annamalgorzata25
09.06.06, 09:33
Moja babcia miala przedwczoraj wieczorem wylew.Jest sparalizowana (nawet jak
to pisze to placze bo mi strasznie ciezko z ta bezradnością) sparalizowana
ręka i noga po prawej stronie,nie mówi, ma zanik odruchu łykania,dostaje
dożylne odzywianie...nie wiemy czy cokolwiek rozumie,jest czasem przytomna
ale taka nieobecna...prawie caly czas spi.Do tego jadąc do babci do szpitala
zawieźć koszule nocną na przebranie,w polowie drogi dostalysmy telefon ze
tata mial wypadek...komus odczepila sie przyczepa od samochodu osobowego,moj
tata byl na poboczu i ta przyczepa uderzyla go w plecy.Nawet nie widzial ze
cos w niego zaraz uderzy.Nie szlysmy nawet do babci bo czekalismy na karetke
przed szpitalem...Na szczescie okazalo sie ze chyba ktos nad nim czuwal bo ma
tylko pękniętą miednicę i wstrząśnienie mozgu (czy cos takiego bo z tych
przezyc to ja juz nie wiem co mowie i juz sil nie mam).
Z ojcem od wczoraj juz troche lepiej bo dzisiaj nawet mogl wstac wiec to
peknięcie nie jest takie groźne...Tylko nie wiadomo co z babcią...b
jeśli ktoś może to poprosze o jakies masci na odleżyny (nie wiem jakie bo
nigdy nie mialam potrzeby wiedziec),dodam ze babcia jest tęga więc i chyba to
tez sprawe pogarsza...jestem zalamana ...w jeden dzien nagle babcia a potem
to czekanie pod pogotowiem-bo nie wiedzielismy czy tata jest strasznie
poturbowany czy co wogole...mama malo zawału nie dostala z tych nerwow i
strachu
Dodam ze nie wiem co bedzie z babcią...mam nadzieje ze przezyje...jesli
moglabym jej w jakis sposob pomoc chociaż tymi maściami to proszę o pomoc
najmocniej jak potrafie...nie chce zeby jej do tego jakies odlezyny sie
porobily bo ma wystarczająco cierpienia i nawet nie wiemy czy ona cokolwiek
rozumie...ciezko strasznie , a i w szpitalu bez dania w łapę to możla leżec i
umierac ...jestesmy bezradni