IP: *.aster.pl / *.aster.pl 09.01.04, 23:23
jessoo dobrze by bylo....ja mam to od roku i jestem przerazona..dzis mija 5ty
dzien normalnego jedzenia <tzn bez latania do lazienki, obzerania sie> mam
prawie 18 lat i zawalone zycie...najfajniejsze jest to, ze wiem czemu, zdaje
sobie ze wszystkiego sprawe, jednak nie potrafie walczyc...widze u siebie
wszystkie objawy tego cholernego problemu, jakim jest bulimia..mija miesiac
jak stracilam okres, co prawda jem teraz nomalnie bez wymiotow, lecz prawie
doslownie waze jedzenie, to nie jest zycie...nie mam do kogo isc, wstydze
sie...jestem kontaktowa i rozgadana i co z tego...wstydze sie do tego
przyznac komukolwiek, rodzice nie wchodza w gre, z 52 spadlam do 43 a oni
nic..jakby w ogole nie widzieli ze non stop latalam do lazienki, lub nie
jadlam prawie nic....heh i co da sie z tego wyjsc ? nie sadze...jak nie
bulimia to anoreksja ...wiem co mnie czeka...wykoncze sie tak ze ktoregos
dnai sie obudze i nie poznam tej, ktora stoi odbita w lustrze...albo sie nie
obudze...
Obserwuj wątek
    • Gość: mineral Re: tragedia IP: 217.173.193.* 10.01.04, 02:35
      nie mozesz tak myslec,ja wiem dobrze,co to znaczy.dokladnie tak samo mialam i
      mam!!!ale wierze,ze bedzie lepiej i jeste czasem lepiej,ale staram sie bo chce
      miec dzieci i to jest najwazniejsze.dasz rade wierze w ciebie!!!jak bys chciala
      czasem miec z kim pogadac,to daj jakis namiar na tej stronie oki buziaki
      • Gość: kretynka Re: tragedia IP: *.aster.pl / *.aster.pl 10.01.04, 09:16
        mm w sumie mysl o dzieciach wplywa na mnei tak destrukcyjnie..jak pomysle ze
        mialyby miec taka matke..lub co gorsze...nie wiem na ile wyniszczylam sie w
        srodku, nie mowie juz o psychice, lecz o stronie fizycznej /nerki/watroba/
        cholera... nom b chcialabym pogadac z kims kto ma to samo co ja...podobno mysl
        ze nie jestes jedyna z takim problemem b pomaga
    • Gość: iza Re: tragedia IP: 62.233.251.* 10.01.04, 20:02
      jakbym siebie słyszała, czytała...u mnie też jest na zmianę- muszę to nazwać w
      końcu- bulimia, anoreksja. raz nie jem, nienawidzę jedzenia, nie mogę na nie
      patrzeć. mija jakis czas... wpycham w siebie na maksa. ostatnio wylądowałam w
      szpitalu- "ostry nieżyt żołądka" spowodowany ciekawe czym?? teraz jestem na
      etapie kaszek, kleików, wszystkiego, co płynne. w sumie fajnie, bo mama nie
      wpycha we mnie jedzenia. ale nie chcę zostawać sama w domu, bo mogę nie
      opanować się i zostawić lodówkę pustą. chcę to zmienić.chcę, żeby mnie ktoś w
      końcu wysłuchał, porozmawiał. ja Ciebie rozumiem, wiem, co przeżywasz.
      codziennie rano budzę się i myślę TYLKO o tym, co powinnam a czego nie
      powinnam zjeść. horror...trzymaj się

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka