Dodaj do ulubionych

Psychoterapia

28.01.06, 10:19
Tak się właśnie zastanawiam...Jak długo powinna trwać psychoterapia aby była
skuteczna i jak często należy spotykać się z psychologiem?Czy wizyta jeden
raz w miesiącu wystarczy?I co zrobić jeżeli nie ma możliwości spotykania się
z psychologiem częściej niż raz w miesiącu?Pytam-bo chodzę do psychologa już
trzeci rok.Poza tym przyjmuje leki:przeciwdepresyjny i neuroleptyk.Nie powiem
żeby nie było żadnych efektów tej psychoterapii.Muszę przyznać,że wiele w
moim życiu zmieniło się na lepsze.Teraz jednak mam jakiś gorszy okres i nie
mogę sobie sama z sobą poradzić.
Obserwuj wątek
    • tananek Re: Psychoterapia 28.01.06, 10:45
      sa to pytania ktore nalezaloby omowic (z tym kub innym) terapeuta, zalezy to od pacjeta , terapeuty i interakcji miedzy nimi.
      zdrowia zycze
      • chevrefeuille Re: Psychoterapia 28.01.06, 12:49
        podobno przyjmuje sie,ze terapia trwa ok.3lat.to jest oczywiscie sprawa
        indywidualna wiec moze byc troche dluzej lub troche krocej.ja tez chodze raz w
        miesiacu i sama po sobie wiem,ze to za duzy odstep czasu jak dla mnie,ale
        czesciej nie moge.
        • night21 Re: Psychoterapia 28.01.06, 16:21
          hmm..ja mysle ze raz w mieiacu to zdecydowanie za mało..
          ja chodze raz w tygodniu i co 2 tygodnie do psychiatry...
          moja psycholog uwaza ze raz w tygodniu to dla mnei za mało..ze powinnam meic
          terepie conajmniej 3 razy w tyg....dlatego ciagle namiawia mnie na leczenie
          szpitalne..gdzie pomoc miałabym na bieząco..no i terapie..
          heh
          • misiaxl Re: Do night21 28.01.06, 18:39
            Na szczęście ostatnio moja psycholog zmieniła taktykę jeżeli chodzi o umawianie
            się na wizytę.Dostałam od Niej numer tel.komórkowego i powiedziała,że mogę
            dzwonić.W styczniu byłam już u Niej dwa razy.Chciałam iść też w ten piątek co
            był ale tak się złożyło,ze przychodnia w której przyjmuje ta psycholog była
            rozbudowywana i w piątek było jej otwarcie więc nie mogłam spotkać się z Tą
            panią psycholog.Powiedziałam,że zadzwonię w poniedziałek ale nie wiem czy będę
            miała na tyle siły.W ogóle to muszę przyznać,że lepiej było kiedy to psycholog
            ustalała terminy wizyt.Teraz jednak wszystko się zmieniło bo rejestracja umawia
            pacjentów i terminy czekania są długie bo to nie jest przychodnia prywatna i
            trzeba się rejestrować.Ja na szczęście nie muszę dzwonić do rejestracji tylko
            mogę dzwonić bezpośrednio do tej pani psycholog.Jest mi jednak bardzo ciężko za
            każdym razem kiedy muszę tam zadzwonić.Na szczęście jeszcze jakoś potrafie się
            w sobie zebrać i wykręcic numer do tej pani psycholog.Czasem tylko zastanawiam
            się czy aby nie powinnam dać spokój tej pani psycholog.Czasami myślę,że może
            Ona ma mnie już dosyć.Och!Strasznie mi ciężko.Podczas ostatniej wizyty
            psycholog wspomniała coś o oddziale dziennym.Z tego co wiem to będzie to w
            godzinach dopołudniowych.Będzie tam zakwalifikowanych 20 osób czyli tak jakby
            terapia grupowa.Nie wiem co mam zrobić bo ja w tym czasie pracuję.Wiem,że osoby
            uczęszczające na taką terapię dostają zwolnienie L4 ale ja boję się że mnie
            zwolnią z pracy jak przyniosę takie zwolnienie,tym barzdiej że to będzie pewnie
            trwało ze trzy miesiące a ja niestety nie mogę pozwolić sobie na taką długa
            przerwę w pracy.
            • misiaxl Re: Do night21 29.01.06, 19:40
              Jutro zamierzam zadzwonić do pani psycholog.Mam nadzieję,że starczy mi sił i
              odwagi.
            • night21 Re: Do night21 29.01.06, 20:20
              zadzwon bedzie dobrze...:) teraoia ejst wazna...mi chyab zaczyna
              pomagac...powolutku cos sie rusza...probuje jakos ukrywac swoje problemy..ale
              czuje ze wyjda na swiatło dzienne..chyab tego chce....chce je w koncu
              pokonac..bo zapomniec sie nie da..za duzo krzywdy smutku we mnie..poradzimy sobie..
              terapia bedzie dluga i trudna..ale warto przeciez?prawda?chcemy byc
              szczesliwe..usmiechniete..i nie chodzi mi o usmiech tak ina pokaza..jaki mamy
              przy znajomych.,...heh,...zeby nie widzieli jak nam zle..ale taki prawdziwy..z
              naszego wnetrza...jejku jak bardzo bym chciala sie usmeichnac tak
              prawdziwie..byc zadowolona:)
              trzymaj sie....buziaczki..papapa
              • misiaxl Re: Do night21 29.01.06, 22:08
                Kurcze wiesz?Zazdroszczę Ci takiego podejścia do życia.Ja mam ostatnio jakoś
                pesymistyczne nastawienie do świata i do ludzi.W ogóle jakiś dół mnie
                dopadł.Poza tym stosuję dietę ułożoną przez dietetyka bo mam nadwagę ale muszę
                przyznać że ta dieta wpływa ma mnie strasznie dołująco.A w ogóle to znowu
                zaczynam mieć wstręt do mięsa a dzisiaj najadłam się czekoladek:(((Kurcze!
