Gość: Inny adiunkt IP: 80.51.255.* 03.02.03, 21:41 Pan, panie rektorze Massalski tkwi jeszcze duchem w PRL-u. Komuna z pana jeszcze nie wyszła. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: BBB Etyka JM Massalskiego?! IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 04.02.03, 08:43 Nie wiem czy Pan dr Korczyński nie prowadził zajęć dydaktycznych i nie stosował się do poleceń służbowych. Czytam natomiast wypowiedź JM Massalskiego i zastanawiam się kto uczył Go zasad etycznych i jak, oraz czego uczy studentów. Sam wszak przyznaje, że kontrola stwierdziła nieprawidłowości. Dalej opowiada dyrdymały cyt.: „Uważam, że to nieetyczne, żeby osoba, która pracuje w jakiejś instytucji i bierze z niej pieniądze, źle się o niej wypowiadała. Takie wpisy szkodzą nam wszystkim”. Otóż Panie Massalski nieetyczne byłoby to, gdyby dr Korczyński zachował te informacje dla siebie. Każdy względnie inteligentny pracownik wie, że ma obowiązek przeciwdziałania łamaniu prawa (wynika to z przepisów chociażby Kodeksu pracy). Pan Korczyński, z tego o czym się dowiadujemy zachowywał się w sposób lojalny informując JM Massalskiego. Natomiast JM Massalski sam przyznaj, że właściwie nic nie zrobił, bo jak inaczej rozumieć wypowiedź cyt.: „Nie można powiedzieć, że nic nie robiłem. Kontrola zgodziła się z częścią zarzutów, a teraz je usuwamy. Niestety, nie możemy wszystkiego naprawić od razu”. Cóż miał więc robić dr Korczyński?! Czy JM Massalski pamięta, że mimo wszystko to my obywatele finansujemy także szkoły wyższe i to On powinien nas poinformować o sposobie ich wydatkowania (zmarnotrawienia?)! Jego Magnificencjo może warto ponownie zajrzeć do podręcznika etyki?! Czasami wypadałoby także pomyśleć i nie zapominać o tym, że tytuł profesora nie daje patentu na mądrość i uczciwość. Odpowiedz Link Zgłoś
korczynski3 Re: Etyka JM Massalskiego?! 04.02.03, 11:26 Obwiniono mnie o pięć spraw. Najważniejsza, wg. kierującego wniosek do Komisji Dyscyplinarnej prof. S., to niezastosowanie się do wydanego mi 21 października polecenia słuzbowego, w który. „zabrania mi kategorycznie prowadzenia jakiejkolwiek korespondencji w sprawie Akademii bez jego uprzedniej akceptacji.” Z tegoz pisma wnosic można, (jest to w nim sformułowane jako zarzut), ze nie polno mi (nie powinienem?) pisać „dziwacznych (do dzis nie wiem dlaczego „dziwacznych”) pism do Prorektorów. Od tego głównego zarzutu Komisja mnie uwolniła. Zostałem ukarany za nieprzeprowadzenie 4 (czterech) godzin zajęć w dniach 10 i 17 października. Do 21 października nie prowadziłem zajęć, bo: 1. nie otrzymałem żadnego pisemnego zlecenia. Nie dostałem ani tzw. "karty obciążeń" (dostałem ja 27 października), która jest prawnym potwierdzeniem moich obowiązków. 2. we wrześniu, ok połowy otrzymałem ustna informację o przydzielonych (nie tylko mnie, innym pracownikom Zakładu również) mi zajęciach. Kiedy pojawiliśmy się u właściwej pani, okazało się, że informacja jest już nieaktualna. 3. na kupionych w punkcie ksero kopiach rozkładów zajęć nie figurowałem na żadnym roku studiów. Jak się okazało na rozprawie przydzielono nam zajęcia razem z terminami ich odbywania (nie mogłem więc ustalić terminów zajęć, tak by nie kolidowały one z innymi moimi zajęciami, co normalna praktyka nie jest) dopiero 27 września. Były to zajecia "odziedziczone" po innym pracowniku. Ja, mając rozkłady bez mojego nazwiska miałem prawo sadzić, ze całe "pensum" będę miał w semestrze letnim. 30 września byłem w Wydziale, kilkakrotnie byłem w pokoju, gdzie "urzęduje" pani układająca plany i nikt niczego mi o zmianie stanowiska władz Wydziału nie powiedział. Po 30 września miałem i mam do dziś gigantyczne kłopoty z powodu zajęcia mi przez władze Wydziału moich rzeczy, w tym materiałów dydaktycznych (m.in. protokołów egzaminacyjnych, notatek, prac egzaminacyjnych etc.) i nie miałem czasu, by biegać do trudno w tym okresie uchwytnych "pań od planów" i pytać, czy mi czegoś nie przydzielono. Pierwsza, przekazana przez osobę trzecia wiadomość otrzymałem przypadkiem, w Warszawie ok 10 października. Usiłowałem potem wymusić pisemne jej potwierdzenie. Prosiłem o potwierdzona kopie rozkładu zajęć czy jakikolwiek "kwit" stwierdzający, że mam te zajęcia prowadzić. Nie dostałem nic. Pisałem kilka pism, w tym do dziekana, prodziekana, prorektora ds. dydaktyki i Rektora z prośba o interwencję (aby mi taki kwit lub potwierdzona kopie rozkładu zajęć wydać) ale nic z tego nie wyszło. W końcu 21 października, bez takiego "kwitu", podjąłem zajęcia, bo obawiałem się, że potem nie da się tego odrobić. Komisja uznała, ze mogłem nie wiedzieć o zajęciach z 30 września, nie mogłem odbyć pierwszych zajęć w październiku, bo byłem wtedy służbowo w Warszawie, a delegację podpisał Dziekan i ukarała mnie za nieprzeprowadzenie pozostałych czterech godzin. dowiedział O informacje o przydzielonych mnie i innym pracownikom Zakładu Zast. Mat. Prosiłem wielokrotnie od maja. Niczego nam nie powiedziano. Prawdą jest, że Ok 30% spośród kilkudziesięciu pism, jakie kierowałem do władz Wydziału i Uczelni pisałem bezpośrednio do Rektora Massalskiego. Działo się tak, bo władze Wydziału nie odpowiadały na kierowane do nich pisma lub odsyłały mi je z informacją, że zostały "przyjęte omyłkowo". Mam tez pismo potwierdzone napisem "wpłynęło na prośbę zainteresowanego" i do dziś nie wiem o co tu idzie. Cała ta "korespondencja" spowodowana była niezrozumiałym dla mnie uporem władz Wydziału usiłujących co chwila tuszować jakieś "niedomagania". Pierwszym zgrzytem była próba "uciszenia" mnie po piśmie, w którym stwierdzałem, ze przepracowanie ca. 700 godzin w kilka weekendów uważam za niemożliwe. Potem nie spodobało mi się, iż w naszej Filii w Staszowie podległy mi pracownik prowadzi bez mojej wiedzy zajęcia z technik multimedialnych w sali wyposażonej jedynie w ławki i krzesła. Miałem jeszcze kilka innych „wygłupów”, KTÓRYCH NIE BYŁOBY, GDYBY NIE NIEZROZUMIAŁA DLA MNIE OBRONA WYKRYTYCH UPRZEDNIO NIEPRAWIDŁOWOSCI. Nie byłoby ich, BO NIC BYM O NICH NIE WIEDZIAŁ. Nie byłoby też ani moich listów do prasy, ani dyskusji na Forum gdyby ktokolwiek mi cos odpowiedział. O zamiarze poinformowania mediów informowałem od końca sierpnia 2001 roku, w maju tego roku pisałem o tym do rektora, a 5 lipca zaniosłem Mu informację,iż na Forum toczy się dyskusja, w której Uczelnia i jej prominentni profesorowie przedstawiani są w bardzo złym świetle. Można było napisać mi cokolwiek, np. że zostanę powiadomiony o wynikach kontroli Uczelni w zakresie, w jakim mnie ona dotyczyła. Nic dyskusji na forum nie ujmując znam wiele różnych sposobów spędzania czasu i pewnie moja aktywność na forum byłaby mniejsza. Tak to (z mojej strony) wygląda. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: BBB Re: Etyka JM Massalskiego?! IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 04.02.03, 12:27 Biorąc pod uwagę to co Pan napisał wydaje się, że może Pan uzasadnić swoje racje i wygrać sprawę nawet w sądzie. Nie wiem jaka czeka Pana przyszłość na Uczelni. Może lepiej nie wiązać dalszych planów z tak funkcjonującą Uczelnią?! Miejmy nadzieję (choćby nikłą), że organy powołane do nadzoru, podejmą działania, które przyniosą pozytywny dla Pana skutek. Pozdrawiam i życzę dużo pomyślności! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dysydent Re: Etyka JM Massalskiego?! IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 06.02.03, 18:38 Gość portalu: BBB napisał(a): > Nie wiem czy Pan dr Korczyński nie prowadził zajęć dydaktycznych > i nie stosował się do poleceń służbowych. Czytam natomiast > wypowiedź JM Massalskiego i zastanawiam się kto uczył Go zasad > etycznych i jak, oraz czego uczy studentów. Sam wszak przyznaje, > że kontrola stwierdziła nieprawidłowości. Dalej opowiada > dyrdymały cyt.: „Uważam, że to nieetyczne, żeby osoba, która > pracuje w jakiejś instytucji i bierze z niej pieniądze, źle się > o niej wypowiadała. Takie wpisy szkodzą nam wszystkim”. Otóż > Panie Massalski nieetyczne byłoby to, gdyby dr Korczyński > zachował te informacje dla siebie. Każdy względnie inteligentny > pracownik wie, że ma obowiązek przeciwdziałania łamaniu prawa > (wynika to z przepisów chociażby Kodeksu pracy). Pan Korczyński, > z tego o czym się dowiadujemy zachowywał się w sposób lojalny > informując JM Massalskiego. Natomiast JM Massalski sam przyznaj, > że właściwie nic nie zrobił, bo jak inaczej rozumieć wypowiedź > cyt.: „Nie można powiedzieć, że nic nie robiłem. Kontrola > zgodziła się z częścią zarzutów, a teraz je usuwamy. Niestety, > nie możemy wszystkiego naprawić od razu”. Cóż miał więc robić > dr Korczyński?! Czy JM Massalski pamięta, że mimo wszystko to my > obywatele finansujemy także szkoły wyższe i to On powinien nas > poinformować o sposobie ich wydatkowania (zmarnotrawienia?)! > Jego Magnificencjo może warto ponownie zajrzeć do podręcznika > etyki?! Czasami wypadałoby także pomyśleć i nie zapominać o tym, > że tytuł profesora nie daje patentu na mądrość i uczciwość. ------------------ Pełna zgoda. Można by się jeszcze powołać na Dobre Obyczaje w Nauce. Problem w tym , że ten kto je przestrzega (jak dr Korczyński) jest zalatwiany. To nie jest wyjatek lecz standard w uczelniach polskich. O innych przypadkach prasa na ogól nie donosi, często jest opanowana przez uczelnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: uf Brońmi Waldiego IP: *.dedicate.pl 06.02.03, 21:57 A może tak nagłośnić w kraju jak załatwia się normalnych na prowincji, przecież tak dalej być nie może, przypomina się proces Kafki i w dodatku kto, pogrobowcy Stalina! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Studento Re: Milcz, adiunkcie IP: *.pu.kielce.pl / 192.168.192.* 04.02.03, 10:30 Ja tam popieram pana doktora skoro nieprawidłowości są, to trzeba o tym mówić. Sam miałem zajecia z panem doktorem i mogę tylko powiedzieć ,iż jest fachowcem w swojej profesji. Konstytucja gwarantuje doktorowi mówienie prawdy - do cholery większej narchii i państwa bezprawia niż kraj, w którym przyszło nam mieszkać i żyć nie ma na świecie. Panie doktorze Korczyński - studenci z panem!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dysydent Re: Milcz, adiunkcie IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 07.02.03, 12:10 Gość portalu: Studento napisał(a): > Ja tam popieram pana doktora skoro nieprawidłowości są, to trzeba o tym mówić. > Sam miałem zajecia z panem doktorem i mogę tylko powiedzieć ,iż jest fachowcem > w swojej profesji. Konstytucja gwarantuje doktorowi mówienie prawdy - do > cholery większej narchii i państwa bezprawia niż kraj, w którym przyszło nam > mieszkać i żyć nie ma na świecie. Panie doktorze Korczyński - studenci z > panem!!!! ------------------------ To dobrze jesli studenci nie są obojetni na takie sprawy. Trzeba być jednak konsekwentym w obronie wartości. Mozna się spodziewać, że dr może byc oskarzony o negatywne oddziaływanie na młodzież, skoro młodzież jest za nim a nie za wladzami uczelni. Jeśli to sie stanie, to trzeba byc z nim i konekwentnie go bronic. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: studentx Re: Milcz, adiunkcie IP: *.mancafe1.mancomplex.pl 04.02.03, 11:52 Dr Korczyński żalił się na forum Gazety, że musiał prowadzić zajęcia z jak to określił "technik multimedialnych" w sali bez komputerów. Byłem słuchaczem tych wykładów w semestrze zimowym i zastanawia mnie po jaką ch.... ich potrzebował. Przecież te zajęcia nie miały nic wspólnego z technikami multimedialnymi. Pan doktor całe zajęcia rozstrzygał jakieś logiczne problemy i bezskutecznie próbował wciągnąć studentów do jakiejkolwiek konwersacji. Moim zdaniem najpierw powinien zmienić swoje metody nauczania i problemy którymi sie zajmuje na zajęciach, zanim zacznie wygłaszać sądy o utrudnianiu mu wykonywania pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: BBB Re: Milcz, adiunkcie IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 04.02.03, 12:56 Może dlatego rozstrzygał problemy logiczne ponieważ nie mógł prowadzić zajęć takich jakie miał zaplanowane. Rozumiem z Twojej wypowiedzi, ża ani Ty ani Twoi koledzy nie rozumieliście o czym mówił dr Korczyński i nie byliście tym zainteresowani. Wiem z własnego doświadczenia, że zdarzają się takie zjęcia. Jednak ze swojej strony zachęcałbym do ćwiczeń w zakresie logiki. Wyszłoby to z pewnością na dobre wszystkim. Natomiast JM Massalskiego ustrzegłoby z pewnością przed kretyńską wypowiedzią dla Gazety. Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rowniez student Re: Milcz, adiunkcie IP: *.czajen.pl / 192.168.4.* 04.02.03, 13:04 mnie sie wydaje ze studia to nie tylko zaliczenia i egzaminy ale takze rozwiniecie swiatopogladu co moze ulatwic wymiana zdan, ale widze ze niektorzy o tym zapomnieli :( Odpowiedz Link Zgłoś
r_z Re: Milcz, adiunkcie 04.02.03, 14:20 Jeżeli głowa uczelni - Jego Magnificencja Rektor prezentuje taki system wartości, gdzie prawda, uczciwość, rzetelność stoją w hierarchii niżej od "lojalności wobec pracodawcy" i "solidarności zawodowej" to niżej już chyba trudno bedzie się zsunąć... Przecież to jest etyka rodem z grupy przestępczej - jak "zakabluję" kolegę, który popełnia przestępstwo to jestem "kapuś" i "frajer" bo przecież "nie kala sie własnego gniazda". Zresztą ta erozja coraz wyraźniej postępuje - taka etyka coraz bardziej obowiązuje wśród lekarzy, prawników... I rektor najwyraźniej już zatracił coś co zwało sie kiedyś kregosłupem moralnym i przyzwoitością. Układy, powiązania, zależności - każdy przecież chce dorobić - i nagle to swojskie bagienko zaczyna niespodziewanie wychodzić na światło dzienne. Bo akurat dr Korczyński, czemu trudno zaprzeczyć, wszystko to o co jest afera robi jawnie, przy świetle dziennym, zachowując własciwą kolejność i nie spiesząc się ale cierpliwie miesiącami czekając. Być może uda sie go zwolnić, ale prawdę będzie już ukryć bardzo trudno - ostatnie wydarzenia pokazują, że władzom uczelni puściły nerwy, bo ewidentnie brną w ślepą uliczkę, w której wyraźnie widac juz tylko jedną motywację - zemstę. Ciekawe co by na to powiedział, gdyby żył wybitny świetokrzyski krajoznawca i regionalista - Edmund Massalski... Przy takiej kadrze realizującej się nie w budowaniu pozycji naukowej Kielc, ale w chałturach nie ma szansy na Uniwersytet z prawdziwego zdarzenia... pozdr rz Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gilotan do uniwerku droga daleka...jeśli osiągalna..:(((( IP: PROXY:* / 172.20.6.* 04.02.03, 20:30 r_z ...nic dodać nic ująć. Cała prawda ujęta najlepiej jak tylko można to uczynić. Ponury, aczkolwiek prawdziwy obraz polskiej rzeczywistości Panie dr Korczyński! Nie znam sytuacji na Pańskim wydziale -ale duszą jestem z Panem bo znam sytuację na innym wydziale i tylko się gorzko uśmiechałem gdy czytałem o zajęciach z technik multimedialnych prowadzonych bez komputerów. Niedostateczna baza dydaktyczna to jedno..istnieje jeszcze inne hasło - symbol AŚ -to BRAK KOMPETENCJI! To właśnie na tej uczelni nabiera ono realnego wymiaru. Choć trzeba też dodać dla ucziwej oceny, ze są na AŚ osoby kompetentne. (tzn takie które uczą tego przedmiotu z którego się doktoryzowały itp.) Znam przykłady wykładowców -osób (tak jak mówi dr Korczyński - możecie mi wierzyć na słowo - kto nie chce nie musi), które w ciągu semestru przekwalifikowały się na całkiem nowy, nijak nie związany z dotąd nauczanym - przedmiot. Przy czym stwierdzenie "przekwalifikowały się" ogranicza się w tym wypadku do przeczytania co najwyżej dwóch ,trzech ksiązek tematycznie związanych z prowadzonymi zajęciami. Tacy wykładowcy, na zajęcia przychodzą z notatkami (żywcem przepisane ksiązki) z których tylko i wyłącznie czytają. Zero własnej myśli. Każdego uczestnika tej dyskusji byłoby na to stać zapewniam i to bez tytułu doktora..czy choćby magistra. Dostęp do biblioteki ma każdy przecież.... P.S. Do tej pory byłem zwolennikiem walki o Uniwersytet Świętokrzyski. Teraz z bólem (pomyśli ktoś że z ironią... nie! z bólem! przyznaję, że to nie prędko nastąpi..jeśli wogóle.... w każdym razie chyba nie za tego rektora... Takie pojmowanie etyki wiodło daleko..ale to w innych czasach towarzysze! To se ne wraci! Ale i uniwerku też nie bedzie. Ot i ślepa uliczka... Odpowiedz Link Zgłoś
korczynski3 Re: Milcz, adiunkcie 04.02.03, 14:20 Do BBB i studentx. Wpierw o moich zajęciach. Nie prowadziłem nigdy zajęć z przedmiotu "Techniki multimedialne". Prowadził je jeden z pracowników ówczesnego Zakładu Zast. Mat i Przetw. Danych, którym ja kierowałem. Nie miałem o tym aż do maja 2001 roku pojęcia (idzie o zajęcia w Staszowie w roku akademickim 2000/2001). "Aferę" zrobiłem wtedy (maj - czerwiec 2001) dlatego, że czułem sie za to w jakis sposób odpowiedzialny, a zajęcia oprócz faktu, iz bez komputerów, odbywały sie "ciurkiem" przez 10 godzin. Całkowicie zgadzam się z zarzutem o prowadzenie w tym roku, tym razem przeze mnie, zajęć z tzw. "informatyki" przy pomocy kredy i tablicy. To w tym przypadku (dla studentów zarządzania) ewidentna lipa. W tym konkretnym przypadku potrzebne są głównie ćwiczenia, a nie wykład (być może, na końcu miałoby sens opowiedzieć kilka słów o zasadach działania, historii itp., nie powinno to jednak być więcej niż kilka godzin). Mówiłem o tym wyraźnie na wykładzie. Napisałem też pismo do władz Wydziału z informacją, iż nie mając sprzętu, nie mogę wziąć odpowiedzialności za poziom tych zajęć. Miałem przygotowane podczas wakacji slajdy (ale też nie na 15 godzin wykładów, więc jest to raczej marna wymówka), ale od 3 października nie mam do nich dostepu. Co miałem zrobić? Gadałem więc o komputerach językiem matematyki i logiki, podobnie jak facet, któremu każą uczyc pływania bez wody. Jeśli ktos ma lepszy pomysł, prosze podać; chetnie skorzystam. Nie oznacza to, że nie czuję sie winnym; być może powinienem robić kolejną "drakę" o zmianę planu studiów (nb. prosiłem o taki plan od maja, nie mam pojęcia kto i po co ten "wykład" wprowadził, ja wnioskowałem o jego usunięcie lub ograniczenie). Nie bardzo miałem jednak kiedy, bo miałem moc problemów np. z prowadzonym w mojej sprawie tzw. postępowaniem wyjasniającym i odtwarzaniem zajetych przez władze Wydziału materiałów. Do BBB. Usiłowałem sie przenieść. Napisałem Rektorowi, który jest moim pracodawcą, że rezygnuję z wszelkich prób naprawiania czegokolwiek. Zobowiązałem sie do niezabierania głosu w żadnej sprawie, która mnie bezposrednio nie dotyczy. Zobowiązałem się do stawiania sie na każde wezwanie KOmisji Dyscyplinarnej rowniez po przeniesieniu (zmiana pracy nie wstrzymuje postępowania dyscyplinarnego). W zamian chciałem jedynie wykazu moich zobowiązań wobec Wydziału zakończonego jasnym stwierdzeniem, ŻE SA TO WSZYSTKIE TAKIE ZOBOWIAZANIA i sporządzenia spisu zajętych przez władze Wydziału przedmiotów. Są wsród nich nie tylko moje rzeczy prywatne, ale również takie, które sa własnościa Wydziału. Bez takiego spisu można mnie skarżyc o przywłaszczenie własności Wydziału lub wspaniałomyślnie "darować" mi jakieś zobowiązania. Oba rozwiazania są dla mnie nie do przyjęcia. Sprawę zajęcia przez władze moich rzeczy proponowałem rozstrzygać w sądzie. Co jeszcze mogłem zrobić? Mam kilka pism do Rektora, odpowiedzi nie mam żadnej. Ja częściowo rozumiem władze Wydziału. Taki spis to ciężka praca, ale było na nią cztery misiace czasu. Tak to (z mojej strony) wygląda. Nie każę nikomu wierzyć mi "na słowo"; podane tu informacje są łatwo sprawdzalne. Waldemar Korczyński Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: BBB Re: Milcz, adiunkcie IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 04.02.03, 14:29 Współczuję! Potwierdza to tylko moją opinię, że w instytucjach finansowanych z publicznych środków panują stosunki i porządki "nie z tego świata". Jeszcze raz pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jakub do wako3 IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 06.02.03, 22:01 Cześć, witaj. Jednak trwają Twoje nieprzyjemności. Ci ludzie nie zmienią się, chociaż po ostatnich tygodniach, już powinni wiedzieć, że sytuacja w tym naszym biednym kraju zaczęła się odwracać i zbliża się czas, że będzie z nimi bardzo krucho. Towarzysze "naukowcy" zapędzili się trochę, lepiej będzie dla nich, żeby już więcej nie zrobili nic nieodpowiedzialnego. Jednak powinieneś zabezpieczyć się, skoro zajęto jakieś rzeczy AŚ, za które byłeś odpowiedzialny, a nie masz pisemnego pokwitowania, że rozliczyłeś się z tego z zakładem pracy. Jeśli zajęcia dokonano komisyjnie, to powinien być sporządzony protokół. Ponadto tam były twoje osobiste rzeczy. W tej sytuacji jest tylko jeden sposób działania zgodnego z prawem: zgłoszenie tego faktu na policję i sporządzenie protokołu przez policję. Musisz przygotować sobie wcześniej na piśmie to zgłoszenie i spis rzeczy uczelnianych i prywatnych, i złożyć to w sekretariacie Komendy Miejskiej Policji i na kopii uzyskać potwierdzenie pieczęcią tego faktu. Zakres protokołu będzie zależał od tego, czy policja podejmie czynności wyjasniające z władzami uczelni, co się stało z tymi rzeczami (musi to zrobić, ale przecież wiadomo, co to jest policja). W każdym razie przynajmniej Twoje potwierdzone zgłoszenie i wykaz rzeczy oraz policyjny protokół zgłoszenia będziesz miał jako zabezpieczenie. To jest konieczne, jeśli, jak sam zresztą piszesz, nie chcesz być oskarżany. Stwarzanie tzw. haków jest główną umiejętnością życiową tej kadry 'naukawej'. Sądzę, że obecnie rysująca się sytuacja polityczna w kraju powstrzyma Twoich postkomunistycznych przełożonych przed zrobieniem kolejnych głupstw, ale nigdy nie wiadomo, czy ich zacietrzewienie nie przysłoni im ich długoletniego doświadczenia politycznego. Ja, na Twoim miejscu, zrobiłbym także drugie zgłoszenie w prokuraturze rejonowej. To będzie bardzo skuteczne od strony prawnej, przetnie ten stan nieokreśloności prawnej, niepewności twojego statusu. Odpowiedzialność za "zajęte" rzeczy przejdzie na pracodawcę, a ty będziesz mógł skuteczniej zabiegać o odzyskanie swojej własności. Te wszystkie szykany pracownicze powinieneś zgłosić w Państwowej Inspekcji Pracy. Prawdopodobne jest, że pracodawca, tu: konkretne osoby, zostaną ukarane mandatami przez tę Inspekcję. Powinieneś przyjąć narzucony ci ten "front walki", czyli naruszenia praw pracowniczych, bo tu możesz poruszać się po konkretnym gruncie, bez polityczki, i masz możliwość prawnego działania, możliwość odpowiedzi przewidzianej w prawie pracy. Ale to jest moja opinia. Czy nie masz prawnika, który mógły ci doradzać i objaśniać tego typu czynności w twoich relacjach, jako pracownika, z pracodawcą? Może zajrzyj do jakichś związków zawodowych o poradę "w sprawach pracowniczych"? Samemu jest bardzo trudno, bo wiadomo - emocje. Pozdrawiam i życzę wytrwałości Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mala Re: Milcz, adiunkcie IP: *.pu.kielce.pl / 192.168.192.* 04.02.03, 14:11 Do Pana K.: Kto bez winy, niech pierwszy rzuci kamieniem Odpowiedz Link Zgłoś
korczynski3 Re: Milcz, adiunkcie 04.02.03, 14:27 Gość portalu: mala napisał(a): > Do Pana K.: Kto bez winy, niech pierwszy rzuci kamieniem Odpowiadam. Ja bez winy nie jestem. Kamieniami nie rzucam. Chciałem cos "wyprostować", potem juz tylko spokojnie się usunąć. Jeśli Pan(i) wie co powinienem zrobić proszę powiedziec; moja pomysłowość się wyczerpała. Pozdrowienia, Korczyński Odpowiedz Link Zgłoś
r_z Re: Milcz, adiunkcie 04.02.03, 14:28 Gość portalu: mala napisał(a): > Do Pana K.: Kto bez winy, niech pierwszy rzuci kamieniem to bardzo wygodne: po co mówić o korupcji, oszustwach itd. - przecież "wszyscy tak robią" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rasko Re: Milcz, adiunkcie IP: *.tu.kielce.pl / 192.168.1.* / *.tu.kielce.pl 04.02.03, 21:06 I TAK NIE MA JAK POLIBUDA,U NASZ ZYJA WSZYSCY W ZGODZIE Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mi25 Re: Milcz, adiunkcie IP: *.elektro.uni-wuppertal.de 04.02.03, 21:16 Tak troche mysle, ze dr Korczynski ociera sie o manie przesladowcza. Wszyscy sa przeciwko Niemu, a na dodatek on jedyny sprawiedliwy walczy ze zlem. A gazeta ma piekny temat! Pozatym jesli mnie instytucja nie odpowiada bo ma wiele nieprawidlowosci, a ja jestem dobry, to ja zmieniam. A Rektora Masssalskiego rozumiem ( moze w jego wypowiedzi zabraklo dyplomacji), uczyl mnie i jest to bardzo porzadny facet, ktoremu jak malo komu zalezy na tej uczelni i z PRL i komuna nic wspolnego nie mial. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Inny Re: Milcz, adiunkcie IP: 80.51.255.* 04.02.03, 21:29 Oczywiście najlepiej z gościa, któremu jeszcze na czymś zależy w tej Akademii, zrobić głupka; najpierw, że o Matce Naszej Akademii nie powinien mówić źle, bo wielu i jemu samemu daje chleb, a potem, że cierpi na manię prześladowczą. Prawda jest taka, że wypowiedzi doktora naruszyły interesy i interesiki jakiejś sitewki lub też obnażyły nieudolność władz rektorskich i dziekańskich. Jednego i drugiego się tutaj i nie tylko tutaj nie cierpi, więc lepiej dyscyplinarną komisję powołać i ukarać delikwenta. I chyba żądza zemsty odebrała wam rozum panowie rektorzy, bo sprawa, która dla was jest zamknięta, nabiera medialnego rozgłosu i tak łatwo się nie skończy. Socjotechnika to siermiężna na poziomie wójta gminy..., a etyka - panowie urzędnicy AŚ - z tą swoją etyką już jesteście w dżungli. Odpowiedz Link Zgłoś
korczynski3 Re: Milcz, adiunkcie 05.02.03, 12:12 Gość portalu: mi25 napisał(a): > Tak troche mysle, ze dr Korczynski ociera sie o manie > przesladowcza. Wszyscy sa przeciwko Niemu, a na dodatek on > jedyny sprawiedliwy walczy ze zlem. Najlepszym sposobem na wykazanie, że mam manie przesladowczą byłoby udowodnienie, ze nie mam racji. Mozna np pokazać, ze w Wydziale wszystko jest OK lub, ze np. nikt nie zajął moich rzeczy. Można też pokazać, że wydawanie (bez jakiegokolwiek pokwitowania) osobom trzecim moich rzeczy jest normalne. To dobry sposób! Od razu będzie wiadomo, że mam manię prześladowczą. A gazeta ma piekny temat! > Pozatym jesli mnie instytucja nie odpowiada bo ma wiele > nieprawidlowosci, a ja jestem dobry, to ja zmieniam. O tym pisze niżej. Nigdy nie utrzymywałe, że jestem szczególnie dobry; jestem taki W TYM KONKRETNYM WYDZIALE. > A Rektora Masssalskiego rozumiem ( moze w jego wypowiedzi > zabraklo dyplomacji), uczyl mnie i jest to bardzo porzadny > facet, ktoremu jak malo komu zalezy na tej uczelni i z PRL i > komuna nic wspolnego nie mial. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Witka Re: Milcz, adiunkcie IP: *.skarzysko.sdi.tpnet.pl 05.02.03, 16:51 Gość portalu: mi25 napisał(a): > Tak troche mysle, ze dr Korczynski ociera sie o manie > przesladowcza. (...) jest to bardzo porzadny > facet, ktoremu jak malo komu zalezy na tej uczelni i z PRL i > komuna nic wspolnego nie mial. Po pierwsze: Czy jest to zmowa przeciwko dr-owi Korczyńskiemu niebawem się okaże. Skoro władze nie widziały problemów może Komisja Dyscyplinarna po zapoznaniu się z różnymi aspektami badanej sprawy wniesie wnioski o ukaranie faktycznych winnych, albo zasugeruje wniesienie sprawy do prokuratury za działanie na szkodę uczelni. Czy to nastąpi sądzę że niebawem się dowiemy od rzecznika Szkoły. Wiem jedno dr Korczyński będzie miał upomnienie dopięte do akt osobowych, prawdopodobnie zabiorą mu "13", natomiast Ci co dopuszczali się nieprawidłowości przyznali sobie nagrody, które oczywiście zmaterializowały się w postaci pieniężnej. Rektor wypowiedział się do dziennikarza "Kontrola zgodziła się z częścią zarzutów, a teraz je usuwamy. Niestety, nie możemy wszystkiego naprawić od razu." Rektor popisał się już usuwaniem pewnych niewygodnych kwestii, czy dalej będzie brnął w tą ślepą uliczkę? Po drugie Jak można mówić że nie miał nic wspólnego skoro komuchów chroni nawet swoim kosztem; poniższa lista jest dość dobrze znana forumowiczom, choć może nie do końca 1. Baran Józef - Instytut Naukowego Socjalizmu i Teorii Partii ANS przy KC PZPr 2. Bronisław Burlikowski - Instytut Filozofii ANS przy KC PZPR 3. Dziabała Stefan - Instytut Naukowego Socjalizmu i Teorii Partii ANS przy KC PZPR 4. Dzun Włodzimierz - Instytut Polityki rolnej ANS przy KC PZPR 5. Erazmus Edward - Instytut Naukowego Socjalizmu i Teorii Partii ANS przy KC PZPR 6. Jaworski Tadeusz - Instytut Naukowego Socjalizmu i Teorii Partii ANS przy KC PZPR 7. Kik Kazimierz - Instytut Naukowego Socjalizmu i Teorii Partii ANS przy KC PZPR 8. Kuśmierski Stanisław - Instytut Psychologii Społecznej i Teorii Propagandy ANS przy KC PZPR 9. Malinowski Antoni - Instytut Naukowego Socjalizmu i Teorii Partii ANS przy KC PZPR 10. Pałaszewski Henryk - Instytut Naukowego Socjalizmu i Teorii Partii ANS przy KC PZPR 11. Przywara Bolesław - Zakład Polityki Społecznej ANS przy KC PZPR prof Gazda oficer polityczny - dziekan dr Zdobysław Kuleszyński - przewodniczący Socjalistycznego Związku Młodzieży Polskiej, jeszcze w trakcie Stanu Wojennego będąc studentem Akademii Nauk Społecznych jeździł po Polsce głosząc korzyści systemu sowieckiego. prof Jaskiernia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dysydent Odpowiedź dla mi25 IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 06.02.03, 14:37 Tak troche mysle, ze dr Korczynski ociera sie o manie przesladowcza. - - Z myśleniem to chyba masz kłopoty. Przypisywanie manii przesladowczej to standard w wykańczaniu niepokornych i niewygodnych nauczycieli akademickich ----------------------- Wszyscy sa przeciwko Niemu, ------------------- - Forum swiadczy jednoznacznie , że nie wszyscy. Nie umiesz czytać? --------------- a na dodatek on jedyny sprawiedliwy walczy ze zlem. ------------------ - No sa również inni, rózniący się jednoznacznie od ciebie. Gdyby wszyscy byli tacy jak ty, to rzeczywiście bylby jedyny sprawiedliwy. To się zdażało w historii ludzkości. Poczytaj sobie Biblie. ---------------------- A gazeta ma piekny temat! ----------------------- - Chyba nie do końca wykorzystany.W tej materii dzieją się takie rzeczy, że można by nimi zapełniać wiele szpalt i przyćmić nawet sprawę Rywina. -------------------- Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gość_2 A co z drugą uczelnią pana K ? IP: 81.26.6.* 05.02.03, 11:00 Myślę, że może Pan K. powinien napisać coś o swojej drugiej uczelni ? Jakaś szkoła "umiejętności" w Kielcach (można się pośmiać z tej nazwy). Chyba wszyscy chcięliby wiedzieć co się na tamtej uczelni dzieje, ze szczegółami. Ale Pan K. nie napisze (tu akurat jest duża kasa),chyba że z kimś znowu pozadziera na uczelni. A jak już zacznie pisać to Pan Rektor w/w uczelni pożałuje, że taką osobę zatrudnił. Ludzie trzymajcie się od takich osób z daleka, którym wszystko przeszkadza, wszystko jest źle, są nie zadowoleni z życia. Tak wygląda starokawalerstwo. Odpowiedz Link Zgłoś
korczynski3 Re: A co z drugą uczelnią pana K ? 05.02.03, 12:03 1. Mam jeszcze sporo innych wad; nosze okulary, późno chodze spac, nie chce mi sie golić i co jeszcze chcecie. Czy zmienia to jakieś fakty? Czy np. zmniejszyła sie z tego powodu ilość "zdublowanych" w Wydziale godzin? A moze poprawiła sie średnia tzw. punktów KBN (za publikacje) na pracownika? A może rok akdademicki wydłuży sie z tego powodu i studenci, którzy latem zmieniali promotorów będą mogli pisać prace magisterskie normalnie przez dwa lata zamiast zafundowanego im obcięcia o rok? Można mnie opluć, oskarzyć np. o wywołanie wojny swiatowej (wybór "numeru" pozostawiam moim adwersarzom), mogę być winnym morderstwa Keneddy'ego. Jest jeszcze parę innych fajnych "łatek". Nie zmienia one jednak FAKTÓW. 2. Co do WSU. Nikt mnie tu w nic nie "wrabia". Nie jestem zmuszany do potwierdzania nieprawdy ani firmowania lipnych dwóch tysiecy godzin dydaktycznych. Pracuję jak każdy inny pracownik i nic sie nie dzieje. Wbrew temu co mój przedmówca napisał nie jestem typem szukającym tylko niedociągnięć. Ja ich tylko nie chcę firmować. Jeśli nie muszę, nie wchodzę nikomu w drogę. Przecież do czerwca 2001 byłem bardzo dobrze oceniany; dostawałem nagrody, wyróżnienia, miałem samodzielny Zakład i nie było żadnych problemów. Nie jestem typem "rozrabiaki", nie chce jednak płacic za nieswoje grzechy. 3. Co do sugestii z Wuppertalu (kilka postów wyżej), ze moge przeciez odejść. Chciałem; są stosowne pisma, ostatnie z 31 stycznia tego roku. Problem w tym, że nie moge sie rozliczyć z Wydziałem, bo zajęto wszystkie znajdujące się w moim pokoju rzeczy i dokumenty, część z nich wydano bez pokwitowania osobom trzecim, a mnie proponuje sie grzebanie w workach i skrzyniach i ich szukanie. Mogę być teraz oskarżony nie tylko o naruszanie "zasad współżycia" ale tez np. o kradzież, co pewnie byłoby jeszcze lepszym argumentem na rzecz tezy, że w Wydziale wszystko jest OK. Wydział moze mi tez oczywiście cos "podarować" podkreślając przy okazji swą wspaniałomyślność. Ja tego nie chcę. Sprawę mojego przenisienia przeciągano tak skutecznie, że teraz mogę miec z tym poważne kłopoty. Nie wspomnę tu o znanej z nie tak w końcu odległej przeszłosci kuracji pod tytułem "masz gorączkę - stłucz termometr", bo to nie o to pewnie chodziło. Pozdrawiam, Korczyński Odpowiedz Link Zgłoś
stefan41 Re: A co z drugą uczelnią pana K ? 05.02.03, 16:10 Naruszyles, drogi wako3, sytuacje, w ktorej wszystko bylo swietne, szkola rozwijala sie wspaniale, studenci rosli w wiedze, a pracownikom zylo sie dostatniej. Ja jeszcze pamietam ZSRR, tam tez z dysydentow robiono wariatow. Ogromna wiekszosc pracownikow i wladz (w tym takze Jego Magnificencja AM) tkwi mentalnie w tamtym systemie. To jest niestety wieczny harcerz, dobry na ogniska, ale do nie do podejmowania decyzji, nie mowiac o kierowaniu szkola wyzsza. Stefan Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kiepski swiństwo, chamstwo, sobiepaństwo i złodziejstwo IP: *.dedicate.pl 06.02.03, 14:45 czy te cechy mają nadal charakteryzować AŚ? Panowie dulskowie a nie profesorowie, nawet brudów nie potraficie wyprać, piana wam z pyska leci jakby odzierano was ze skóry chyba jednak Korczyński naruszył wasze interesy, chyba prawdą odziera was z resztek szacunku a może niebawem i stanowisk i kasy Korczyński wygrać musi, czy będzie to za 5 czy 10 lat to jego powinno być na wierzchu inaczej Kielce bedą Wąchockiem w Europie a my wszyscy błaznami co to dali sobą motać jakimś dinozaurom z KC Przez miesiące w filii w Staszowie udawano nauczanie a może ma tak być w całej Polsce? jaka oszczedność! Ostatnio w Staszowie "studenci" mieli zadane napisanie referatu jak się robi tabelki w Wordzie, autentyk, taki to gimnazjalny poziom uczelni chcącej być uniwerkiem Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jakub do podsrywaczy (na szczęście nielicznych) IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 06.02.03, 22:16 Tym nielicznym, którzy najwidoczniej nie znają całej tej, ciągnącej się już wiele miesięcy, sprawy, polecam przejrzenie kilku starszych wątków o tematyce "uniwersyteckiej" na tym forum. Nauczanemu i wychowywanemu przez druha Adama, mogę tylko powiedzieć, że z przerażeniem obserwuję staczanie się tego, niegdyś uważanego za zacnego, człowieka. Towarzystwo, do jakiego przystał, budzić musi obrzydzenie każdego Polaka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gugu Re: Milcz, adiunkcie IP: 80.50.22.* 07.02.03, 19:12 Czytając wypowiedź Rektora Massalskiego pomyślałem sobie, że mamy oto propozycję zupełnie nowego, rewolucyjnego sposobu załatwiania spraw w uczelniach, urzędach i wielu innych instytucjach. Próśb, skarg ani propozycji obywateli nie trzeba już załatwiać; trzeba tylko ŚLEDZIĆ ich pisma. O Rektorze Massalskim pisać będą z należytą atencją rzesze urzędników, którzy w tak genialnie prosty sposób zwolnieni zostaną z obowiązku odpowiadania na pisma obywateli (KPA), petentów, czy nie przymierzając jakichś adiunktów. Przykład idzie z góry, a przecież: Zamiast odpowiedzi Rektor pisma śledzi. O podobnych sposobach pisali m.in. Kafka i wielu krytykantów carskiej Rosji (np. Gogol, tak, tak, Korczyński nie jest pierwszym „nieprawomyślnym”) oraz Kraju Rad („gdie tak wolno dysziet’ czełowiek”, o tym pisał Bułhakow). Kudy im jednak do naszego Rektora-odkrywcy! Nie pozwólmy, aby tak genialny i oryginalny wynalazek zaginął! Promujmy go wszędzie, gdzie jakiś nie znający właściwego „sposobu pojmowania istoty rzeczy” buntowszczik usiłuje stawiać durne pytania o prawo, porządek czy jakieś normy moralne. Pokazać takim gdzie ich miejsce! A Rektor Massalski wprowadzi swój sposób załatwiania spraw do praktyki postępowania organów Unii Europejskiej, do której nas będzie wprowadzał jako członek Świętokrzyskiej Rady Integracji Europejskiej. To będzie nasz wspólny wkład w wielkie dzieło jednoczenia Europy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dysydent Re: Milcz, adiunkcie IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 08.02.03, 11:23 Go�ć portalu: Gugu napisał(a): > Czytajšc wypowied� Rektora Massalskiego pomy�lałem sobie, że mamy oto > propozycję zupełnie nowego, rewolucyjnego sposobu załatwiania spraw w > uczelniach, urzędach i wielu innych instytucjach. Pró�b, skarg ani propozycji > obywateli nie trzeba już załatwiać; trzeba tylko �LEDZIĆ ich pisma. O Rektorze > Massalskim pisać będš z należytš atencjš rzesze urzędników, którzy w tak > genialnie prosty sposób zwolnieni zostanš z obowišzku odpowiadania na pisma > obywateli (KPA), petentów, czy nie przymierzajšc jakich� adiunktów. Przykład > idzie z góry, a przecież: > > Zamiast odpowiedzi > Rektor pisma �ledzi. > > O podobnych sposobach pisali m.in. Kafka i wielu krytykantów carskiej Rosji > (np. Gogol, tak, tak, Korczyński nie jest pierwszym �nieprawomy�lnym̶ > 1;) oraz > Kraju Rad (�gdie tak wolno dysziet� czełowiek�, o tym pisał B > ułhakow). Kudy im > jednak do naszego Rektora-odkrywcy! Nie pozwólmy, aby tak genialny i > oryginalny wynalazek zaginšł! Promujmy go wszędzie, gdzie jaki� nie znajšcy > wła�ciwego �sposobu pojmowania istoty rzeczy� buntowszczik usiłuje > stawiać > durne pytania o prawo, porzšdek czy jakie� normy moralne. Pokazać takim gdzie > ich miejsce! A Rektor Massalski wprowadzi swój sposób załatwiania spraw do > praktyki postępowania organów Unii Europejskiej, do której nas będzie > wprowadzał jako członek �więtokrzyskiej Rady Integracji Europejskiej. To > będzie nasz wspólny wkład w wielkie dzieło jednoczenia Europy. ---------------------- Sedno sprawy !!! Metody Największego z Językoznawców nadal sš popularne u decydentów akademickich. Serca i umysły nadal sa po stronie Wielkiego Brata. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dysydent BEZ KOMENTARZA IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 09.02.03, 11:33 “Czy ten ptak kala gniazdo, co je kala, Czy ten, co mówić o tym nie pozwala? “ (Norwid) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: BBB Re: BEZ KOMENTARZA IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 09.02.03, 12:23 Nic dodać, nic ująć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: www MILCZENIE OWIEC IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 18.02.03, 18:34 Forumowicze! Czemu milczycie? Chowanie głowy w piasek to nie jest godna postawa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: BBB Re: MILCZENIE OWIEC IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 19.02.03, 09:43 Gość portalu: www napisał(a): > Forumowicze! Czemu milczycie? Chowanie głowy w piasek to nie jest godna > postawa. A jaki jest wpływ naszych wypowiedzi na cokolwiek? Szkoda, że Gazeta nie prowadzi sprawy na bieżąco. Pan dr Korczyński też milczy. Cóż możemy zrobić? Ja chętnie podpiszę list lub petycję w tej sprawie jeżeli takowa będzie. Tymczasem JM Massalski nadal pozostaje autorytetem moralnym. Ani On ani nikt z władz AŚ nie zniży się z pewnością do polemiki na tym forum. Wydaje się, że do tych osób pasuje jak ulał tekst J.Sztaudyngera: Cel uświęca środki W pogoni za ideałem Wszystkie świństwa popełniałem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: www Re: MILCZENIE OWIEC IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 23.02.03, 15:08 Gość portalu: BBB napisał(a): > Gość portalu: www napisał(a): > > > Forumowicze! Czemu milczycie? Chowanie głowy w piasek to nie jest godna > > postawa. > A jaki jest wpływ naszych wypowiedzi na cokolwiek? Szkoda, że Gazeta nie > prowadzi sprawy na bieżąco. Pan dr Korczyński też milczy. Cóż możemy zrobić? Ja > > chętnie podpiszę list lub petycję w tej sprawie jeżeli takowa będzie. Tymczasem > > JM Massalski nadal pozostaje autorytetem moralnym. Ani On ani nikt z władz AŚ > nie zniży się z pewnością do polemiki na tym forum. Wydaje się, że do tych osób > > pasuje jak ulał tekst J.Sztaudyngera: > Cel uświęca środki > W pogoni za ideałem > Wszystkie świństwa popełniałem. ----------- Nie ma nic gorszego od milczenia wtedy gdy wladzom o to wlaśnie chodzi. Może należałoby zobligować Gazetę do dalszych działań aby np. pokierowala sprawa petycji. Z redaktorami musza się liczyć, ponadto redaktorzy mają prawnie zagwarantowany dostęp do informacji do ktorych szary obywatel dostępu nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: BBB Cele JM Massalskiego IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 24.02.03, 09:17 JM Adam Massalski powiedział cyt. za Gazetą: "NAJWAŻNIEJSZYM ZADANIEM, przed jakim stoi uczelnia, to spełnienie warunków, które pozwolą nam przekształcić się w uniwersytet. Im więcej instytutów będzie miało prawo do doktoryzowania, tym bliżej będziemy osiągnięcia naszego CELU. Dlatego ważne jest, że plastycy tak bardzo wzmocnili się kadrowo". A ja naiwny myślałem, że celem jest jak najlepsze kształcenie :-o Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: uf Re: Cele JM Massalskiego IP: *.dedicate.pl 24.02.03, 17:36 Czy dzieci imć mośćiów profesorów sitwokrzyskich studiują w Kielcach? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Witek Re: Milcz, adiunkcie IP: *.satbit.com.pl 24.02.03, 18:30 Czegoś tu nierozumiem. Korczyńskiego ukarano za 4 nieodbyte godziny zajęć (nie wnikam czy słusznie czy nie). Mam pytanie do władz Uczelni. Dlaczego do tejporynie zareagowno na tzw. zdublowne godziny. Rekordziści nie przepracowali nawet ponad 150 godzin, za które Uczelnia im zapłaciła. Takich osób było kilkanaście, w tym równiż profesorowie i doktorzy. Władze Wydziału Zarządzania i Uczelninie ponieśli do tej pory żadnej odpowiedzialności - wręcz przeciwnie przyznali sobie nagrody. Te dane są oficjalne. A co z nieoficjalnymi nieobecnościami. Jeśli ktoś ma cierpliwość może prześledzić wątkidotychczasowe. Pisał student np. o zajęciach na politologii z dr-em Kuleszyńskim które ograniczyło się do ostatnich (2 godzin)zajęć i podania wymagań na zaliczenie. Czy pracownicy mogą narzekać na swoje władze i do kogo? Odpowiedz Link Zgłoś
korczynski3 Re: Milcz, adiunkcie 01.03.03, 15:20 Ponieważ moi szanowni oczywiście, niewątpliwie, adwersarze (n.b. nie wiem kim są; kolegów, studentów ani władz o takie rzeczy nie posądzam, to nie ten poziom) znów naopowiadali mnóstwo rozmaitych głupstw (docierają do mnie plotki tak fantastyczne, że niekiedy chciałbym, aby były prawdziwe), a to forum jest jedynym miejscem, gdzie mogę coś „wyprostować”, więc chciałbym wyjaśnić, że: 1. opowieści o wystawianiu „goli” całym grupom to brednie. Prawdą jest, że we wrześniu nie wszyscy zdający u mnie egzamin z (dość powszechnie uważanych w naszym Wydziale za trudne. Powodem jest znany wszystkim chyba stereotyp mówiący, ze matematyka jest „trudna” i fatalny plan studiow) „zmatematyzowanych” przedmiotów: ekonometrii i matematyki właśnie uzyskali ocenę dostateczną. Nie wydaje mi się to szczególnie zdumiewające; gdyby wszyscy zdający mieli zagwarantowane oceny pozytywne, miałbym pewne wątpliwości co do celowości przeprowadzania egzaminów. Nikogo, mimo, ze dla niektórych było to np. trzecie „podejście” nie skierowałem na egzamin komisyjny. Mam taki obyczaj (sadząc po zarzutach, chyba jednak zły), ze staram się „wydusić” ze studenta tyle, ile w tym konkretnym przypadku jest możliwe. Nie określałbym moich wymagań jako wygórowane. Na egzaminie student ma np. prawo mieć wszelkie pomoce drukowane, bo uważam, ze po ukończeniu studiów nikt nie zabroni mu wstępu do biblioteki. Zeszyty wykluczam, bo wiedza szybko się starzeje. W moim odczuciu nauka metoda „wykuwania” jest w tym przypadku bez sensu. To nie medycyna. Rzeczywiście zadaję często pytania typu „po co to twierdzenie”, „proszę opisać np. szkołę jako system relacyjny”, „kiedy co stosujemy” czy podobne. Uważam, że w dobie powszechnej dostępności komputera człowiek może „zwalić” rachunki na niego właśnie, a sam powinien rozumieć, to co za tymi rachunkami stoi. Uważam tez, że każdy ma swoją własną matematykę czy ekonometrię i chcę poznać jak on właśnie twierdzenia tej nauki (języka?) widzi. Unifikacja potrzebna jest po to tylko, by mógł się z innymi dogadać. To dokładnie to samo, co np. powszechnie akceptowane stwierdzenie, że tyle jest „Faustów” czy „Panów Tadeuszów” ilu czytelników. Wyrażałem te poglądy wielokrotnie publicznie i gotów jestem nadal ich bronić. Zarzut, ze mam zbyt wysokie wymagania to po prostu bzdura. Być może nie są one typowe, ale na pewno mieszczą się w ramach standardowych „wolności akademickich”. Jestem zresztą gotowy zmienić moje poglądy jeśli usłyszę, również na tym forum, rzeczowe argumenty. 2. powody niewpisania ocen studentom zdającym egzamin w końcu września są bardzo prozaiczne. Władze Wydziału zajęły wszystkie znajdujące się w „moim” pokoju rzeczy i dokumenty, a ja nie ma zamiaru wystawiać ocen np. na podstawie rzutu kostką i nikt mnie do tego nie zmusi. Domagałem się wydania mi tych rzeczy, w tym związanych z egzaminem dokumentów (prac egzaminacyjnych, moich notatek itp.), ale niczego nie uzyskałem Prawdą jest, że odsyłałem po nie kilka osób do Dziekana i Prodziekanów jako dysponentów tych dokumentów. Być może robiłem źle, przepraszam wszystkich za kłopoty. Wydawało mi się, że władze Wydziału wydadzą mi te dokumenty. Propozycja, bym grzebał w zajętych bez spisania jakiegokolwiek protokołu (mam pismo Dziekana Gazdy, w którym odmawia on sporządzenia takiego protokołu) przejęcia moich rzeczach jest dla mnie nie do przyjęcia. Można mnie w takim przypadku oskarżyć właściwie o wszystko. Przy najlepszych nawet chęciach rozumienia trudnej sytuacji studentów ryzyka takiego nie podejmę. Przepraszam. Odpowiedz Link Zgłoś
korczynski3 Re: Milcz, adiunkcie - cd. 01.03.03, 15:21 3. sugestie, jakobym w moich książkach o matematyce i sieciach portretował kogokolwiek z władz Wydziału czy Uczelni to nonsens. W 1996 roku, gdy skończyłem pierwszą z nich nie miałem z nikim żadnych konfliktów i miałem bardzo dobre zdanie o wszelkiej „zwierzchności”. Miałem wtedy moc pracy i nie miałem czasu ani powodów aby przyglądać się metodom zarządzania Wydziałem czy Uczelnią. Wspomniany przeze mnie „ojciec narodu” to niejaki Dżugaszwilii, znany tez niektórym jako „batiuszka Stalin”. Być może, ze pisząc w 2000 roku fragment o „dworskich metodach zarządzania” podświadomie sportretowałem niektóre osoby. Teraz, z perspektywy czasu, sadzę, ze rzeczywiście mogło tak być. Na pewno jednak nie miałem na myśli nikogo konkretnego gdy pisałem o innych „niematematycznych metodach zarządzania”. To nie ja sprowokowałem ten obłędny konflikt. Opowieści, że negatywna reakcja (dokładniej brak jakiejkolwiek reakcji) władz na wskazywane przez mnie nieprawidłowości spowodowana była moją wcześniejszą krytyką tych władz (podobno się obraziły) we wspomnianej książeczce to kolejna brednia. Nie usiłuję mówić, że wiem o co chodzi, na pewno jednak nie idzie o kilka niewinnych opisów. Zarzucanie mi „braku wyczucia” to kompletna bzdura. Byłem zwykle postrzegany jako osobnik bardzo, często za bardzo, spolegliwy, a najlepszym tego dowodem jest fakt, ze nigdy przedtem nie miałem żadnych konfliktów w pracy. Prawdą jest oczywiście, ze pracowałem przedtem tylko w instytutach matematyki, ale stwierdzenia, że „matematycy nie rozumieją nauk społecznych” to ordynarny unik. W ten sposób można usprawiedliwić wszystko. Matematyk nie zna się na naukach społecznych, więc nie powinien się wypowiadać, gdy przedstawiciel tych nauk popełnia błędy, fizyk nie ma pojęcia o teorii literatury to nie powinien czytać. Idąc tym tropem stwierdzić można, że niedouczony zwykle z politologii przeciętny obywatel nie powinien głosować, bo jeszcze wybierze niewłaściwe władze (co rzeczywiście się zdarza i nie oznacza, że jest coś lepszego niż demokracja). Nota bene ostatnio modna jest tzw. „ekonofizyka”; dyscyplina zasadzająca się na spostrzeżeniach, iż niektóre prawa i rozumowania fizyczne można stosować np. w ekonomii. 4. nie jest prawda, że wskazywane przeze mnie nieprawidłowości nie dadzą się szybko naprawić. Błędy organizacyjne, np. tzw. „ręczne sterowanie” wyrażające się m.in. przez przydzielanie pracownikom zajęć bez wiedzy ich bezpośrednich przełożonych (to właśnie to umożliwiło jednemu z pracowników „przeprowadzenie” 2000 godzin dydaktycznych, a pewnie ponad 3000 „obliczeniowych”) można usunąć jednym zarządzeniem. Nie uczyniono tego i do dziś nie ma osoby odpowiedzialnej za takie historie. Również zmiana planu studiów jest sprawą relatywnie prostą. Wykład jako główna forma nauczania był pewnie dobry w średniowieczu, gdy książek było mało, a o Internecie nikomu się nie śniło. Dziś znacznie lepsze są rozmaite formy aktywizujące nauczanie np. ćwiczenia, konwersatoria czy seminaria. Wykłady z przedmiotów związanych z przetwarzaniem danych są pewnie na miejscu na kierunku „informatyka”, „robotyka” lub czymś podobnym. W naszej konkretnej sytuacji, gdy wielu (sprawdzałem, często jest to ponad 70% grupy) studentów nie ma w domu komputera lepiej byłoby zrezygnować z nich na rzecz ćwiczeń. Innym nonsensem jest lokowanie statystyki (n.b. dlaczego bez ćwiczeń!, to nie historia, na pamięć nauczyć się nie da) PO ekonometrii, która tę statystykę wykorzystuje. Przed dwoma laty pisałem do Rady Wydziału, że to bzdura. I tak pozostało. To nie jest moje tylko zdanie; można sprawdzić co myślą o tym inni. „Naprawiono” akurat to, czego rzeczywiście naprawić się nie da; podzielono studentów na piątym roku na w miarę równoliczne grupy. Zafundowano im przy okazji zmianę promotorów i w praktyce zmuszono wiele (kilkaset) osób do pisania pracy magisterskiej (zwykle na nowy temat) w rok zamiast przewidzianych w planie studiów dwu lat. Wierzącym, ze odbyło się to bez szkody dla poziomu tych prac gratuluję optymizmu. Nikt z winnych zaistnienia tej sytuacji nie został ukarany. No może niezupełnie, ja jednak oberwałem, bo głośno o tym mówiłem i pisałem. Nie jest tez prawdą, ze kontrola potwierdziła tylko część moich zarzutów. Chętnie się dowiem jakiego to mianowicie zarzutu kontrola nie potwierdziła. „Okrągłe” wypowiedzi dobre są może (choć też nie jestem tego pewien) w wielkiej polityce, tam gdzie mowa o pieniądzach czy w miarę konkretnych ludziach trzeba się jasno wyrażać, nawet gdyby prawda nie była najprzyjemniejsza. Nic nie mówiące, ogólne wypowiedzi prowokują zresztą do takich jak to sprostowań i w efekcie więcej szkodzą niż pomagają. Chcę napisać jeszcze o kilku ważnych dla mnie sprawach, bo nie chcę aby, częste ostatnio, wpadki Akademii wiązano z moją skromną osobą. Napiszę o tym pewnie innym razem, ten post jest i tak za długi. Odpowiedz Link Zgłoś