Dodaj do ulubionych

Miasto chce przenosić i likwidować szkoły

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.04, 19:53
> Mieczysław Tomala zaprzeczył też pogłoskom (...)
Idzie lawina likwidacji szkół. Jest niż demograficzny i szkoły muszą być
likwidowane. I będą. Nie ma na to rady. Zabawne jest tylko lawirowanie
urzędników i radnych w tej sprawie bo te pogłoski to nie są żadne pogłoski
tylko konieczność.
Zanosi się na protesty i pikiety. Gazety będą miały pełne ręce roboty.
Urzędnicy od których zależy likwidacja będą zaskoczeni ilością znajomych,
których maja wśród zainteresowanych nauczycieli. Niejedna wątroba nie
wytrzyma przyjacielskich pogawędek.
Lepsi nauczyciele juz zapisuja się na kursy językowe i komputerowe. Myślą o
przekwalifikowaniu. Inni liczą na szczęście i związki zawodowe.
Idą ciekawe czasy w kieleckiej oświacie. Nie zazdraszczam się z Panem, Panie
Sygut, oj, nie.
Obserwuj wątek
    • basia996 Re: Miasto chce przenosić i likwidować szkoły 15.01.04, 22:10
      Możemy sobie protestować, takie nasze prawo, a Likwidator Sygut i tak zrobi
      swoje. Czemu nie likwiduje się szkół które mają złe warunki lokalowe np.
      SP.nr.8? Przecież można ją przerobić np: na schronisko lub Hotel u stóp
      Telegrafu a szkołę przenieś do dawnej szkoły Elektromontażu?
      • Gość: behemot likwidacja 8 + połaczenie 'elektrykow' IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.04, 08:34
        > Likwidator Sygut i tak zrobi swoje

        Sygut pewnie wolałby pierdzieć w stołek, bo to ulubione zajęcie kazdego
        urzednika. Rzecz w tym, ze nie ma dzieci i szkoly musza byc zlikwidowane. W tym
        roku z rekrutacja nie poradzil sobie np. Elektryk i co - kto opłaci budynek, w
        ktorym szwęda się kilku uczniów ?
        Wywalicie Syguta, to kto inny bedzie likwidowal. Dzieci trzeba bylo robic, a
        nie narzekac teraz.

        > Czemu nie likwiduje się szkół które mają złe warunki lokalowe np.
        > SP.nr.8? (...)a szkołę przenieś do dawnej szkoły Elektromontażu?

        To jest w planach, całe miasto o tym huczy ...tylko Pan Tomala jeszcze 'nie
        wie' i dementuje.
        Nawiasem mowiac dawna zawodowka Elektromontazu wyrosla na prężną szkołę -
        przyjeli tylu uczniów, co pare razy wiekszy Elektryk. Aha, no i do Twojej
        konfiguracji trzeba dopisac Elektryka: 8 + Elektromontaz + Elektryk = dwie
        szkoły zamiast trzech.
    • Gość: Rodzic13 Zdeterminowany Sygut IP: *.complex.com.pl 16.01.04, 08:12
      "Z dużo większą determinacją ratusz chce rozwiązać sprawę przeniesienia SP 13."
      Sygut chce pokazac - Ja tu rządze. Poniewaz popisywal sie - Ja 30 zlikwidowalem
      i ta tez zlikwiduje" stad tez ta determinacja.

      "jeśli miasto zabezpieczy w przyszłorocznym budżecie pieniądze na modernizację
      budynku Gimnazjum nr 2. "
      Jeśli mamy WELa za prezydenta to zabezpieczy i wyplaci w terminie - tak jak za
      szkole na Slichowicach.
      Kielce sa zdecydowanie zbyt bogatym miastem wiec WEL postara sie o zmniejszenie
      tej zasobnosci.
    • Gość: Bułek Proponuję zlikwidować 15kę IP: *.kolporter.com.pl 16.01.04, 08:13
      Ma wspaniałe położenie, a zamiast szkoły zmieszczą się tam może nawet ze 3 stacje benzynowe i 2 apteki!
      • Gość: Rodzic13 Re: Proponuję zlikwidować 15kę IP: *.complex.com.pl 16.01.04, 08:19
        Popieram - a najlepiej zlikwidowac nas wszystkich - wyobraz sobie jaki wtedy
        Sygut bylby szczesliwy, a WEL moglby swim znajomkom rozdawac dzialki za darmo.
        • Gość: behemot skąd wziąć uczniów i pieniądze ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.04, 08:52
          Pieprzyc bzdury to każdy potrafi ale odpowiedzieć na pytanie skąd wziąć
          pieniądze na utrzymanie szkół i skad wziąć uczniów, zeby do nich chodziły to
          już żadnego mądrego nie ma.
          Gdybyscie zostali w miescie urzednikami odpowiedzialnymi za szkoly, to
          musielibyscie robic to samo co oni teraz.
          • Gość: Rodzic13 Re: skąd wziąć uczniów i pieniądze ? IP: *.complex.com.pl 16.01.04, 09:16
            "Pieprzyc bzdury to każdy potrafi"
            Swiete slowa - chyba piszesz o sobie

            "ale odpowiedzieć na pytanie skąd wziąć pieniądze na utrzymanie szkół i skad
            wziąć uczniów, zeby do nich chodziły to już żadnego mądrego nie ma. "
            Nie zwrociles uwagi na takie "drobiazgi":
            1. SP 13 ma pelna obsade obecnie i w rejonie jest tyle dzieci, ze przez
            najblizsze 6 lat szkola nadal ma pelna obsade.
            2. Utrzymac szkole i tak trzeba niezaleznie od budynku, ale skad Sygut wezmie
            pieniadze na rozbudowe budynku Gimnazjum 2 aby ten chlew jakos doprowadzic do
            ladu. Piszac chlew nie dezawuuje poczynan dyrekcji Gimnazjum - po prostu gdy
            projektujacy budynek odwalil fuszerke, to budynek bedzie niefunkcjonalny, Chyba
            ze sie wpompuje w niego sporo pieniedzy.

            Piszesz tez "Lepsi nauczyciele juz zapisuja się na kursy językowe i
            komputerowe." No coz parafrazujac "Po owocach ich poznacie" ta szkola miala
            jedne z najlepszych wynikow nauczania w Kielcach.

            "Gdybyscie zostali w miescie urzednikami odpowiedzialnymi za szkoly, to
            musielibyscie robic to samo co oni teraz."
            czyli niszczyli to co dobre?
            marnowali pieniadze podatnikow dla realizacji zachcianek upartego prezydenciny?

            Chyba sie jednak mylisz, moze robilbym glupoty, ale na pewno az takie.
    • Gość: jurgen Re: Miasto chce przenosić i likwidować szkoły IP: 212.160.138.* 16.01.04, 15:38
      Teraz mamy niż to likwidujemy szkoły a za 10-15 lat będzie wyż to będziemy je
      od nowa budować. Znowu mamy do czynienia z myśleniem kategoriami na dziś, aby
      przetrwać a problemy mogące się pojawić w dłużej perspektywie czasu zwalić na
      głowy innych. Nawet jeśli teraz jest taka potrzeba to chyba lepiej te budynki
      wydzierżawić na kilka lat różnym instutucjom, które musiałyby je wyremontować i
      na bieżąco utrzymywać, może nawet opłacać miastu jakiś czynsz. Przecież jest w
      Kielcach sporo prywatnych szkół wyższych, które chętnie poszerzyłyby swoją bazę
      lokalową. Zachowano by tym samym charakter edukacyjny tych placówek a po
      wygaśnięciu umów (po kilku latach) zastanawiano by się co dalej: czy
      reaktywować szkoły bo jest na tyle młodzieży czy też dalej przedłużyć najem.
      Obawiam się jednak, że placówki te zostaną "przehandlowane" za grosze prywatnym
      inwestorom.
      Poza tym wkurza mnie ogólny trend w tym kraju. Wszystko sie likwiduje, nic się
      nie opłaca, na wszystko brak pieniędzy. Dzieje się tak w ramach tzw.
      racjonalizacji wydatków (zamyka się fabryki, szkoły, szpitale, kina itd.).
      Tylko czy te ocalałe szpitale czy szkoły są lepsze, nowocześniejsze, bardziej
      wydajne? Wątpię.
      • Gość: behemot socjalistyczne kombinowanie nie popłaca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.04, 16:57
        > Teraz mamy niż to likwidujemy szkoły a za 10-15 lat będzie wyż to będziemy je
        > od nowa budować.
        Wszędzie w Europie jest albo ujemny przyrost albo lekko dodatni. Jest to trwała
        tendencja.

        > Nawet jeśli teraz jest taka potrzeba to chyba lepiej te budynki
        > wydzierżawić na kilka lat różnym instutucjom

        ...oj, obawiam się, że potem bedziemy czytac w gazecie - tak jak po kontroli w
        MZB - ze miasto nie tylko nie pobierało czynszów ale nawet gdyby chciało, to i
        tak nie miało umów, więc nie wiedziało w jakiej wysokości te czynsze pobierać.
        Miasto nie bardzo się nadaje na czynszownika. Sprzedaz, w przypadku miasta,
        jest wyjsciem zdecydowanie najlepszym.
        Tym bardziej, ze wchodzimy do Unii i kasa na nowe projekty, które będą mogły
        być dofinansowane jest potrzebna.

        > Obawiam się jednak, że placówki te zostaną "przehandlowane"
        > za grosze prywatnym inwestorom.

        Byleby odbyło się to w publicznym przetargu ...abyś mógł wziąć udział.

        > Poza tym wkurza mnie ogólny trend w tym kraju. Wszystko sie
        > likwiduje, nic się nie opłaca, na wszystko brak pieniędzy.
        > (zamyka się fabryki, szkoły, szpitale, kina itd.).

        W każdym normalnym kraju sprzedaje się fabryki. Nowy właściciel osiąga sukces i
        kupuje nowe fabryki albo plajtuje i wtedy ktos inny kupuje jego firmę. Koło się
        zamyka.
        Czy widzisz tylko likwidowane fabryki ? Nie widzisz np. międzynarodowych
        sukcesów Atlasa?
        • Gość: jurgen Re: z kapitalistycznym też różnie bywa IP: 212.160.138.* 19.01.04, 09:17
          Pokaż mi tylko Bechemocie w Kielcach przykłady, że zbankrutowaną firmę kupuje
          inny przedsiębiorca a jeśli podasz to określ również ile pracowało w niej ludzi
          przed i po przejęciu. Powiesz racjonalizacja zatrudnienia, nowe
          technologie, "know-how" w związku z tym nadwyżka zatrudnienia. Ja się z tobą
          zgodzę tylko spytam wtedy o przykład jakiejś dużej inwestycji od podstaw
          (tzw. "greenfield investments")w Kielcach w przeciągu ostatnich 15 lat. Gdzieś
          ta nadwyżka przeciez musi znleźć zatrudnienie i to nie ze względów utylitarnych
          a czysto ekonomicznych (więcej ludzi zarabia, większy popyt na wytwarzane
          dobra, mniej patologii społecznych, mniej wydatków na policję, więzienia itp.-
          ruchy prezydenta Lubwskiego w postaci barów 11.30 traktuje w tym aspekcie z
          przymróżeniem oka). I tu poza hipermarketami będziesz miał cholerny problem.
          Co do zarządzania majątkiem miejskim polegającym na jego bezpowrotnym, szybkim
          i co za tym idzie tanim zbywaniu to może bym się i przychlał do twoich poglądów
          gdyby rzeczywiście środki stąd uzyskane pracowały w nowych inwestycjach
          miejskich - w infrastrukturę, edukację, sport itd. Tylko pokaż mi te inwestycje
          bo ja ich nie widzę. Chcę Ci na marginesie przypomnieć, że jesteśmy jedynym
          miastem wojewódzkim bez ośrodka telewizyjnego i uniwersytetu.
          • Gość: behemot jest to, co jest potrzebne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.04, 10:55
            > Pokaż mi tylko (...), że zbankrutowaną firmę kupuje
            > inny przedsiębiorca a jeśli podasz to określ również ile pracowało
            > w niej ludzi przed i po przejęciu

            podawanie takich przykładów jest nonsensowne, bo to tak, jakbyś mnie chciał
            przekonywać, że praca jest lepsza niż bezrobocie, ze lepiej być młodym i
            pięknym niz starym i brzydkim...
            ...ale przez przypadek znam parę takich firm - np. Hotel Centralny. Spore
            zadłużenie w momencie kupna, przyszedł nowy właściciel, a zatrudnienie się
            zwiększyło od tamtej pory.
            Ten przykład wnosi do dyskusji tylko tyle, ze nowi właściciele nie sa idiotami
            i tam gdzie zatrudnienie było za duże, to je zmniejszają, a tam gdzie za małe
            to je podnoszą.
            Jesli masz inny pogląd na tą sprawę, to zapłać właścicielom, żeby trzymali
            niepotrzebnych ludzi.

            > spytam o przykład jakiejś dużej inwestycji od podstaw
            > (tzw. "greenfield investments")w Kielcach w przeciągu ostatnich 15 lat.

            no to ja poproszę o podanie przykładu takiej inwestycji, która była potrzebna,
            miała szanse powodzenia rynkowego, a nie została zrealizowana
            ...sam się wezmę za jej realizację.

            > Gdzieś
            > ta nadwyżka przeciez musi znleźć zatrudnienie

            W wielu krajach świata zmianiła się struktura zatrudnienia. Ludzie z produkcji
            przeszli do usług. Obrazowo mówiąc: stolarz z Iskry poszedł cyklinować
            parkiety ...i nieźle na tym wychodzi. W Polsce Stalin postawił na przemysł
            ciężki (huty, stocznie, kopalnie). Teraz ludzie muszą przejść tam, gdzie są
            rzeczywiście potrzebni - do usług.

            > Co do zarządzania majątkiem miejskim polegającym na jego
            > (...) zbywaniu to może bym się i przychlał do twoich poglądów
            > gdyby rzeczywiście środki stąd uzyskane pracowały w nowych inwestycjach
            > miejskich - w infrastrukturę, edukację, sport itd. Tylko pokaż mi te
            > inwestycje bo ja ich nie widzę.

            W gazetach piszą, że w 2003 było 9 zrealizowanych inwestycji (na ogólną liczbę
            12). Te najpotrzebniejsze - a radni o tym decydują - są chyba realizowane.
            Infrastruktura (cholerne światła i bambuły).
            Kluby sportowe są dotowane. O inwestycjach powinni pomyśleć raczej ich
            właściciele.

            kreślę się z małej litery, przez samo 'ha' ale serdecznie

            behemot
            • Gość: jurgen Re: jest to, co jest potrzebne IP: 212.160.138.* 19.01.04, 13:21
              Myślę, że różnica pomiędzy nami polega na innym horyzoncie spojrzenia na
              problemy inwestycji czy bezrobocia. Ty bardzo często sprowadzasz je do skali
              mikro a ja wolę skalę makro. Podajesz pojedyńcze przykłady sukcesu, np. zmiany
              w jakimś hotelu, który jest teraz lepiej i efektywniej zarządzany. OK! Nie
              przeczę, że nie ma takich firm ale to chwalebne aczkolwiek raczej pojedyńcze
              przypadki, poza tym dramatycznie "małe" tym bardziej jeżeli chodzi o
              wojewódzkie miasto i to z ambicjami. Myślę, że taka drobna przedsiębiorczość
              zaspakajać może całkowicie ambicje władz i mieszkańców Chmielnika czy
              Bodzentyna (przepraszam ich jeśli poczuli się obrażeni). Z wiadomych względów
              nie będą tam bowiem lokowane duże inwestycje przemysłowe czy usługowe. W
              Kielcach nie ma natomiast naprawdę dużych inwestycji, które przejęłby choćby
              część zwolnionych z byłych kolosów przemysłowych, z rozbudowanej biurokracji
              czy młodzież wkraczającą na rynek pracy. Twierdzisz, że rozwiązaniem jest
              rozwijanie usług, tak jak w innych społeczeństwach postindustrialnych. Zgadza
              się tylko, że wcześniej kraje te przeszły burzliwy rozwój przemysłowy i
              technologiczny. Powstały tam mocne kapitałowo grupy, koncerny przemysłowe,
              które w związku z rozwojem technologicznym zwalniały ludzi ale jednocześnie
              zwiększały sprzedaż (znaczna obniżka kosztów produkcji), kumulację zysków a co
              za tym idzie i płaciły wysokie podatki, które zasilały budżet tych państw. Z
              podatków tych na drodze odpowiedniej redystrybucji rozwijała się sfera usług
              zwłaszcza tych w Polsce prawie nie znanych, tzn. usług społecznych. W krajach
              zachodniej Europy istniej masa stowarzyszeń społecznych, która świadczy usługi
              i jest dodowana z tych pieniędzy przez państwo: walka z alkoholizmem,
              narkomanią, pomoc inwalidom, klubu sportowe itd. Prace tam znajduje mnóstwo
              ludzi, dla których nie ma miejsca w przemyśle. Poza tym jakkolwiek proces
              przechodzenia z przemysłu do usług jest w krajach wysokorozwiniętych
              nieodwracalny to jednak nadal w przemyśle pracuje tam 30-40% ludzi czynnych
              zawodowo. Są to ludzie przyzwoicie zarabiający, którzy wydają kasę na usługi:
              kino, szewca, bilety na mecz, kursy komputerowe itd.
              Streszczając ten może zbyt długi wywód trzeba powiedzieć, że nie da się po
              prostu zbudować dobrej gospodarki w kraju bez kapitału a największą jego
              akumulacją cechuje się przemysł. To pieniądze z tej działalności finansują w
              dużej mierze usługi, szczególnie te o charakterze społecznym gdzie wartością
              dodaną nie jest pieniądz a różnego rodzaju wartości pożądane społecznie (np.
              wykształcenie, zdrowie fizyczne).
              Sorry za błąd w nicku.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka