Porody w Jordanie

20.02.04, 15:21
Cześć
Zostały mi trzy miesiące ciąży ,to druga ciąża, ale czują się jakbym rodziła
po raz pierwszy, bo chcemy rodzić w Jordanie a nie tak jak poprzednio w CZMP.
Napiszcie proszę czy byłyście zadowolone z opieki podczas porodu i potem w
tym szpitalu, może odradzacie - PISZCIE, póki jeszcze czas na zmianę decyzji.
Czy dają podczas porodu koszulę czy świnisz swoją domową?, czy musisz mieć
ubranka dla dziecka czy mają swoje a ty ubierasz tylko na wyjście?, czy
podczas porodu możesz poprosić o znieczulenie? po jakim czasie po przyjęciu
na porodówkę podają oksytocynę i czy w ogóle ją dają? Jeżeli macie przeżycia
o których nie napiszecie na forum a warto się nimi podzielić to piszcie na
prywatny email lub na gg (942858). Marta
    • gosiola Re: Porody w Jordanie 20.02.04, 21:42
      Cześć Marta!
      hm...w J. rodziłam (08.11.02), bo miałam dobrą opinię od mojej przyjaciółki.
      Tam chodziliśmy do sz. rodz........tam i ja się urodziłam 29 lat temu smile
      ...nie wiem co Ci napisać.........
      Termin miałam na 22.10 ale do tego czasu nic nie wskazywało, że urodzę. Ale mój
      gin (dr Wożniak-to był mój 2-gi ginekolog w czasie ciąży i jak się okazało tam
      pracował -wtedy) posłał mnie do szpitala na następny dzień, aby "nie przenosić
      ciązy, bć pod kontrolą itp. ) Jako zdrowa pierwiastka, bez żadnych dolegliwości
      prze 9 m-cy, wylądowalam na Odz. Ciązy Powikłanej sad. Przeżyłam to koszmarnie,
      załamałam się, czułam że na nas jest jeszcze czas i że moge być w domu a nie w
      szpitalu. W tragicznym nastroju przeleżałam tam 3 dni. Był poranny obchód i po
      nim zwrociłam się do dr Wilińskiego by mnie wypisał na moje żądanie, ale On-
      choć chętny- niestety już był w niemocy, bo skończył dyżur. Lekarz dyżurny (dr
      Jasiński)kategorycznie odmowil mi prawa do wypisu na wł. żądanie. Szlag mnie
      trafiał. Ale zbieralam sily na kolejne podejscie po wieczpornym
      obchodzie....wtedy zrobilam karczemną awanture, duzo przykrych słow wtedy
      powiedzialam, także pod adresem Mojego Dzieckasad((((((((((((((((((((((((((!!!!!
      Ale dopiełam swego. Tego samego dnia,wieczorem była już w domu, spokojna, pewna
      tego,że dobrze zrobiłam. W tzw miedzyczasie chodziłam do szpitala na zapis KTG,
      ktory nie dawal jeszcze nadziei na rychle rozwiazanie. Ale wiedzialam, ze 9 m-
      cy to 9 m-cy i nie mozna byc w ciazy przez rok. PO dwoch tygodniach (05.11)
      sama zglosilam sie do szpitala....wtedy juz mialam zupelnie inne nastawieni,
      wiedzialam, ze niebawem bedzie z nami Ten Ktos....czekalam cierpliwie....To
      byla noc z 7na8 list. W nocy moja Kruszynka zmienila sobie pozycje, byla
      ruchliwa. W nocy gdy siostry pezyszly "osluchiwac" nasze brzuszki, tetno Malej
      bylo ledwiusienko wyczuwalne....z takim stanem czekalam do obchodu. Po
      obchodzie wzieto mnie na KTG.Zapis tetna mierniusienki. Dr Pintera
      powiedzal "dzis bedzie dzidzius"...bylam w szoku. Zabrali mnie na porodowke
      (godz. 9.50)i dali oksytocyne....w sumie wchlonelam 3 lub 4 porcje!!! i akcji
      porodowej ZERO,nawet nie odeszly mi wody, po prostu przekluli pecherz i dalej
      nic, ale oni czekali, tetno dziecka ledwo co ...........ale czekali. O 20.45
      padla decyzja o CC. Pani dr anestezjolog.....tragedia..okulary niczym denka od
      sloikow, kobieta baaaaaaaaaardzo wiekowa, na szczescie znieczulenie zrobila mi
      dobrze!!!, naprwade dobrze).
      To byl piatek, przed dlugim weekendem + bal dla lekarzy, organizowany przez
      sponsora szpitala.......wiec zero personelu. Byl tylko lekarz dyzurny z miasta,
      ktory odbieral moj porod wraz z ta p-ią anestezj. Nim jednak okazalo sie,ze to
      on bedzie cial....to kilka razy widzialam(lezac juz na stole) jak przekladali
      miedzy soba z rak do rak skalpel, mowiac: Ty tnij. Nie, ty tnij!!!
      W koncu pocieli mnie i ...okazalo sie,że Olenka byla owinieta pepowina wokol
      szyi, grozila Jej zamartwica, (ale to silna kobieta dostala 9 pktsmile))))))))))
      Mam do nich ogromny zal, ze nie zrobili USG, gdy tetno nie bylo ok, to by na
      pewno cos wyjasnilo...., bo w takich przypadkach tak sie postepuje.

      Koszula:sama o tym decydujesz, w czym chcesz rodzic....nie ma problemu oni daja
      swoje!
      Ubranka, pieluszki na poczatek daja swoje, ale prosza by potem przyniesc wlasne.
      Znieczulenie: nie wiem, nie doswiadczylam takiej mozliwosci.
      Oksytocyna: kolezance, ktora miala ostre bole, potezne rozwarcie.....dali od
      razu.
      Opieka; to zalezy od zmiany, na kogo trafisz. Sa bardzo mile siostry, ale sa i
      takie, ktore minely sie z powolaniem.
      A zatem takie sa moje doswiadczenia. Wybacz, że Twoje zapytanie potraktowalam
      jak mozliwosc wyrzucenia z siebie żalów.
      Do tej pory np. slyszlam same zachwyty o Rydygierze........ale i tam lekarze
      popelnili blad- dziecko nie slyszy i nie widzi itd ( ostatnio zapadl wyrok w
      tej sprawie).
      Zrob tak, jak Ci serce podpowiada.
      Powodzenia, trzymam kciuki.
      GG:2916891
    • rubi21 Re: Porody w Jordanie 21.02.04, 16:55
      Marta wklejam link z informacjami o łódzkich szpitalach, ja osobisci erodziła w
      Rydygierze i jesli jeszcze będę kiedys rodziła dziecko to też tylko tam,
      oczywiście nie ma idealnych szpitali ani idealnych lekarzy, polecam opieke dr.
      Baradyna lub dr Rogowskiego w Rydygierze, przyjmują w przychodni
      przyszpitalnej, juz pisałam o tym w postach w podanym linku -
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=588&w=10742484
    • dollores1 Re: Porody w Jordanie 23.02.04, 19:26
      Cześć Marta,
      ja rodziłam w Jordanie w grudniu. Zdecydowałam się na ten szpital bo pracuje w
      nim ginekolog który prowadził moją ciążę i to on robił mi cesarkę.
      Jeśli chodzi o sam poród to wszystko poszło sprawnie i sympatycznie. Też
      trafiłam na tą wiekową panią anestezjolog - niezbyt miła osoba, straszna
      malkontentka. Ale pozostały personel - ok.
      Opiekę na sali pooperacyjnej miałam też bez zastrzeżeń.

      Pobyt na oddziale poporodowym oceniam juz dużo gorzej - na pewno wpływ na to
      miał fakt że musiałam spędzić tam 5 dni i dopadła mnie mała depresja
      poporodowa.
      Wiele położnych faktycznie chyba minęło się z powołaniem - nie wszystkie są
      miłe. Wszyscy kładą ogromny nacisk na karmienie piersią. Właściwie nie możesz
      odmówić karmienia piersią, a dziecko jest dokarmiane tylko w przypadku gdy masz
      za mało pokarmu. Natomiast pomocy w nauce karmienia, w przystawianiu dziecka do
      piersi właściwie nie ma. No ale skoro to twoje drugie dziecko to pewnie nie
      będziesz miała z tym problemu.
      Jesli chodzi o koszulę to możesz mieć swoją lub szpitalną nie tylko w czasie
      porodu ale również po.
      Dzieciaczki ubierasz w swoje ubranka i pieluchy, ale jeśli akurat nie masz
      ciuszków albo dziecko posika się i nie masz na zmianę to dostaniesz szpitalne
      bez problemu (tylko że te szpitalne są brzydkie i szorstkie).

      ---
      A to jest moja córeczka
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10578017
      • martacyg Re: Porody w Jordanie 24.02.04, 10:27
        cześc
        u nas problem polega na tym, że ciąży nie prowadzi mi lekarz z Jordana tylko z
        przychodni na Wielkopolskiej, który nie współpracuje z żadnym szpitalem.
        Zastanawiam sięnad porodem w CZMP bo ten szpital już znam i wem czego
        sięspodziewać nawet jak idę z ulicy. A tu wszystko może się zdarzyć tym
        bardziej że mam niepewną sprawę z tarczycą więc bezpieczniej rodzić w szpitalu
        klinicznym ( CZMP lub Madurowicz). Musimy poważnie pogadać z gin przy
        najblizszej wizycie.
Pełna wersja