babelek13 23.06.06, 17:26 hej ja wchodzicie do koscolka ze swym lubym czy tata Was prowadzi? ja wchodze z tata. wejscie i pierwszy taniec to dwa najbardziej stresujace momenty dla mnie a dla Was co? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
india222 Re: wejscie do kosciola.. 23.06.06, 17:34 babelku rownoczesnie o tym samym pomyslalysmy Odpowiedz Link Zgłoś
agaburska Re: wejscie do kosciola.. 23.06.06, 17:45 Od dziecka marzyłam, że do ołtarza poprowadzi mnie tata. Teraz mam możliwość spełnić marzenie z dziecinstwa i juz niebawem (19 sierpnia) do ołtarza zaprowadzi mnie tata. Do końca nie wiem jak to jeszcze bedzie wyglądało. Czy mój przyszły mąż powinien na mnie czekac przy ołtarzu??? czekam na wskazówki Odpowiedz Link Zgłoś
adelheid2 Re: wejscie do kosciola.. 25.06.06, 20:49 A wiec my robimy tak Tata prowadzi mnie do oltarza, swiadkowie czekaj przy swoich krzeselkach, a moj "luby"(nie lubie tego okreslenia) czeka na mnie w momencie gdzie zaczynaja sie lawki od strony oltarza i doprowadza mnie do konca (na nasze miejsce), a tatus siada w pierwszej lawce razem z dziewczynka z obraczkami i pozostalymi rodzicami-widzialam tak na filmie ))) i tak tez chce miec '))) Odpowiedz Link Zgłoś
golinda Re: wejscie do kosciola.. 23.06.06, 17:49 juz to pisalam kiedys w jednym watku: wchodze do kosciola sama, za mna moje 3 druhny przy marszu weselnym Wagnera moj M. czeka przy ołtarzu zawsze o czymś takim marzyłam wychodzimy razem przy marszu Mendelsohna Odpowiedz Link Zgłoś
aniamaciej2 Re: wejscie do kosciola.. 23.06.06, 19:19 Najpierw Pan Młody ze swoją mamą, a potem ja z tatą. Na samym początku moja mama pewnie pójdzie z teściem Odpowiedz Link Zgłoś
aniagru Re: wejscie do kosciola.. 23.06.06, 23:54 A myslicie ze moge isc do slubu majac po swojej prawej stronie mojego przyszlego meza, bo zawsze jakos wszyscy ida odwrotnie a my od zawsze tak chodzimy wiec jak bym miala isc z drugiej strony nie czulabym sie pewnie. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
bacha1979 Re: wejscie do kosciola.. 24.06.06, 07:49 Wchodzimy razem za narzecoznym (już za 2 tygodnie!!), za nami nasi świadkowie, a przed nami będzie kroczyć moja mała chrzesnica, która będzie nam nieść obrączki. Dla mnie najbardzieij stresująca zapewne będzie momemnt przysięgi. Resztą się zupełnie nie martwię. Odpowiedz Link Zgłoś
pantarejka Re: wejscie do kosciola.. 24.06.06, 08:09 O rany, Basiu - już za dwa tygodnie złożycie sobie przysięgę! Ja też się troszkę obawiam tego momentu, a dokładnie tego, że się wtedy "rozkleję". To jest bardzo "mocne"... Odpowiedz Link Zgłoś
bacha1979 Re: wejscie do kosciola.. 24.06.06, 08:21 pantarejka napisała: > O rany, Basiu - już za dwa tygodnie złożycie sobie przysięgę! Ja też się > troszkę obawiam tego momentu, a dokładnie tego, że się wtedy "rozkleję". To > jest bardzo "mocne"... Niom, za 2 tygodnie, dzis w pracy siedzę, a na 17 mam slub kuzyna. Kobieto jakie ja mam teraz tempo. Odpowiedz Link Zgłoś
groszek99 Re: wejscie do kosciola.. 24.06.06, 11:42 też chciałabym żeby wejśc do kościoła z tatą, myślałam i tym żeby tak do połowy kościoła a później zeby "przejął mnie" móprzyszły mąz...nie wiem czy to dobry pomysł....czy któraś z was jakoś dobrze logistycznie to zaplanowała? Odpowiedz Link Zgłoś
adzi25 Re: wejscie do kosciola.. 24.06.06, 20:24 No ja na razie z tatą-ale jestem przed rozmową z księdzem w tej sprawie.Być może się nie zgodzi...co by satysfakcjonowało narzeczonego, któremu ten pomysł się nie podoba. Odpowiedz Link Zgłoś
a_weasley Czegoś nie rozumiem 26.06.06, 10:29 adzi25 napisała: > No ja na razie z tatą-ale jestem przed rozmową z księdzem w tej sprawie.Być > może się nie zgodzi...co by satysfakcjonowało narzeczonego, któremu ten pomysł > się nie podoba. Zatem z takich czy innych przyczyn forsujesz wbrew temu, czego by sobie życzył narzeczony, sposób wejścia, który podkreśla 1) Twojość ślubu zamiast jego Waszości, 2) znaczenie w Twoim życiu ojca kosztem podkreślenia znaczenia narzeczonego? Odpowiedz Link Zgłoś
rosaanna Re: wejscie do kosciola.. 25.06.06, 08:17 Jak bym mogła cofną czas to też chciałabym wejśc do kościoła z Tatą. Bardzo żałuję że tego nie zrobiłam (nie minął nawet rok od naszego ślubu jak go między nami zabrakło... tak nagle, nieoczekiwanie...) Uważam że to piękny gest, w pewnym sensie symbol - do tej pory Tata (najważniejszy mężczyzna w życiu młodej kobietki) przekazuje córkę przed ołtarzem mężczyźnie który od teraz będziej dla niej najważniejszy. Coś się kończy (rola Taty jako opiekuna) i coś się zaczyna (wspólna droga Młodych). Może nawet nie umiem dosadnie ując tego w słowa. W każdym razie dla mnie piękna, magiczna chwila. Bedę do tego namawiac każdą dziewczyne przed ślubem. Odpowiedz Link Zgłoś
anetgmu Re: rosaana.. 25.06.06, 10:53 piekne slowa rosaana!!!!!!!!!!! przykro mi z powodu Taty Odpowiedz Link Zgłoś
kami315 Re: wejscie do kosciola.. 25.06.06, 20:54 Wchodzić będziemy z narzeczonym, tato - nawet gdybym chciała, żeby mnie prowadził - zupełnie się do takich rzeczy nie nadaje: albo będzie siedział w toalecie albo płakał jak bóbr. On po prostu podchodzi do takich rzeczy zbyt emocjonalnie. A co do stresujących momentów - mam nadzieję, że będsę w transie i nic do mnie nie będzie docierało - inaczej padnę jak nic już na wejściu )) Odpowiedz Link Zgłoś
miaau Re: wejscie do kosciola.. 26.06.06, 07:56 a ja wyszlam z zalozenia, ze w tym dniu to nie ja czy moj ukochany jest najwazniejszy, tylko MY dlatego nawet mi przez glowe nie przeszlo, ze mielibysmy inaczej do kosciola wchodzic niz razem.. tak samo jak dalej przez zycie.. Odpowiedz Link Zgłoś
magdaliena1 Re: wejscie do kosciola.. 26.06.06, 08:35 Oj kami315! Ja mam dokładnie to samo Mój tatko też za bardzo emocjonalnie podchodzi do wszystkiego. Na pewno by się poryczał albo zakaszlał na śmierć. Za wszelką cenę staram mu się oszczędzić wystąpień - przez niego nie będzie też toastów na weselu)) Swoją drogą to śmieszne, ale i rozczulające. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kami315 Re: wejscie do kosciola.. 26.06.06, 10:00 O widzisz, a ja o takich rzeczach nie pomyślałam! Dzięki za podpowiedź czego unikać. Błogosławieństwa i życzeń dla rodziców nie będzie z zupełnie innych powodów, ale o toastach nie pomyślałam... Odpowiedz Link Zgłoś