e_malenstwo
14.03.06, 02:37
Jest 2:25.. rodzice śpią.. w zasadzie tylko nocą mogę sie "oproznic" albo
wtedy kiedy ich nie ma w domu.. nie wiem co mam robic dalej, od 2ch lat to
samo.. zjem tyle ze sama nie wiem jak to mieszcze w sobie, potem taszcze ze
soba do łazienki radio, włączam je dosyc glosno zeby zagluszyc to co robie..
potem jeszcze odkrecam kran i ..
Nie wiem skąd sie to wzieło, mam cudownych rodziców, wspanialych przyjacioł..
faceta, który jest zawsze wtedy kiedy go bardzo potrzebuje..
rok temu w czerwcu zmarła bardzo wazna dla mnie osoba.. wtedy to co robie
bardzo sie nasiliło.. to mnie uspokaja, bo kiedy zwymiotuje, jestem tak słaba
od placzu i bolu ze od razu zasypiam.. albo siadam w kącie, w łazience i
odpływam w myślach o tym że - "to juz ostatni raz..".. jasne.. ostatni.. mam
dopiero 17 lat, a na głowie mnostwo mysli o tym ze wyglądam źle.. moj wzrost
i waga?.. moze to smieszne ale.. mam 164cm i 50 kg wagi.. wiem, wiem.. waga
akurat.. co z tego? ja juz chyba nie robie tego zeby schudnąć.. ale żeby
zapomniec, uzalezniłam sie juz tak, ze to juz normalna kolej rzeczy.. jeden z
czynnikow uzupelniających moj dzien..
Pamietam jak kiedys w szkole dostalam ataku.. zaczełam jesc - moją kanapke,
potem kanapki kumpeli.. w sklepiku szkolnym kupiłam chyba z dziesięc
batonów.. na lekcji poprosiłam o zgode na wyjscie do toalety.. wszystko
zwrociłam.. potem zemdlałam na przerwie. Szkolna pielegniarka stwierdziła
jedynie - "to przemeczenie. dziewczyna za duzo od siebie wymaga." rodzice
nawet nie podejrzewaja ze cokolwiek moze byc ze mna nie tak. W koncu oceny
mam niezłe, w sporcie tez ok.. wzorowa córeczka..
Boże.. najgorsze jest to, że jestem świadoma, iż niszcze samą siebie, tak od
środka.. a nie potrafie tego powstrzymać.
Jeśli ktoś z was.. zna metodę na zakonczenie z tym "nalogiem".. proszę..
błagam.. pomóż.
z powazaniem
JA