Jak zniechęcić ludzi do rowerów

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.09.07, 23:11
Ja już jestem zniechęcony. Po tym, jak parę tygodni temu jeden facet na
rowerze, w obcisłych gatkach, jechał środkiem pasa jezdni na remontowanym
rondzie Mogilskim. Skutecznie blokował w ten sposób cały ruch samochodów,
które jechały za nim przez kilkaset metrów. Wystarczyłoby, aby trochę zjechał
na prawo, jak kolega, z którym wtedy jechał. Widać było, że był bardzo
zadowolony i dumny z siebie. Dziękuję mu, jeszcze nie dawno chciałem sobie
kupić rower, ale pomyślałem sobie, że z takimi jak on nie chcę mieć nic
wspólnego. Zamiast jeździć na rowerze zacząłem biegać. Dużo większa frajda, a
towarzystwo jest bez porównania lepsze.
    • Gość: Borewicz no i dobrze !!! IP: *.autocom.pl 03.09.07, 23:22
      miasto jest dla samochodow i ludzi a nie jakichs cholernych rowerkow
      • Gość: ko-yama Re: no i dobrze !!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.09.07, 08:32
        A rozejrzyj się nieco po innych miastach europejskich, a potem przemyśl sobie
        swa głupawą wypowiedź.
        • Gość: C Re: no i dobrze !!! IP: *.chello.pl 04.09.07, 09:50
          Porównywanie Krakowa do innych miast europejskich jest obarczone sporym błędem.
          Owe europejskie miasta mają inaczej rozwiązany ruch: w mieście królują rowery,
          ale poza miastem są drogi szybkiego ruchu i autostrady, gdzie rowerom wjeżdżać
          nie wolno.
          Poza tym, czy miasta Hiszpanii zaliczysz do miast europejskich? Jeśli tak, to
          omawiane porównanie wypada na korzyść Krakowa.
          • kieliszki Re: no i dobrze !!! 04.09.07, 17:59
            Miasto jest dla ludzi, nie dla samochodów!

            Samochody smrodzą, brudzą, hałasują, są niebezpieczne, niszczą
            otoczenie, ich trasa zajmuje ogromne połacie miast, czyniąc je
            niedostępnymi dla innych użytkowników przestrzeni.

            Istnieją durne przepisy typu: 1 metr chodnika trza dla pieszych
            zostawić. 1 metr? Mijaliście się drodzy piesi na jednym metrze nie
            raz i wiecie, że to bardzo mało na swobodne przejście.

            Auto może stanąć na chodniku, pieszy na ulicy to gotowy mandat.

            Dlaczego pieszy ma ustępować miejsca, pierwszeństwa leniom co to
            wolą dupsko przewieźć niż się przejść? Dlaczego mieszkaniec ma
            ustępować miejsca przejezdnym?

            Nogi to stosunkowo cichy, bezpieczny i czysty transporter, używanie
            ich jest zdrowsze dla otoczenia i dla właściciela. Rower to
            przedłużenienóg. Retauracje, sklepy, kamieniczki, kwietniczki są
            przy deptakach, nie przy morderczych drogach przelotowych.

            Na obrzeżach miast powinny stanąć pola garaży i parkingów a do
            centrum jeździć prawie wyłącznie komunikacja miejska. To wszystko
            oplecione drogami rowerowymi.

            Tylko niestety urzędnicy jeżdżą autami, bo auto to wygoda i tak jak
            tłuste dupsko, potrójny podbródek auto jest również synonimem
            dobrobytu, a po dobrobyt, wygodę i po władzę większość ludzi się na
            urzędy pcha - taki typ człowieka nie będzie popierał rowerów
            (spociłby się przecież w garniolu).

            • Gość: heniu Re: no i dobrze !!! IP: *.chello.pl 04.09.07, 18:30
              wlasnie i dlatego powinienes od dzisiaj kazac swojej babci jezdzic rowerem do
              ortopedy.
              • Gość: mikroos Re: no i dobrze !!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.09.07, 18:34
                Wiesz co, gdyby luzdie jeździli autami tylko wtedy, gdyby naprawdę tego potrzebowali (czyli np. "z babcią do ortopedy") to nie byłoby kłopotu z korkami. Zatłoczone ulice to wyłącznie wina lenistwa i wygodnictwa.
                • Gość: heniu Re: no i dobrze !!! IP: *.chello.pl 04.09.07, 18:37
                  ty jakis chory jestes, a ty myslisz ze ludzie jezdza samochodem w obrebie jednej
                  ulicy ;> myslisz ze wszyscy pracuja w obrebie 5km? zdaj chociaz maturke, blagam...
                  • Gość: dunol Wzorem dla wszystkich miast jest Kopenhaga IP: 82.211.198.* 04.09.07, 19:58
                    Wzorem dla wszystkich miast jest Kopenhaga, z resztą jeśli chodzi o rozwiązanie
                    komunikacji w miastach to większość duńskich miast jest bliska ideału. Ścieżki
                    rowerowe są przemyślane i JEDNAKOWO respektowane sa prawa WSZYSTKICH uczestników
                    ruchu. To co jest w polskich miastach to koszmar. Samorządowcy powinni być
                    wysłani na przymusowe szkolenia do Danii. Acha i jak ktoś będzie się burzył, że
                    w Danii mają na to pieniądze bo są bogaci, to odpowiem że są bogaci, ale dlatego
                    że stosują mądre rozwiązania i nie marnotrawią pieniędzy.
                    • Gość: Dunka Re: Wzorem dla wszystkich miast jest Kopenhaga IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 04.09.07, 20:17
                      Masz całkowitą rację, w Kopenhadze bez rowerka to jak bez ręki, bo
                      szybko, sprawnie, o każdej porze...Nawet w mróz i śnieg, bo ścieżki
                      są odśnieżane :-) Marzy mi się tak w Warszawie, ale wiem, że to
                      niemożliwe, bo tu włodarze za młodu nie pedałowali np. do szkół, nie
                      mają tego we krwi. Dla nich "chodzi się na rower" tak jak na fitness
                      albo na basen. Rower dla nich to rekreacja, a nie środek transportu.
                      • Gość: atx Re: Wzorem dla wszystkich miast jest Kopenhaga IP: *.airbites.net 04.09.07, 23:06
                        Drugim wzorowym miastem jest Amsterdam - powinni tam wysylac urzednikow na szkolenia, jak sie robi porzadne sciezki rowerowe.
                        • pavle Warszawa pozdrawia, u nas też to stosują niestety. 04.09.07, 23:12
                          dobrze, że chociaż z wyłączeniem punktu 6.

                          rowery górą!
                          • acsl Re: Warszawa pozdrawia, u nas też to stosują nies 05.09.07, 00:43
                            pavle napisał:

                            > dobrze, że chociaż z wyłączeniem punktu 6.
                            >
                            > rowery górą!
                            ROWERY
                            GÓĄ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                            !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                            !fRAJEŻY ZA KÓŁKIEM!!!
                            • Gość: heniu prosba dla tych co nie umieja prawka zdac... IP: *.chello.pl 05.09.07, 14:26
                              badz nie stac ich na samochod, badz sa fanatykami, ekologami i szpanerami.

                              -nie wjezdzajcie na drogi szybkiego ruchu badz autostrady
                              -korzystajcie ze sciezek rowerowych jesli tylko sie da
                              -jedzcie gesiego
                              -nie przejezdzajcie przez pasy dla pieszych
                              -sprawdzajcie co za wami jedzie
                              -kupcie sobie lusterka
                              -uzywajcie lampek i odblaskow
                              -nie prowadzcie po pijaku
                              -nie wyjezdzajcie na drogi bez kasku
                              -nie straszcie przechodniow
                              -ustapcie czasem pierwszenstwa znacznie szybszym samochodom badz motocyklom
                              naprawde nie warto z nami rywalizowac...
                              -nie jezdzijcie z przyczepkami zapakowanymi tak ze wystaje z nich kawal zelastwa
                              1,5m na droge
                              -dziecko w przyczepce na drodze w podczas szczytu nie jest niczym dobrym

                              • Gość: gordon Re: prosba dla tych co nie umieja prawka zdac... IP: 131.207.206.* 05.09.07, 14:34
                                > -dziecko w przyczepce na drodze w podczas szczytu nie jest niczym dobrym

                                a to niby dlaczego??? bo jakiś sfrustrowany kierowca nie będzie chciał zachować
                                przepisowego metra odległości?

                                > -nie wyjezdzajcie na drogi bez kasku

                                może w ogóle obowiązkowo wszyscy rowerzyści będą jeździć w pełnych zbrojach ?
                                • Gość: heniu Re: prosba dla tych co nie umieja prawka zdac... IP: *.chello.pl 05.09.07, 14:39
                                  > > -dziecko w przyczepce na drodze w podczas szczytu nie jest niczym dobrym
                                  >
                                  > a to niby dlaczego??? bo jakiś sfrustrowany kierowca nie będzie chciał zachować
                                  > przepisowego metra odległości?

                                  bo jest to zwyczajnie niehumanitarne, dziecko na takiej wysokosci, wdycha tak
                                  wielka ilosc szkodliwych gazow, ze w skrajnym przypadku moze zawazyc to na jego
                                  dalszym rozwoju...

                                  > > -nie wyjezdzajcie na drogi bez kasku
                                  >
                                  > może w ogóle obowiązkowo wszyscy rowerzyści będą jeździć w pełnych zbrojach ?

                                  nie wiem czy wiesz ale w wielu krajach europejskich istnieje taki nakaz.
                                  • Gość: turysta Re: prosba dla tych co nie umieja prawka zdac... IP: *.szczecin.mm.pl 05.09.07, 16:22
                                    > nie wiem czy wiesz ale w wielu krajach europejskich istnieje taki > nakaz.

                                    Nie ma to, jak dorabiać fakty do własnej ideologii...

                                    Jedynym krajem, w którym obowiązują kaski (i to chyba tylko do 18 roku życia) są Czechy. W Hiszpani też coś tam niby jest o kaskach, ale z różnymi zatrzeżeniami.
                                    W zdecydowanej części cywilizowanej Europy kasków na rowerze używać NIE TRZEBA.
                                    • Gość: heniu Re: prosba dla tych co nie umieja prawka zdac... IP: *.chello.pl 05.09.07, 18:02
                                      Jak podaje "Metro" być może już niedługo kaski będą obowiązkowe dla rowerzystów.
                                      Na razie tylko dla osób poniżej 18 roku życia, ale część parlamentarzystów
                                      uważa, że obowiązek ten powinien dotyczyć wszystkich kierowców dwóch kółek.

                                      Policja szacuje, że tylko w ubiegłym roku wydarzyło się ponad 5,8 tys. wypadków
                                      z udziałem cyklistów. Ponad 500 z nich zginęło, a prawie 2 tys. zostało ciężko
                                      rannych, bo - jak wskazują sami policjanci - nie mieli kasku, który uchroniłby
                                      ich przed urazami głowy.

                                      W tej chwili - w przeciwieństwie do wielu europejskich krajów - w Polsce nie ma
                                      obowiązku jego zakładania. Ale jak dowiedziało się "Metro", resort transportu
                                      pracuje właśnie nad przepisami, według których mają go nosić wszyscy rowerzyści
                                      poniżej 18. roku życia jeżdżący drogami publicznymi. Za jego brak będzie groził
                                      mandat w wysokości do 100 zł.

                                      "Rowerzyści są szczególnie narażeni na urazy głowy związane z kolizjami. Trzeba
                                      ich chronić, zwłaszcza tych najmłodszych" - uzasadnia podsekretarz stanu w
                                      Ministerstwie Transportu Piotr Stomma
                                      • Gość: turysta Re: prosba dla tych co nie umieja prawka zdac... IP: *.szczecin.mm.pl 05.09.07, 22:08
                                        > Ponad 500 z nich zginęło, a prawie 2 tys. zostało ciężko
                                        > rannych, bo - jak wskazują sami policjanci - nie mieli kasku,
                                        > który uchroniłby
                                        > ich przed urazami głowy.

                                        Wskaż mi statystyki, z których jasno wynika, że główną przyczyną zgonów rowerzystów są obrażenia głowy. Następnie pokaż mi badania opisujące, jak na przebieg wypadku wpływa kask rowerowy. Dwóch moich znajomych zginęło na rowerach (z winy kierowców) - obydwoje jeździli w kaskach. Mogę się zgodzić, że kask motocyklowy (pełny), pomógłby lepiej chronić głowę, ale ta pół skorupka może ochronić rowerzystę najwyżej przy wywrotce.

                                        Ja mogę odesłać ciebie do Australii i statystyk związanych z wprowadzeniem obowiązkowych kasków dla rowerzystów. Otóż po wprowadzeniu takiego obowiązku zmalała liczba rowerzystów na drogach, natomiast wypadki i urazowość pozostały na tym samym poziomie.
                                • Gość: raj Re: prosba dla tych co nie umieja prawka zdac... IP: *.ap.krakow.pl 05.09.07, 19:19
                                  > > -dziecko w przyczepce na drodze w podczas szczytu nie jest niczym dobrym
                                  >
                                  > a to niby dlaczego??? bo jakiś sfrustrowany kierowca nie będzie chciał zachować
                                  > przepisowego metra odległości?

                                  O ile sie nie myle, to zgodnie z przepisami przewozenie dziecka w przyczepce
                                  jest w ogole niedozwolone. Tylko w foteliku przymocowanym na ramie roweru.
                                  Poza tym nawet gdyby bylo dozwolone, to postaw sie w sytuacji dziecka w takiej
                                  przyczepce, ktoremu co chwile kolo nosa smigaja halasujace i smierdzace
                                  samochody. Gdybym ja tam byl, tobym sie okropnie bal. Nic przyjemnego dla tego
                                  dziecka w takiej jezdzie nie ma, a raczej jest to ciezki stres.
                              • Gość: rena Re: prosba dla tych co nie umieja prawka zdac... IP: 212.42.10.* 05.09.07, 15:09
                                > -nie wjezdzajcie na drogi szybkiego ruchu badz autostrady

                                Autostrady???
                                A gdzie to znajde?
                                • Gość: heniu Re: prosba dla tych co nie umieja prawka zdac... IP: *.chello.pl 05.09.07, 15:13
                                  a4 i a2 ;] polecam wiki czy cos ;]
                                • Gość: heniu Re: prosba dla tych co nie umieja prawka zdac... IP: *.chello.pl 05.09.07, 15:14
                                  a drog szybkiego ruchu ci u nas bez liku :)
                        • Gość: Kacha W Amsterdamie rowery gora!!! IP: *.direct-adsl.nl 04.09.07, 23:20
                          Ponadto w Amsterdamie parkowanie w Centrum jest horrendalnie drogie! Za godzine
                          placi sie 4.6 Euro, tylko mieszkancy maja jakies identyfikatory, ktore im
                          pozwalaja na parkowanie. Sa tramwaje, ktore nie musza dzielic jezdni z
                          samochodami, mnostwo rowerow i jeszcze wiecej ludzi. Polecam urzednikom! :)
                    • lucusia3 Re: Wzorem dla wszystkich miast jest Kopenhaga 05.09.07, 10:02
                      Gość portalu: dunol napisał(a):
                      Ścieżki
                      > rowerowe są przemyślane i JEDNAKOWO respektowane sa prawa WSZYSTKICH uczestników ruchu.
                      Byłabym zobowiązana, gdyby przeczyatli to i dokładnie zrozumieli WSZYSCY uczestnicy w ruchu, w tym ROWERZYŚCI. Pan rowerzysta potrącił na przejściu dla pieszych (przez drogę rowerową) moje dziecko. Pan w obcisłych gatkach jadący zdecydowanie za szybko (gdyby tak nie jechał pewnie byłoby widać,że nadjeżdża) zwyzywał moje dziecko od najróżniejszych, a gdy wspomniało, że piesi i przejście i tak dalej i trzeba by kwestie zderzenia wyjasnić, pan wsadził swoje gatki na rower i odjechał. Niestety rowery nie mają numerów rejestracyjnych, więc na policję nie dało się zgłosić. Zdarzenie pochodzi z Gdańska, ale ja w Krakowie też zawsze przeczekuję przy przejściach, gdy jedzie rower, bo bardzo wielu rowerzystów uważa, że oni WSZĘDZIE maja pierszeństwo, zwłasza nad pieszym, który nie ma nic metalowego dającego zabezpieczenie.
                      • Gość: ko-yama Re: Wzorem dla wszystkich miast jest Kopenhaga IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.07, 10:15
                        A słyszałaś kobieto o czymś takim jak PoRD? Stoi tam wyraźnie, że ani pieszy na
                        przejściu ani rowerzysta na przejeździe nie może wchodzić/wjeżdżać bezpośrednio
                        przed nadjeżdżający pojazd. Pieszy na przejściu powinien się rozejrzeć. To co
                        opisałaś świadczy tylko tyle, że nie dopełniłaś obowiązku opieki nad dzieckiem
                        skutkiem czego naraziłaś je na niebezpieczeństwo utraty zdrowia i życia. Kary
                        przewidziane dla takiego czynu znajdziesz w kodeksie.
                        • lucusia3 Re: Wzorem dla wszystkich miast jest Kopenhaga 05.09.07, 10:39
                          A umiesz kobieto(pewnie jednak nie, bo kobieta by tak nie napisała, to pogardliwe) więc chłopie ( nie oddaje klimatu ale inne słowa nie sa dopuszczane na forach) czytać?
                          Wyrażnie napisałam, że pan jechał za szybko a gdyby jechał wolniej pewnie by go było widać tu dodam: zza łuku (łuk był duży).
                          Kary dotyczące przekraczania prędkości i narażania na niebezpieczeństwo utraty zdrowia i życia oczywiście w kodeksie są i dotyczą tych, co przepisów tych spraw dotyczących nie przestrzegają. Niestety nie da się wezwac policji, jak już napisałam, gdyż rowerzysta o ile nie wymusi pierszeństwa na samochodzie to zawsze może uciec.
                          A miejsce na pasach gdzie rowerzysta udrzył i ślad po hamowaniu też dużo może powiedzieć.
                          • Gość: ko-yama Re: Wzorem dla wszystkich miast jest Kopenhaga IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.07, 11:00
                            Więc z jaką prędkością powinien twym zdaniem jechać rowerzysta? Bo jeśli chodzi
                            o prędkości określone przez PoRD to szczerze mówiąc wątpię by przekroczył 50 km/h.

                            Twoja chęć używania słów wulgarnych wiele mówi o Tobie i twej kulturze.
                            • lucusia3 Re: Wzorem dla wszystkich miast jest Kopenhaga 05.09.07, 11:26
                              50 km/h to najwyższa prędkośc jaka mozna jechac w mieście. To nie jest prędkośc obowiązkowa. W przepisach drogowych jest wyraźnie wypisane, że prędkośc musi być dostosowana do warunków w jakich odbywa sie użytkowanie drogi i że pierszeństwo na przejściach dla pieszych mają piesi (znak o przejściu zapewne uwaznego rowerzyste poinformowałby, że za łukiem ktos może przechodzić przez przejście). Wtargniecie to jedno, a korzystanie to drugie. Jeżeli dla ciebie każde bezczelne korzystanie z przejścia to juz wtargnięcie to może jedz ze swoim rowerm na jakieś opuszczone odludzie.
                              PS.
                              Ja nie jestem ograniczona do używania słów wyłącznie literackich i wulgarnych. Są jeszcze takie, które wulgarnymi nie są, a do eleganckich ich nikt nie zaliczy. Ale być może taka wiedza wykracza poza twoje doświadczenia.
                              • Gość: ko-yama Re: Wzorem dla wszystkich miast jest Kopenhaga IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.07, 11:30
                                > Wtargniecie to jedno, a korzystanie to drugie. Jeżeli dla ciebie każde bezczeln
                                > e korzystanie z przejścia to juz wtargnięcie to może jedz ze swoim rowerm na ja
                                > kieś opuszczone odludzie.

                                Wtargnięcie jest wtedy gdy kierujący pojazdem nie ma możliwości uniknięcia
                                kolizji bez gwałtownego hamowania i tak właśnie to wygląda z twojego opisu.

                                > Ja nie jestem ograniczona do używania słów wyłącznie literackich i wulgarnych.
                                > Są jeszcze takie, które wulgarnymi nie są, a do eleganckich ich nikt nie zalicz
                                > y. Ale być może taka wiedza wykracza poza twoje doświadczenia.

                                Tych które wulgarnymi nie są można na forum bez problemu używać.
                              • Gość: dolfuss Re: Wzorem dla wszystkich miast jest Kopenhaga IP: *.chello.pl 06.09.07, 00:09
                                Masz rację co do zachowania tego gościa. To pewnie ty też trzymasz się pewnych
                                zasad i uczysz dziecko, że szlaki rowerowe są dla rowerów a nie dla pieszych. Bo
                                standardem jest to, że np. pod Wawelem piesi mając swoją część chodnika idą
                                szlakiem rowerowym. I jeszcze mają ale jak się ich opiernicza. Standardem jest
                                też to, że kierowcy mają manię parkowania na szlaku rowerowym. Sam też mam
                                samochód ale wolę rower.
                                Problemem jest u nas to, że jak ktoś sprawdzi mapę rowerową miasta Krakowa to
                                pomyśli, że to prawie Amsterdam. Większość naszych szlaków to części drogi
                                której pobocze to koleiny z wodą. Ja jestem rowerzystą. Nie ma dla mnie
                                znaczenia pora roku i pogoda ale w deszczu poboczem nie będę jechał. I mam te
                                obcisłe gadki które ci się tak strasznie spodobały.

                                pozdrawiam
                            • ziutap1 Re: Wzorem dla wszystkich miast jest Kopenhaga 05.09.07, 11:49
                              Kolego!!!
                              Zapewne nie masz dzieci i nie potrafisz sobie wyobrazić tego co
                              odczuwa matka kiedy ktoś krzywdzi jej dziecko. Szczególnie jeśli
                              jego zachowanie narusza powszechnie obowiązujące normy. Ja, na
                              miejscu tej Pani natychmiast wezwałabym policję i przypadkowych
                              przechodniów na pomoc. Jeżeli nikt Ci tego dotąd nie uświadomił, to
                              dzieci, jako istoty jeszcze nie do końca przystosowane do życia w
                              społeczeństwie, często nieświadome zagrożeń i reguł rządzących
                              relacjami międzuludzkimi wymagają opieki i względów. Nie tylko ze
                              strony rodziców, ale wszystkich cywilizowanych bliźnich - nakazuje
                              to prosty zdrowy rozsądek. Jakoś większość rowerzystów (na czele z
                              moją skromną osobą) widząc idącą matkę z dzieckiem odruchowo zwalnia
                              i bardziej uważa, licząc się z tym, że dziecko nie zawsze umie
                              zareagować adekwatnie do sytuacji i może zaskoczyć jakimś
                              zachowaniem. Zakładanie z góry, że dziecko zawiniło dowodzi, nie
                              obraź się, bo z wpisów na forum widzę, że jesteś niesłychanie
                              wrażliwy na własnym punkcie, Twojego braku wyobraźni i nieco
                              tępawego zacietrzewienia na z góry upatrzonej pozycji. Jeżeli sam
                              tego dotychczas nie zauważyłeś to zdarza się, że jeżdżą po drogach,
                              ścieżkach rowerowych i ulicach autentyczne, niewrażliwe na nikogo
                              prostaki, dla których potrzeba przestrzegania elementarnych zasad
                              współżycia społecznego to gwałt na ich wolności. W przeciwieństwie
                              do normalnych rowerzystów są na szczęście w mniejszości i naprawdę
                              nie widzę powodu, żeby ich z takim oddaniem bronić. Tacy ludzie
                              nadają się do leczenia, bo bez względu na to co robią: czy jeżdżą
                              rowerem, piją piwo, remontują mieszkanie czy stoją w kolejce do kasy
                              stawiają innych w sytuacji, w najlepszym razie niekomfortowej, a
                              zdarza się, że zagrażającej ich bezpieczeństwu. Nie twierdzę, że
                              wszyscy piesi zachowują się wobec rowerzystów fair, ale automatyczne
                              przyznawanie racji świrowi, który na przejściu dla pieszych potrąca
                              dziecko jest dość szokujące. Nawet jeżeli dziecko "wtargnie" na
                              przejście to polecam Twojej pamięci inną zasadę w PoRD, która na
                              odmianę ma charakter kardynalny. Jest to zasada OGRANICZONEGO
                              ZAUFANIA dla innych użytkowników ruchu.
                              • Gość: ko-yama Re: Wzorem dla wszystkich miast jest Kopenhaga IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.07, 11:59
                                Twoim zdaniem gdy na autostradę wbiegnie dziecko prosto pod koła to winny jest
                                prawidłowo jadący kierowca czy matka która pozwoliła dziecku biegać tam gdzie
                                nie powinno? Kto tu jest chory?!
                                • ziutap1 Re: Wzorem dla wszystkich miast jest Kopenhaga 05.09.07, 12:16
                                  Widziałeś kiedyś matkę, która pozwala dziecku biegać po ulicy?
                                  Bo na autostradzie, to ja nawet nigdy nie widziałam dziecka.
                                  Wszystkie, które widziałam siedziały głęboko w autach przypięte
                                  pasami.
                                  Możemy wznieść rozważania o PoRD na taki poziom abstrakcji, ale
                                  przed tym polecam małą dygresję kulturalną - jedną z pierwszych
                                  scen 'Misia' rozgrywającą się na pasach w terenie "zabudowanym".
                                  Przypominasz trochę tego milicjanta, który pytał "co by było gdyby
                                  tędy szła pana matka".
                                  • Gość: ko-yama Re: Wzorem dla wszystkich miast jest Kopenhaga IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.07, 12:37
                                    Droga dla rowerów to również miejsce gdzie nie powinny biegać dzieci i matka
                                    która pozwala na coś takiego popełnia przestępstwo niedopełnienia opieki. Koniec
                                    kropka. Jeśli do Ciebie to nie dociera to nie mój problem.
                                    • Gość: gordon Re: Wzorem dla wszystkich miast jest Kopenhaga IP: 131.207.206.* 05.09.07, 13:15
                                      a przejscie dla pieszych?
                                      • Gość: ko-yama Re: Wzorem dla wszystkich miast jest Kopenhaga IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.07, 13:19
                                        Na przejściu też nie można ładować się prosto pod koła. Tak stanowi PoRD.
                                      • ziutap1 Re: Wzorem dla wszystkich miast jest Kopenhaga 05.09.07, 13:28
                                        Ko-yama, chyba nie jesteś kolejnym analfabetą funkcjonalnym? O czym
                                        Ty tak uporczywie piszesz? Dziecko biegało po ścieżce? Powróć do
                                        postu, który opisuje zdarzenie i przeczytaj uważnie. W kilku
                                        dalszych postach sytuacja też została detalicznie opisana, a Ty
                                        swoje.
                                        Może to jakieś natręctwo?
                                        • Gość: ko-yama Re: Wzorem dla wszystkich miast jest Kopenhaga IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.07, 13:29
                                          Z opisu wyraźnie wynika, że rowerzysta nie był w stanie zahamować, a więc było
                                          to nagłe wtargnięcie.
                                          • Gość: gordon Re: Wzorem dla wszystkich miast jest Kopenhaga IP: 131.207.206.* 05.09.07, 13:57
                                            a ty dalej swoje - wyobraź sobie sytuację kiedy próbujesz przekroczyć (rowerem
                                            po ścieżce rowerowej) skrzyżowanie gdzie auta pędzą ponad 60 km/h jadąc jedno z
                                            drugim - masz pierwszeństwo a nie potrafisz z niego skorzystać.

                                            PoRD mówią jeszcze o "prędkości dostosowanej do warunków jazdy" - jeżeli ten pan
                                            przywalił w pieszego na przejściu to znaczy że nie dostosował prędkości do
                                            warunków jazdy
                                            • Gość: ko-yama Re: Wzorem dla wszystkich miast jest Kopenhaga IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.07, 14:05
                                              > a ty dalej swoje - wyobraź sobie sytuację kiedy próbujesz przekroczyć (rowerem
                                              > po ścieżce rowerowej) skrzyżowanie gdzie auta pędzą ponad 60 km/h jadąc jedno z
                                              > drugim - masz pierwszeństwo a nie potrafisz z niego skorzystać.

                                              Jeśli zdala widać, że pieszy wszedł na przejście lub rowerzysta na przejazd
                                              (można to zrobić nie włażąc pod koła) to pojazd który ma możliwość się zatrzymać
                                              powinien to uczynić. Być może nie ten pierwszy (jeśli mamy do czynienia z
                                              sznurem samochodów) ale następny raczej nie powinien mieć z tym problemów.

                                              Poza tym na skrzyżowaniach gdzie jest dopuszczalna taka prędkość zwykle są
                                              światła więc twój przykład ma się do opisanej sytuacji jak picie w Szczawnicy do
                                              szczania w piwnicy. Niby to samo a jednak coś zupełnie innego.
                                              • ziutap1 Re: Wzorem dla wszystkich miast jest Kopenhaga 05.09.07, 14:23
                                                Odpuść Gordon. Widać Pan Ko-yama ma kłopoty z akceptacją faktów,
                                                nawet tych podawanych w tzw. fachowo "naoczności prostej".
                                                Jeżeli ktoś jedzie po ścieżce z nadmierną prędkością, to oczywiste
                                                jest, że nie zdąży wyhamować przed przejściem. Ale jak nie wyhamuje -
                                                to jego wina. Kierowcy to wiedzą. Ten który nie wyhamuje - płaci.
                                                Pan Ko-yama egzaminu na prawo jazdy przy takim podejściu raczej nie
                                                zda. Zasad brzmi: dojeżdżasz do przejścia - nawet jak masz zielone
                                                światło - zwolnij, bo światło może się zmienić, a przed czerwonym
                                                wyhamować MUSISZ.
                                                Nie da się łamać przepisów w ww. zakresie i być w porządku.
                                                Zwłaszcza, że efekty tego incydentu dla najechanego były przykre.
                                                • Gość: ko-yama Re: Wzorem dla wszystkich miast jest Kopenhaga IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.07, 15:36
                                                  A jesteś w stanie wskazać jaki przepis mówi o owej nadmiernej prędkości na
                                                  ścieżce? A może sugerujesz, że jechał ponad 50 km/h? Poza tym mało które
                                                  przejście przez drogę dla rowerów jest odpowiednio oznakowane.
                                              • Gość: gordon Re: Wzorem dla wszystkich miast jest Kopenhaga IP: 131.207.206.* 05.09.07, 14:27
                                                chciałem ci zaobrazować pewien paradoks w tym prawie, które bez ludzkiej i
                                                racjonalnej interpretacji nie ma sensu.

                                                a w sytuacji z pieszym potrąconym na pasach - to zawsze jest niedostosowanie
                                                prędkości do warunków - tylko w krajach typu Polska lub Włochy za normalne
                                                przyjmuje się jechanie jak najszybciej się da - normalnie jeździ się tak, aby w
                                                razie wypadku móc zahamować.

                                                a jako nieosłonięty karoserią samochodu rowerzysta wiem o tym bardzo dobrze
                                              • Gość: heniu Re: Wzorem dla wszystkich miast jest Kopenhaga IP: *.chello.pl 05.09.07, 14:37
                                                brak mi slow, czlowieku gdyby tam byla policja to koles natychmiast zostalby
                                                winny, praktycznie kazde wtargniecie na pasy przechodnia, kiedy dochodzi do
                                                kolizji, jest rozstrzygane na jego korzysc bowiem zawsze przed przejsciem dla
                                                pieszych "nalezy zachowac sczegolna ostroznosc" ww rowerzysta jej nie zachowal
                                                wiec wina jest jednoznaczna i przesadzona...
                                                • Gość: ko-yama Re: Wzorem dla wszystkich miast jest Kopenhaga IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.07, 15:33
                                                  Skąd wiesz że nie zachował? Poza tym praktyka prawna w zakresie rozstrzygania o
                                                  wtargnięciach wygląda nieco inaczej niż raczysz to wmawiać czytelnikom.
                                                  Wtargnięcie to wtargnięcie i jest takim samym złamaniem prawa jak niezachowanie
                                                  ostrożności.
                                                  • Gość: heniu Re: Wzorem dla wszystkich miast jest Kopenhaga IP: *.chello.pl 05.09.07, 16:14
                                                    ehh widac ze nie masz pojecia o praktyce... bezwzgledne pierwszenstwo na pasach
                                                    ma zawsze pieszy, a jesli wyjezdzasz z za rogu i nie zwolniles by z impetem
                                                    wtargnac rowerkiem na przejscie, jestes bezsprzecznie winny ewentualnego
                                                    usczerbku nazdrowiu pieszego, kazdy kto zdal chodz prawko o tym wie.
                                                  • Gość: ko-yama Re: Wzorem dla wszystkich miast jest Kopenhaga IP: *.ghnet.pl 05.09.07, 16:41
                                                    Ma pierwszeństwo gdy już jest na pasach, gdy wchodzi na nie bezpośrednio przed
                                                    nadjeżdżający pojazd popełnia wykroczenie. Nie wierzysz to sprawdź w PoRD.
                                                  • Gość: ko-yama Re: Wzorem dla wszystkich miast jest Kopenhaga IP: *.ghnet.pl 05.09.07, 16:47
                                                    Natomiast każdy kto ma jakie takie pojęcie o prawie, wie, że interpretacja tych
                                                    przepisów nie jest sprawą prostą. Nie jeden nietrzeźwy potrącony na pasach
                                                    poległ tylko dlatego, że nie był w stanie wykazać, że nie było to nagłe wtargnięcie.
                                                  • Gość: turysta Re: Wzorem dla wszystkich miast jest Kopenhaga IP: *.szczecin.mm.pl 05.09.07, 16:37
                                                    Gość portalu: ko-yama napisał(a):

                                                    > Skąd wiesz że nie zachował?

                                                    Jak sporo jeżdżę rowerami, tak nie mogę się z Tobą zgodzić. To, co odróżnia zagranicę od polskiej dziczy, to nie tylko większa kultura kierowców wobec rowerzystów, ale również wszystkich kierujących wobec pieszych, np. wyraźnie deklarujących chęć przejścia na drugą stronę. Skoro rowerzysta nie wyhamował przed przejściem, znaczy, że nie zachował szczególnej ostrożności, co wiąże się m.in. ze zmniejszeniem prędkości w takich miejscach. Rowerzysta ów niczym się nie różnił od setek blachosmrodziarzy, dla których przejście dla pieszych jest tylko ozdobą jezdni. Skoro pieszy nie może bezpiecznie przejść przez pasy, to gdzie? Drogi w mieście to nie autostrady.
                                                  • Gość: ko-yama Re: Wzorem dla wszystkich miast jest Kopenhaga IP: *.ghnet.pl 05.09.07, 16:43
                                                    A popatrz sobie jak w Krakowie oznakowane są przejścia przez drogę dla rowerów.
                                                    Obejrzyj sobie jak to wygląda w okolicach AP. Kompletny brak oznakowania.
                                                  • Gość: ziutap1 Re: Wzorem dla wszystkich miast jest Kopenhaga IP: 81.15.202.* 06.09.07, 10:02
                                                    Ale to nie oznacza, że należy tam rozjeżdżać dzieci i staruszki.
                                                    Mogą wszak "wtargnąć" i nie zdążyć uciec.
                                                    Mam wrażenie, że spotkanie z Tobą na drodze, nawet dla grup
                                                    obywateli, którym należą się względy, może być hardcore'owym
                                                    przeżyciem. W cywilizowanym społeczeństwie, obok PoRD obowiązują
                                                    także inne akty prawa powszechnego, a oprócz nich są też zwyczajowe
                                                    normy regulujące zachowanie jednostki wśród innych jednostek. Takich
                                                    rzeczy zazwyczaj uczy dzieci mama. A jeżeli tego zaniedba,
                                                    dorastając, wypisują później banialuki podobne do tych powyżej. Inni
                                                    ludzie też mają prawo do życia. Niektórzy mogą popełniać błędy i
                                                    pomyłki. Niektórzy z nich są mali, niezbyt rozsądni, a nawet
                                                    niepełnosprawni, i musisz się z tym pogodzić. Nawet możesz im czasem
                                                    pomóc, bo nie mają lekko w życiu. A człowiek kulturalny i wrażliwy
                                                    potrafi się czasem wznieść ponad to, ze ma rację i ustąpić nawet
                                                    takiemu, który racji nie ma. Mnie uczono, że kiedy się jest młodym,
                                                    silnym i zdrowym trzeba się troszczyć o małych, starych i słabych i
                                                    nie należy tratowć tych, którzy wolniej idą, nawet jeżeli w świetle
                                                    przepisów PoRD ma się prawo do rozjechania ich na miazgę. Mam
                                                    nadzieję, że Pan Ko-yama nie spotka podobnego purysty kiedy sam nie
                                                    będzie już w stanie na pasach salwować się ucieczką.
                                                  • Gość: ko-yama Re: Wzorem dla wszystkich miast jest Kopenhaga IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.09.07, 11:06
                                                    Rozjeżdżać nie należy, ale z opisu wyraźnie wynika, że kierujący NIE ZDĄŻYŁ
                                                    wyhamować. Rozumiesz to? Dociera to do Ciebie?
                                                  • Gość: ko-yama Re: Wzorem dla wszystkich miast jest Kopenhaga IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.09.07, 11:08
                                                    Z opisu wyraźnie wynika, że kierujący nie zdążył zahamować. Dotarło?
                                    • Gość: zdcich Szwecja rowniez pod wzgledem rowerow stoi dobrze IP: *.ericsson.net 05.09.07, 13:16
                                      Jak jestem w Szwecji, to zawsze i wszedzie w obrebie miasta jezdze
                                      tylko i wylacznie rowerem. To czysta przyjemnosc. Wspaniale
                                      rozbudowane sciezki rowerowe, o ktorych moznaby tylko pomarzyc
                  • d_e_x_t_e_r Re: no i dobrze !!! 04.09.07, 22:31
                    Gość portalu: heniu napisał(a):

                    > ty jakis chory jestes, a ty myslisz ze ludzie jezdza samochodem w obrebie jedne
                    > j
                    > ulicy ;> myslisz ze wszyscy pracuja w obrebie 5km? zdaj chociaz maturke, bl
                    > agam...

                    Ja dojeżdżam 30 km w jedną stronę i jakoś mi to nie przeszkadza. Pracy sie
                    przebieram w ubranie normalne i jest OK. A w zimie jak już nie da sie jechać to
                    wsiadam w autobus. Ale jak ktoś ma dużą d... to i 2 km nie przejedzie.
                    • lucusia3 Re: no i dobrze !!! 05.09.07, 10:14
                      d_e_x_t_e_r napisał:
                      > Ja dojeżdżam 30 km w jedną stronę i jakoś mi to nie przeszkadza. Pracy sie
                      > przebieram w ubranie normalne i jest OK. A w zimie jak już nie da sie jechać to
                      > wsiadam w autobus. Ale jak ktoś ma dużą d... to i 2 km nie przejedzie.
                      Nie wykluczone, że rozmiar mojej d nie jes najmniejszy, więc z wiązku z tym nie do końca zmieści mi się na tym rowerze dwója dzieci, które musze zawieśc w 2 różne miejsca dośc oddalone od siebie, a potem do pracy. Fakt, właściwie bylo by to możliwe, tylko, czy dzieci będą zadowolone jakbędę wyjeżdżać z domu zima o 3 nad rane, by sie wyrobić, a poten któreś zostawie, aby sobie poczekalo z godzinę aż otworzą drzwi, gdy ja będe drugie zostawiać, może juz przed otwarą placówką, gdy ja popedałuje sobie do pracy. Gorzej spowrotem, gdy musze jeszcze oprócz odebrania dzieci zrobic zakupy. Dojedziemy do domu na 20-21. Ugotuje obiad, włącze pranie, sprzątać nie trzeba, bo nas w domu nie ma, umyje się, Prześpię z 3 godziny i z dziecmi na rowerek. Zastanawiam sie, jak długo uda mi sie zachowac pracę. Ale wtedy problem zniknie, bo nie będe musiała nigdzie jeździć
                      • ziutap1 Re: no i dobrze !!! 05.09.07, 11:55
                        heniu nie zauważuł, że niektórzy nawet bez dużej d... mają obowiązki.
                      • Gość: raj Re: no i dobrze !!! IP: *.ruc.lama.net.pl 05.09.07, 11:56
                        Jest takie pojecie jak responsible use of the car (odpowiedzialne uzywanie
                        samochodu). Twoj przypadek calkowicie pod to podpada. Samochod jest przydatna
                        rzecza i nikt przy zdrowych zmyslach nie neguje *w ogole* korzystania z niego.
                        Ale z uwagi na zuzycie zasobow (glownie przestrzeni) przez samochod powinien byc
                        on uzywany odpowiedzialnie, wtedy kiedy jest rzeczywiscie potrzebny. Moim
                        zdaniem naleza do tego przypadki, gdy:
                        - samochodem jedzie wiecej niz jedna osoba
                        - jedzie osoba niepelnosprawna lub ciezko chora, majaca trudnosci z samodzielnym
                        poruszaniem sie
                        - przewozi sie duzy lub ciezki bagaz
                        - jedzie sie w daleka trase (mozemy przyjac ze daleka trasa oznacza wyjazd poza
                        Krakow).
                        Ale gdzies tak 80% samochodow jadacych w miescie przewozi jedna osobe, sprawna
                        fizycznie, bez duzego bagazu i na krotki dystans. W takim przypadku - oczywiscie
                        z punktu widzenia "responsible use" - nie powinno sie uzywac samochodu.
                        Znakomitym srodkiem transportu w takiej sytuacji jest wlasnie rower.
                        • Gość: heniu Re: no i dobrze !!! IP: *.chello.pl 05.09.07, 13:45
                          tja, wlasnie wrocilem z ikei w katowicach, juz sobie wyobrazam jak przyjemnie i
                          szybko bym tam dojechal na rowerku ;] pewno 2h w jedna strone to minimum... skad
                          sie biora ci komunisci faszysci??
                          • Gość: turysta Re: no i dobrze !!! IP: *.szczecin.mm.pl 05.09.07, 16:43
                            > skad
                            > sie biora ci komunisci faszysci??

                            Sam w paru punktach wymieniłeś, czego wg ciebie rowerzyści nie powinni robić, bo ci to przeszkadza, jest niewygodne itp. Bądź konsekwentny. Sam mówisz, co jest, a co nie jest dobre dla rowerzystów, przyjmij więc pokornie uwagi innych :)
                  • Gość: rowerzysta Re: no i dobrze !!! IP: *.chello.pl 05.09.07, 09:43
                    heniu,
                    Pojezdzij sobie rowerkiem do pracy, codziennie jezdze 10 km w jedna strone i nie
                    wydaje mi sie to jakis ogromny dystans. Jade napewno krocej niz autobusem.
                    • Gość: heniu Re: no i dobrze !!! IP: *.chello.pl 05.09.07, 13:48
                      czyli wszyscy musza to tak lubiec jak ty? 20km w deszczu to fajna zabawa? moze
                      dla takiego fanatyka jak ty ;) dla 95% ludnosci kraju byla by to mordega a nie
                      przyjemnosc, bardzo chcialbym zobaczyc jak scigasz sie z jakims busem na
                      dluzszym dystansie ale nie w warszafce gdzie wszedzie korki, tylko np w gopie.
                      • Gość: gordon Re: no i dobrze !!! IP: 131.207.206.* 05.09.07, 14:05
                        co tobie pierwszą dziewczynę rowerzysta odbił? uspokój się gościu, bo za swoim
                        kółkiem po złości jeszcze komuś krzywdę zrobisz...

                        cały czas podajesz przykłady użycia samochodu, kiedy on jest potrzebny, a tutaj
                        chodzi o to, że sporo uczestników korku jedzie po fajki za róg, albo do pracy
                        oddalonej max 5km od miejsca zamieszkania, a nie po zakupy lub odwieźć dzieci do
                        pracy.

                        tak czy inaczej - jak kto ma ochotę wozić d.pę po fajki autem - jego prawo,
                        niech tylko nie traktuje rowerzystów (w tym mnie) inaczej niż innych uczestników
                        ruchu drogowego
                        • Gość: heniu Re: no i dobrze !!! IP: *.chello.pl 05.09.07, 14:10
                          a ty widziales na jaki post odpowiadalem? koles stwierdzil ze 20km to ekstra
                          zabawa dla kazdego (cos jak lotki) + uznal ze dojedzie np z katowic do dąbrowy
                          szybciej niz autobus ;] moim zdaniem cos dzisiaj chlopak spalil ;]
                          • Gość: gordon Re: no i dobrze !!! IP: 131.207.206.* 05.09.07, 14:30
                            a ty na posta traktującym o "responsible use" przytaczasz kontrprzykład (kontr -
                            w twoim rozumieniu tylko chyba) jechania przez całe miasto do Ikei.
                            • Gość: heniu Re: no i dobrze !!! IP: *.chello.pl 05.09.07, 14:42
                              sorry ale nie kumam kompletnie o co ci chodzi, a juz w ogole nie widze zwiazku z
                              moim postem...
                  • Gość: iks Re: no i dobrze !!! IP: 83.238.15.* 05.09.07, 10:29
                    Zdalam maturke, i studia skonczylam, i jeszcze podyplomowe zdarzylo
                    mi sie skonczyc, i czasami wsiadam na rower i jade so pracy 27km w
                    jedna strone. Zyje, a przejazd traktuje jako forme relaksu po pracy.
                    I dodam jeszcze, za w zapchanej przez samochody Warszawce jade
                    zaledwie 30 minut dluzej niz samochodem. A znam takich, co dwie
                    przeczniczki wioza zad autem.
                    Pozdrawiam
                  • Gość: raj Re: no i dobrze !!! IP: *.ruc.lama.net.pl 05.09.07, 11:39
                    > ty jakis chory jestes, a ty myslisz ze ludzie jezdza samochodem w obrebie jedne
                    > j
                    > ulicy ;> myslisz ze wszyscy pracuja w obrebie 5km? zdaj chociaz maturke, bl
                    > agam...

                    Znam ludzi z mojego bloku (i to wcale niemalo), ktorzy jezdza samochodem do
                    sklepu 200 m naprzeciwko. 200 m jest w linii prostej, natomiast jak sie jedzie
                    autem, to trzeba dodatkowe 500 m objechac, a po drodze jeszcze sa swiatla, wiec
                    piechota jest znacznie szybciej, ale mimo to jezdza autami. Natomiast w obrebie
                    osiedla, gdzie kazdy punkt jest osiagalny w 10 minut piechota, jezdzenie
                    wszedzie samochodami to juz niestety przykra norma.
                    Natomiast co do tych 5 km, to niestety w Krakowie duza czesc samochodow jezdzi
                    wlasnie w obrebie tych 5, no powiedzmy 7 km.
                    • Gość: heniu Re: no i dobrze !!! IP: *.chello.pl 05.09.07, 13:50
                      hmm, czyli nie rozumiesz dlaczego ludzie jezdza do sklepow samochodami... no
                      masz qrcze problem ;] wroc do szkoly naucz sie jakiegos logicznego myslenia czy
                      czegos, bo nie da sie z toba dyskutowac :(
                      • Gość: raj Re: no i dobrze !!! IP: *.ap.krakow.pl 05.09.07, 19:03
                        Człowieku, czy ty w ogóle czytasz, co ja piszę, czy tylko walisz na oślep po
                        wszystkich, którzy mają odmienne od twoich poglądy?
                        Czy ty w ogóle wiesz, jak wygląda mały osiedlowy sklepik spożywczy naprzeciwko
                        bloku i po jakie zakupy się tam chodzi? To nie jest supermarket, gdzie jedziesz
                        raz na tydzien swoim samochodem i przywozisz bagaznik wyladowany kartonami
                        produktow. Tam sie wyskakuje rano na chwile po chleb i mleko (i ewentualnie
                        papierosy jezeli ktos pali ;-)). I na takie zakupy ci ludzie jezdza samochodami...
                        • Gość: heniu Re: no i dobrze !!! IP: *.chello.pl 05.09.07, 19:55
                          a to zwracam honor :] jak ktos taki kawalek jedzie autkiem to ma cos z glowa,
                          moze troche zasugerowalem sie wlasna sytuacja, bowiem carefour jest jakies 300m
                          od mojego bloku i jezdze tam na duze zakupy i dlatego uzywam auta...
                  • robert.zimnicki Re: no i dobrze !!! 05.09.07, 14:13
                    A ty kolego ze zdana matura myslisz, ze jest inaczej?

                    No, moze nie 5, ale 10 km. Dla roweru to 20 minut. Dzis zrobilem rano 8 km i po
                    po poludniu zrobie 8 km. Dojezdzam w ten sposob z unterschloschiem do instytutu
                    gsf neuherberg. Rowerow tu jest wiecej niz samochodow, tacy ludzie.

                    Spojrz troche szerzej na swiat, troche szerzej niz widac przez przednia szybe
                    samochodu albo z 15 pietra super drogiego wiezowca.



                    Gość portalu: heniu napisał(a):

                    > ty jakis chory jestes, a ty myslisz ze ludzie jezdza samochodem w obrebie jedne
                    > j
                    > ulicy ;> myslisz ze wszyscy pracuja w obrebie 5km? zdaj chociaz maturke, bl
                    > agam...
                    • Gość: heniu Re: no i dobrze !!! IP: *.chello.pl 05.09.07, 14:22
                      > No, moze nie 5, ale 10 km. Dla roweru to 20 minut.

                      to chyba zalezy od kondycji fizycznej, nachylenia terenu, rodzaju roweru, typu
                      scieżki, itd. ale spoko ja sie nie znam.

                      ps mieszkam na 13 pietrze...
                      • robert.zimnicki Re: no i dobrze !!! 05.09.07, 15:14
                        Gość portalu: heniu napisał(a):

                        > > No, moze nie 5, ale 10 km. Dla roweru to 20 minut.
                        >
                        > to chyba zalezy od kondycji fizycznej, nachylenia terenu, rodzaju roweru, typu
                        > scieżki, itd. ale spoko ja sie nie znam.
                        >
                        > ps mieszkam na 13 pietrze...


                        Akurat sciezki rowerowe sa plaskie jak stol. Najwieksze nachylenia sa w
                        przejazdach po d torami lub ulicami i wynosza do 10 metrow wysokosci na 100
                        metrow dlugosci, wiec 10%. Ale w takich wypadkach sie schodzi z rowerku, a takie
                        odcinki nie sa co kilometr. Zazwyczaj pochylenie terenu to gorka wysokosci
                        biurka. W miescie jako terenie prawie plaskim jedzie sie jak po stole.
                        • Gość: heniu Re: no i dobrze !!! IP: *.chello.pl 05.09.07, 15:16
                          czlowieku a myslisz ze wszystkie miasta sa tak plaskie jak te w ktorym
                          mieszkasz? polecam wrocic do nauki...
              • pszeszczep666 Re: no i dobrze !!! 04.09.07, 18:53
                babcie poruszaja się z reguły komunikacją miejską. nie masz argumentów
                • Gość: heniu Re: no i dobrze !!! IP: *.chello.pl 04.09.07, 18:57
                  ty przeszczep, a jakby byla tak zmeczona ze nie miala by sily isc 300m z busa to
                  tez nie moge jej podwiezc ?? oszolom...
              • Gość: raj Re: no i dobrze !!! IP: *.ruc.lama.net.pl 05.09.07, 11:33
                > wlasnie i dlatego powinienes od dzisiaj kazac swojej babci jezdzic rowerem do
                > ortopedy.

                Babcia do ortopedy to i tak jedzie tramwajem, bo na auto jej nie stac. Z nedznej
                emerytury ma sobie kupic?

                A wlasnie dlatego, ze auto jest u nas wyznacznikiem statusu materialnego i
                prestizu, to wszystkich ludzi ktorzy wola sie poruszac czyms innym niz autem
                traktuje sie jako niepowaznych, i stad taki, a nie inny stosunek kierowcow do
                rowerzystow.

                Ktos tu napisal, ze "miasta sa dla samochodow i ludzi". Otoz miasto dla
                samochodow *nie* jest miastem dla ludzi, bo w miescie pelnym samochodow ludzie
                nie moga sie swobodnie poruszac. Samochody po prostu zabieraja im cala dostepna
                przestrzen. Tu niestety jest problem. Albo samochody - albo ludzie. Natomiast z
                rowerami tego problemu nie ma. Tyle tylko, ze samochodziarz z punktu widzenia
                wlasnego interesu ma to gdzies, bo chodzi mu przede wszystkim o wygodne
                przewiezenie wlasnego tylka.
                Moim zdaniem, *scisly* i *rygorystycznie egzekwowany* zakaz parkowania
                samochodow w *szeroko rozumianym* centrum miasta (czyli gdzies tak w promieniu
                mniej wiecej 2 km od Rynku) poza wyznaczonymi miejscami parkingowymi rozwiazalby
                sprawe. Na wypadki losowe moznaby wprowadzic limit 3 parkowan w miesiacu dla
                danego samochodu poza wyznaczonymi miejscami (latwe do sprawdzenia w prostej
                bazie danych prowadzonej np. przez straz miejska, ile razy dane auto parkowalo).
                Tylko ze zaden miejski urzednik ani radny nie zdecyduje sie na wprowadzenie
                czegos takiego, bo oni sami jezdza samochodami, a niestety znaczna czesc ich
                potencjalnych wyborcow tez...
                • Gość: heniu Re: no i dobrze !!! IP: *.chello.pl 05.09.07, 13:59
                  wasza teza: "miasta sa dla samochodow i ludzi" badz twoja przebudowana: >
                  miasto dla
                  > samochodow *nie* jest miastem dla ludzi

                  jest od samego poczatku kompletnie bzdurna i nie logiczna, mogla byc wysnuta co
                  najwyzej przez intelekt pierwszoklasisty z gimnazjum :]
                  a wiesz dlaczego? bo samochody sa dla ludzi i jak ktos jedzie autkiem po miescie
                  to jedzie nie samochod tylko, a czlowiek w samochodzie... ale i tak pewno tego
                  nie skumasz, bo nie budowal bys calej rozprawki na tak bzdurnym zalozeniu, sam
                  bys sie zorientowal ze pleciesz bzdury...

                  autka wymyslono ponad 100 lat temu i zgodnie uznano ze zrewolucjonowaly
                  transport naziemny na calym swiecie, zastanow sie dlaczego i wtedy bedziesz
                  wiedzial dlaczego auto nie jest tylko wyznacznikiem statusu materialnego, ba
                  ktos kto jezdzi maluchem raczej nie uwydatnia swojego statusu nieprawdaz? ehh :(
              • p.m rowerzyści 05.09.07, 13:49
                Rowerzyści też mogliby się nauczyć kultury. Na Prymasa 1000lecia w Wawie jest dokładnie jak w artykule. Jezdnia...Chodnik dla pieszych...Scieżka rowerowa...trawnik. Raz szedłem z dzieckiem wieczorem tamtędy. Dookoła żywej duszy. Oczywistą jest chyba rzeczą że prowadziłem wuzek ścieżką rowerową przy samym trawniku a nie chodnikiem przy jezdni. Nadjechał rowerzysta i się oczywiście przy@#$%dolił że mu ścieżkę blokuję. Nieważne że miał dobre 5 metrów przestrzeni między mną a jezdnia. Poza tym rowerzyści w metrze. nieważne ile osób jest w wagonie muszą się wpasować z rowerem do środka i umazać kilka osób ubłoconymi kołami. A na następnej stacji wysiadają. Wtarabanienie sie z rowerem do metra i spowrotem zajęło im więcej czasu niż przejazd tego odcinka na rowerze...(btw była ładna pogoda) Ale nie utrudnić komuś życia to jak być w rzymie i nie strzelać do papieża...
                • Gość: ko-yama Re: rowerzyści IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.07, 13:55
                  No nie. Ewidentnie łamie taka sierota prawo. Przyznaje sie taki do tego na forum
                  i jeszcze ma chamskie pretensje że ktoś mu śmiał zwrócić uwagę. Twoje
                  postępowanie stwarza zagrożenie nie tylko dla rowerzysty, Ciebie ale i twojego
                  dziecka.
                  • Gość: heniu Re: rowerzyści IP: *.chello.pl 05.09.07, 14:02
                    coz za hipokryzja... malo razy pedalowcy wpieprzaja sie na chodniki...
                    • Gość: ko-yama Re: rowerzyści IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.07, 14:06
                      Co za hipokryzja... mało razy piesi wpieprzają się na drogi dla rowerów...
                      • Gość: heniu Re: rowerzyści IP: *.chello.pl 05.09.07, 14:11
                        czesciej rowerowcy bo... sciezek jest mniej ;/
                        • Gość: gordon Re: rowerzyści IP: 131.207.206.* 05.09.07, 14:43
                          jeden z drugim jesteście siebie warci. może kiedyś skończycie razem w jakiejś
                          konstruktywnej kolizji z tirem albo autem terenowym ?

                          ja jeżdżąc rowerem jakoś nie mam problemu z pieszymi, nikogo nie potrąciłem, i
                          jedynie takie ćwoki jak wy od czasu do czasu na mnie zatrąbią/zwyzywają - statystyka

                          nie pozdrawiam, bez poważania
                          • Gość: heniu Re: rowerzyści IP: *.chello.pl 05.09.07, 14:48
                            za to ty wart jestes samego Jana Pawła II...
                          • Gość: ko-yama Re: rowerzyści IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.07, 15:54
                            "ćwoki..." "bez poważania..." kultura. Nie ma co.
                • Gość: divak2 Re: rowerzyści IP: 213.172.177.* 06.09.07, 11:23
                  A jak Ci postawie samochód w poprzek chodnika, "bo wokoło ani żywej duszy" i
                  będziesz musiał zasuwać z tym wózkiem prezez kałuże/jezdnie/błoto to jak bęziesz
                  gardłować?
                  Trzeba się nauczyć droga rowerowa służy do jeżdżenia rowerem, chodnik do
                  chodzenia, samochodem można tylko po jezdni, a stawiamy go na parkingu. Inaczej
                  wszyscy będą sobie wchodzić i wjeżdżać w drogę

                  I jeszcze jedno
                  A jak by na Ciebie ten rower wpadł na tej ścieżce rowerowej i w świetle PORD
                  byłaby to ewidentnie Twoja wina. A jakby co gorsza ktoś - Ty, rowerzysta, Twoje
                  dziecko - by został wtedy ranny/zabity to co miałbyś na swoją obronę? Ze nie
                  chciałeś przy samochodach?
                  • Gość: ko-yama Re: rowerzyści IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.09.07, 11:49
                    Niestety takim osobom nie przetłumaczysz. Dalej będą robić swoje.
                • Gość: loc Re: rowerzyści IP: 212.122.212.* 07.09.07, 22:28
                  jakby i było 100m. chodnika to i tak jadąc rowerem jechałbym ścieżką rowerową. bo po to one są! i jakbym zobaczył Ciebie nie niej to też bym Cię zwyzywał. za każdym razem!
            • Gość: heniu rowerowe oszołomstwo... IP: *.chello.pl 04.09.07, 18:35
              stworzcie wlasna sekte tak by mozna bylo was w koncu zamknac...
              • Gość: mikroos Re: rowerowe oszołomstwo... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.09.07, 18:37
                ograniczonych idiotów też byłoby fajnie odstrzelić.
                • Gość: heniu Re: rowerowe oszołomstwo... IP: *.chello.pl 04.09.07, 18:39
                  czyzbys planowal samobojstwo :>
                  • Gość: mikroos Re: rowerowe oszołomstwo... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.09.07, 18:55
                    Nie - za to stać mnie na tyle inteligencji, żeby nie oceniać grupy na podstawie jednostek.
                    • Gość: heniu Re: rowerowe oszołomstwo... IP: *.chello.pl 04.09.07, 19:01
                      grupe zawsze ocenia sie na podstawie jednostek, sondaze wyborcze tez robi sie na
                      podstawie 1000 jednostek (w sumie to teraz sa juz chyba grupa ;] )
                      • Gość: mikroos Re: rowerowe oszołomstwo... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.09.07, 19:11
                        Ale w sondażu jest stosowana metodologia, a w uprzedzeniach niestety zazwyczaj decyduje jedno bardzo subiektywne wrażenie. Słuchaj, wariaci są i wśród rowerzystów, i wśród kierowców - to żadna sztuka nazwać się wzajemnie debilami i odwdzięczać się potrąceniami w zamian za rysowanie kluczami po szybach, to każdy idiota potrafi. Sztuka polega na tym, żeby tych idiotów napiętnować i wspólnie stworzyć jakieś ludzike warunki do jazdy po mieście. To jest możliwe, skoro na zachodzie się udało, to i u nas można.
                        • Gość: dunol Ludzie tacy jak heniu w Danii by mieli przerąbane IP: 82.211.198.* 04.09.07, 20:26
                          Ludzie tacy jak heniu w Danii by mieli przerąbane, tu jest kultura rowerowa.
                          • Gość: Lazar Re: Ludzie tacy jak heniu w Danii by mieli przerą IP: *.aster.pl 04.09.07, 23:41
                            Gość portalu: dunol napisał(a):
                            > Ludzie tacy jak heniu w Danii by mieli przerąbane, tu jest kultura rowerowa.

                            Niekoniecznie miałby przerąbane, bo kraje skandynawskie słyną z opieki na
                            jednostkami upośledzonymi, także umysłowo
                • acsl Re: rowerowe oszołomstwo... 05.09.07, 00:45
                  i TUTAJ PRZYZNAM rację. PALANTÓW NIGDY NIE BRAKOWAŁO . rowery
                  górą !!!!!!!!!!!!!!!!
            • tl111 Re: no i dobrze !!! 04.09.07, 19:02
              kieliszki napisał:

              > Miasto jest dla ludzi, nie dla samochodów!
              >
              > Samochody smrodzą, brudzą, hałasują, są niebezpieczne,

              Hmm, moze w Krakowie sa niebezpieczne ale ja u siebie w Łodzi wiele
              razy przebywalem w poblizu samochodu i nic mi sie nie stalo ... Cud jakis czy co? Wieksze niebezpieczenstwo widze w przebywaniu w poblizu ludzi. Moze ich usunac z miasta?
              • Gość: Człowiek Re: no i dobrze !!! IP: 165.72.200.* 05.09.07, 10:45
                tl111 napisał:

                > kieliszki napisał:
                >
                > > Miasto jest dla ludzi, nie dla samochodów!
                > >
                > > Samochody smrodzą, brudzą, hałasują, są niebezpieczne,
                >
                > Hmm, moze w Krakowie sa niebezpieczne ale ja u siebie w Łodzi wiele
                > razy przebywalem w poblizu samochodu i nic mi sie nie stalo ...
                Cud jakis czy c
                > o? Wieksze niebezpieczenstwo widze w przebywaniu w poblizu ludzi.
                Moze ich usu
                > nac z miasta?

                a to ciekawe, bo ponad 5 tysięcy ludzi w Polsce co roku ginie "przy
                samocodach"
              • Gość: raj Re: no i dobrze !!! IP: *.ruc.lama.net.pl 05.09.07, 12:00
                > > Samochody smrodzą, brudzą, hałasują, są niebezpieczne,
                >
                > Hmm, moze w Krakowie sa niebezpieczne ale ja u siebie w Łodzi wiele
                > razy przebywalem w poblizu samochodu i nic mi sie nie stalo ... Cud jakis czy c

                No coz... *Stojace* samochody niebezpieczne nie sa, sa tylko zawalidrogami... ;->
            • Gość: HH 1,5 metra, nie jeden! IP: *.swietochlowice.net.pl 04.09.07, 19:06
              Kodeks Ruchu drogowego, Art. 47.1.2. szerokość chodnika
              pozostawionego dla pieszych jest taka, że nie utrudni im ruchu i
              jest nie mniejsza niż 1,5 m;
              czyli dwa warunki - nie utrudni ruchu pieszym i jest min. 1,5 metra
              szerokości _chodnika_ dla pieszych.
              tego przepisu nikt nie egzekwuje, policja twierdzi, że to nie dla
              nich praca, a straż miejska, że im się nie chce. Więc jedyne co
              można to drutem po lakierze...
              • Gość: Enon Re: 1,5 metra, nie jeden! IP: *.chello.pl 04.09.07, 21:13
                Bądź ramieniem lub biodrem szaleńca na rowerze probującego rozjechać wszystko co
                żywe na chodniku. Jak poszoruje kilka metrów twarzyczką po trotuarze to odechce
                mu się bicyklowego chuligaństwa.
                Tego lata trafił mi się taki na Belwederskiej w Warszawie gdy spacerowałem
                chodnikiem wzdłuż Morskiego Oka z 5-letnim synem (po części przeznaczonej dla
                pieszych). Długo rowerowy pętak będzie to pamiętał.
                • Gość: Pyskacz Re: 1,5 metra, nie jeden! IP: *.aster.pl 04.09.07, 23:48
                  Gość portalu: Enon napisał(a):

                  > Tego lata trafił mi się taki na Belwederskiej w Warszawie gdy
                  > spacerowałem chodnikiem wzdłuż Morskiego Oka z 5-letnim synem (po
                  > części przeznaczonej dla pieszych). Długo rowerowy pętak będzie to
                  > pamiętał.

                  Przykład logiki wiejskiego ćwoka.
                  Módl sie żeby nie pamiętał.
                  Bo następnym razem może spotkać twojego bachorka z żonką lub babcią na ciagu
                  pieszo-rowerowym i gwałt sie gwałtem odciśnie.
                  • Gość: uhuhuhu Re: 1,5 metra, nie jeden! IP: *.chello.pl 05.09.07, 00:18
                    ale ty straszny jestes, poczekaj jak ci z dupy tunel zrobie...
                    • Gość: Pyskacz Re: 1,5 metra, nie jeden! IP: *.aster.pl 05.09.07, 10:09
                      Gość portalu: uhuhuhu napisał(a):
                      > poczekaj jak ci z dupy tunel zrobie...

                      Ależ sie to gejowstwo panoszy...
                  • Gość: Enon Re: 1,5 metra, nie jeden! IP: *.chello.pl 05.09.07, 07:57
                    Pyskaczu,bicyklowym chuliganem zajął się nie tylko lekarz lecz także policja. W
                    afekcie doznał nie tylko urazu fizycznego ale i psychicznego - będzie się musiał
                    udać do sądu grodzkiego, gdzie ja i inni spacerowicze będą świadkować. Jak "Amen
                    w pacierzu" ma śliczną, kilkusetzłotową grzywnę.
                    • Gość: ko-yama Re: 1,5 metra, nie jeden! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.07, 09:14
                      Jak widać nawet polskiego języka nie znasz i nie rozróżniasz efektu od afektu.
                      Gdybyś miał jakie takie wykształcenie wiedziałbyś też, że się świadczy a nie
                      "świadkuje". No ale czego spodziewać się po mieszkańcu największej wioski w Polsce.
                      • Gość: Enon Re: 1,5 metra, nie jeden! IP: *.chello.pl 05.09.07, 10:30
                        Jak widzę kolega bawi się w językowego purystę. Szkoda jednak, że nie wie co to
                        jest literówka (w odniesieniu do "afektu i "efektu") oraz język potoczny (w
                        odniesieniu do "świadkować").
                        A na temat istoty rzeczy ma coś kolega do powiedzenia? Czy też sobie tak paple
                        na wzór ziobrowy?
                        • Gość: ko-yama Re: 1,5 metra, nie jeden! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.07, 11:01
                          Na rzeczowe wypowiedzi rozgarniętych osób odpowiadam rzeczowo. Na pustosłowie
                          odpowiadam właśnie tak.
            • Gość: ubu król Re: no i dobrze !!! IP: 80.54.200.* 04.09.07, 20:42
              > Auto może stanąć na chodniku, pieszy na ulicy to gotowy mandat.
              • kieliszki Re: no i dobrze !!! 04.09.07, 21:53
                > Auto może stanąć na chodniku, pieszy na ulicy to gotowy mandat.
            • kieliszki Skrzyżowanie z pasami powinno być traktowane, jako 05.09.07, 14:39
              Pasy na ulicy powinny być traktowane jak droga z pierwszeństwem
              przejazdu, a dojeżdżające doń auto powinno z urzędu zwolnić i
              ewentualnie przepuścić pieszych jeśliby tacy byli.
        • Gość: PS Re: no i dobrze !!/ miasta nie sa dla samochodów! IP: *.gdynia.mm.pl 04.09.07, 11:44
          Dokładnie. Miasta dla samochodów to wielka pomyłka. To nie ma nic wspólnego z
          ludźmi. Samochody i infrastruktura samochodowa zabierają ludziom przestrzeń
          publiczną w której mogli by się spotykać i wyrażać (artystycznie, sportowo,
          kulturowo) . Po prostu samochody zabierają ludziom miasto. Ludzie różnych
          przekrojów społecznych nie mają możliwości spotkania się na neutralnym gruncie
          - nie prywatnym i niezhierarchizowanym (praca, urzędy, szkoły) - w przestrzeni
          publicznej. Uniemożliwia to tworzenie społeczeństwa obywatelskiego, pogłębia
          podziały i prowadzi do agresii i przestępczość.

          Natomiast miasta powinny być dla ludzi. Ludzie to deptaki, parki, rynki
          miejskie, komunikacja publiczna, rower, rolki itd. To jest droga do zdrowego
          społeczeństwa obywatelskiego.

          W paru miastach cywilizowanych krajów, rządzonych przez mądrych ludzi wdrożony
          został projekt pilotażowy "nie dla samochodów - tak dla ludzi". Efekty społeczne
          były zadziwiające.
          • mr.lordi cos ty pil ?? 04.09.07, 12:27
            • Gość: PA blaszanki nie - ludzie tak IP: *.gdynia.mm.pl 04.09.07, 13:13
              lemoniadę z bidonu zawieszonego na mej Rączej Gazelli
              • Gość: heniu stop wariatom rowerowym!! IP: *.chello.pl 04.09.07, 18:33
                ostatnio jechalem droga szybkiego ruchu katowice bielsko i mijalem takiego
                bidonowca jak ty, kiedy mu zwrocilem uwage zeby zwiozl swoje dupsko i pedalki na
                droge dopuszczona dla ruchu rowerowego, prawie spadl z rowera ze zdziwienia ze
                smialem mu zwrocic uwage i pojechal sobie... nawet nie przeprosil...
                • Gość: mikroos Re: stop wariatom rowerowym!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.09.07, 18:35
                  tylko nie "takim jak ty", bo g...o wiesz na temat konkretnych osób, które się tu udzielają. równie dobrze Ciebie mógłbym nazwać pijakiem i drogowym mordercą, bo widziałem kiedyś kierowcę, który kogoś zabił po pijaku.

                  Natomiast zgadzam się z tezą: stop wariatom rowerowym. Ale nie rowerzystom.
                  • Gość: heniu Re: stop wariatom rowerowym!! IP: *.chello.pl 04.09.07, 18:41
                    duzo jezdze autkiem i kilka razy w tygodniu spotykam takiego pajaca, wiec mam
                    prawo wyrabiac sobie opinie o calym srodowisku...

                    rowerem powinno sie jezdzic po parku badz na krotkich odcinkach, a nie z katowic
                    do krakowa!
                    • coran Re: stop wariatom rowerowym!! 04.09.07, 20:02
                      Po pierwsze rowerem powinno się jeździć po ścieżkach rowerowych. Proponuje
                      odwiedzić Holandie drogi między miastami są zarówno dla samochodów jak i dla
                      rowerów. W centrum miasta (Amsterdamu) rowerzyści mają często lepsze drogi i
                      połączenia niż kierowcy.
                      Po drugie rowerami jeżdzą tu wszyscy, także staruszki (nie wiem czy do
                      ortopedy:), pewnie nie, ale np. po zakupy)
                      A po trzecie trochę wyrozumiałości to że rowerami często jeżdzą w Polsce jak
                      mówisz wariaci, wynika trochę z tego, że niewiele osób ma odwage jechać rowerem
                      wśród samochodów, autobusów, tirów zamiast po specjalnie wyznaczonej drodze
                      • Gość: Ania stop wariatom-kierowcom!!! IP: *.chello.pl 04.09.07, 21:40
                        > niewiele osób ma odwage jechać rowerem wśród samochodów, autobusów,
                        > tirów zamiast po specjalnie wyznaczonej drodze

                        kwestia przyzwyczajenia. wystaczy zaczac na drodze z malym natezeniem ruchu, a
                        potem na bardziej zatloczonych. to jakims czasie jazda ulicami nie jest
                        problemem (nawet w Warszawie).
                        • lucusia3 Re: stop wariatom-kierowcom!!! 05.09.07, 10:29
                          Dla ciebie to juz pewnie nie problem, bo nie da sie rowerzysty zidentyfikować. Problem zostaje dla pieszych popotrącanych, kierowców jadących za stylowym typkiem prezentujacym swój sprzet i strój na środku drogi,a którzy śpieszą się, że zamkną im przedszkole w drugej częsci miasta (bo w tej bliższej już miejsc dla dziecka nie ma).
                          Mam wrażenie, że rowerzysci w Polsce to głównie bezdzietni panowie, którzy nie maja problemów z odwożeniem dzieci, różnych rzeczy do naprawy, większymi zakupami (jeżdżę na rowerze, ale nie wyobrażam sobie zapakować zgrzewki wody mineralnej, zgrzewki soków, kilkudziesięciu jogutrów, wędliny, mięsa, owoców, warzyw, proszku itd na bagażnik, nawet na 2 bagażniki, jak mam u siebie). Owszem moge te rzeczy pojedynczo przewozic z najbliższego sklepu - ale nie zarabiam tak dużo, by mnie na to było stać, zwłaszcza w konteście posiadanych dzieci.
                          • Gość: Człowiek Re: stop wariatom-kierowcom!!! IP: 165.72.200.* 05.09.07, 11:07
                            > Mam wrażenie, że rowerzysci w Polsce to głównie bezdzietni
                            panowie, którzy nie
                            > maja problemów z odwożeniem dzieci, różnych rzeczy do naprawy,
                            większymi zakupa
                            > mi (jeżdżę na rowerze, ale nie wyobrażam sobie zapakować zgrzewki
                            wody mineraln
                            > ej, zgrzewki soków, kilkudziesięciu jogutrów, wędliny, mięsa,
                            owoców, warzyw, p
                            > roszku itd na bagażnik, nawet na 2 bagażniki, jak mam u siebie).
                            Owszem moge te
                            > rzeczy pojedynczo przewozic z najbliższego sklepu - ale nie
                            zarabiam tak dużo,
                            > by mnie na to było stać, zwłaszcza w konteście posiadanych dzieci.

                            Proponuje taki mały eksperyment:
                            1.Stajemy przy ruchliwej ulicy w duzym mieście (najlepiej gdzy jest
                            korek)
                            2. Liczymy ilość osób siedzących w samochodach.

                            Z moich obserwacji wynika
                            większość samochodów osobowych = 1 kierowca
                            Z badań przeprowadzonych w Polsce wynika że średnio w samochodzie
                            siedzi 1,3 osoby.... (w krajach zachodnich nieco powyżej 2 osób)
                            więc chyba z tym dowoązenim nie jest za różowo. Poza tym chyba nie
                            wszystkie dzieci są podwożone samochodami do szkół?!

                            P.S. ciekawe jak sobie radzą z:
                            - babciami
                            - dziećmi
                            - transportem towarów
                            (mówimy o mistach)
                            skoro w znacznie większym stopniu wykozystują komunikację miejską i
                            rowery....
                            • Gość: raj Re: stop wariatom-kierowcom!!! IP: *.ap.krakow.pl 05.09.07, 19:46
                              > Poza tym chyba nie
                              > wszystkie dzieci są podwożone samochodami do szkół?!

                              Odnosnie odwozenia dzieci, to skojarzyly mi sie takie dwie sytuacje, na ktore
                              patrze ciagle.
                              1. Moja codzienna droga do pracy prowadzi obok przedszkola. Jest tam sciezka
                              rowerowa, na ktorej ciagle parkuja auta mamusie i tatusiowie, ktorzy przyjechali
                              zawiezc lub odebrac dziecko z przedszkola. Tak jakby nie mozna bylo tego auta
                              zaparkowac kawalek dalej, tylko na samej sciezce. Moim zdaniem to typowy
                              przypadek lekcewazenia rowerzystow, w imie zasady "mam auto, a jeszcze na
                              dodatek jade nim po dziecko, to jestem wazniejszy". A ja spieszac sie do pracy
                              klne na taka bezmyslna pania czy pana, ktora/y mi tarasuje droge...
                              2. O ile do przedszkoli faktycznie rodzic musi dziecko odprowadzac, a jezeli
                              przedszkole jest daleko od domu, to odprowadzac znaczy "odwozic", to juz ze
                              szkola sytuacja jest inna. Szkola ma obowiazek przyjac dziecko ze swojego rejonu
                              wiec w najblizszej podstawowce dziecko zawsze miejsce znajdzie. Dojdzie do niej
                              na piechote, wiec odwozic nie trzeba. O ile... nie zostanie rozjechane przez
                              auta innych rodzicow, dowozacych swoje dzieci. Taka wlasnie sytuacja ma miejsce
                              obok szkoly, do ktorej chodza moje dzieci. Miesci sie ona przy waskiej i slepej
                              uliczce. W godzinach rozpoczecia lekcji jest tam taki ruch samochodowy
                              spowodowany samochodami rodzicow, ze zagraza on bezpieczenstwu dzieci ktore ida
                              na piechote do tejze szkoly!!! Cud ze nie doszlo jeszcze do jakiegos potracenia.

                              A kiedy przychodze na zebranie rodzicow, to przykro mi patrzec, ze jestem jedyna
                              osoba, ktora parkuje przed szkola rower, a nie samochod... (a ile te samochody
                              miejsca zajmuja...) Ale za to potem mam dzika satysfakcje, jak np. pol godziny
                              po rozpoczeciu zebrania zaczynaja wpadac spoznieni rodzice, tlumaczac sie ze
                              "byly korki". Najwyrazniej przecenili szybkosc swoich samochodow i nie wyjechali
                              o odpowiedniej godzinie ;->. Ja tam wiem, ze dojazd z pracy do szkoly dzieci
                              zajmuje mi pol godziny, i jezeli mam do dyspozycji te pol godziny, to tylko
                              sytuacja calkowicie losowa, nie do przewidzenia wczesniej (awaria roweru,
                              wypadek, zwalone drzewo na drodze itp.) moglaby sprawic, zebym nie dojechal na
                              czas. Jezeli natomiast wyjade za pozno - czy to z mojej winy, czy to dlatego ze
                              np. nie moglem wyjsc wczesniej z pracy - to po prostu *wiem*, ze juz na starcie
                              jestem spozniony i na pewno nie bede na czas, wiec nie mam co sie idiotycznie
                              tlumaczyc. Jedna z zalet roweru jest to, ze jezeli stale jezdzisz na jakiejs
                              trasie, to wiesz dokladnie - prawie co do minuty - ile ci zajmuje przejazd, i
                              tak dobierasz czas wyjazdu, zeby dojechac na wlasciwa godzine. Obserwujac co
                              rusz samochodziarzy tlumaczacych ze "byly korki" odnosze wrazenie, ze oni takiej
                              pewnosci nie maja i nigdy nie wiedza, ile beda jechac...
                          • Gość: raj Re: stop wariatom-kierowcom!!! IP: *.ruc.lama.net.pl 05.09.07, 12:18
                            > Problem zostaje dla pieszych popotrącanych, kierowców jadących za stylowym typk
                            > iem prezentujacym swój sprzet i strój na środku drogi,a którzy śpieszą się, że
                            > zamkną im przedszkole w drugej częsci miasta (bo w tej bliższej już miejsc dla
                            > dziecka nie ma).

                            Jakos tak dziwnie kierowcy uwazaja, ze tylko im sie spieszy, i nie przychodzi im
                            do glowy, ze rowerzysta tez sie moze spieszyc. Czasami cholera mnie bierze,
                            kiedy jadac na rowerze spiesze sie do pracy, albo co gorsza - jade na
                            interwencje serwisowa (komus net nie dziala i trzeba to naprawic jak
                            najszybciej), a ruch tarasuja mi kierowcy, ktorzy nie moga zebrac zakretu,
                            zawrocic, zaparkowac czy wlaczyc sie do ruchu z postoju i kreca sie w te i
                            nazad, a ja musze na nich czekac. Na dodatek nigdy taki nie przepusci
                            nadjezdzajacego roweru (chociaz zgodnie z przepisami powinien), bo albo uwaza,
                            ze przed rowerem to on zawsze zdazy (niestety nie; samochod jest duzy,
                            niezgrabny, trudno sie nim manewruje i co najmniej 2/3 kierowcow nie potrafi
                            tych manewrow wykonywac szybko i plynnie), albo uwaza, ze jemu to sie spieszy, a
                            co tam rowerzysta...

                            > Mam wrażenie, że rowerzysci w Polsce to głównie bezdzietni panowie, którzy nie
                            > maja problemów z odwożeniem dzieci, różnych rzeczy do naprawy, większymi zakupa

                            Takie wrazenie jest niestety dosc powszechne i rzutuje na powszechna opinie o
                            rowerzystach. Niestety jest ono tylez powszechne co bledne.
                            Dla wyjasnienia - przez "rowerzyste" rozumiem kogos, kto uzywa roweru na co
                            dzien jako srodka transportu, a nie "niedzielnego rowerzyste", ktory w weekend
                            wyjedzie sobie na krotki spacerek.
                            • Gość: mikroos Re: stop wariatom-kierowcom!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.07, 12:53
                              > Na dodatek nigdy taki nie przepusci
                              > nadjezdzajacego roweru (chociaz zgodnie z przepisami powinien), bo albo uwaza,
                              > ze przed rowerem to on zawsze zdazy (niestety nie; samochod jest duzy,
                              > niezgrabny, trudno sie nim manewruje i co najmniej 2/3 kierowcow nie potrafi
                              > tych manewrow wykonywac szybko i plynnie)


                              O nagminnym włączaniu się do ruchu tyłem bez patrzenia się za siebie już nie wspomnę. Parę miesięcy temu taki oszołom wyskoczył mi prosto pod koła tyłem swojej Skody (migacze przy właczaniu się? migacze są dla amatorów!). czy tego chciałem, czy nie, skończyło się na awaryjnym hamowaniu (całe szczęście, że amor 100 mm MOCNO ogranicza ryzyko OTB) i porysowanym samochodzie. Facet chyba tego nie zauważył, bo sam pojechał dalej nawet nie zatrzymując się, żeby sprawdzić, czy wszystko ze mną ok. Jego strata, jego lakier, nie mój biznes :]
                          • Gość: PS hipermarkety / samochód zawsze będzie wolny IP: *.gdynia.mm.pl 05.09.07, 14:29
                            > Mam wrażenie, że rowerzysci w Polsce to głównie bezdzietni panowie (...)
                            > ale nie wyobrażam sobie zapakować zgrzewki wody mineraln
                            > ej, zgrzewki soków, kilkudziesięciu jogutrów, wędliny, mięsa, owoców, warzyw, p
                            > roszku itd na bagażnik, nawet na 2 bagażniki, jak mam u siebie). Owszem moge te
                            > rzeczy pojedynczo przewozic z najbliższego sklepu - ale nie zarabiam tak dużo,
                            > by mnie na to było stać, zwłaszcza w konteście posiadanych dzieci.

                            No cóż, kupując w hipermarkecie, który zysk wyprowadza za granicę, nie płaci
                            podatków, ciśnie lokalnych dostawców na granicy opłacalności oraz wysysa ludzi z
                            miasta na obrzeża - zabijając życie miejskie w przestrzeni publicznej,
                            wykupujesz własne miejsca pracy i prowadzisz do degradacji lokalnych społeczności.

                            Ale cóż to inna dyskusja... a tutaj dyskutujemy o rowerach. I wracając do
                            tematu, kierowcom musi się wreszcie zapalić światełko w głowie, że samochód w
                            dużym mieście nie jest zbyt szybkim środkiem transportu. Jeżeli ci się śpieszy
                            to nie jedź samochodem! Wszędzie za granicą w dużych aglomeracjach dawno już do
                            tego ludzie doszli.


                    • Gość: kurier Re: stop wariatom rowerowym!! IP: *.aster.pl 04.09.07, 20:14
                      ...oj kretynie co ty mozesz o tym wiedziec, lepiej jezdzij swoim
                      autkiem po poletku na wsi i uwazaj zeby nie przekroczyc miedzy bo
                      wtedy ktos cie ukarze..
                      • Gość: rowerek Re: stop wariatom samochodowym!! IP: *.chello.pl 04.09.07, 20:44
                        sam jestes kretynem, jezdze z Tarchomina do Centrum i miejscowe chamstwo jedzie ciurkiem boczną uliczką i nie zatrzymuje sie nawet jak przez przejscie probuje przeprowadzic rower, moze wreszcie jak sie zdejme z kopa lusterko to pomoze, zawsze musze wysunac na przejscie rower i dopiero wtedy dupowozy sie zatrzymuja, moze kolczatke rzucic?
                        • Gość: rowerek Re: stop wariatom samochodowym!! IP: *.chello.pl 04.09.07, 20:47
                          ups to było do tego powyżej :)
                        • Gość: Stefan Re: stop wariatom samochodowym!! IP: *.va.shawcable.net 04.09.07, 21:34
                          Ja jezdze i autem, i skuterem i rowerem i specjalnej ideologii do tego nie
                          dorabiam, ale jak czytam tekst o zdejmowaniu dupowozom lusterka z kopa to mysle,
                          ze kolega rowerek wyraza wielka choc moze nieuswiadomiona frustracje i zazdrosc.
                          Czyzby w zyciu sie nie powiodlo i chcialoby sie miec auto ale nie stac kolegi i
                          na rowerze po jabola trzeba zasuwac?

                          Potem zdziwienie, ze rowerzystow niektorzy postrzegaja jak oszolomow. Wystarczy
                          poczytac niektorych frustratow na rowerach i jasne jest dlaczego.

                          Pozdrawiam normalnych, bez wzgledu na czym sie tocza.
                          • Gość: rowerek Re: stop wariatom samochodowym!! IP: *.chello.pl 05.09.07, 06:48
                            zyciowo jestem zrealizowany, frustracja mnie ogarnia kiedy 10 minut stoje i czekam az sznur samochodów uprzejmie zechce sie zatrzymac tylko dlatego ze wysuwam przed siebie rower i samochod musialby w niego wjechac, a sfrustrowany jestem bo uwazam ze samochod powinien mnie przepuscic kiedy pojawiam sie przy przejsciu bez swiatel, ale nie wszyscy jada w odstepie 1,5 metra jeden za drugim, w takim ukladzie moge sobie co najwyzej przefrunac, ja nie dopisuje do jazdy rowerem ani samochodem ideologii, za to uwazam ze w chamskim zachowaniu po stronie samochodziarza rowerzysta zawsze ryzykuje wiecej, niestety...
                          • Gość: loc Re: stop wariatom samochodowym!! IP: 212.122.212.* 07.09.07, 22:43
                            onośnie frustracji i zazdrości, t ja bym wolał rower za kilka tyś. pln, niż kilkunastoletni samochód w takiej samej cenie. no no ale np. 15-to letnie bmw to jest COŚ, nie jakiś tam rower...
                      • Gość: heniu Re: stop wariatom rowerowym!! IP: *.chello.pl 05.09.07, 00:16
                        pajacu glabie i debilu!
                    • Gość: Ania bo? IP: *.chello.pl 04.09.07, 21:41
                      > rowerem powinno sie jezdzic po parku badz na krotkich odcinkach,
                      > a nie z katowic do krakowa!

                      bo?
                      no chyba, ze mowisz o autostradzie. ale na zwyklej drodze, gdzie nie ma zakazu
                      ruchu rowerowego, to czemu nie??
                      • Gość: Kacha Re: bo? IP: *.direct-adsl.nl 04.09.07, 23:37
                        Nie mam nic przeciwko rowerom na drogach poza miastem (dodam, ze sama jezdze
                        glownie samochodem, rowerem rekreacyjnie do lasu...). Apeluje tylko o jedno
                        MIEJCIE WLACZONE SWIATLA!!!!!! Jezeli samochod musi miec wloczone swiatla to to
                        samo dotyczy roweru!!! To jest naprawde okropne wrazanie jesli mi sie nagle z
                        mgly czy polmroku wylania rower. Bez swiatelek jest niewidoczny z daleka! To
                        jest inwestycja rzedu 30pln, a moze zaoszczedzic wiele nerwow kierowcom a nawet
                        uratowac kosci rowerzyscie.
                        Druga rzecz: nie wiem czy wolno mi prosic, zeby szanowni rowerzysci nie
                        wyprzedzali od prawej strony samochodow stojacych w korku. Jesli maja byc
                        respektowani jako pojazdy niech tez przestrzegaja zasad. Przesuniecie sie
                        rowerzysty o te kilkadziesiat dodatkowych metrow do przodu oznacza dla kierowcy
                        samochodu nawet kilkakrotne wyprzedzanie tego samego roweru (po kazdych
                        swiatlach). Mnie osobiscie to zwyczajnie wkurza!
                        A poza tym uwazam, ze w scislym centrum miasta ruch samochodowy powinien byc
                        mozliwie ograniczony.
                        Wiecej inwestycji w chodniki i sciezki dla rowerow :)
                        • Gość: mikroos Re: bo? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.09.07, 23:40
                          Zasadniczo popieram, warto jeździć na światłach, bo bezpieczniej. Ale argument, że "Samochody muszą, więc rowery też" jest zwyczajnie chybiony - ustawa wyraźnie wskazuje, że rowerzystów ten obowiązek nie dotyczy, rower musi być oświetlony wyłącznie po zmroku i w warunkach pogorszonej widoczności. Choć tak jak mówię, mimo wszystko warto mieć światła, w szczególności tylne bardzo wiele daje nawet, gdy jest stosunkowo jasno.
                          • ziutap1 Re: bo? 05.09.07, 12:10
                            Nie masz racji. Rowerzyści nawet przy dobrej widoczności (pogoda)
                            powinni mieć światła, bo zza kierownicy nie najlepiej ich widać.
                            Idealnie byłoby gdyby mieli kamizelki, jak motocykliści w czasie
                            kursu na PJ. Wymijanie roweru w ogóle przy rozmiarach pasów jest
                            kłopotliwe, ale ustępowanie karetkom też jest i jakoś musimy to
                            znosić. A co do wymijania korka z prawej, to sorry, nie ma co
                            rowerzystom zazdrościć. Jadą szybciej, ale jak im adrenalina skacze
                            przy każdej ciężarówce. Ja po prostu staram się jechać lewym pasem.
                            Polecam.
                            • Gość: raj Re: bo? IP: *.ruc.lama.net.pl 05.09.07, 12:25
                              > Nie masz racji. Rowerzyści nawet przy dobrej widoczności (pogoda)
                              > powinni mieć światła, bo zza kierownicy nie najlepiej ich widać.

                              Bez przesady ze ich nie widac. To chyba ktos slepy musi byc.
                              A co do swiatel - Ty mozesz sobie uwazac ze "nawet przy dobrej widocznosci
                              powinni miec swiatla", ale przepisy wyraznie mowia inaczej. I ma to swoje
                              uzasadnienie - samochodziarzowi energie do swiatel dostarcza benzyna,
                              rowerzyscie jego wlasne nogi. Wlaczenie swiatel automatycznie oznacza wolniejsza
                              jazde lub wiekszy wysilek wymagany do jazdy z taka sama predkoscia. Niewiele,
                              ale zawsze. Przy dluzszej jezdzie sie to czuje.
                              • ziutap1 Re: bo? 05.09.07, 12:36
                                Eee! Ja mam światło na baterię paluszka. A co do ślepoty, to święta
                                racja - kierowców okularników nie brakuje - można im ułatwić życie.
                                • Gość: turysta Re: bo? IP: *.szczecin.mm.pl 05.09.07, 16:59
                                  ziutap1 napisała:

                                  > Eee! Ja mam światło na baterię paluszka.

                                  Buhahaha.. Ty myślisz, że takie małe gie na paluszka widać w słoneczny dzień?

                                  > A co do ślepoty, to święta
                                  > racja - kierowców okularników nie brakuje - można im ułatwić życie.

                                  Jeśli kierowca niedowidzi, to powinien zmniejszyć prędkość tak, aby wszystko wychwycił, ewentualnie przesiąść się na tramwaj, czy inny autobus (jako pasażer rzecz jasna).. Napisz jeszcze, że wszyscy piesi powinni na sobie mieć kamizelki (w końcu piesi stanowią średnio połowę ofiar wypadków w miastach)..
                                  • Gość: ko-yama Re: bo? IP: *.ghnet.pl 05.09.07, 17:05
                                    Gość portalu: turysta napisał(a):

                                    > ziutap1 napisała:
                                    >
                                    > > Eee! Ja mam światło na baterię paluszka.
                                    >
                                    > Buhahaha.. Ty myślisz, że takie małe gie na paluszka widać w słoneczny dzień?
                                    >

                                    Rowerzysta nie musi jeździć z włączonymi światłami w ciągu dnia.

                                    > > A co do ślepoty, to święta
                                    > > racja - kierowców okularników nie brakuje - można im ułatwić życie.
                                    >
                                    > Jeśli kierowca niedowidzi, to powinien zmniejszyć prędkość tak, aby wszystko wy

                                    Jeśli niedowidzi to ZDECYDOWANIE w ogóle nie powinien wsiadać za kierownicę i
                                    tak jak napisałeś korzystać z innych środków komunikacji w których nie musi sam
                                    prowadzić.

                                    > chwycił, ewentualnie przesiąść się na tramwaj, czy inny autobus (jako pasażer r
                                    > zecz jasna).. Napisz jeszcze, że wszyscy piesi powinni na sobie mieć kamizelki
                                    > (w końcu piesi stanowią średnio połowę ofiar wypadków w miastach)..

                                    Może nie byłoby takie głupie... Jak czasem jadę drogą dla rowerów (nie
                                    oświetloną bo miasto chyba oszczędza) to czasem się zastanawiam że rzeczywiście
                                    wtedy byłoby ciut bezpieczniej. Daleki jestem jednak od narzucania tego poglądu
                                    innym.
                              • Gość: heniu ;] IP: *.chello.pl 05.09.07, 14:04
                                to ty z dynamem jezdzisz ;> w morde :D
                        • Gość: Ania Re: bo? IP: *.chello.pl 05.09.07, 02:08
                          Gość portalu: Kacha napisał(a):
                          > MIEJCIE WLACZONE SWIATLA!!!!!!

                          popieram jak najbardziej. nie ma nic gorszego niz batman (najlepiej na
                          nieoswietlonej drodze). a jeszcze lepsze sa kamizelki odblaskowe.

                          > Druga rzecz: [...] szanowni rowerzysci nie wyprzedzali od prawej
                          > strony samochodow stojacych w korku. Jesli maja byc respektowani
                          > jako pojazdy niech tez przestrzegaja zasad.

                          to nie jest wyprzedzanie tylko omijanie. a to z prawej mozna robic.
                        • Gość: PS Re: bo? / w korkach nie wyprzedzać roweru! IP: *.gdynia.mm.pl 05.09.07, 08:51
                          > Druga rzecz: nie wiem czy wolno mi prosic, zeby szanowni rowerzysci nie
                          > wyprzedzali od prawej strony samochodow stojacych w korku. Jesli maja byc
                          > respektowani jako pojazdy niech tez przestrzegaja zasad. Przesuniecie sie
                          > rowerzysty o te kilkadziesiat dodatkowych metrow do przodu oznacza dla kierowcy
                          > samochodu nawet kilkakrotne wyprzedzanie tego samego roweru (po kazdych
                          > swiatlach). Mnie osobiscie to zwyczajnie wkurza!

                          To po kiego grzyba wyprzedzasz w ogóle kogoś kto jest od ciebie szybszy? To, że
                          na krótkiej prostej możesz wyprzedzić rower, a on co chwilę cię potem dogania i
                          wyprzedza to oznacza, że po prostu średnio wolniej od niego jedziesz. Od dawna
                          wiadomo, że w duzych miastach rower jest szybszy od samochodu. Jak ci się
                          śpieszy to jedź rowerem albo komunikacją publiczną. Bo chyba nie liczysz na to,
                          że rowerzysta będzie stał grzecznie z tobą w korku. Nie po to zrezygnował z
                          samochodu i wsiadł na rower.

                          Poza tym to co opisałaś jest zgodne z przepisami, gdyż to nie jest wyprzedzanie,
                          ale omijanie stojącego obiektu. Można i lewej i z prawej. Zajrzyj do kodeksu.

                          A na przyszłość w korkach daruj sobie wyprzedzanie rowerzysty, bo i tak pierwsza
                          nie będziesz.
                          • Gość: heniu Re: bo? / w korkach nie wyprzedzać roweru! IP: *.chello.pl 05.09.07, 14:07
                            boze ale ty ograniczony(a) jestes ;]

                            > A na przyszłość w korkach daruj sobie wyprzedzanie rowerzysty, bo i tak pierwsz
                            > a
                            > nie będziesz.

                            a to dobre ;]

                            > To po kiego grzyba wyprzedzasz w ogóle kogoś kto jest od ciebie szybszy

                            bo rowerzysta jest wlasnie wolniejszy, ale brak mi slow na rozmowy z tak bystrym
                            czlowieczkiem jak ty...
                            • Gość: PS Re: bo? / w korkach nie wyprzedzać roweru! IP: *.gdynia.mm.pl 05.09.07, 14:38
                              > > To po kiego grzyba wyprzedzasz w ogóle kogoś kto jest od ciebie szybszy
                              >
                              > bo rowerzysta jest wlasnie wolniejszy, ale brak mi slow na rozmowy z tak bystry
                              > m
                              > czlowieczkiem jak ty...

                              Boże heniu, ale cieć z ciebie. Skoro rowerzysta ją ciągle wyprzedza w korku to
                              znaczy, że średnią prędkość ma większą i szybciej dojedzie do celu. Tylko ciecie
                              za kierownicą mają ciśnienie widząc rower, że trzeba go zaraz wyprzedzić bo...
                              to rower.
                              • Gość: heniu Re: bo? / w korkach nie wyprzedzać roweru! IP: *.chello.pl 05.09.07, 14:46
                                tak by bylo panie kozak gdyby caly przejaz z punktu a do puntku b bylby w korku,
                                jednak na szczescie tak nie jest i jedynie kilka odcinkow drogi trzeba pokonywac
                                w zolwim tempie. skad kierowca ma wiedziec ze nastepna przecznica tez bedzie
                                zakorkowana? ma jakies kamery czy cos? nie, wiec wyprzedza pedala jak tylko sie
                                da bo wie ze pozniej beda z nim klopoty...
                                • Gość: PS Re: bo? / w korkach nie wyprzedzać roweru! IP: *.gdynia.mm.pl 05.09.07, 14:55
                                  > tak by bylo panie kozak gdyby caly przejaz z punktu a do puntku b bylby w korku
                                  > , jednak na szczescie tak nie jest i jedynie kilka odcinkow drogi trzeba pokonywac
                                  > w zolwim tempie. skad kierowca ma wiedziec ze nastepna przecznica tez bedzie
                                  > zakorkowana?

                                  Bo żyjąc w danym mieście wiesz jak i gdzie się jedzie w jakich godzinach. Poza
                                  tym nie bój, jak będziesz miał szybszy odcinek to sobie wyprzedzisz rowerzystę.
                                  Ale nie oczekuj, że on będzie stał z tobą w korku skoro może jechać. Jak nie
                                  chcesz stać w korku to jedź rowerem albo tramwajem. Jak nie chcesz rowerem tylko
                                  uparłeś się na samochód to nie narzekaj, że cię ktoś wyprzedza sprawniejszym w
                                  danym momencie pojazdem.

                                  • Gość: heniu Re: bo? / w korkach nie wyprzedzać roweru! IP: *.chello.pl 05.09.07, 15:02
                                    ja sie nie boje ;] to twoja przemowczynic (przedpiszyni ?? :>) pisala ze sie
                                    boi, jednak rowerzysta czesto wyprzedza auta z prawej strony, kiedy te wloka sie
                                    w korku (nie stoja!) i to jest cholernie niebezpieczne, jesli zdarzylo ci sie
                                    tak kiedys to wiesz o czym pisze...
                                    • Gość: PS Re: bo? / w korkach nie wyprzedzać roweru! IP: *.gdynia.mm.pl 05.09.07, 15:23
                                      > jednak rowerzysta czesto wyprzedza auta z prawej strony, kiedy te wloka sie
                                      > w korku (nie stoja!) i to jest cholernie niebezpieczne, jesli zdarzylo ci sie
                                      > tak kiedys to wiesz o czym pisze...

                                      Ja jadąc rowerem wyprzedzam zawsze z lewej, albo po prostu jadę środkiem po
                                      białej linii. Natomiast jeździć rowerem w korku i generalnie pomiędzy
                                      samochodami też trzeba umieć i mieć wyczucie. I prawdą jest, że wielu
                                      rowerzystów nie ma tego wyczucia i rzeczywiście utrudnia.
                                      • Gość: heniu Re: bo? / w korkach nie wyprzedzać roweru! IP: *.chello.pl 05.09.07, 17:38
                                        to nie tylko utrudnia, wiesz jak ja ruszam to rowerzysta nie ma juz prawa mnie
                                        omijac, to ze przez dwie sekundy pojedzie szybciej (aż wrzuce dwojke) nie
                                        uratuje mu zycia gdy ja bede skrecal w prawo a on bedzie jechal prawie ze na
                                        rowni ze mna...to jest cholernie niebezpieczne...
                                        • Gość: ko-yama Re: bo? / w korkach nie wyprzedzać roweru! IP: *.ghnet.pl 05.09.07, 17:42
                                          Masz obowiązek uważać.
                                          • Gość: heniu Re: bo? / w korkach nie wyprzedzać roweru! IP: *.chello.pl 05.09.07, 18:08
                                            no ja uwazam, ale jak rozjade frajera co mi sie w martwy punkt wpieprzy, to on
                                            na tym najbardziej straci...
                                        • allbundy Ko-yama to ty na drodze uwazaj on nie musi 05.09.07, 18:46
                                          • Gość: ko-yama Re: Ko-yama to ty na drodze uwazaj on nie musi IP: *.ghnet.pl 05.09.07, 18:58
                                            Ale treści w tym zawarłeś. Uuuhuhuu!

                                            Tak się jednak składa, że prawo obowiązuje wszystkich.
                                        • Gość: turysta Re: bo? / w korkach nie wyprzedzać roweru! IP: *.szczecin.mm.pl 05.09.07, 22:22
                                          Gość portalu: heniu napisał(a):

                                          > to nie tylko utrudnia, wiesz jak ja ruszam to rowerzysta nie ma juz prawa mnie
                                          > omijac, to ze przez dwie sekundy pojedzie szybciej (aż wrzuce dwojke) nie
                                          > uratuje mu zycia gdy ja bede skrecal w prawo a on bedzie jechal prawie ze na
                                          > rowni ze mna...to jest cholernie niebezpieczne...

                                          Widzę, że nie byłeś nigdy za granicą. W Niemczech rowerzyści mają obowiązek wyprzedzać (jeśli się tego manewru podejmą), z PRAWEJ strony. Tak jest ujęte w niemieckim STVO. Mało tego. Kierowca taki, skręcając w prawo, jako ten, który zmienia kierunek ruchu, ma obowiązek ustąpienia pierwszeństwa rowerzyście.

                                          Osobiście wolę omijać, wyprzedzać samochody z lewej strony, ponieważ na Twoim przykładzie widać, jak polscy kierowcy korzystają z lusterek. Z tego samego powodu staram sie unikać ścieżek rowerowych - miewam na nich więcej stresu, niż na jezdni. Zajeżdżanie drogi rowerzystom to narodowa cecha polskich kierowców
                            • Gość: mikroos Re: bo? / w korkach nie wyprzedzać roweru! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.07, 15:40
                              Znów bzdury piszesz. Wystarczy minimum logicznego myślenia, żeby zauważyć, że skoro co jedne światł wyprzedza Cię ponownie ten sam rower i znów jest przed Tobą, to średnią prędkość ma taką samą i każde kolejne wyprzedzenie znów się będzie kończyło wyprzedzeniem przez rower. Odrobina dobrej woli wystarczy, żeby sobie odpuścić i nie wyprzedzać, skoro na kolejnych światłach się to powtórzy... ale to chyba za dużo danych naraz, żeby to wszystko strawić...
                          • Gość: raj Re: bo? / w korkach nie wyprzedzać roweru! IP: *.ap.krakow.pl 05.09.07, 19:26
                            > To po kiego grzyba wyprzedzasz w ogóle kogoś kto jest od ciebie szybszy? To, że
                            > na krótkiej prostej możesz wyprzedzić rower, a on co chwilę cię potem dogania i
                            > wyprzedza to oznacza, że po prostu średnio wolniej od niego jedziesz.

                            Jezeli tak by sie zdarzylo raz (tzm. samochod wyprzedzil rower, a potem rower
                            samochod i koniec), to faktycznie jest szybszy. Jezeli tak sie zdarza kilka
                            razy, tzn. samochod wyprzedza rower, nastepnie rower samochod, znowu samochod
                            rower itd. to oznacza ze srednie predkosci roweru i samochodu sa takie same.
                            A dlaczego ktos wyprzedza "szybszy" rower? Wyprzedzanie opiera sie na predkosci
                            chwilowej, a nie sredniej; jezeli *w danym momencie* moge pojechac szybciej niz
                            inny pojazd, to go wyprzedzam (przeciez rowerzysci tez tak robia!) - przeciez do
                            zakonczenia jazdy nie wiesz, jaka bedzie twoja predkosc srednia... To, ze za
                            chwile twoja predkosc moze sie zmniejszyc i ten wyprzedzony z kolei wyprzedzi
                            ciebie, to juz inna sprawa...
                            Nawiasem mowiac przeciez miedzy samochodami zachodzi podobne zjawisko - ilez to
                            razy widzialem na drodze taka sytuacje, ze samochod A wyprzedza samochod B, po
                            chwili samochod B wyprzedza samochod A, za chwile znowu A wyprzedza B itd. O ile
                            tylko ktos celowo z glupiej ambicji nie usiluje sie "scigac" to moim zdaniem
                            jest to zjawisko normalne wynikajace po prostu z odmiennego stylu jazdy obu
                            kierowcow. Tak samo w przypadku kierowcy i rowerzysty i moim zdaniem nie ma sie
                            o co czepiac...
                            • Gość: ko-yama Re: bo? / w korkach nie wyprzedzać roweru! IP: *.ghnet.pl 05.09.07, 19:29
                              A nie prościej dać sobie siana z wyprzedzaniem rowerzysty?
                    • Gość: semaj Re: stop wariatom rowerowym!! IP: *.crowley.pl 04.09.07, 21:55
                      najlepiej w kółko (o długości 3 km) w parku. rower ma teoretycznie takie same
                      prawa jak ty na drodze
                    • Gość: turysta Re: stop wariatom rowerowym!! IP: *.szczecin.mm.pl 04.09.07, 22:44
                      > rowerem powinno sie jezdzic po parku badz na krotkich odcinkach, a > nie z katowic
                      > do krakowa!

                      To ty jeszcze mało widziałeś. Trasę ze Szczecina nad morze i z powrotem robię rowerem spokojnie w 8 godzin. Drogę o długości tej z Katowic do Kraka łykam na rozgrzewkę w 2:30.

                      Przyjmując twój sposób argumentacji: samochodem powinno jeździć się po autostratach i drogach szybkiego ruchu, a nie po miastach. ;]
                      • Gość: raj Re: stop wariatom rowerowym!! IP: *.ruc.lama.net.pl 05.09.07, 12:27
                        > To ty jeszcze mało widziałeś. Trasę ze Szczecina nad morze i z powrotem robię r
                        > owerem spokojnie w 8 godzin. Drogę o długości tej z Katowic do Kraka łykam na r
                        > ozgrzewkę w 2:30.

                        Zazdroszcze... Mnie sie nigdy nie udalo wyjsc powyzej sredniej 20 km/h...
                        • Gość: turysta Re: stop wariatom rowerowym!! IP: *.szczecin.mm.pl 05.09.07, 17:10
                          > Zazdroszcze... Mnie sie nigdy nie udalo wyjsc powyzej sredniej 20 > km/h...

                          Nie ma co zazdrościć - to samo przychodzi z czasem :)
                          Ale sporo zależy też od roweru. Cienkie laczki i mała waga roweru to podstawa w długodystansowej jeździe po równych drogach.

                          Ja zazdroszczę tym, co rowerami 200km przejeżdżają w 5, 6 godzin. Jestem na to za cienki :/
                    • acsl Re: stop wariatom rowerowym!! 05.09.07, 00:46
                      Bo jesteś baran i wszystko wieśniaku
                    • Gość: PS Re: heniu stop / ruch to my! IP: *.gdynia.mm.pl 05.09.07, 08:59
                      > rowerem powinno sie jezdzic po parku badz na krotkich odcinkach, a nie z katowic
                      > do krakowa!

                      Heniu, biedaku, do ciebie jeszcze nie dotarło, że rowerzysta jest częścią ruchu
                      ulicznego. Jeszcze tkwisz w mrokach średniowiecza i podzielasz nie modny i
                      nieaktualny pogląd, że rowerzysta to zawali droga i jego miejsce nie jest na
                      drodze. Heniu, my już w Europie jesteśmy! Obudź się Heniu!
                    • Gość: Człowiek Re: stop wariatom rowerowym!! IP: 165.72.200.* 05.09.07, 11:00
                      biorąc pod uwagę statystyki ruchu drogowego to TY (kierowca
                      samochodu) jesteś potencjalnym mordercą a nie rowerzysta. Opinie są
                      anonimowe ale może zachowajmy mninmum rozsądku. "Bo widziałem kilku
                      rowerzystów" taki sposób generalizowania jest fajny ale raczej nie
                      na poziomie dorosłego meżczyzny.

                      Mimo, że mam samochód (Fiata Grande Punto)ale do pracy jeżdże
                      rowerem (10 km w jedną stronę) niestety równiez chodnikiem - trudno
                      to robić inaczej szczególnie w Warszawie - ale zawsze ustępuje
                      pierwszeństwa pieszym. Niestety jak jadę na ścierzce rowerowej to
                      piesi (pomijając że w ogóle wchodzą na ścierzkę) na mnie nie
                      zwracają uwagi, a jak zwracam uwagę (grzecznie) to słysze tekst "a
                      wy to na chodnikach to jeżdżcie".... i to dorośli ludzie ....

                      A na rowerze jeżdże poto aby w moim mieście było mniej hałasu i
                      korków. Najłatwiej rugać innych ale najtrudniej zaczać od siebie :)
                    • Gość: raj Re: stop wariatom rowerowym!! IP: *.ruc.lama.net.pl 05.09.07, 12:09
                      > rowerem powinno sie jezdzic po parku badz na krotkich odcinkach, a nie z katowi
                      > c
                      > do krakowa!

                      To jest powszechnie popelniany blad w mysleniu o rowerach. Ludzie tacy jak Ty
                      traktuja rower jako sprzet sportowo-rekreacyjny, wlasnie "do praku i na
                      spacerki", a nie jako *srodek transportu*. A rower moze byc i jednym i drugim,
                      zalezy kto go do czego uzywa, i nie Tobie (ani ludziom myslacym podobnie do
                      Ciebie) decydowac o tym, gdzie sie "powinno" jezdzic rowerem.
                • Gość: raj Re: stop wariatom rowerowym!! IP: *.ruc.lama.net.pl 05.09.07, 12:06
                  heniu, najwyrazniej swoje przykre doswiadczenia z wariatami na rowerach
                  przeniosles na niechec do *wszystkich* rowerzystow.
                  Tylko widzisz, o wiele wiecej jest wariatow w samochodach, a mimo to jakos nikt
                  nie twierdzi ze *wszyscy* kierowcy samochodow to wariaci.
                  Natomiast kierowcy samochodow po napotkaniu kilku wariatow na rowerach sa bardzo
                  sklonni twierdzic tak o *wszystkich* rowerzystach. Dlaczego?
          • tl111 Re: no i dobrze !!/ miasta nie sa dla samochodów! 04.09.07, 19:19
            Gość portalu: PS napisał(a):



            > Samochody i infrastruktura samochodowa zabierają ludziom przestrzeń(...)
            > Uniemożliwia to tworzenie społeczeństwa obywatelskiego, pogłębia
            > podziały i prowadzi do agresii i przestępczość.(...)

            Od dawna wiadomo, ze posiadanie narzedzi umozliwiajacych popelnianie przestepstwa rodzi to przestepstwo dlatego postuluje o profilaktyczne przeciwdzialania zapobiegajace gwaltom. Sugeruje rowniez zabezpieczanie spoleczenstwa przed kradziezami np. wiadomo ze jesli nie ma czego ukrasc to sie tego nie ukradnie. Na tej bazie zrozumialym staje sie wystapienie naszego Wodza przeciwko ludziom zamoznym. Istnieje tylko problem co zrobic zeby zabezpieczyc nas i nasze chucie w stosunku do checi posiadactwa dziel sztuki. Czy eliminowac ewentualnych Van Ghogow zaraz po objawieniu niezdrowych spolecznie zdolnosci? Stosowac Ministerialna urawnilowke wobec odbiegajacych od obowiazujacej normy uczniow? Czy wydac nakaz likwidacji juz stworzonych, kusicielskich dziel sztuki jak wszystkich ktore powstana w przyszlosci?

          • dyngos Re: no i dobrze !!/ miasta nie sa dla samochodów! 04.09.07, 19:42
            Dzięki PS za tę wypowiedź. Swietnie ją uargumentowałeś i przebrałeś
            literacko. Czasami obserwując zapyziałych i wystraszonych ludzi na
            pasach mam wrażenie, że beznadziejnym jest oczekiwać na wyższą
            świadomość społeczną, umożliwiającą przeciwstawienie się egoizmowi
            zmotoryzowanych. A tu proszę!
          • acsl Re: no i dobrze !!/ miasta nie sa dla samochodów! 05.09.07, 00:49
            Parkujecie łachudry gdzie się da, a ja Wam mówię, teraz za każdym
            razem, jak mi sitoś na chodnik wewali, to bez kitu zarysuję i na tym
            kropka. RYSUJMY IM LAKIER, TO SIĘ NAUCZĄ SZACUNKU DLA przestrzeni
            • Gość: mikroos Re: no i dobrze !!/ miasta nie sa dla samochodów! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.07, 00:54
              no, toś dowalił, koleś. tak się głupio składa, że po chodniku nie masz prawa jeździć. są dwa wyjątki (jeden szczegółowo opisany, chociaż ten powinieneś znać), wiesz chociaż, jakie?
              • Gość: ko-yama Re: no i dobrze !!/ miasta nie sa dla samochodów! IP: *.ghnet.pl 05.09.07, 07:36
                A kto powiedział, że on jeździ. Chodzi sobie a jak widzi kretyna który
                zaparkował nieprawidłowo to przypadkiem może się zdarzyć, że cośtam się zarysuje.
                • Gość: heniu Re: no i dobrze !!/ miasta nie sa dla samochodów! IP: *.chello.pl 05.09.07, 14:14
                  i to jest wlasnie ta kultura pedalow...
        • Gość: adamxyz3 Re: no i dobrze !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.07, 17:59
          Jakby Cię capie przejechał rowerzysta na chodniku tak jak mnie w
          zeszłym roku w Krakowie na Karmelickiej,tobyś nie mówił o durnych
          wypowiedziach.
          • Gość: Qbin Re: no i dobrze !!! IP: *.broker.com.pl 04.09.07, 18:50
            A zastanowiłeś się przed napisaniem tego kretyńskiego komentarza dlaczego jechał
            chodnikiem? Może gdyby jak w normalnych miastach były ścieżki rowerowe z
            prawdziwego zdarzenia (a nie te pseudo-ścieżki)nie miałby kto w ciebie wjechać ?
            • Gość: mirka Re: no i dobrze !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.07, 20:05
              chodnik, jak sama nazwa wskazuje słuzy do chodzenie. po chodniku
              można tylko prowadzić rower. Kiedyś rowerzysta, o dziwo równiez na
              Karmelickiej o mały włos przejechał by mi dziecko..
              • Gość: Ania Re: no i dobrze !!! IP: *.chello.pl 04.09.07, 21:43
                > Kiedyś rowerzysta, o dziwo równiez na
                > Karmelickiej o mały włos przejechał by mi dziecko...

                trzeba bylo pilnować...
                • Gość: mikroos Re: no i dobrze !!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.09.07, 21:47
                  Takie myślenie kompletnie nie ma sensu. Chodnik to wyraźnie strefa dla pieszych, a nie dla rowerzystów.
                  • Gość: turysta Re: no i dobrze !!! IP: *.szczecin.mm.pl 04.09.07, 23:04
                    Gość portalu: mikroos napisał(a):

                    > Takie myślenie kompletnie nie ma sensu. Chodnik to wyraźnie strefa dla pieszych
                    > , a nie dla rowerzystów.

                    Zgadzam się. Jeśli już jakiś rowerzysta zawieruszy się na chodniku, to powinien pamiętać, że jest tam gościem. Wszelkie chamskie zachowanie w stosunku do pieszych idących chodnikiem, niczym się nie różni od podobnych zachowań blachsmrodziarzy w stosunku do rowerzystów na jezdni. Dlatego apeluję: rowerzyści na jezdnie - im was tam więcej, tym bezpieczniej dla ogółu rowerzystów. Potwierdza to chociażby takie zjawisko, jak masa krytyczna :]
                    • Gość: heniu Re: no i dobrze !!! IP: *.chello.pl 05.09.07, 00:27
                      taaak ty wcale nikomu nie ublizasz pedalku ;]
                      • Gość: turysta Re: no i dobrze !!! IP: *.szczecin.mm.pl 05.09.07, 17:19
                        Gość portalu: heniu napisał(a):

                        > taaak ty wcale nikomu nie ublizasz pedalku ;]

                        Widzisz heniu.. W przeciwieństwie do Ciebie jeżdżę i blachosmrodem i rowerem, i nie traktuję tego, jako fetyszu.. A ty już się obrażasz, jak samochód nie nazwę kwiatuszkiem.. ;]
                        • Gość: heniu Re: no i dobrze !!! IP: *.chello.pl 05.09.07, 17:40
                          o ladne okreslenie ;] ale zaufaj mi jezdze rowerem rekreacyjnie 5 rundek do
                          okola planetarium w wpkiw w chorzowie co likend to minimum ktore robie!! ;]
                    • Gość: brbr Re: no i dobrze !!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.07, 10:11
                      To wlasnie jest bardzo zastanawiajace: rowerzysci zasadniczo narzekaja na to jak
                      sa traktowani na drogach i czesto w obawie o zdrowie zjezdzaja na chodniki. I na
                      tych chodnikach zachowuja sie dokladnie TAK SAMO wobec pieszych jak kierowcy
                      wobec nich na ulicach...
                  • Gość: raj Re: no i dobrze !!! IP: *.ruc.lama.net.pl 05.09.07, 12:35
                    > Takie myślenie kompletnie nie ma sensu. Chodnik to wyraźnie strefa dla pieszych
                    > , a nie dla rowerzystów.

                    Tylko ze strefy dla rowerzystow nie ma, bo jezdnie samochodziarze calkowicie
                    anektuja dla siebie. Zreszta strefy teoretycznie dla rowerzystow, czyli sciezki
                    rowerowe, anektuja z kolei piesi - chodza cala ich szerokoscia, nie ustepuja
                    miejsca nadjezdzajacym rowerom i jeszcze oburzaja sie, gdy im sie zwroci uwage,
                    ze sa na sciezce rowerowej.
                    Policja zreszta swietnie to rozumie i dlatego nie karze za jazde po chodnikach
                    (no chyba ze ktos spowoduje wypadek - ewidentnie jego wina, bo skoro juz jezdzi
                    po chodniku, to powinien bezwzglednie ustepowac pieszym). Samemu zdarza mi sie
                    jezdzic po chodnikach i jeszcze nikogo nie najechalem. Natomiast niestety raz
                    najechalem dziecko ktore wbieglo mi na sciezke rowerowa - nie zdazylem zahamowac...
              • Gość: turysta Re: no i dobrze !!! IP: *.szczecin.mm.pl 04.09.07, 22:53
                Gość portalu: mirka napisał(a):

                > chodnik, jak sama nazwa wskazuje słuzy do chodzenie.

                Porozmawiaj o tym z heniem. Może dojdziecie do wspólnego stanowiska :]


                > po chodniku
                > można tylko prowadzić rower.

                Z tym prowadzeniem to ja bym uważał. Znane są przypadki, że rowerzysta, który prowadził rower po pijanemu (w sensie szedł obok niego, czyli de facto pieszy), skończył w sądzie, ponieważ wg policji "prowadził" pojazd po pijanemu...

                Kiedyś rowerzysta, o dziwo równiez na
                > Karmelickiej o mały włos przejechał by mi dziecko..
            • Gość: sqwind Re: no i dobrze !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.07, 23:20
              Po Karmelickiej czystym samobójstwem jest jazda inaczej niż
              chodnikiem.Przejechałem ją raz po torowisku,dziękuję.Gratuluję
              planistom tej uliczki fantazji.
              W Krakowie nie jest beznadziejnie rowerowo.Jest tylko
              żle.Beznadziejnie to mają rowerzyści w stolicy,tam byli ojcowie
              miasta w 110% zrealizowali plan zniechęcenia mieszkańców do
              korzystania z rowera.
              • Gość: raj Re: no i dobrze !!! IP: *.ruc.lama.net.pl 05.09.07, 12:39
                > Po Karmelickiej czystym samobójstwem jest jazda inaczej niż
                > chodnikiem.Przejechałem ją raz po torowisku,dziękuję.Gratuluję
                > planistom tej uliczki fantazji.

                E bez przesady.
                Ulica jest zaprojektowana idiotycznie, ale jezdzi sie nia bez wiekszego problemu.
                Za to chodnikiem po Karmelickiej to samobojstwo, bo jest tam masa ludzi, a
                chodnik waski. Jedzez po Karmelickiej chodnikiem tylko wtedy, kiedy jest na tej
                ulicy korek, i niestety taka jazda latwa ani przyjemna nie jest, nakombinowac
                sie trzeba 5 razy bardziej niz po jezdni...
        • viking2 Re: no i dobrze !!! 05.09.07, 03:40
          Gość portalu: ko-yama napisał(a):

          > A rozejrzyj się nieco po innych miastach europejskich, a potem przemyśl sobie
          > swa głupawą wypowiedź.

          Zamiast obrzucac sie wzajemnie wyzwiskami, sprobujmy zrozumiec, ze na jezdni NIE
          BEDZIE miejsca dla rowerow, dopoki:
          1. Rowerzysci nie zaczna placic jakiegos podatku drogowego - niekoniecznie w tej
          samej wysokosci co wlasciciele samochodow, bo rower jest w koncu nieporownanie
          lzejszy. Niemniej, jesli ma istniec jakas "infrastruktura rowerowa" typu droga,
          przejazd, kladka, sygnalizacja itd. to nie zbuduja jej krasnoludki, tylko
          drogowcy. A oni, jesli sie nie myle, nie pracuja za darmo. Nie musza sie az tyle
          narobic, co przy budowie szosy, wiec i rowerowy podatek drogowy moze byc
          odpowiednio mniejszy.
          2. Rowerzysci nie zaczna w sposob bezwzgledny przestrzegac prawa o ruchu
          drogowym. Nie zlicze, ile razy widzialem rowerzyste wskakujacego na chodnik i
          przekraczajacego skrzyzowanie przejsciem dla pieszych i na czerwonym swietle, bo
          "nic przeciez nie jechalo". Owszem, nic nie jechalo, ale my - w samochodach -
          jakos zdecydowalismy, ze nie bedzie najgorszym pomyslem poczekac na zielone
          swiatlo...
          Ani jednego razu nie widzialem tez rowerzysty, ktory zatrzymalby sie na znaku
          Stop, jesli droga uprzywilejowana byla akurat pusta. A tymczasem znak Stop
          oznacza wlasnie to: Stop. A nie "Stop, jesli cos nadjezdza"...
          3. Rowerzysci przestana generalnie zachowywac sie na jezdni, jakby byli
          "przyszloscia swiata" i swietymi krowami jednoczesnie. Tak, jak kierowcy
          samochodow musza zdawac sobie sprawe z praw fizyki (wplywajacych chociazby na
          dlugosc drogi hamowania), tak i rowerzysci - w swoim wlasnym dosc dobrze chyba
          pojetym interesie samozachowawczym - nie moga spodziewac sie, ze caly ruch nagle
          stanie w miejscu, bo nasz nawiedzony ekolog wlasnie postanowil skrecic w lewo.
          4. Wprowadzony zostanie system skutecznego zniechecania rowerowych recydywistow,
          nagminnie i z nawyku lamiacych przepisy. Zniechecania, ktorego skutkiem bedzie
          usuniecie z drogi pirata - chociazby poprzez eskalacje kosztow. Inaczej mowiac,
          jesli nagminnie lamiacy przepisy bedzie tracil rower (wskutek konfiskaty) - to
          przy trzecim kolejnym wydatku juz sie chyba zastanowi, ze dosc drogo mu ta
          nonszalancja na jezdni wychodzi...
          • Gość: mikroos Re: no i dobrze !!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.07, 06:26
            Nie zgadzam się co do podatku drogowego. Podatek drogowy ma na celu pokrycie strat wywołanych przez przejazd samochodów daną drogą. A ja się pytam, jakie straty i zniszczenia dla drogi powoduje rower? Pomimo faktu, że płacicie podatek, i tak lwia część kosztów budowy/remontów i tak pochodzi z środków "ogólnych" budżetu, a nie z podatku drogowego - na dobrą sprawę ścieżka rowerowa jest przy tym bez porównania tańsza (mniej zaawansowana konstrukcja podłoża, słabiej i płycej zagęszczony teren itp.). Skoro i tak, i tak oba typy dróg są w dużym stopniu sponsorowane z budżetu, a rower nie niszczy "swoich" dróg, to dlaczego mamy płacić podatek?
            • Gość: heniu Re: no i dobrze !!! IP: *.chello.pl 05.09.07, 14:16
              > Nie zgadzam się co do podatku drogowego. Podatek drogowy ma na celu pokrycie st
              > rat wywołanych

              ma na celu tez a moze i nawet przede wszystkim, ZBUDOWANIE TYCH DROG.
              • Gość: mikroos Re: no i dobrze !!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.07, 15:37
                Bzdura. I tak nie pokrywa tych wydatków. I tak znaczna część wydatków na drogi dla śmierdzących samochodów idzie z budżetu ogólnego. Skoro Wam budżet sponsoruje, to dlaczego nam niby miałby nie? I tak na ścieżki idzie bez porównania mniej, niż na drogi, w przeliczeniu na kilometr
                • Gość: heniu Re: no i dobrze !!! IP: *.chello.pl 05.09.07, 17:42
                  juz gdzies pisalem ze 30% budżetu tego kraju tworzy akcyza na benzyne.
                  • Gość: ko-yama Re: no i dobrze !!! IP: *.ghnet.pl 05.09.07, 17:45
                    I co z tego wynika?
                    • Gość: heniu Re: no i dobrze !!! IP: *.chello.pl 05.09.07, 18:09
                      ze powinienes wrocic do szkoly podstawowej :)
                      • Gość: ko-yama Re: no i dobrze !!! IP: *.ghnet.pl 05.09.07, 18:32
                        Chyba raczej Ty.
            • viking2 Re: no i dobrze !!! 06.09.07, 04:16
              Gość portalu: mikroos napisał(a):

              > Nie zgadzam się co do podatku drogowego. Podatek drogowy ma na celu pokrycie st
              > rat wywołanych przez przejazd samochodów daną drogą. A ja się pytam, jakie str

              Nie, to pozniej. Najpierw tej drogi - takze rowerowej - wogole nie ma. Jest
              jakis niezaorany ugor, kawal wyschnietej ziemi, albo cos takiego - i trzeba na
              tym zbudowac droge. Usunac kamienie, zniwelowac, podsypac jakiegos zwiru czy
              piasku, utwardzic, wylac i wygladzic nawierzchnie. Jak juz pisalem, nie robia
              tego krasnoludki (te, ktore znam, to zgraja pijakow i leni...), a drogowcy nie
              pracuja za darmo.
              Potem przychodzi jesien i zima. Na pograniczu jednej i drugiej jest czesto taki
              moment, kiedy deszcz nasyci glebe woda, a potem to zamarznie. Przemarzanie
              gruntu spowoduje, ze tu i owdzie nawierzchnia sie wybrzuszy, zrobi jaki garb
              albo dolek, gdzieniegdzie peknie, kawalek odleci - itd. Na wiosne trzeba to
              naprawic. I znow, na krasnoludki nie ma co liczyc, bo rozleniwione wiosennym
              sloncem wziely butelke wodki, skrzynke piwa, talie kart i udaly sie w plenery.
              Sam fakt, ze budowy drog sa finansowane za srodkow ogolnych nie ma tu nic do
              rzeczy, bo jest to sytuacja niewlasciwa. Drogi powinny byc finansowane z
              podatkow drogowych, ale tych wplywa daleko wiecej, niz potrzeba, wiec rzad lata
              nimi dorazne dziury w budzecie. By uczynic ten fakt mniej widocznym - i mniej
              razacym zarazem - dawno juz postanowiono przelac podatki drogowe do "ogolnych
              wplywow budzetowych", a potem z tego ogolnego budzetu wydac cos tam na budowe i
              konserwacje drog.

              > żetu, a nie z podatku drogowego - na dobrą sprawę ścieżka rowerowa jest przy ty
              > m bez porównania tańsza (mniej zaawansowana konstrukcja podłoża, słabiej i płyc
              > ej zagęszczony teren itp.).

              Dlatego tez napisalem, ze nie widze rowerowego podatku drogowego w tej samej
              wysokosci, co samochodowy, tylko nizszej - bo i koszty sa nizsze - w zasadzie
              sprowadzaja sie do najpierw zbudowania, a potem konserwowania, glownie z uwagi
              na czynniki atmosferyczne. Ale koszta sa, wiec niby dlaczego rowerzysci mieliby
              dostawac to za darmo, dlaczego wlasciciele samochodow maja pokrywac koszt drogi
              dla rowerow? Jesli ktos kupuje gdzies Mercedesa za pol miliona, to czy to
              znaczy, ze ktos inny dostanie Fiata Uno za darmo, tylko dlatego, ze jest
              nieporownanie tanszy?
              • Gość: mikroos Re: no i dobrze !!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.09.07, 08:47
                Ok, tylko odpowiedz mi na jedno, elementarne pytanie.

                Droga kosztuje więcej, niż ścieżka rowerowa, i to znacznie - chyba nie zaprzeczysz. Nawet po odliczeniu podatku drogowego (załóżmy przez chwilę utopijnie, że cały podatek drogowy idzie rzeczywiście na drogi) koszt "budżetowy" kilometra ścieżki jest niższy, niż koszt ścieżki rowerowej. Wobec tego pytam się Ciebie, dlaczego jeszcze mam dopłacać do TAŃSZEGO traktu, gdy kierowcy nawet nie pokrywają wydatków na swój? W imię syndromu psa ogrodnika? Rozumiem, gdyby podatek drogowy był naliczany np. do zakupu rowerów (nie widzę innej drogi egzekucji: paliwa przecież nie ma, a system rejestracji rowerów i regularny podatek kosztowałyby więcej, niż przynosiłyby zysku) w takiej wysokości, żeby pokryć różnicę cen - ale nawet bez podatku ta różnica jest na korzyść rowerów!


                > Jesli ktos kupuje gdzies Mercedesa za pol miliona, to czy to
                > znaczy, ze ktos inny dostanie Fiata Uno za darmo, tylko dlatego, ze jest
                > nieporownanie tanszy?
                Oczywiście, że nie - ale jeśli miasto stawia np. kwietniki ograniczające parkowanie, to płaci za to we własnym zakresie, a jeśli robi remont za kilkanaście milionów zł, dostaje dotacje unijną. I podobnie jest z drogami: aby zbudować drogę, potrzeba pieniędzy kierowców, bo inaczej budżet tego nie udźwignie. A ścieżka, która kosztuje bez porównania mniej, możę zostać dobudowana za pieniądze podatnika. Na dodatek warto, żeby była promowana jako droga komunikacji ekologicznej i sprzyjającej zdrowiu (nie zapominajmy o epidemii otyłości, która nas niedługo wykończy jako naród).

                Jeszcze na koniec proszę Cię o odpowiedź: czy idąc Twoim tokiem rozumowania ja, jako rowerzysta, mam prawo żądać podatku od nowych butów na budowę chodników? Przecież z niczego się ich nie da zbudować.
                • viking2 Re: no i dobrze !!! 07.09.07, 05:26
                  Gość portalu: mikroos napisał(a):
                  > cały podatek drogowy idzie rzeczywiście na drogi) koszt "budżetowy" kilometra ś
                  > cieżki jest niższy, niż koszt ścieżki rowerowej. Wobec tego pytam się Ciebie, d
                  > laczego jeszcze mam dopłacać do TAŃSZEGO traktu, gdy kierowcy nawet nie pokrywa
                  > ją wydatków na swój? W imię syndromu psa ogrodnika? Rozumiem, gdyby podatek dro

                  Kiedy wlasnie rzecz w tym, ze pokrywaja i to z sowita nawiazka. Akcyza od
                  benzyny - ktora przeciez placa wszyscy kierowcy (z wyjatkiem tych kilku, ktorzy
                  jezdza na kradzionej), podatek drogowy, oplaty rejestracyjne, oplaty przy
                  odnawianiu prawa jazdy - to wszystko sklada sie na ogromna czesc budzetu (ktos
                  tu napisal, ze akcyza benzynowa to blisko 30% budzetu i, mimo, ze nie mam
                  dokladnych danych na ten temat, sklonny jestem dac temu wiare).
                  Sam fakt, ze wplywy budzetowe z tych tytulow sa przelewane na "ogolne" konto
                  (co, jak juz napisalem, jest niewlasciwe) i ze pozniej rozplywaja sie w
                  dotowaniu roznych innych panstwowych kosztow, nie oznacza, ze kierowcy tych
                  pieniedzy nie zaplacili.
                  Nie zapominaj, ze kierowcy tez sa podatnikami w szeroko rozumianym pojeciu
                  (podatek od zarobkow, od wzbogacenia, transakcji, zyskow itd) i placa nie tylko
                  sam podatek drogowy. Budowa kwietnikow czy chodnika jest pokrywana z pieniedzy
                  podatnikow, bo sluza one wszystkim (jeszcze nie slyszalem o kierowcy, ktory
                  zamykalby oczy ze wstretem przejezdzajac obok kwietnikow, albo ktory fruwalby od
                  swoich drzwi do samochodu tak, by nie dotknac po drodze chodnika).
                  Droga albo szosa natomiast sluza kierowcom - i oni za nie placa. Sciezka
                  rowerowa sluzy rowerzystom - i oni powinni za nia zaplacic, nie ogladajac sie na
                  "podatnika", bo podatnikiem jest kazdy, kto zarabia, niekoniecznie uzywajacy roweru.

                  Zamierzalem osobno odpowiedziec na Twoje pytanie dotyczace podatku od butow na
                  nowy chodnik, ale jakos samo wyszlo powyzej. Dla podkreslenia: chodnika uzywaja
                  wszyscy, szosy - tylko kierowcy, drogi rowerowej - tylko rowerzysci.

                  Na marginesie, ten pomysl z podatkiem na drogi rowerowe przy kupowaniu roweru
                  jest calkiem niezly.
                  • Gość: mikroos Re: no i dobrze !!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.09.07, 09:09
                    Ale, ale. Dlaczego tak wielu kierowców myli akcyzę i podatek drogowy?! Ludzie, zrozumcie wreszcie, że akcyza to podatek od dóbr luksusowych (albo inaczej: od dóbr-nie-pierwszej-potrzeby) - tak samo jak za benzynę płaci się ją za kosmetyki (choć ta miała być znoszona - paranoja jakaś, ale to inny temat), za alkohol, a nawet za zapałki. A podatek drogowy to podatek drogowy, chyba nawet średnio inteligentny rozumie, co to znaczy :) Więc proszę tego nie mieszać, bo zaraz wyjdzie, że jak płacicie VAT za nowe wycieraczki to też powinno to iść na drogi ;)

                    Także jeszcze raz apeluję, nie mylmy akcyzy na paliwo z podatkiem drogowym. Z drugiej strony pomysł, żeby podatek drogowy trafiał do wydzielonej części budżetu, to niezła rzecz - tyle, że wtedy na drogi by już na pewno nie starczało (powtarzam, akcyza != podatek drogowy). A skoro by nie starczałó, to potrzebna by była dotacja, a skoro tak, to po co osobne środki budżetowe, skoro z budżetu trafia na drogi więcej, niż z podatku drogowego? Koło się zamyka.

                    Na koniec chciałbym wrócić do samej zasadności podatku na ścieżki. Zobacz: załóżmy, że za czasów Gierka wybudowano ("za darmo", tzn. bez dodatkowych podatków) sieć ścieżek i dróg. Teraz załóżmy jeszcze odważnie, że wykonano je dobrze. Co będzie po 15 latach? Otóż na drodze obciążenia, upały, hamowania pod światłami itp. sprawią, że choćby nie wiem co, drogę trzeba będzie remontować. A ścieżka rowerowa jak stała, tak będzie stała, bo rower praktycznie nie ma najmniejszego wpływu na konstrukcję drogi, nie licząc malowania nowych oznakowań poziomych i wymiany żarówek na przejazdach z sygnalizacją. Właśnie dlatego uważam, że podatek drogowy jest potrzebny, a podatek od ścieżek nie. Po prostu remontowanie dróg to syzyfowa praca, którą trzeba będzie powtarzać co X lat, ścieżek zwyczajnie nie trzeba odnawiać (zakładamy solidne wylanie TAŃSZEGO OD KOSTKI asfaltu, zamiast badziewnego bruku, który sypie się po 2-3 latach).

                    I jeszcze jedno: podatek przy zakupie roweru byłbym w stanie płacić, ok. Ale jest kilka warunków: niech ścieżki będą sprzątane (ul. Hetmańska, Poznań - przez pół roku leżała na odc. 30 m warstwa paru cm piasku) , oświetlone w miastach, nigdy nie zastawione przez samochody, zawsze solidnie oznakowane, możliwie bezkolizyjne i tworzące logiczną całość. Jeśli ktoś mi zagwarantuje własną głową, że w ciągu np. 10 lat będę w stanie jeździć do dowolnej katedry mojej uczelni rowerem po ścieżkach, to nie ma sprawy - od jutra mogę płacić podatek. Tylko że widzisz, ścieżek w Polsce nie ma i nie będzie, bo urbaniści w ogóle nie zakładają takich konstrukcji, nie ma na nie miejsca między kamienicami. Dlaczego w takim razie miałbym płacić podatek, skoro na 100% nie doczekam się ścieżek i to w najbardziej potrzebnym miejscu, czyli w ścisłym centrum miasta?
                  • Gość: mikroos Jeszcze jeden drobiazg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.09.07, 09:12
                    Akcyzę płacę również ja jako rowerzysta, kupując rower i (o ile się nie mylę) przy zakupie części zamiennych. Tyle, że ja na nią nie złorzeczę i nei nazywam jej podatkiem drogowym. Tak mi się tylko przypomniało.
        • helenka17 Porucznik i miasta europejskie? 24.01.08, 23:46
          Ałto jezd de Bezd. Nie tłumacz porucznikowi po co rowery, i dlaczego na rowerach lepiej, a już w żadnym wypadku nie porównuj Krakowa do innych miast.
          Bo zrobisz sobie wroga.
          Najlepiej jest tak, jak było.

          H.
        • Gość: melchior Re: no i dobrze !!! IP: *.e-wro.net.pl 21.03.09, 00:18
          > A rozejrzyj się nieco po innych miastach europejskich, a potem przemyśl sobie
          > swa głupawą wypowiedź.
          Jak on ma się rozejrzeć , musiałby najpierw dojechać.
          Tylko że on tym swoim autkiem przez miasto jedzie w jedną strone 1,5 godziny wię
          c chyba daleko nie zajedzie.Może jak mu zbuduję Tusk jakims cudem obiecane
          autostrady, no lae nawet z pomoca cudu bedzie to za jakieś 30 lat.
      • Gość: ecik Re: no i dobrze !!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.09.07, 18:28
        Rower jest dla ludzi a ludzie dla rowerow, miasto jest dla ludzi wiec rower jest
        dla ludzi i miasta a miasto dla rowerow!!!

        Precz z samochodami, szczegolnie w takim tlocznym miescie jak Krakow!!!
      • spokojny_swir Gdańśk 04.09.07, 19:11
        W sumie to nie powinienem się wypowiadać, bo mamy najlepiej

        ALE:
        - nowy odcinek koło dworca głównego jest tak ślicznie poprowadzony, żeby wszyscy
        piesi mogli przełazić rowerzystom przez ścieżkę. W takim miejscu należy zachować
        szczególną ostrożność i nie przestawać dzwonić, trąbić i krzyczeć etx. Bo po co
        odgrodzić fragment przeznaczony dla rowerów łańcuchem, tak, jak we Wrzeszczu
        ktos to pewnie przez przypadek zrobił?

        - przystanki komunikacji miejskiej zdalnie połączone ze ścieszkami rowerowymi,
        też mamy jeden, albo dwa takie przypadki

        - światła specjalnie dla rowerów, żeby mogli przepuszczać pieszych (pewnie próba
        szczególnego dogodzenia rowerzysto, ale czemu je postawiono w spokojnej
        dzielnicy mieszkaniowej (Żabianka, ul. Pomorska), a nie w centrum miasta?
        Czekali byście na czerwonym świetle postawionym w środku pustyni?

        !!!
        - Dwumetrowa przerwa w drodze rowerowej między ul. Pomorską a Grunwaldzką
        (znowu, ktoś próbował rozpieścić rowerzystów). Chyba można zrobić krótki odcinek
        dla pieszych i rowerów (kawałek dalej pod wiaduktem jest to możliwe!) Żeby
        zjechać z jednej ścieżki na drugą trzeba wjechać na środek ulicy a potem niemal
        wrócić do punktu wyjścia. - Jeżeli po drodze mamy czerwone światło, to nikt o
        zdrowych zmysłach nie skorzysta z udogodnienia architektów
        • Gość: ro-wawa Re: Gdańśk/Warszawa IP: *.chello.pl 04.09.07, 21:00
          heh a w Wawie?
          1.zasadniczy brak ścieżek w centrum miasta
          2. scieżki poza centrum skladające sie z połamanych chodników (vide Modlińska)
          3. albo latarnie centralnie na środku na przejazdach przez most (Grota-Roweckiego)
          4.albo roboty drogowe dokładnie na ścieżce
          5. lub wedrujące ścieżki to na jedną to na drugą stronę ulicy
          6, że o ciemnych kierowcach nie wspomne, co to nie wierzą że na przejeździe można PRZEJECHAĆ na rowerze etc...

          ech :/
      • Gość: rowerek :) Re: no i dobrze !!! IP: *.chello.pl 04.09.07, 20:38
        co dobrze co dobrze matołku, smrodzicie tylko i wozicie swoje tłuste tyłki
        • Gość: heniu Re: no i dobrze !!! IP: *.chello.pl 05.09.07, 00:41
          widac ze masz jakas obsesje na punkcie tlustego tyleczka, pewno sam(a) taki masz :]
      • acsl Re: no i dobrze !!! 05.09.07, 00:39
        A Ty balwanie na codzień jeździsz w garniturku małym fiatem. Ja
        jeżdzę dużo samochodem i to mi wystarczy. To że zwykle noszę
        garnitur nie przeszkadza mi w tym, e często po pracy wsiadam na
        rower i śmigam przez 30 kilka kilometrów dziennie. Tacy jak Ty
        akurat mają wiele do powiedzenia... Nie podoba Ci się to wyjedź na
        prowincję!!! Bałwan...
      • Gość: lukasz Re: no i dobrze !!! IP: *.rz.tu-bs.de 05.09.07, 15:18
        Gość portalu: Borewicz napisał(a):

        > miasto jest dla samochodow i ludzi a nie jakichs cholernych rowerkow

        Hehe
        Aktualnie mieszkam w Niemczech a tydzien temu bylem na weekend w Holandii. Wakacyjne miesiace od kilku lat spedzam na wyspach. Wszedzie tam rowery sa traktowane conajmniej na rowni z samochodami.
        Sciezki rowerowych jest jest pełno a olbrzymie parkingi dla rowerow zawsze sa pelne.
        Gdyby Cie w razie jakis Niemiec,Holender czy nawet Anglik spytał kiedys o Twoje zdanie na temat rowerow, to czasem nie mow mu ze jestes z Polski.
      • Gość: melchior Auta stoja na ulicach zamiast na parkingach IP: *.e-wro.net.pl 21.03.09, 00:01
        > miasto jest dla samochodow i ludzi a nie jakichs cholernych rowerkow
        Jesteś ludziem czy samochodem ?
        A może piszesz takie głupoty bo nigdy miasta nie widziałes a piszesz z jakiejs
        zapadłej wiochy gdzie rower kojarzy wam się z jazdą do sklepu po wino marki Wino ?
        W takim razie ci odpowiem ze miasta projetowano budując w nich ulice o pewnej
        przepustowości pojazdów.
        Dziś ponieważ liczba samochodów przekroczyla zakładaną trzeba przesiąść się na
        rower albo wyburzyć na każdej ulicy jedną stronę (pierzeję ) aby poszerzyć ulice.
        Można tak poszerzać i poszerzać a nowe tereny przeznaczać na parking aż całe
        miasto zmieni się w wielki parking czyli niewiele będzie się różniło od pola za
        Twoja stodołą.
        Auto wymyślono do jeżdżenia a ono staje się dziś obiektem do stania w korku.Całe
        szczęście ze są wyposażone w klimę, radio, odtwarzacz , nawigację, zestaw
        głośnomówiący, to człowiek stojąc w korku w autku może się czymś zająć.
        Tak więc kmiotku miasta nie są dla samochodow tk jak wioski nie są dla traktorów.


    • Gość: ćwiru Jak zniechęcić ludzi do rowerów IP: *.ghnet.pl 03.09.07, 23:24
      ja dość często dojeżdżam na rowerze do pracy do Skawiny, a mieszkam na Ruczaju.
      niby odcinek krótki, ale bywa gorąco. ścieżki rowerowej pewnie nie doczekam się
      w tym kierunku nigdy...a kierowcy bardzo miłe jest kiedy ktoś wyprzedza cię z
      prędkością powyżej 120 km/h w odległości 15 cm (przepisy o ruchu drogowym
      wymagają 1 metra), lub 50km/h w tej samej odległości, lecz zapomina że spotkanie
      z naczepą nie jest niczym przyjemnym..nie raz zostałem już wypchnięty z drogi
      przez takich...szkoda epitetów..
      kolejna przyjemność to światła uliczne które reagują na metalowe karoserie,
      niestety rower tej stali ma za mało i jak mam nie łamać przepisów, kiedy
      pozostaje albo przemknięcie na czerwonym, albo przepychanie się między pieszymi
      po chodniku.
      kolejny problem to brak porządnych stojaków gdziekolwiek w centrum o czym już
      pisaliście...wiadomo skoro stać mnie na rower za 3000, to mogę sobie zamiast
      niego kupić jakieś auto grata, którego nikt nie ukradnie.bo co żyć zdrowo...
      poza tym podpisuję się pod wszystkim co napisał autor artykułu. wszystkie jego
      bolączki i mnie kiedyś spotkały.
      • ziutap1 Re: Jak zniechęcić ludzi do rowerów 04.09.07, 14:20
        Jesteś tak odważnym człowiekiem, że nie mam słów. Mam nadzieję, że
        jednak zmienisz środek lokomocji, zanim któraś naczepa przełamie
        odległość 15 cm. Ja też jeżdżę na rowerze, ale dróg, o jakich
        piszesz i ich użytkowników unikam. Na poprawę obyczajów kierowców,
        szczególnie tych za kierownicami busów i ciężarówek raczej nie licz.
        Lepiej się ratuj póki możesz.
      • Gość: tomznh Re: Jak zniechęcić ludzi do rowerów IP: *.icm.edu.pl 04.09.07, 16:02
        Piszesz, że to zdrowo na rowerze... Zależy na co zdrowo, na pewno nie na
        kręgosłup ;)
        • Gość: mikroos Re: Jak zniechęcić ludzi do rowerów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.09.07, 17:09
          Wręcz przeciwnie. Wszystko jest kwestią doboru roweru, umiejętności ustawienia go tak, by ergonomicznie siedzieć... no i rozsądnego dawkowania wysiłku :) Jak połączysz te trzy rzeczy, to jeszcze na dobre Ci wyjdzie, bo wzmocnisz sobie te mięśnie - grzbiet nie tylko się męczy, ale też aktywnie pracuje na rowerze, co może nawet wzmocnić te partie ciała.
          • Gość: tomznh Re: Jak zniechęcić ludzi do rowerów IP: *.icm.edu.pl 04.09.07, 17:21
            Po 1.

            Zależy jakie masz inne schorzenia

            Po 2.
            A np drgania podczas jazdy?... Nie ma niczego w pełni zdrowego. Nawet lekarstwa
            mają skutki uboczne. Kiedyś była moda na jogging, do momentu kiedy się okazało,
            że takie częste bieganie może mieć wpływ na utratę słuchu ;)
            • Gość: mikroos Re: Jak zniechęcić ludzi do rowerów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.09.07, 17:38
              Myślę, że rozsądne dawkowanie sportu jest na pewno lepsze, niż leżenie plackiem. Chyba mi nie zaprzeczysz, co? :) Ja nie mówię, że wszystko jest dobre dla wszystkich, bo to trzeba na sobie sprawdzić - dlatego wyraźnie napisałem o rozsądku. Jakąś aktywność fizyczną każdy powinien uprawiać - a czy to będzie jogging, czy rower, czy może siłownia albo pływalania, to już trzeba samemu sobie ustalić. Ważne, żeby serducho i mięśnie się odrobinkę zdrowo pomęczyły, na dobre im to wyjdzie :) no i pozytywny wpływ na nastrój, to naprawdę działa :)
              • Gość: tomznh Re: Jak zniechęcić ludzi do rowerów IP: *.icm.edu.pl 04.09.07, 18:38
                Jak z rozsądkiem to pełna zgoda ;)
              • Gość: heniu Re: Jak zniechęcić ludzi do rowerów IP: *.chello.pl 04.09.07, 18:43
                to co powiesz o takich odmiencach, takich jak ja, ktorzy 4 razy w tygodniu
                jezdza na basen SAMOCHODEM ?? musze sie przesiasc na rower, bo jak nie to co ??
                • Gość: mikroos Re: Jak zniechęcić ludzi do rowerów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.09.07, 18:52
                  To powiem, że to Twój wybór. I tym się właśnie różnimy, ja Ciebie nie wyzywam od wariata i nie narzucam Ci niczego. Tylko w mojej osobistej opinii skoro jeździsz na basen dla zdrowia (tak zakładam, mogę się mylić), to na pewno skorzystałbyś jeszcze bardziej na darmowej rozgrzewce w postaci przejażdżki na pływalnię rowerem. Swoją drogą nawet tramwaj byłby tańszy i bardziej ekologiczny.

                  Widzisz, ja nie mówię, że jesteś zły, bo jeździsz samochodem - zdecydowanie wolę konstruktywne podeście zamiast destrukcji, wolę pokazać, dlaczego uważam rower za lepszy środek lokomocji.
                  • Gość: heniu Re: Jak zniechęcić ludzi do rowerów IP: *.chello.pl 04.09.07, 18:59
                    oka, bez destrukcji... ja poprostu wole pojechac tam autem, jest wiele powodow,
                    ktore przemawiaja za jazdem samochodem ale przeciez nie musze ci sie tlumaczyc,
                    jednak taki prowokacyjny ekstremizm vide: "blaszanki", "miasta dla rowerow nie
                    dla samochodow" wyprowadza mnie z rownowagi
                    • Gość: mikroos Re: Jak zniechęcić ludzi do rowerów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.09.07, 19:05
                      Hehe, akurat ja "blaszankę" uważam za "sympatyczną złośliwość", tak samo jak lekarzy się nazywa doktorkami i mało kto robi problem. No, ale sorry, jeśli coś jest nie w smak.

                      Natomiast stanowczo popieram hasło "miasta dla rowerów I dla samochodów" - naprawdę, Wy też skorzystacie na tym, że będzie więcej rowerzystów i dzięki temu mniej aut. Tylko tu trzeba siebie słuchać, rozmawiać i tępić czarne owce w obu grupach, a nie obrzucać od razu wszystkich błotem i obracać się na pięcie z śmiertelną obrazą.

                      Zrozum: nie mogę wziąć odpowiedzialności za debili, którzy zasuwają 30 km/h po chodnikach między ludźmi, ale też jest wśród nas naprawdę sporo fajnych ludzi, którzy nie oczekują wiele - wyprzedzajcie nas w odległości metra, nie parkujcie na ścieżkach - Wam to nie zaszkodzi, a nam na pewno pomoże.
                      • Gość: heniu Re: Jak zniechęcić ludzi do rowerów IP: *.chello.pl 04.09.07, 19:23
                        dobra to moje przeslanie brzmi:

                        -nie wjezdzajcie na drogi szybkiego ruchu badz autostrady
                        -korzystajcie ze sciezek rowerowych jesli tylko sie da
                        -jedzcie gesiego
                        -nie przejezdzajcie przez pasy dla pieszych
                        -sprawdzajcie co za wami jedzie
                        -kupcie sobie lusterka
                        -uzywajcie lampek i odblaskow
                        -nie prowadzcie po pijaku
                        -nie wyjezdzajcie na drogi bez kasku
                        -nie straszcie przechodniow
                        -ustapcie czasem pierwszenstwa znacznie szybszym samochodom badz motocyklom
                        naprawde nie warto z nami rywalizowac...
                        -nie jezdzijcie z przyczepkami zapakowanymi tak ze wystaje z nich kawal zelastwa
                        1,5m na droge
                        -dziecko w przyczepce na drodze w podczas szczytu nie jest niczym dobrym

                        jak cos mi sie jeszcze przypomni to dopisze ;]
                        a teraz JADE do kina ;) zgadnijcie czym :>
                        • Gość: mikroos Re: Jak zniechęcić ludzi do rowerów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.09.07, 19:49
                          O, widzisz, od razu lepiej. A teraz admin powinien stworzyć osobny artykuł z uwagami obu stron i byłoby od razu łatwiej żyć. tymczasem szerokiej drogi życzę ;>
                        • Gość: turysta Re: Jak zniechęcić ludzi do rowerów IP: *.szczecin.mm.pl 04.09.07, 23:41
                          Gość portalu: heniu napisał(a):

                          > dobra to moje przeslanie brzmi:
                          >
                          > -nie wjezdzajcie na drogi szybkiego ruchu badz autostrady

                          Normalni raczej nie wjeżdżają.

                          > -korzystajcie ze sciezek rowerowych jesli tylko sie da

                          Pięknie ujęte. JEŚLI TYLKO SIĘ DA. Proszę nie wymagać ode mnie teleportacji na ścieżkę, która jest oddzielona od jezdni barierką, pasem zieleni lub wysokim krawężnikiem.

                          > -jedzcie gesiego

                          Wiem, że tak grzmią przepisy. Co jednak przeszkadza w jeżdżeniu rowerzystów obok siebie, na jakimś zadupiu, pustej drodze, gdzie kierowca może spokojnie zjechać na drugi pas albo dać szansę rowerzystom, żeby się "zgęsili"? ;] Jazda rowerem obok siebie dozwolona jest na ten przykład w Niemczech i w Holandii. Jak to już ktoś ujął, rower to otwartość na otaczającą przestrzeń - jazda jeden obok drugiego w pewnym stopniu wpływa na relacje międzyludzkie.

                          > -nie przejezdzajcie przez pasy dla pieszych

                          Można przejeżdżać obok :)

                          > -sprawdzajcie co za wami jedzie
                          > -kupcie sobie lusterka

                          Przy wykonywaniu manewru skręu np. w lewo, wolę się odwrócić. W ten sposób kierowca dostaje dodatkowy sygnał (prócz wyciągniętej graby), co zamierzam zrobić. Z autopsji wiem jednak, że wielu nie patrzy na to, co rowerzysta pokazuje - grunt to go wyprzedzić..

                          > -uzywajcie lampek i odblaskow

                          Używam. Niestety, nie zawsze pomaga.

                          > -nie prowadzcie po pijaku

                          Nigdy nie piję, czy to w samochodzie, czy na rowerze. Jednak limit alkoholu we krwi u rowerzysty powinien być nieco wyższy niż np. u kierowcy TIRa. Tak na logikę.. Pieszego i rowerzystę duża przepaść nie dzieli, a jednak ten pierwszy może się bezkarnie zachlać i wpaść na jezdnię.

                          > -nie wyjezdzajcie na drogi bez kasku

                          Bez przesady. Sądzisz, że rowerowy kask uchroni przed rozpędzonym debilem?

                          > -nie straszcie przechodniow

                          Ależ przechodnie się rowerzystów nie boją, skoro łażą tak namiętnie po ścieżkach :)

                          > -ustapcie czasem pierwszenstwa znacznie szybszym samochodom badz
                          > motocyklom

                          Jak będę jechał drogą podporządkowaną, to rzecz jasna, że ustąpię pierwszeństwa tym na głównej...:P
                          Motocykliści z rowerzystami raczej problemów nie mają.
                          Kierowcom się wydaje, że jak pociągną chwilę w mieście dwa razy szybciej, niż rowerzysta, to nie wiadomo, jak szybko dojadą do celu, a tymczasem rowerzysta dogania ich w korku, czy na światłach.
                          Ilu kierowców wówczas stosuje się do Twojej zasady "ustąpienia pierwszeństwa szybszym" i zjeżdża z drogi rowerzystom? ;]

                          > naprawde nie warto z nami rywalizowac...

                          Bo?

                          > -nie jezdzijcie z przyczepkami zapakowanymi tak ze wystaje z nich > kawal zelastwa
                          > 1,5m na droge

                          Nie jeździjcie samochodami tak, że w środku siedzi tylko kierowca, a resztę przestrzeni na drodze wypełnia tylko kawał żelastwa. :]

                          > -dziecko w przyczepce na drodze w podczas szczytu nie jest niczym > dobrym

                          Coraz bardziej utwierdzasz mnie w przekonaniu, że do cywilizacji, to jeszcze nam wiele brakuje. Bliżej nam do Łukaszenkowa i tym podobnych..

                          >
                          > jak cos mi sie jeszcze przypomni to dopisze ;]
                          > a teraz JADE do kina ;) zgadnijcie czym :>

                          Helikopterem? :D
                          • Gość: heniu Re: Jak zniechęcić ludzi do rowerów IP: *.chello.pl 05.09.07, 00:26
                            > > -jedzcie gesiego
                            >
                            > Wiem, że tak grzmią przepisy. Co jednak przeszkadza w jeżdżeniu rowerzystów obo
                            > k siebie,

                            to samo co zabrania rozjezdzania rowerzystow jak muchy.

                            > > -nie przejezdzajcie przez pasy dla pieszych
                            >
                            > Można przejeżdżać obok :)

                            tego nawet nie bede komentowal...

                            > > -nie prowadzcie po pijaku
                            >
                            > Nigdy nie piję, czy to w samochodzie, czy na rowerze. Jednak limit alkoholu we
                            > krwi u rowerzysty powinien być nieco wyższy niż np. u kierowcy TIRa.

                            a z jakiej racji mamy stosowac podwojne standardy?? jak ktos na rowerze jedzie z
                            krakowa do katowic to dlaczego niby mialby moc jechac po pijaku?

                            > > -nie wyjezdzajcie na drogi bez kasku
                            >
                            > Bez przesady. Sądzisz, że rowerowy kask uchroni przed rozpędzonym debilem?

                            skoro ja musze jezdzic w pasach to dlaczego wy nie musicie w kasku? brak mi slow
                            na twoja impretynencje...

                            > > -nie straszcie przechodniow
                            >
                            > Ależ przechodnie się rowerzystów nie boją, skoro łażą tak namiętnie po ścieżkac
                            > h :)

                            wielokrotnie jezdzicie jak szaleni po zwyklych chodnikach...

                            > > naprawde nie warto z nami rywalizowac...
                            >
                            > Bo?

                            bo nie macie szans, a pozatym to zal nam was, zwlaszcza kiedy pogoda nie jest
                            taka jaka byla w sierpniu ;]

                            > > -dziecko w przyczepce na drodze w podczas szczytu nie jest niczym > d
                            > obrym
                            >
                            > Coraz bardziej utwierdzasz mnie w przekonaniu, że do cywilizacji, to jeszcze na
                            > m wiele brakuje

                            taa wsadzanie dwulatka do przyczepki i jezdzenie z nim w szcycie po ulicach
                            duzych miast jest wyjatkowo cywilizowane...

                            > > jak cos mi sie jeszcze przypomni to dopisze ;]
                            > > a teraz JADE do kina ;) zgadnijcie czym :>
                            >
                            > Helikopterem? :D

                            ehh nie udalo ci sie zgadnac... ale probuj dalej ;]
                            • Gość: turysta Re: Jak zniechęcić ludzi do rowerów IP: *.szczecin.mm.pl 05.09.07, 17:51
                              > > > -jedzcie gesiego

                              > > Wiem, że tak grzmią przepisy. Co jednak przeszkadza w jeżdżeniu rowerzyst
                              > ów obo
                              > > k siebie,
                              >
                              > to samo co zabrania rozjezdzania rowerzystow jak muchy.

                              Uważasz, że rozjeżdżanie rowerzystów stoi na równi z jazdą rowerzystów obok siebie? Nie będę pytał o młodość..

                              > > > -nie przejezdzajcie przez pasy dla pieszych
                              > >
                              > > Można przejeżdżać obok :)
                              >
                              > tego nawet nie bede komentowal...

                              Racja. Bo jak tu komentować zachowanie kogoś, kto najzwyczajniej włącza się do ruchu. Podobnie, jak kierowca zjeżdżający z chodnika na jezdnię.

                              > a z jakiej racji mamy stosowac podwojne standardy?? jak ktos na rowerze jedzie
                              > z
                              > krakowa do katowic to dlaczego niby mialby moc jechac po pijaku?

                              Mówimy o limitach. Pijany rowerzysta stanowi zagrożenie najczęściej tylko dla siebie samego (potwierdzają to statystyki). W Niemczech rowerzysta może mieć bodajże 1,6, kierowca 0,5. Prawo jest logicznie skonstruowane, bo rozróżnia zagrożenie, jakie niesie za sobą jazda danym typem pojazdu.

                              > skoro ja musze jezdzic w pasach to dlaczego wy nie musicie w
                              > kasku?

                              Bo tobie ktoś dopitolił, więc innym też trzeba dopitolić?

                              > > > -nie straszcie przechodniow
                              > >
                              > > Ależ przechodnie się rowerzystów nie boją, skoro łażą tak namiętnie po śc
                              > ieżkac
                              > > h :)
                              >
                              > wielokrotnie jezdzicie jak szaleni po zwyklych chodnikach...

                              Gdyby piesi faktycznie tak bardzo obawiali się rowerzystów, to nie chodziliby tak namiętnie drogami dla rowerów. Skoro nie boją się na ścieżkach, to nie powinni bać i na chodnikach.

                              > > > naprawde nie warto z nami rywalizowac...
                              > >
                              > > Bo?
                              >
                              > bo nie macie szans, a pozatym to zal nam was, zwlaszcza kiedy pogoda nie jest
                              > taka jaka byla w sierpniu ;]

                              Jeździłem i przy -20 i przy +40. Kwestia odpowiedniego ubioru.

                              > > > -dziecko w przyczepce na drodze w podczas szczytu nie jest niczym &
                              > #62; d
                              > > obrym
                              > >
                              > > Coraz bardziej utwierdzasz mnie w przekonaniu, że do cywilizacji, to jesz
                              > cze na
                              > > m wiele brakuje
                              >
                              > taa wsadzanie dwulatka do przyczepki i jezdzenie z nim w szcycie po ulicach
                              > duzych miast jest wyjatkowo cywilizowane...

                              Przecież pisałeś, abstrahując do określenia "miast dla ludzi", że w samochodzie też siedzi człowiek, więc o co kaman? Czy jednak potwierdzasz, że samochód nie nadaje się do współżycia w społeczeństwie?
                      • misiu-1 Re: Jak zniechęcić ludzi do rowerów 05.09.07, 10:09
                        Gość portalu: mikroos napisał(a):

                        > wyprzedzajcie nas w odległości metra

                        Nigdy nie wyprzedzam w mniejszej odległości, ale w zamian chciałbym,
                        aby rowerzyści ten 1m odległości odnosili także do siebie i nie
                        omijali stojących samochodów w odległości mniejszej niż metr.
                        • Gość: ko-yama Re: Jak zniechęcić ludzi do rowerów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.07, 10:12
                          A niby dlaczego? Znasz jakiś przepis który takie zachowanie by nakazywał? Bo tak
                          się składa, że przepis odnośnie wyprzedzania rowerzystów istnieje, a w drugą
                          stronę nie.
                          • misiu-1 Re: Jak zniechęcić ludzi do rowerów 05.09.07, 12:07
                            Gość portalu: ko-yama napisał(a):

                            > A niby dlaczego? Znasz jakiś przepis który takie zachowanie by
                            > nakazywał? Bo tak się składa, że przepis odnośnie wyprzedzania
                            > rowerzystów istnieje, a w drugą stronę nie.

                            Tak się składa, że nakazuje to sama logika. Jeżeli komuś zabrania
                            się zbliżania do Ciebie na odległość mniejszą niż x metrów, to
                            jednocześnie zakłada się, że Ty sam także będziesz utrzymywał taką
                            samą minimalną odległość.
                            W ruchu drogowym prowadzi to do sytuacji, kiedy przeciskającego się
                            w korku między samochodami rowerzysty nie może zgodnie z przepisami
                            wyprzedzić żaden inny pojazd.
                            • Gość: mikroos Re: Jak zniechęcić ludzi do rowerów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.07, 12:12
                              Tyle tylko, że nigdzie nie ma zdefiniowane, ile to jest "bezpieczna odległość" - na autostradzie będzie to kilkadziesiąt metrów, w mieście - kilka, a w sznureczku na światłach możesz kogoś niemal cmoknąć w zderzak. Wszystko jest kwestią Twojej własnej odpowiedzialności za ewentualne szkody.

                              Natomiast co do tego przeciskania się przez rowerzystów, ktoś to już wcześniej zauważył: skoro przez kilka skrzyżowań ze światłami notorycznie wymija Cię ta sama osoba, to świadczy to tylko o tym, że jedzie ona szybciej. W takm razie po co w ogóle go przeganiać zaraz za światłami, skoro i tak na następnych światłach znów trzeba będzie stać, a rowerzysta znów będzie z przodu? no sam powiedz, po co, żeby leczyć kompleksy czy ratować dumę? bo ja innego racjonalnego wytłumacznia niestety nie widzę. A roweru przeciskającego się międy samochodami, istotnie, nikt nie wyprzedzi, bo się nie zmieści. Tak samo jak nie wyprzedzasz na wąskiej drodze, bo się nie zmieścisz. pozdrawiam.
                              • misiu-1 Re: Jak zniechęcić ludzi do rowerów 05.09.07, 13:20
                                Gość portalu: mikroos napisał(a):

                                > Tyle tylko, że nigdzie nie ma zdefiniowane, ile to
                                > jest "bezpieczna odległość"

                                Owszem, jest zdefiniowane. Właśnie tam, gdzie jest mowa o jednym
                                metrze.

                                > - na autostradzie będzie to kilkadziesiąt metrów, w mieście -
                                > kilka, a w sznureczku na światłach możesz kogoś niemal cmoknąć w
                                > zderzak. Wszystko jest kwestią Twojej własnej odpowiedzialności
                                > za ewentualne szkody.

                                Nie. Przepis mówi o 1m bez względu na rodzaj drogi i miejsce.

                                > Natomiast co do tego przeciskania się przez rowerzystów, ktoś to
                                > już wcześniej zauważył: skoro przez kilka skrzyżowań ze światłami
                                > notorycznie wymija Cię ta sama osoba, to świadczy to tylko o tym,
                                > że jedzie ona szybciej. W takm razie po co w ogóle go przeganiać
                                > zaraz za światłami, skoro i tak na następnych światłach znów
                                > trzeba będzie stać, a rowerzysta znów będzie z przodu? no sam
                                > powiedz, po co, żeby leczyć kompleksy czy ratować dumę?

                                Po to, żeby nie powodować zbędnych zatorów i nie pogarszać
                                przepustowości drogi. Nie ma sensu w dostosowywaniu maksymalnej
                                prędkości wszystkich pojazdów do najwolniejszego w grupie, a to
                                właśnie postulujesz. To, że na JAKIMŚ ODCINKU jego ŚREDNIA prędkość
                                może się zbliżać do średniej prędkości pozostałych pojazdów o niczym
                                nie przesądza, bo że tak się stanie, nie wiadomo wcześniej. Jadący
                                samochodem MA PRAWO jechać szybciej niż rowerzysta, a rowerzysta NIE
                                MA PRAWA mu tego utrudniać.
                                Żałosna gadka o kompleksach i ratowaniu dumy świadczy o tych właśnie
                                problemach u tak gadającego.

                                > bo ja innego racjonalnego wytłumacznia niestety nie widzę.

                                Żeby widzieć racjonalne wytłumaczenia, trzeba najpierw umieć
                                racjonalnie myśleć.

                                > A oweru przeciskającego się międy samochodami, istotnie, nikt nie
                                > wyprzedzi, bo się nie zmieści.

                                Otóż to. A gdyby rowerzysta stanął spokojnie, jak każdy inny
                                uczestnik ruchu, za poprzedzającymi go pojazdami, żaden z nich nie
                                musiałby go wyprzedzać. Dlatego postawa rowerzysty przeciskającego
                                się między samochodami jest UTRUDNIANIEM IM RUCHU.

                                > Tak samo jak nie wyprzedzasz na wąskiej drodze, bo się nie
                                > zmieścisz. pozdrawiam.

                                Z tą różnicą, że gdyby nie postępowanie rowerzysty, w ogóle nie
                                zachodziłaby potrzeba wyprzedzania. Cały twój wywód jest najlepszą
                                ilustracją przyczyn niechęci kierowców samochodów do rowerzystów.
                                Egoizm nie jest cechą mile widzianą w żadnej społeczności.
                                • Gość: mikroos Re: Jak zniechęcić ludzi do rowerów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.07, 15:50
                                  > > Tyle tylko, że nigdzie nie ma zdefiniowane, ile to
                                  > > jest "bezpieczna odległość"
                                  >
                                  > Owszem, jest zdefiniowane. Właśnie tam, gdzie jest mowa o jednym
                                  > metrze.

                                  Jeden metr wyraźnie dotyczy samochodów. Nie ma żadnego przepisu o tym, w jakiej odległości od samochodu powinien jechać rowerzysta, gdy wymija stojący samochód. W związku z tym decyduje nadrzędna zasada, czyli elementarny rozsądek, i odpowiedzialność za błędy. Ani jednego, ani drugiego się nie wypieram.

                                  > Po to, żeby nie powodować zbędnych zatorów i nie pogarszać
                                  > przepustowości drogi. Nie ma sensu w dostosowywaniu maksymalnej
                                  > prędkości wszystkich pojazdów do najwolniejszego w grupie, a to
                                  > właśnie postulujesz. To, że na JAKIMŚ ODCINKU jego ŚREDNIA prędkość
                                  > może się zbliżać do średniej prędkości pozostałych pojazdów o niczym
                                  > nie przesądza, bo że tak się stanie, nie wiadomo wcześniej. Jadący
                                  > samochodem MA PRAWO jechać szybciej niż rowerzysta, a rowerzysta NIE
                                  > MA PRAWA mu tego utrudniać.

                                  Tylko za Chiny nie mogę zrozumieć, po co samochodziarze cisną w gaz na każdych kolejnych światłach, gdy pokonują dany odcinek codziennie i wiedzą doskonale, że na następnych światłach trzeba będzie znów hamować i czekać. Tu już nawet nie chodzi o rowerzystę, tu chodzi choćby o zwykłą oszczędność paliwa. Skoro rowerzysta swobodnie pokonuje ten odcinek z tą samą prędkością, co auta, to również bezzasadne jest wyprzedzanie w takiej sytuacji rowerzysty, bo może to stwarzać zagrożenie przy każdym takim manewrze.

                                  > Otóż to. A gdyby rowerzysta stanął spokojnie, jak każdy inny
                                  > uczestnik ruchu, za poprzedzającymi go pojazdami, żaden z nich nie
                                  > musiałby go wyprzedzać. Dlatego postawa rowerzysty przeciskającego
                                  > się między samochodami jest UTRUDNIANIEM IM RUCHU.
                                  Ależ oczywiście. Od dziś będę stał na poboczu i czekał, aż będę miał kilometr wolnego w każdą stronę, zanim w ogóle bezczelnie wtargnę na drogę. Zapominasz chyba, koleżko, że zgodnie z kodeksem rower jest PEŁNOPRAWNYM uczestnikiem ruchu. Zapewniam Cię, że nigdy z tego prawa nie zrezygnuję.

                                  > > Tak samo jak nie wyprzedzasz na wąskiej drodze, bo się nie
                                  > > zmieścisz. pozdrawiam.
                                  >
                                  > Z tą różnicą, że gdyby nie postępowanie rowerzysty, w ogóle nie
                                  > zachodziłaby potrzeba wyprzedzania. Cały twój wywód jest najlepszą
                                  > ilustracją przyczyn niechęci kierowców samochodów do rowerzystów.
                                  > Egoizm nie jest cechą mile widzianą w żadnej społeczności.
                                  Tylko tu jest ta różnica, że rowerzysta bez szkody dla innych może wysunąć się na czoło kolumny i gdyby nie nadgorliwość kierowców w gonieniu na kolejne skrzyżowanie z czerwonym światłem, sami kierowcy mieliby spokój. A tak, co 300 m wyprzedzają, gdy wiedzą doskonale, że na kolejnych światłach znów trzeba będzie wyprzedzać. I tak w kółko. Benzyny szkoda na takie gonienie na kolejne czerwone...
                                  • Gość: ko-yama Re: Jak zniechęcić ludzi do rowerów IP: *.ghnet.pl 05.09.07, 16:49
                                    > odległości od samochodu powinien jechać rowerzysta, gdy wymija stojący samochód

                                    Co do tego wszystkiego zgoda z malutkim zastrzeżeniem. Stojący samochód się
                                    omija. Poza tym OK
                                  • misiu-1 Re: Jak zniechęcić ludzi do rowerów 05.09.07, 20:59
                                    Gość portalu: mikroos napisał(a):

                                    > Jeden metr wyraźnie dotyczy samochodów. Nie ma żadnego przepisu o
                                    > tym, w jakiej odległości od samochodu powinien jechać rowerzysta,
                                    > gdy wymija stojący samochód.

                                    Właśnie ze względu na to, że samochód w każdej chwili może ruszyć, odległość 1 m
                                    powinna być utrzymywana także przez rowerzystów, w przeciwnym przypadku
                                    rowerzysta utrudnia jazdę samochodom, czyli narusza Art.3 ust.1 KD.

                                    > W związku z tym decyduje nadrzędna zasada, czyli elementarny
                                    > rozsądek, i odpowiedzialność za błędy.

                                    Elementarny rozsądek i odpowiedzialność to dokładnie to, czego brakuje
                                    rowerzystom przejeżdżającym o centymetry od stojących pojazdów.

                                    > Tylko za Chiny nie mogę zrozumieć, po co samochodziarze cisną w gaz > na
                                    każdych kolejnych światłach, gdy pokonują dany odcinek
                                    > codziennie i wiedzą doskonale, że na następnych światłach trzeba
                                    > będzie znów hamować i czekać. Tu już nawet nie chodzi o rowerzystę,
                                    > tu chodzi choćby o zwykłą oszczędność paliwa.

                                    Podejrzewam, że z rzeczy, których za Chiny nie zrozumiesz, powyższe to akurat
                                    najmniejszy problem, bo wcale nie musisz tego rozumieć. Cisną bo chcą cisnąć, a
                                    jeśli chcesz oszczędzać paliwo, oszczędzaj swoje.

                                    > Skoro rowerzysta swobodnie pokonuje ten odcinek z tą samą
                                    > prędkością, co auta, to również bezzasadne jest wyprzedzanie w
                                    > takiej sytuacji rowerzysty, bo może to stwarzać zagrożenie przy
                                    > każdym takim manewrze.

                                    Twoje rozumowanie dowodzi kompletnego braku wyobraźni. Gdyby wszyscy jeździli z
                                    maksymalną prędkością równą prędkości rowerzysty, przez miasto w ogóle nie
                                    dałoby się przejechać. Dlatego wyprzedzanie rowerzystów jest jak najbardziej
                                    zasadne, a jeśli chcesz zmniejszyć zagrożenie, nie przeciskaj się między pojazdami.

                                    > Ależ oczywiście. Od dziś będę stał na poboczu i czekał, aż będę
                                    > miał kilometr wolnego w każdą stronę, zanim w ogóle bezczelnie
                                    > wtargnę na drogę. Zapominasz chyba, koleżko, że zgodnie z kodeksem
                                    > rower jest PEŁNOPRAWNYM uczestnikiem ruchu.

                                    Koleżków poszukaj sobie z łaski swojej na ławeczce pod blokiem. Rowerzysta wcale
                                    nie jest pełnoprawnym uczestnikiem ruchu. Poczytaj sobie kodeks drogowy.

                                    > Zapewniam Cię, że nigdy z tego prawa nie zrezygnuję.

                                    Szkoda, że pamiętasz tylko o prawach, a o obowiązkach już nie.

                                    > Tylko tu jest ta różnica, że rowerzysta bez szkody dla innych może
                                    > wysunąć się na czoło kolumny

                                    Na podobnej zasadzie można napisać, że kierowca samochodu może bez szkody dla
                                    innych przejechać przez obszar zabudowany z prędkością 150km/h.

                                    > i gdyby nie nadgorliwość kierowców w gonieniu na kolejne
                                    > skrzyżowanie z czerwonym światłem, sami kierowcy mieliby spokój. A
                                    > tak, co 300 m wyprzedzają, gdy wiedzą doskonale, że na kolejnych
                                    > światłach znów trzeba będzie wyprzedzać.

                                    Nie wiedzą, bo tego przewidzieć się nie da. Mają prawo wyprzedzać, więc
                                    przyjmij, że z tego prawa nie zrezygnują.

                                    > I tak w kółko. Benzyny szkoda na takie gonienie na kolejne
                                    > czerwone..

                                    Ty kupujesz im tę benzynę? Oni mogą stwierdzić, że szkoda zdrowia na jazdę
                                    rowerem w zmiennych warunkach atmosferycznych i co? Zobowiązuje Cię to do czegoś?
                                    • Gość: ko-yama Re: Jak zniechęcić ludzi do rowerów IP: *.ghnet.pl 05.09.07, 21:11
                                      misiu-1 napisał:

                                      > Gość portalu: mikroos napisał(a):
                                      >
                                      > > Jeden metr wyraźnie dotyczy samochodów. Nie ma żadnego przepisu o
                                      > > tym, w jakiej odległości od samochodu powinien jechać rowerzysta,
                                      > > gdy wymija stojący samochód.
                                      >
                                      > Właśnie ze względu na to, że samochód w każdej chwili może ruszyć, odległość 1
                                      > m
                                      > powinna być utrzymywana także przez rowerzystów, w przeciwnym przypadku
                                      > rowerzysta utrudnia jazdę samochodom, czyli narusza Art.3 ust.1 KD.
                                      >

                                      Od razu widać, że prawnikiem nie jesteś. Ta ustawa nie nazywa się Kodeks Drogowy
                                      (jak raczysz domniemywać pisząc KD) tylko Prawo o Ruchu Drogowym i zaręczam Ci,
                                      że nikt przy zdrowych zmysłach omijania stojącego pojazdu nie interpretuje w
                                      kategoriach "utrudniania jazdy". (To dopiero byłoby nielogiczne "Oskarżony
                                      utrudniał jazdę stojącego pojazdu")


                                      > > W związku z tym decyduje nadrzędna zasada, czyli elementarny
                                      > > rozsądek, i odpowiedzialność za błędy.
                                      >
                                      > Elementarny rozsądek i odpowiedzialność to dokładnie to, czego brakuje
                                      > rowerzystom przejeżdżającym o centymetry od stojących pojazdów.

                                      Rozsądek nakazuje zachować bezpieczny odstęp proporcjonalnie do prędkości
                                      względnej, masy pojazdu i zwrotności innych uczestników ruchu. Rower nie rozwija
                                      zawrotnych prędkości, jest mały i ma małą masę co za tym idzie przy omijaniu
                                      stojącego pojazdu może poruszać się bliżej niż samochód wyprzedzający rower.
                                      • misiu-1 Re: Jak zniechęcić ludzi do rowerów 05.09.07, 21:42
                                        Gość portalu: ko-yama napisał(a):

                                        > Od razu widać, że prawnikiem nie jesteś. Ta ustawa nie nazywa się
                                        > Kodeks Drogowy (jak raczysz domniemywać pisząc KD) tylko Prawo o
                                        > Ruchu Drogowym

                                        I cóż z tego wynika? Zrozumiałeś, o co chodziło?

                                        > i zaręczam Ci, że nikt przy zdrowych zmysłach omijania stojącego
                                        > pojazdu nie interpretuje w kategoriach "utrudniania jazdy". (To
                                        > dopiero byłoby nielogiczne "Oskarżony utrudniał jazdę stojącego
                                        > pojazdu")

                                        Utrudniasz jazdę nie stojącemu pojazdowi, tylko ruszającemu z miejsca w chwili,
                                        kiedy o włos od niego znajduje się lekceważący zasady bezpieczeństwa rowerzysta.

                                        > Rozsądek nakazuje zachować bezpieczny odstęp proporcjonalnie do
                                        > prędkości względnej, masy pojazdu i zwrotności innych uczestników
                                        > ruchu. Rower nie rozwija zawrotnych prędkości, jest mały i ma małą
                                        > masę co za tym idzie przy omijaniu stojącego pojazdu może poruszać
                                        > się bliżej niż samochód wyprzedzający rower.

                                        Minimalna odległość, jaką musi zachowywać kierowca pojazdu wynika bezpośrednio z
                                        niestabilności ruchu roweru, a nie samochodu. Im mniejsza prędkość roweru, tym
                                        większe ryzyko utraty równowagi. Trzeba też pamiętać, że na drodze zdarzają się
                                        nierówności, które wpływają znacznie bardziej na ruch roweru niż samochodu.
                                        Dlatego nieprawdą jest, że rowerzysta może bez ryzyka przejeżdżać bliżej.
                                        • Gość: mikroos Re: Jak zniechęcić ludzi do rowerów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.07, 21:50
                                          Ustalmy jasno: dobór odległości, którą kierujący uzna za bezpieczną, zależy wyłącznie od niego. Nie da się ustalić z góry, czy metr to już ok, czy może 117 cm, czy może 43 cm. Wszystko zależy od sytuacji i od wyczucia rowerzysty, od jego zdolności manewrowania. Jeśli ja jako rowerzysta czuję, że jestem w stanie bezpiecznie wyminąć samochód, to:

                                          1. mam do tego prawo
                                          2. za wszelkie szkody ponoszę pełną odpowiedzialność

                                          Nie ma żadnego przepisu, który regulowałby w jakikolwiek sposób zakaz omijania samochodów, które stoją na czerwonym świetle. Za to art. 28 PoRD wskazuje wyraźnie: "3. Kierującemu pojazdem zabrania się: (...) 4) omijania pojazdu oczekującego na otwarcie ruchu przez przejazd, jeżeli wymagałoby to wjechania na część jezdni przeznaczoną dla przeciwnego kierunku ruchu.". Tylko tyle jest w tym temacie napisane. Skoro ustawa nie zabrania, to zezwala.
                                        • Gość: ko-yama Re: Jak zniechęcić ludzi do rowerów IP: *.ghnet.pl 06.09.07, 06:38
                                          >
                                          > Utrudniasz jazdę nie stojącemu pojazdowi, tylko ruszającemu z miejsca w chwili,
                                          > kiedy o włos od niego znajduje się lekceważący zasady bezpieczeństwa rowerzysta
                                          > .

                                          Ruszanie z miejsca jest manewrem, który wymaga od kierującego wcześniejszego
                                          upewnienia się czy może go bezpiecznie wykonać.

                                          >
                                          > Minimalna odległość, jaką musi zachowywać kierowca pojazdu wynika bezpośrednio
                                          > z
                                          > niestabilności ruchu roweru, a nie samochodu. Im mniejsza prędkość roweru, tym
                                          > większe ryzyko utraty równowagi. Trzeba też pamiętać, że na drodze zdarzają się
                                          > nierówności, które wpływają znacznie bardziej na ruch roweru niż samochodu.
                                          > Dlatego nieprawdą jest, że rowerzysta może bez ryzyka przejeżdżać bliżej.

                                          Może, bo to wyprzedzający bierze pod uwagę możliwości zmiany kierunku ruchu
                                          pojazdu wyprzedzanego a nie na odwrót.
                                    • Gość: mikroos Re: Jak zniechęcić ludzi do rowerów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.07, 21:15
                                      > Właśnie ze względu na to, że samochód w każdej chwili może ruszyć, odległość 1
                                      > m
                                      > powinna być utrzymywana także przez rowerzystów, w przeciwnym przypadku
                                      > rowerzysta utrudnia jazdę samochodom, czyli narusza Art.3 ust.1 KD.

                                      Powtarzam, że ustawa nigdzie nie reguluje odległości, więc i Ty mi jej nie narzucaj. Zbliżam się na tyle, na ile JA uważam, że będzie bezpiecznie - dokładnie tak samo jest przecież w czasie normalnej jazdy. Poza tym chyba uroiłeś sobie, że rowerzyści wymijają auta, które właśnie dostały zielonego światła, bo to kolejna legenda, której potwierdzenia jeszcze nigdy nie widziałem.

                                      > Rowerzysta wcale nie jest pełnoprawnym
                                      > uczestnikiem ruchu. Poczytaj sobie kodeks drogowy.

                                      Ależ oczywiście, że jest. Jest takim samym pojazdem, tylko, że napędzanym siłą ludzkich mięśni.

                                      > > Zapewniam Cię, że nigdy z tego prawa nie zrezygnuję.
                                      >
                                      > Szkoda, że pamiętasz tylko o prawach, a o obowiązkach już nie.
                                      Nie bój się, pamiętam. nie oceniaj mnie, skoro się nigdy na ulicy nie spotkaliśmy. Nie znoszę takich uogólnień.

                                      > Na podobnej zasadzie można napisać, że kierowca samochodu może bez szkody dla
                                      > innych przejechać przez obszar zabudowany z prędkością 150km/h.
                                      Tyle, że chyba nie umiesz przeczytać ze zrozumieniem słów "bez szkody dla innych"


                                      > Nie wiedzą, bo tego przewidzieć się nie da. Mają prawo wyprzedzać, więc
                                      > przyjmij, że z tego prawa nie zrezygnują.

                                      No więc Ty przyjmij w takim razie, że ja przewiduję jako rowerzysta, że zdążę na następnych światłach być pierwszy i cisnę się do przodu, skoro mogę ten manewr wykonać bezpiecznie i mijając od lewej. Mam przecież prawo.
                                • Gość: turysta Re: Jak zniechęcić ludzi do rowerów IP: *.szczecin.mm.pl 05.09.07, 18:12
                                  misiu-1 napisał:

                                  > Nie. Przepis mówi o 1m bez względu na rodzaj drogi i miejsce.

                                  Mówi o minimalnym odstępie przy wyprzedzaniu pojazdu jednośladowego.
                                  Ale skoro naciskasz: uważasz, że ten 1 metr jest odległością bezpieczną przy np. wyprzedzaniu rowerzysty przez ciężarówkę z różnicą prędkości rzędu kilkudziesięciu km/h? Bo mi się nie wydaje..

                                  > Po to, żeby nie powodować zbędnych zatorów i nie pogarszać
                                  > przepustowości drogi.

                                  Przepustowość drogi w miastach akurat w najmniejszym stopniu zależy od tego, czy wciśniesz gaz do dechy.

                                  > Nie ma sensu w dostosowywaniu maksymalnej
                                  > prędkości wszystkich pojazdów do najwolniejszego w grupie, a to
                                  > właśnie postulujesz.

                                  Postuluje się o to, by nie wyprzedzać rowerzystów, mając przed sobą korek, czerwone światło, niepotrzebne skreślić. Namęczysz się, a i tak rowerzysta najprawdopodobniej zniweczy twoje dzieło. I potem będziesz miał pretekst, żeby wylewać swe złości na forum.

                                  > To, że na JAKIMŚ ODCINKU jego ŚREDNIA prędkość
                                  >> może się zbliżać do średniej prędkości pozostałych pojazdów o niczym
                                  > nie przesądza,

                                  To nie tylko jakiś odcinek, tylko średnia prędkość dotycząca śródmieścia w każdym większym mieście. W Szczecinie średnia prędkość przejazdu w godzianch szczytu wynosi ok. 24km/h i maleje..

                                  > bo że tak się stanie, nie wiadomo wcześniej.

                                  Nie wiesz, że w godzinach ruchu tworzą się korki. Cóż za błoga nieświadomość.

                                  > Jadący
                                  > samochodem MA PRAWO jechać szybciej niż rowerzysta, a rowerzysta NIE
                                  > MA PRAWA mu tego utrudniać.

                                  I vice versa.

                                  > Otóż to. A gdyby rowerzysta stanął spokojnie, jak każdy inny
                                  > uczestnik ruchu, za poprzedzającymi go pojazdami,żaden z nich nie
                                  > musiałby go wyprzedzać.

                                  Gdyby te pojazdy chwilę wcześniej nie wyprzedzały rowerzysty, to nie musiałyby go ponownie wyprzedzać. Po za tym, nie jestem idiotą. Stanę za jakimś samochodem, to obok mnie wciśnie się następny.
                                  Poza tym - dlaczego ma stać w korku razem z blachosmrodami i wąchać spaliny?

                                  > Dlatego postawa rowerzysty przeciskającego
                                  > się między samochodami jest UTRUDNIANIEM IM RUCHU.

                                  Rowerzysta też jest UCZESTNIKIEM RUCHU. Zakładanie, że tylko samochody tworzą ruch, jest zapyziałem, zgniłym egoizmem, żeby nie nazwać tego dosadniej.
                                  • misiu-1 Re: Jak zniechęcić ludzi do rowerów 05.09.07, 21:29
                                    Gość portalu: turysta napisał(a):

                                    > Mówi o minimalnym odstępie przy wyprzedzaniu pojazdu
                                    > jednośladowego. Ale skoro naciskasz: uważasz, że ten 1 metr jest
                                    > odległością bezpieczną przy np. wyprzedzaniu rowerzysty przez
                                    > ciężarówkę z różnicą prędkości rzędu kilkudziesięciu km/h? Bo mi
                                    > się nie wydaje.

                                    Rozmawiamy właśnie o minimalnej odległości.

                                    > Przepustowość drogi w miastach akurat w najmniejszym stopniu zależy
                                    > od tego, czy wciśniesz gaz do dechy.

                                    Przepustowość drogi w miastach zależy w znacznym stopniu od dynamiki jazdy,
                                    zatem i od wciśnięcia gazu wtedy, kiedy trzeba, np. przy ruszaniu spod świateł.
                                    Po to, żeby na jednej zmianie zdążyło przejechać dziesięć a nie pięć samochodów.
                                    I wcale niekoniecznie do dechy. Żeby wyprzedzić rower jest to zupełnie niepotrzebne.

                                    > Postuluje się o to, by nie wyprzedzać rowerzystów, mając przed sobą
                                    > korek, czerwone światło, niepotrzebne skreślić. Namęczysz się, a i
                                    > tak rowerzysta najprawdopodobniej zniweczy twoje dzieło. I potem
                                    > będziesz miał pretekst, żeby wylewać swe złości na forum.

                                    Ruszając z jednych świateł najczęściej nie jesteś w stanie przewidzieć, na jakie
                                    trafisz na następnym skrzyżowaniu, dlatego powyższy postulat jest bezzasadny.
                                    Kiedy sam przestaniesz wylewać swoje złości na forum, wtedy może spostrzeżesz,
                                    że inni wcale tego nie robią, tylko spokojnie upominają się o przestrzeganie
                                    przepisów także przez rowerzystów.

                                    > To nie tylko jakiś odcinek, tylko średnia prędkość dotycząca
                                    > śródmieścia w każdym większym mieście. W Szczecinie średnia
                                    > prędkość przejazdu w godzianch szczytu wynosi ok. 24km/h i maleje..

                                    Rowerzyści przepychają się nie tylko w godzinach szczytu.

                                    > Nie wiesz, że w godzinach ruchu tworzą się korki. Cóż za błoga
                                    > nieświadomość.

                                    j.w.

                                    > I vice versa.

                                    Co vice versa? To nie samochody utrudniają ruch rowerów przeciskając się między
                                    nimi, tylko na odwrót, więc nie ma żadnego vice versa.

                                    > Gdyby te pojazdy chwilę wcześniej nie wyprzedzały rowerzysty, to
                                    > nie musiałyby go ponownie wyprzedzać.

                                    Gdyby pojazdy nie wyprzedzały rowerzysty, korki byłyby znacznie dłuższe.

                                    > Po za tym, nie jestem idiotą. Stanę za jakimś samochodem, to obok
                                    > mnie wciśnie się następny.

                                    To się szanownemu panu tylko tak zdaje. Naruszanie przepisów przez innych
                                    użytkowników drogi w niczym nie usprawiedliwia Ciebie.

                                    > Poza tym - dlaczego ma stać w korku razem z blachosmrodami i wąchać
                                    > spaliny?

                                    Dlatego, że zdecydował się jechać po drodze - z dobrodziejstwem inwentarza. Czy
                                    sformułowanie "blachosmrody" pomaga Ci w jakiś sposób kanalizować swoje złości?

                                    > Rowerzysta też jest UCZESTNIKIEM RUCHU.

                                    Dlatego też ma obowiązki z tego wynikające.

                                    > Zakładanie, że tylko samochody tworzą ruch, jest zapyziałem,
                                    > zgniłym egoizmem, żeby nie nazwać tego dosadniej.

                                    Wylewaj, wylewaj.
                                    • Gość: turysta Re: Jak zniechęcić ludzi do rowerów IP: *.szczecin.mm.pl 05.09.07, 23:11
                                      misiu-1 napisał:

                                      > Rozmawiamy właśnie o minimalnej odległości.

                                      Przejedź się rowerem po jakiejś ulicy, ja cię wyprzedzę czymś dużym, z różnicą prędkości rzędu chociażby 20, 30km/h pozostawiając kilkanaście cm na jakiekolwiek manewry, to może zrozumiesz, dlaczego od przepisy określają minimalną odległość przy wyprzedzaniu pojazdu jednośladowego. Ja jakoś nie mam żadnego stresu (siedząc w samochodzie) związanego z jazdą w korku motocyklisty lub rowerzysty. Zapewniam Ciebie, że rowerzysta i motocyklista zdaje sobie sprawę z ryzyka jazdy w korku i wie, że to on ryzykuje uszczerbkiem na zdrowiu, a nie ty, okuty blachami. Dlatego w korku jedzie się zazwyczaj w okolicach jak 20, 30km/h, by mieć szansę na jakikolwiek manewr.

                                      > > Przepustowość drogi w miastach akurat w najmniejszym stopniu zależy
                                      > > od tego, czy wciśniesz gaz do dechy.
                                      >
                                      > Przepustowość drogi w miastach zależy w znacznym stopniu od dynamiki jazdy,
                                      > zatem i od wciśnięcia gazu wtedy, kiedy trzeba, np. przy ruszaniu spod świateł.

                                      Praktyka pokazuje, że wielu kierowców przy zielonym szuka dopiero drążka.

                                      > Po to, żeby na jednej zmianie zdążyło przejechać dziesięć a nie pięć samochodów
                                      > .

                                      Z autopsji wiem, że samochody doganiają mnie najczęściej dopiero za skrzyżowaniem. I to nie dlatego, że kierowcy zachowują ostrożność wobec mnie. Tylko dlatego, że ślamazarnie ruszają spod świateł.
                                      Nie ma znaczenia, czy samochody są za mną, czy przede mną. Nawet, jak stoi przede mną, to najczęściej po zapaleniu się zielonego światła, muszę czekać aż ruszy (czasami ruszam bez względu na to, czy zdążył już znaleźć tę dźwignię zmiany biegów. Po prostu go omijam i jadę przed siebie). Kierowcy czekający na światłach nierzadko zajęci są rozmową z pasażerami, gadaniem przez telefon.

                                      > > Postuluje się o to, by nie wyprzedzać rowerzystów, mając przed sobą
                                      > > korek, czerwone światło, niepotrzebne skreślić. Namęczysz się, a i
                                      > > tak rowerzysta najprawdopodobniej zniweczy twoje dzieło. I potem
                                      > > będziesz miał pretekst, żeby wylewać swe złości na forum.
                                      >
                                      > Ruszając z jednych świateł najczęściej nie jesteś w stanie przewidzieć, na jaki
                                      > e
                                      > trafisz na następnym skrzyżowaniu, dlatego powyższy postulat jest bezzasadny.

                                      Nie jest bezzasadny, bo często dotyczy skrzyżowań, na których widać sytuację na kolejnych krzyżówkach. Ale wielu kierowców jest tak zaaferowanych wyprzedzeniem rowerzysty, że dalej, niż kilkanaście metrów, wzrokiem nie sięgną.
                                      Jeśli skrzyżowania oddalone są o kilka kilometrów, to z reguły rowerzysta już cię nie dogoni, chyba, że byłby jakiś wielki korek - ale wtedy rowerzysta cię ominie, wyprzedzi i tyle go będziesz widział.

                                      > Kiedy sam przestaniesz wylewać swoje złości na forum, wtedy może spostrzeżesz,
                                      > że inni wcale tego nie robią, tylko spokojnie upominają się o przestrzeganie
                                      > przepisów także przez rowerzystów.

                                      Najpierw wskażesz podstawę prawną, zabraniającą omijania pojazdów stojących w korkach.

                                      > > To nie tylko jakiś odcinek, tylko średnia prędkość dotycząca
                                      > > śródmieścia w każdym większym mieście. W Szczecinie średnia
                                      > > prędkość przejazdu w godzianch szczytu wynosi ok. 24km/h i maleje..
                                      >
                                      > Rowerzyści przepychają się nie tylko w godzinach szczytu.

                                      Ja się przepycham tylko wtedy, gdy wiem, że stojąc na końcu nie zdążę przejechać w jednym cyklu świetlnym. Zresztą o czym my w ogóle dyskutujemy. Gdyby dać kierowcom jezdnię szerokości 10 pasów, to też wypełniliby każdą wolną lukę. Może to wina rowerzystów, że samochody przewożące najczęściej samego kierowcę muszą zajmować tyle przestrzeni?

                                      > > I vice versa.
                                      >
                                      > Co vice versa? To nie samochody utrudniają ruch rowerów
                                      > przeciskając się między
                                      > nimi, tylko na odwrót, więc nie ma żadnego vice versa.

                                      Nie zawsze jest tyle miejsca, żeby się w korku przedrzeć rowerem. Są pewne granice. Ponadto, chcąc, nie chcąc, jadąc w korku trzeba jechać wolniej.

                                      > > Gdyby te pojazdy chwilę wcześniej nie wyprzedzały rowerzysty, to
                                      > > nie musiałyby go ponownie wyprzedzać.
                                      >
                                      > Gdyby pojazdy nie wyprzedzały rowerzysty, korki byłyby znacznie
                                      > dłuższe.

                                      Skoro rowerzysta dogania samochód, który go przed chwilą wyprzedził, to chyba logiczne jest, że gdyby samochód nie wyprzedził rowerzysty, to dojechaliby do skrzyżowania w tym samym czasie?


                                      > To się szanownemu panu tylko tak zdaje. Naruszanie przepisów przez innych
                                      > użytkowników drogi w niczym nie usprawiedliwia Ciebie.

                                      Szanownemu panu tak się ne zdaje, tylko szanowny pan wie to z autopsji. Jak nie stanę na środku pasa, to zawsze się ktoś wpierdzieli obok. Że też nie bierzesz pod uwagę, że zamiast rowerem, mógłbym pojechać samochodem, a wtedy przepustowość spadłaby jeszcze bardziej. Nie to, żebym się martwił o korki, bo to jedna z tych sytuacji, gdzie rowerzysta może bezpiecznie się przeturlać po jezdni, ale nie sposób nie zauważyć, że o jeden samochód na drodze mniej jest z korzyścią dla wszystkich.

                                      > > Poza tym - dlaczego ma stać w korku razem z blachosmrodami i wąchać
                                      > > spaliny?
                                      >
                                      > Dlatego, że zdecydował się jechać po drodze - z dobrodziejstwem inwentarza. Czy
                                      > sformułowanie "blachosmrody" pomaga Ci w jakiś sposób kanalizować swoje złości?

                                      Określenie "blachosmród" oddaje jedynie główne cechy tego pojazdu. I tak. Jeżdżę również blachosmrodem, ale nie traktuję tego w kategorii fetyszu.

                                      > > Rowerzysta też jest UCZESTNIKIEM RUCHU.
                                      >
                                      > Dlatego też ma obowiązki z tego wynikające.
                                      >
                                      > > Zakładanie, że tylko samochody tworzą ruch, jest zapyziałem,
                                      > > zgniłym egoizmem, żeby nie nazwać tego dosadniej.
                                      >
                                      > Wylewaj, wylewaj.

                                      Nie muszę wylewać. Nigdy nie byłem sfrustrowany zakorkowanymi drogamm. Jadę po prostu przed siebie i tyle. Natomiast nie podoba mi się fetyszyzacja samochodu i traktowanie innych uczestników na drogach z pozycji masy.
                                    • Gość: ko-yama Re: Jak zniechęcić ludzi do rowerów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.09.07, 07:53
                                      misiu-1 napisał:
                                      > Dlatego, że zdecydował się jechać po drodze - z dobrodziejstwem inwentarza. Czy
                                      > sformułowanie "blachosmrody" pomaga Ci w jakiś sposób kanalizować swoje złości?
                                      >

                                      Sformułowanie "blachosmrody" jest szeroko stosowane i przyjęło się już dawno na
                                      pl.rec.rowery. Poza tym trafnie oddaje nieekologiczny charakter tego środka
                                      transportu, a to jest faktem, a na fakty nie ma się co obrażać.
                            • Gość: ko-yama Re: Jak zniechęcić ludzi do rowerów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.07, 12:42
                              Nie. To rzeczą wyprzedzającego jest utrzymanie właściwego odstępu, a PoRD
                              wyraźnie precyzuje jedynie sytuację gdy wyprzedzany jest rowerzysta. O
                              wyprzedzaniu samochodu przez rowerzystę nie ma słowa.

                              A skoro rowerzysty w korku wyprzedzić sie zgodnie z PoRD nie da to znaczy, że
                              nie powinno się tego robić.
                              • misiu-1 Re: Jak zniechęcić ludzi do rowerów 05.09.07, 13:32
                                Gość portalu: ko-yama napisał(a):

                                > Nie. To rzeczą wyprzedzającego jest utrzymanie właściwego odstępu,
                                > a PoRD wyraźnie precyzuje jedynie sytuację gdy wyprzedzany jest
                                > rowerzysta. O wyprzedzaniu samochodu przez rowerzystę nie ma słowa.

                                Nie litera, a duch prawa jest rzeczą podstawową. Rowerzysta ma
                                zachować BEZPIECZNĄ odległość. Skoro w innym miejscu ta odległość
                                jest określona precyzyjnie i to właśnie ze względu na właściwości
                                jednośladu, należy z tego wyciągnąć odpowiednie wnioski.

                                > A skoro rowerzysty w korku wyprzedzić sie zgodnie z PoRD nie da to
                                > znaczy, że nie powinno się tego robić.

                                Ale skoro to działanie rowerzysty doprowadza do utrudnienia ruchu
                                innym pojazdom, to znaczy, że rowerzysta łamie zasady ruchu. W
                                szczególności art.3 ust.1 Ustawy Prawo o ruchu drogowym.

                                "Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze są obowiązani
                                zachować ostrożność albo gdy ustawa tego wymaga - szczególną
                                ostrożność, unikać wszelkiego działania, które mogłoby spowodować
                                zagrożenie bezpieczeństwa lub porządku ruchu drogowego, ruch ten
                                utrudnić albo w związku z ruchem zakłócić spokój lub porządek
                                publiczny oraz narazić kogokolwiek na szkodę. Przez działanie
                                rozumie się również zaniechanie."
                                • Gość: ko-yama Re: Jak zniechęcić ludzi do rowerów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.07, 13:44
                                  Co nie jest zabronione jest dozwolone. Obowiązuje litera. Duch prawa ma
                                  znaczenie tam gdzie istnieją problemy interpretacyjne.

                                  > Ale skoro to działanie rowerzysty doprowadza do utrudnienia ruchu
                                  > innym pojazdom, to znaczy, że rowerzysta łamie zasady ruchu. W
                                  > szczególności art.3 ust.1 Ustawy Prawo o ruchu drogowym.
                                  >
                                  > "Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze są obowiązani
                                  > zachować ostrożność albo gdy ustawa tego wymaga - szczególną
                                  > ostrożność, unikać wszelkiego działania, które mogłoby spowodować
                                  > zagrożenie bezpieczeństwa lub porządku ruchu drogowego, ruch ten
                                  > utrudnić albo w związku z ruchem zakłócić spokój lub porządek
                                  > publiczny oraz narazić kogokolwiek na szkodę. Przez działanie
                                  > rozumie się również zaniechanie."

                                  Naciągane. W ten sposób wszyscy stojący w korku łamią przepisy bo utrudniają
                                  ruch. Puknij się w łepetynę a potem zastanów nad fundamentami prawa. Jeśli jakiś
                                  czyn nie jest zabroniony to nie można ścigać obywatela za to, że tak czyni.
                                  • misiu-1 Re: Jak zniechęcić ludzi do rowerów 05.09.07, 14:15
                                    Gość portalu: ko-yama napisał(a):

                                    > Co nie jest zabronione jest dozwolone. Obowiązuje litera. Duch
                                    > prawa ma znaczenie tam gdzie istnieją problemy interpretacyjne.

                                    Właśnie mamy z tym do czynienia. Litera mówi, że masz obowiązek
                                    zachować BEZPIECZNY odstęp, a duch pozwala to zinterpretować jako 1m.

                                    > Naciągane. W ten sposób wszyscy stojący w korku łamią przepisy bo
                                    > utrudniająruch.

                                    Nie. Zupełnie nie w ten sposób. Rowerzysta może, nie rezygnując z
                                    jazdy, postepować tak, żeby swoim działaniem nie powodować
                                    utrudnienia ruchu, a kierowca samochodu nie ma takiej możliwości.

                                    > Puknij się w łepetynę a potem zastanów nad fundamentami prawa.
                                    > Jeśli jakiś czyn nie jest zabroniony to nie można ścigać obywatela
                                    > za to, że tak czyni.

                                    Sam się puknij, bo widać, że nie umiesz czytać. Skoro jest napisane
                                    otwartym tekstem, że jesteś zobowiązany do nieutrudniania ruchu
                                    innym, to jak możesz pisać, że czyn utrudniający innym ruch nie jest
                                    zabroniony? Jest zabroniony.
                                    • Gość: ko-yama Re: Jak zniechęcić ludzi do rowerów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.07, 15:39
                                      > Gość portalu: ko-yama napisał(a):
                                      >
                                      > > Co nie jest zabronione jest dozwolone. Obowiązuje litera. Duch
                                      > > prawa ma znaczenie tam gdzie istnieją problemy interpretacyjne.
                                      >
                                      > Właśnie mamy z tym do czynienia. Litera mówi, że masz obowiązek
                                      > zachować BEZPIECZNY odstęp, a duch pozwala to zinterpretować jako 1m.

                                      W przypadku roweru, którego rozmiary są mniejsze niż samochodu odstęp ten jest
                                      odpowiednio mniejszy.

                                      > > Naciągane. W ten sposób wszyscy stojący w korku łamią przepisy bo
                                      > > utrudniająruch.
                                      >
                                      > Nie. Zupełnie nie w ten sposób. Rowerzysta może, nie rezygnując z
                                      > jazdy, postepować tak, żeby swoim działaniem nie powodować
                                      > utrudnienia ruchu, a kierowca samochodu nie ma takiej możliwości.

                                      Jazda zgodnie z przepisami nie jest utrudnieniem. To po prostu korzystanie ze
                                      swych praw. Tak samo stojący w korkach korzystają ze swych praw.
                                      • misiu-1 Re: Jak zniechęcić ludzi do rowerów 05.09.07, 21:52
                                        Gość portalu: ko-yama napisał(a):

                                        > W przypadku roweru, którego rozmiary są mniejsze niż samochodu
                                        > odstęp ten jest odpowiednio mniejszy.

                                        Ten odstęp jest określony w taki sposób ze względu na właściwości ruchu
                                        jednośladu, a nie samochodu. Dlatego w przypadku roweru nie jest mniejszy.
                                        Chodzi o to, że rowerzysta może nagle zmienić tor jazdy. To, że w Twoim egoizmie
                                        interesuje Cię tylko, czy jadący samochód Cię nie zahaczy, a ryzyko uszkodzenia
                                        stojącego samochodu Cię nie obchodzi, jest właśnie przyczyną niezgody.

                                        > Jazda zgodnie z przepisami nie jest utrudnieniem. To po prostu
                                        > korzystanie ze swych praw. Tak samo stojący w korkach korzystają ze
                                        > swych praw.

                                        O to właśnie chodzi, że omijając w odległości mniejszej niż 1m utrudniasz jazdę
                                        samochodom, a to jest naruszenie przepisów. Stojący w korku ich nie naruszają.
                                        • Gość: ko-yama Re: Jak zniechęcić ludzi do rowerów IP: *.ghnet.pl 06.09.07, 06:35
                                          misiu-1 napisał:

                                          > Gość portalu: ko-yama napisał(a):
                                          >
                                          > > W przypadku roweru, którego rozmiary są mniejsze niż samochodu
                                          > > odstęp ten jest odpowiednio mniejszy.
                                          >
                                          > Ten odstęp jest określony w taki sposób ze względu na właściwości ruchu
                                          > jednośladu, a nie samochodu. Dlatego w przypadku roweru nie jest mniejszy.
                                          > Chodzi o to, że rowerzysta może nagle zmienić tor jazdy. To, że w Twoim egoizmi
                                          > e
                                          > interesuje Cię tylko, czy jadący samochód Cię nie zahaczy, a ryzyko uszkodzenia
                                          > stojącego samochodu Cię nie obchodzi, jest właśnie przyczyną niezgody.

                                          Gdyby ustawodawca chciał by tak to rozumiano napisałby wprost, że rowerzysta
                                          może wyprzedzać i być wyprzedzanym w odległości nie mniejszej niż jeden metr.
                                          Skoro w jedną stronę narzucił ograniczenie a w drugą nie to znaczy, że w tym
                                          drugim przypadku odległość bezpieczna może być mniejsza. Ponadto właściwości
                                          ruchu jednośladu są takie, że może w sposób nagły zmienić kierunek ruchu ale to
                                          kierujący rowerem ma nad tym kontrolę. Stąd też wyprzedzający rowerzystę
                                          samochodem musi zachować większy odstęp. W odwrotnej sytuacji możliwość nagłej
                                          zmiany kierunku ruchu wyprzedzanego pojazdu jest mniejsza stąd też ustawodawca
                                          nie narzucił specjalnych ograniczeń.

                                          >
                                          > > Jazda zgodnie z przepisami nie jest utrudnieniem. To po prostu
                                          > > korzystanie ze swych praw. Tak samo stojący w korkach korzystają ze
                                          > > swych praw.
                                          >
                                          > O to właśnie chodzi, że omijając w odległości mniejszej niż 1m utrudniasz jazdę
                                          > samochodom, a to jest naruszenie przepisów. Stojący w korku ich nie naruszają.
                                          >

                                          Nie mam siły po raz kolejny tłumaczyć Ci tego samego. Nawet najgłupszy krawężnik
                                          z drogówki nie interpretuje tego tak jak Ty.

                                          Stojący w korkach też utrudniają a omijanie przez rowerzystę w odległości
                                          mniejszej niż 1 m jest tak samo zgodne z przepisami jak ich jazda.
                                    • Gość: turysta Re: Jak zniechęcić ludzi do rowerów IP: *.szczecin.mm.pl 05.09.07, 18:20
                                      > Skoro jest napisane
                                      > otwartym tekstem, że jesteś zobowiązany do nieutrudniania ruchu
                                      > innym, to jak możesz pisać, że czyn utrudniający innym ruch nie
                                      > jest zabroniony? Jest zabroniony.

                                      Dlaczego policja nie karze mandatami kierowców stojących w korkach? Przecież to też jest utrudnianie ruchu.

                                      Podpowiem Ci, jeśli nie łapiesz: kierowcy stoją w korkach, bo nie mają fizycznie możliwości do dalszej jazdy. Rowerzysta jedzie wolniej, bo nie ma fizycznie możlwości do szybszej jazdy. Oczekujesz, że rowerzysta nie będzie utrudniał ruchu - bądź konsekwentny i oczekuj tego samego od wszystkich uczestników ruchu.
                • Gość: raj Re: Jak zniechęcić ludzi do rowerów IP: *.ruc.lama.net.pl 05.09.07, 12:44
                  > to co powiesz o takich odmiencach, takich jak ja, ktorzy 4 razy w tygodniu
                  > jezdza na basen SAMOCHODEM ?? musze sie przesiasc na rower, bo jak nie to co ??

                  Kolo mojego bloku jest klub fitness.
                  Zawsze smieszyly (i smiesza nadal) mnie panie, ktore przyjezdzaja do tegoz klubu
                  SAMOCHODAMI, zeby pocwiczyc.
                  Gdyby zamiast samochodami jezdzily rowerami, to juz by do tego klubu nie musialy
                  chodzic...
                  • Gość: mikroos Re: Jak zniechęcić ludzi do rowerów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.07, 12:55
                    No ale sam wypowiedz głośno te słowa... rower - to brzmi tak zwyczajnie, a fitness - to jest dopiero exclusive! ;>
      • Gość: raj Re: Jak zniechęcić ludzi do rowerów IP: *.ap.krakow.pl 05.09.07, 20:01
        > ja dość często dojeżdżam na rowerze do pracy do Skawiny, a mieszkam na Ruczaju.
        > niby odcinek krótki, ale bywa gorąco. ścieżki rowerowej pewnie nie doczekam się
        > w tym kierunku nigdy...a kierowcy bardzo miłe jest kiedy ktoś wyprzedza cię z
        > prędkością powyżej 120 km/h w odległości 15 cm (przepisy o ruchu drogowym
        > wymagają 1 metra), lub 50km/h w tej samej odległości, lecz zapomina że spotkani
        > e
        > z naczepą nie jest niczym przyjemnym..nie raz zostałem już wypchnięty z drogi
        > przez takich...szkoda epitetów..

        No właśnie. W samym Krakowie tak naprawdę wcale nie jeździ się na rowerze aż tak
        źle - generalnie, pomijając pewne powszechne grzechy kierowców wobec rowerzystów
        (np. wjeżdżanie z podporządkowanej lub włączanie się do ruchu prosto przed
        jadący rower albo parkowanie na ścieżkach rowerowych) to mozna powiedzieć, że
        ogólnie rowerzysta jest jako tako respektowany jako uczestnik ruchu.
        Zdecydowanie gorzej jest na drogach wylotowych do podkrakowskich miejscowości.
        Jadąc tymi drogami odnoszę wrażenie, że są one całkowicie opanowane przez
        dresiarnię w "wypasionych furach", dla której największą satysfakcją jest
        rozjechanie rowerzysty... :( Niezłą łamigłówką jest znalezienie takiej trasy,
        którą da się w miarę spokojnie i bezpiecznie wyjechać z Krakowa...

        Co do jazdy z Ruczaju do Skawiny, jeżeli czasem potrzebuję pojechać tą trasą, to
        jadę ul. Spacerową (mała uliczka na tyłach psychiatryka w Kobierzynie, skręca
        się w nią z Babińskiego tuż przed światłami), wiaduktem nad autostradą do
        Sidziny, a następnie Prażmowskiego - Petrażyckiego - Korabnicką do Skawiny.
        Trasa chyba trochę dłuższa niż główną drogą, ale zdecydowanie bezpieczniejsza.
    • Gość: krakus Ja jeżdże na rowerze, autem i chodze po Krakowie IP: *.kolornet.pl 03.09.07, 23:26
      i powiem że kazdy jest chamem. Chamem są kierowcy wymuszający
      pierwszeństwo samochodami w centrum na rowerach i ludziach. Chamami
      są rowerzyści jadący środkiem i chamami są piesi wymuszający
      pierwszeństwo na kierowcach. Metro, obwodnice autostradowe w koło
      miasta oraz parkingi podziemne w centrum. To jest rozwiązanie.
      • Gość: rowerzysta Re: Ja jeżdże na rowerze, autem i chodze po Krako IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.07, 16:49
        Chamstwem NIE jest to, że rowerzysta jedzie środkiem pasa lub nie na krawędzi jezdni. Kochani kierowcy to NIE jest nasza złośliwość, po prostu dla mnie bezpieczna strefa, krawędź jezdni zaczyna się tam gdzie ma ona płaską, nie zanieczyszczoną powierzchnię, bez studzienek co 30 metrów i kocich łbów.

        Rozumiem, że mam się trzymać prawej krawędzi i w razie natrafienia na którąś z ww. przyjemności próbować, z narażeniem życia, omijać przeszkodę wjeżdżając nagle na środek pasa?
      • Gość: mikroos Re: Ja jeżdże na rowerze, autem i chodze po Krako IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.09.07, 17:12
        O, na takiego właśnie posta w tej dyskusji czekałem :) To jest akurat święta prawda - w każdej grupie trafi się na oszołomów, ale też w każdej jest sporo fajnych ludzi :)

        Do kierowców: jeśli kiedykolwiek będziecie się przymierzali do niebezpiecznego wyprzedzania, to polecam manewr, który mnie spotkał niestety tylko jeden raz: kierowca wyprzedzał mnie przy średniej widoczności (rano jeszcze było, mgła, czy coś takiego) i wymijając mnie cichutko dosłownie dotykał klaksonu, żebym go słyszał, i krótkimi sygnałami ostrzegał mnie aż do momentu, gdy pojawił się w moim polu widzenia. Aż nie sposób nie podziękować i nie pomachać takiemu człowiekowi! Ten manewr nie kosztuje kierowców dużo wysiłku, a może ułatwić życie wszystkim. A rowerzyści z kolei, starajcie się zjeżdżać na prawo, gdy to możliwe, nawet na wydłużonych zjazdach na stacje benzynowe, machnijcie wtedy ręką, żeby wyprzedzali - zrobi to 1 czy 2 kierowców, to już zawsze coś! NIE MUSIMY ZE SOBĄ WALCZYĆ!!!
    • Gość: da się? da się!! Jak zniechęcić ludzi do rowerów IP: *.isk.net.pl 03.09.07, 23:45
      w Gdańsku dosłownie WSZĘDZIE sa ścieżki rowerowe :) a na dodatek- nikt z pieszych na nie nie wchodzi!!
      (może się to wydawać dziwnym stwierdzeniem ale u nas po ścieżkach rowerowych ciągną tłumy przechodniów, więc rowerzyści sa zmuszeni jeździc slalomem między pieszymi ;/ )

      skoro tam sie da to znaczy że jest to realne i do zrobienia :) bierzmy przykład z Gdańska!!
      • Gość: ćwiru piesi na ścieżkach IP: *.ghnet.pl 03.09.07, 23:51
        ja mam prosty sposób edukacyjny na pieszych na ścieżkach..kiedy widzę, że włażą
        na ścieżkę bezmyślnie, to albo hamuję z piskiem opon tuż za nimi..albo
        przelatuję 30km/h w odległości 10cm..nie stosuję tej zasady jedynie do dzieci i
        ludzi w podeszłym wieku..wtedy staram się zwracać uwagę..ale co za tym idzie
        maksymalnie w... mnie rowerzyści, którzy jadą chodnikiem jeśli mają ścieżkę..to
        działa w dwie strony
        • Gość: kr Re: piesi na ścieżkach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.07, 00:01
          > w... mnie rowerzyści, którzy jadą chodnikiem jeśli mają ścieżkę..

          Albo jadą ulicą mając niezłą ścieżkę (np.Zwierzyniecki - Kapelanka)
          • Gość: krk masakrycznie bylejakie IP: *.2-0.pl 04.09.07, 01:15
            > Albo jadą ulicą mając niezłą ścieżkę (np.Zwierzyniecki - Kapelanka)

            niezła to taka mająca mniej niż 100 dziur i krawężników na 100 metrów bieżących? No bo szczerze, jedyne porządnie wybudowane drogi rowerowe wzdłuż ulic w Podgórzu, to nieoznakowane fragmenty przy Konopnickiej. Reszta kwalifikuje się do "recyclingu".

            Osobiście też bym wolał, by porządne drogi rowerowe zachęcały rowerzystów do niejeżdżenia ulicami - tak jest np. miejscami w Gdańsku. Skoro rowerzyści u nas jednak wybierają ulice, to te drogi muszą być masakrycznie bylejakie i blokowane systemem czerwonych świateł.
            • Gość: kr Re: masakrycznie bylejakie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.07, 14:44
              > Osobiście też bym wolał, by porządne drogi rowerowe zachęcały
              > rowerzystów do niejeżdżenia ulicami

              Ścieżka to nie jest zachęta.
              Ścieżka to jest OBLIG - jest ścieżka = NIE WOLNO jechać ulicą.
              • Gość: mikroos Re: masakrycznie bylejakie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.09.07, 17:15
                Niekoniecznie. PORD zezwala na złamanie przepisu, gdy wymagają tego względy bezpieczeństwa - jeśli np. ścieżka wygląda tak, jak w paru miejscach w Szczecinie, że korzenie drzew podniosły poziom kostki o prawie 10 cm (i nikt, mimo zgłoszeń, nie robi z tym nic od 5 lat), to w takich miejscach też zjeżdżam na moment na ulicę. Czasem po prostu nie da się jechać :/
        • chavez6 10cm, 30km/h 04.09.07, 18:00
          Gość portalu: ćwiru napisał(a):

          > ja mam prosty sposób edukacyjny na pieszych na ścieżkach..kiedy widzę, że włażą
          > na ścieżkę bezmyślnie, to albo hamuję z piskiem opon tuż za nimi..albo
          > przelatuję 30km/h w odległości 10cm..nie stosuję tej zasady jedynie do dzieci i
          > ludzi w podeszłym wieku..wtedy staram się zwracać uwagę..ale co za tym idzie
          > maksymalnie w... mnie rowerzyści, którzy jadą chodnikiem jeśli mają ścieżkę..to
          > działa w dwie strony

          Z tym "przypominaniem o pierwszeństwu" trzeba uważać, sam tak często robię, ale
          nie jak mi się spieszy. Wiadomo, dzieci i osoby nierozgarnięte lepiej omijać z
          daleka, bo moga być nieprzewidywalne, ale "normalnie" to jedyne rozwiązanie
          jakie przychodzi mi do głowy.

          A jak mi się spieszy i widzę, ze zapie****** ścieżką, to wjeżdżam na chodnik,
          u mnie w mieście jest takie miejsce, gdzie ścieżka jest "na skróty", a chodnik
          "na około". Więcej niż połowa ludzi pcha się na ścieżkę, ja jak sobie tamtędy
          jadę, to podobnie - jade ze zwykłą prędkością, dohamowuję i mijam ludzi w
          odległości paru centymetrów po trawniku. Myślę, że wojna pieszy-rowerzysta
          byłaby szybko zażegnana w jeden sposób: namalowanie większej ilości poziomych
          znaków rowerowych i w miejscach "krytycznych"/"newralgicznych" postawienie
          znaków zakazu ruchu pieszych, oczywiście jeśli będą sobie je zlewać to nic nie
          da, ale nie będą sie mogli tłumaczyć "bo nie wiedziałem".

          Czasami wkurząjace jest jeszcze to, że położą szarą kostkę i czerwoną i tyle.
          0 oznaczeń, wtedy taki pieszy co rower ma zakurzony w piwnicy nie wie, że jak
          idzie po czerwonym, to coś go morze rozjechać.
        • Gość: heniu brawo i pewnie masz pretensja jakies do kierowcow IP: *.chello.pl 04.09.07, 18:45
          ze chamy ;]
          • chavez6 Re: brawo i pewnie masz pretensja jakies do kiero 04.09.07, 19:22
            ja nie: bo po ulicy jeżdżę tylko tam gdzie jest mniejszy ruch, mam prawo jazdy i
            krew mnie zalewa, jak se jedzie pijaczek na składaczku a za nim kolejka 10-ciu
            samochodów. Jeśli słyszę za sobą samochód jadąc rowerem to albo przepuszczam go
            (wskakując na chodnik, albo dojeżdżając do krawężnika), albo staram narzucić się
            szybsze tempo, żeby się nie wlekli (ale to jest skuteczne tylko przy
            ograniczeniach do 20/30/40, bo 50 bez kolarzówki da się tylko z górki).

            Jeśli ścieżka się kończy i jestem zmuszony poruszać się chodnikiem to staram się
            być przewidywalny dla pieszych i ustępuję im pierwszeństwa, w centrum miasta
            gdzie są szerokie chodniki ładowanie się na ulicę nie ma sensu, ale zwykle
            chodniki są malutkie i trzeba ludziom ustępować/zwalniać itp, zawsze jest to
            bezpieczniejsze niż bycie wyprzedzanym parę cm od siebie z różnicą
            kilkudziesięciu km/h. Jeżdżąc po chodniku hamulce i opony muszą mieć maksimum
            sprawności, bo pieszy potrafią być nieprzewidywalni i zawsze trzeba założyć
            bezpieczną poprawkę parudziesięciu cm, na ich ewentualny nagły skok w bok.
        • Gość: K. Re: piesi na ścieżkach IP: *.direct-adsl.nl 04.09.07, 23:48
          A dzwonek masz?
          • Gość: ko-yama Re: piesi na ścieżkach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.07, 09:18
            Piesi dzwonki olewają. Do ich wyobraźni niektórych przemówić można zwykle
            dopiero wtedy jak się mocniej w nich puknie. Najbardziej durne są matki z
            wózkami. Ma taka tej samej szerokości chodnik, ale nie! Ona woli po drodze dla
            rowerów. Tylko w takiej sytuacji głupio potrącić bo w końcu co takie dziecko
            winne, że ma matkę debilkę?
            • Gość: tegi_yebaka Re: piesi na ścieżkach IP: *.net136.okay.pl 05.09.07, 11:55
              taaa, olewaja. wiekszosc "miszczow" rowerowych nie posiada, z tego co zauwazylem w wyposazeniu dzwonka. chyba obciach, czy co?
              cale szczescie, ze rowerzysci to w wiekszosci watle, wychudle typy, ktorych latwo zyebac do spodu i usadzic, jak mu sie za duzo wydaje.
        • allbundy a ja stosuje taka technike koles na rowerze... 05.09.07, 18:48
          ktory mnie potracil laduje w radiowozie
          • Gość: mikroos Re: a ja stosuje taka technike koles na rowerze.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.07, 21:06
            Kurczę, jak to jest, robię 30 km dziennie i jakoś nigdy jeszcze nie widziałem tych legendarnych potrąceń samochodów przez rowerzystów? Tyle się już nasłuchałem, a jakoś ani mnie, ani żadnemu z moich kolegów (ani kierowcy, ani rowerzyście) się to nigdy nie zdarzyło.
    • Gość: maus Jak zniechęcić ludzi do rowerów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.09.07, 01:04
      Piesi na ścieżkach rowerowych są rzeczywiście irytujący, ale niestety coraz
      częściej można spotkać także zaparkowane na nich samochody (powszechne np. na
      ul. Klimeckiego). Ciekawe, że w tym przypadku straż miejska jest jakby mniej
      gorliwa...
    • Gość: niedzielny rowerzy Jak zniechęcić ludzi do rowerów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.07, 02:41
      Rowerem nie jeździłem od wielu lat, ale w tym roku 7-letni syn
      osiągnął wystarczającą sprawność, aby wspólnie wybrać się na dłuższe
      wycieczki (do 10 km). Oczywiście unikamy jezdni, wybieramy chodniki,
      jesteśmy skazani na światła wzbudne, krawężniki, dziury w
      chodnikach, pieszych tarasujących ścieżki rowerowe w okolicy
      przystanków, samochody parkujące na chodnikach i pozostawiające 50
      cm na przejazd. Rzeczywiście - tragedia.

      Najbardziej denerwujące (także pieszych) są przejazdy/przejścia
      przez skrzyżowania ze światłami wzbudnymi. Dlaczego jeśli pośrodku
      jest zostawiona wyspa naciśnięcie przycisku nie włącza zielonego
      światła na obu częścich przejścia. Czy projektant wyobraża sobie, że
      rowerzysta lub pieszy chce na ogół spędzić miłe 30 min na wysepce, a
      jeśli przypadkowo chciałby kontynuować, to powinien kolejny raz
      podjechać do słupa, wjechać na dodatkowy krawęznik, zatrzymać się,
      położyć stopy na ziemi, wychylić i nacisnąć upragniony przycisk.
      Potem jeszcze 45 sekund oczekiwania i można jechać 10 m dalej...
      Realizacja skrętu w lewo (pokonujemy 4 nitki ulic) trwa w sumie 5
      min.
      • Gość: pinus Re: Jak zniechęcić ludzi do rowerów IP: *.ghnet.pl 04.09.07, 03:15
        z ulgą wróciłam z Trójmiasta do mojego Krakowa, gdzie najważniejszy
        jest zamyślony przechodzień :), w życiu nie widziałam, żeby
        rowerzyści się tak panoszyli jak tam, ze ścieżki rowerowej sama
        schodzę, ale jak jest wspólna to "sorry Batory" ale ja mam
        pierwszeństwo,
        szczególnie gratuluję poprzednikowi kóry przejeżdża 10 cm od
        przechodnia, kilka dni temu miałam taki "świst" gdy ... stałam przy
        okienku do kiosku z córkami i dzięku Bogu że byłyśmy prawie
        przytulone do lady, a młodszą miałyśmy między sobą, nie chcę myśleć
        co by było gdyby zrobiła choć krok w tył w tym momencie a mogła
        chociaż była trzymana za rękę, nawet długość ramienia dalej i mogło
        się skończyć ciężkim wypadkiem, to zdarzenie jednak miało miejsce w
        Krakowie
    • o90 a kto powiedzial ze rower jest dobry 04.09.07, 04:44
      rozumiem nowa opce propagandy
      odchyl na punkcie ocieplenia
      itd

      ale rowerzysta ( czyli ruchomy cel ) pomimo calego szcunku dla braku wydzielin ,
      ma bardzo mala strefe zgniotu

      nie placi podatku od swojego hobby

      nie widze powodu aby jezdzil po chodniku
      bo chodnik dla pieszych

      na ulicy robi za dawce organow

      a wiec sciezki rowerowe

      moment ale kto za ro zaplaci ????

      moze niech zaplaca hobbicsci rowerzysci

      nie widze powodu dla ktorego ja (podatnik) mam placic

      bo niby dlaczego ?

      /a sciezki dla czolgow, a sciezki dal hulajnog, a ladowiska dla lotni itd itd/

      masz hobby ?( green peace, aborcja, zadymy, pederastia) to za nie plac
      dlaczego ja zwykly szaraszek - filatelista mam placic za Twoje hobby?
      • Gość: Szymon Wawszczak Re: a kto powiedzial ze rower jest dobry IP: *.kolornet.pl 04.09.07, 08:26
        To moze nie budujmy chodnikow? Czy piesi-hobbysci placa za chodniki? Jesli ktos
        ma hobby chodzic to niech zaplaci za chodnik! Absurdalne? Jestem podatnikiem
        takim samym jak Ty, mam prawo jazdy i samochod i PLACA za drogi, idac do sklepu
        PLCACE vat, majac pieniadze na koncie PLACE podatek, a gmnie Krakow (ktora
        opiekuje sie laskawie drogami) PLACE np przy spadku, wiec laskawie nie truj bo
        ZAPLACILEM za sciezki rowerowe.
        • o90 Re: a kto powiedzial ze rower jest dobry 04.09.07, 12:03
          a za sciezki czolgowe tez zaplaciles ?

          droga i chodnik
          droga dla pojazdow
          chodnik dla pieszych

          jezeli bedziemy mnozyc powierzchnie dla kazdego typu transportu
          pojdziemy z torbami

          to co robimy sciezki czolgowe
          mam uroczy tank

          • Gość: PS Re: a kto powiedzial ze rower jest dobry IP: *.gdynia.mm.pl 04.09.07, 13:08
            ja tam też wolę jeździć rowerem po szosie i ciarki mnie przechodzą jak słyszę ze
            będzie nowa śmieszka... bo widzę już kostkę, krawężniki i esy floresy itp.

            Natomiast na twoim miejscu swoje roszczenia o płacenia za hobby skierowałbym
            właśnie do kierowców i samochodów. O ile mniej wydatków by szło na
            infrastrukturę, opiekę zdrowotną i jakie miasto byłoby przyjazne jakby wszyscy
            korzystali z komunikacji publicznej, z rowerów i chodzili pieszo. Ale nie,
            każden musi w swojej blaszance jechać. Bo tak. Bo on pan. Jeden kierowiec -
            jedna smrodząca blaszanka 2m na 4m. :|

            • maaac Re: a kto powiedzial ze rower jest dobry 04.09.07, 17:45
              Znasz hasło o tym: "kto jest wszystkiemu winien?"
              Odpowiedź jest prosta: "żydzi", "masoni" i "cykliści".
              Prześledź posty twojego adwersarza a zrozumiesz dla czego nie lubi
              rowerów.
            • Gość: heniu 30% budzetu to wplywy z akcyzy na benzyne IP: *.chello.pl 04.09.07, 18:52
              wiec zapewne nie byloby nawet na dotowanie tej komunikacji miejskiej...
              • Gość: mikroos Re: 30% budzetu to wplywy z akcyzy na benzyne IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.09.07, 18:58
                Niekoniecznie. Policz koszty poruszania się samochodów po drogach, policz koszty "utraconej szansy", gdy ginie na drodze człowiek w wieku produkcyjnym, policz koszty budowy dróg (na które przecież i tak wydajemy za mało - a i tak już teraz nie zwracają się z podatku drogowego). Pamiętaj, że poza tymi 30%, które rzeczywiście wpłacacie, wyciągacie z budżetu dużą kasę na pokrycie kosztów używania przez Was aut.
                • Gość: heniu Re: 30% budzetu to wplywy z akcyzy na benzyne IP: *.chello.pl 04.09.07, 19:05
                  mialbys racje gdyby nie skala... z kasy z akcyzy jakies kilkanascie procent
                  faktycznie idzie na same drogi i infrastrukture z nimi zwiazana reszta idzie na
                  szpitale szkoly wojsko policje, a nawet na sciezki rowerowe. sluchaj ja nie
                  jestem przeciwnikiem rowerow, ale nie tworzcie jakiejs propagandy ze wszyscy
                  musza jezdzic rowerami bo jak nie to sa nieumyslnymi mordercami...
                  • Gość: mikroos Re: 30% budzetu to wplywy z akcyzy na benzyne IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.09.07, 19:18
                    No ale ja właśnie o tym mówię. Akcyza wcale nie pokrywa kosztów budowy dróg. Poza tym pamiętaj, że akcyza nie jest podatkiem drogowym, tylko podatkiem od dóbr luksusowych - za rower też płacisz akcyzę, za kosmetyki tak samo. Akcyza nie jest rekompensatą za niszczenie dróg!
                    • Gość: heniu Re: 30% budzetu to wplywy z akcyzy na benzyne IP: *.chello.pl 04.09.07, 19:26
                      za rower placisz wat pewnie ty zaplaciles okolo 300pln za swoje dwa kolka, ja
                      tyle place na miesiac!!
                      • Gość: turysta Re: 30% budzetu to wplywy z akcyzy na benzyne IP: *.szczecin.mm.pl 05.09.07, 00:02
                        Gość portalu: heniu napisał(a):

                        > za rower placisz wat pewnie ty zaplaciles okolo 300pln za swoje
                        > dwa kolka,

                        400zł za rower miejski (żeby zminimalizować straty po ewentualnej kradzieży :) oraz 3500zł za rower rekreacyjno-sportowy. Nie liczyłem, ale rower to nie perpetum mobile. Co około 6000, 7000km (u mnie rok czasu), trzeba zmienić łańcuch kasetę. Klocki się zużywają, dętki się przebijają, opony się niszczą (podejrzewam, że dużo szybciej, niż w samochodzie). Smarowidła trzeba kupować. Odzienie trzeba częściej prać. Żryć trzeba więcej. :) Jak to wszystko zliczysz, to może uzbierać się ładna sumka, z której do budżetu odprowadzany jest podatek. Nie wyjdzie to pewnie tak dużo, jak za samochód, ale stosownie do zniszczeń, jakie czyni rower, stosownie do ciężkości wypadków, jakie powoduje, sądzę, że rowerzysta płaci wystarczająco dużo.

                        Jeśli ktoś patrzy na drogi tylko przez pryzmat akcyzy zawartej w paliwie, to sorry, ale ma strasznie ograniczony punkt widzenia.
                        • Gość: heniu Re: 30% budzetu to wplywy z akcyzy na benzyne IP: *.chello.pl 05.09.07, 00:29
                          swoje ograniczenie wlasnie dowiodles powyzszym postem ;]
      • Gość: Rafał a Ty płacisz za to, żę chodzisz chodnikami? IP: 62.233.251.* 04.09.07, 18:08
        a Ty płacisz za to, że chodzisz chodnikami?

        Drogi Szarczaku
        płacisz na zasiłki dla bezrobotnych (o ile pracujesz);
        płacisz za wystawne życie polityków (i to naprawdę dużo);
        płacisz za leżenie na pryczy więźniów;

        to zlituj się i daj na ścieżkę, przynajmniej będziesz miał swiadomość, że zrobiłeś coś co może uratować komuś życie.

        Były rowerzysta (podobno koty mają siedem żyć, ja raczej ich nie posiadam).
        • Gość: kurier Re: a Ty płacisz za to, żę chodzisz chodnikami? IP: *.aster.pl 04.09.07, 20:26
          moim zdaniem miejsce parkingowe powinno kosztowac min. 10 zł za
          godzine np. w calym centrum duzego miasta , potracenie pieszego badz
          rowerzysty 5000 tys mandatu, postuj w niedozwolonym miejscu 1000
          zl , i wtedy ruch by sie zmiejszyl a ludzie przesiedli by sie z
          samochodow na komunikacje miejska rowery badz skutery. sprawa
          naprawde jest banalna.
          • Gość: hehe Re: a Ty płacisz za to, żę chodzisz chodnikami? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.07, 23:24
            A moim zdaniem rowerzysta powinien płacić 5000zł mandatu za
            wyprzedzanie samochodów po prawej, 1000zł za jazdę po przejściach
            dla pieszych, 2000zł za jazdę po chodnikach, 8000 zł za jazdę pod
            prąd na jednokierunkowej. I wtedy wypadków z udziałem rowerzystów
            praktycznie by nie było bo w 90% przypadków sprawcami są oni sami.
            • Gość: turysta Re: a Ty płacisz za to, żę chodzisz chodnikami? IP: *.szczecin.mm.pl 05.09.07, 00:08
              > I wtedy wypadków z udziałem rowerzystów
              > praktycznie by nie było bo w 90% przypadków sprawcami są oni sami.

              Ciekawe.. Mam raport szczecińskiej policji, z którego wynika, że w 2006 roku w Szczecinie, w wypadkach z udziałem rowerzystów, tylko nieco ponad 30% spowodowali sami rowerzyści.. WIęc tak jakby twoja teoria nie pasuje.
              • Gość: heniu Re: a Ty płacisz za to, żę chodzisz chodnikami? IP: *.chello.pl 05.09.07, 00:31
                tak jakby, wlasnie tylko tak jakby, bo ja mam tu mozesz wierzyc lub nie, slonia
                w karafce.
                • Gość: mikroos Re: a Ty płacisz za to, żę chodzisz chodnikami? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.07, 00:52
                  A mimo to fakt pozostaje faktem, że większość wypadków powodują kierowcy.
                • Gość: turysta Re: a Ty płacisz za to, żę chodzisz chodnikami? IP: *.szczecin.mm.pl 05.09.07, 23:35
                  Gość portalu: heniu napisał(a):

                  > tak jakby, wlasnie tylko tak jakby, bo ja mam tu mozesz wierzyc
                  > lub nie, slonia w karafce.


                  Heniu potrzebuje faktów. A proszę cię bardzo:


                  www.szczecin.mm.pl/~rower64/policja_pismo.jpg

                  Krótko: rowerzyści byli sprawcami 14 wypadków. Rowerzyści byli ofiarami w 38 wypadkach. Wynika z tego, że z winy rowerzystów, wypadków z ich udziałem było niespełna 37%.

      • Gość: odSerca Re: a kto powiedzial ze rower jest dobry IP: *.acn.waw.pl 04.09.07, 18:19
        a mnie sie nie podoba ze ty zyjesz. pozatym place podatki pajacu...
      • Gość: heniu masz 100% racji!! IP: *.chello.pl 04.09.07, 18:50
      • Gość: Mati Re: a kto powiedzial ze rower jest dobry IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.07, 18:50
        > nie widze powodu dla ktorego ja (podatnik) mam placic

        Może z tego, że 100 rowerów więcej na mieście to 100 osób mniej w samochodach i
        autobusach. Sam rowerem już nie jeżdżę, ale jestem jak najbardziej za
        ułatwieniami dla rowerzystów: żeby rowery nie musiały utrudniać życia
        samochodom, ale też żeby więcej osób nimi jeździło, co w oczywisty sposób
        zmniejszy korki. Nienawiść kierowców samochodów do rowerzystów i motocyklistów
        to kretynizm - dzisiaj naprawdę samochód luksusem nie jest i ten sam człowiek,
        co jedzie jednośladem, mógłby równie dobrze siedzieć w samochodzie i wydłużać korek.
        • Gość: war034@op.pl Re: a kto powiedzial ze rower jest dobry IP: *.chello.pl 05.09.07, 10:09
          oni by się przesiedli do autek , tylko mały problem ,tańsza kaszanka
          i browar niż paliwko , ubezpieczenie , naprawy itp.
      • Gość: gordon to nie takie proste jak Ci się wydaje IP: *.acn.waw.pl 04.09.07, 22:33
        Konkretny przykład: dojeżdżam dość często rowerem do pracy. Płacę PIT w
        Warszawie, czyli w gminie, która utrzymuje drogi, po których jeżdżę. Sporo
        kolegów z pracy dojeżdża samochodami z innych miejscowości, inni nie mieli
        ochoty zameldować się w miejscu stałego pobytu. Płacą VAT i akcyzę za benzynę,
        ale to idzie na budżet centralny, nie na drogi lokalne. Ich drogi finansuję ja.
        I ja też korzystam z dróg rowerowych, po których zwyczajnie nie da się jeździć
        rowerem szosowym (a bardzo chciałbym). Na dodatek oni dokładają się do ogromnych
        korków, wydłużając czas przejazdu lokalnym podatnikom.

        Czyli co? Wprowadzić opłaty za wjazd do miasta dla osób spoza stolicy? A może
        obniżyć PIT i sprzedawać karnety na jazdę po mieście - osobne dla rowerzystów,
        osobne dla kierowców samochodów? Czy wtedy osiągniemy tę idealną sprawiedliwość,
        o której marzysz?
    • Gość: janek Jak zniechęcić ludzi do rowerów IP: 82.160.10.* 04.09.07, 05:24
      przede wszystkim kultura i tolerancja nie wiem od czego to zależy ale np. w
      Londynie na pasach wyznaczonych dla autobusów ,taxi wolno poruszać się rowerami
      a jazda rowerem przez skrzyżowanie na czerwonym świetle jest czymś normalnym w
      obecności policji oczywiście w ramach zdrowego rozsądku bez wymuszeń porostu nic
      nie jedzie to jadą na czerwonym oczywiście (tylko i wyłącznie na rowerach) a w
      Polsce nie wolno jechać przez przejście dla pieszych na zielonym świetle Pewnie
      Anglia to nie cywilizowany kraj sto lat za murzynami i z murzynami i nie wiedzą
      co to prawo i sprawiedliwość (bez aluzji)
      a pasami ruchu poruszają się wszystkimi
    • Gość: Styczeń 19 2005 Doputy w krakowie Żądzi Jan Tajster Zapomnijcie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.09.07, 07:17
      To chore miasto !!!!!!!!!!!!!!!!!!!11
      Czerwona zaraza
      • Gość: taki jeden Re: Doputy w krakowie Żądzi Jan Tajster Zapomnij IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.07, 13:08
        Obawiam się, że większym problemem jest profesor Starowicz, obecnie
        wiceprezydent Krakowa odpowiedzialny za transport. Ten facet ma pełną świadomość
        bycia profesorem od dróg i transportu (Politechniki) w wszystkimi tego
        konsekwencjami (czytaj: nadyma się) i wiedzę sprzed co najmniej 30 lat. To jest
        kompromitacja.

        Oczywiście majster leśniczy to też problem.
    • Gość: pikuś Jak zniechęcić ludzi do rowerów IP: 62.111.149.* 04.09.07, 08:26
      Nie ma się co oszukiwać, po prostu jesteśmy narodem buraków. Nie dla
      nas miasta, samochody, kultura. Bo jesteśmy burakami i tak nas
      postrzega Europa. Dlatego też nie mieszajmy gówna z piaskiem i nie
      porównujmy Wiednia do Krakowa, itp. Ile jeszcze potrzeba pokoleń by
      to zmienić. Sam dojeżdżam rowerem do pracy i za każdym razem jest
      to "walka o przetrwanie". Nie sądzę by coś się w najbliższym czasie
      zmieniło.
      • Gość: peru' Re: Jak zniechęcić ludzi do rowerów IP: *.crowley.pl 04.09.07, 09:20
        wieden jeden, praga maga, kraków miasto :) hehehehehe
      • Gość: marta Re: Jak zniechęcić ludzi do rowerów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.07, 23:08
        zgadzam sie z tym artykułem w 100%!!!niestety ale jechałam w tym roku rowerkiem
        przez Kraków ścieżek szukałam ale ich jakoś nie było widać...co stwierdzam z
        przykrością:( I jeszcze kierowcy autobusów, którzy chyba w ten dzień mieli
        ochotę zrobić krzywdę jakiemuś rowerzyście...co prawda ciśnienie mi sie
        podniosło jak nagle wyjechał 10 cm przede mną autobus, którego mijałam jak stał
        na przystanku...jakby trzy sekundy zrobiły mu dużą różnicę...ale muszę
        powiedzieć, że gdy jechałam chodnikami (bo tam autobusów nie ma, to ludzie byli
        bardzo uprzejmi i ustępowali miejsca:) więc wielk8ie dzięki dla wszystkich
        pieszych z Krakowa!!
    • Gość: Yankiel Jak zniechęcić ludzi do rowerów IP: *.crowley.pl 04.09.07, 08:36
      O co te kłótnie? Idzie jesień i zima na rowerze się jeździć nie
      będzie dało. Poza tym nigdy nie zrozumiem rowerzystów jeżdzących po
      Krakowie - nie żal im zdrowia? Powietrze jest straszliwie
      zanieczyszczone spalinami i pyłem, jazda na rowerze przyspiesza
      oddech i wymusza wdychanie większej ilości tej zabójczej mieszanki!
      Opamiętajcie się - chcecie pojeździć zdrowo jedźcie za miasto!
      W mieście można najwyżej jeździć wtedy jak wiatr nie jest od strony
      ulicy albo w masce przeciw gazowej.
      Zrozumiem jeszcze ludzi dojeżdzających, ale niedzielnych wycieczek
      po mieście na rowerze nie zrozumiem nigdy - i to jeszcze z małymi
      dziećmi.
      • Gość: Skogkatt Re: Jak zniechęcić ludzi do rowerów IP: *.net.autocom.pl 04.09.07, 14:59
        Rozumiem, że z domu do samochodu przemieszczasz się w masce
        przeciwgazowej, a na spacer chodzisz w kombiznezonie
        przeciwchemicznym, a Ci naiwniacy co chodzą bez takowych np. po
        Rynku to biedacy, którzy nie wiedzą jak mało życia im zostało.
        • Gość: tomznh Re: Jak zniechęcić ludzi do rowerów IP: *.icm.edu.pl 04.09.07, 16:22
          Ale on nie udaje tak jak ty, że robi to dla zdrowia.
    • Gość: ko-yama Re: Jak zniechęcić ludzi do rowerów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.09.07, 08:43
      Kolejny punkt tej wyliczanki. Jeśli można poprowadzić drogę dla rowerów prosto,
      równolegle dla chodnika to lepiej jest poprowadzić ją slalomem tak by
      zmaksymalizować liczbę przecięć z chodnikiem. (Przykład - droga rowerowa w
      okolicach Akademii Pedagogicznej i ul. Piastowskiej).

      Nie należy przycinać okolicznych krzewów. Jest wtedy szansa, że rozrosną się
      tak, że ani rowerzysta ani nawet pieszy nie będzie w stanie przecisnąć się pod
      zwisającymi gałęziami. (Przykład - ten sam co powyżej oraz odcinek przy Reymonta
      w okolicy TS Wisła)
      • Gość: franek Od mostu Zwierzynieckiego do Salwatora - ZENADA IP: *.ericsson.net 04.09.07, 09:35
        Jak budowali most Zwierzyniecki, to wyznaczyli sciezki rowerowe.
        Czlowiek sobie jedzie taka sciezka, myslac, ze kulturalnie dojedzie
        na Salwator. Przecina ulice, przejezdzajac po specjalnie dla niego
        przygotowanych pasach. Nastepnie sciezka kieruje go na ulice gdzie
        przy prawej krawedzi jedzie jakies 50 metrow. Nagle sciezka sie
        urywa i widzimy znak "zakaz poruszania sie rowerow". W tym momencie
        powinnismy sie jakos ewakuowac, ale nie ma gdzie. Na lewo zjechac
        nie ma jak, bo nie ma wyznaczonego przejscia a ulica jest bardzo
        ruchliwa. Na prawo tym bardziej, bo jestesmy przy metrowej skarpie,
        na ktora trzebaby bylo sie dopiero wdrapac z rowerem. Zenada!
        • Gość: p. Re: Od mostu Zwierzynieckiego do Salwatora - ZENA IP: *.chello.pl 04.09.07, 11:50
          To nie jet zakaz - ten znak to 'koniec nakazu jazdy rowerem' i oznacza po
          prostu koniec sciezki wylacznie dla rowerow - od tego miejsca zaczyna sie
          wspolna droga.
          • Gość: franek Re: Od mostu Zwierzynieckiego do Salwatora - ZENA IP: *.ericsson.net 04.09.07, 12:27
            No faktycznie, pomylilem sie. Wyszlo, ze sie na znakach nie znam :(
            Ale mimo wszystko uwazam, ze jest to chore rozwiazanie zwlaszcza
            teraz, jak dorobili 3 pas ruchu dla samochodow i rowerzysci nie maja
            na tej drodze prawa bytu. Zreszta z mojej obserwacji wynika, ze
            rowerzysci raczej tamtedy nie jezdza, bo nie lubia byc zatrzasnieci
            miedzy sznurkiem aut a skarpa. Nie dziwie im sie.
    • krakszczur Jak zniechęcić ludzi do rowerów 04.09.07, 09:27
      Artykuł jest celny, ale można jeszcze coś dodać.

      Np. jadę w pewnej odległości od krawężnika, aby nie stracić koła w i tak
      zatkanych studzienkach ściekowych(ukrytych na głębokości 05m.) koleiny po
      parkujących samochodach też solidne. Obok mnie mógł by kołować B52, ale koleś za
      mną w polonezie nie może mnie wyprzedzić, bo ma za mało miejsca, za nim kolejka,
      trąbią radośnie.
      Na drugi dzień mogę być zadowolony. W tym samym miejscu wyprzedza mnie miejski
      autobus komunikacji zastępczej, widać, że kierowca dba o czas pasażerów,
      dopier..la między 80 a 90, brakowało mu do mnie circa 30cm.

      Oczywiście jest druga strona medalu. Młodzi szaleńcy na rowerach zawadzający o
      pieszych. Panie i Panowie, którzy odnawiają po 40 latach umiejętności, aby
      "załapać zdrówka" i wyczyniają groteskowe figury.

      Przejechałem po Krakowie ze 30 tys. kilometrów, użytkowo i dlatego, że lubię,
      ponadto zgodnie z przepisami.
      Teraz jest zdecydowanie niebezpieczniej niż przed laty. Lawinowo przybywa
      samochodów, kierowcy bardzo kiepscy, jezdnie co raz gorsze. Rowerzyści budzą
      naturalną agresję stojących w korkach samochodziarzy (bo dlaczego oni też nie
      stoją?). Piesi bronią chodników jak Niemcy Monte Cassino, ale za to te dziwne
      fragmenty ścieżek uważają za wygodniejsze od chodników. Na Kopernika rowerzyści
      nagminnie zasuwają ścieżką pod prąd.
      Ogólny poziom dialogu i odnoszenia się do siebie adekwatny do umiejętności
      komunikacyjnych.
      Zabawne, rzadkie przypadki życzliwości i szacunku do człowieka najczęściej
      demonstrują cudzoziemcy, lub rodacy po długich pobytach za granicą. U nas,
      kultura miejska, podszyta jest niestety rustykalną.
      Od czasu gdy zostałem potrącony przez zmęczonego kierowcę, ze 100% jego winą,
      uważam, że rower jest w Kraku sportem extremalnym. Oczywiście nie chodzi o to,
      aby zginąć mając rację. Trzeba bronić życia, lepiej żeby 3 sądziło, niż 6
      niosło, zatem błędem jest zwracanie uwagi na przepisy, bo nie są racjonalne, zapewne
      żaden ustawodawca nie jeździł na rowerze po Mieście.
      W Skandynawii, tam gdzie nie ma ścieżki, można jeździć po chodniku, w Krakowie
      prawdziwych ścieżek jest bardzo mało.
      • a-zone Re: Jak zniechęcić ludzi do rowerów 04.09.07, 20:47
        No akurat na Kopernika sciezka rowerowa biegnie pod prad, i nie ma
        nic dziwnego, ze rowerzysci, w tym ja z niej korzystaja.
        Jezdze po Krakowie gdy musze gdzies dotrzec, dla przyjemnosci jedze
        po Lasku itp. Ale generalnie jazda po miescie czasami bywa ciekawym
        doswiadczeniem. Z absolutnie nie znanych przyczyn wiekszosc
        kierowcow ma przeswiadczenie, ze rowerzysci nie miewaja
        pierwszenstwa. Uwazaja takze, ze wyprzedzanie na lusterka jest jak
        najbardziej w porzadku. I dlatego gdy taki orzel wymija mnie w taki
        sposob w miescie, to na najblizszych swiatlach uznaje, ze napewno
        nie potrzebuje lusterek i dynamicznie je mu demontuje radosnie
        informujac, ze jednak tez jestem na drodze, ze mam na niej takie
        same prawa jak on.
    • Gość: LO Re: Jak zniechęcić ludzi do rowerów IP: *.ghnet.pl 04.09.07, 09:42
      To prawda co jest napisane w artykule A jednak nie jest aż tak całlkiem źle. Rowerowy Kraków trzyma się całkiem dobrze - mimo wszystko Co więcej asze miasto jest postrzegane jako "rowerowe"...
    • Gość: Zoltar Re: Jak zniechęcić ludzi do rowerów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.07, 10:05
      Zapewne lepsze dla cienkich dla małostkowych obserwatorów.Biegaj sobie człowieku
      ,ale pamiętaj ,że zdarzają się biegacze którzy nie są za fajni i co wtedy??
      zaczniesz uprawiać chodziarstwo. Spróbuj wybrać się na wycieczkę rowerową po
      Lasku Wolskim,Podgórkach Tynieckich czy okolicach Tenczynka i Kryspinowa ,a
      przekonasz się ,że tam nikt nikmu nie zajeżdża drogi i jest miło i nie ma kolesi
      w autach bo nie ma tam tras dla samochodów.
      Mnie nie zniechęci nic do jazdy, w tym sezonie zrobiłem już 2500km i zamierzam
      zrobić jeszcze przynajmniej 1000. Pozdrawiam i życzę przekonania się do
      najpiękniejszego sportu.
    • bastek_pt Mozna, ale sie nie chce 04.09.07, 10:09
      1 samochod osobowy zajmuje na jezdni okolo 10-12 m2, 50 samochodow to juz 500 m2 - daje to okolo 100 metrow pasa jezdni + odleglosc miedzy samochodami okolo 2-3 metrow na samochod: razem 200 metrow pasa jezdni najmniej czyli okolo 600 m2.
      50 rowerzystow zajmuje za to okolo 2-3 razy mniej miejsca (3-6 m2 na jezdni + odstep od innych rowerzystow), nie wspominajac o czynnikach zdrowotnych;

      Korki sa w znacznym stopniu powodowane przez samochody osob dojezdzajacych do pracy. Przeznaczenie jednego lub czesci pasa jezdni przyszlej drogi na droge dla rowerow to rozwiazanie, ktore naszym samorzadowcom wciaz nie moze przyjsc do glowy.
      Mysle, ze obowiazkowo nalezaloby wysylac ich do Amsterdamu, Sztokholmu czy Kopenhagi..........
      • Gość: pikuś Re: Mozna, ale sie nie chce IP: 62.111.149.* 04.09.07, 10:37
        o tak... myślę, że nasi rajcy z dużą chęcią pojadą w świat za nasze
        pieniądze...
        • Gość: tomznh Re: Mozna, ale sie nie chce IP: *.icm.edu.pl 04.09.07, 16:50
          Tak pojadą popatrzą a potem będą wciskać nam modę, bo większość jednak chce
          jeździć samochodami a nie rowerami... Sterujmy człowiekiem! Biedna uciskana
          mniejszość rowerowa żąda praw na równi z większością! Ot logika wynikająca z
          mody. A może niech pojadą do Bukaresztu? Tam pewien dyktator zburzył dużą część
          starego miasta i postawił bloki i jest więcej miejsca... dla rowerów. Zburzmy
          nasze Stare MIasto bo jest źle wybudowane! Za mało miejsca dla samochodów i
          rowerów!
          • Gość: toxyczny Re: Mozna, ale sie nie chce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.07, 17:32
            Te, wszechpolak z nowej huty! Tak, mniejszość żąda praw równych z większością.
            Na tym polega wolne społeczeństwo.

            Jak by iść twoim myśleniem że większość rządzi a mniejszość ma nie mieć żadnych
            praw, to np. mężczyźni, którzy stanowią mniejszość (niewielką, ale jednak
            mniejszość!) powinni być rządzeni przez kobiety i nie mieć prawa do niczego.
            Podobnie blondyni i rudzi powinni być rządzeni przez szatynów.
            • Gość: tomznh Re: Mozna, ale sie nie chce IP: *.icm.edu.pl 04.09.07, 18:45
              Bardzo cię przepraszam, ale to zakrawa z twojej strony na manipulację. Po
              pierwsze, żaden Wszechpolak, bo mi z nimi nie po drodze. Po drugie rozróżnij
              prawo w wielkości do ilości z prawem identycznym mniejszości z większością. I co
              ma logicznie wspólnego porównywanie ilości rudych i szatynów z ilością
              rowerzystów i automobilistów? Rzecz jest prosta, skoro rowerzystów jest mniej,
              to nie mogą żądać takiego samego prawa, lecz prawa wynikającego z tej ilości.
              Odwracając pytanie: dlaczego chcesz karać większość żądaniami mniejszości?
    • myshaque Dobrze napisane... 04.09.07, 10:43
      ...ale czy to coś zmieni? Łudzę się, że w końcu Kraków dojrzeje do przesiadki na
      rowery i stworzy odpowiednią infrastrukturę. W polskich realiach chwilę to
      zajmie, ale wierzę, że nadejdzie taki piękny dzień... :)
    • Gość: Bystry Jak zniechęcić ludzi do rowerów IP: *.veracomp.pl 04.09.07, 11:09
      Jeżdzę dużo na rowerze ale głównie w wymiarze sportowym i rekreacyjnym. Nie
      traktuję go jako środka transportu po mieście, choć bardzo bym chciał. Poziom
      chamstwa ze strony kierowców, bezinteresownej agresji jest wszechobecny. Jeżdżę
      przyklejony do skraja jezdni, zawsze zgodnie z przepisami i co najmniej 2-3 razy
      w miesiącu mam sytuację gdy jestem przedmiotem ataków, wyzwisk itd - za to
      tylko, że jadę rowerem. Dla mnie to chore i dlatego minimalizuję jazdę wśród
      blachosmrodów ograniczając do sytuacji gdy po prostu MUSZĘ dojechać w zielone
      miejsce.
      Od pewnego czasu patrzę trochę od środka na mechanizmy tworzenia miejskiej
      polityki i z przykrością muszę powiedzieć, że sprawy rowerowe będą się posuwały
      do przodu jedynie metodą - kropla drąży kamień. Nie ma wystarczająco mocnego
      lobby w mieście oddolnie (wyrazy uznania dla Gazety Wyborczej za ten serwis to
      krok w przód), a przywoływany przez wielu przykład z Gdańska to efekt tego,
      że...Prezydent Gdańska jest pozytywnie nakręcony rowerowo:)

      Pozdrawiam roweromaniaków
    • Gość: lunch Jak zniechęcić ludzi do rowerów IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 04.09.07, 11:23
      Nic dodać nic ująć - mieszkam w Częstochowie i jest jeszcze gorzej.
      Ostatnio jest moda na ustawianiu znaku "Droga dla rowerów" (lub
      wspólna) na zwykłych porozpieprzanych chodnikach z płytek. I nikogo
      nie obchodzi, że one się potem ślepo kończą.

      Moim zdaniem katastrofa pojawia się na samym początku - sposobie
      myślenia o rowerach i tych drogach. W Polsce rower jest traktowany
      jako specyficzny rodzaj pieszego, a do tego wpojono ludziom
      idiotyczne nazywanie dróg rowerowych "ścieżkami". No więc
      rzeczywiście są one robione jak dla pieszych i na miano ścieżek w
      pełni zasługują.

      Natomiast do jasnej cholery rower jest specyficznym rodzajem POJAZDU
      i zgodnie z kodeksem drogowym porusza się nie po ścieżce, ale po
      DRODZE dla rowerów.

      W cywilizowanych krajach (Austria, Niemcy, Holandia, ale też
      widywałem w Poznaniu czy Kołobrzegu) droga dla rowerów jest
      zazwyczaj jednym z pasów jezdni, posiadających wymalowany tor
      przejazdu przez skrzyżowanie, możliwość dogodnych skrętów,
      sygnalizację itp. Po prostu - uruchamiam swój pojazd i jadę do
      pracy. U nas rowerzysta to ma być albo dziecko, które wyszło się
      przejechać na rowerku, albo małpka z rezerwatu, która może sobie
      autobusikiem za miasto do lasu pojechać i pojeździć dla zdrowia.

      Krew mnie zalewa jak widzę skrzyżowanie, na którym kierujący
      pojazdem (rowerem) musi wcisnąć przycisk, żeby mieć zielone światło.
      Zamierzam zrobić stronę internetową p.t. "Rowerzyści precz", ale już
      się kilka lat zbieram i nie mam czasu.
    • Gość: gosc Jak zniechęcić ludzi do rowerów IP: *.chello.pl 04.09.07, 11:23
      a ja juz mam gdzies te wszystkie durne przepisy dotyczace rowerzystow
      no sory ale patrzac na stan sciezek rowerowych w krakowie to sie slabo robi

      nie dosc ze sie koncza w miejscach ze nawet nie wiedziec dlaczego to czasem ich
      stan tez jest kiepski

      o chocby ten przyklad z foty do artykuly przy Warszawekiej, no co za kretyn
      wymyslil zeby sciezka rowerowa skrecala na ulice ?! dorosly to jeszcze pol biedy
      bo wie jak sie zachowac na ulicy a co z dzieckiem jesli tam bedzie jechac ? nie
      lubie jezdzic po ulicach i mnie ciary prezchodza jak jakies auto za mna jedzie,
      a ta dojazdowa do pl. MAtejki to tez zarabiste wykonanie, nie dosc ze auta tak
      parkuja ze mozna im lusterka powyrywac jadac obok nich to jeszcze droga jest w
      kilku miejscach dziurawa i trzeba to wszystko jakos omijac uwazajac przy tym na
      jadacych z tylu, staram sie jechac jak najblizej prawej strony zeby nie
      utrudniac samochodom jazde bo kurde wkurzaja mnie rowerzysci ktorzy specjalnie
      jada ulica i blokuja ruch zamiast zjechac na chodnik, i nie chrzancie mi ze po
      chodnikach nie wolno jezdzic, a przepraszam bardzo gdzie mam jezdzic ?! jak
      pieszego potrace na chodniku to mu sie nic takiego nie stanie, jeszcze
      wymanerwuje przychamuje i szansa na potluczenie jest niewielkie, a co jak mnie
      samochod potraci ? szansa na przezycie jest rowne 0%
      policja i straz miejska maja gdzies ze rowerzysci jezdza po chodnikach bo maja
      wazniejsze sprawy do robienia wiec nie trujcie po raz kolejny ze po chodnikach
      nie wolno jezdzic
      owszem nie wolno jak chodnik nie przekracza jakiejsc tam szerokosci ale to tez
      kpina, jak widze ze jest tlum ludzi na chodniku to nie wjade bo to troche
      chamskie sie wpychac na sile z rowerem i zjade na ulice na chwile zeby tylko
      objechac pieszych, no chyba ze go bede prowadzil to nie maja nic do gadania.


      to tyle, jestem poirytowany tymi przepisami i sciezkami w Krakowie, mam nadzieje
      ze w niedalekiej przyszlosci bedzie ich wiecej

      i prosba do rowerzystow ktorzy jezdza po ulicach
      dajcie sobie z tym spokoj, jezdzicie tak bo nagadali wam ze nie wolno jezdzic po
      chodniku, ale jadac po ulicy stwarzacie wieksze niebezpieczenstwo dla siebie i
      uzytkonikow aut niz jakbyscie jechali po chodniku, jadac po ulicy bloklujecie
      ruch z tylu, oni sie stresuja bo nie moga was wyprzedzic i beda na sile
      probowali to zrobic, nawet nie macie lusterek zeby ocenic kto za wami jedzie, w
      jakiej odleglosci i zjaka predkoscia, sami teraz ryzykujecie


      pozdrawiam
    • Gość: rowerzysta Jak zniechęcić ludzi do rowerów IP: *.abg.com.pl 04.09.07, 11:26
      Popieram w 100% Rower jest za fajnym środkiem transportu, trzeba utrudniać jego używania na rzecz samochodów które są super :) i tak mało miejsca zajmują i tam mało smrodzą :)
    • Gość: p. Stalowa Wola - miasto rowerow IP: *.chello.pl 04.09.07, 12:01
      Od 7 lat mieszkam w Krakowie, ale wiekszosc zycia spedzielm w Stalowej Woli. Tam
      prawie kazdy jezdzi rowerem. Dlaczego?

      - jesli droga ma dwa pasy - w Krakowie na tej samej szerosci byloby ich 4-6.
      - prawie _kazda_ ulica ma fotoradar - wbrew pozorom, zamiast utrudniac,
      znacznie uplynnia to ruch
      - kazdy uwaza na rowerzystow (kierowcy sa po prostu przyzwyczajeni, w godzinach
      rannych i popoludiniowych, kiedy ludzie jada do/z pracy, przez miasto
      przetaczaja sie peletony niejednokrotnie wieksze niz na wyscigach kolarskich)

      I mimo ze nie ma zbyt wiele sciezek rowerowych, dwusladem jezdzi sie przyjemnie
      i z poczuciem bezpieczenstwa. Po prostu chyba sciezki nie sa potrzebne -
      zastapila je kultura.
    • Gość: diduch jeżdżenie rowerem po mieście jest niezdrowe IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.09.07, 14:05
      wysiłek spowodowany naciskaniem na pedały powoduje zwiększone zapotrzebowanie na
      tlen i związane z tym głębsze wdechy. o syfie spalinowym, który się wtedy
      przyswaja lepiej nie mówić! czytałem swego czasu opinię naukowców (niestety
      amerykańskich, więc nie wiem, czy traktować to poważnie :) ), że miejski
      rowerzysta wdycha do pięciu razy więcej substancji szkodliwych, niż pieszy
      poruszający się wzdłuż tej samej ulicy. i paradoksalnie chcąc być zdrowym
      ryzykuje nowotwór dróg oddechowych w znacznie większym stopniu, niż otyły,
      palący papierosy kierowca trąbiący na niego zawzięcie. pzdr.
      • Gość: toxyczny bzdura IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.07, 14:19
        1. Nos rowerzysty jest 1,7-2,0 m nad jezdnią. Tam stężenia "syfu" są znacznie
        mniejsze, niż tuż nad jezdnią. Kierowcy samochodów są narażeni na znacznie
        większe problemy, bo klima/wentylacja samochodu zasysa powietrze spod maski,
        czyli prosto z rury wydechowej samochodu przed nami.

        2. Nieprawdą jest jakoby rowerzysta wydawał z siebie większy wysiłek! Istotą
        roweru jest to, że przy dokładnie takim samym wysiłku jak pieszy, rowerzysta
        porusza się 4 razy szybciej. Ergo - jest narażony czterokrotnie mniej, bo taką
        samą drogę przez spaliny pokonuje 4 razy krócej. A jeśli rzeczywiście się ściga
        (tak, są tacy szybcy rowerzyści), to się poci i wydala toksyny od razu a wdycha
        ich jeszcze mniej, bo jeszcze krócej.
        • Gość: gniewko_syn_ryba Re: bzdura IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.09.07, 15:48
          Gość portalu: toxyczny napisał(a):

          > 1. Nos rowerzysty jest 1,7-2,0 m nad jezdnią.

          ????? Jeździsz zabytkowym bicyklem z pocz. XX wieku ???

          Tam stężenia "syfu" są znacznie
          > mniejsze, niż tuż nad jezdnią. Kierowcy samochodów są narażeni na znacznie
          > większe problemy, bo klima/wentylacja samochodu zasysa powietrze spod maski,
          > czyli prosto z rury wydechowej samochodu przed nami.

          Nie słyszałeś o czymś takim jak "obieg zamknięty" ???...
          >
          > 2. Nieprawdą jest jakoby rowerzysta wydawał z siebie większy wysiłek! Istotą
          > roweru jest to, że przy dokładnie takim samym wysiłku jak pieszy, rowerzysta
          > porusza się 4 razy szybciej.

          To ciekawe dlaczego idąc jestem mniej zmęczony niż jadąc tą samą trasą rowerem
          ???...
          • Gość: toxyczny Re: bzdura IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.07, 16:21
            Nie, jeżdżę normalnym rowerem. Właśnie na tej wysokości jest nos rowerzysty.
            Rowerzysta ma za przeproszeniem pupe znacznie wyżej niż pieszy. Nos bywa niżej
            tylko przy bardzo sportowej geometrii roweru (szosówki, niektóre górskie).
            Między innymi dlatego skrajnia pionowa drogi rowerowej to 2,5 m a drogi dla
            pieszych 2,2 m.

            Pisząc o "obiegu zamkniętym" masz na myśli to, że kierujący samochodem wydycha
            dwutlenek węgla i ten dwutlenek węgla z powrotem trafia do klimatyzacji która go
            automagicznie zamienia z powrotem na tlen? Chyba ci się coś pomyliło.

            Jeśli jesteś bardziej zmęczony jadąc rowerem niż idąc na piechote na tej samej
            trasie to powinieneś oddać rower do serwisu albo udać się do lekarza. Spróbuj
            dogonić na dłuższym dystansie babinę na wsi jadącą na rowerze, to się przekonasz
            na czym polega wyższość roweru nad chodzeniem na piechotę.
            • Gość: tomznh Re: bzdura IP: *.icm.edu.pl 04.09.07, 16:54
              No dobra a teraz podaj źródło tych badań, gdzie je można przejrzeć, ich
              metodologię itp. Mówisz, że mam w czasie jazdy nos prawie na poziomie sufitu w
              mieszkaniu?? ;) :P
              • Gość: turysta Re: bzdura IP: *.szczecin.mm.pl 05.09.07, 00:19
                > Mówisz, że mam w czasie jazdy nos prawie na poziomie sufitu w
                > mieszkaniu?? ;) :P

                Nie, jeśli masz na nazwisko Kaczyński ;P
          • Gość: mikroos Re: bzdura IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.09.07, 17:41
            Dlaczego się bardziej męczysz? przecież kolega wyraźnie to napisał: bo pokonujesz dystans 4-krotnie szybciej. Czyli na pokonanie kilometra zużywasz tyle samo kalorii, ale 4-krotnie szybciej. To daje 4-krotnie większe zużycie tlenu i energii na minutę - masz prawo się zmęczyć.
            • Gość: nowinator Re: bzdura IP: *.lublin.mm.pl 04.09.07, 20:37
              rower jest taką bestią, że jak zjeżdżasz z górki to możesz nie pedałować
              (siedzisz tylko sobie i wzzzz). Idąc pieszo musisz przestawiać nogi i mięśniami
              (o dziwne) przeciwstawiając się przyspieszeniu ziemskiemu (o dziwne mieśnie też
              musza pracować)

              :)

              wiem inna bajka to to, że rower waży i trzeba go rozpędzić.

              Jednak załóż się z kim chcesz, że jazda na rowerze (spokojna jazda, jedno tempo)
              po równym terenie mniej zużywa tlenu i energii niż przejście tej samej trasy
              (spokojny krok, jedno tempo).

              dla informacji - rower mi ukradli 5lat temu nowego nie kupiłem jeszcze
          • Gość: zenek Re: bzdura IP: *.devs.futuro.pl 04.09.07, 18:34
            > To ciekawe dlaczego idąc jestem mniej zmęczony niż jadąc tą samą trasą rowerem
            > ???...


            bo ty p.zda jesteś nie facet - dlatego
        • Gość: rozśmieszony wielka bzdura IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.09.07, 16:54
          > większe problemy, bo klima/wentylacja samochodu zasysa powietrze
          spod maski,
          > czyli prosto z rury wydechowej samochodu przed nami.

          zasysa znad maski (spod szyby) i przy okazji powietrze to jest
          filtrowane, a nie wciąga się je bezpośrednio do płuc
          • Gość: toxyczny Re: wielka bzdura IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.07, 17:28
            Niech będzie że znad maski czyli z wysokości mniej więcej 0,5-0,7 metra. Czyli
            dalej prosto z rury wydechowej.

            Co to znaczy "powietrze jest filtrowane"? Toksyczne substancje niby się
            filtruje? Gdyby tak się dało, to takie filtry by zakładano na rury wydechowe ;-)
      • Gość: zet Re: jeżdżenie rowerem po mieście jest niezdrowe IP: *.ericsson.net 04.09.07, 14:21
        Tylko ze rowerem ten sam odcinek przejade parokrotnie szybciej niz
        pieszy drepczac w zolwim tepie.
        • Gość: ? polecam artykuł do obowiązkowej nauki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.09.07, 14:23
          nauki na pamięć....


          dla ałtorów i ałtorek GW pisujących o problemach
          rowerowych w Krakowie...

          może i nie zrozumieją ale przynajmniej jak będą
          się wzorować to nie będą takich dziwnych rzeczy wypisywać :-)
          • drzejms-buond do autora postu 04.09.07, 14:54
            masz słaby charakter!
            z powodu jednego rowerzysty rezygnujesz?
            skoro jechał nieprzepisowo, trzeba było mu "POKAZAĆ" jak jeździć-
            ja bym takiego puknął w błotnik albo trąbnął mu klaksonem w samo ucho!
    • Gość: jozefa25 Jak zniechęcić ludzi do rowerów IP: *.bph.pl 04.09.07, 14:52
      Jestem człowiekiem który odczuł skutki idiotycznego myślenia naszych
      Krakowskich urzędników z UMK. W kwietniu br. udało mi się uniknąć
      śmierci lecz nie udało mi się uniknąć ciężkiego złamania.
      Idiota który poprowadził ścieżkę rowerową w okolicy skrzyżowania
      Meisnera i al. JP2 powinien cierpieć tak jak i ja może następnym
      razem zastanowi się nad skutkami swoich nieprzemyślanych decyzji.
      Panie prezydencie życzę panu złamania dwukostkowego ze skręceniem
      wraz ze złamaniem więzozrostu oraz złamania kości strzałkowej
      dodatkowo niech pan nosi 8 tygodni gips i chodzi o kulach wraz z
      poruszaniem się po krakowskich trotuarach przypominających ścieżkę
      zdrowia.
      Jednocześnie proponuję żeby straż miejska i policja od czasu do
      czasu przeprowadzała szkolenia dla wszystkich pieszych o tym jak
      korzysta się z jezdni i ścieżek dla rowerów oraz ile kosztuje mandat
      za nieuzasadnione korzystanie z powyższych.

      Pozdrowienia dla Biurw z NFZ z ul. Batorego oraz al. Pokoju
      - za każdym razem kiedy tam się pojawię będziecie płakać z
      bezsilności i swojej nie wiedzy.
      Za każdym razem kiedy wyjdę z tej instytucji zadowolony i
      usatysfakcjonowany tym że dla świętego spokoju dacie mi to co mi się
      należy, będziecie miały zepsute co najmniej kilka godzin swojego
      przykrego życia.

      i nic mnie nie zniechęci do jazdy rowerami nawet głupi spieszony
      idiota na ścieżce rowerowej.
Pełna wersja