12.11.05, 10:39
Dziewczyny pomóżcie mi prosze.Chodzi o to,że moja matka chce mnie znowu
wsadzic do szpitala bo twierdzi,że nie potrafimy się dogadac!!!!!!Mimo
tego,że wie o moim przyborze na wadze przez kompulsy jakie miewam teraz po 2
latach anoreksji coraz czesciej.Wie,że sie lecze....
Zastanawiam sie czy powodem tego nie jest to,że ona kompletnie nie akceptuje
mojej psychiatry.Twierdzi że ona jest nikim,a ja chodze tam tylko po to aby
się wymądrzac!!!!Szukałam pomocy u osoby która jest uwazana za najlepsza w
tym"fachu" we wrocławiu,ale ona leczy dorosłych(ja mam rocznikowo17).Mama
twierdzi ze gdybym trafiła na taka osobe to bym już dawno z tego wyszła a nie
brnęła dalej w inne odmiany ED.
Co mam zrobić? Rozmawiałam z nią ale to nic nie daje.
Poza tym jak pisałam w którymś wątku zawaliłam w zeszłym roku przez szpital 2
semestr roku szkolnego i nie chce stracić kolejnego.
Przepraszam ze tak chaotycznie ale jestem bardzo zdenerwowana tą sytuacja:((((
Obserwuj wątek
    • alaf86 Re: Pomocy!!! 12.11.05, 11:37
      chyba nic nie poradzisz na nieswadomosc swoich rodzicow...mowilas o tym swojemu
      psychiatrze???moze niech on pogada z twojw matka ze to tak szybko nie idzie
      wyleczyc!!!!

      pozdrawiam
      • dlaczegoj Re: Pomocy!!! 12.11.05, 13:02
        Ona nie akceptuje w ogóle mojego psychiatry,jego terapii i decyzji.
        Matka sądzi ze ona wie lepiej!!!NIc nie jest w stanie jest przekonac ze mi taka
        osoba jak mój psychiatra odpowiada.Najgorsze jest to ze ona idzie na spotkanie
        z moją terapeuta w poniedziałek na 8n wiec nie mam nawet jak jej poinformowac
        aby ja jakos przekonała ze nie tedy droga.....
        Juz nie wiem co mam robic,nawet nie pamietam kiedy czułam sie tak okropnie i
        bezradnie jak teraz.
        Najchetniej bym wszystko w domu rozniosła.Wziełam nawet tabletki uspakajające
        ale i tak nie pomogły w ogóle.
        Znacie moze numer jakiegos terapeuty z którym można pogadac nawet w weekend????
        Jeśli tak to bardzo prosze oo jakies namaiary-moze to mnie poratuje,a bardzo mi
        na tym zalezy!!!!!
        • nieokielznanaaa Re: Pomocy!!! 12.11.05, 13:41
          Myszko, weź sie w garść, proszę. Nie daj się. Twoja matka nie może mieć w rękach steru Twojego jachtu, Twojego ŻYCIA. Ty jesteś chora, jesteś swiadoma, jesteś rozumna. Twój post przepełniony jest rozpaczą, ale przede wszystkim ukazuje to, że pragniesz ZDROWIA>
          Wiedz, że moja ytuacja jest bardzo, bardzo zbliżona do Twojej. Rózni nas choroba- w moim przypadku jest to, trzy lata utrzymująca się, bulimia. Od dwóch lat uczęśzczam na psychoterapię, pięciokrotnie byłam hospitalizowana w klinice psychiatrii. Moja matka także nie akceptuje mojej p. psycholog. Twierdzi, ze ona zupelnie zmienia moj tok myslenia i dziala na mnie destruktywnie. Gó.. prawda! Nie wyobrażam sobie siebie bez niej. Bez psychoterapii, bez umiejętnego wprowadzania mnie w dorosle życie.. Kocham i szanuję moją mamę ( moj ojciec nie żyje od kilku lat), jednak tak jak wspomnialam wczesniej, musisz pokazać, że Ty wiesz, co jest dla Ciebie dobre, co pomocne. Bez Twojej zgody nie mają prawa Cię hospitalizować. Owszem istnieje sytuacja, w której było by to koniecznością, pisze to o zagrozeniu życia. Kochanie, zacznij jeść. Nie mam na myśli tu tradycyjnego posilkowania. Po prostu nie chudnij, nie katuj się. Jesli jeszcze tego nie zrobilas, zrob badania. Spojrz, czego brakuje Twojemu organizmowi, następnie staraj się mu to dostarczać. Musizz wiedziec także, że również zawaliłam jeden rok szkoły, spowodowane było to, jak przypuszczasz, silną depresją, bulimią, absolutną odmiennością wsród rodziny.. Jednak na tym świat się nie konczy. Moja pzyjaciólka pernamentnie powtarza mi, że papiery szczęścia nie dają. Priorytetem ma być zdrówko. Wówczas Twój umysl będzie lepiej pracował... Pamiętaj.. nie pozwól, by ktoś zrujnował Ci życie.. Wiem, doskonale wiem, ze czujesz się bezradna.. Ale wiem też, to przeświadczenie jest błędne.. Twoje życie.. Twoje decyzje.. Twoje zmagania..
          • dlaczegoj Re: Pomocy!!! 12.11.05, 17:36
            Dziekuje za odpowiedzi.
            Już czuje sie troche lepiej:) Nie potrafię zrozumiec niestety postępowania
            mojej matki-najpierw mowi że w tym wieku powinnam być samodzielna i radzic
            sobie z problemami sama,ale jak ja mam jej pokazac że potrafie naprawde o
            siebie zadbac skoro ona nawet nie daje mi szansy?!Ale to niestety pytanie
            raczej bez odpowiedzi.Wypisałam jej tak jak mowiła argumenty dlaczego powinnam
            jednak nie iść do szpitala i mam nadzieje ze jak przeczyta to uzna(moze nie
            teraz ale chociażby za jakis czas),że mam racje.
            Najbardziej uderzyły we mnie jeszcze przed chwila jej słowa,że robi to dla
            siebie i mojego brata...
            Ja natomiast postanowiłam dla siebie walczyc o swoje i pokazac jej że to moje
            życie,którym potrafie odpowiednio pokierowac i zadbać o siebie jak osoba
            odpowiedzialna!!!! Mam nadzieje,że mi sie uda postawic na swoim i napisze jutro
            (jeśli uda mi się porozmawiać z mamą)albo w poniedziałek ze przekonałam ją do
            moich racji.Przemyślałam sobie wszystko i stwierdziłam ze szpital mogłby mi
            pomóc tylko na krótka mete podczas mojej hospitalizacji z "abstynecją"od
            kompulsywnego jedzenia."Podczas hospitalizacji"bo tak naprawde tam nie miałabym
            za bardzo możliwosci do tego,a po powrocie do domu znów to by się mogło zaczac.
            Moim zdaniem to byłaby ucieczka od problemu lub odwlekanie rozwiązania na
            później
            • dlaczegoj Re: Pomocy!!! 13.11.05, 12:33
              Dziewczyny chyba moge juz się pochwalić moim sukcesem-udało mi sie przekonać
              mamę że szpital to tylko ucieczka,a nie rozwiązanie problemu.Ciekawa jetem jak
              wypadnie jutrzejsza rozmowa mamy z psych.....
    • dlaczegoj Re: Pomocy!!! 15.11.05, 17:41
      Hey dziewczynki,jestem i pisze tutaj czyli udałomi sie przekonac mamę!!!!!!!!
      Nawet nie wiecie jak sie z tego powodu ciesze.
      Jednak oprócz tego mam tez niestety powody do zmartwień bo nie moge sobie
      poradzic z "atakami najedzenie".Macie jakies sposoby???
      Zwykle staram sie wychodzic z domu,ale niestety te napadymam najczesciej
      wieczorem,a wtedy raczej trudno o wyscie(tym bardziejw piżamce:)))))))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka