Gość: towarzysz niedoli
IP: *.if.uj.edu.pl / *.if.uj.edu.pl
24.03.05, 12:02
Pamietam, jak sam chciałem skorzystać z usług Barbakanu.
Półtora roku temu.
W warszawskiej informacji telefonicznej zażądałem czterech numerów radiotaxi
(oczywiście, informatorka na początku rzuciła ogólnopolski numer MPT i w
poczuciu spełnionego obowiązku... ale w koncu z niej to wycisnąłem).
Pierwszą korporacją był właśnie Barbakan...
Rozmowa była taka: przyjeżdżam do K-wa ostatnim dziennym expresem (22:50).
Potrzebuję taxi.
Więc, podałem wszelkie dane (pytano mnie, czy reflektuję na Combi - 10 zł
drożej; odpuściłem), i miałem czekać na potwierdzenie (komórki nie miałem).
Alisci, w dalszym ciagu interakcji - oczywiście licznik bił miedzymiastową)
pani dyspozytorka doprecyzowała mi, że potwierdzic mam ja, i mam to zrobić
już na dworcu w Kraowie! Wypowiedx była taka: Nie rozumiemy się. Jak pan
będzie na dworcu, to zadzwoni pan do nas z automatu w sprawie potwiedzenia.
I, jeżeli je wówczas uzyskam (tzn. jeśli będą wówczas mieli wolnego
kierowcę), to moja taksówka nadjedzie po 20 minutach!
Rzuciłem wówczas słuchawką i zadzwoniłem do Euro Taxi. Tam sprawę
błyskawicznie załatwiłem (choc, zdziwiło mnie, że na burcie auta jest wielki
napis: Barrakuda, większy, niż nazwa korporacji - jak się okazało, krakowscy
taxówkarze obwożą cudze reklamy i tak dorabiają, i było o to kupę śm,iechu,
jak się wyjasniło).
Kierowca EuroTaxi był wówczas bardzo miły, dowiózł - pod blok, bynajmniej
nie w szemranej dzielnicy, nie zatrzymując się 50 m wcześniej i nie każąc
przejść "piechotą", co bardzo często robią krakowscy taksówkarze.