Dodaj do ulubionych

bardzo proszę o radę

23.09.08, 13:44
potrzebuje porady prawnej,czegokolwiek, nie oceniajcie proszę mojej
moralności-wiem dobrze ze złe zrobiłam. Jestem mężatką,kilka lat po ślubie
przytrafiła mi się zdrada (różnie mi się z małżeństwie układało)zaszłam w
ciąże, ale postanowiłam że z mężem wychowam dziecko, kochanek co prawda
deklaruje chęć wychowywania dziecka,złości się że mój mąż się nim opiekuje,
twierdzi że nikomu go nie odda, ale fakt faktem dziecko ma już prawie 1,5 roku
a on przez ten czas nie kwapił się do tego żeby pomóc mi chociaż trochę
materialnie, nigdy nie kupił nic dziecku.Prawnym opiekunem dziecka jest mój
mąż, o całej tej spawie wie tylko mój mąż i matka kochanka, z mojej czy męża
rodziny nikt o niczym nie wie. Mój mąż pokochał dziecko, opiekuje się nami,
bardzo się zmienił, wszystko się zmieniło, ze strony kochanka (byłego-zostawił
mnie gdy byłam na początku ciąży)są tylko puste słowa, owszem pyta się o
dziecko, dzwoni, chce załatwiać różne sprawy które go dotyczą, ale obawiam się
że tylko na tym się to kończy. boję się że wychowam z mężem dziecko w poczuciu
miłości, bliskości, syn mówi do mojego męża "tato" a nagle przyjdzie ON i nam
go zabierze, często mówi że będzie o niego walczył, czy ze strony prawnej może
w jakiś sposób walczyć o syna??
Obserwuj wątek
    • nini6 Re: bardzo proszę o radę 23.09.08, 13:52
      Ojcem dziecka urodzonego w małżeństwie według prawa jest mąż matki.
      Twój kochanek, żeby móc wam "zabrać" dziecko musiałby założyć sprawe o ustalenie
      ojcostwa (nawet nie wiem, czy mężczyzna - domniemany ojciec dziecka ma takie
      prawo)a sadząc po jego "zaangażowaniu" w życie dziecka możesz spać spokojnie, to
      tylko puste pogróżki, które maja wam uprzykrzyć zycie.
      Jedyne co może zrobić to własnie szantażowac was, ze ujawni waszą tajemnicę. W
      tej sytuacji może lepiej w przyszłości powiedzieć dziecku, kto jest jego
      biologicznym ojcem?
      • kasi-a789 Re: bardzo proszę o radę 23.09.08, 14:10
        nini dziękuję za odpowiedz, po ponad roku przykrych sytuacji przez które wiele
        razy płakałam (ze strony byłego kochanka) mam wreszcie siłę powiedzieć "dość"
        boję się jedynie tego że pójdzie do sadu, no nie wiem założy mi sprawę, nie wiem
        co może zrobić...i będzie domagał się tego żebym dzieliła się z nim dzieckiem,
        dzieckiem które pokochał mój mąż i które dzięki niemu ma normalny "dom"
        • nini6 Re: bardzo proszę o radę 23.09.08, 14:19
          Zawsze możesz go postraszyć policją - że podasz go o nękanie - jęsli bedzie wam
          mocno uprzykrzał zycie.
          Zapytaj tez na tym forum, tam dziewczyny są bardziej obeznane z prawem rodzinnym
          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=571
          Pozdrawiam smile
          • foretka Re: bardzo proszę o radę 23.09.08, 14:23
            Nini6,
            troche chyba przesadzasz... Podac czlowieka o nekanie bo chce
            widywac swoje dziecko? Przeciez autorka postu dobrowolnie z nim byla
            w zwiazku, zaszla w ciaze, a potem zadecydowala, ze wychowa jego
            dziecko z mezem. Sprawe raczej trzeba zalatwiac dyplomatycznie, bo
            to w koncu jemu dziecko odebrano.

            Pozdrawiam ~ foretka ~ mama Paulinki
            Zakątek Szczecińskich MaMsmile
            Paulina w Zielonym Zakątku!
            • nini6 Re: bardzo proszę o radę 23.09.08, 14:37
              Sprawe raczej trzeba zalatwiac dyplomatycznie, bo
              > to w koncu jemu dziecko odebrano.

              Z opisu autorki wynika, ze dyplomatyczne rozwiązania są obce biologicznemu ojcu
              dziecka. Jego poczynaniami nie kieruje miłość rodzicielska a raczej urażona
              duma posiadacza/odrzuconego faceta. Ponadto nie mozna komus odebrać tego, czego
              on nigdy nie miał, tak więc trudno tu mówić o odebraniu dziecka ojcu - raczej o
              utrudnianiu kontaktów dziecko-ojciec biol.
            • bj32 Re: bardzo proszę o radę 23.09.08, 14:58
              Nie no, wybacz...
              "Podac czlowieka o nekanie bo chce widywac swoje dziecko?"
              Widywać? Nie zauważyłam. Wyszło mi, że tak tylko sobie gada, ze chce
              załatwiać różne sprawy.
              "to w koncu jemu dziecko odebrano"
              Co jasno wynika z tego, ze się wypiął na dziewczynę, jak była na
              początku ciąży.
              Nienienie. To nie jest ojciec walczący tylko marudny wrzód.
    • foretka Re: bardzo proszę o radę 23.09.08, 14:16
      Nie jestem pewna ale chyba na podwazenie ojcostwa ma 6 miesiecy od
      porodu, potem oczywiscie moze walczyc sadownie ale musialby sam
      placic za test dna a poza tym - nie musialabys wyrazic zgody.

      Z drugiej strony jednak - to ze sie rozstaliscie i wrocilas do meza
      nie zmienia faktu, ze on jest ojcem i cala Wasza trojka o tym wie.
      Jesli chce kontaktow z dzieckiem i nie wyraza zgody na
      nieuczestnicenie w jego zyciu to ma do tego prawo.

      Dla kazdej strony jest to bardzo trudna sytuacja.

      Pozdrawiam ~ foretka ~ mama Paulinki
      Zakątek Szczecińskich MaMsmile
      Paulina w Zielonym Zakątku!
      • kasi-a789 Re: bardzo proszę o radę 23.09.08, 14:24
        tak foretka cała sytuacja jest fatalna,widzisz tylko cały szkopuł w tym że ja
        muszę podjąć jakąś decyzję, albo pozwolę na kontakty ojca dziecka
        (biologicznego) z synem i rozbije moją rodzinę (a mam jeszcze córkę-6 lat) albo
        zostanę z mężem pozwolę mu wychowywać oboje dzieci, kochanek mnie zranił,
        zostawił, wielokrotnie oszukał, dał do zrozumienia że się wstydzi swojego
        dziecka, nie mogę liczyć na jego pomoc finansową. Pozwalałam mu na kontakty z
        dzieckiem, myślałam że wszystko jakoś się ułoży (jeszcze jakiś czas po rozstaniu
        bardzo mi na nim zależało)ale okłamywał mnie, oszukiwał, stał się arogancki,
        cały czas pisze, dzwoni i pyta o dziecko, ma wobec niego "wielkie" plany, ale ja
        nie mogę podzielić dziecka na pół, muszę podjąć mądra decyzje, mam dwoje dzieci...
        • foretka Re: bardzo proszę o radę 23.09.08, 14:30
          Bardzo ciezka sytuacja. Tylko, ze to nie tylko Twoja decyzja,
          niestety. Jak postanowisz go odciac od dziecka, a on sie uprze, to
          sadownie chyba wymusi kontkaty... Albo bedzie Ci zatruwal zycie.

          Pozdrawiam ~ foretka ~ mama Paulinki
          Zakątek Szczecińskich MaMsmile
          Paulina w Zielonym Zakątku!
      • nini6 Re: bardzo proszę o radę 23.09.08, 14:42
        > Z drugiej strony jednak - to ze sie rozstaliscie i wrocilas do meza
        > nie zmienia faktu, ze on jest ojcem i cala Wasza trojka o tym wie.
        > Jesli chce kontaktow z dzieckiem i nie wyraza zgody na
        > nieuczestnicenie w jego zyciu to ma do tego prawo.
        >

        No właśnie że dopóki prawnie nie udowodni, ze jest ojcem dziecka to nie ma do
        niczego prawa! Dopóki nie ma praw rodzicielskich to to, czy matka dziecka
        pozwoli na kontakty ojca biol z dzieckiem to wyłacznie jej dobra wola. Skoro
        facet nie wykazuje dobrej woli to dlaczego ona ma wiecznie dostawać po tyłku?
        • foretka Re: bardzo proszę o radę 23.09.08, 14:46
          Najgorsze co mozna zrobic - to z nim walczyc. Faktow sie nie zmieni,
          chyba ze autorka i jej maz beda klamac przed sadem. Jesli powiedza
          prawde to bez badan DNA zapadnie wyrok. Jesli choc troche sie
          interesuje/interesowal to zaden sad od razu mu tych praw nie
          odbierze.

          Pozdrawiam ~ foretka ~ mama Paulinki
          Zakątek Szczecińskich MaMsmile
          Paulina w Zielonym Zakątku!
          • bj32 Re: bardzo proszę o radę 23.09.08, 15:06
            "Jesli powiedza prawde to bez badan DNA zapadnie wyrok"
            Jaki? Że skoro ileś tam czasu miał generalnie w nosie i zwlekał z
            decyzją ileś lat, czyli zależało mu tak raczej średnio i nagle sie w
            nim instynkt ojcowski obudził, więc ma prawo? Ja Ci zwracam uwagę,
            że tutaj najważniejsze jest nie DNA tylko dobro dziecka, któremu nie
            ma powodów robić wody z mózgu. Jeśli facet udowodni powiedzmy, ze
            się interesował, łożył na dziecko czy choćby chciał [przelewy], to
            oczywiście inna sprawa. A tak to niech sie bodnie.
            Jedyne, z czym sie zgadzam, to że nie ma co z nim walczyć. Należy go
            raczej wykopać w kosmos i zakazać mu zbliżania sie do dziecka i w
            ogóle zalecić odpierniczenie się od rodziny, którą najwyraźniej
            stara sie rozwalić, bo taki ma kaprys.
            Sam fakt, że kilka razy sie widział z dzieckiem o niczym nie
            świadczy. Dziadkom też sie nie daje praw rodzicielskich tylko na
            takiej podstawie.
            • nini6 Re: bardzo proszę o radę 23.09.08, 15:09
              Lepiej bym tego nie ujęła.
            • foretka Re: bardzo proszę o radę 23.09.08, 16:50
              Bj32,
              a piszesz z wlasnego doswiadczenia? czy to tylko Twoje przekonanie?

              W polskim prawie nieplacenie alimentow nie jest podstawa do
              odebrania praw rodzicielkich, nawet jesli sa zasadzone (tutaj nie sa
              a dziecko w akcie urodzenia ma innego ojca). Co innego jesli ojciec
              nie widzial dziecka kilka lat, nie dzwonil, nie interesowal sie.
              Jesli wykaze, ze dzwonil, widzial, stwierdzi ze kocha - to po
              ptakach. To opinia prawnika ds rodzinnych.

              Duzym plusem jest fakt, ze on nie ma zadnych praw. I trzeba tak to
              rozegrac zeby o nie nie wystapil. Jesli nie wystapi teraz, to za
              kilka lat juz mu sie nie bedzie chcialo a i szanse bedzie mial male.

              Czy straszenie go cos da? Nie wiem, powinna wiedziec autorka. Jesli
              da - to mozna i tak. Lepiej byloby miec jednak na niego
              jakiegos "haka".

              Pozdrawiam ~ foretka ~ mama Paulinki
              Zakątek Szczecińskich MaMsmile
              Paulina w Zielonym Zakątku!
              • bj32 Re: bardzo proszę o radę 23.09.08, 19:47
                Nie z doświadczenia. Co najwyżej to i owo obiło mi się o ucho.
                "W polskim prawie nieplacenie alimentow nie jest podstawa do
                odebrania praw rodzicielkich, nawet jesli sa zasadzone (tutaj nie sa
                a dziecko w akcie urodzenia ma innego ojca)."
                No i właśnie nie ma co człowiekowi odebrać, co najwyżej on może
                chcieć sie starać. A przy tak mikrym zainteresowaniu i braku choćby
                prób łożenia to sędzia musiałby być pozbawionym empatii szowinistą,
                żeby mu zasądzić prawa, kiedy dziecko ma dbającego niebiologicznego
                ojca.
                "Jesli wykaze, ze dzwonil, widzial, stwierdzi ze kocha - to po
                ptakach. To opinia prawnika ds rodzinnych."
                Niechże się ów prawnik tu wypowie. Bo na takiej samej zasadzie ja
                mogę stwierdzić, że dzwoniłam, widziałam i kocham mojego
                przyrodniego brata... i to nie będzie znaczyło, że jestem jego
                matką. Mój mąż też widział swojego bratanka i z nim gadał, i się nim
                interesował... Ba! Nawet DNA wyszłoby stosunkowo podobne. I co? Też
                prawnik uzna, ze to ojciec? A wie nawet [bo i ja wiem] na co dziciak
                jest uczulony, ile zapaleń płuc przeszedł i tak dalej. No nie dajmy
                się ponieść fantazji...
                Nie chodzi o straszenie, tylko o zerwanie kontaktu.
    • kasi-a789 Re: bardzo proszę o radę 23.09.08, 14:28
      nini dziękuję za link. widzicie ja nie chce skrzywdzić ani męża ani ojca
      dziecka, wiem że to ja źle zrobiłam, cały ten czas starałam się postępować tak
      żeby nikt w tej sytuacji nie cierpiał ale tak się nie da...
      • kasi-a789 Re: bardzo proszę o radę 23.09.08, 14:45
        niestety nie chodzi chyba tylko o urażoną męska dumę, wydaje mi się że on może
        naprawdę kochać dziecko z tym że jest gó...arzem i do pewnych spraw jeszcze nie
        dorósł. Mowi że kocha syna ale zupełnie nie dba o jego potrzeby, nie wzięłabym
        od niego kasy...ale mógłby chociaż zapytać czy dziecku nic nie potrzeba. Jak
        urodziłam syna i leżałam w szpitalu 3 dni go namawiałam żeby przyszedł chociaż
        go zobaczyć, ale zawsze miał wymówkę, a jak w końcu przyszedł to płakał że go
        nikomu nie odda, że on jest tylko jego...a przecież gdy byłam w ciąży to cały
        czas wątpił czy to jego dziecko.Jestem podłamana, nie wiem co mam zrobić?, jak
        postępować, boje sięsad
        • foretka Re: bardzo proszę o radę 23.09.08, 14:47
          Kasiu, wieczorem napisze na priva.

          Pozdrawiam ~ foretka ~ mama Paulinki
          Zakątek Szczecińskich MaMsmile
          Paulina w Zielonym Zakątku!
          • kasi-a789 Re: bardzo proszę o radę 23.09.08, 14:49
            ok dziękuję, bardzo teraz potrzebuje wsparcia bo strasznie sama się w tym
            wszystkim pogubiłam, dziękuję za wszelkie odpowiedzi
    • kasi-a789 Re: bardzo proszę o radę 23.09.08, 14:54
      podkreślę jeszcze tylko jeden fakt: nie zrobiliśmy badań DNA a w USC to mój mąż
      widnieje jako ojciec dziecka. Moj mąż mówi żebym zerwała z nim całkiem kontakt a
      dziecka nie może mi zabrać bo jest urodzone w małżeństwie, jednak ja się bardzo
      bardzo boję
      • nini6 Re: bardzo proszę o radę 23.09.08, 15:08
        Twój mąż ma rację
      • bj32 Re: bardzo proszę o radę 23.09.08, 15:12
        A może zróbcie te badania? Masz 100% pewności, że to nie mąż jest
        ojcem?
        O ile wiem, do 13 roku życia to Ty musisz wyrazić zgodę na badania,
        potem dziecko juz może samo.
        I teraz zależy już tylko od Ciebie, czego chcesz dla siebie i
        dziecka: odejść od męża z dziećmi i żyć z gościem, o którym sama
        mówisz, że jest smarkaczem i do pewnych rzeczy jeszcze nie dorósł,
        zatem nie może Ci niczego zagwarantować [na przykłąd, że nie dojdzie
        do wniosku, ze już mu sie znudziło, nie znajdzie innej czy coś?];
        odbudować relacje z mężem, który Ci wybaczył, kocha Ciebie i dzieci
        i uratować swoją rodzinę; czy miotać sie miedzy jednym a drugim, na
        czym traca obaj panowie, Ty, a zwłaszcza dzieci?

        Ja prywatnie byłabym za ratowaniem rodziny i posłuchała męża, ale
        ostateczna decyzja należy do Ciebie.
        • kasi-a789 Re: bardzo proszę o radę 23.09.08, 15:16
          tak ja chce ratować moje małżeństwo, dawałam już miliony szans ojcu dziecka, i
          za kazdym razem mnie ranił i krzywdził, ale tak w głębi duszy oprócz strachu o
          własny dom i rodzinę jest jeszcze jakiś opór przed krzywdzeniem innych, nawet
          jeśli te osoby same są wobec mnie nie fair, ciężka decyzja, a jeśli on naprawdę
          kocha dziecko?
          • joannaiwa Re: bardzo proszę o radę 23.09.08, 17:07
            Poniżej przytaczam konkretne przepisy kodeksu rodzinnego i
            opiekuńczego, które regulują tę sytuację:

            Art. 62. § 1. (52) Jeżeli dziecko urodziło się w czasie trwania
            małżeństwa albo przed upływem trzystu dni od jego ustania lub
            unieważnienia, domniemywa się, że pochodzi ono od męża matki.
            Domniemania tego nie stosuje się, jeżeli dziecko urodziło się po
            upływie trzystu dni od orzeczenia separacji.
            § 2. Jeżeli dziecko urodziło się przed upływem trzystu dni od
            ustania lub unieważnienia małżeństwa, lecz po zawarciu przez matkę
            drugiego małżeństwa, domniemywa się, że pochodzi ono od drugiego
            męża.
            § 3. Domniemania powyższe mogą być obalone tylko na skutek powództwa
            o zaprzeczenie ojcostwa.



            Art. 84. (56) § 1. Sądowego ustalenia ojcostwa może żądać dziecko,
            jego matka oraz domniemany ojciec dziecka. Jednakże matka ani
            domniemany ojciec nie mogą wystąpić z takim żądaniem po śmierci
            dziecka lub po osiągnięciu przez nie pełnoletności.
            § 2. Dziecko albo matka wytacza powództwo o ustalenie ojcostwa
            przeciwko domniemanemu ojcu, a gdy ten nie żyje - przeciwko
            kuratorowi ustanowionemu przez sąd opiekuńczy.
            § 3. Domniemany ojciec dziecka wytacza powództwo o ustalenie
            ojcostwa przeciwko dziecku i matce, a gdy matka nie żyje - przeciwko
            dziecku.
            § 4. W razie śmierci dziecka, które było powodem w sprawie o
            ustalenie ojcostwa, ustalenia mogą dochodzić jego zstępni.
            Art. 85. § 1. Domniemywa się, że ojcem dziecka jest ten, kto obcował
            z matką dziecka nie dawniej niż w trzechsetnym, a nie później niż w
            sto osiemdziesiątym pierwszym dniu przed urodzeniem się dziecka.
            § 2. Okoliczność, że matka w tym okresie obcowała także z innym
            mężczyzną, może być podstawą do obalenia domniemania tylko wtedy,
            gdy z okoliczności wynika, że ojcostwo innego mężczyzny jest
            bardziej prawdopodobne.




            OSNC 2001/10/152...
            1. Przeszkody w przeprowadzeniu dowodu z badania krwi, stwarzane
            przez stronę zobowiązaną do poddania się temu badaniu, mogą być
            podstawą, opartego na domniemaniu faktycznym, ustalenia sądu
            zgodnego z twierdzeniami strony przeciwnej.
            2. W procesie o ustalenie ojcostwa, w którym dowód z badania DNA nie
            może być przeprowadzony, ponieważ matka nie zgadza się na pobranie
            krwi, domniemanie wywiedzione na podstawie art. 233 § 2 k.p.c.
            mogłoby stać się przesłanką obalenia domniemania wynikającego z art.
            85 § 1 k.r.o., gdyby uzasadniało jednocześnie wniosek, że ojcostwo
            innego mężczyzny jest bardziej prawdopodobne.

            Nie jestem specjalistą od prawa rodzinnego, ale wobec faktu, iż
            domniemany ojciec (biologiczny) może dochodzodzić sądowego ustalenia
            ojcostwa (odmowa poddania się badaniu DNA będzie na niekorzyść matki
            i dziecka) byłabym ostrożna.

            Niemniej jednak wątpię aby temu Panu chciało się dochodzić
            czegokolwiek (tak wygląda z opisu), poza tym następnym ruchem matki
            po takim ustaleniu ojcostwa powinno być żądanie alimentów od niego
            na dziecko (warto też mu o tym przypomnieć, jak będzie nadal
            natarczywy). Z opisu wynika, że to jakiś toksyczny gość, który wcale
            nie kocha dziecka (skoro rani, krzywdzi, odmawia pomocy finansowej i
            zajmowania się Wami). Pogoniłabym go i tyle, i jeszcze postraszyła
            policją za nękanie, skoro formalnie ojcem dziecka jest mąż (dopóki
            inaczej nie orzeknie sąd). Dobro dziecka powinno być w tym
            przypadku najważniejsze, a jak dziecko będzie starsze i będzie
            chciało, to też może wystapić o ustalenie ojcostwa lub uregulować
            kontakty z ojcem w inny sposób. Pozdrawiam i życzę siły.
            • bj32 Re: bardzo proszę o radę 23.09.08, 20:51
              "ale wobec faktu, iż domniemany ojciec (biologiczny) może
              dochodzodzić sądowego ustalenia ojcostwa (odmowa poddania się
              badaniu DNA będzie na niekorzyść matki i dziecka) byłabym ostrożna."
              A jak to się ma do:
              "Art. 62. § 1. (52) Jeżeli dziecko urodziło się w czasie trwania
              małżeństwa albo przed upływem trzystu dni od jego ustania lub
              unieważnienia, domniemywa się, że pochodzi ono od męża matki."
              "§ 3. Domniemania powyższe mogą być obalone tylko na skutek
              powództwa o zaprzeczenie ojcostwa."
              "Art. 84. (56) § 1. Sądowego ustalenia ojcostwa może żądać dziecko,
              jego matka oraz domniemany ojciec dziecka."
              "§ 2. Dziecko albo matka wytacza powództwo o ustalenie ojcostwa
              przeciwko domniemanemu ojcu"
              "§ 3. Domniemany ojciec dziecka wytacza powództwo o ustalenie
              ojcostwa przeciwko dziecku i matce, a gdy matka nie żyje - przeciwko
              dziecku."
              Na litość... To, ze gościu poczuwa się do byciaojcem, a nawet to, ze
              kobieta sądzi, że on jest ojcem - jemu nie daje żadnych praw, a już
              na pewno nie prawa ustalenia, ze to on jest ojcem, a nie mąż. Z tych
              paragrafów bije to po oczach. Ojciec *domniemany* w tym przypadku to
              nie *biologiczny* tylko *mąż*. No nie strasz dziewczyny. Art. 62. §
              1. (52) Jest tak jasny, ze bardziej nie trzeba. "domniemywa się, że
              pochodzi ono od męża matki" Koniec kwesti.

              Pozdrawiam.
              bj32
              • joannaiwa Re: bardzo proszę o radę 23.09.08, 22:09
                No ja się zastanawiałam, czy orzeczenie TK z 2003 dot. sądowego ustalenia ojcostwa nie odwraca linii orzeczniczej i nie przyznaje jednak pewnych praw ojcu biologicznemu. Ale może nie mam racji - nie siedzę w temacie.
                • bj32 Re: bardzo proszę o radę 24.09.08, 15:10
                  Otóż to co napisałaś jest zupełnie bez sensu, bez wzgledu na to czy
                  znasz KRiO czy nie.
                  Poruszyłaś temat z zakresu prawa konstytucyjnego.
                  W art.188 konstytucji wymieniono enumeratywnie kompetencje TK.
                  (inna sprawa, ze prawem kaduka jedna kompetencje przeniesiono do
                  atr.189, ale to nie ma zanaczenia w tym przypadku).
                  Piszesz, ze wyrok, czy orzeczenie TK wpłynęło na "linie orzeczniczą".
                  Otóz absolutnie nie i to z dwuch powodów naraz.
                  1. Kostytucja z 2 kwietnia 1997 roku odebrała TK prawo dokonywania
                  tzw. "ogolnie obowiązującej wykładni prawa"!
                  Tego jak widzisz w art.188 nie ma. smile
                  (I to jest formalna "niemożność wplywania" na "linię orzecznictwa"!)
                  Stało sie tak na skutek haniebnych wręcz poczynań Zolla, ktory ze
                  stalinowskiej, oktrojowanej konstytucji z 1952 roku, wywiódł, ze
                  brak nauki religii w szkolach jest niekonstytucyjny(chodziło zreszta
                  o jeszcze kilka pomniejszych wyczynów tamtego skladu TK, ale ten był
                  podstawowy.)
                  Tak więc TK nie ma mozliwości bezposredniego wplywania na "linię
                  orzeczniczą". To w tej chwili bardziej kompetencja SN, chociaz tez
                  nie do konca ( ale nie to jest tematem mojego postu).
                  Oczywiście w takich sytuacjach można powiedzieć, ze nie ma
                  formalnych podstaw, ale "sądy sądzą za Trybunałem".
                  Ale tu i o takiej sytuacji nie może być mowy bo:
                  2. Linie orzekania "można zmieniać tylko w ramach obowiązujących
                  przepisów prawa, wtedy gdy przepis prawa jest niejednoznaczny i
                  dochodzi do konieczności dokonania wykładni przepisu.
                  Tu nie ma takiej sytuacji!!
                  Przepisy KRiO sa jasne i kalrowne! Dokładnie okreslaja kto i w jakim
                  czasie moze wystąpic z pozwem o ustalenia lub zaprzeczenie ojcostwa!
                  (sama zreszta przytaczasz te przepisy powyżej, wiec nie ma potrzeby
                  wklejania ich tu).
                  Żadnego ojca biologicznego tam nie ma (nie ma takiego pojęcia w
                  polskim prawie, to nie Amerykasmile
                  Nie ma tez miejsca na jakakolwiek wykładnie (nawet rozszerzającą!!)
                  Oczywiście TK mogłby zająć się całą konstrukcja, w ktorej ojciec
                  biologiczny pozbawiony jest jakichkolwiek praw, ale tego nie zrobił,
                  nie ma takiego wyroku.
                  I to drugi powód, dla ktorego orzeczenie TK nie moze mieć żadnego
                  znaczenia w tej sprawie.
                  Żadna "linia orzecznictwa" nie moze zmieniać prawa wyrażonego wprost
                  w ustawie!
                  Gdyby natomist TK orzekł o "niezgodności" to od 2003 mielibyśmy już
                  nowelizację ustawy (KRiO) w tej sprawie, a takowej nie ma.

                  Przepraszam za tę polemikę , niezwiązaną z treścią wątku, ale post
                  zawierał zbyt wiele kardynalnych błędów aby można go było pozostawić
                  bez komentarza.
    • bj32 Ha! Wiem wszystko! 23.09.08, 20:17
      Skonsultowawszy sobie zagadnienie ze znajomym prawnikiem [przeczytał
      wątek] dowiedziałam się otóż:
      Decyzja w 100% nalezy do kobiety.
      Nawet gdyby ona nie byla mężatka moze nie zgodzic sie na uznanie
      dziecka przez ojca biologicznego i tez nic na to nie poradzi.
      Mąż moze żądac ustalenia ojcostwa gdyby chciał sie pozbyc obowiazkow
      wględem dziecka. Obcy człowiek nie moze ingerowac w zycie rodziny.
      Ojcostwu mozna zaprzeczyc i wtedy robi sie badania dla ustalenia.Ale
      *tylko* po to, by zaprzeczyć ojcostwu.
      Żeby kochanek mogl zostac ojcem kobieta musi zgodzic na
      tzw. "uznanie" dziecka przez mezczyzne ktory nie jest jej meżęm.

      To tyle jeśli chodzi o aspekty prawne.

      [Dodam, że mój znajomy wypowiedzi Nini uznał za najrozsądniejsze i
      że w miarę możliwości bedę go tu przywlekać, żeby dawał rady, acz
      wątpię, żeby zaczął się wypowiadać sam; zatem zawsze jeśli będę
      informować o jego stwierdzeniach zaznaczę, ze nie są moje tylko
      jego.]
      • foretka Re: Ha! Wiem wszystko! 23.09.08, 20:28
        A mozesz zapytac o dwie rzeczy znajomego prawnika?
        Z czystej ciekawosci.

        Jesli nastapi zaprzeczenie ojcostwa - to co sie dzieje z aktem
        urodzenia, tzn. kto wystepuje jako ojciec. I czy ojciec
        niebiologiczny ma wtedy dalej pelnie praw rodzicielskich?

        Co znaczy w tym wypadku "uznanie"? Jesli o.biologiczny wygra sprawe
        o zaprzeczenie ojcostwa to uznanie jest zgoda na przyznanie mu
        jakichkolwiek praw czy przyznanie, ze jest ojcem biologicznym.

        Pozdrawiam ~ foretka ~ mama Paulinki
        Zakątek Szczecińskich MaMsmile
        Paulina w Zielonym Zakątku!
        • nini6 Re: Ha! Wiem wszystko! 23.09.08, 20:45
          Jesli o.biologiczny wygra sprawe
          > o zaprzeczenie ojcostwa to uznanie jest zgoda na przyznanie mu
          > jakichkolwiek praw czy przyznanie, ze jest ojcem biologicznym.

          Ojciec biologiczny nie może założyć sprawy o zaprzeczenie ojcostwa - tzn nie
          może powiedzieć "mąż matki dziecka nie jest ojcem dziecka, to JA jestem ojcem
          dziecka"
          Sprawę o zaprzeczenie ojcostwa może w tej sytuacji założyć wyłącznie mąż matki
          dziecka - i to w okresie do 6 miesięcy od momentu jak się dowiedział, że jego
          żona urodziła dziecko i ma podstawy sądzić, że nie jest ono jego.
          Żeby w tej sytuacji kochanek mógł się starać o prawa rodzicielskie do dziecka to
          1) maż matki dziecka składa wniosek o zaprzeczenie ojcostwa
          2) zostaje stwierdzone sądownie, że nie jest ojcem dziecka
          3) matka dziecka wnosi o stwierdzenie, że ojcem jej dziecka jest kochanek
          4) kochanek się na to zgadza
          Cała ta procedura jest w tej chwili niemożliwa, bo minęło 6 miesięcy od kiedy
          mąż dowiedział się o urodzeniu dziecka.
          Matka decyduje o tym, kogo poda jako ojca swojego dziecka, facet to sobie może
          chcieć (na szczęście)

          Jesli nastapi zaprzeczenie ojcostwa - to co sie dzieje z aktem
          > urodzenia, tzn. kto wystepuje jako ojciec.

          Koryguje się akt urodzenia przez dokonanie odpowiedniego wpisu

          I czy ojciec
          > niebiologiczny ma wtedy dalej pelnie praw rodzicielskich?
          Skoro nie jest ojcem w świetle prawa to nie może mieć.

          Dlatego prawo chroni dzieci przed rewolucją w ich życiu, kiedy to nagle jakiś
          czuły tatuś przypomni sobie o potomku po latach.
          • foretka Re: Ha! Wiem wszystko! 23.09.08, 20:50
            "Ojciec biologiczny nie może założyć sprawy o zaprzeczenie ojcostwa -
            tzn nie może powiedzieć "mąż matki dziecka nie jest ojcem dziecka,
            to JA jestem ojcem dziecka"
            Sprawę o zaprzeczenie ojcostwa może w tej sytuacji założyć wyłącznie
            mąż matki dziecka - i to w okresie do 6 miesięcy od momentu jak się
            dowiedział, że jego żona urodziła dziecko i ma podstawy sądzić, że
            nie jest ono jego."

            O tym nie mialam pojecia, myslalam ze to dziala w obydwie strony.
            Wszystko juz jasne. Zatem to jest odpowiedz na pytanie autorki w
            pierwszym posciesmile

            Dla niej bardzo korzystna bo moze poslac go do diabla i nic nie moze
            na to poradzic.

            Pozdrawiam ~ foretka ~ mama Paulinki
            Zakątek Szczecińskich MaMsmile
            Paulina w Zielonym Zakątku!
        • bj32 Re: Ha! Wiem wszystko! 23.09.08, 21:03
          Oczywiście. Proszę:


          "<A mozesz zapytac o dwie rzeczy znajomego prawnika?
          Z czystej ciekawosci.

          Jeśli nastąpi zaprzeczenie ojcostwa - to co się dzieje z aktem
          urodzenia, tzn. kto występuje jako ojciec.>

          Nikt, do czasu aż ktoś, *za zgodą kobiety*, nie uzna dziecka, lub
          ktoś za ojca nie zostanie uznany przez sąd.
          Do tego czasu w akcie pisze się ojciec NN.

          <I czy ojciec niebiologiczny ma wtedy dalej pelnił praw
          rodzicielskich?>

          Nie!
          Jeśli zaprzeczył ojcostwu i udowodnił to przed sądem, przestaje być
          ojcem, a więc i o prawach nie może być mowy.

          <Co znaczy w tym wypadku "uznanie"?>

          Uznanie oznacza akt prawny, którego dokonuje się przed kierownikiem
          USC. Kobieta wskazuje mężczyznę jako ojca dziecka, a on "uznaje" je
          za swoje, co potwierdza specjalnym oświadczeniem. Od tego momentu
          jest pełnoprawnym ojcem dziecka!! Ze wszystkimi prawami i
          obowiazkami.
          Jednak bezwzględnym warunkiem dokonania uznania dziecka przez
          mężczyznę jest zgoda matki!(tzw "wskazanie").

          <Jeśli o.biologiczny wygra sprawę>

          Nie wygra, bo nie ma podstawy prawnej, na której mógłby taką sprawę
          wnieść! Takiej sprawy po prostu nie może być.

          <o zaprzeczenie ojcostwa>

          O zaprzeczenie ojcostwa może wystąpić tylko ten, kogo
          dotyczy "domniemanie" bycia ojcem. A więc w tym przypadku mąż
          kobiety. Biologczny nie ma takiej możliwosci, bo nie dotyczy go
          domniemanie.

          <to uznanie jest zgodą na przyznanie mu jakichkolwiek praw czy
          przyznanie, że jest ojcem biologicznym.>

          W świetle powyższego ta część postu jest bez znaczenia."
          • arwena_11 Re: Ha! Wiem wszystko! 23.09.08, 22:16
            Dziewczyny jezcze jest jeden argument, który może sprawić, że
            biologczny tatuś szybko zwinie kitę i ruszy w siną dal

            "uznanie dziecka ma skutek wsteczny, tzn. jeśli mężczyzna uzna
            dziecko mające kilka lat będzie miał obowiązek jego alimentowania od
            chwili urodzenia". A co lepsze kobieta może wystąpić również o
            pokrycie wydatków związanych z ciążą i porodem oraz kosztami
            utrzymania przez 3 miesiące po okresie porodu.

            Myślę, że chyba biologiczny nnie miałby ochoty na wyłożenie tyle
            kasy, skoro teraz nic nie płaci.

            Proponuję więc podliczyć wszystko, policzyć alimenty jakie powinien
            płacić na dziecko ( najlepiej wedlug przykładów podawanych na
            samotnych ) i przekazać wszystko eks kochankowi. Myślę, ze mina mu
            zrzednie.
            • kasi-a789 Re: Ha! Wiem wszystko! 24.09.08, 09:32
              dziewczyny dziękuje wam z całego serca, ulżyło mi, naprawdę. Bałam się bardzo że
              biologiczny tata będzie chciał mi zabrać dziecko(często tak mówił) Naprawdę nie
              chodzi o to że ja to robię z zawiści, czy dlatego ze mnie zranił, długo o tym
              myślałam i zgadzałam się na kontakty ojca z dzieckiem nawet gdy on mnie obrażał
              i bardzo ranił, bo myślałam że to mu się należy bo jest ojcem, ale gdy w
              pierwsze urodziny syna usłyszałam że nie kupi mu prezentu bo szkoda mu kasy na
              głupoty to coś we mnie pękłosad
              dziękuję, dziękuje wam z całego serca
    • kasi-a789 Re: bardzo proszę o radę 24.09.08, 12:59
      mam jeszcze jedno pytanie, co wy byście zrobiły na moim miejscu?
      • malgog dygresja bez związku... 24.09.08, 15:27

        po przeczytaniu wątku...abstrachując od meritum sprawy
        nie wnikam jakim człowiekiem jest autorka wątku w kontekście zdrady
        małżeńskiej i wynikających z tego komplikacji
        i faktu, że wróciła do męża i przyznała się do zdrady no i dziecka z
        kochankiem...
        ....dziewczyno masz naprawdę kochającego męża
        doceń to
        • nini6 Re: dygresja bez związku... 25.09.08, 15:03

      • bj32 Re: bardzo proszę o radę 24.09.08, 15:29
        Kasiu, wiesz już, jak sprawa wygląda z prawnego punktu widzenia.
        Pytasz, co bym zrobiła? Otóż przede wszystkim pogoniłabym łobuzowi
        kota, doradziłą, życzliwie, żeby spadał na drzewo banany prostować i
        trzymał się ode mnie i dziecka na odległość strzału z karabinu.
        Rozumiem, ze emocjonalnie nie jesteś z nim związana, a nawet jeśli,
        to najważniejsza teraz jest rodzina: dzieci, Ty i mąż. A jeżeli
        facet będzie Cię nachodził, zaczepiał, straszył czy cokolwiek -
        zawsze możesz mu założyć sprawę o nękanie.
        Chcesz ratować małżeństwo; odnoszę wrażenie, że Twój mąż jest
        wspaniałym facetem, skoro Ci wybaczył i uznał dziecko, które być
        może nie jest jego. Zyj z nim i dziećmi i bądźcie szczęśliwi, a w
        matoła, o którego się potknęłaś wbij gwoździa i nie zawracaj sobie
        nim głowy. Niech stanie się pieśnią przeszłości.
        Życzę Ci powodzenia.
        --
        "może gdzieś są jakieś bezduszne tabelunie (...) wiem, że tabelunie są tylko tabeluniami" by Pysiul
        "Proszę w czasie oczekiwania na wpis skorzystać z wyszukiwarki." by Lila1974
        • kasi-a789 Re: bardzo proszę o radę 24.09.08, 18:39
          jestem teraz dużo silniejsza i pewniejsza, nie boję się już tak bardzo. Wiem że
          to zależy odemnie, ale wicie jak ciężko jest podjąć taką decyzję? fakt mój mąż
          jest kochającym ojcem, dziećmi zajmuje się wspaniale, nie mam mu nic do
          zarzucenia, jest pod tym względem idealny. Ale już jako mąż...partner...sadnie
          nie jest tragicznie, nie bije mnie, nie pije, sam prasuje sobie koszule, nie
          wymaga odemnie żebym szykowała mu śniadania przed pójściem do pracy, ale...i tu
          zaczyna się problem, nie szanuje mnie, wyzywa (teraz to może ma i prawo) ale tak
          było od zawsze, codziennie słyszę teksty typu "zamknij się idiotko" "kłapnij", i
          to takie wymuszanie seksu...fu, już mi się wcale nie chcesad nie potrafi
          przytulić, pogłaskać, nigdy nie potrafił. Kochanek nie był po prostu facetem z
          ulicy, ja nie należę do osób które tak łatwo wskakują z kimś do łóżka, był moim
          przyjacielem, a później..bardzo mu ufałam, zwierzałam się, chyba byliśmy sobie
          bliscy, dlatego mimo tego że dzisiaj traktuje mnie inaczej, napewno nie jak
          przyjaciela, jest mi trudno..decyzje już podjęłam, ale bardzo mi z tym żle
          • bj32 Re: bardzo proszę o radę 25.09.08, 14:56
            Twoja historia wcale nie jest jakaś nietypowa, przyznam szczerze.
            Moim prywatnym zdaniem jedynym błędem było zajście w drugą ciążę. Z
            obserwacji mi wynika, że rogacze zazwyczaj sami sobie zapracowują na
            rogi. A do rozpadu, czy choćby zepsucia związku potrzeba dwóch osób:
            męża i żony.
            Na wyzwiska sie nie musisz godzić. Generalnie nie ma prawa Ci
            ubliżać, bez względu na to, co zrobiłaś. A "wymuszania seksu" to już
            w ogóle nie rozumiem. Jeśli nie masz ochoty na seks, to dlaczego się
            zgadzasz?? Chyba, że masz ochotę na seks, ale nie z mężem. Co
            zrewszta też troch dziwi, bo w końcu z jakichś przyczyn sie z nim
            związałaś. Nie mówię, że wyłącznie czy głównie dla seksu, ale chyba
            gdyby Ci od początku nie leżał to nic by z tego nie było...
            Z drugiej strony może gdybyś mu wyprasowała te koszule czy zrobiła
            kanapki do pracy to Tobie by się ucho nie urwało, a on może by też
            zaczął traktować Cię inaczej...
            Rozumiem Twoje uczucia względem kochanka, ale po prostu musisz sie
            od niego uwolnić. Widzisz, jak sie zachowuje. A dla Ciebie teraz
            najwazniejsze są dzieci. Męża czy kochanka zawsze mozna zmienić,
            dzieci nie. Nie możesz myśleć o przeszłości, musisz o przyszłości.
            Powodzenia Ci w tym życzę.
            • joannaiwa Re: bardzo proszę o radę 25.09.08, 15:26
              No właśnie myślę dokładnie to samo co dziewczyny powyżej. Twój
              kochanek się skompromitował jako ojciec, nawet jeśli kiedyś był
              dobrym przyjacielem. I z pewnością nie byłby lepszym mężem. A z
              mężem porozmawiaj albo napisz do niego list jeśli boisz się, że
              emocje wezmą górę, idźcie może na jakąś terapię małżeńską jeśli
              jest taka możliwość.

              Jak można powiedzieć (choćby w gniewie), że się własnemu dziecku nie
              kupi urodzinowego prezentu, bo szkoda kasy. Niepojęte.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka