modelina44
30.07.06, 19:50
5 lat anoreksji...nie będę opisywać wszystkiego bo by mi czasu nie
starczyło....poza tym każdy kto chorował wie, jaka to męka, ta ciągła walka,
strach, złość i zniewolenie....poznałam mężczyzne, który zmienił moje
życie...to dla niego...nie chce już tak żyć, chce w końcu poczuć, że nie to
jest w życiu najwazniejsze, jak sie wygląda i czy przytyje sie 10 dag czy
20....chce zacząć żyć, bo życie jest piękne, a moje Kochane Słonko sprawia że
chcę walczyć, że chcę brać z życia to, co najpiekniejsze...teraz gdy Kocham i
jestem Kochana i gdy jest przy mnie osoba, która bardziej niż ja pragnie
mojego zdrowia i szczęścia....nie moge tego stracić...nigdy nie wybaczyłabym
sobie, gdybym przez chorobę, moje głupie zasady, obawy itd straciła
Go...kocham Go i to się liczy....dlatego musze walczyć...teraz 38kg...nie
chce tak juz żyć, po prostu nie chce sie juz męczyć, mam tego dość.....tyle
już straciłam, tyle przeoczyłam, tyle pieknych chwil mi uciekło....nie
pozwole na to, by dalej tak było...dla Niego i dla siebie....będę próbować,
będę walczyć....