myszka312
18.06.08, 23:50
Witajcie!
chyba ze sto lat nie było mnie na tym forum.Kiedyś zaglądałam tu często, bo
było mi źle i szukałam pomocy.Teraz zajrzałam, bo jest środek nocy, uczę się
do makabrycznej sesji stulecia i przyszło mi do głowy, żeby powiedzieć komuś,
że da się wygrać z tą chorobą-przynajmniej mi się udało :)
Chorowałam 5 lat.Przeszłam terapię grupową, potem indywidualną-i ta właśnie mi
pomogła, choć długo nic na to nie wskazywało.Po jakimś czasie zaczęłam jednak
coraz rzadziej wymiotować, aż nadszedł 26 grudzień (ostatnie święta) kiedy
zrobiłam to po raz ostatni.Sama nie wiem jak to się stało, ale od tamtej pory
po prostu nie muszę tego robić.Wydaje mi się, że najważniejsze było
zrozumienie, że TO ZALEżY ODE MNIE!To było mega odkrycie, tak brzemienne w
skutkach.Niebagatelny wpływ miał też na mnie wpływ stanu mojego uzębienia-zęby
miałam bardzo zniszczone, co wiązało się z dużymi kosztami.Wiedziałam, że nie
mogę sobie pozwolić na dalsze niszczenie moich skądinąd ślicznych ząbków
(niegdyś mojej dumy).Ponieważ studiuję medycynę zdaję sobie też sprawę, że tak
tragiczny stan uzębienia może mieć zły wpływ na zdrowie jako takie i mieć
rożne konsekwencje.Nie mówiąc już o innych konsekwencjach bulimii jak choroba
refluksowa przełyku (też mi niestety dolega)i inne.
I tak oto od kilku miesięcy żyję spokojnie, nie wymiotuję, nie myślę o
jedzeniu, jem co chcę i kiedy chcę :) Zęby wciąż leczę, pewnie zajmie mi to
jeszcze sporo czasu i pieniędzy.Ale to też jest jakaś forma terapii-nauka
cierpliwości i z każdym kolejnym naprawionym ząbkiem odejście o krok dalej od
bolącej przeszłości.
Życzę Wam wszystkim z całego serca, żeby i Wam się udało!!!
3majcie się,
M.