Dodaj do ulubionych

Sytuacja beznadziejna...

19.06.11, 12:22
Witam,
Jestem mamą, samotnie wychowującą 10-miesięczną córeczkę, na urlopie wychowawczym.
2 lata temu otworzyłam firmę sprzątającą, pracowałam sama, nie miałam pracowników i minimalne dochody, że ledwie płaciłam składki zus. Niestety, poniewać jest to praca fizyczna musiałam iść na chorobowe (bezpłatne, bo spóźniłam się z płatnościami), firma cały czas działała, a ja próbowałam bezskutecznie znaleźć pracownika... W końcu w lipcu 2010 zawiesiłam firmę 2 miesiące po tym, jak wylądowałam w szpitalu z przedwczesnymi skurczami i wtedy też zatrudniłam się jako pracownik fizyczny (aby mieś jakiekolwiek świadczenia...) i pracowałam do porodu (do końca sierpnia).
Od lutego utrzymuję siebie i córeczkę z zasiłku wychowawczego (400zł) i zasiłków dla samotnej matki (170zł) i na dziecko, co razem daje kwotę 638zł. Jest to bardzo mała kwota, więc aby dociągnąć do końca miesiąca musiałam maksymalnie zaciągać pasa... Prawie niewykonalne, ale dawałyśmy radę... do piątku 17 czerwca... Weszłam na swoje konto, aby zobaczyć, czy już wpłyneły pieniądze z zasiłku. Pieniądze wpłyneły... ale konto zostało zajęte przez komornika urzędu skarbowego!!! Na koncie czerwoną czcionką -1875,58 na debecie!!! Patrzę na tę minusową kwotę i płaczę. Wiem, że byłam winna us, ale żeby tak nagle? Bez żadnego listu? I chociaż żeby rozłożyli to na raty... Nie mam żadnych środków do życia. Tak czekałam na te pieniądze, bo skończyły się córeczce pieluchy..
Ostatnie miesiące nauczyły mnie oszczędności. Kąpię małą w mydełku bambino za 1,30 (na szczęście nie ma problemów skórnyk, odparzeń), nie używamy kremów, sama nie kupiłam sobie ciucha od roku, córeczce kupowałam na ciuchach, karmię ją piersią i gotuję zamiast gotowych słoiczków. Ale teraz nie mam nawet z czego jej ugotować! Najgorsza jest myśl, że skoro konto jest na minusie -1875,58, to miną jeszcze 4 miesiące, zanim będę miała jakiekolwiek pieniądze na koncie!
Niestety nie mam od kogo pożyczyć. Na razie pożyczyłam 100zł od mojego ojca. Jednak rodzice (z nimi mieszkam) sami ledwie wiążą koniec z końcem. Mama jest chora, ojciec jest portierem. Wiem też, że jak będę pożyczać, w życiu się nie wypłacę, bo jak pisałam, to 638zł ledwie nam wystarczało. Myślałam, żeby iść do pracy, ale nie mam z kim zostawić córeczki, a na żłobek mnie nie stać! sad
Drogie, pomocne emamy. Proszę, poradzcie, gdzie powinnam się udać, co robić. Na ojca biologicznego dziecka nie mam co liczyć, odszedł jak jeszcze byłam w ciąży. Podobno nie ma pracy. Nigdy nie byłam w AŻ tak beznadziejnej sytuacji... Pieniędzy nie chcę ( i tak "wsiąkną" mi na koncie), natomiast potrzebuję produktów spożywczych, pieluchy dla córeczki, chusteczki (choć może da się bez tego obejść, jest woda w kranie jeszcze), ciuszki (używane, oby były na 80/86) na za 2 miesiące, bo na razie ma na styk. Czy to wiele? Chyba nie (życie nauczyło mnie oszczędności), choć dla mnie to bardzo dużo... I głównie chodzi tu o moją córkę. Gdyby nie ona, nie zdecydowałabym się prosić o pomoc...
Dodam, że jestem gotowa przedstawić moją dokumentację z mops'u i zrzut mojego konta mbank, słyszałam też, że mogę się spodziewać, że ktoś mnie odwiedzi, aby sprawdzić jak wygląda sytuacja. Również zapraszam. Mieszkam w Krakowie.
Proszę o pomoc, radę, cokolwiek...

Marta
Obserwuj wątek
    • madziulec Re: Sytuacja beznadziejna... 19.06.11, 13:41
      Uklad jest taki:
      § 6. (840) Nie podlegają egzekucji świadczenia alimentacyjne, świadczenia pieniężne wypłacane w przypadku bezskuteczności egzekucji alimentów, świadczenia rodzinne, dodatki rodzinne, pielęgnacyjne, porodowe, dla sierot zupełnych oraz świadczenia z pomocy społecznej.
      (to jest dokładnie art 833 kpc)

      Z dokumentami, ktore udowadniaja w jaki sposob masz przyznane pieniadze zwane przez Ciebie "zasilkiem wychowawczym" musisz udac sie do komornika, zreszta najlepiej z napisanym pismem, gdzie wnosisz o to, by egzekucja nie obejmowala zasilku.

      Dodatkowo na koncie bankowym tak naprawde masz kwote wolna. Jest to wielokrotnosc sredniego wynagrodzenia w gospodarce (udaj sie do banku). W banku podadza Ci ile mozesz wyplacic ze swojego konta. Oczywiscie pewnie nie bedziesz mogla wyplacac za pomoca karty bankomatowej ani robic przelewow, ale nie oznacza to, ze nei masz dostepu do pieniedzy.


      Jak cos - odezwij sie na priv.
      Przerabiam na biezaco zajecie komornicze, zlozona mam skarge na czynnosci komornicze.
      • blues-m Re: Sytuacja beznadziejna... 23.06.11, 08:51
        Dziękuję serdecznie za pomoc i przepraszam, że tak późno odpisuję (nie mam stałego dostępu do netu). Również wydawało mi się, że ściąganie zasiłków nie może być zgodne z prawem, ale pomyślałam, że skoro konto jest już zajęte przez komornika, nie mogę już nic zrobić.
        Dzwoniłam już do banku, tam nie udzielono mi konkretnej informacji na temat windykacji, a jedynie tyle: Zajęcie egzekucyjne ZAR 180211001554-1555 oraz data 19.05.1011.
        Byłam też w US i tam nie potwierdzono, że była jakaś sprawa egzekucyjna. Pozostał ZUS... Odezwę się, jak tylko tam uzyskam informację.
        • kruszynka.net Re: Sytuacja beznadziejna... 23.06.11, 16:51
          konto zostało zajęte przez komornika urzędu skarbowego!!! Na koncie czerwoną czcionką -1875,58 na debecie!!! Z tego wynikałoby, że komornik zrobił Tobie debet na koncie czyli zabrał pieniądze , których nie było. A istnieje przecież kwota wolna od zajęcia.
          • hugo43 Re: Sytuacja beznadziejna... 23.06.11, 18:29
            te pieniadze sa zajete,ale nie zabrane z konta,jesli to konto prywatne.ty musisz napisac w banku zgode na realizacje zajecia.mialam kiedys podobna sytuacje,pieniadze byly jakby zamrozone,zgode napisalam,dopiero wtedy zostaly sciagniete na rzecz urzedu skarbowego.kwota wolna od zajecia w przypadku konta prywatnego to chyba 10tys pln.
            • blues-m Re: Sytuacja beznadziejna... 23.06.11, 22:25
              Serdecznie Wam dziękuję za zainteresowanie sprawą.
              Kruszynko w Urzędzie Skarbowym powiedzieli mi, że nie było żadnej sprawy, żadnej egzekucji... ALe chyba przejadę się tam ponownie. Pewnie jakieś przeoczenie.

              Na koncie wygląda to tak:
              saldo: 638
              dostępne środki: -1875,58
              Czyli wygląda, jakby pieniądze były na koncie, ale ja nie mogę z nich korzystać.
              Hugo czy dostałaś wtedy jakąkolwiek informację o zajęciu pieniędzy? I jakieś wezwanie do podpisania zgody na ściągnięcie ich?
              Ja nie dostałam zupełnie nic... Zamrożono mi pieniądze i tyle. Jak tak można??? sad

              • hugo43 Re: Sytuacja beznadziejna... 24.06.11, 10:13
                dostalam,niestety na adres firmowy,gdzie poczta notorycznie ginela.w us pokazali mi kopie ponaglenia,info o wszczeciu postepowania i podobne o egzekucji.
              • bj32 Re: Sytuacja beznadziejna... 24.06.11, 14:50
                Saldo to ostatnia operacja. Jeśli masz "wolne środki" na minusie, to nie znaczy, ze masz, ale nie możesz pobrać. To znaczy, ze musisz tyle wpłacić... Plus procenty "za zwłokę" oraz za "obsługę konta". Wyjdzie, mniemam, koło 2000,-
                Ale nikt nie może "zająć", czy "wybrać" pieniędzy, których nie posiadasz na koncie, więc zacznij od wzięcia wyciągu z konta w banku, żeby zobaczyć, jakie operacje były wykonywane na koncie. Potem możesz wyjaśniać, kto niby "zajął" kwotę, której nie posiadasz.
                Tak z marszu powiedziałabym, że "ktoś sobie wypłacił". Ale to tak łatwo nie ma...
                No i raczej nie wiem, żeby jakiś komornik czy urząd zajmował cokolwiek bez jakiegokolwiek uprzedzenia...
                • madziulec Re: Sytuacja beznadziejna... 24.06.11, 16:15
                  To do konca tak nie jest.
                  Z racji tego, ze akurat jestem na biezaco w zajmowaniu rachunkow bankowych moge powiedziec, ze tak:
                  - do banku przychodzi tytul wykonawczy (to musi byc prawomocne pismo, czyli pismo od komornika zazwyczaj - komornik ma to z kolei na podstawie wyroku sadowego, bo przeciez nie zajmuje na podstawie brzydkiego nazwiska itp)
                  - bank zajmuje srodki na rachunku, ale ... www.inbank.pl/porady_prawne,173,758,kwota_wolna_od_zajecia_na_rachunku_bankowym - czyli istnieje kwota wolna od zajęcia.

                  Bank oczywiście w danym momencie tworzy jakby "wirtualny" debet. Tu zalezy od banku. W moim na przykład bank blokuje zdaje sie, że 120% kwoty zajęcia egzekucyjnego, stad na koncie tez mam jakis totalny debet. Nie place od tego zadnych oplat tylko od kwoty wykorzystanego debetu (bo byly w tym watku glosy, ze nikt nie moze zrobic debetu, to prawda, ale komornik nie zrobil nikomu debetu i bank nie bciaza klienta za debet).

                  Komornik zawsze informauje wczesniej o zajeciu, ale .. nawet dzis czytalam w jakiejs gazecie, ze ludzie zwykle nie odbieraja telefonow itp. Czyli chowaja glowe w piasek myslac, ze problem sam sie nei rozwiaze. Potem oczywiscie sa zdziwieni, ze konto zablokowane, z pensji sciagaja itp.
                  • blues-m Re: Sytuacja beznadziejna... 25.06.11, 12:35
                    > Komornik zawsze informauje wczesniej o zajeciu, ale .. nawet dzis czytalam w ja
                    > kiejs gazecie, ze ludzie zwykle nie odbieraja telefonow itp. Czyli chowaja glow
                    > e w piasek myslac, ze problem sam sie nei rozwiaze. Potem oczywiscie sa zdziwie
                    > ni, ze konto zablokowane, z pensji sciagaja itp.
                    >

                    I to mnie zaczęło zastanawiać... Z reguły nie odbieram połączeń z telefonów zastrzeżonych... Choć nie zawsze. Może jedno z tych połączeń było od komornika? Mimo wszystko uważam, że o takich sprawach powinni informować listownie...
                    • madziulec Re: Sytuacja beznadziejna... 25.06.11, 19:03
                      Oczywiście, ze tak.
                      Bo zwykle jest to wyrok sadowy. W kazdym razi ejakis dokument.
                      Ale.. (tu nie chodzi akurat o Ciebie, bo Twojej sytuacji nei znam) ludzie czesto nei odbieraja poleconych, spozniaja sie z odbirem (maja na to 2 tygodnie), czasme mysla, ze to nic waznego albo.. w ogole mieszkaja gdzie indziej niz maja adres podany zameldowania.
                      Potem wychodza takie cyrki.
                      Ja np. zlozylam skarge na postepowanie komornika (na kazdym dokumencie egzekucyjnym sa inne kwoty, a przeciez sa one ustalone sadownie, wiec komornik nie moze ich zmieniac, zajal mi alimenty i zasilek pielegnacyjny na dziekco mimo dostarczonych dokumentow) i nie odebralam potem wezwania do sadu. Proste. Dlatego rozumiem, ze moze tak sie zdarzyc.

                      Komornicy moga tez miec numery zastrzezone.
                      Ja mam numer zastrzezony. I nie rozumiem czego ludzie sie boja, gdy ktos dzwoni z zastrzezonego. Zawsze mozna powiedziec, o ile to nachalny akwizytor, ze sie dziekuje i nie jest sie zainteresowanym. A jesli to wazna sprawa to wlasnie mozna przegapic i .. potem jest problem.
                      • bj32 Re: Sytuacja beznadziejna... 02.07.11, 10:55
                        Nie tyle boją, co cenią sobie spokój. Jeśli mi z zastrzeżonego zadzwoniła jakaś chora krowa i spytała, czy prowadzę zakład pogrzebowy, to mi to spaprało nastrój na pół dni. Nie dlatego, że mam coś przeciw takim zakładom, przeciwnie - mam rozległe kontakty w sferach zbliżonych do grabarzy, ale to, że ktoś dla jaj sobie do mnie zadzwonił i w dodatku ktoś, kogo nie rozpoznałam z głosu.
                        Ja akurat odbieram zastrzeżone, bo kilkoro znajomych tak ma, ale jak zadzwoni kretyn, to jestem niepocieszona. A tak to już jest, że idiotów na świecie jest niewielu, ale są tak sprytnie porozstawiani, że wszędzie się na nich natykam, to mnie to nieodbieranie nie dziwi, bo inni pewnie też się natykają.

                        Co do odbierania pism, to też jestem zdumiona, jak można uznać, ze polecony to jakiś bzdet. Nikt poleconym nie wysyła życzeń imieninowych...
                        • madziulec Re: Sytuacja beznadziejna... 02.07.11, 13:04
                          Ja wczoraj poleconym dostalam... tonik do pyska wink

                          Tak wiec mozna, a ludzi eolewaja sporo rzeczy.
                          Nie odbieraja telefonow "nieznanych" (bo sie numer nie wyswietla, bo takie numery gryza i diabli wiedza co moga zrobic), nie odbieraja poleconych itp.
                  • bj32 Re: Sytuacja beznadziejna... 02.07.11, 10:44
                    Madziulec, tam wołami stoi:
                    "są wolne od zajęcia na podstawie sądowego lub administracyjnego tytułu wykonawczego do wysokości trzykrotnego przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw". Tu zaś rozmawiamy, jeśli rozumiem, o prywatnym koncie, na które wpłynęły świadczenia.
                    Nie pierwszy to raz, kiedy ktoś życzliwie i z niewiedzy podaje błędne informacje... Niezależnie od tego, czym się aktualnie zajmujesz - nie interpretuj tak, żeby ładnie wyglądało.

                    Oczywiście, że komorników, sądy czy policję guzik obchodzi, czy ktoś odbiera pismo. Wysłali, znaczy doszło. Mogą zajmować, a to, że ktoś "nie wiedział, bo nie odebrał", to już problem ktosia. Niemniej świadczenia na dzieci nie podlegają zajęciu przez komornika i nie ma takiej opcji, że komornik zainkasuje w banku, a bank potem to sobie odbierze od klienta, bo "coś" mu wpływa.
                    • madziulec Re: Sytuacja beznadziejna... 02.07.11, 13:02
                      WOŁAMI Ci więc napiszę, że okreslenie "miesieczne wynagrodzenie w sektorze przedsiebiorstw" jest wielkoscia statystyczna.
                      O swiadczeniach pisalam w innym poscie.


                      Tak wiec jak nie masz pojecia o zajeciach komorniczych to nie pisz, a jak nei masz pojeciach o ekonomii, statystyce, danych GUS, to juz w ogole lepiej bys sie nie osmieszala
                      • bj32 Re: Sytuacja beznadziejna... 07.07.11, 02:22
                        Madziulec, już kiedyś się nie znałam na polszczyźnie i stwierdziłam, ze nie ma wyrazu "dwórz". A potem mi udowodniono, że może u Ciebie na zewnątrzu właśnie jest.
                        A póki co, może użyj "toniku do pyska", zamiast mi udowadniać, że na niczym się nie znam, bo zdaje się, ze Ty się znasz na wszystkim i wszędzie pracujesz, oraz również też potrafisz znakomicie interpretować paragraf 22... Znowu masz atak likantropii i zaczynasz trollować?
                        • aqua696 Re: Sytuacja beznadziejna... 07.07.11, 02:31
                          Madziuelc nie jestes osoba potrzebujaca, twoja wiedzia walk z ojcem dziecka na pewno bardziej przydatna jest na samodzielnych i tam masz grono fanow..wiec po co tu tracisz swoj cenny czas??
                          • madziulec Re: Sytuacja beznadziejna... 07.07.11, 10:53
                            Osobiste wycieczki powinny być wykasowywane przez moderatorke (zgodnie z regulaminem forum gazeta.pl), ale ... ze moderatorka sama je kieruje w stosunku do forumowiczek to czego sie spodziewac?? <wzdech>

                            Po prostu tylko tego, ze kolejne durne osoby zfrustrowane pogoda beda pisac kolejne coraz glupsze nic nie wnoszace posty, bo nawet nie zastanowia sie nad trescia polskiego prawa i paragrafow zajete uwielbieniem i oltarzykowaniem ;P
                            • bj32 Re: Sytuacja beznadziejna... 09.07.11, 00:03
                              Jeśli chcesz coś zgłosić naruszenie regulaminu - pisz do moderatora na priv. Na forum się tego nie zgłasza. Nawet, jeśli piszą "zfrustrowane na dworzu"... Litości! Twoje posty wnoszą mrowie a mrowie...
                          • madziulec PS do zajetej i wpatrzonej siebie wodnej 07.07.11, 10:54
                            Widzisz, bywam na forach tylko wtedy, gdy mnie dotycza.
                            Stad jakos nie spodziewaj sie mnie zobaczyc na Samodzielnej, gdzie pewnie jestes stala "klientka" wink
                            (mozliwe, ze obok takich for jak "kochanki i zdradzone" i podobne)
                            • 3_bea Re: PS do zajetej i wpatrzonej siebie wodnej 07.07.11, 17:06
                              Hłe hłe Madziulec, a te 4554 (słownie: cztery tysiące pięćset pięćdziesiąt cztery) posty (według wyszukiwarki) twojego autorstwa na forum "Samodzielna mama" to skąd się wzięły, skoro ciebie nie dotyczy?
                              • bj32 Re: PS do zajetej i wpatrzonej siebie wodnej 09.07.11, 00:16
                                Wróg napisał! Na konto się włamał i podszył się, o! Tu też wróg pisze, bo ani Madziulec pomagająca, ani potrzebująca, to sama by przecież nie pisała. Krecią robotę jej czyni!
                                Albo administracja złośliwie przy liczniku manipuluje! Wszystkim im siekiery posłać i na 10 lat ich do więzienia wsadzić, podelców! Świnie, nie ludzie!
                • blues-m Re: Sytuacja beznadziejna... 25.06.11, 12:45
                  W historiach operacji na koncie niestety nie ma nic o zajęciu. Jedyna informacja, jaką uzyskałam z banku to:
                  Zajęcie egzekucyjne ZAR 180211001554-1555 data 19 maja 2011
                  Nic mi to nie mówi i dlatego muszę ponownie jechać to omówić z komornikiem. Ostatnio mnie odesłali z kwitkiem mówiąc, że nie było żadnego zajęcia konta. Ale skoro zalegałam ze składkami 7 miesięcy i konto ma "zajęcie egzekucyjne" to ewidentnie komornik maczał tu palce. Już sobie nawet przygotowałam pismo z paragrafem o nieściąganiu zasiłków i prośbą o zawieszeniu egzekucji... Zobaczymy w poniedziałek, czy coś zdziałam... Dam znać.
                  Dziewczyny bardzo DZIĘKUJĘ za zainteresowanie i rady.
                  • madziulec Re: Sytuacja beznadziejna... 25.06.11, 19:07
                    W historiach operacji NIC nie bedziesz miala. Ja tez nie mam.
                    Pewnego dnia po prostu nei mozesz nic wyplacic za pomoca karty, nie mozesz zrobic zadnego przelewu, mimo ze pieniadze na koncie sa.
                    Ale... mozna je wyplacac z banku.
                    Niestety to jest wlasnie utrudnienie, bo np. moj bank jest czynny pn-pt 8-18. Jesli pilnie wypadlby mi jakis wydatek (lekarz dla dziecka) w weekend to moge o forsie na koncie zapomniec, mimo ze jest tam sporo srodkow wink
                    U Ciebie pewnie jest tak samo.
                    Musisz jednak pojsc do banku i z kims porozmawiac. Ja tak zrobilam i sie dowiedzialam sporo rzeczy: co to znaczy zajecie, jak moge dysponowac srodkami, jak zdjac blokade na alimenty i zasilek itp.
                    • bj32 Re: Sytuacja beznadziejna... 02.07.11, 11:01
                      No i właśnie o to porozmawianie z bankiem chodzi.
                      W dodatku jeśli dziewczyna pisze, że ma wolne środki na minusie, to znaczy, że nie ma na koncie pieniędzy, a jest kwota, którą trzeba uiścić plus odsetki. I już.
    • aqua696 Re: Sytuacja beznadziejna... 19.06.11, 15:20
      Na juz to wizyta u komornika -pieniadze ktore ruszyl sa po za zajeciem komorniczym.
      Mozesz z rodzicami starac sie o dodatek mieszkaniowy.
      mozesz zlozyc o program dozywianie w MOPS.
      Nie rozumiem jednego..sama szarpiesz sie, pobierasz pieniadze jako samotna od podatnika a gadowi odpuszczasz, bo on nie ma pracy??
      On jest ojcem i tak jak ty powinnien ponosic odpowiedzialnosc.
      Idziesz do sadu o uznanie ojcowstwa, plus prosisz o ograniczenie mu praw rodzicielskich.
      Alimenty mozesz miec do wielokrotnosci kwoty 170zl, i bedzie po uprawomocnieniu i okres 2-3 miesiecy egzekucji komorniczej - i wyplaci ci FA -mam nadzieje kiedys ruszy sie sciagalnsoc z tatusiow, a tobie to poprawi diametralnie sytuacje.
      W ZUs mozesz zlozyc dokumenty jak bedziesz miec wyrok, aby ich komornik scigal twojego dluznika.
      A w sadzie skaldasz o zabezpieczenie na czas procesu uznania i alimentow.
      Dwa w wniosku wnosisz o zwrot kosztow porodu, pologu, i wyprawki dla dziecka.

      Oprocz mops mozesz podejsc do caritas.
      • blues-m Re: Sytuacja beznadziejna... 23.06.11, 09:07
        Z ojcem dziecka, to długa i skomplikowana historia. W skrócie: On nie jest Polakiem, pochodzi z kraju na zachodzie Europy i w Polsce mieszkał 2 lata, gdy tgo był na kontrakcie. Kontrakt się skończył w grudniu 2009 i wyjechał, wtedy też nasza "przygoda" się skończyła, a na początku stycznia dowiedziałam się, że jestem w ciąży. On chciał, abym usunęła, że u niego w kraju jak jest wpadka i nie ma sie środków, to się dziecko usuwa! Walczył o to, póki nie zrozumiał, że tego nie zrobię. Ja w tym czasie próbowałam ustalić jego adres, bezskutecznie. Byłam nawet w jego byłym zakładzie pracy... I nic. Nie udzielą takiej informacji. W końcu tylko z imieniem i nazwiskiem nie mogę wystąpić o alimenty? O tym, że on nie pracuje dowiedziałam się właśnie od jego byłego współpracownika. Potem, gdy wylądowałam w szpitalu na patologii ciąży, dałam za wygraną. Miałam też inne problemy... A najgorsze, byłam z tym sama... Dziewczyny, jakbyście w ciąży wszystko przechodziły samotnie (badania, pobyty w szpitalu, przedwczesne skurcze) nie wiem, czy jeszcze miałybyście siły, aby szukać ojca dziecka...
        Ale może nic straconego?
        • kruszynka.net Re: Sytuacja beznadziejna... 23.06.11, 16:57
          Sprawę o alimenty można poprowadzić zaocznie trwa to dłużej więc warto szybko zacząć. Jeśli ojciec nie będzie płacił to będzie wypłacał fundusz. Tylko kto jest wpisany w akcie urodzenia. Jeśli ojciec nie znany to najpierw musiałoby-być ustanowienie ojcostwo.
          • blues-m Re: Sytuacja beznadziejna... 23.06.11, 22:43
            W akcie urodzenia ojciec jest nieznany. Wygląda na to, że czekałaby mnie długa droga... Najpierw ustalenie ojcostwa... Tylko jak to zrobić, jak nie można znaleźć człowieka?
            Pewnie będę musiała udać się do sądu i tam dowiedzieć się co i jak...
            Najpierw jednak muszę stanąć na nogi finansowo i musze martwić się o bierzące potrzeby mojej córeczki... Nie mam teraz nerwów na bieganie po sądach. Czuję, że nie obeszłoby się bezproblemowo...
            Głupio mi tylko, że obcy ludzie mi pomagają, a ojciec dziecka żyje sobie gdzieś beztrosko...
            • bj32 Re: Sytuacja beznadziejna... 24.06.11, 15:55
              Może przeoczyłam, ale jeśli ojciec jest NN, to i tak należy Ci się coś za samotne macierzyństwo, rodzinny i tak dalej.
              Niemniej zdecydowanie powinnaś założyć sprawę o ustalenie ojcostwa i alimenty, niezależnie, czy koleś pracuje i czy w jego kraju wpadkę się rozwiązuje aborcją, a głupotę trepanacją, czy nie.
              Nie masz jego adresu, ale masz jego nazwisko i wiesz, gdzie pracował. Sąd sobie zatem poradzi i na prośbę sądu zakład pracy poda adres, którego Tobie podać nie może ze względu na GIODO chociażby.
            • easyblue Re: Sytuacja beznadziejna... 24.06.11, 20:39
              WALCZ.
              Nie wiem, jak to wygląda w przypadku, gdy kobieta podaje: ojciec nieznany. Moim zdaniem mozna to odkręcić, choć pewno nie będzie to proste. Trzeba by zapytać jakiegoś madrego prawnika.
              Moja znajoma dawno temu zaszła w ciąże z Turkiem. Było super do czasu, gdy okazało się, zę jest w ciaży. Alimenty załatwiała "miedzynarodowe". Trwało to długie lata, ale warto było - wszystko zostało nadplacone, pieniądze leżą sobie na koncie chłopaka, są jego.
              Nawet, jeżeli w Twoim przypadku nie uda sie z alimentami "międzynarodowymi", to i tak wystąpić o nie mozesz, ba - powinnaśsmile To nie wstyd, że się wpadło. Znajoma wpadala 2 razy - każde z innymsmile A wykształcona, inteligentna, niegłupia. Nie ma regułysmile

              > Wygląda na to, że czekałaby mnie długa
              > droga... Najpierw ustalenie ojcostwa... Tylko jak to zrobić, jak nie można znal
              > eźć człowieka?
              Znasz nazwisko, imię kraj pochodzenia, firmę, w któej pracowal. To WYSTARCZAJĄCO. TYlko przygotuj się na głupie teksty - ludzie to ludzie, zawsze ktos coś głupiego powie, by poprosić sobie samopoczucie.
              • blues-m Re: Sytuacja beznadziejna... 25.06.11, 12:52
                Takie posty napawoają optymizmem smile Aż chce się lecieć TERAZ do sądu i zacząć cały proces.
                A Twoja znajoma miała niezłego pecha, a może i szczęścia (w końcu mowa o dwóch dzieciaczkach) i udało jej sie z alimentami. To musi być silna kobieta!
                Trochę poczytałam na temat alimentów z zagranicy i jednak prawo jest po stronie matek smile Sprawa pewnie długo potrwa, bo najpierw ustalenie ojcostwa (pewnie sądownie będzie w tym celu ścigany), potem alimenty.

                A jeśli chodzi o ludzi, już się do tego przyzwyczaiłam... Samotne matki jednak nadal są w oczach innych jak twór z kosmosu.

                BARDZO Ci dziękuję!
    • kroliczyca80 Re: Sytuacja beznadziejna... 19.06.11, 21:00
      Prawie żadnej samotnej matki nie stać na żłobek ZANIM nie zacznie pracować. Jak zaczyna pracować i zarabiać zywą kasę, to wtedy już ją stać. Oczywiście, etap przejściowy jest trudny, ale przecież konieczny, jesli masz w końcu stanąć na nogi.
      Nie rozumiem, dlaczego ojciec dziecka nie placi alimentów? Nie zarabia? Cóż, zamiast wyplaci Ci fundusz alimentacyjny, ale żeby to się stało - alimenty MUSZĄ być zasądzone! Nie rozumiem, jak mogłaś zaniedbać tę sprawę. Alimenty od niego to nie łaska, tylko jego zas*** obowiązek jako ojca dziecka. Zwłaszcza, ze Ty sobie nie radzisz, a cierpi niewinne dziecko.
      Napisz proszę z jakiej części Krakowa jesteś. Ja też Krakuska, może mogłabym Cię wesprzeć jakąś żywnością iczy ciuszkami jesli coś jeszcze wygrzebię po synku, ale tylko pod warunkiem, że natychmiast rozpoczniesz procedurę alimentacyjną. Nie podoba mi się, że pomocy spodziewasz się od państwa i od nas, obych ludzi, a facetowi, ktory Cię zaplodnił, tak po prostu odpuszczasz.
      • blues-m Re: Sytuacja beznadziejna... 23.06.11, 09:34
        No właśnie. Muszę rozpocząć pracę. To jedyne wyjście. Ze żłobkiem muszę sobie na razie darować, póki nie zarobię. Mam niezamożną, ale pomocną rodzinę w okolicach Łodzi i myślałam, aby zawieźć tam córkę na miesiąc lub dwa, póki nie zarobię na żłobek i ten cholerny dług. Najgorzej byłoby odstawić ją od piersi... Ale nie ma wyjścia.
        Chętnie rozpoczęłąbym procedurę alimentacyjną, teraz w akcie desperacji na prawdę jestem w stanie zrobić wszystko, tylko proszę doradzcie, jakie mam szanse, skoro jedynymi danymi na jego temat jest jego nazwisko i data urodzenia?
        Jestem z Nowej Huty.
        Proszę o kontakt
        bluesmzk@gmail.com
        • kruszynka.net Re: Sytuacja beznadziejna... 24.06.11, 14:45
          Dla twojej córeczki rodzina z Łodzi którą rzadko widujesz to zupełnie obcy ludzie. Taki maluszek nie zrozumie ,że mama zostawiła go na jakiś czas do obcych mu ludzi. Twoja córeczka będzie czuła się porzucona- zafundujesz swojemu maleństwu na całe życie traumę.
          • blues-m Re: Sytuacja beznadziejna... 24.06.11, 19:57
            Tak, wiem Kruszynko, dlatego to by była ostateczność... Mnie mama zawiozła do swojej matki jak miałam 4 miesiące i odebrała, jak miałam 9 (też przez pracę) i ja nigdy tego nie mogłam zrozumieć. Jest też parę innych powodów, dla których nie chcę zostawiać nigdzie córeczki, poza właśnie traumą dla niej, jest jeszcze karmienie piersią oraz to, ze jest pod opieką naurologa (urodziła się niedotleniona, 7pkt apgar, na szczęście nie ma żadnych zmian, nie siada sama, nie staje, nie raczkuje, ale mam ją obserwować i ćwiczyć. poza wolniejszym rozwojem psychoruchowym to dzięki Bogu zdrowa dziewczynka), no i sam fakt, że przebywam z nią 24/h... i nagle miałabym ją tam zawieźć na miesiąc.. Łzy cisną się do oczu na samą myśl. Dlatego to ostateczność.
            Wysłałam maila do paru żłobków (z zapytaniem o opłaty i czy nie mogłabym opłacić w późniejszym terminie) i oczywiście szukam pracy... Nie ukrywam, że na razie w mojej sytuacji najlepsza byłaby praca dorywcza, aby zarobić na bieżące potrzeby. Już nawet nie mam co sprzedać.
            I jeszcze zostaje MOPS... zmiana formy wypłacania zasiłku.
            Przy córeczce, która ciągle domaga się uwagi, na wszystko brakuje czasu...
    • jbasko Re: Sytuacja beznadziejna... 20.06.11, 10:20
      nie żałuj ojca dziecka, koniecznie z tym do sądu o alimenty i ustalenie ojcostwa. Gdzie mieszkasz w Krk? może jakieś ciuszki bym Ci podwiozła czy chusteczki.
      • meliba Re: Sytuacja beznadziejna... 20.06.11, 11:45
        Napisz skąd jesteś i czy na terenie Krakowa jesteś w stanie odebrać rzeczy oraz skorzystaj z powyższych rad. Pozdrawiam.
        • noco73 Mógł niestety.... 20.06.11, 13:45
          Moze uda ci sie uchronić kwote wolną,ale na pewno miał prawo zająć.Bo :
          Zasiłki wszelakie w momencie pojawienia się na koncie banku ,zmieniaja nazwę na środki pieniężne.Jedyne wyjście ,niech wypłacaja ci je do ręki,nie kieruj pieniedzy na konto.Załatw to jak najszybciej.Komornika nie obchodzi z jakiego tytułu masz kase na koncie i moze zająć co chce.Idź porozmawiaj zeby zszedł z konta i dogadaj się do rat.
          • madziulec Re: Mógł niestety.... 20.06.11, 21:13
            Obawiam sie, że nie do konca
            forum.gazeta.pl/forum/w,383,126244532,126244532,Bezduszny_bank_czy_glupie_przepisy_Jak_PKO_BP_.html
            Komornik nie do konca moze zajmowac co chce.
          • blues-m Re: Mógł niestety.... 23.06.11, 10:11
            No właśnie, póki co muszę ustalić kto zajął konto. W tym celu idę do ZUS.
            Czy jest możliwość negocjacji, jakiegoś wniosku o umożenie składek/spłata w ratach PO zajęciu konta? Jakaś szansa?
            Jeśli nie, nie pozostaje mi nic innego, jak udać się do ośrodku o zmianę formy wypłacania zasiłków.
        • blues-m Re: Sytuacja beznadziejna... 23.06.11, 09:46
          Nowa Huta
          Bardzo dziękuje i proszę o kontakt na
          bluesmzk@gmail.com
    • kruszynka.net Re: Sytuacja beznadziejna... 20.06.11, 16:41
      Z jakiej części Krakowa jesteś?
    • bellagnos Re: Sytuacja beznadziejna... 20.06.11, 17:37
      Mam troszkę ubrań po sobie , napisz jaki jest twój rozmiar może akurat trafię.
    • alicez Re: Sytuacja beznadziejna... 20.06.11, 19:23
      Mam paczkę pieluch czwórek, zużyłam może 2 (głównie zużył mój synek smile Jeśli nie za małe to mogę wysłać.
      • blues-m Re: Sytuacja beznadziejna... 23.06.11, 10:05
        Mam nadzieję, że nie odpisuję zbyt późno.. (nie miałam dostępu do internetu) poproszę o kontakt na bluesmzk@gmail.com tam podam swój adres i inne dane, jakie pani sobie życzy.
        BARDZO DZIĘKUJĘ

        To forum Pomocne emamy, ale nie sądziłam, że aż tak!

        Obawiałam się raczej nagonki... (choć nie ukrywam, należy mi się)

        Dziękuję za wszystkie porady i wskazówki (bardzo się przydały i dały do myślenia i działania - dla córeczki!) a także wsparcie, jak choćby te pieluchy!
        Najważniejsze, przetrwać wakacje!

        Zaskoczona jestem ilością wpisów!


        Raz jeszcze dziękuję.

    • seidthe Re: Sytuacja beznadziejna... 21.06.11, 00:46
      Marta, alimenty koniecznie.
      i odezwij sie na priv z adresem na diana.holod@gmail.com
    • easyblue Re: Sytuacja beznadziejna... 23.06.11, 08:56
      Odezwij się na easyblue@gazeta.pl
      • vegutka Re: Sytuacja beznadziejna... 24.06.11, 20:23
        Jakbyś potrzebowała cos dla siebie w rozmiarze 36-38, to pisz śmiało na mojego gazetowego. Dla Roczniaczki też coś może jeszcze bym znalazła po synku, tylko napisz, co Ci najbardziej by się teraz przydało.
        • blues-m Re: Sytuacja beznadziejna... 25.06.11, 12:30
          Jeśli chodzi o ubranka dla córeczki, już ofiarowano nam tego rodzaju pomoc, właśnie na pomocnych emamach i czekamy na przesyłkę. Ale myślę, że z łatwością znajdzie się inna samotna, potrzebująca mama, która chętnie przyjmie ciuszki. A jeśli chodzi o ubrania dla mnie, noszę chyba rozmiar 40 (jestem wysoka), ale dla mnie to ubrania nie są teraz najistotniejsze.
          BARDZO DZIĘKUJĘ.
    • slonko1335 Dostałam na maila dokumenty 26.06.11, 21:06
      Decyzje o przyznaniu rodzinnego, wychowawczego, dodatku z tytułu samotnego wychowywania i becikowego(tego od dochodu zależnego).
      • kruszynka.net Proszę o pomoc dla blues-m 30.06.11, 01:10
        Co do sytuacji prawnej to napisze tylko ,że blues-m była u prawnika ale myślę , że sama o tym napisze.
        Ponieważ blues-m głupio jest prosić i wiem ,że sama tego nie zrobi wiec proszę w Jej imieniu.
        Najpilniejsze potrzeby to jedzenie i pieluszki. (co prawda pożyczyła pieniądze ale przy tak niskich dochodach będzie jej ciężko wygrzebać się z długów)
        Miałam zamiar kupić jej pieluszki ale blues-m napisała mi ,że nie potrzebuje bo , mama z forum przysłała jej prawie całą paczkę. Nadusi a ząbkuje ( ma biegunkę) w związku z tym Okazało jednak się,że musi oszczędzać pieluszki. Jednorazowe zakłada tylko na noc a w dzień męczy się z tetrowymi. Wiadomo ile z tym zachodu .
        Jeśli ktoś miał by do oddania niepotrzebne już Krzesełko do karmienia bo , to które ma jest połamane. Blues-m powiedziała ,że powiąże sznurkiem smile
        Malutka ma 10 m-cy i w zasadzie same grzechotki (a przecież poprzez zabawę dziecko rozwija się) więc proszę w imieniu maleńkiej Nadusi. Jakby ktoś miał i mógł przekazać dla córeczki blues-m zabawki , którymi jego dziecko już się nie bawi to byłoby super np. piramidki, drewniane klocki, sortery, książeczki typu moje pierwsze słowa,kubeczki które maluch wkłada jedne do drugich , drewniane puzzle. Kto prowadzi tabelę potrzeb? Może tam to umieścić?
        --
        www.dzieciom.pl/10909
        • jbasko Re: Proszę o pomoc dla blues-m 30.06.11, 09:18
          napisz do mnie na gazetowego proszę ze swoim namiarem, jutro mogłabym Ci podwieźć jakieś zabawki, cała torba poszła na strych, pieluchy też kupię, napisz prosze i nie obawiaj się
          • aqua696 Re: Proszę o pomoc dla blues-m 30.06.11, 10:51
            Pierwsze to zdjac przeplyw pieniedz z MOPS zasilkow na wyplacane w kasie.
            Drugie to rozejrzec sie w kolo za kolezanka, kuzynka, kims z rodziny kto na miejscu zaopiekuje sie mala 2-3 miesiace a nie rozlaka..choc to tez wyjscie ale ciezkie dla 2 stron.
            Kolejne to zlozyc o alimenty uznanie ojcostwa i odrazu zabezpieczenie na okres procesu.
            W tym opisujesz wszystko dokladnie gdzie pracowal itp.
            Sad wystapi do zakladu pracy z wnioskiem czy taki i taki pracowal i jaki adres mial w dokumencie.
            Zaklad pracy na jego numery osobiste jak nasz ps i dojdzie chocby po tym sad w innym kraju gdzie mieszka, lub gdzie w przyblizeniu przebywa, bo moze mieszka tez gdzie indziej.
            I tu nie ma ze sprawa dluga, ciazka itp. tylko im szybciej tym lepiej, i masz prawa do alimentow juz za 3 miesiace ostatnie ciazy plus zwrot 50% wyprawki na dziecko.
            W banku zarzadaj kopii pisma na podstawie ktorego doszlo do blokady, tam bedzie jakas pieczatka immienna komornika lub instytucji, a to co ci podaja to numer pisma.

            W MOPS mozesz zlozyc o celowke na dozywnianie, i z caritas poprosic o pomoc.
            A dziewczyny czy w krakowie nie ma jakies ochronnki prowadzonej przez zakonnice, u mnie jest i wiem iz tam rodzice odraczali oplaty jesli znalezli prace, aby moc ja podjac.
            I nie masz wyjscia ani wytlumaczenia aby nie podjac walki, wlasnie o alimenty juz natychamaist bo kazdy dzien zlwoki dziala przeciwko tobie bo wydluza okres kiedy one splyna.
            Dwa corka ma prawa tez z kraju tatuska wiec tym bardziej jest o co zawalczyc.
            Oczekuje iz do 8 lipca napiszesz iz zwnisek o alimenty zabezpieczenie, ustalenie ojcostwa jest zlozony, i czekasz na termin.
            • kruszynka.net Re: Proszę o pomoc dla blues-m 30.06.11, 11:44
              Pierwsze to zdjac przeplyw pieniedz z MOPS zasilkow na wyplacane w kasie.

              To jest już zrobione. 18 lipca dostanie pieniążki do tego czasu będzie jej ciężko.

              Kolejne to zlozyc o alimenty uznanie ojcostwa i odrazu zabezpieczenie na okres
              > procesu.
              Jutro złoży pozwy w sądzie.

              zwrot 50% wyprawki na d
              > ziecko. Z tym może być ciężko bo, nie ma rachunków. Kupowała wyprawkę na Allegro (używany wózek ,łóżeczko itd.)
        • blues-m Re: Proszę o pomoc dla blues-m 30.06.11, 12:17
          Kruszynka była wczoraj u mnie ze swoją córeczką i przywiozły nam sporo rzeczy. Była to cała reklamówka produktów żywnościowych (owoce, kaszki, ciastka, zupka, makaron, ryż...) oraz krem na słońce, chusteczki nawilżane i wiele innych rzeczy, za co BARDZO jej dziękuję! To dla nas ogromne wsparcie!!! Poza tym kruszynka umówiła nas z prawnikiem oraz poradziła w sprawie rehabilitacji mojej córeczki. Jesteśmy pod opieką neurologa dziecięcego (z centrum d), ale ten nie widział problemu, pediatra wystawiła nam skierowanie, gdyż Nadia nie siada sama, nie raczkuje, nie staje (to prawdopodobnie efekt niedotlenienia okołoporodowego). I teraz poszukuję innego neurologa w Krakowie, który by przyjmował w ramach NFZ i skierowałby nas na rehabilitację, ewentualnie. Jeśli ktoś ma namiary, bardzo proszę na kontakt.
          Co do krzesełka do karmienia (jest z odzysku, miało być do wyrzucenia), narazie wytrzymuje. Chodzi o urwane zawiasy z tyłu krzesełka, przez które siedzenie nieco opadło do tyłu, ale przywiązałam je i narazie trzymają.
          Jeśli chodzi o zabawki, nawet nie śmiałam o nie prosić, bo pomyślałam, że to nie jest artykuł pierwszej potrzeby. Jeśliby jednak ktoś miał na zbyciu, chetnie przyjmiemy.
          Dostałyśmy porade prawną od p. socjalnego, z której wynika, że mogę bezpłatnie wnosić o ustalenie ojcostwa w jednym powództwie z roszczeniami alimentacyjnymi oraz jednoczesne pozbawienie ojca praw rodzicielskich. We wniosku trzeba wpisać adres pozwanego, ale mogę podać ten z ostatniego, znanego mi jego miejsca zamieszkania, ale ponieważ wiadome jest, że go już tam nie ma, od razu mam prosić o ustalenie kuratora, który będzie występował w imieniu pozwanego. Więc w ustaleniu ojcostwa aktualny adres nie jest niezbędny. Natomiast może być to utrudnieniem w ściąganiu alimentów, wtedy jeśli po 2 miesiącach komornik nie będzie w stanie nic wyegzekwować, mam udać sie do gminy wnosić o przyznanie świadczenia z funduszu alimentacyjnego. To wszystko w ogromnym skrócie. Więc pozostało mi tylko napisać pozew i czekać... Ciekawe jak długo.
          Nie mogę nic zrobić z zajętym kontem, dlatego w mopsie wniosłam o niewpłacanie pieniędzy na konto, a przekazywanie na adres domowy... Do tej pory (18 lipca mamy dostać zasiłek) zostałyśmy bez środków i tu chciałabym podziękować ALICEZ za jej wsparcie i to ona przesłała małej pieluszki, a także AGWIRAS za ciuszki, coś na ząbkowanie i zabawkę. Dostałem też dużo cennych porad. Dziękuję!
          Acha i dostałam zwrot podatku za 2010, niestety na konto zajęte sad
          • aqua696 Re: Proszę o pomoc dla blues-m 30.06.11, 15:55
            [/b]Blues a moze tatus ma jakis adres w sieci??
            Np. facebook??
            Warto wczesniej czy pozniej ustalic ojca.
            Co do rehabilitacji popros pediatre o skierowanie do osrodka wczesniej interwencji, i warto moim zdaniem w krakowie uderzyc do dr..mozliwe z eprofesor Drewniak.
            Acz sa dzieci ktore wstaja i ida od reki w okolicy roczku, ale warto troche podgonic ...
            Jeszcze dodatek meiszkaniowy, i kto zrobil to zajecie??
            Musisz dojsc..plus ze powoli zmniejsza ci sie dlug.[b]
            • blues-m Re: Proszę o pomoc dla blues-m 01.07.11, 14:14
              Dziękuję za zainteresowanie.
              Jeśli chodzi o poszukiwania ojca, wierz mi, że jego nazwisko jest najczęściej googlowanym hasłem przeze mnie. Niestety jego nazwisko jest również bardzo popularne w jego kraju, co jest sporym utrudnieniem. Mam jego adres email, na który oczywiście nie odpowiada, ale nie omieszkałam go zamieścić w pozwie, również jego polski numer telefonu (był to numer służbowy). Swoją drogą, jak ciężko musi mu być ukrywać się w dobie internetu, kasując swoje profile z facebooka, hi5 i innych możliwych portali. Ciągle mam cichą nadzieję, że jednak używa cichaczem swojego adresu mailowego i zastanawiam się czy oznajmić mu, że złożyłam pozew o alimenty, czy by go to nie spłoszyło jeszcze bardziej.
              Jeśli chodzi o zajęcie konta, jednak był to zus. Narazie nie stać mnie na otworzenie nowego konta (nawet mbank wprowadza teraz opłaty), więc jak znajdę pracę będe musiała wpłacać na to zajęte i powoli spłacać. Nie obchodzi ich, ze pieniądze na rachunku są z zasiłku, bo oni zajmują należną kwotę w całości. Więc tu odpuściłam... Zmieniłam formę wypłacania zasiłku.
              Co do rehabilitacji, musimy mieć skierowanie od neurologa, inaczej jest płatne. Już dostałyśmy namiary od Kruszynki i się umówiłyśmy, więc dziękuję. Ja również myślałam, ze na wszystko przyjdzie czas, bo dzieci się różnie rozwijają, a moja córcia to taki leniuszek. Niektóre dzieci rozwijają się skokowo i na przykład w jednym miesiącu siadają stają, chodzą. Tak myślałam, że będzie z Nadią. Neurolog, do której dotychczas chodziłyśmy nie widziała problemu. Pediatra powiedziała to samo (sprawdziła czy postawiona stoi na prostych nogach czy ugina), ale dodała, że siadać powinna w ósmym miesiącu i że może wystarczy ją rozruszać na rehabilitacji. W rubryce 'rozpoznanie' na skierowaniu do neurologa napisała "nie siada, nie raczkuje, nie stoi". Na oko nie widać, jakby miała jakiś problem, ale nie chcę niczego przegapić, a rozwój w pierwszym roku jest bardzo ważny... jak się dowiaduję o jakimś opóźnieniu, od razu się zastanawiam czy to nie wina jakiś zmian przez niedotlenienie podczas porodu. Zobaczymy co inny neurolog powie.
              Póki co, rodzina załatwiła mi pracę przy zbiorze owoców. Zaczynam w przyszłym tygodniu. Najważniejsze, że córeczka będzie przy mnie (rodzina ma pomóc przy opiece) a jednocześnie zarobię parę groszy. Jeśli będą długie terminy na rehabilitację z nfz, poszłybyśmy prywatnie, bo nie ma co czekać. Także trochę grosza się przyda.
              Bardzo chciałam podziękować za to forum! Wiele mam do mnie napisało na maila udzielając cennych rad, parę mam chęć pomocy w formie zabawek, ubranek, pieluszek, za co jestem bardzo wdzięczna!!! O tym jeszcze napiszę w osobnym poście.
              Ale również parę osób mnie zaatakowało, że sytuacja w jakiej się znalazłam to moja wina i mam za swoje sad nawet nie chcę cytować, bo łzy się cisną. Proszę mi wierzyć, że każdy może się znaleźć w takiej sytuacji, nigdy wcześniej o nic nie prosiłam i mam nadzieję że już nie będę musiała i wkrótce odbijemy się od dna.
              • easyblue Re: Proszę o pomoc dla blues-m 01.07.11, 20:08
                > Ale również parę osób mnie zaatakowało, że sytuacja w jakiej się znalazłam to m
                > oja wina i mam za swoje sad nawet nie chcę cytować, bo łzy się cisną.
                Ależ się tym wcale nie przejmuj! Sfrustrowanych bab jest wszędzie pełno i przyjemnosc sprawia im dokopywanie. Takich, co uważają, że wiedzą najlepiej, bo one to i tamto jest równie dużo. Tylko cholera mnie bierze, zę dokopują mailowo, myślałam, ze tupet niektórych kończy się na forumuncertain Szkoda slów...

                > Mam jego adres email, na który
                > oczywiście nie odpowiada,
                Moze zmienił. Ale prędzej czy później gdzieś w necie sie pojawi. Nie pisz mu nic o swoich zamiarach - będzie miał mniej szanssmile I nie martw się, jego nr słuzbowego telefonu komorkowego wystarczy, by ustalić pełne dane.

                Co do Nadii /moja starsza też tak ma na imięsmile/. Bardzo możłiwe, ze po prostu jest "leniwa". Ale by to stwierdzić należy wyeliminowac ew. schorzenia. Moje 20 miesięczne nie chce gadać /coś klepie po swojemu - ale mam i tata powiedział jak miał ok.9 m-cy, tyle że wolał na nas jęczećtongue_out/, bawić się klockami nie chce wcale, zadne układanie mniejszych do większych, żadne klocki, bajeczki czy tak fantastycznie sprawdzajace się przy mlodej reklamy tv. Ma to serdecznie gdzieś. Nie zna kolorów bo go nie interesują, jedynie kotek, piesek, kurka, kózka /bo widzi/. I to wszystko. Nie chce się bawić sam - skutek uboczny przedszkola, w ktorym zawsze są inne dzieci z ktorymi mozńa się bawić. Dzieci w jej wieku potrafią całkiem sporo, a ten maly leń... waśnie targa mnie za rękaw swetra i wrzeszczy jak wariatsmile Więc może Twoja Nadia rozwija się w swoim rytmie? Musiałabyś zapytać swoich rodziców jak bylo w Twoim przypadku, no bo ojca Nadii o to nie zapytasz. Ale być moze, że powolny rozwój ruchowy Nadii to wina genów, które odziedziczyła po ojcu.
                • blues-m Re: Proszę o pomoc dla blues-m 01.07.11, 23:43
                  easyblue napisała:

                  > Ależ się tym wcale nie przejmuj! Sfrustrowanych bab jest wszędzie pełno i przyj
                  > emnosc sprawia im dokopywanie. Takich, co uważają, że wiedzą najlepiej, bo one
                  > to i tamto jest równie dużo. Tylko cholera mnie bierze, zę dokopują mailowo, my
                  > ślałam, ze tupet niektórych kończy się na forumuncertain Szkoda slów...

                  No właśnie mnie tylko zastanawia, co kieruje takimi ludźmi... Jak kopanie leżącego. Ale co poradzisz...

                  > > Mam jego adres email, na który
                  > > oczywiście nie odpowiada,
                  > Moze zmienił. Ale prędzej czy później gdzieś w necie sie pojawi. Nie pisz mu ni
                  > c o swoich zamiarach - będzie miał mniej szanssmile I nie martw się, jego nr słuzb
                  > owego telefonu komorkowego wystarczy, by ustalić pełne dane.

                  Nie wiem dokładnie na czym polegają i jak wyglądają te "poszukiwania", ale też sobie pomyślałam, ze dzięki telefonowi służbowemu będzie łatwiej zdobyć jego dane. Zobaczymy. Niech sobie nie myśli, że tak łatwo ucieknie od odpowiedzialności...

                  > Co do Nadii /moja starsza też tak ma na imięsmile/. Bardzo możłiwe, ze po prostu j
                  > est "leniwa". Ale by to stwierdzić należy wyeliminowac ew. schorzenia. Moje 20
                  > miesięczne nie chce gadać /coś klepie po swojemu - ale mam i tata powiedział j
                  > ak miał ok.9 m-cy, tyle że wolał na nas jęczećtongue_out/, bawić się klockami nie chce
                  > wcale, zadne układanie mniejszych do większych, żadne klocki, bajeczki czy tak
                  > fantastycznie sprawdzajace się przy mlodej reklamy tv. Ma to serdecznie gdzieś.
                  > Nie zna kolorów bo go nie interesują, jedynie kotek, piesek, kurka, kózka /bo
                  > widzi/. I to wszystko. Nie chce się bawić sam - skutek uboczny przedszkola, w k
                  > torym zawsze są inne dzieci z ktorymi mozńa się bawić. Dzieci w jej wieku potra
                  > fią całkiem sporo, a ten maly leń... waśnie targa mnie za rękaw swetra i wrzesz
                  > czy jak wariatsmile Więc może Twoja Nadia rozwija się w swoim rytmie? Musiałabyś
                  > zapytać swoich rodziców jak bylo w Twoim przypadku, no bo ojca Nadii o to nie z
                  > apytasz. Ale być moze, że powolny rozwój ruchowy Nadii to wina genów, które odz
                  > iedziczyła po ojcu.

                  Pozdrów swoją Nadusię!
                  Jeśli chodzi o rozwój ruchowy ona zawsze wszystko robiła wolniej. Obracała się na boki po czwartym miesiącu, z pleców na brzuch w siódmym, odwrotnie jakoś w órmym, ale dopiero od miesiąca płynnie się turla. W dziewiątym miesiący zaczęła się bujać na czworaka i już myślałam, ze to wstęp do raczkowania i siadania (raz udało jej się z tej pozycji usiąść przypadkowo), ale ostatnio jakby zapomniała o tym bujaniu... Podobno przed skokiem rozwojowym dzieci się cofają o krok, aby zrobić dwa kroki do przodu. Kto wie? A może 'ten typ tak ma', tak jak i Twój smile Zobaczymy co neurolog powie. A nawiasem mówiąc, jak kiedyś sobie radzono bez rehabilitacji, które są teraz tak modne?
                  Jeśli chodzi o gaworzenie, już przed szóstym miesiącem powtarzała dada i baba, po miesiącu powiększyła swój repertuar o tata (hmmm...), mama, gaga, a teraz wymawia dziwnie brzmiące słowa, więc z tym nie ma problemu, ogólnie z motoryką małą jest ok, myślę.
                  Pytałam mojej mamy o mój rozwój, ale ona nic nie pamięta, jedynie, że chodziłam w 12 miesiącu.

                  Easyblue, chciałabym Ci jeszcze raz serdecznie podziękować za pomoc!!!
                  Wysłałam Ci maila.
          • kasia_137 Re: Proszę o pomoc dla blues-m 30.06.11, 21:17
            przeslij mi prosze swoj adres wysle Ci troche zabawek po mojej córce
            kasia_137@gazeta.pl
            • poletka Re: Proszę o pomoc dla blues-m 30.06.11, 22:43
              Prześlij swój adres, wyślę coś dla Małej i dla Ciebie (tylko napisz jaki masz wzrost),mam parę rzeczy w rozm 40.
              • nioma Re: Proszę o pomoc dla blues-m 01.07.11, 14:36
                podczytuje sobie Twoj watek i ciesze sie, ze powolutku zaczyna byc lepiej.
          • mamatin Re: Proszę o pomoc dla blues-m 01.07.11, 20:38
            jeśli chodzi o skierowanie na rehabilitację... terminy są pewnie wszędzie odległe, ale proś aby lekarz pediatra na skierowaniu do neurologa napisał pilne i pokaż to w rejestracji, podobnie z późniejszym skierowaniem na rehabilitację i porozmawiaj w rejestracji to może skrócić czas oczekiwania.
            • anetalewic Re: Proszę o pomoc dla blues-m 01.07.11, 22:48
              Na meila wysłałam zdjęcia krzesełka do karmienia, jeżeli się przyda to chętnie wyśle (na mój koszt oczywiście), proszę dać znać
            • blues-m Re: Proszę o pomoc dla blues-m 01.07.11, 23:44
              Bardzo dziękuję za wskazówki. Tak zrobię!
              • bj32 Re: Proszę o pomoc dla blues-m 02.07.11, 11:10
                Poprę Easyblue: nie uprzedzaj człowieka. Szukać go możesz, bo to może przyspieszyć sprawę, ale uszczęśliwianie go wiedzą spowoduje, że zwieje do Tanzanii, postawi sobie szałas w lesie i znowu go trzeba będzie szukać. A tak to w odpowiednim czasie dowie się wszystkiego od sądu i cześć.
    • bellagnos Pytanie do Kruszynki 02.07.11, 16:25
      Kruszynko w mam do Ciebie pytanie, ustaliliśmy z mężem że chcemy przekazać blues-m 100 zł jednak myślę, że opłaty na poczcie byłby duże, i jak długo takie pieniążki idą,dlatego mam pytanie czy nie byłoby problemem gdybym ci wpłaciła na konto a Ty byś jej doręczyła?? Jeśli tak napisz mi konto z Twoimi danymi na priv ( mój bank wymaga jakiś danych), jeśli masz daleko czy nie masz czasu, to oczywiście wyśle pocztą.
      • kruszynka.net Re: Pytanie do Kruszynki 02.07.11, 17:11
        Odpiszę na priv gdy wrócę ze spaceru
        • bellagnos Re: Pytanie do Kruszynki 04.07.11, 11:46
          Kruszynko pamiętasz o mnie?? Nie dostałam meila od Ciebie, jeśli napisałaś to pewnie nie doszedł podaje innego anies21@o2.pl
    • martha_sz2 Re: Sytuacja beznadziejna... 02.07.11, 20:36
      Podaj maila do siebie, bo gazetowy mi wraca.
    • claudel6 Re: Sytuacja beznadziejna... 02.07.11, 23:59
      mam trochę ciuszkow 80-86, napisz do mnie na priv claudel6@gazeta.pl
    • jbasko Re: Sytuacja beznadziejna... 03.07.11, 17:36
      byc może że blues wyjechała już na zbiór owoców, wczoraj u niej byłam, planowała właśnie jechać w sob. wieczorem.
      • kasia_137 Re: Sytuacja beznadziejna... 04.07.11, 20:30
        a wiadomo kiedy bedze w domu? Chciałam jej paczke kurierem wysłac jutro uncertain
        • jbasko Re: Sytuacja beznadziejna... 04.07.11, 21:51
          w domu będzie na pewno przed 15 lipca, bo wtedy ma umówioną wizytę u neurologa z córką. Postaram się skontaktować z nia telefonicznie i jak coś się dowiem napiszę.
          • bellagnos Re: Sytuacja beznadziejna... 04.07.11, 23:25
            Chciałam jej pieniądze przekazać , nie wiem jak w takim wypadku, czy pocztą ale wtedy to tylko ona może odebrać, daj jej znać o mnie. Ewentualnie mogłabym jakoś tobie przelać a Ty gdybyś się z nią widziała dałabyś jej , Kruszynka się nie odzywa, może nie ma jak...
          • kasia_137 Re: Sytuacja beznadziejna... 05.07.11, 08:47
            a czy istnieje mozliwosc zeby zostawic gdzies paczke dla niej?? Niestety nie moge juz odwolac kuriera i paczke zabierze dzisiaj czyli do niej dotrze jutro uncertain
          • jbasko Re: Sytuacja beznadziejna... 05.07.11, 09:00
            możecie do mnie przysłać, ja jej doreczę jak wróci, tylko sprawa jest tego typu, że ja 16 wyjeżdzam na wakacje, wiec jeśli wróci przed 15 to jej dam, a jak nie to nie zdążę. Dlatego czekam na wieści od niej. Ale, moze prześlę Wam na priv nr tel. do niej i zapytacie czy może to odebrac jej mama np., ona jest chora, ale "na chodzie", wiec może można jednak do niej bezpośrednio mimo, że jej nie ma teraz.
            • jbasko Re: Sytuacja beznadziejna... 05.07.11, 10:02
              dziewczyny,
              Marta jest na zbiorze, jak się okazało czereśni a nie jabłek, ma problem z Nadią bo nei chce z nikim zostawać, nie dziwię sie w końcu bo 10 miesięczne dziecko nie zostaje chętnie z osobami które widzi po raz pierwszy.
              ale napisała, że jej mama jest cały czas w domu, wiec spokojnie mozecie do niej wysłać do domu. Czy macie adres?
              • zielona.natka.pietruszki Do jbasko 05.07.11, 10:43
                Mogłabyś mi podać na priv adres Marty? Przesłałabym zabawki dla małej. Pozdrawiam
                • aqua696 Re: Do jbasko 05.07.11, 21:40
                  Dziewczyny nie piszcie o pieniadzach, jest to zabronione, potem jeszcze narobicie dziewczynie klopotow.
                  Dwa kolejna wejdzie napisze poruszajaca za serce historie i jest smrod jak sie okaze ze znow ktos dal sie wkrecic.
                  Nawet osoby za ktore reczono z dlugotrwalej pomocy akazuja sie nie do konca uczciwe.
                  Jesli ktos chce niech zaplaci za rehabilitacje przelewem na konto specjalisty, lub zrobi zakupy w sklepie a potrzebujaca osoba odbierze.
                  • bellagnos Re: Do jbasko 06.07.11, 14:17
                    Rozumiem Twoje obawy, ale ja z całą świadomością ryzyka chce jej właśnie tak pomóc. Wiem co to znaczy nie mieć nic w portfelu jak brakuje na głupi bilet, czy podpaski o które głupio poprosić.
                    Nie rozumiem dlaczego autorka postu miałaby mieć z tego powodu kłopoty, tym bardziej że nie prosiła o pieniądze. Staram się raz na jakiś czas znaleźć kogoś kogo wspomożemy właśnie finansowo. Wierzę w dobre intencje potrzebującej mamy ale też mam świadomość że ludzie mają wady ograniczenia, nie będę sprawdzać co za to kupi, nie będę mieć pretensji do nikogo z forum gdyby stało się nie tak jak powinno.
                    • alicez Re: Do jbasko 06.07.11, 18:32
                      A o podatku od darowizny pieniężnej słyszałaś?
                    • aqua696 Re: Do jbasko 06.07.11, 19:22
                      Uszanuj formule forum na ktore weszla, i nie pisz o tym, potem bedzie dziewczyny latac po US, MOPS ze dostala kaske, dodatkowo podawanie nr, kont jest nielegalne.
                      Chcesz zrob to po ciuchu a nie w swietle fleszy..
                      • bellagnos Re: Do jbasko 06.07.11, 19:35
                        A można po prostu grzeczniej napisać??? Nie, nie słyszałam o podatku od darowizny( jeśli już to bardzo dużej kwoty) , nie znam się na prawie , wystarczy napisać grzecznie, przemądrzałym każdy może być gdy siedzi w jakiejś dziedzinie.
                        Nie do wszystkich da się wysłać meila z gazety.

                        Proszę o skasowanie moich postów, które mogłyby zaszkodzić, lub są niezgodne z regulaminem (który czytałam i nie było nic na ten temat)
                        • alicez Re: Do jbasko 06.07.11, 20:17
                          Ja zazwyczaj nie jestem czepliwa, ale: > Proszę o skasowanie moich postów, które mogłyby zaszkodzić, lub są niezgodne z regulaminem (który czytałam i nie było nic na ten temat)

                          I jak sobie to wyobrażasz? Regulamin punkt 4. nie chwalimy się oficjalnie, że wysyłamy potrzebującym pieniądze?????

                          bellagnos napisała:
                          wystarczy napisać grzecznie, przemądrzałym każdy może być gdy siedzi w jakiejś dziedzinie.

                          Ja akurat jestem filologiem i nie siedzę w prawie, ani trochę. I ciekawi mnie kto i gdzie był niegrzeczny??
                          • bj32 Re: Do jbasko 07.07.11, 02:28
                            Jest zakaz proszenia o pieniądze na prywatne konto. Ale, nauczone doświadczeniem, uprzedzamy, że publiczne pisanie "podaj numer konta, to wyślę Ci pieniądze" może zaowocować tym, że "życzliwy" napisze donos do US, OPS i gdzie się da, że taka to a taka osoba dostaje duże kwoty i robi się smród.
                            W dodatku generalnie, mimo całej życzliwości dla potrzebujących, jestem przeciwna wysyłaniu gotówki. Dobra w postaci odzienia i wiktu to inna sprawa, choć okazuje się, że i to nie zawsze da się sprawdzić, ile tego poszło i czy nie zostało aby przekazane gdzieś dalej. Niestety, nie jesteśmy w stanie odwiedzać każdego i wystarczająco często, żeby stwierdzić, że ktoś otrzymał 13 kartonów ciuszków i dalej ma pustki w szafach, zwłaszcza, ze często korespondencja odbywa się na priv. A dopiero po kilku miesiącach się okazuje, że pomoc masowa od pół roku była zbędna, tylko potrzebująca "zapomniała" się tym faktem podzielić.
                            Nie, żebyśmy podejrzewały o to akurat konkretnie autorkę wątku, bo nie ma ku temu powodów, ale właśnie w pewnej pomagającej grupie okazało się, że ekskrement wpadł w wentylator...

                            Niegrzecznie chyba napisała Aqua, jak przypuszczam, bo nie zaczęła od "uprzejmie uprasza się o przemyślane pisanie...". A! Ty też! Zapytałaś o podatek od darowizny. Tak wprost. A to przecież tylko od dużych darowizn, więc jeśli 15 osób prześle po 100,-, to będą małe darowizny, a że całość będzie jakby większa, to już przecież mogłaś się domyślić, ze trzeba wyjaśnić, co nie?wink
    • blues-m Re: Sytuacja beznadziejna... 20.07.11, 18:51
      Witam,
      Przepraszam, że tak długo nie pisałam, ale obecnie nie mam dostępu do internetu, bo nie opłaciłam rachunku i został odcięty. Dlatego na razie pisze tylko na szybko.
      Przede wszystkim BARDZO chciałam PODZIĘKOWAĆ osobom, które podarowały mojej córeczce ubranka oraz inne artykuły typu zabawki (mała dostała żyrafę, która gra jak się wrzuci do niej klocka i tym sposobem córcia świadomie wrzuca mniejszy przedmiot do większego - do tej pory robiła to jakby przypadnkiem - i sprawia jej to wielką frajdę dosłownie szał!), książeczki oraz artykuły higieniczne i spożywcze. Jeszcze raz bardzo za to dziękujemy. Jedną z paczek z ubrankami dostałam pod nieobecność więc nie wiem komu mam podziękować! Adresu nie widać i nie mam nr telefonu ani maila... W sumie były 3 paczki, właśnie ta, od Agwiras oraz zabawki od Kasi (BARDZO DZIĘKUJĘ)
      Ubranek, zabawek starczy córeczce póki z nich nie wyrośnie! Dla mnie to ogromne odciążenie, bo nawet w ciucholandzie, gdzie zapłaciłabym za komplet za lato jakieś 100zł, już mam na żywność na tydzień lub dłużej.
      Jak pisała jbasko byłam na zbiorach wiśni i czereśni, ale przez 2 tygodnie przez deszcze nie było za dużo pracy, a ostatniego dnia przyszła nawałnica w miejscowości obok... Szkoda, bo córeczka się zdąrzyła przyzwyczaić do wujka i cioci, którzy się nią opiekowali. Może jeszcze będzie co zbierać w sierpniu (do pracy na stałe się nie piszę, póki mała nie została przyjęta do żłobka).
      Po powrocie byłam z córką u neurologa, który zlecił rehabilitację, niestety nie wpisała nas na listę "pilnych", bo takie są wszystkie, jak stwierdziła... Nie chciałam czekać do września (taki dostałam termin), więc idziemy prywatnie. Mam nadzieję, że będzie to tylko jedna wizyta (na tyle mnie stać po tych zbiorach) i rehabilitant pokaże mi jak ćwiczyć itd. Jeśli będzie potrzeba więcej godzin zajęć, wrócę na zbiory... Z niepokojem o pogodę.
      Dziewczyny, mam jeszcze pytanie, w prawdzie umówiłam się już na rehabilitację, ale może zna ktoś niedrogiego i dobrego rehabilitanta z Krakowa? Bardzo proszę na namiary. Mam nadzieję, że to moja ostatnia prośba na tym forum...
      Acha, dostałam wezwanie do sądu, niestety narazie tylko po to, by donieść parę dokumentów.
      Przepraszam, że tak chaotycznie. Przez pośpiech już nawet nie pamiętam co jeszcze chciałam napisać... Jak tylko będę mogła dopiszę (o postępach córeczki, o sprawie z ustaleniem ojcostwa, alimentach).
      Jeszcze raz Wam dziękuję!
      • anetalewic Re: Sytuacja beznadziejna... 22.07.11, 13:53
        Pani Marto, od tygodnia bezskutecznie usiłuję się do Pani dodzwonić, gdyż miałam dać znać jak będę wysyłać paczkę. Dłużej czekać nie mogłam (jutro jadę na 2 tygodnie na wakacje) i dzisiaj paczkę nadałam kurierem. Mam nadzieję, że w poniedziałek będzie ktoś w domu aby ją odebrać bo paczka jest duża i waży ok.30 kg. Tak jak wcześniej obiecałam wysłałam Pani krzesełko do karmienia, trochę ubranek i buty córeczce na jesień i zimę . Gdyby coś nie było potrzebne lub nie pasowało to proszę oddać innym potrzebującym. Proszę dać znać jak paczka dojdzie, pozdrawiam serdecznie. Aneta
        moje największe skarby: Zuzia 14.05.2005, Hania 22.08.2008
      • alicez Re: Sytuacja beznadziejna... 22.07.11, 15:58
        Tu wątek o rehabilitantach z Krakowa: forum.gazeta.pl/forum/w,20939,45510281,45510281,Krakow_dobry_rehabilitant_i_neurolog.html
        Pozdrawiam smile
        • jjod Re: Sytuacja beznadziejna... 20.12.11, 17:23
          Co się dzieje z założycielką wątku?
          • bellagnos Re: Sytuacja beznadziejna... 20.12.11, 17:32
            Nie odpowiedziała mi na meila ale osoba która ma z nią kontakt, ma jej przekazać że pytałam o nią, może się tu pojawi smile
            • jbasko Re: Sytuacja beznadziejna... 21.12.11, 11:26
              napisałam smsa kilka dni temu, jak na razie bez odpowiedzi.
              • jjod Re: Sytuacja beznadziejna... 05.01.12, 22:16
                No i co, odezwała się?
                • jbasko Re: Sytuacja beznadziejna... 11.01.12, 09:09
                  nie, nadal nie odzywa się.
                  • jjod Re: Sytuacja beznadziejna... 14.01.12, 19:28
                    Trochę martwi mnie to..
                    Mam nadzieję, że wszystko u niej w porządku.
                    • agwiras Re: Sytuacja beznadziejna... 14.01.12, 22:42
                      Witam,
                      kilka dni temu otrzymałam od Marty @. Pisała, że ma w tej chwili stałego dostępu do internetu. Pisząc do mnie korzystała gdzieś poza domem. Córcia chorowała jej od listopada do świąt. Martw w związku z tym nie mogła pracować. To zapewne powód odłączonego internetu. Niestety nie wiem jak z komórką. Być może też ma nieopłaconą.
                      • agwiras Re: Sytuacja beznadziejna... 14.01.12, 22:43
                        errata: nie ma w tej chwili....internetu.
                        • jbasko Re: Sytuacja beznadziejna... 13.02.12, 12:05
                          mam wieści od Marty, że ma pracę w piekarni, napisała, ze stałą, a dzieckiem zajmuje się sąsiadka. Póki co jest lepiejsmile
                          • claudel6 Re: Sytuacja beznadziejna... 13.02.12, 21:07
                            czyli sytuacja z beznadziejnej zmieniła się na rokującą smile dobre wieści smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka