Witam,
Mam nadzieję, że uda mi się zdobyć trochę wartosciowych porad, a nie tylko bluzgi od zmieniających
nicki psycholi z pewnego niemieckiego uniwersytetu (kliniki uniwersyteckiej?)
Do rzeczy. Spędziłem w sumie kilka lat w US i ostatnio w atlantyckiej Kanadzie. Jestem zafacynowany
tym krajem (tj. Kanadą) i nigdy i nigdzie nie miałem równie rewelacyjnych warunków pracy, co tam.
Jestem teraz w Polsce, ale od pewnego czasu intensywnie myslę o powrocie na stałe.
Mam możliwosć sprzedania swojego mieszkania w Wa-wie i przeniesienia się z rodziną do Kanady.
Miejsce o którym myslę ma wyjątkowo - nawet jak na Kanadę - tanie nieruchomosci. Za połowę ceny
mieszkania w Polsce mogę tam kupić (mam ofertę) przyzwoity, spory i ładny dom nad oceanem, o pół
godziny drogi od uniwersytetu. Na tym uniwersytecie mogę mieć, praktycznie bez problemu, ofertę
pracy - nie jakos rewelacyjnie płatnej, ale w zawodzie, satysfakcjonującej i stabilnej. Moja żona jest
lekarzem, w specjalnosci na którą akurat tam jest spore zapotrzebowanie. Rzecz jasna, musiałaby
ona przejsć przez cały proces nostryfikacji (przy okazji: czy orientujecie się jak to wygląda i czy sa
różnice w tym względzie między Prowincjami?), ale można przyjąć, że później miałaby pracę i to dużo
bardziej dochodową od mojej. Oboje jestesmy przed trzydziestką, znamy biegle język, nie mamy
oporów przed zmianą wszystkiego.
Jakie są Wasze pierwsze uwagi na taki temat? W Polsce wiedzie się nam bardzo srednio, a ja nie
mam pracy w swoim zawodzie i zarabiam różnymi chałturami. Żona pracuje, ale pensje służby
zdrowia do najlepszych nie należą. Uprzedzając pytania - nie ma nic wspólnego z dodatkowymi
źródłami przychodu, jakie mają lekarze z "pewnego miasta w centrum kraju".
Sytuacja w Polsce wygląda dla nas przygnębiająco. Jestesmy sfrustrowani i przybici, nie widzimy za
wielkich szans na bliską przyszłosć tutaj. Tam czeka na nas przynajmniej jakas nadzieja. Plusy z
naszego pomysłu są - na tym etapie - takie, że mielibysmy od razu dom kupiony za cash, jedną stałą
pracę, szansę na drugą (po kilku latach), i jeszcze trochę (nawet sporo) pieniędzy w banku.
Uniwersytet jest nam w stanie pomóc w szybkim uzyskaniu (nawet przed przyjazdem) prawa stałego
pobytu.
Chciałbym w tym miejsu ubiec tych, którzy zaczną sypać argumentami, że Polska nas
wykształciła. Za swoje studia płaciłem sam, ucząc się i pracując, płacąc podatki itp. Sam
to sobie zawdzięczam. Uprzedzając inne pytania: mieszkanie mamy dzięki wielkiej pomocy naszych
rodzin; nigdy by nas na nie nie było TU stać.
Proszę o Wasze uwagi, opinie, sugestie i co jeszcze będziecie chcieli napisać.
Pozdrawiam!