jagaton
12.12.13, 09:08
z echowego bloga Krawieckiej: CELEBRA CELEBRĘ POGANIA
Jak widzę to ściganie się polityczek i polityków w publikowaniu zdjęć z rozdawania mikołajowych paczek, to mdło mi się robi. Prawdziwe miłosierdzie lubi ciszę. Czemu tych tabunów debiutujących mikołajów nie widziało się, gdy za progiem nie było wyborów europarlamentarnych i samorządowych, gdy walka o miejsca na liście nie przybierała na sile.
Jak widzę tych, którzy z trudem mieszczą się przy przecinaniu wstęgi z okazji oddania drogi wojewódzkiej 786 na odcinku od Łopuszna do granicy z województwem śląskim, to świętokrzyski scyzoryk mi się w kieszeni otwiera. Granice śmieszności przy przekazywaniu do użytku wszelkich inwestycji już dawno zostały przekroczone, hen za Śląsk. Bywało już, że z nadmiaru przecinaków brakło dla kogoś nożyczek na tacy i szerokości na wstędze. Na papier do ksero w gminie nie ma grosza, na obrządki wystarczyć musi.
Są jeszcze kamienie węgielne psujące fryzurki, bo kaski dla zachowania politycznego BHP wypada założyć, jest kopanie dołów w szpileczkach i wiele innych wytworów jakiejś przedziwnej celebry pełnej sztuczności, nadętości. Uczestnicy tych szopek, bynajmniej nie świątecznych, trwają w kleszczach żenujących rytuałów. Cholera wie komu potrzebnych, bo nikt na poziomie dobrze się chyba nie czuje biorąc udział w takich jasełkach.
I jest jeszcze przepychanie się, dosłowne(!) konkurentów politycznych na krzesełkach w pierwszym, telewizyjnym rzędzie, podczas mszy, akademii ku czci, różnych podniosłych uroczystości. Za plecami miejsca puste, ale nie premiowane pijarem, więc poseł nawet posłance miejsca nie ustąpi, a już miejscowi, prawdziwi adresaci uroczystości, mogą sobie siedzieć z tyłu. Na dodatek z bliskością wyborów wzmaga się chęć przemawiania, choćby do powiedzenia nic nie było, byle zaistnieć przy mikrofonie na studniówce, jubileuszu szkoły czy jakiejś firmy. Mało tego, dziennikarz rozmawia ze znaczącą osobistością, nagle w kadrze wyskakuje głowa lokalnej radnej, parlamentarzystki czy partyjnego bonzy i wymiksować jej z ujęcia nie sposób, bo trwa jak przyklejona butaprenem. Czy naprawdę światła jupiterów działają tak odmóżdżająco? Czy po prostu mózgów próżno szukać.