                Dlaczego ja to robię?Nienawidzę siebie za to,że zjadłam czekoladki.Nienawidzę
                swojego ciała,brzydzę się nim.
                • night21 Re: Do night21 29.01.06, 22:31
                  wiesz misia..ja wcale szczesliwa nei jestem..ale dzieki tym tabsom co
                  biore..czuje sie lepiej..juz nie palcze codziennie..kiedys caly dzien potrafilam
                  spoedzic w łóżku i ryczec..całe szczescie teraz tak nie jest..to na pewno
                  zasługa tabletek antydepresyjnych..no i terapii:)
                  jejku tak bardzo chce wyzdrowiec..
                  ale jednoczesnie bardzo chce byc chuda...
                  i jak to pogodzic?
                  trzymaj sie..buziaczki..papapa:)
                  bedzie dobrze..
                  fajnie ze masz diete ułożoną..
                  wiesz ja noie jem miesa..heh..i czuje sie swietnie bez niego...
                  • misiaxl Re: Do night21 29.01.06, 22:48
                    No widzisz ja mam podobnie.Chcę wyzdrowieć i chcę być chuda.A to niestety się
                    ze sobą kłóci.Pomyśleć,że dwa lata temu byłam chudsza o 15 kilogramów,wprawdzie
                    przez chorobę ale byłam chudsza a teraz nie mogę schudnąć.Może nie byłam wtedy
                    szczęśliwa ale lepiej się czułam,byłam bardziej pewna siebie niż teraz.Odkąd
                    zaczęłąm chodzić na terapię zaczęłam więcej jeść i przytyłam.Wiem,że dużo już
                    osiągnęłam i zrobiłam postępy w terapii ale jakoś nie potrafię tego
                    docenić.Podobnie jak Ty też biorę tabletki ale co z tego...Lekarka psychiatra
                    powiedziała że ja juz tak mam że nigdy nie będę z siebie zadowolona.No cóż
                    pozostaje mi tylko nauczyć się z tym żyć.Chyba że ta psychoterapia coś mi
                    pomoże.Nie wiem ale mam taką nadzieję.Nie wiem jednak na jak długo starczy mi
                    sił żeby z tym wszystkim walczyć.
                    • night21 Re: Do night21 29.01.06, 23:37
                      nie przerywaj terapii..ona pomaga..musisz tylkko chciec..i zauwazyc swoje
                      problemy..a potem oczywiscie je rozwiazazz..ja pomalutku dostrzegam swoje..
                      bedzie dobrze...musi byc
                      • misiaxl Re: Do night21 30.01.06, 10:20
                        Nie dam rady!Nie zadzwonię!Nic złego się nie dzieje.To tylko ja sobie coś
                        wymysliłam.Nie zadzwonię i nie będę zawracać głowy tej psycholog.
                        • night21 Re: Do night21 30.01.06, 10:55
                          co ty wygadujesz...ona ci pomoze..nei mow tak..ja czasem mam to samo..moiwe
                          sobie ze to neio jest problem..A JEST!!! i to bardzo POWAZNY!!!
                          musisz to zrozumeic..nei poradzisz sobie sama...jesli nie amsz odwagi
                          zadzwinic(tak jak ja) popros o to swoja przyjaciółke...i idz na spokanie..warto
                          cieszu c sie zyciem..
                          misia!!! idz!!! ja jutro mam wizyte u psycholog...:)
                          trzymaj sie...i nei załamuj,,bedzie dobrze...tylko idz..pogadasz...
                          • misiaxl Re: Do night21 30.01.06, 17:40
                            Dzięki serdeczne za wsparcie.Wiem,że potrzebuję pomocy psychologa ale już mi
                            przeszedł podły nastrój i czuję się lepiej więc postanowiłam zaczekać z
                            pójściem do psychologa do momentu kiedy znów będę czuła się podle i nie będę
                            mogła zapanować nad sytuacją.Teraz wszystko wróciło do normy.Kontroluję się z
                            jedzeniem,nawet nie mam ochoty jeść-i dobrze bo przynajmniej schudnę.
                            • night21 Re: Do night21 30.01.06, 18:30
                              "Wywoływanie wymiotów jest jak ożywianie potwora Frankensteina. Próbuje
                              kontrolować naturę i wtedy zaczyna mnie ścigać mój własny potwór. Nie chce przez
                              resztę życia biegać od toalety do toalety, wpatrywać się w krany i kafelki
                              podczas wyrzucania z siebie niestrawionego jedzenia i niszczenia siebie samej."

                              misia nie czekaj az bedzie lepiej bo dobrze wiesz ze nie bedzie!! to tylko
                              chwilowe..znowu bedzie zle...a nie warto sie dłuzej meczyc..chcesz przeciez w
                              koncu byc szczesliwa...
                              nie zaprzeczaj....
                              terapia jest potrzebna..jest rozwiazaniem problemow..sama nie dasz rady..wiem to
                              po sobie..chyba ze jestes silniejsza..ale my wszystkie jestesmy do siebie podobne...
                              zacznij leczenie...bedzie ciezko ale warto!

                              "Wiem, że nie będzie to łatwa droga. Żyć w zgodzie z naturą. To będzie jak
                              przyszłość, trochę przerażająca. Ale może wspaniała..."



Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka