Dodaj do ulubionych

chyba przyszedł czas na zmiany......

30.07.06, 19:50
5 lat anoreksji...nie będę opisywać wszystkiego bo by mi czasu nie
starczyło....poza tym każdy kto chorował wie, jaka to męka, ta ciągła walka,
strach, złość i zniewolenie....poznałam mężczyzne, który zmienił moje
życie...to dla niego...nie chce już tak żyć, chce w końcu poczuć, że nie to
jest w życiu najwazniejsze, jak sie wygląda i czy przytyje sie 10 dag czy
20....chce zacząć żyć, bo życie jest piękne, a moje Kochane Słonko sprawia że
chcę walczyć, że chcę brać z życia to, co najpiekniejsze...teraz gdy Kocham i
jestem Kochana i gdy jest przy mnie osoba, która bardziej niż ja pragnie
mojego zdrowia i szczęścia....nie moge tego stracić...nigdy nie wybaczyłabym
sobie, gdybym przez chorobę, moje głupie zasady, obawy itd straciła
Go...kocham Go i to się liczy....dlatego musze walczyć...teraz 38kg...nie
chce tak juz żyć, po prostu nie chce sie juz męczyć, mam tego dość.....tyle
już straciłam, tyle przeoczyłam, tyle pieknych chwil mi uciekło....nie
pozwole na to, by dalej tak było...dla Niego i dla siebie....będę próbować,
będę walczyć....
Obserwuj wątek
    • ankaaa Re: chyba przyszedł czas na zmiany...... 30.07.06, 21:05
      Marne będzie to "wyzdrowienie" dla kogoś ...
      A jak zniknie Luby to co wtedy ?

      Na twoim miejscu ;) ---> Zastanowiło by mnie to dlaczego "MĘŻCZYZNA" wybiera na
      swoją "partnerkę" osobę, która waży zaledwie 38 kg ...
      • modelina44 Re: chyba przyszedł czas na zmiany...... 30.07.06, 21:09
        widocznie mój mężczyzna kocha mnie za to jaka jestem, a nie za to jak
        wyglądam....i o to chyba chodzi....nie?
        • ankaaa Re: chyba przyszedł czas na zmiany...... 30.07.06, 22:27
          Przy tak niskiej wadze nie przypominasz kobiety.
    • hearcik Re: chyba przyszedł czas na zmiany...... 30.07.06, 21:10
      Aniu, a mozesz mi powiedziec czy Ty kiedykolwiek chorowałas na anoreksje ,
      bulimie czy jakiekolwiek zaburzenia odzywiania?
    • hearcik do Ani powyzszy post:) 30.07.06, 21:11
      • ankaaa Re: do Ani powyzszy post:) 30.07.06, 21:42
        Po co pytasz ;) ?
        • hearcik Re: do Ani powyzszy post:) 30.07.06, 22:02
          1. Nie odpowiada sie pytaniem na pytanie.
          2. Pytam bo chciałabym wiedziec, a jak sie dowiem to napisze o co mi chodziło.
          • ankaaa Re: do Ani powyzszy post:) 30.07.06, 22:24
            To Ty masz sprawę nie ja.
            To raczej Ty powinaś być miła ;) a nie "szantażować".

            Zawsze na pytanie można odpowiedzieć CISZĄ ...
            • hearcik Re: do Ani powyzszy post:) 30.07.06, 22:36
              Wlasnie to chciałam zobaczyc, Twoja reakcje. Na słowa innych osob reagujesz
              agresja i zastanawiam sie dlaczego.

              "To raczej Ty powinaś być miła ;) a nie "szantażować".
              Miła, a jaka jestem? JA nikogo nie wyzywam, nikomu nie ublizam, a Ty ciagle to
              robisz.
              • ankaaa Re: do Ani powyzszy post:) 30.07.06, 22:48
                Holmsie - NIE ZAWSZE ;)

                Zastanów się czemu, ścieżka myślowa w kierunku choroby - błędna.

                • hearcik Re: do Ani powyzszy post:) 30.07.06, 22:52
                  Wstydzisz sie przyznac dlaczego "czasami" tutaj na forum jestes tak podła
                  (musiałam to napisac);)?!

                  Z Twoich wypowiedzi mozna wywnioskowac, ze szydzisz z chorych na ED.
                  • ankaaa Re: do Ani powyzszy post:) 30.07.06, 23:06
                    Szydzenie - nie zgadłaś.

                    BTW, co ma wstyd do podłości <wyimaginowanej co prawda, ale może być> ?
                    I kto w ogole mówi o jakimkolwiek przyznawaniu się do czegokolwiek ?
                    I skąd wyszarpałaś ten wstyd ?


                    Myśl dalej, hee.
                    BTW, marnie czytasz "między wierszami" - a tak bardzo potrzebna Ci taka
                    umięjętność w przyszłym zawodzie ...

                    • hearcik Re: do Ani powyzszy post:) 30.07.06, 23:13
                      Skoro nie chcesz sie do czegos przyznac, to wnioskuje, ze musi to byc cos czego
                      sie wstydzisz, o czym pisac nie chcesz!
                      Piszesz wlasnie w taki sposob, jakbys szydziła z chorych osob. A to jest
                      straszne. Jedni choruja na serce a inni na anoreksje...Powinnas sie troche
                      zastanowic zanim cokolwiek napiszesz. Juz robaczek zwracała Ci uwage(wtedy Cie
                      poparłam, niestety)na to, ze jesli nie masz nic mądrego do powiedzenia to nie
                      mow nic!
                      "BTW, marnie czytasz "między wierszami" "
                      To tylko i wyłacznie Twoja opinia, a opinia ludzi szydzacych mnie nie
                      interesuje:)hihiu.

                      "a tak bardzo potrzebna Ci taka umięjętność w przyszłym zawodzie ..."
                      Wlasnie w przyszłym:)


                      • ankaaa Re: do Ani powyzszy post:) 30.07.06, 23:51
                        A kim Ty jesteś, żebym "musiała" się spowiadać z mojej obecności tutaj ?
                        Widzę - przerost formy nad treścią.
                        Wstyd - pojęcie nie występujące w internecie. Myśl.
                        Odpowiedź - nie jestem w ŻADEN sposób zobligowana żeby Ci DAWAĆ odpowiedź.
                        <W twoim stylu - zawsze rodzice zaspokajali twoje zachcianki>

                        Czytać nie potrafisz <vide - Robaczek>, nie napisałam że szydzę a tu proszę ...
                        dorobiona historia o chorych sercach ;)
                        Jeśli lepiej wiesz niż ja co myślę <pomijam że było napisane>, to zaczęłabym
                        się martwić na twoim miejscu.

                        Hee, to najlepsze - moja ""nielojalność"" wobec Ciebie za "poparcie".
                        Tupnij nóżką i świat będzie robił jak chcesz.
                        Przyszły psycholog - powinien patrzeć na MERITUM a nade wszystko nie
                        przedstawiać tak żałosnego mechanizmu <patrz: poparcie>.

                        "Umiejętności czytania i rozumienia" - NIE UCZĄ na studiach.
                        To się po prostu ma albo nie ;)

                        Przyszłych pacjentów uprzedź o swojej potrzebie "lojalności", heee.
                        • hearcik Re: do Ani powyzszy post:) 31.07.06, 00:11
                          " kim Ty jesteś, żebym "musiała" się spowiadać z mojej obecności tutaj ? "
                          Nie musisz, pytałam a zamiast odpowiedzi uzyskałam bełkot.


                          " Widzę - przerost formy nad treścią. "
                          Mowisz(czyt. piszesz), ze widzisz takie rzeczy. A mi kazałas sie martwic o
                          siebie.

                          " Wstyd - pojęcie nie występujące w internecie. Myśl."
                          W Internecie wszystko wystepuje. Wszystko mozna napisac, wszystko mozna
                          powiedziec. Na jakim Ty swiecie zyjesz, ze tego nie wiesz?

                          "Odpowiedź - nie jestem w ŻADEN sposób zobligowana żeby Ci DAWAĆ odpowiedź.
                          <W twoim stylu - zawsze rodzice zaspokajali twoje zachcianki>"
                          Zła droga idziesz. Nie przerzucaj na mnie swoich wad, tego czego u siebie nie
                          akceptujesz(odp. na druga czesc wypowiedzi). A c do pierwszej juz o tym
                          pisałas. Nie musisz sie powtarzac.

                          "Czytać nie potrafisz <vide - Robaczek>, nie napisałam że szydzę a tu pr
                          oszę ..."
                          Nie musiałas tego pisac, to "widac " z Twoich wypowiedzi.

                          "dorobiona historia o chorych sercach ;)"
                          no i? nie wiesz na czym polega porownanie?Szkoda. Nie mam zamiaru Ci tego
                          tłumaczyc.

                          "Jeśli lepiej wiesz niż ja co myślę <pomijam że było napisane>, to zaczęłabym
                          się martwić na twoim miejscu."
                          Thanks God, ze nie jestes na moim miejscu:). JA na szczescie nie musze sie o
                          nic martwic.

                          "Hee, to najlepsze - moja ""nielojalność"" wobec Ciebie za "poparcie". "
                          Oczywiscie TWoja nadinterpretacja. Nie kazdy musisz myslec TWoimi
                          kategoriami "cos za cos". Jesli kogos popieram to robie to całkowicie
                          bezinteresownie.

                          "Tupnij nóżką i świat będzie robił jak chcesz."
                          Nie no, wierzysz w takie cos?Pomimo iz jestem jeszcze młoda dziewczyna to wiem,
                          ze nie zawsze jest tak jakbym tego chciała. Ty tez to powinnas wiedziec.

                          "Przyszły psycholog - powinien patrzeć na MERITUM a nade wszystko nie
                          przedstawiać tak żałosnego mechanizmu <patrz: poparcie>. "
                          Ktory sama sobie wymysliłas. Patrz wyzej:)

                          "Umiejętności czytania i rozumienia" - NIE UCZĄ na studiach. "
                          A myslałas ze ucza? Ciekawa sprawa. Chyba nigdy w zyciu nie tudiowałas, ze tego
                          nie wiesz.

                          " To się po prostu ma albo nie ;)"
                          Ja to mam:)a Ty...nie wiem, nie mnie to oceniac.

                          "Przyszłych pacjentów uprzedź o swojej potrzebie "lojalności", heee"
                          Juz chyba faktycznie nie masz sie do czego przyczepic. Drugi raz powtarzasz to
                          samo.I do czego ma Cie to zaprowadzic?A poza tym pokazałas po raz kolejny jak
                          bardzo lubisz szydzic z innych, jak lubisz innych krytykowac:)
                          Jestes pod tym wzgledem swietna. Nie ma Tobie (pod wzgledem krytykowania,
                          szydzenia) rownych!







                          • ankaaa Re: do Ani powyzszy post:) 31.07.06, 08:29
                            Elaborat napisany po północy - hee, czyżbym miała rację bacząc na reakcję ?

                            Ciebie mi nie szkoda, ale mam nadzieję że nie będziesz nigdy zajmować się
                            pacjentami.
                            Jeśli taki masz zamiar - doucz się, bo z tego co prezentujesz to jesteś dla
                            nich "niebezpieczna".



                            • rubin11 Re: do Ani powyzszy post:) 31.07.06, 08:55
                              moim zdaniem Ty po prostu masz jakieś ukryte kompleksy i odgrywasz sie na
                              wszystkich..albo Cię to bawi...albo jesteś bardzo zagubiona...myślę że byłaś
                              chora na ED,gdyż innaczej nie znałaś bys tak dokładnie tematu..A MOŻE TEŻ
                              JESTES STUDENTKA PSYCHOLOGII?????????//
                            • hearcik Re: do Ani powyzszy post:) 31.07.06, 11:40
                              DZiekuje, ze tylko potwierdziłas to co napisałam o Tobie. Wszystko sie zgadza w
                              100%.
                              " Ciebie mi nie szkoda, ale mam nadzieję że nie będziesz nigdy zajmować się
                              pacjentami."
                              Nadzieje mozesz miec. A ja bede zajmowac sie pacjentami.

                              "Jeśli taki masz zamiar - doucz się, bo z tego co prezentujesz to jesteś dla
                              nich "niebezpieczna"
                              Człowiek uczy sie całe zycie, dziwi mnie ze rowniez i tego nie wiesz:)))))
                              Jestem niebezpieczna dla Ciebie. Kazdego wyzywałas, kazdemu ublizałas i kazdy
                              to przyjmował a ja nie. I w tym tkwi Twoj problem. Nie mozesz sie pogodzic ze
                              ktokolwiek sie Tobie sprzeciwił.

                              Zycze powodzenia w zyciu. Tylko obiecaj nigdy przenigdy nie bedziesz pomagac
                              innym. Tym swoim szydzeniem doprowadziz wielu do rozpaczy. NA szczescie nie
                              mnie:)
                              • ankaaa Re: do Ani powyzszy post:) 31.07.06, 12:05
                                Na prawdę jesteś żałosna.

                                Skopiuj sobie wątek i wróc po - daje Ci 10 lat - może zrozumiesz, bo póki co
                                przedstawiasz żałosny poziom.

                                Na szczęście "rynek" weryfikuje psychologów.

                                • hearcik Re: do Ani powyzszy post:) 31.07.06, 12:11
                                  "Na prawdę jesteś żałosna"
                                  Nie nauczyli Cie, ze nie ocenia sie ludzi? Nie nauczyli Cie, ze nikt do tego
                                  nie ma prawa?Mam nadzieje, ze jak dorosniesz, to zrozumiesz to!

                                  "Skopiuj sobie wątek i wróc po - daje Ci 10 lat - może zrozumiesz, bo póki co
                                  przedstawiasz żałosny poziom."
                                  Co denerwuje sie mała anulka? Wyluzuj troche, złosc pieknosci szkodzi;)


                                  " Na szczęście "rynek" weryfikuje psychologów."
                                  Jesli psycholog tak dobrze jak Ty sie kamufluje to nie ma szans na weryfikacje:)
    • rubin11 Re: chyba przyszedł czas na zmiany...... 31.07.06, 08:57
      Powinnas zgłosic sie na tetrapie..wtedy sie uda ...jednak to Ty masz byc
      najwazniejsza....meżczyźni pojawiaja się i odchodza...myśle , ze Ci się uda
      • misiaczekmoj Re: chyba przyszedł czas na zmiany...... 01.08.06, 11:29
        Mnie sie wydaje ze jak znalazla sobie dziewczyna ambicje by zwalczyc chorobe to
        bardzo dobrze dla niej, nawet jak mialaby to zrobic dla kogos innego.
        Ta choroba w wiekszosci przypadkow ,jak nie wszystkich, jest spowodowana brakiem poczucia wlasnej wartosci wiec trzeba szukac innego "zapalnika"jak nie mozna wydobyc go od siebie.
        Z pewnoscia jej brakuje uczucia i bliskosci i jej facet jej to dostarcza i czuje sie bardziej doceniona i silniejsza.
        Takze oby tak dalej , choc oczywiscie nalezy pamietac o tym ze szczescie z facetem moze sie skonczyc.Nalezy wiec skorzystac z tego co daje jej ten zwiazek , pamietajac jednak ze mozna pozniej wyladaowac gorzej nic sie startowalo.
        Trzymam kciuki :-)
        • ankaaa Re: chyba przyszedł czas na zmiany...... 01.08.06, 12:47
          Niestety, tak jest że leczenie jakiekolwiek dla KOGOŚ, CZEGOŚ jest skazane na
          porażkę.
          Autorka musi TO ZROBIĆ DLA SIEBIE !
          Zgodzę się, że "zapalnikiem" do wyleczenia może być cokolwiek ale tylko na
          chwilę ;) ... Ważne, że istnieje jeszcze zapalnik ...

          A ja tylko hipotetycznie ;) gdybam - dziewczyna w jej rozumieniu <mogę się
          mylić> wyleczy się przez nabranie masy ciała ... i już nie będzie tak
          atrakcyjna dla "faceta" jak wtedy, gdy ważyła 38 kg.
          I co wtedy ?
          op.1 - rozejdą się, a ona wróci do tego co kocha <czyt.choroba>
          op.2 - będzie chciała być nadal atrakcyjna dla niego i skoryguje w dół swoją
          wagę.
          Piszę to na podstawie doświadczeń innych.

          Warto żeby nie zmarnowała "chęci" na wyleczenie i poszła na terapię, żeby to
          zrozumieć.
          • modelina44 Re: chyba przyszedł czas na zmiany...... 01.08.06, 15:54
            wiesz...popatrz się na siebie i przestać ciągle innych krytykować i wku..a
            mnie to, że facet piszesz w cudzysłowiu, nie wpieprzaj sie w zycie innych
            • ankaaa Re: chyba przyszedł czas na zmiany...... 01.08.06, 16:27
              Wiesz, dziwne to ;)

              Dostajesz garść informacji, z których można skorzystać.
              Dostajesz informacje po to, żebyś uniknęła błędu innych anorektyczek - u
              których tak droga w ich mniemaniu wyleczania wyglądała.
              I oczywiście, których ta droga zawiodła. Miast skorzystać z doświadczenia
              innych piszesz o "wku..aniu". Cóż. Twój wybór ile lat będziesz się bawić w
              chorowanie.

              "Facet" - każdy, który zainteresował się anorektyczką ja omijałabym z daleka.
              Popytaj - może ktoś Ci to uświadomi dlaczego jesteś dla niego atrakcyjna. Nie
              ty osobiście - tylko dlaczego tak chude ciało jest dla niego atrakcyjne. Może,
              jakieś doświadczone i znające rzecz anorektyczki Ci powiedzą ...

              Limit mojego uświadamiania się wyczerpał - heee, z pożytkiem dla Ciebie.


              • hearcik Re: chyba przyszedł czas na zmiany...... 01.08.06, 16:50
                Modelinko nie przejmuj sie:). Jesli człowiek pokochał ja taka jaka jest to
                bardzo dobrze. Mysle, ze to nie waga ma znaczenie lecz to co ta dziewczyna ma w
                sobie. Pokochał ja za jej charakter:).
                Powodzenia modelinko:).
                Niektorych ludzi trzeba omijac i tyle.
          • misiaczekmoj Re: chyba przyszedł czas na zmiany...... 01.08.06, 16:53
            Hipotetycznie gdyby nabrala masy ciala i nie byla tak atrakcyjna dla swego faceta oznacza to ze jest z nieodpowiednim facetem.
            Krotka i szybka droga by sprawdzic czyjes intencje....
            Sa faceci dla ktorych wazny jest charakter i cokolwiek z zewnatrz nie ma znaczenia.Oby na takiego wlasnie trafila.
            Tak ,moze wrocic do poprzedniego stanu ale moze i to ja podbuduje i wroci do tego co kocha albo bedzie umiala sobie z tym powoli radzic i wyzdrowieje.
            Ona z pewnoscia wie ze moze to sie zle skonczyc jak sie rozejda wiec wszystko w jej rekach teraz , powinna pomyslec o jutrze.
            Uda sie, victoria dla niej; nie uda sie jej -jej odpowiedzialnosc!- jako ze teraz podejrzewam ze jest szczesliwa i bardziej trzezwo myslaca{(bez obrazy)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka