Dodaj do ulubionych

Kto tu zachował się nie tak??

03.08.05, 10:25
Witam wszystkich,
mam do was pytanie. Właściwie to ja mam swoje zdanie na ten temat, ale minęło
już trochę czasu od zdarzenia, a nadal myślę o tym, więc chyba lepiej pogadać
o tym z innymi.
Jakiś czas temu (2.07.2005) wychodziła za mąż moja koleżanka ze szkoły
średniej. O ślubie i weselu wiedziałam już dawno, na początku maja
spotkałyśmy się i dowiedziałam się, że ma zamiar mnie zaprosić. Rozmowa
jednak przebiegła dosyć specyficznie - koleżanka zapytała, czy jesli mnie
zaprosi, to czy przyjdę na wesele. I czy musi przyjeżdżać do mnie do domu z
zaproszeniem, czy możemy sie spotkać gdzieś na mieście. Zgodnie ze swoim
zamiarem odpowiedziałam, że przyjdę. Bardzo lubię wesela, i wprawdzie po
maturze spotykałyśmy się bardzo żadko, zamierzałam pójść na wesele.
19.06 (2tyg. do wesela) dostałam sms-a: nie wkurzaj się, że jeszcze nie masz
zaproszenia, ale jeszcze jest kilka takich osób.
Następnego dnia telefon: umówimy sie w tym tygodniu to dam ci zaproszenie.
Jakbym zapomniała to puść mi dzwonka albo sms-a. Powiedziałam do koleżanki:
Kasiu, ale ja nie będę się dopominała zaproszenia. Ona: No, wiem, ale mam
jeszcze z 5 zaproszeń i nie mam jak się spotkać z tymi ludźmi, a mam sesję i
jestem taka zabiegana... (sztampowa wymówka, tym bardziej, że studia zaoczne,
a od końca kwietnia nie pracuje).
W środę telefon: spotkajmy się jutro o 17.10 koło hotelu "Victoria", bo idę
tam załatwiać sprawy. Ani miejsce ani godzina mi nie odpowiadaly, do tego
telefon mnie obudził i lekko nie kontaktowałam. Gdy powiedzialam, że mi nie
pasuje koleżanka stwierdziła, że w takim razie da mi zaproszenie na wieczorze
panieńskim w przyszły wtorek (28.06), bo oczywiście przyjdę! Na moją
odpowiedź, ze nie bardzo mi pasuje stwierdziła, że to właściwie nie wieczor
panienski tylko takie spotkanie, i ze nie bedzie trwało dlugo, i sie
rozlaczyla.
A ja wlasciwie zaczelam sie zastanawiac, czy jej zalezy na mojej obecnosci,
bo zabierala sie do zapraszania mnie tak, jakby jej wcale nie zalezalo. Bo
niby jak ona mi chciala dac to zaproszenie? Spotkalybysmy sie pod Victorią na
ulicy, ona by mi dala to zaproszenie, moze powiedziala co jest w srodku
i "sory, ale nie mam czasu, bo musze isc zalatwiac sprawy z weselem".
Chodzi mi o to, że ona nie musi przyjeżdżać do mnie do domu, ale jak się
spotykamy na mieście, zeby mnie zaprosiła, to chociaż poszłybyśmy na kawę!
W piątek zadzwoniła do mnie świadkowa w celu zaproszenia na wieczór
panieński. Właściwie to wtedy podjęłam już decyzję, że na wesele nie pójdę.
Na wieczór panieński też. Świadkowa przyjęła do wiadomości, że we wtorek nie
mam czasu i kończyła rozmowę:
-Do zobaczenia w sobotę, będziemy miały czas może dłużej porozmawiać.
-No, nie wiem.
-Czemu?
-Bo ja nie mam jeszcze zaproszenia na wesele.
-Ale Kaśka ma dla ciebie zaproszenie.
-No tak, ale musi mi je jeszcze dać.
W tym momencie świadkowa zaczęła się martwić tym, kiedy ja to zaproszenie
dostanę, i gdzie my się spotkamy (podczas gdy problem polegał na tym, ze
panna młoda w ogóle nie próbowała się ze mna umówić oprócz wyżej opisanego
incydentu!). Na moją uwagę, że to przecież nie jej zmartwienie, kiedy Kaśka
da mi zaproszenie zgodziła się ze mną, ale chyba nie przyznała się jej do
naszej rozmowy.
Kasia zadzwoniła do mnie w sobotę wieczorem. Wtedy już zapytała, czy przyjdę
na wieczór panieński, trochę zaczęła mnie nawet namawiać. Rozmowa miała nawet
pogodny charakter do chwili, gdy po tamtej stronie zaczęła zbierać się
burza wink A było to mniej więcej tak:
-No dobrze, ale w takim razie kiedy możemy się spotkać, żebym ci dała
zaproszenie? (tydzień do ślubu)
-wiesz Kasiu, przepraszam, ale ja raczej nie przyjdę
-dlaczego?
-wiesz, spodziewałam się tego zaproszenia dużo wcześniej. Ślub i wesele to
nie urodziny.
W tym momencie usłyszałam, że:
1. czy nie mogłam jej powiedzieć zanim ona zamówiła miejsca??
2. ona ma jeszcze plik zaproszeń nie rozdanych. Wiadomo, że rodzinę
zapraszała wcześniej, ale koleżanki to ma jeszcze nie zaproszone i nikomu to
nie przeszkadza, tylko ja jestem taka honorowa i nie przyjdę bo za późno mnie
zaprasza
3. Anita miała wesele 2 m-ce temu, i do tej pory ma plik nie rozdanych
zaproszeń, a jakoś ludzie byli na weselu, i się bawili,
4. wszyscy jej się obrażają, jedni, że ich zaprosiła bez dzieci, ja, że za
późno
5. Ten argument mnie powalił: "A ty nie zapominaj, że TY TEŻ MASZ WESELE W
TYM ROKU! To mi nawet zaproszenia nie przysyłaj! Albo przyślij, zobaczę jak
wygląda."
A w ogóle, jak tak, to mnie nie będzie namawiać na wtorek. Cześć.

OK, rozumiem, ciężki okres, mnóstwo nerwów, liczyła może na moją obecność (a
może bardziej chodziło o wydane 200 zł na miejsca dla mnie i narzeczonego),
miała prawo się zdenerwować i nawet mi wygarnąć. Ale na tym się nie
skończyło. W poniedziałek dostała długiego smsa z bramki internetowej od
mojej do niedawna koleżanki, po którym stwierdziłam, że czasami można kogoś
znać całe lata, a nie poznać do końca. Skąd w tej dziewczynie tyle zawiści?
Napisała mi, że: "Dawno nie widziałam Dawida (narzeczony) tak zachodzącego
się ze śmiechu jak wtedy, gdy mu powiedziałam twoje argumenty na nieobecność
na weselu. W ogóle wszystkich one rozbawiły, a niektóre z tych osób to ty
nawet znasz. Mogłaś w bardziej inteligentny sposób wymigać się z wesela,
jednego zresztą z wielu dla ciebie w tym roku. Ciekawe jak z innych się
wymigasz?"
Odpisałam, że cieszę się, iż dostarczyłam im rozrywki, bo dla mnie
zaproszenie na ślub 3 dni przed uroczystością jest objawem lekceważenia. A
poza tym to chyba nie są jej potrzebne do szczęścia mało inteligentne
koleżanki na weselu.
Właściwie nie powinnam się tak przejmować, ale to takie wredne! Tak mnie
zdenerwowała tym sms-em, że z tego wszystkiego wysłałam jej kwiaty z
życzeniami.
Wiem, że to tylko strata pieniędzy, bo ona chyba nie chce przyjąć do
wiadomości, że pomimo tego, że o weselu wiedziałam dawno, to zaproszenie i
tak powinnam otzrzymać minimum 2 tygodnie wcześniej. A luźna rozmowa w maju
potraktowana została jako potwierdzenie przybycia. Tyle że według mnie
przybycie potwierdza się po otrzymaniu zaproszenia. A może się mylę? A co wy
o tym sądzicie??
Obserwuj wątek
    • sol_bianca Re: Kto tu zachował się nie tak?? 03.08.05, 10:36
      Ciekawi mnie, dlaczego nie mogła wysłać zaproszenia pocztą? Pewnie, że
      najlepiej osobiście, ale z dwojga złego lepiej pocztą niż wcale. Tym bardziej
      że wcześniej wiedziałaś o ślubie.
      Zachowanie przy okazji wręczania zaproszenia było niezbyt fajne, ale ja bym
      pewnie wybaczyła (taka już jestem). Ale już wkurzanie się na ciebie to ciężka
      przesada. Natomiast to:

      > Napisała mi, że: "Dawno nie widziałam Dawida (narzeczony) tak zachodzącego
      > się ze śmiechu jak wtedy, gdy mu powiedziałam twoje argumenty na nieobecność
      > na weselu. W ogóle wszystkich one rozbawiły, a niektóre z tych osób to ty
      > nawet znasz. Mogłaś w bardziej inteligentny sposób wymigać się z wesela,
      > jednego zresztą z wielu dla ciebie w tym roku. Ciekawe jak z innych się
      > wymigasz?"

      ... to już szczyt chamstwa.
    • water_lilly Re: Kto tu zachował się nie tak?? 03.08.05, 10:45
      Przykro mi,nie moge się z Tobą zgodzić.U mnie na weselu będzie kilka
      osób,którym z różnych powodów nie udało się dostarczyć zaproszenia,nie mają go
      w formie papierowej,zostali zaproszeni kilka m-cy lub tygodni temu
      osobiście,mailem,przez telefon,etc.Uważam,że sam blankiet zaproszenia nie jest
      najważniejszy,ważna jest chęć bycia razem w tym dniu,dzielenia się z bliskimi
      tą ważną dla nas chwilą,nawet,jeżeli nie dostali kolorowego papierka ze swoim
      nazwiskiem.Jeżeli "zgodnie ze swoim zamiarem odpowiedziałaś,że przyjdziesz",to
      jak Twoja znajoma miała to odebrać?
      • emiliag Re: Kto tu zachował się nie tak?? 03.08.05, 10:54
        Najśmieszniejsze jest, że ja właściwie nie zostałam zaproszona. Słyszałam o
        tym, że mam być zaproszona, ale nie padło magiczne słowo "zapraszam" w żadnej
        formie. Ciągle było: zaproszę cię. Ja naprawdę nie potrzebuję jakiś specjalnych
        zaproszeń, mogłabym to zaproszenie otrzymać pocztą, ale w jakimś sensownym
        terminie.
    • abulcia Re: Kto tu zachował się nie tak?? 03.08.05, 10:58
      uważam, ze Twoja koleżanka lekko przesadziła. Zgadzam się z Tobą w 100 %, że
      było to totalne zlekceważenie Twojej osoby. W głowie mi sie to nie mieści! Ja
      swoich przyjaciół zapraszałam tylko na ślub a i tak prawie każdy dostał
      zaproszenie od nas osobiście i odpowiednio wczesnie. Nasz ślub to było ważne
      wydarzenie dla nas i nie wyobrażam sobie zapraszania w ten sposób ludzi. I to
      ludzi którzy mieli uczestniczyć w najważniejszej, jak do tej pory, chwili dla
      nas. Przesadziła, naprawde!!!
    • betimek Re: Kto tu zachował się nie tak?? 03.08.05, 11:10
      Ja również się z Tobą zgadzam.
      Jakiś czas temu byłam w podobnej sytuacji. Kolega miał zamiar mnie zarosić, wręczyć zaproszenie osobiście. Niestety, slowo "zapraszam" nie padło konkretnie, zaproszenia nie dostalam, na wesele nie pojechałam.
      Kolega się obraził, ale trudno. Uważam, że pewne zasady powinny byc przestrzegane.
      Sama jestem obecnie na etapie rozwozenia zaproszeń i każdy gość weselny dostanie je ode mnie osobiscie.
      Rozumiem, ze nie zasze tak mozna, ale jak sie naprawdę chce, to w wiekszości przypadków jest to możliwe.
      • strach_na_wroble Re: Kto tu zachował się nie tak?? 03.08.05, 11:22
        Moje zdanie co do wesel jest takie: mam zaproszenie w torebce to idę.
        Nie mam - nie idę.

        Podkreślam, dotyczy to wesel. Nie żeby trzeba było specjalne zaproszenia pisać
        na każdą okazję smile.
        Wesela są imprezami zorganizowanymi dla konkrenej liczby gości, to nie sa
        urodziny, że talerzyk na ciastko zawsze się znajdzie. Wszystko to wiąże się z
        finansami, organizacją - liczba miejsc, transport, fotografie, itd.), dlatego
        według mnie kto ma zaproszenie pisemne ten idzie.

        W zachowaniu twojej koleżanki nie podoba mi się to, że traktuje zaproszenia
        jako obowiązek do wykonania, i traktuje sprawę masowo. Nawet przy dużej liczbie
        osób należałoby wykazać minimum zainteresowania, że naprawde mi zależy aby ta i
        ta osoba przyszła. Taka masówka jest jak plik reklam w skrzynce pocztowej.

        Bardziej wypada już wysłać pocztą i zadzwonić, mówiąc kilka słów, niż tak
        niepoważnie podchodzić do sprawy.
    • zzoee Re: Kto tu zachował się nie tak?? 03.08.05, 11:41
      Doskonale Cię rozumiem. Takie postępowianie bardzo źle świadczy o wychowaniu i
      kulturze Twojej koleżanki. Zaproszona czuję się wtedy, gdy usłyszę, ze JESTEM
      zaproszona i/albo DOSTAJĘ zaproszenie. Natomiast gdy ktoś mówi, że MA ZAMIAR
      mnie zaprosić, to zaproszona się nie czuję. Nie widzę też powodu, żeby uganiać
      się za zaproszeniem. To osoba zapraszająca ma się trochę wysilić, bo w końcu
      nie wolno okazywać swoim gościom lekceważenia. Tak naprawdę, to Twoja koleżanka
      zachowała się po prostu po chamsku.
    • amalita Ona!:)) 03.08.05, 11:53
      Przeciez nie Tysmile), mialas pelne prawo poczuc sie urazona. Przeciez nie
      wymagalas osobistego zapraszania, a jak kolezanka miala malo czasu,
      wyustarczylo pojsc na poczte i rozeslac zaproszenia. Ja tam zrobilam:
      Osobiscie zapraszalam osoby z Rodziny i najblizszych przyjaciol. "dalsze"
      kolezanki zapraszalam pocztowo i uwazam, ze to jest OK. Trudno umawiac sie z
      200 osobami, z ktorymi na codzien sie nei widuje. Sama otrzymuje poczta
      zaproszenia i nie widze w tym nic zlego.
      To co Twoja kolezanka zaprezebtowala to brak taktu i elementarnego wychowania.
      I brak wyobraznismile)
      Pozdrawiam,
    • an20 Re: Kto tu zachował się nie tak?? 03.08.05, 12:57
      "mam zamiar", a "zapraszam" to jest zasadnicza roznica. Ja bym dokladnie
      wytlumaczyla kolezance te roznice, zeby Ona to zrozumiala. Rowniez wspomnialabym
      o lekcewazeniu i brak taktu z jej strony. Mysle ze po takich wyjasnieniach,
      odpowiedz czy bys przyszla czy nie nasunelaby jej sie sama.
    • pepperann Re: Kto tu zachował się nie tak?? 03.08.05, 13:08
      uważam , że ona sie zachowała nie tak. zdecydowanie.

      a najśmieszniejsze jest to, że niby jej tak niezwykle zależało na formie
      (osobiste wręczanie zaproszenia) , a potem na tobie się wyżywa, że nie miała na
      to czasu i ochoty.

      moim zdaniem wystarczy zaproszenie wysłać z odpowiednim wyprzedzeniem pocztą, a
      nie opowiadać, że się zaproszenie da, potem wysyłać smsy w tej sprawie, czepiać
      się itp.

      myślę, że gdyby nawet koleżanka powiedziała mi: "słuchaj, serdecznie cię
      zapraszam na wesele, ale niestety nie mogę ci dać zaproszenia, bo wszystkie
      rozdałam, przepraszam, zrozum, dla starszych ciotek takie rzeczy są wążne, mam
      nadzieję, że dla ciebie mniej" - to bym nie czuła się urażona. za to w takiej
      sytuacji, jaką Ty opisałaś - bardzo.
    • cannella A moim zdaniem histeryzujesz 04.08.05, 19:16
      W całej tej historii jest przynajmniej kilka miejsc, w których mogłaś powiedzieć
      "no dobra, to gdzie mam być i o której," odpuścić sobie konwenanse i dobrze się
      bawić na imprezie. Najwyraźniej koleżanka takiej właśnie reakcji oczekiwała i
      jestem w stanie zrozumieć, że nie dotarło do niej, o co tak właściwie poszło.
      Też kiedyś miałam fazę "jak nie dostanę zaproszenia, to nie idę", ale przed
      własnym ślubem doceniłam gości, którzy nie stroją fochów i nie upierają się, że
      zaproszenie muszą dostać osobiście.

      Nic jednak nie usprawiedliwia prymitywnych komentarzy twojej koleżanki, więc
      może lepiej, że już nie będziecie utrzymywały kontaktów.

      Pozdrawiam, a na przyszłość więcej dystansu do takich sytuacji życzę, bo szkoda
      twoich nerwów smile
    • a_weasley Dobrze Ci tak 04.08.05, 23:19
      Wiedziałaś, kiedy jest ślub? Wiedziałaś.
      Wiedziałaś, że chcą, żebyś nań przyszła? Wiedziałaś dobrze.
      Wiedziałaś, że również na weselu Cię przewidują? Wiedziałaś ponad wszelką
      wątpliwość.
      Nie poszłaś, bo nie dostałaś kwitu? Twój problem.
      Tylko szkoda, że koleżanka poszła w koszty, może z Twojego powodu nie
      zaprosiwszy kogoś, kto nie ma takich fumów.
      • loorien Re: Dobrze Ci tak 05.08.05, 00:26
        Nie zgadzam się. Wine ponosi kolezanka i kropka. Sama bylam kiedys w sytuacji
        gdzie mój kolega kilkakrotnie zapowiadal ze wreczy mi zaproszenie ale sprawa
        sie odwlekala poza tym jego narzeczona mnie nie lubila i na pewno wolalaby
        zebym nie przyszla. ostatecznie dostalam zaproszenie poczta na tydzien przed
        weselem. Stwierdzilam ze to zdecydowanie za pozno zreszta mialam juz
        zaplanowane co innego. teraz sama jestem na etapie zaproszen na wlasne wesele i
        przyznaje ze jest z tym nieco klopotu nawet musze dodrukowac zaproszen i
        najwyzej czesc wysle poczta ale kazdy je otrzyma i to najpozniej 1,5 miesiaca
        przed weselem
        • balbiga Re: Dobrze Ci tak 05.08.05, 16:58
          loorien napisała:

          > Nie zgadzam się. Wine ponosi kolezanka i kropka.
          a co winna biedna kropka?
      • emiliag Re: Dobrze Ci tak 05.08.05, 08:27
        Droga/i a_weasley,
        tu nie chodzi o to, że nie poszłam na wesele bo strzeliłam focha, tylko o
        niesmak, jaki pozostał po wiadomości, jaką dostałam od byłej już koleżanki. A
        że poszła w koszty? Trudno. Albo się robi wesele na 10 fajerek, albo oszczędza
        się na biletach, a jak ona chciała i jedno, i drugie, to niechby rower
        odkurzyła wink
        Właściwie cieszę się, że nie poszłam, bo po tym jej super-cool-odlotowo-
        cwaniackim sms-ie który dostałam naprawdę byłoby mi szkoda pieniędzy na prezent
        dla tak zawistnej osoby.
    • sabina Re: Kto tu zachował się nie tak?? 05.08.05, 08:49
      Moim zdaniem to ty postapilas nie tak. Dziewczyna do Ciebie wydzwaniala kila
      razy, co najmniej dwa razy probowala umowic sie na spotkanie z toba,
      poinformowala Cie o weselu i doskonale wiedzialas ze chce zebys na nim byla. Ty
      poczulas sie zlekcewazona bo nie dostales papierowego potwierdzenia o weselu.
      Nie mialas przeciez watpilowosci ze znajdujesz sie na liscie gosci i ze twoje
      miejsce bedzie oplacone, jesli zdecydowalas sie nie przyjsc powinnas
      poinformowac ja wczesniej. wesele to nie bankiet w ambasadzie, nie popadajmy w
      paranoie.
      • cheri-bibi Re: Kto tu zachował się nie tak?? 05.08.05, 09:20
        moim zdaniem to Ty przesadziłaś, wyrozumiała przyjaciółka zrozumiałaby jaki
        zamęt wprowadzają przygotowania ze slubem, dobrze wiedziałaś, że jesteś
        zaproszona, tylko czekałaś na "świstek". Koleżanka zareagowała zbyt ostro, ale
        co się dziwić, Twoje argumenty faktycznie słabe...
      • emiliag Re: Kto tu zachował się nie tak?? 05.08.05, 09:21
        Nieprawda - w sprawie zaproszenia zadzwoniła do mnie razy 3. Pierwszy raz 2
        tygodnie przed weselem (nie wkurzaj się, że nie masz zaproszenia), raz żeby się
        umówić na spotkanie w biegu z góry narzucając czas i miejsce oraz ostatni raz
        tydzień przed ślubem. A umówienie się nie jest tym samym co narzucenie terminu.
        Poinformowałam ją o swojej nieobecności na tydzień przed uroczystością,
        zważywszy że nie miałam zaproszenia miałam wcześniej dzwonić: wiesz, nie dawaj
        mi zaproszenia bo nie przyjdę? Jeżeli ktoś oczekuje potwierdzenia powinien
        odpowiednio wcześnie zapraszać, w końcu Lublin to nie takie duże miasto i
        jeżdżą tu autobusy.
        • cheri-bibi Re: Kto tu zachował się nie tak?? 05.08.05, 09:25
          ale nie rozumiem, co Ty chciałaś, aby wszyscy donośnym chórem zakrzyknęli
          "biedna emiliag, ona taka dobra, a koleżanka taka zła!!" ????
          Litości, chciałaś poznać zdanie... W sumie to z koleżanką obydwie jesteście
          sobie winne, chociaż to bardziej Ty powinnaś wcześniej ustąpić i przymknąć oko
          na niektóre sprawy...
          • emiliag Re: Kto tu zachował się nie tak?? 05.08.05, 09:40
            Nie potrzebuję, żeby ktoś krzyczał chóralnie, chodziło mi jedynie o poznanie
            opinii innych osób. Czy sytuacje ekstremalne typu ślub usprawiedliwiają
            chamstwo? Czy wobec babć i cioć zachowujemy etykietę, podczas gdy koleżanki
            widywane raz na pół roku możemy "zwoływać" na wesele w ostatniej chwili?
        • a_weasley Sprawa była jaśniejsza niż twierdzisz 05.08.05, 12:16
          emiliag napisała:

          > Nieprawda - w sprawie zaproszenia zadzwoniła do mnie razy 3. Pierwszy raz 2
          > tygodnie przed weselem (nie wkurzaj się, że nie masz zaproszenia),

          Co nieprawda? Cheri-Bibi pisze, że od dawna wiedziałaś, że jesteś zaproszona. I
          to wynika z Twoich własnych słów:

          > Jakiś czas temu (2.07.2005) wychodziła za mąż moja koleżanka ze szkoły
          > średniej. O ślubie i weselu wiedziałam już dawno, na początku maja
          > spotkałyśmy się i dowiedziałam się, że ma zamiar mnie zaprosić. Rozmowa
          > jednak przebiegła dosyć specyficznie - koleżanka zapytała, czy jesli mnie
          > zaprosi, to czy przyjdę na wesele. I czy musi przyjeżdżać do mnie do domu z
          > zaproszeniem, czy możemy sie spotkać gdzieś na mieście. Zgodnie ze swoim
          > zamiarem odpowiedziałam, że przyjdę.

          Zatem od maja wiedziałaś, że jesteś zaproszona, i powiedziałaś, że przyjdziesz.

          > 19.06 (2tyg. do wesela) dostałam sms-a: nie wkurzaj się, że jeszcze nie masz
          > zaproszenia, ale jeszcze jest kilka takich osób.

          Co ostatecznie rozwiewało wątpliwości co do tego, że zaproszenie jest aktualne.
          Cała reszta to stawianie - w niejawnej formie - warunków. Nie ma się co dziwić,
          że koleżanka się poczuła urażona, a ludzie się śmiali.
          • an20 Re: Sprawa była jaśniejsza niż twierdzisz 05.08.05, 12:41
            Ze ktos mowi o slubie i weselu to nie znaczy ze sie jest zaproszonym na owy slub
            i wesele. "mam zamiar zaprosic Cie na wesele", a "zapraszam Cie na soje wesele"
            jest roznica. Ktos ma zamiar a pozniej z niego rezygnuje, z tym tez trzeba sie
            liczyc. Jak ktos chce kogos zaproscic to wyraznie mu to mowi i zwalanie na stres
            przedslubny i nawal zajec to troche zbyt wiele. jezeli ma sie szacunek dla osob
            ktore sie chce i zaprasza to robi sie to w inny sposob. Jest poczta, telefon
            (mowie zapraszam Ci ena slub i wesele, zaproszenie dosle poczta, przepraszam ze
            nie osobiscie)a jezeli chce sie kogos zaprosic osobiscie to tyrzeba ponosic tego
            konsekwencje.
          • viinga Re: Sprawa była jaśniejsza niż twierdzisz 05.08.05, 12:42
            podobnie mojego kolege zapraszał znajomy. Cały czas mówił ze zaprosi go na
            ślub, zeby się czuł jak zaproszony, ze wpadnie z zaproszeniem. tydzień przed
            slubem kolega zaproszenia jeszcze nie miał i nie wiedział co ma zrobić, nie
            poszedł. po weselu dzwoni znajomy i mówi ze mu miejsc brakło dlatego go nie
            zaprosił. i co by było jak by kolega poczuł sie rzeczywiście zaproszony i na
            wesele poszedł??
            od tej pory uznaje zasade nie mam pisemnego zaproszenia to nie ide. Chyba, ze
            byłaby to dla mnie bardzo bliska osoba z która rozumiałabym sie bez słow
            poprostu.
    • prawie_zona Re: Kto tu zachował się nie tak?? 05.08.05, 13:04
      Zapewne rozstrzygnięcia problemu " Kto tu zachował się nie tak??" forum Ci nie
      da.Oczywiście mozesz policzyć sobie głosy/posty, które bedą mówiły, że rację
      masz Ty (ku Twojej satysfakcji) i zestawić je z tymi, które rację przyznają Twej
      koleżance. Nie wiem tylko, czy taki bilans coś da, bo jak kazdy kij i ta
      sytuacja ma dwa końce, o których juz forumowicze pisali.
      Odkąd sama przygotowuję swój ślub i przyjęcie, inaczej patrzę na takie sytuacje.
      Moze kiedyś oburzałabym się razem z Tobą, ale dziś, nie przyznając racji nikomu
      (nie znamy intencji i odczuć koleżanki, sytuyacja opisana jest subiektywnie),
      ale może czasem trzeba się wczuć w te dugą stronę?
    • arcx A co powiecie na taka historię? 05.08.05, 13:09
      A co powiecie na taka historyjkę:
      W zeszłym roku koleżanka K. zaprosiła nas na wesele telefonicznie ok. 2-3 tyg
      przed ślubem - juz dokładnie nie pamiętam. Było nam miło, ale od razu
      powiedzielismy że nie przyjdziemy, mieliśmy od dawna inne plany i nie było z tym
      problemu.
      Koleżanka K. zparaszała również swoją serdeczna koleżankę A. z narzeczonym -
      długo nie mogły się umówić z zaproszniem, w końcu się spotkały. Koleżanka A.
      była na wieczorze panieńskim koleżanki K., a jej narzeczony na wieczorze
      kawalerskim narzeczonego kolezanki K. Cała 4 znała się naprawdę bardzo długo,
      przyjaźń jeszcze od podstawówki, zwłaszcza między K. i A.
      W efekcie A. z narzeczonym nie przyszli ani na slub ani na wesele, bo
      twierdzili, że nie dostali zaproszenia i nie byli zaproszeni, a w ogóle to co to
      ma być, że najpierw się tyle mówi o ślubie i weselu, a potem nie zaprasza, to
      bardzo nieładne zachowanie (przypominam, że A. z narzeczonym byli na wieczorach
      panieńskim i kawalerskim). Kolezance K. było bardzo przykro, bo liczyła na
      przyjście tych osób, które uważała za swoich przyjaciół.
      Po kliku miesiącach w luźnej rozmowie koleżance A. wymsknęło się, że dostała
      zaproszenie od koleżanki K. Niestety nie wiem, jakie były powody ich tak
      dziwnego zachowania, przypuszczam, że chcieli się jakoś wykręcić, ale przecież
      są inne sposoby.
      Koleżanka A. nie zaprosiła koleżanki K. nawet na slub.
      Na naszym weselu usadziliśmy całą 4 w dwóch różnych końcach stołu....
      • emiliag Re: A co powiecie na taka historię? 05.08.05, 13:36
        A może koleżanka A dostała zaproszenie od koleżanki K na wieczorze panieńskim,
        i po prostu o tym nie pamiętała (procenty i te sprawy wink, a po weselu odnalazła
        w dawno nie używanej torebce??
        W końcu mnie też koleżanka proponowała takie rozwiązanie :]
        • arcx Re: A co powiecie na taka historię? 05.08.05, 13:48
          Wiem, że dostała to zaproszenie wcześniej, mam wrażenie, że po prostu niechciała
          pójść i wymyśliła coś takiego
          • emiliag Re: A co powiecie na taka historię? 05.08.05, 13:56
            możliwe
    • sandraa3 obie 05.08.05, 13:30
      ona, bo mogla ci przyslac poczta, skoro nie miala czasu. Ty, bo troche
      zachowywalas sie jak ksiezniczka. Wiadomo, ze przed wesleem jest duzo roboty i
      jednak rodzina jest wazniejsza niz kolezanka.
      Zobaczysz jak Ty sie poczujesz jak Ci ktos powie tydzien przed slubem, ze nie
      przychodzi, wtedy zrozumiesz.

      Z tymi babami to zawsze tak wink
    • zzoee Re: Kto tu zachował się nie tak?? 05.08.05, 14:14
      przecież emiliag wcale nie żądała, żeby koleżanka osobiście wręczała jej
      zaproszenie! Co prawda pewne normy zachowania przystoją dorosłym, kulturalnym
      ludziom, ale gdyby koleżanka po prostu do niej zadzwoniła i powiedziała:
      zapraszam cię na mój ślub. Wybacz, ale naprawdę nie mam czasu osobiście
      przyjechać do ciebie z zaproszeniem, to zapewne dziewczyna nie miałaby żadnych
      pretensji. Ale jak ktoś tak lekceważy swoich gości jak koleżanka emilig, to
      chyba nie powinien się dziwić, że ci goście na ślub nie czują się zaproszeni.
      Dużo osób się tutaj wypowiadało i część stwierdziła, że emiliag przecież
      wiedziała o weselu. To prawda, ale co z tego? Na litość boską, czy to
      jest "między nami prymitywami"??? Są pewne formuły i pewne zasady zachowania,
      które ludzi obowiązują.
    • idgam Re: Kto tu zachował się nie tak?? 05.08.05, 14:35
      hej,
      masz pelne prawo byc urazona !! a abys wiedziala , ze takie sytuacje zdarzaja
      sie czesto , przytocze ci sytuacje jaka mi sie zdarzyla :

      kolerzanka z ktora mialam wmiare czesty kontakt, zadzwonila kiedys do mnie
      [2tyg jak sie pozniej okazalo] aby pochwalic sie , ze wychodzi za maz , ale
      poniewaz spodziewa sie duzo gosci wiec mnie nie zaprasza.. przyjelam ten fakt ,
      zyczylam szczescia i ok .... jednak na dzien przed slubem mam znowu od niej
      telefon : "wiesz zostalo mi jedno miejsce na weselu , przyjdz jutro ..."

      Jak sie domyslasz nie poszlam, bo najpierw bardzo wyraznie mowi mi sie , ze
      jestem tam nieporzadana a potem aby sie pieniadze nie zmarnowaly bo ktos
      odwolal ??

      pozdrawiam
      • sabna Re: Kto tu zachował się nie tak?? 05.08.05, 15:43
        Widzisz a ja bym sobie pomyslala:
        Dziewczyna robi wesele na 100 osob, musiala zaprosic duza rodzine i
        najblizszych przyjaciól. Wiem ze takie wesele to ogromny wydatek i niestety nie
        udalo sie jej zaprosic wszystkich ktorych chiala. Jakis wojek czy ciotka
        jednak nie mogl sie pojawic , wiec postanowila zaprosic mnie. Wiesz na pewno
        nie poczulabym sie zlekcewazona. Ale jak to mowia mozna zawsze widziec butelke
        na pol pusta lub pelna.
      • a_weasley Co jedna to większa hrabina 05.08.05, 23:04
        idgam napisała:

        > telefon : "wiesz zostalo mi jedno miejsce na weselu , przyjdz jutro ..."

        WIększe lastminuty medycyna notuje. Moja dwa razy trafiła na wesele z marszu,
        doproszona przy składaniu życzeń pod kościołem. I, mówi, oba razy świetnie się
        bawiła.

        > Jak sie domyslasz nie poszlam, bo najpierw bardzo wyraznie mowi mi sie , ze
        > jestem tam nieporzadana

        Wiesz, wesele to jest taka impreza, że nie każdego stać zaprosić wszystkich,
        których by zaprosić należało. I wtedy przyjmuje się liczbę gości za zmienną
        niezależną, za rzeczywistość daną, i robi selekcję. Często dokonując trudnych
        wyborów (znam z autopsji) i/lub walcząc z rodzicami obu stron o każdego gościa
        spoza rodziny.

        > a potem aby sie pieniadze nie zmarnowaly bo ktos odwolal ??

        A potem zaprasza, ciesząc się, że w tej sytuacji może zaprosić Ciebie.
        Głupio robi, wyskakując z taką propozycją do kogoś, kto jej nie umie docenić.
    • molo000 Re: Kto tu zachował się nie tak?? 05.08.05, 17:56
      ja uważam, że potrzebne jest formalne zaproszenie. Co innego rozmowy o terminie
      slubu co innego zaproszenie kogoś. Byłam niestety w takiej sytuacji, gdy moja
      bliska koleżanka "zapomniała" dac nam zaproszenie, poszlismy bo zaprosiła nas
      też przez telefon, a nie chcielismy się unosić. I bylo mi bardzo niezręcznie i
      przykro na tym slubie i weselu - że tylu osobom mogła wręczyć/wysłać
      zaproszenie a mi nie.
      • kaska123 Re: Kto tu zachował się nie tak?? 05.08.05, 19:54
        A moja cioctka (siostra cioteczna mojej mamy) czyli rodzina calkiem bliska ale
        nie utrzymywalismy w ogole kontaktow,zaczelismy utrzymywac jakies 2 lata przed
        slubem jej mlodszej corki. No wiec jest mowa o weselu,ciotka pyta sie mnie jak
        jej corka ma wypisac zaproszenie czy ide z osoba towarzyszaca bo nie wiedzialy
        czy mam kogos itp.Byla mowa caly czas o tym i ciotka mowila ze musze z kims
        przyjsc bo tance itp. Ostatecznie zaproszenie dostali moi rodzice, ja nie. I do
        ostatniej chwili nie wiedzielismy co robic. Nie chodzilo o finnanse bo to
        wyjatkowo zamozni ludzie. Ostatecznie nie poszlam,byli tylko rodzice. Ciotka
        nie pamietam moze pytala sie o mnie,w kazdym razie bardzo zapraszala na
        poprawiny,na ktore poszlam z rodzicami. I sama do dzis nie wiem o co chodzi
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka