wij.paszczak 12.01.08, 15:22 pl.youtube.com/watch?v=j4qZrzy7pyk nieco smutne,ale z happy endem... Przypomnijcie sobie ilu takich Dżeysonów widzicie na codzień.... Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
gosia.43 Ciagle jeszcze jako społeczeństwo i prywatnie 13.01.08, 13:37 jako ludzie - nie jestesmy gotowi , nie umiemy , nie potrafimy spojrzeć na alkoholizm jak na chorobę.Ciągle Nam się jeszcze wydaje ,że alkoholicy to ludzie drugiej kategorii ,zepsuci do szpiku kości , pijaczki , menele , wyrządzajacy samo zło sobie i innym zatruwający życie... Każdy z Nas w swoim otoczeniu , rodzinie ,sąsiedztwie , wśrod swoich bliższych , czy dalszych znajomych zna takich ludzi . Wiemy o tym doskonale ,że alkoholik to nie tylko ten lump spod sklepu , który rano musi się napić jakiegoś wina marki wino albo innego mniej czy bardziej szlachetnego "trunku". Wiemy też ,że piją ludzie z tzw. dobrych domow ,że są i tacy , którzy gdzies w zaciszu domowym zapijają się - chociaz z pozoru wydawałoby sie ,że maja dobry dom , normalną rodzine , pracę i że funkcjonują całkiem w porządku.... I jedni i drudzy - to ludzie...tylko ludzie i aż ludzie... Nie zapominajmy o tym ,że wszelkie uzależnienia , w tym rownież i alkoholizm biorą się zawsze z jakiegoś niedostatku , niespełnienia , obwiniania się za coś , całe to picie jest "zamiast" czegoś tam w życiu , czego komus zabrakło , dla każdego może to byc bardzo indywidualna przyczyna . Często są to ludzie bardzo zdolni i wrażliwi , którzy nie czują sie akceptowani , rozumiani i którym zabrakło "tego czegoś " - najczęściej miłości - oczywiście szeroko rozumianej miłości... Co robić ? Jak reagowac ? Jak pomóc ?..- Nasuwają się odwieczne pytania .. Świata nie zbawimy , prawdą też jest ,że można alkholika wspomóc , dać mu odczuć , ze jestesmy blisko ,że może na Nas liczyc , ale to on sam musi chcieć i podjąć dezyzje ,że pora się opamiętac. Czasami jest tak ,że musi sięgnąć dna - żeby się odbić i dalej już móc iść tylk w górę - to dno najczęściej ma bardzo dotkliwe konsekwencje i dla każdego może zupełnie coś innego oznaczać... No , więc nic na siłę... ale powinniśmy być czujni - jeśli mamy takich ludzi w otoczeniu , czujni - bo nigdy nie wiemy , w którym momencie - czasami Nasze słowo , czasami usmiech , jakieś wydarzenie , jakaś pomocna dłoń , zbieg okliczności , czasami nawet sama obecność - nigdy nie wiemy , który moment jest taki ,że ten chory człowiek zacznie mieć świadomość ,ze chce trzeżwo zacząć życ - i może właśnie wtedy wystarczy być blisko tego człowieka.... Powinniśmy być czujni - aby tego momentu nie przegapić... Nie bądźmy więc aż tacy nietolerancyjni i obojętni... gosia Odpowiedz Link Zgłoś
gosia.43 w kilku słowach : 13.01.08, 14:09 na te smutki , na te żale... wypijemy po ... :) gosia Odpowiedz Link Zgłoś
tempe Re: miękkie serce widać 13.01.08, 14:45 wzruszyłem się rozwinięciem Gosi a wiecie, że Britnej Spirs napisała list pożegnalny? martwię się też o susłoidyzację PISu i o KK, bo nie dba o PR internet nie jest dla wrażliwych martwiesie Odpowiedz Link Zgłoś
wampir72 Re: miękkie serce widać 13.01.08, 15:48 Tylko przegryź ogóreczki... w trosce o wątrobę ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś