Gość: Karolka
IP: *.autocom.pl
25.04.06, 12:57
Marianne Sigström miała pecha. Poważne problemy z kręgosłupem i płucami
utrudniały jej opiekę nad epileptycznym synem. Szukając pomocy państwa,
Sigström zwróciła się o wsparcie do mającej w Szwecji bardzo szerokie
uprawnienia opieki społecznej. Urzędnicy uznali, że... pani Marianne jest
nadopiekuńcza. Na mocy ich decyzji Daniel trafił do rodziny zastępczej.
Najpierw pod skrzydła byłego narkomana na końcowym etapie leczenia
odwykowego, a potem do domu samotnego młodego mężczyzny, który zgodził się
opiekować chłopcem w zamian za pieniądze z opieki społecznej. Opiekun nie
miał doświadczenia w opiece nad epileptycznym dzieckiem i po prostu zamykał
je na całe dnie w domu. Protesty matki były ignorowane przez władze. W końcu
chłopiec zmarł.
www.ozon.pl/a_tygodnikozon_2_14_1421_2006_14_1.html
Trzy lata temu głośna była w Szwecji sprawa nastoletniej Agnety, która
fałszywie oskarżyła ojca o molestowanie seksualne (w zemście za to, że ten
oddał jej kocięta do uśpienia). Mężczyznę skazano na trzy lata więzienia.
Mimo że dziewczynka odwołała później swoje zeznania, jej tata musiał
odsiedzieć wyrok.