Dodaj do ulubionych

Seksowne posłanki Samoobrony

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.06, 08:10
Wreszcie wierzę, że żyję w kraju demokracji i równouprawnienia:).
wiadomosci.onet.pl/1446933,,,,,1256970,6676,itemspec.html
"Dziennik": "Wiem o dwóch posłankach Samoobrony, które zmuszały mężczyzn do
seksu. Rozmawiałem z chłopakiem, którego one tak potraktowały" - ujawnia były
działacz Samoobrony.
"Żeby pracować, musiał »dmuchać« babkę. Chyba jedną z najbrzydszych w
Samoobronie" - mówi "Dziennikowi".
To musi być o Hojarskiej lub Łyżwińskiej??? Chociaż pewności nie mam, bo
urodnic tam wiele... Widać temperament nie idzie w parze z atrakcyjnością
wizualną.
Obserwuj wątek
    • Gość: bziQ Re: Seksowne posłanki Samoobrony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.06, 10:11
      Wiśniowska właśnie powiedziała, że afera rozporkowa to wina PO.
    • Gość: Obserwator Nigdy bym tego nie zrobił i jak to jest IP: 149.9.0.* 08.12.06, 10:56
      podobno 90 % społeczeństwa jest wierzące i chodzi do kościoła.
      Powinni odejść i jedni i drudzy.
      Przez tych którzy się poddają cierpią inni chcący żyć normalnie tzn. nie pie..ć się na lewo i prawo a do kariery dochodzić w pozycji leżącej z nogami do góry.
      Trochę normalności.
      • Gość: jacekiplacekkumpis Re: Nigdy bym tego nie zrobił i jak to jest IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.06, 11:03
        Wychodzi z nas wyznawców wiary chrzescijańskiej miłość do bliźniego
        • Gość: bziQ Re: Nigdy bym tego nie zrobił i jak to jest IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.06, 20:09
          A ja sobie myślę, że teraz wychodzi coś zupełnie innego. Wychodzi buractwo,
          które głosuje na buractwo. Wychodzi głupota, która głosuje na głupotę. Wychodzi
          cwaniactwo, które głosuje na cwaniactwo.
          I wychodzi głosowanie na złość. Na przekór. Przez zawiść. Taką bezinteresowną
          zawiść. Polską.
          PS. Ciągle dręczy mnie pytanie: kto głosował na perza?
          • Gość: bziQ Re: Nigdy bym tego nie zrobił i jak to jest IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.06, 20:51
            Buractwo rządzi! I ma się dobrze.
            gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,3779547.html
            "Zięć szefa ekspertów Samoobrony Kazimierza Zdunowskiego, nie musi martwić się
            o pracę przez najbliższe pięć lat. Podobnie jak córka wicemarszałek Sejmu, i
            niedawna asystentka minister pracy. Cała trójka bez żadnych egzaminów weszła do
            działającego od niedawna państwowego zasobu kadrowego, który miał być elitą
            urzędników.
            Żeby wejść do zasobu, są dwa sposoby: zdanie trudnych egzaminów z wiedzy
            prawnej i administracyjnej lub zajmowanie stanowiska kierowniczego w
            administracji państwowej w momencie wejścia w życie ustawy o państwowym zasobie
            kadrowym (27 października). Związani z Samoobroną dyrektorzy z Ministerstwa
            Budownictwa nie zdali egzaminu. Mimo to przez najbliższe pięć lat ich nazwiska
            będą w państwowym zasobie kadrowym i każda ekipa rządząca będzie mogła ich
            zatrudnić na kierowniczych stanowiskach w ministerstwach lub rządowych
            agencjach (zgodnie z ustawą po pięciu latach czeka ich egzamin). W przypadku
            zwolnienia - jak każdy ministerialny dyrektor - dostaną wysokie odprawy.
            - Spełnił się czarny sen przeciwników wprowadzenia ustawy o państwowym zasobie
            kadrowym - mówi Marek Rocki, b. szef Rady Służby Cywilnej i senator PO. -
            Potwierdziło się, że tę ustawę robiono po to, żeby bez procedur konkursowych
            obsadzać najważniejsze stanowiska w administracji zaufanymi ludźmi bez względu
            na ich kompetencje.
            Andrzej Geryk (na stronie internetowej kandydatów na posłów Samoobrony czytamy,
            że jest absolwentem Politechniki, elektrykiem) kandydował w ostatnich wyborach
            do Sejmu z ciechanowskiej listy Samoobrony. Ale dostał za mało głosów. Szybko
            znalazła się dla niego praca w Ministerstwie Budownictwa w nowo utworzonym
            specjalnym departamencie współpracy z zagranicą. Geryk został wiceszefem
            (szefem był człowiek ówczesnego ministra Antoniego Jaszczaka Tomasz Bojar-
            Fijałkowski, działacz SLD z Pomorza). Geryk nie był urzędnikiem służby
            cywilnej, nie pracował też dotąd w administracji. Nie mógł zostać
            wicedyrektorem, ale został p.o. - To obchodzenie przepisów w majestacie prawa -
            denerwuje się urzędnik z ministerstwa z wieloletnim stażem. - Tacy ludzie jak
            ja, bez partyjnych pleców, w ogóle już stracili szansę na awans w
            administracji!
            Komu Geryk zawdzięcza błyskawiczną karierę? Kazimierz Zdunowski, szef ekspertów
            Samoobrony i jeden z najbliższych współpracowników Andrzeja Leppera, nie chce
            powiedzieć, czy załatwił pracę zięciowi. - Ze względów procesowych nie
            rozmawiam z "Gazetą Wyborczą" - ucina. Zdunowski, jak twierdzi była ekspertka
            partii Anna Rutkowska, uzależniał od seksu wypłacenie jej pieniędzy za
            przygotowane analizy. Zdunowski zaprzecza.
            Z Gerykiem nie możemy się skontaktować. Choć przez dwa dni dzwonimy do
            ministerstwa, nigdy nie ma go w gabinecie.
            Były minister budownictwa Antoni Jaszczak: - Były na mnie naciski, żebym
            zatrudniał ludzi Samoobrony - mówi. - Odmówiłem. Od wiceszefa Samoobrony
            Krzysztofa Filipka usłyszałem, że to był jeden z powodów mojego odwołania.
            Filipek zaprzecza: - Nie naciskałem na Jaszczaka, żeby zatrudnił Geryka.
            Jaszczak przypomina sobie, że stanowiska kierownicze obsadzano po rozmowach
            kwalifikacyjnych z kandydatami. Nie było konkursów, nie musieli zdawać
            egzaminów. - Nie ja zajmowałem się sprawami kadrowymi - mówi wymijająco.
            Geryk to niejedyny w Ministerstwie Budownictwa świeżo upieczony pracownik
            państwowego zasobu kadrowego związany z Samoobroną. Urzędniczkami państwowymi
            stały się Sylwia Wiśniowska, córka wicemarszałek Sejmu Genowefy Wiśniowskiej, i
            Magdalena Mann, do niedawna asystentka w gabinecie politycznym minister pracy
            Anny Kalaty z Samoobrony. Z wejściem w życie ustawy z p.o. stały się
            pełnoprawnymi dyrektorkami (do zasobu wpisywane są osoby zajmujące stanowiska
            od zastępcy dyrektora departamentu wzwyż). Wiśniowska jest politologiem. Zanim
            trafiła do ministerstwa, nie miała pracy. Magdalena Mann jest ekonomistką. Na
            pytania o przeszłość zawodową nowych dyrektorów nie dostaliśmy odpowiedzi.
            Ministerstwo ma przygotować ją za tydzień."

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka