki. Jak panstwo i
koleżeństwo myślą, jakie są szanse Polaka z zagranicy na otrzymanie sprawnej
reanimacji przez załogę polskiej karetki pogotowia w sytuacji, kiedy w Polsce
(jak wszędzie) notorycznie brakuje organów do transplantacji?
Visitez la Pologne.