Dodaj do ulubionych

Moja bulimia c.d.

25.01.10, 01:18
Witajcie. Kiedyś już tu byłam. Rozpoczęłam wątek pod tytułem Moja
bulimia. W opewnym momencie należał do najliczniejszych pod względem
ilości wpisów. Pisałam wtedy jak to się zaczęło, byłam pełna
optymizmu, leczyłam się i wierzyłam, że dam radę. Mam 40 lat,
przeszłam kilka terapii - żadna nie przyniosła efektu. Mam
przewlekłe zapalenie przełyku, ziejący wpust nad żołądkiem,
tężyczkę, arytmię serca i ciągłe potworne infekcje gardła, tchawicy,
krtani. Aha no i ważę ponad 100 kilogramów. Zwątpiłam, że ktoś lub
coś jest jeszcze w stanie mi pomóc. Spotykam na swej drodze
kompletnie głupich terapeutów. Psychologow, którzy mają czelność
twierdzic, że umieją mi pomóc bo skończyli dwutygodniowy kurs.
Jedyną pomoc medyczną jaką mam to nadzór ze strony kilu
zaprzyjaźnionych ze mną lekarzy internistów. ciagle badają mi
przełyk, leczą objawy, monitorują moje serce. Psychiatrzy i
psycholodzy - proszę Was - zmieńcie zawód. To czego sie podjęliście
to nie jest zabawa. Tacy jak ja szukają ratunku przed smiercią a Wy
faszerujecie nas bzdurami bóg wie w jakim celu i oczym. Spotkałam
babkę, która latala na każde moje skinienie. Potrafiła wariatka
przyjechać na moje wezwanie do sklepu. Ja sobie robiłam z niej jaja!
Druga przeklibnała i uważała, że to zrobi namnie wrażenie. Trzecia
pitoliła mi przypowieście o koniu który zszedł z obrazu...Przykłady
mogę mnozyć i zstanawiam, kto bardziej potrzebuje pomocy
medycznej... Jeżeli jest tutaj ktoś kto ma tyle lat co ja i wie jak
sobie z tym radzić....Potrzebuję pomocy... :(
Obserwuj wątek
    • ankaaa Re: Moja bulimia c.d. 25.01.10, 08:44
      Wpisz w google: certyfikowani psychoterapeuci Polskiego Towarzystwa
      Psychiatrycznego.
      I tam szukaj specjalisty.

      A z jakiego miasta jesteś ?
    • to_jaaa Re: Moja bulimia c.d. 25.01.10, 09:11
      ja ja robiłam sobie z niej jaja?


      bez komentarza
      • agnasie Re: Moja bulimia c.d. 26.01.10, 22:52
        To nie komentuj - nie zależy mi na Twojej opinii. :)
    • jot_ka Re: Moja bulimia c.d. 25.01.10, 18:30
      możesz zajrzeć na
      www.anonimowizarlocy.org/forum/
    • loiseau Re: Moja bulimia c.d. 25.01.10, 18:32
      Ja mam trochę więcej niż połowę Twoich lat, więc może nie do końca do mnie
      adresujesz swój post. Chciałabym jednam Ci kilka słów napisać.
      Spróbuj może też wybrać sie do psychologów polecanych przez osoby borykające się
      z ED (obok sprawdzenia listy certyfikowanych psychologów, z reguły PTP trzyma
      standard pracy). Myślę, że to może być dobrą rekomendacją, jeżeli ktoś po
      zakończeniu terapii jest w stanie powiedzieć, że terapia rzeczywiście pomogła na
      ED. Do tego warto zachować krytyczny osąd i sprawdzić, z kim Ci zaskoczy
      relacja. To też dość indywidualna sprawa, bo nie wszyscy wszystkim pasują.
      Bardzo długo już chorujesz, choroba odbija się też mocno na Twoim zdrowiu. To
      dobrze, że jesteś pod kontrolą internistów. Myślę, że dodanie do tego
      kompleksowej pomocy psychologicznej (może jednocześnie terapia + leki od
      psychiatry?) mogłoby Ci jeszcze pomóc.
      Z racji wielu prób leczenia i lat chorowania zachęcałabym Cię do rozważenia
      zwrócenia się do psychoterapeuty z certyfikatem w psychoterapii
      poznawczo-behawioralnej, dodatkowo specjaliszującego się w pomocy osobom z
      zaburzeniami odżywiania. Wg badań nad skutecznością psychoterapii, w tym nurcie
      można liczyć na dość dużą skuteczność w szybkim opanowaniu symptomów.
      • loiseau Re: Moja bulimia c.d. 25.01.10, 18:42
        Jeszcze kilka słów, bo za szybko wysłał mi się post.
        Niestety może być też tak, że w zupełności nie wyleczysz się już nigdy (tzn,
        zawsze będziesz w czasie stresujących wydarzeń w życiu wracać do jedzenia i
        wymiotowania). Jeżeli tak miałoby być, warto zawalczyć choć o mniejszy cel -
        tzn. zmniejszenie częstotliwości ataków, uczynienie życia bardziej znośnym.
        Jednocześnie wyobrażam sobie, że taki obrót rzeczy może nie być spójny z tym, na
        co kiedyś liczyłaś i się starałaś (nie czytałam Twojego wątku, ale wyobrażam
        sobie, że motywację miałaś i masz bardzo dużą + włożyłaś już w próby pomocy
        sobie dużo energii).
        A tak na marginesie, to oprócz tych wszystkich działań
        psychologiczno-leczniczych, poleciłabym Ci jeszcze coś. Moja historia to raczej
        kompulsywne objadanie się i zauważyłam, że jest mi w życiu lepiej, mniej się
        objadam i jakoś lepiej znoszę smutki i w ogóle różne emocje, gdy ćwiczę jogę.
        Mam tu na myśli porządne i częste ćwiczenia w profesjonalnej szkole i w domu, a
        nie badziewia w postaci jogi przy muzyce w fitness centrum. Ćwiczę wg metody
        Iyengara, może jest ktoś w Twoim mieście, kto daje lekcje?
        • agnasie Re: Moja bulimia c.d. 26.01.10, 22:55
          Ha, doczytałam Twój drugi post. Czyli jesteś pacjentem. Zatrudniam
          księgowa, ktra ma problemy ze sobą. Kiedy widziała ostatnio w jaki
          wpadłam dołek też mnie chciała zabrać na yogę. Pewnie się w końcu
          skuszę. :). Dzięki za sczerośc i zyczliwośc - to naprawdę jest mi
          potrzebne.
          • loiseau Re: Moja bulimia c.d. 27.01.10, 00:24
            Pacjentem, który się dużo naczytał (oj, lata lata czytania):D
            Jogę serdecznie polecam, ale podkreślam - w profesjonalnej szkole. I jak się
            skusisz, to daj sobie z miesiąc szansy. Po chodzeniu 2 razy w tygodniu przez
            miesiąc można liczyć na pierwsze efekty. Ocenianie, czy joga jest dla kogoś
            pomocna (chociaż moim zdaniem i jak czytam mądrych znawców, to wszystkim coś ma
            do zaoferowania:) po pierwszych zajęciach mija się z celem.
      • agnasie Re: Moja bulimia c.d. 26.01.10, 22:52
        Bardzo Ci diękuję za odpowiedź. Niestey jestem w stanie, w którym
        trudno mnie zachęcić do leczenia. Ja poddałam się terapii u osoby z
        kwalifikacjami o których mówisz. I nic... Naprawdę nie wiem co mam
        ze sobą zrobić. Uważam się za sobę inteligentną - zresztą to podobno
        cecha chorych na to paskudztwo. I w mojej ocenie problem polega na
        tym, że terapeuci nie biorą pod uwage faktu, że chory człowiek jest
        tylko chory a nie niedorozwinięty. To przykre ale ja często
        widziałam jak psychiatra czy psycholoh się ze mną męczy. I druga
        sprawa - nie jestem kimś kto musi się liczyć z pieniędzmi. Ale
        odrażającym jest dla mnie płacenie komuś za rozmowe o moich
        intymnych sprawach często za moje łzy. Z Twojego wpisu wnioskuję,
        że albo jesteś terapeutą albo studentem (wiek) albo pacjentem - ale
        wyraźnie wiesz o co chodzi, dlatego liczę, że mnie zrozumiesz. Akt
        wyciagania gotówki i zostawiania jej komuś za taką usługę sprawia,
        że czuję się jak w domu publicznym. Co do leków - kilka lat
        przezyłam na fluoksetynie. ZERO efektu. teraz biorę zomiren SR bo
        nie mogę spać, mam tężyczkę. Nie chcę więcej świństwa...
        • loiseau Re: Moja bulimia c.d. 27.01.10, 00:38
          Jedna jaskółka wiosny nie czyni i jest (przynajmniej teoretycznie) szansa, że
          inny psycholog z takimi kwalifikacjami by Ci pomógł. To była tylko sugestia z
          mojej strony, nie jest moim celem zachęcanie Cię na siłę. Na terapię w danym
          momencie trzeba mieć chyba jakąś gotowość i sama musisz chcieć:) Ale
          zdecydowanie rozumiem zniechęcenie. Pisałaś, że miałaś wrażenie, że się z Tobą
          męczą terapeuci - dałaś im znać? Zawsze można pójść w otwartą komunikację i
          powiedzieć "mam wrażenie, że się pan/i ze mną męczy". Wyobrażam sobie, że to
          otwiera cały wątek o wyobrażeniach i tym, jak jest w rzeczywistości:)

          Z drugiej strony pozwoliłaś sobie na uogólnienie, które np. z moimi
          doświadczeniami się nie pokrywa, zaprotestuję więc. Piszesz, że terapeuci w
          Twojej ocenie traktują pacjentów jak niedorozwiniętych. Moja terapeutka na
          przykład miała w moim odczuciu dużo szacunku do swoich pacjentów, twierdząc, że
          lubi swoją pracę i ludzi, których dzięki niej spotyka. Oraz, że się cały czas od
          swoich pacjentów uczy.

          Co do gotówki, wiem, o co Ci chodzi. Może jak w domu publicznym się nie czułam,
          ale to wyciąganie z torebki odliczonej kwoty też mi przeszkadzało. Ale przecież
          można się po ludzku umówić inaczej - wpłacać pieniądze na konto i po sprawie.
          Chyba, że masz na myśli kwestię płacenia w ogóle. Jeśli tak, to jeszcze inny
          problem.
    • metal_fish Re: Moja bulimia c.d. 26.01.10, 18:16
      mam połowe lat co ty ale i tak spore doświadczenie z ed... a jak
      przeczytałam o koniu złażącym z obrazu to prawie jakbym słyszała
      moją p. psycholog. baaardzo lubi różne przypowieści - jedną z
      ostatnich (dokładnie już nie pamiętam treści) która niby miała mi
      pomóc utwierdziła mnie w przekonaniu że dla mnie nie ma już
      nadzieji. teraz nawet nie moge się zebrać żeby iść do niej na
      ostatnie "zamykające" spotkanie... może ktoś tu zna kogoś naprawde
      dobrego w katowicach?
    • wisienka558 Re: Moja bulimia c.d. 26.01.10, 21:18
      A brałaś leki ograniczające łaknienie?Np:bioxetin.Może masz zle dobrane leki.Po
      większości psychotropów apetyt wzrasta .
      • agnasie Re: Moja bulimia c.d. 26.01.10, 22:57
        Przypominam. Mam 40 lat. Z czego choruję 23 czyli więcej niz połowe
        mego życia. Lekarze waszerowali mnie już wszytskim. Na mnie takie
        środki po prostu nie działają. :)
        • wisienka558 Re: Moja bulimia c.d. 27.01.10, 09:28
          agnasie napisała:

          > Przypominam. Mam 40 lat. Z czego choruję 23 czyli więcej niz połowe
          > mego życia. Lekarze waszerowali mnie już wszytskim. Na mnie takie
          > środki po prostu nie działają. :)
          Ja nie wiem jakie objawy choroby .Czy wymiotujesz czy po prostu się objadasz
          .Wiem jedno jak się wymiotuje to leki sie nie wchłaniaja i niestetry nie
          zadziałają .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka