Dodaj do ulubionych

uczucia przy anoreksji..

30.07.09, 15:57
kiedy człowiek nie je pojawia się agresja? przygnębienie?

A moze apatia i poczucie pustki?

Jak to wygkąda od strony emocjonlanej?
Obserwuj wątek
    • martynam86 Re: uczucia przy anoreksji.. 31.07.09, 00:15
      Samotności...ale to chyba jest najpierw...dopiero później się przestaje
      jeść...natomiast przy wymiotowaniu...ulga, radość, energia...ból i upokorzenie,
      a jednocześnie stłumienie agresji
      • flower77 Re: uczucia przy anoreksji.. 31.07.09, 15:53
        ale co się dzieje gdy się nie je?

        Jakie emocje temu towarzyszą? Jak człowiek widzi świat?
        • magor_ek Re: uczucia przy anoreksji.. 01.08.09, 00:47
          A kim jesteś i czemu pytasz? Po co Ci ta wiedza? Nadmienię tylko że
          wielu "z nas" ma problem z nazywaniem uczuć (tzw. aleksytymia) ...
          I dlaczego zakładasz że niejedzący widzą świat jednakowo? to bzdura.
          Jedna osoba czuć może pustkę, poczucie beznadziei; a inna wprost
          przeciwnie: tryskać energią... Tu nie ma prostej zależności:: "jak
          nie jesz, odbierasz świat "tak i tylko tak".
          i tak trochę z przekąsem: "chcesz się przekonać co czują
          niejedzący? - cóż prostszego! Przestań jeść i obserwuj swoje
          uczucia.... !!!!
      • katha_ko Re: uczucia przy anoreksji.. 01.08.09, 11:47
        martynam86 napisała:

        > jeść...natomiast przy wymiotowaniu...ulga, radość, energia

        I jak tu chcieć wyzdrowieć z bulimii...?
      • magdafeno Re: uczucia przy anoreksji.. 25.09.09, 23:04
        martynam86 napisała:

        > Samotności...ale to chyba jest najpierw...dopiero później się
        przestaje
        > jeść...natomiast przy wymiotowaniu...ulga, radość, energia...ból i
        upokorzenie,
        > a jednocześnie stłumienie agresji



        Ja mam ten sam problem. Czytałam, że jedną z przyczyn może być
        stres. To i dużo innych informacji znalazłam na stronie
        abcanoreksja.pl/pytania. Fajne video, ciekawe artykuły i
        porady specjalistów. Za darmo!
    • flower77 Re: uczucia przy anoreksji.. 18.08.09, 15:05
      Czy anorektyczki czuja się lzejsze?

      Czują depresyjne nastroje czy raczej siłę ale do pewnego momentu..
      bo przeciez anoreksja to smierć na żywca!

    • amela Re: uczucia przy anoreksji.. 18.08.09, 16:06
      witajcie, dawno mnie tutaj nie bylo..
      a ja Ci flower odpowiem na to pytanie z mojego punktu widzenia, bo widze ze
      ostatnio wszyscy ciekawscy traktowani sa tutaj z jakas agresja i
      nieusprawiedliwiona w tym przypadku niechecia..
      na poczatku niejedzenia czuje sie euforie i dume z tego ze jest sie w stanie
      powstrzymac od jedzenia.jednak by to robic w dluzszym okresie, trzeba znieczulic
      sie na sygnaly organizmu, zobojetniec na to, co sie odczuwa. dotyczy to takze
      sfery psychiki.w koncu anorektyczka odczuwa tylko smutek i radosc. smutek - gdy
      waga nie spada, radosc- gdy chudnie. zamraza swoje uczucia wobec calego swiata.
      aha, przy tym czuje sie jeszcze b. samotna i b. nieszczesliwa choc nie okazuje
      tego, otoczeniu manifestuje dobre samopoczucie. wie ze wpadla w pulapke, bo
      brakuje jej sil, jest b. zmeczona ale nie umie i boi sie zaczac jesc.
      jak pisala magorek, nie umie nazwac swoich uczuc. ja gdy trafilam do terapeuty,
      nie potrafilam odpowiedziec na pytanie co czuje. nie wiedzialam co czuje wiec
      milczalam. wiele miesiecy pracy terapeuty i mojej kosztowalo, abym zaczela
      identyfikowac najpierw dwa podstawowe uczucia, a potem ich "odcienie". bardzo
      pomogla mi w tym "sciagawka z uczuc"-poczatkowo wiec dugo siedzialam z taka
      kartka i uczylam sie co kryje sie pod dana definicja.
      mam nadzieje ze dosyc wyczerpujaco odpowiedzialam Ci na twoje pytanie.
    • anty_pro_ana Re: uczucia przy anoreksji.. 19.08.09, 11:32
      Po pierwsze do wszystkich osób, które mają/miały problemy z anoreksją, bulimią i
      innymi ED - ja rozumiem, że nie bardzo macie ochotę, aby ktoś obcy, w dodatku
      nie mający tego problemu wypytywał was o takie intymne rzeczy. Z drugiej strony
      - nawet jeżeli ktoś kto nie chorował na anoreksję czy inne ED nie jest w stanie
      do końca zrozumieć, to chyba warto pomóc takim ludziom zrozumieć na tyle, na ile
      to możliwe.

      Ja cały czas spotykam się z poglądami na temat ED rodem z średniowiecza. Na moim
      blogu regularnie kasuję komentarza typu 'najlepszym lekiem na anoreksję to praca
      w kamieniołomach' czy 'w głowach się tym rozpuszczonym pannom poprzewracało z
      dobrobytu'. Myślę, że aby tego typu poglądy przestały funkcjonować ludzie
      powinni wiedzieć 'o co w tych ED biega'.

      Nawet jeżeli nie możecie, czy nie chcecie odpowiadać na takie pytania, to
      przynajmniej nie kwestionujcie czyjejś motywacji - to co ktoś nawie zwykłą
      ciekawością, może być po prostu chęcią zrozumienia.

      Po drugie odpowiadając na tytułowe pytanie - ja sama nie jestem chora, natomiast
      z opisów osób, które chorują lub chorowały na anoreksję wynika, że uczucia,
      które można powiązać z tym zaburzeniem:
      1. Euforia - głównie na samym początku - spowodowana gubionymi kilogramami. W
      ten sposób tłumaczy się zdolność osób z anoreksją do intensywnego wysiłku pomimo
      głodówki.
      2. poczucie moralnej wyższości - nad tymi, którzy nie oparli się potrzebie jedzenia.
      3. wyobcowanie - nikt nie rozumie, że dana osoba się odchudza bo jest gruba
      (choć w rzeczywistości wcale nie jest).
      4. depresja - gdy anoreksja jest już dość zaawansowana.
      5. nienawiść do własnego ciała
      6. brak samoakceptacji (często nie tylko w kwestii wyglądu)
      7. lęk przed przytyciem

      U każdej osoby jest trochę inaczej. Poza tym odczuwane emocje zmieniają się wraz
      z rozwojem anoreksji. Bardzo fajnie opisała to amela - to co czuje osoba chora
      na anoreksję w pewnym momencie sprowadza się do czarno-białego stanu
      uczuciowego. Szczęście gdy udało się schudnąć, uniknąć posiłku, czy rozmowy o
      podjęciu leczenia, i smutku w sytuacjach przeciwnych.

      Chciałabym też polecić artykuł dotyczący badań nad występowaniem uczuć i emocji
      poprzedzających zaburzenia odżywiania:
      www.sciencedaily.com/releases/2009/03/090317095018.htm
      Pozdrawiam :-)
      • magor_ek Re: uczucia przy anoreksji.. 19.08.09, 19:39
        macie rację. Zagalopowałam się. Ale też nie mogę się zgodzić z tym
        co piszecie. Zaburzenia odżywiania choć wiążą się ze zmianą
        postrzegania świata, nie oznaczają jakiejś standaryzacji uczuć.
        Przeżywam różne uczucia. Czasem się cieszę, czasem płaczę, czasem
        zazdroszcze, nienawidzę, czasem zachwycam się, współczuję, kocham...
        Mam takie uczucia jak każdy zdrowy a nie tylko te związane z
        jedzeniem/niejedzeniem.

        W dodatku to co opisujesz w punkcie 1,2,3 jest mi zupełnie obce.

        Jeśli ktoś chce zrozumieć, mógłby być bardziej delikatny i zacząć od
        tego, że chce zrozumieć, a nie rzucać prosto z mostu takimi pytaniami
    • magdafeno Re: uczucia przy anoreksji.. 20.09.09, 03:30
      Nie warto się męczyć z tym samemu są miejsca gdzie mogą Ci pomóc. Na
      przykład na abcanoreksja.pl lekarze odpowiadają na pytania i
      do tego za darmo.
      • beatrishe Re: uczucia przy anoreksji.. 20.09.09, 14:11
        Ja osobiście uważam, że jest to jeden z najsensowniejszych postów zapodanych tu
        w ost czasie. Od razu wytłumaczę dlaczego,zbyt często na moje oko gada sie/
        dyskutuje o objawach, nie dotykając nawet meritum spr. W ten sposób min tworzy
        się średniowieczny stereotyp, ze ano i buli to tylko ciało i jedzenie...Stąd
        pewnie pojawiają się ogłupiające porady typu: jedz zdrowo, rozsądnie a problem
        będziesz mieć z głowy(a najlepiej zostań wegetarianką, a to cię wyleczy), weź
        się w garść,ćwicz, powij dzieciaka, zakochaj się, idź do pracy i spójrz w
        lustro, ono prawdę ci powie..i choroba sama z cię zlezie...wiemy, że to bzdury,
        a mimo wszystko czasem pozwalamy, utrwalamy, a nawet same powielamy te
        nieprawdziwe opinie na temat ed.
        Dlatego uważam, że warto rozmawiać o tym co ważne, a uczucia i emocje do takich
        z pewnością należą.
        Chętnie wiec odpowiem autorce na zadane pytanie, mimo ze zostało skierowane do
        anorektyczek, a ja jtem bulimiczka, sądzę jednak, ze nasze zaburzenia leżą na
        półce chorób tak blisko siebie, ze i moja wypowiedź może sę przydać.
        Podobnie jak jedna z forumowiczek, na początku w ogóle nie wiedziałam nic na
        temat żywionych przez sie uczuć, dopiero w czasie terapii nauczyłam sie je w
        sobie odnajdywać, nazywać i nieśmiało wyrażać(dalej się zresztą uczę). Pamiętam
        jak siedząc na grupie czułam się totalnie zakneblowana jak ktoś pytał o moje
        emocje, ja jako osoba sprawna intelektualnie, na tym obszarze czułam się
        zupełnie bezradna i niepełnosprawna!Cholernie długo trwało zanim odgrzebałam i
        wyłowiłam z się jakieś emocje(odwołuję sie do tego co działo się w głębokim
        stadium choroby, a nie na jej starcie),na poczatku więc spotkałam sie ze
        zmarzlizną emocjonalną, później odkułam w sobie:
        - paniczny lęk, wstyd i poczucie winy,
        - stygmatyzujące uczucie inności w znaczeniu gorszości,
        - przenikające mnie do szpiku istoty, osamotnienie i powiązane z nim uczucie
        obcości, braku akceptacji, przynależności,
        - złość do bliskich, świata,siebie,
        - nienasycenie, okrutny głód, który pochodził nie z żołądka ale z serca,
        - nienawiść,
        - smutek,
        - poczucie bezradności, ale to już wtedy gdy choroba była już zaawansowana i
        zaczęła zbierać swe pierwsze,upośledzające mnie żniwa.
        To były przykre, trudne i nieuświadomione uczucia, nosiłam je w sobie, choć
        wolałam ich nie dostrzegać, nigdy wcześniej nawet nie próbowałam.Unikałam ich,
        uciekałam, chowałam się przed nimi i tłumiłam min przy pomocy choroby.
        Żeby nie czuć się samotnie, sięgałam po łatwo dostępne pocieszacze np w formie
        jedzenia. Aby nie czuć lęku przed nie wiadomo czym( wydawało mi się, że tylko
        przed przytyciem, a chodziło o życie w ogóle), aby o nim zapomnieć, zajadłam go.
        Aby poczuć ulgę, rozładować napięcie(wywołane stresem, problemami, strachem
        przed czymś), jadłam i wymiotowałam. Kiedy sypało mi sie życie, to żeby poczuć,
        że nad czymś mam jeszcze kontrolę, również wymiotowałam. Aby odsunąć na bok
        przytłaczające mnie problemy i aby mieć pretekst żeby sie nimi nie zajmować,
        znowu przywoływałam chorobę, ona przysłaniała wszystko, "usprawiedliwiała" mnie
        z braku działania, odwagi i odpowiedzialności za siebie i swój los . Aby
        wyrzucić nagromadzoną we mnie złość, której nie potrafiłam wyrazić wprost,
        atakowałam siebie choć często byłam zła na innych.Aby stłamsić w sobie uczucie
        niekompetencji,klęski, beznadziejności, bezużyteczności, braków, poczucia
        wykorzystania,panicznie próbowałam udowodnić sobie i innym, ze potrafię, mam
        kontrolę np nad swoim ciałem.
        Aby dać sobie trochę ciepła, którego ciągle mi brakowało(a o które nie
        potrafiłam/ nie chciałam/ nie umiałam/ bałam się postarać), i aby stłumić w
        sobie niegasnące nienasycenie miłością, przyjaźnią, czułością,zainteresowaniem,
        akceptacją, sięgałam po marne ich erzatze, które jednak nigdy nie zadawalały,
        zresztą nie mogły.

        To wszystko działo się na poziomie nieświadomym, nie zdawałam sobie z tego
        sprawy, nie miałam tez pojęcia o tym, co wywołuje niektóre moje reakcje, które w
        pewnym momencie weszły mi w krew i stały się częścią mnie..stały sie chorobą, bo
        to co miało mnie kiedyś chronić, zaczęło mnie powoli i od środka zniewalać i
        niszczyć....Aby uciec od się, prawdy o sobie, od trudności, bólu, bliskości,
        zanurzałam się coraz głębiej w chorobę, to była jedyna dostępna mi
        rzeczywistość, która stwarzała pozory bezpieczeństwa, dawała alibi dla mojego
        istnienia, postępowania lub braku działania. Jednak o ile na poczatku chorowanie
        miało w sobie sporo plusów, w postaci wspomnianej euforii, złudzenia(ale
        zawsze)kontroli i kierowania swym życiem, pozwalało odgrodzić się od brzydkiej i
        bolącej rzeczywistości i tego co się nosiło w sobie, to jednak nie na długo.
        Przyszedł czas(i zawsze sie tak chyba dzieje), ze dogoniło mnie to, przed czym
        uciekałam...i wtedy pojęłam, ze albo stanę twarzą w twarz ze sobą i tym co we
        mnie najważniejsze czyli własnymi uczuciami, albo dam się skopać do reszty
        cieniowi, który mnie gonił...zaryzykowałam i popłynęłam w długi rejs ze swymi
        uczuciami, pragnieniami, słabościami, brakami,ale i marzeniami, planami...z
        każdym dniem czuję sie bardzie świadoma siebie, przez co zdrowsza, pełniejsza,
        piękniejsza, pewniejsza...różnie bywa, częściej ciężko niż łatwo ale nie
        żałuję, ze udałam się w tę wyprawę...
        ucałowania i powodzenia dla wszystkich będących o krok od wyprawy swego życia....
        • bertrada Re: uczucia przy anoreksji.. 23.09.09, 18:20
          Ale czy to nie jest tak, że anoreksja anoreksji nie równa i bulimia bulimii też
          nie równa. I, że wkładanie wszystkiego do jednego wora też jest jakimś
          kreowaniem stereotypów. Bo to tak jakby wszystkie przypadki gorączki
          klasyfikować jako jedną chorobę.
          • beatrishe Re: uczucia przy anoreksji.. 25.09.09, 19:25
            bertrada napisała:

            > Ale czy to nie jest tak, że anoreksja anoreksji nie równa i bulimia bulimii też
            > nie równa. I, że wkładanie wszystkiego do jednego wora też jest jakimś
            > kreowaniem stereotypów. Bo to tak jakby wszystkie przypadki gorączki
            > klasyfikować jako jedną chorobę.

            A kto tu wkłada wszystko do jednego worka?
          • koteczekdwa Re: uczucia przy anoreksji.. 05.11.09, 19:00
            eh
        • m_o_n_a Re: uczucia przy anoreksji.. 29.09.09, 01:03
          ujęłaś to tak dobrze, że nawet czytając... bałam się następnego
          wersu, zdania, stwierdzenia.....

          bo jest prawdziwe.

          bo ed to ucieczka, przed istnieniem, przed samym sobą...
          w nieznane - wcale nie lepsze tereny. Uroczy świat zakłamanej
          kontroli nad życiem.
          • magor_ek Re: uczucia przy anoreksji.. 29.09.09, 19:40
            taaa m_o_n_a!
            Tak łatwo się do tego:bo ed to ucieczka, przed istnieniem, przed
            samym sobą... w nieznane - wcale nie lepsze tereny. Uroczy świat
            zakłamanej kontroli nad życiem
            przyznajemy, to sobie
            uświadamiamy i dalej masochistycznie w tym tkwimy. I zdrowy ma to
            zrozumieć?
            • m_o_n_a Re: uczucia przy anoreksji.. 01.10.09, 23:47
              magor_ek napisała:

              > taaa m_o_n_a!
              > Tak łatwo się do tego:bo ed to ucieczka, przed istnieniem,
              przed
              > samym sobą... w nieznane - wcale nie lepsze tereny. Uroczy świat
              > zakłamanej kontroli nad życiem
              przyznajemy, to sobie
              > uświadamiamy i dalej masochistycznie w tym tkwimy. I zdrowy ma to
              > zrozumieć?

              może tkwimy w tym, bo boimy się świata bez tego?
              w całej okazałości, ze wszystkimi wadami i zaletami
              takiego o. normalnego, pospolitego życia?
              • ollaboga77 Re: uczucia przy anoreksji.. 02.10.09, 14:58
                dokładnie tak jest magorek... i to, że rodziny Wasze często są bardzo wymagające
                lub Wy same takie jesteście.. z tym bywa różnie.

                jesli nie mozesz panowac nad swoim zyciem to panujesz nad tym czego nikt Ci nie
                jest w stanie narzucić i jest nabliżej czyli ilości pochłanianego pożywienia.

                Kurcze, gdybyscie tak zrozumiały, że same odpowiadacie za swoje życie i dobrze
                jest to miec w swojej głowie jak najwcześniej... by potem po wyjściu spod klosza
                nie dostać zawrotu głowy !

                Świetną sprawą jest pisanie pamiętnika, notatnika tak by ktok po kroku zapisywac
                sobie co mam do zrobienia i dazyć do tego... dążyć do realizacji własnym marzeń.
                Same też to potraficie...
                • m_o_n_a Re: uczucia przy anoreksji.. 05.10.09, 21:48
                  a jeśli ktoś nie ma marzeń?
                  • ollaboga77 marzenia... 06.10.09, 16:34
                    nie masz marzeń teraz bo jeśli nie jeść to niewiele czujesz... to trochę jak być
                    słupkiem betonowym, który nie chce czuć, bo gdy czuje to boli...

                    Ale uczucia to coś pierwotnego w każdym człowieku, i trzeba je wyrażać, nazywać
                    i przeżywać. Nikt tego Wam zabronić nie może...

                    obie choroby macie na własna prośbę choć punktem zapalnym może być wydarzenie
                    lub osoby koło nas, czy tez wbicie sobie do głowy terminu: " mam być doskonała".
                    To absurd... życie w swojej treści ma wpisaną niedokonałość, bo gdyby ono było
                    doskonałe niepotrzebny byłby zawód psychiatry, psychologa, fryzjerki itd..


                    Jeśli się nie ma marzeń to albo się jest w depresji i pokrewnych, albo nie zna
                    się siebie. Zaprzecza się własnej naturze i temu z czym przyszło się na ten
                    świat i jaka role ma się do wypełnienia.
                    • beatrishe Re: marzenia... 06.10.09, 22:15
                      "obie choroby macie na własna prośbę" - bzdura!!!!
                      Laski nie pozwalajcie znachorom, pseudopsychologom i innych przemądrzałym
                      doradzaczom wmawiać sobie poczucia winy itp!!!!
                • ollaboga77 Re: uczucia przy anoreksji.. 06.10.09, 16:39
                  Świetną sprawą jest pisanie pamiętnika, notatnika tak by ktok po kroku zapisywac
                  sobie co mam do zrobienia i dazyć do tego... dążyć do realizacji własnym marzeń.
                  Same też to potraficie...


                  powtórzyłam ten text, bo prawda jest taka że nikt za Was życia nie przeżyje.
                  Każdy wybiera takie doświadczenia w jakich chce brać udział. Chodzi o budowanie
                  w sobie miejsca MOCY na zasadzie to ja STANOWIE O SOBIE, TO JA JESTEM SWOIM
                  STEREM ŻEGLARZEM OKRĘTEM.
                  wybieram tylko takie działania jakie mnie wzmacniają !!! Właściwie to wżyciu
                  tylko o to chodzi... o budowanie swojego stabilnego mocnego gruntu. czasem nawet
                  pokłócąc się z kimś, albo wyrażając dobitnie swoje poglądy!

                  Powiedziałabym, że świat nie do końca jest taki jak uczono Was w szkole... i
                  warto poszukać zawsze swojej własnej drogi rozpoznania siebie i swojej drogi..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka