Dodaj do ulubionych

na granicy... :(

11.03.05, 21:50
czesc... przez ok. rok zylam anorektycznie (moj dzien wyladal przewaznie tak:
banan, jablko, jogurt, kawalek miesa i jakies warzywa, mleko), ale stawalam
sie coraz slabsza - doszlam do 45kg/160cm i wtedy zatrzymal mi sie okres, ale
juz jest oki... pare miesiecy temu zaczelam jesc normalniej, tzn. wlaczylam
wiecej produktow, potrzebuje nowych smakow, ale lęk prze przytyciem i utrata
tego, co w tej dziedzinie osiagnelam pozostal... :( generalnie nie jem
pieczywa, zeimniakow, makaronu itp, boje sie laczyc weglowoday z bialkami,
nie slodze i nie uzywam soli. bywa, ze zjem cos, na co mam wielka ochote, np.
ciasto, ale potem pare dni ascezy... gorzej jak zjem czegos wiecej albo grubo
po 18ej. kiedys potrafilam sie kontrolowac, ale teraz coraz czesciej zdarza
sie, ze ide wieczorem do kuchni i zjadam rozne rzeczy, ktore ujrze akurat w
lodowce, nawet jak nie jestem glodna, bo mysle o ich smaku (np. spory kawalek
sera - plasterek po plasterku, tabliczke czekolady - nie potrafie kostki
musze cala, oliwki, sporo owocow suszonych, pieczywo z maslem - chrupkie ale
sporo, abo cos z obiadu). i wlasciwie naprzemiennie slodkie i slone lub
kwasne. albo jesli zjem cos ponadprogramowego danego dnia, to stwierdzam, ze
ten dzien jest juz skopany, wiec mozna sobie pojesc bo kontrolowac zaczne sie
od jutra, ale potem mam straszne wyrzuty sumienia i nachodza mnie mysli, zeby
zwymiotowac... i boje sie tego... zraza mnie tez opcja podraznionego gardla i
ew. posmak kwasu :> jeszcze sie to nie zdarzylo, ale coraz czesciej mnie kusi
i boje sie, ze jak raz zwymiotuje, to potem juz pojdzie gladko i stanie sie
to metoda... aczkolwiek coraz czesciej sie nad ta opcja zastanawiam :((( i
boje sie ze w koncu to uczynie... :((( co ja mam robic, jak mam sie
pozbierac, jak znow panowac nad odzywianiem? czuje, ze w moj system wkradl
sie chaos i juz nad tym nie panuje :((( waze 48kg - nie chce, zeby wskazowka
wagi przekroczyla 50kg, nie chce tez wpasc w bulimie, chce jesc z
przyjemnoscia, ale racjonalnie, ale jak to zrobic...?! pomocy!!!!! :(((
Obserwuj wątek
    • kasia0078 Re: na granicy... :( 11.03.05, 22:24
      no jesteśmy w podobnej sytuacji..ja też nie miałam okresu,teraz już
      mam...różnica jest taka że ja już wiele razy wymiotowałam,tzn.nigdy nie
      pozbyłam się wszytskiego,więc biorę tabletki przeczyszczające,choć wiem że to
      nie jest rozwiązanie,ale po prostu lepiej się czuję z myślą że mój żołądek jest
      pusty...radziłąbym Ci udać się do psychologa,bo potem może już być za późno!!
      pewnie zdziwisz się dlaczego Tobie to radzę a sama nie pójdę?otóż chodzi o moją
      mamę,skoro ona już od pół roku udaje że jest wszystko ok(miala isc ze mną do
      psychologa ale o moich zaburzeniach jedzenia nic nie wie,po prostu odnosnie
      mojego zachowania chciala isc,ale to niewazne),udaje ze nic sie nie stalo,ze
      zapomnialam,wiec niech zobaczy ze w koncu zachopruje i wtedy ciekawe co
      powie...ja nalegalam zeby isc..oczywisice moge sama isc,ale mam glupie
      podejscie,bo chce schudnac najpierw a potem isc do psychologa..wiem ze to
      zalosne..ale nie chce mowic ze mam bulimie czy anoreksje a jestem gruba:(
      proszę Cię wylecz się z tego dopóki możesz i nie wpadniesz w bulimię,bo to
      koszmar:( buziaczki:*
      • kasia0078 Re: na granicy... :( 11.03.05, 22:30
        a i mogłabyś napisac ile masz lat??ile to już u Ciebie trwa??
        • panikara83 Re: na granicy... :( 11.03.05, 22:46
          mam 22 lata - w anoreksje wpadlam wraz z rozpoczeciem studiow (I rok wspominam
          jako walke o przetrwanie i jeden wielki chaos, teraz jestem na II i wprawdzie
          nie grozi mi juz, ze wylece, ale przyjemnie tez nie jest i dalej nie moge sobie
          zycia poukladac, tak jak bym chciala...). Potrzeba jedzenia nawiedzila mnie
          kolo listopada ubieglego roku - i od tamtej pory nie moge nad nia zapanowac, to
          juz 4 miesiace :( poki co tez staram sie przeczyszczac (sliwki suszone z
          mlekiem, daktyle, jablka, ciepla woda plus 2x magnezin 500mg) zamiast
          wymiotowac, ale wiem, ze balansuje na granicy - po kazdej wpadce tocze walke z
          tymi myslami, na razie z nimi wygrywam, ale tez mam swiadomosc, ze juz nie
          potrafie jesc tak minimalistycznie jak kiedys... :/ sciakam
          • fiona83 dziewczyny - to sie da pokonać!!!!!! 12.03.05, 08:38
            .......jeśli potrzebujecie wsparcia - zpraszam do mojego watku lub piszcie maile
            w kazdej sytuacji. Postaram sie was wesprzec. Sama jestem na etapie pokonywania
            kolejnego nawrotu depresji - ale daje rade sama!!!!!!!!!!!!!!!! BOB BUDOWNICZY
            NIE JEST SAM!!!!
            • belgica_i Re: dziewczyny - to sie da pokonać!!!!!! 13.03.05, 11:50
              Hej!!Jak sobie radzisz ze swoim potworem? Ja staram sie go kontrolowac..Jak
              jest z Toba..Czytalam Twoje posty i chcialabbm si dowedziec ardzoj jak to u
              Ciebie wyglada...Pozdrawiam i trzymam kciuki..
              Belgica

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka