Dodaj do ulubionych

Podsłuchane w magistracie...

19.07.02, 20:09
W dzisiejszej Wyborczej przytoczono rozmowę pań z
magistratu, którew sekretariacie mierzyły bluzkę...
Otóż mnie przytrafiła się podobna historia. Byłam w
poniedziałek wpisać sie na studia. Wchodzę do
sekretariatu germanistyki, staję przy "ladzie" i
czekam... panie najpierw rozmawiały o sprawach
zawodowych (poroblemy z przetłumaceniem testamentu
pisanego gotykiem), więc nic nie pisnęłam, ale potem
jedna zaczęła pokazywać drugiej, jakie jej się
zgrubienia zrobiły na palcach, czy to może reumatyzm i
do jakiego lekarza się z tym zgłosić. Boże Wielki! Mam
się z nimi użerać następne pięć lat? Ja rozumiem, że w
takim sekretariacie za biurkiem jest nudno, ale rany
boskie, dobre pięć minut trwało, zanim skończyły! Ja
stoję, za mną kolejka, a te o reumatyzmie. Wystarczyło
wziąć pieniądze i papiery... konsultować mogłyby się
puźniej.
Obserwuj wątek
    • jottka Re: Podsłuchane w magistracie... 19.07.02, 20:32
      he he, an-nah, nie narzekaj, jak udało ci się załatwić, co chciałaś i nie
      wyrzucono cię na pysk przed wejściem za próg, to znaczy, że panie były dziś
      łaskawe i w dobrym humorze.

      nie kapryś :))
      • tomcrac Re: Podsłuchane w magistracie... 19.07.02, 22:17
        UJ nie czasem? :)
        • jottka Re: Podsłuchane w magistracie... 19.07.02, 22:32
          tomcrac napisał:

          > UJ nie czasem? :)


          a co, jeszcze się nie domyśliłeś? :)) kiedyś pani skeretarka wywaliła mnie z
          wrzaskiem minutę przed 11tą, bo 'jeszcze zamknięte, nie widzi pani'??? 'ale ja
          tylko kartę egzaminacyjną chciałam...' - 'proszę wyjść!!!'

          a minutę po godzinie zero uśmiechnięta zapytała - 'w jakiej sprawie?' :) innych
          chętnych do rozmowy w międzyczasie nie było

          ale podobno od zeszłego roku ujot robi specjalne warsztaty treningowe dla
          studentów i sekretarek dot. wzajemnej obsługi. głównie chodzi o ukrócenie
          morderczych instynktów z obu stron :))
          • tomcrac Re: Podsłuchane w magistracie... 19.07.02, 22:41
            > ale podobno od zeszłego roku ujot robi specjalne warsztaty treningowe dla
            > studentów i sekretarek dot. wzajemnej obsługi. głównie chodzi o ukrócenie
            > morderczych instynktów z obu stron :))

            taaaa czytalem o tym kiedys w GW :))) Przez te panie z sekretariatu zaluje, ze nie rozpoczne studiow na UJ... ja bym sie tam nimi zajal!! :P
            • jottka Re: Podsłuchane w magistracie... 19.07.02, 22:47
              po pierwsze - nie tacy próbowali :) nawet szefowie instytutów się boją

              po drugie - nie widziałeś ich i lepiej żyj w nieświadomości :)
              • tomcrac Re: Podsłuchane w magistracie... 19.07.02, 22:57
                To juz sa jaja! Dawaj Dżotko adresa i z nudow sie tam przejade :) Mowie serio! Uzyje mojego uroku osobistego i troche je pognebie a na koncu powiem zeby sie nie przejmowaly, bo i tak studiuje na innej uczelni :D
                • jottka Re: Podsłuchane w magistracie... 19.07.02, 23:11
                  yyy, co proszę??? co to za 'dżotka'???!!!

                  jeśli już, to dżottka, ma się rozumieć :))



                  a poza tym collegium paderevianum, zwane też jakże słusznie 'pawianum', al.
                  mickiewicza 9, uważaj, bo to wieżowiec z dawnej epoki i w razie czego wyjść
                  awaryjnych nie ma, za to drzwi automatycznie blokują się przed pożarem :)
                  pewnie, żeby ci w srodku krócej się męczyli

                  • tomcrac Re: Podsłuchane w magistracie... 19.07.02, 23:24
                    > jeśli już, to dżottka, ma się rozumieć :))

                    taka tam literoofka ;)

                    Niech sie panie magisratki przygotuja, nadchodze! (ale dopiero za kilka dni, bo jutro kolejny raz wybywam :D tym razem Busko Zdroj papa wszystkim!)
                  • Gość: wagabunda Podsłuchane w Novum IP: *.bj.uj.edu.pl 22.07.02, 16:14
                    jeśli chodzi o coll. patafianum vel pawianum (a przynajmniej fil.
                    wschodniosłowiańską), to ostatnimi czasy (jaśnie) panie sekratarki są jakieś
                    takie mniej biurokratyczne i w ogóle nieco mniej zrzędliwe, do ideału jeszcze
                    daleko ale ewolucja trwa:)
                    natomiast w Novum w sekretariacie ogólnym to jakiś koszmar, kiedyś przyszedłem
                    jakieś pismo złożyć i poprosiłem (jaśnie) panią o pieczątkę na kserokopii tegoż
                    pisma, jak się pani nie udrze - że o co mi chodzi, iczego to ja bym jeszcze
                    chciał, i żebym się nie bał - nie zginie:)
                    innym razem - inna (jaśnie) pani w tymże samym sekretariacie rozmawiała przez
                    telefon - bo ona nie wie co by na tym cmentarzu posadzić, no bo czego nie
                    posadzi to ukradną i tak przez dziesięć minut, wcale jej moja obecność nie
                    przeszkadzała, ani to, że czekam aż raczy skończyć - przynajmniej tyle dobrze:)
    • st.beat Re: Podsłuchane w magistracie... 19.07.02, 22:28
      A co to za dzidzia sie z domu wyrwala.I jak ona wyglada ze one jej przez 10min.
      nie zauwazyly.Back to life Back to reality
      • tomcrac Re: Podsłuchane w magistracie... 19.07.02, 22:32
        Gdyby panowie pracowali w sekretariacie An-nah zapewne nie mialaby problemu ze zwroceniem na siebie uwagi, a ze panie sekretarki do lebijek nie naleza to juz inna baja... ;)
        • st.beat Re: Podsłuchane w magistracie... 19.07.02, 23:20
          Abstrachujac od tematu i myslac o dewizie "Ludzie bez serca..."pytam dlaczego
          nie powinni ? skoro "masy" nie lubia jak zawraca Im sie glowe i Bardzo pragna
          sluchac i czytac wlasnie tych "bez serca"
          • tomcrac Re: Podsłuchane w magistracie... 19.07.02, 23:32
            Chyba za bardzo zawrocilem Ci w glowie.. juz nie bede ;)
    • Gość: JACEK Re: Podsłuchane w magistracie... IP: 64.9.159.* 20.07.02, 02:01
      Kochana , za moich czasow , wew stolicy pyrlandi , wew dziekanacie na prawie panie gadaly o miesie (gdzie mozna
      kupic) , jak se poszedlem z prawa na kulturoznawstwo to sluchalem pan w dziekanacie, gadajacych o wrzodach i
      hemoroidach!!!! Potem jak zdecydowalem sie studia skonczyc w Austin Tx . to sluchalem panienek gadajacych o " kto
      kogo kiedy i czy bylo dobrze" Tak wiec kochana, pamietaj, co dziekanat to obyczaj !!!!!!!
      • an-nah Re: Podsłuchane w magistracie... 20.07.02, 09:54
        Co nie przeszkadza, że będę potrzebowała duuuuuuuuuuuużo
        cierpliwości na tych studiach.
        • jottka Re: Podsłuchane w magistracie... 20.07.02, 10:03
          a to Ty jeszcze się nie zorientowałaś? :)))

          korzystaj z życia, póki wakacje :)
          • Gość: tomCrac Re: Podsłuchane w magistracie... IP: *.wola-duchocka.sdi.tpnet.pl 20.07.02, 10:16
            > korzystaj z życia, póki wakacje :)

            Wprowadzam ta maksyme od poczatku lipca w zycie i przez nia nie moge wytrwac w Krakowie tygodnia :D
            • Gość: @ni@ Re: Chamstwo jest nawet na UJocie IP: *.bci.net.pl 20.07.02, 10:42
              Nie byliscie w dziekanacie zaocznych studiow prawa i administacji UJ. siedzi
              tam babka(blondynka), ktora uwaza sie za boginie. Sekretariat jest czynny od 10
              do 13 cztery dni w tygodniu. Studenci (setki studentow) stoja w gigantycznych
              kolejkach. Placa za studia 6 tysiecy rocznie, ale nie sa szanowani. Nawet
              jezeli sa jeszcze tylko 2 osoby w kolejce, a wybije godzina zamkniecia
              dziekanatu, zostaja oni odeslani z kwitkiem, dziekanat jest zamykany i juz.
              Pani jest nie mila ,krzyczy i wysmiewa sie ze studentow a zdarza sie ze
              zachowuje sie w sposob arogancki.
              • Gość: tomCrac Re: Chamstwo jest nawet na UJocie IP: *.wola-duchocka.sdi.tpnet.pl 20.07.02, 10:47
                > Pani jest nie mila ,krzyczy i wysmiewa sie ze studentow a zdarza sie ze
                > zachowuje sie w sposob arogancki.

                To jest sprawa dla tomCraca! =)
                • jottka to nie jest 20.07.02, 10:50
                  sprawa dla tomCraca :), to jest sprawa dla a) dziekana, b) samorządu
                  studenckiego, c) prasy itepe. serio.

                  no nie ma co się skarżyć, dorośli jesteście i ciężką forsę za studia płacicie,
                  należy zrobić gigantyczną rozróbę. jeżeli pani sekretarka nie rozumie, kto tu
                  jest klientem i dzięki komu żyje, to musi jej to ktoś wytłumaczyć, najlepiej
                  bezpośredni zwierzchnicy.

                  naprawdę idźcie do dziekana albo prorektora ds studenckich, wbrew pozorom takie
                  rzeczy skutecznie działają :)) najgorzej to tylko się rozpłakać

                  powodzenia :))
                  • Gość: tomCrac Re: to nie jest IP: *.wola-duchocka.sdi.tpnet.pl 20.07.02, 10:54
                    Nie wierzysz we mnie Dżottko? aaaaa buuuuuuuuuu :"")
                    • jottka Re: to nie jest 20.07.02, 11:00
                      no ależ skąd :)))

                      tyle tylko, że padniesz z przemęczenia, zanim wszystkie sekretariaty
                      doprowadzisz do pionu moralnego, a dyrektorom instytutów w końcu za to płacą
                  • an-nah Re: to nie jest 20.07.02, 15:49
                    jottka napisała:

                    >to jest sprawa dla prasy itepe. serio.

                    No to właśnie dlatego zaczęłam ten wątek. Może Wyborcza
                    zacznie jakąś wkcję "Chodzić do urzędów po ludzku" ;))))))))
                    • jottka Re: to nie jest 20.07.02, 16:04
                      no nie, tym razem protestuję.

                      robienie rozróby na skalę medialną to jest kolejny szczebel walki, że tak
                      powiem :) najpierw trzeba spróbować przestać szlochać i skorzystać z dostępnych
                      procedur uczelnianych (dyrektor instytutu, samorządy, dziekan, prorektor, co
                      tam jeszcze)

                      często się okazuje, że bardziej boimy się własnego cienia niż rzeczywiście
                      wypada. jak w tym przypadku powyżej z zaocznymi - no tu akurat nie ma co pisać,
                      tylko podjąć działania :)) znałam ładnych paru sensownych ludzi na ujocie :)
                • Gość: Zbigniew tomCracu!!! IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 20.07.02, 15:06
                  Gość portalu: tomCrac napisał(a):

                  > > Pani jest nie mila ,krzyczy i wysmiewa sie ze studentow a zdarza sie ze
                  > > zachowuje sie w sposob arogancki.
                  >
                  > To jest sprawa dla tomCraca! =)

                  Jak zaczniesz studia na WIEiK to zacznij od pani Irenki z Twojego dziekanatu (o
                  ile jeszcze tam pracuje:)))
                  • Gość: tomCrac Re: tomCracu!!! IP: *.busko-zdroj.sdi.tpnet.pl 21.07.02, 15:26
                    To pewnie ta sama, ktora powiedziala mi, zebym dokumenty skladal na
                    Podchorazych gdzie udalem sie niezwlocznie, a tam powiedziono mi, ze jednak
                    dokumenty to na Warszawskiej (byl wtedy 35-stopniowy upal)! eeeeee wezme sie
                    tam za nie :D
      • swing sektertariaty... 20.07.02, 14:55

        uczelniene sekretarki (zresztą może nawet sekretarki w ogóle) stnowią jedyny w
        swoim rodzaju klan: to istoty, które z racji wykonywanego zawodu mają wielki
        wpływ na ludzkie (studenckie) losy, a równocześnie często bywają niespełnione
        (naukowo czy zawodowo), czasem znoszą to zgodością, a czasem przeistaczają się
        w niemożliwe wredoty, których życiowym celem jest uprzykszanie życia bliźnim

        osobiście mam sentyment do dwóch sekretariatów na UJ
        w jednym z nich pracowały dwie nietuzinkowych rozmiarów niewiasty o potężnym
        basie, za to urody pozbawione zupełnie, co starały się zatuszować wielobarwnym
        makijażem i niestandartowej wielkości fryzurą - przed 11.00 nikt nigdy nie
        odważył się wkroczyć do jaskini tych dwóch lwic, a załatwianie czegokolwiek
        zawsze było wielkim przeżyciem
        pracownica drugiego z sekretariatów - to filigranowa pani w średnim wieku,
        wyglądająca czasem jakby się zgubiła - która ma zwyczaj wychodzić na korytarz i
        zaczepiać wszystkich studentów, po to by znaleźć np. Edka Słomkę i przypomnieć
        mu, że dwa tygodnie temu minął termin składania indeksów, a on ciągle nie
        uzyskał wpisu od doktora Kreski, który akurat będzie dziś o 13.00, więc niech
        to załatwi, bardzo proszę

        uwielbiam je
        • kathy38 Re: sektertariaty... 21.07.02, 14:19
          Ja bardzo miło wspominam sekretarkę intytutu, w którym studiowałam. Kobieta
          wielce sympatyczna, bardzo życzliwa studentom. Potrafiła interweniować w
          naszych sprawach u asystentów czy profesorów, którzy liczyli się z jej zdaniem.
          Mojej koleżance, która zawaliła sobie WF załatwiła zaliczenie. Do sekretariatu
          szło się z przyjemnością, pani znajdowała zawsze chwilę aby zagadnąć nie tylko
          na tematy naukowe. Widać i takie sekretarki na UJ się trafiały.
          • Gość: asia Re: sektertariaty... IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 22.07.02, 10:40
            Pracownicy uczelni chyba zapominają, że dzieki studentom mają z czego żyć,
            tymczasem traktują nas( nas to może złe określenie, ja będę studentką od
            października:) jak hmm wrogów.

            Mnie bardzo miło zaskoczyli pracownicy AGH, gdy składałam tam papiery
            przyszłam jako ostatnia osoba w tym dniu, a panie z uśmiechem na twarzy
            tłumaczyły mi gdzie jest poczta, aby wpłacić na ich konto pieniądze itd, w
            ogó,e wszyscy byli niezmiernie mili (ciekawe czy na studiach jest tak samo),
            a w dniu egzaminu jak spytałam sie jakiegoś starszego pilnującego pana czy
            jest tu sklepik z chusteczkami higienicznymi to dał mi swoje:)
            Niestety kierunki techniczne mnie nie interesują więc ide jednak na AE, a tam
            sie jeszcze z objawami sympatii nie spotkałam, delikatnie ujmując...
    • Gość: Ma-ryja Re: Podsłuchane w magistracie... IP: *.mcbone.net / *.pppool.de 22.07.02, 11:42
      an-nah napisała:

      > W dzisiejszej Wyborczej przytoczono rozmowę pań z
      > magistratu, którew sekretariacie mierzyły bluzkę...
      > Otóż mnie przytrafiła się podobna historia. Byłam w
      > poniedziałek wpisać sie na studia. Wchodzę do
      > sekretariatu germanistyki, staję przy "ladzie" i
      > czekam... panie najpierw rozmawiały o sprawach
      > zawodowych (poroblemy z przetłumaceniem testamentu
      > pisanego gotykiem), więc nic nie pisnęłam, ale potem
      > jedna zaczęła pokazywać drugiej, jakie jej się
      > zgrubienia zrobiły na palcach, czy to może reumatyzm i
      > do jakiego lekarza się z tym zgłosić. Boże Wielki! Mam
      > się z nimi użerać następne pięć lat? Ja rozumiem, że w
      > takim sekretariacie za biurkiem jest nudno, ale rany
      > boskie, dobre pięć minut trwało, zanim skończyły! Ja
      > stoję, za mną kolejka, a te o reumatyzmie. Wystarczyło
      > wziąć pieniądze i papiery... konsultować mogłyby się
      > puźniej.
      To " pani Bozenka" jeszcze pracuje w "Pawianum" i nadal jeszcze gnebi biednych gemanistow jak za Polski
      Ludowej? Ona to robila z upodobaniem przez 25 laty, ale ze dzis to jeszcze nadal jest mozliwe?
      • viking73 Re: Podsłuchane w magistracie... 22.07.02, 12:11

        > To " pani Bozenka" jeszcze pracuje w "Pawianum" i nadal jeszcze gnebi
        biednych
        > gemanistow

        Pani Bożenka podobno już na emeryturze, ale ja nie dam powiedzieć na nią złego
        słowa. Była super! A dobre stosunki z Panią Bożenką = dużo większe szanse na
        skończenie studiów (germanistyka/skandynawistyka) - tak w ogóle. Pani Rozalia
        to poczciwa dusza. Jak ja kończyłem, to ona prawie zaczynała i nie była
        szczególnie groźna - nie wiem jak jest teraz. Za to Pani Asia - tą to omijać
        szerokim łukiem....
        • m.in Re: Podsłuchane w magistracie... 22.07.02, 12:23
          z sekratarkami (przybnajmniej na UJ) walczyliśmy latami, bez sukcesu oczywiście
          ale do dziś łza mi się w oku kręci, jak pewnego dnia mój kolega z roku, po
          jakis, lekko licząc 8 latach cięzkiej pracy naukowej ;-), przedzierał sie z
          indeksem przez tłum z I. roku do sekratariatu. tłum zaatakował: gdzieeeee! ty
          tu nie stałeeeeś! wyp....! na co otworzyły sie drzwi, wyjrzała sekretarka
          (potwór, ma się rozumieć, z którą walczyliśmy cały okres studiów o odrobine
          szacunku) popatrzyła na sytuacje i stwierdziła: prosze państwa, kiedy ten pan
          stał w kolejce państwo byli jeszcze w podstawówce. :))))
    • dreamlover Re: Podsłuchane w magistracie... 22.07.02, 12:53
      Ja też tyle nasłuchałam się o tych sekretarkach w dziekanacie. Parę m-cy temu
      musiałam się tam wybrać (bo normalnie omijam to miejsce z daleka). Poszłam jak
      na skazanie, głowa spuszczona, spokojna, opanowana, nauczona, iż z tymi paniami
      zawsze trzeba się zgadzać. I spotkało mnie miłe zaskoczenie: pani była tak
      miła, że zrobiłam się podejrzliwa. Z początku myślałam, że to cisza przed
      burzą, ale nic z tego... Tak więc jak na razie nie mam powodów, żeby się
      skarżyć.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka