Wakacje w Londynie

IP: *.* 27.05.02, 09:09
Czesć!Marzę sobie że może wybralibysmy się na wakacje do Londynu. Misio ma już 3 latka więc wzielibysmy małą skłądaną spacerówkę żeby mógł sobie odpocząć w razie czego. Poradźcie czy znacie jakies solidne biuro podróży, co zabrać i w ogóle. Czy ktos z was był z maluchem na wakacjach w Londynie? Jakie są tam ceny? Gdzie i za ile się zatrzymać? I w ogóle z czym to się je.PozdrawiamNiki
    • Gość edziecko: mamula Re: Wakacje w Londynie IP: *.* 27.05.02, 21:38
      Ja byłam w Londynie bez dziecka, ale z mezem.;)Odradzam.Jak bede jechac jeszcze do Londynu to nie w lecie.Pogoda bardzo niedobra na zwiedzanie (może akurat wtedy).Tysiace ludzi,wszedzie tłok.Jak mysle o tym, to az ciarki mnie przechodza. A z dzieckiem to w ogole sobie nie wyobrazam.nie sadze, zeby pobyt w takim miescie był atrakcja dla trzylatka. Chyba warto poczekac te kilka lat.Ja w ogole odradzam wakacje w duzych miastach.Zreszta plaza w Brighton-koszmar-ludzie siedzieli sobie na glowach a kamienie wielkosci jajek utrudnialy poruszanie sie.Zimna lodowata woda.Nie, nie.:(Ale Cie pocieszyłam co??smile
      • Gość edziecko: maugosia Re: Wakacje w Londynie IP: *.* 28.05.02, 20:08
        Ja też odradzam wakacje w tak wielkim mieście - ale tylko dlatego, ze sama miast po prostu nie znoszę. W Londynie byłam raz - 12 lat temu, jako nastolatka - i z prawdziwą przyjemnością wspominam genialne British Museum i chińszczyzne. Ale do rzeczy - jesli lubisz wakcje w miescie - zajrzyj na następujące strony:www.visitbritain.comwww.londontown.comwww.timeout.com/londonCeny:jedzenie - 2-3 razy droższe niż w Polscebilet na metro 1,50funta wejściówki 6-10funtów, np. London Aquarium 8,50, dzieci poniżej 3 lat free,Polecam rewelacyjny poradnik Take the kids England, Joseph FullmanPozdrawiammaugosia
    • Gość edziecko: kajaczek Re: Wakacje w Londynie IP: *.* 28.05.02, 22:41
      Cześć! Myśmy byli w Londynie z Kają gdy miała niespełna 2 lata i teraz już z perspektywy czasu dobrze wspominamy tą wycieczkę ale jednak nie polecam bo faktycznie tłoczno i hałaśliwie- w centrum gdzie najwięcej turystycznych atrakcji-np.do gabinetu figur woskowych nigdy nie weszliśmy bo nie byliśmy w stanie wytrwać w kolejce do wejścia.Wszędzie pełno schodów do metra w dół -potem znów w górę,ciągle dźwigaliśmy wózek.Nie wzieliśmy ze sobą jedzenia dla małej bo ja jeszcze Ją karmiłam a słoiczki mieliśmy kupować na miejscu.Okazało się jednak,że Kai tam nic nie smakuje a jedzenie z słoiczków (Hainz)było naprawdę bardzo odmienne w smaku niż np.Gerber w Polsce.Tak więc wstyd się przyznać ale dziecko przeżyło dzięki Mc"Donaldowi.Najgorszą dla nas sprawą był sam wjazd do Anglii ponieważ jechaliśmy całkiem prywatnie do rodziny(moja siostra miała mieszkanie w Londynie)i jechaliśmy po prostu autokarem(mała zniosła podróż świetnie-wbrew przewidywaniom różnych "życzliwych"ludzi)no i mieliśmy z sobą wózek i dużą paczkę pampersów i z racji tego,iż jechaliśmy całą rodziną na granicy okazaliśmy się osobnikami podejrzanymi o próbę nielegalnej migracji i zatrzymano nas w porcie Dower.To było straszne przeżycie,siedzieliśmy w małym pomieszczeniu zamknięci wraz z nielegalnymi emigrantami z różnych biednych krajów-byli tam Kurdowie i różni Cyganie i jeszcze sporo jakichś tam osób śniadoskórych,biednych,brudnych i nie ma co kryć śmierdzących.A w tym wszystkim my z naszym wypieszczonym i ubranym w najlepsze ciuchy dzieckiem.Przesłuchiwali nas ok.2 godzin(na zmianę)i gdy byliśmy już całkowicie zrezygnowani zdecydowali się nas wpuścić jednak do swego kraju.Cały czas mogli nas sprawdzić dzwoniąc do mieszkania siostry ale oni twierdzili,że nie muszą nam wierzyć i mają prawo nas cofnąć bez powodu tylko przez podejrzenia.Strasznie nam się już odechciało tego Londynu ale jednak po wjeździe jakoś tam już było ale nie pojedziemy tam już napewno do czasu gdy nie będziemy w UE i nie będziemy należycie traktowani na granicy.Nie chcę Cie jednak straszyć naszą historią bo paru naszych znajomych wyjeżdżało bez problemu a faktem jest,że wyjeżdżaliśmy w złym okresie bo po naszym przyjeździe rozgrywało się w mediach parę głośnych spraw o złe traktowanie Polaków przez służby graniczne WB.sama interweniowałam w ambasadzie w naszej sprawie bo byliśmy szczerze obrażeni bezpodstawnością zarzutów(oboje mamy pracę,mieliśmy przy sobie dużą ilość gotówki w funtach i karty kredytowe oraz zapewniony nocleg) ale dotąd nas nikt nie przeprosił.
    • Gość edziecko: kajaczek Re: Wakacje w Londynie IP: *.* 28.05.02, 22:42
      Cześć! Myśmy byli w Londynie z Kają gdy miała niespełna 2 lata i teraz już z perspektywy czasu dobrze wspominamy tą wycieczkę ale jednak nie polecam bo faktycznie tłoczno i hałaśliwie- w centrum gdzie najwięcej turystycznych atrakcji-np.do gabinetu figur woskowych nigdy nie weszliśmy bo nie byliśmy w stanie wytrwać w kolejce do wejścia.Wszędzie pełno schodów do metra w dół -potem znów w górę,ciągle dźwigaliśmy wózek.Nie wzieliśmy ze sobą jedzenia dla małej bo ja jeszcze Ją karmiłam a słoiczki mieliśmy kupować na miejscu.Okazało się jednak,że Kai tam nic nie smakuje a jedzenie z słoiczków (Hainz)było naprawdę bardzo odmienne w smaku niż np.Gerber w Polsce.Tak więc wstyd się przyznać ale dziecko przeżyło dzięki Mc"Donaldowi.Najgorszą dla nas sprawą był sam wjazd do Anglii ponieważ jechaliśmy całkiem prywatnie do rodziny(moja siostra miała mieszkanie w Londynie)i jechaliśmy po prostu autokarem(mała zniosła podróż świetnie-wbrew przewidywaniom różnych "życzliwych"ludzi)no i mieliśmy z sobą wózek i dużą paczkę pampersów i z racji tego,iż jechaliśmy całą rodziną na granicy okazaliśmy się osobnikami podejrzanymi o próbę nielegalnej migracji i zatrzymano nas w porcie Dower.To było straszne przeżycie,siedzieliśmy w małym pomieszczeniu zamknięci wraz z nielegalnymi emigrantami z różnych biednych krajów-byli tam Kurdowie i różni Cyganie i jeszcze sporo jakichś tam osób śniadoskórych,biednych,brudnych i nie ma co kryć śmierdzących.A w tym wszystkim my z naszym wypieszczonym i ubranym w najlepsze ciuchy dzieckiem.Przesłuchiwali nas ok.2 godzin(na zmianę)i gdy byliśmy już całkowicie zrezygnowani zdecydowali się nas wpuścić jednak do swego kraju.Cały czas mogli nas sprawdzić dzwoniąc do mieszkania siostry ale oni twierdzili,że nie muszą nam wierzyć i mają prawo nas cofnąć bez powodu tylko przez podejrzenia.Strasznie nam się już odechciało tego Londynu ale jednak po wjeździe jakoś tam już było ale nie pojedziemy tam już napewno do czasu gdy nie będziemy w UE i nie będziemy należycie traktowani na granicy.Nie chcę Cie jednak straszyć naszą historią bo paru naszych znajomych wyjeżdżało bez problemu a faktem jest,że wyjeżdżaliśmy w złym okresie bo po naszym przyjeździe rozgrywało się w mediach parę głośnych spraw o złe traktowanie Polaków przez służby graniczne WB.sama interweniowałam w ambasadzie w naszej sprawie bo byliśmy szczerze obrażeni bezpodstawnością zarzutów(oboje mamy pracę,mieliśmy przy sobie dużą ilość gotówki w funtach i karty kredytowe oraz zapewniony nocleg) ale dotąd nas nikt nie przeprosił.
Pełna wersja