pawel_zet
09.11.09, 23:19
Dzisiaj wrócliśmy z RPA. Oczywiście umieścimy obszerniejszą relację na naszej stronie, jednak trochę to pewnie potrwa.
Generalnie RPA jest krajem bardzo przyjaznym i podróżuje się tam jak po Europie Zachodniej. Sportkani w backpackerni ludzie narzekali wręcz, że RPA to nie prawdziwa Afryka i czują się znudzeni. Pewnie jest w tym sporo prawdy, ale jeśli ma się dziecko, człowiek powinien ograniczyć ryzyko podczas podróży. Z tego też powodu wybraliśmy RPA jako cel tej podróży i nie był to zły wybór.
Podrózowaliśmy wynajętym samochodem z własnym niedużym namiotem. Kampingi w RPA są wyposażone bardzo dobrze, ale większość celuje raczej w kampery. Ludzi z kamperami lub w samochodach z namiotem na dachu jest tam faktycznie zatrzęsienie, to najczęstszy sposób podróżowania. Niestety, podróżowanie w taki sposób tanie nie jest, a RPA to kraj drogi, ceny są porównywalne do zachodnioeuropejskich. To celowanie w kampery powoduje, że na kampingach zazwyczaj nie ma trawy, a goła ziemia. Czasem chyba dodatkowo utwardzana, żeby nie robiło się błoto. Rozbijając namiot w Parku Krugera zniszczyłem niejedną szpilkę, a ostatecznie namiot i tak trzymał się ziemi na słowo honoru.
By dotrzeć do najciekawszych miejsc własny samochód jest niezbędny. Wypożyczalni jest na szczęście sporo, co zwiększa konkurencje. Radzę jednak pamiętać o GPSie. Dróg ekspresowych i obwodnic w okolicach Johannesburga jest zatrzęsienie i bez GPSa można się w tej gmatwaninie zupełnie pogubić.
Zdecydowaliśmy się tym razem na podróż w strefę malaryczną i braliśmy malarone - nie było żadnych efektów ubocznych. Inna sprawa to to, czy miało to wielki sens. Prawdę mówiąc, moskitów bowiem nie zaobserwowaliśmy.
Dla mnie najciekawsze miejsca podczas naszej podróży to Park Krugera i Mountain Sanctury Resort w okolicach Rustenbergu. Park Mlilwane w Suazi i Letaba to okolice przyjemne, ale nie rzuciły nas na kolana. Santa Lucia jakoś nas rozczarowała - może dlatego, że pogoda była marna - mimo że dość ciepło, okropnie wiało i nie dało się wytrzymać na plaży. Góry Smocze już podczas podróży wypadły z planu. Może w środku lata miałoby to sens. Ale teraz, wiosną bywa tam naprawdę nieprzyjemnie. Sprawdziliśmy w Internecie już na miejscu prognozę pogody i nie wyglądała dobrze.
Kanion rzeki Blyde - może być, chociaż jeśli ktoś widział Kaukaz i skalne miasta w Czechach, to nic, co tam zobaczy, na kolana go nie rzuci. Za to turystów jest tam od zatrzęsienia.
Ludzie - i biali, i czarni - są bardzo pomocni i zawsze mogliśmy na nich liczyć.
Andrzej lot powrotny zniósł niezbyt dobrze. Nie rozumiem czemu - tyle razy już lecieliśmy samolotem. Z tego też powodu co najmniej przez kilka miesięcy damy mu odpocząć od samolotu.
Ogólnie biorąc, ciekawa i udana wyprawa.