Dodaj do ulubionych

Przybłęda

21.05.08, 18:43
Witam Miłe Panie smile

Gdy pierwszy raz rzuciłem okiem na to forum do głowy przyszło mi napisanie tu pytania, czy są tu jacyś panowie, którzy interesują się tematyką ślubno-weselną. Dopiero po pewnym czasie i lekturze niektórych wątków zorientowałem się, w jakim dziale jest to forum na gazecie (trafiłem tu z google). Ciekawostką wydaje mi się to, że nie ma działu Mężczyzna jako głównej kategorii. Czy mam czuć się dyskryminowany? wink

Stuknęła trzydziestka. Wielu kumpli ze szkół i z podwórka się już pożeniło, zapraszają na wesela. Czuję, że i ja "powinienem". Bo jeszcze nie wiem, czy chcę, czy dorosłem, czy jestem gotowy. Mieszkamy razem już długi czas i jest dobrze. Ona chce ślubu, chociaż nie naciska. Ja mam pokręcone życie zawodowe, siedzenie po godzinach, wyjazdy, sam we własnych oczach nie czuję się wystarczająco odpowiedzialny aby decydować się na tak poważny krok. Z drugiej strony wydaje mi się, że może ją w pewien sposób krzywdzę, nie decydując się na oświadczyny.

Wstępnie rozeznając temat trafiłem na to forum.

I jestem przerażony smile

Ślub i wesele to dwie rzeczy, które łączą się w jeden powiedzmy czyn. Nie wiedziałem, że ten "czyn" składa się z jakichś siedmiu milionów drobnych spraw... Ja na co dzień zawalony jestem różnymi sprawami w pracy. Nie wyobrażam sobie, gdyby miało mi dojść jeszcze tyle nowych spraw i problemów. A jak widzę po pobieżnej lekturze forum, zdawałem sobie sprawę z ułamka z nich.

Więc wyzwanie będzie tym większe...

A czy są tu jacyś panowie? wink

Pozdrawiam
Gibki Josh
Obserwuj wątek
    • truflowa Re: Przybłęda 21.05.08, 18:50
      Witaj na forum Josh! Teraz juz wiesz pewnie (po przeczytaniu tych
      wszystkich "waznych" watkow), jakie znaczenie ma dla Twojej
      (Lepszejwink Polowy slub i wesele wink Pozdrawiam serdecznie wink))
      • kreatywni Re: Przybłęda 21.05.08, 19:05
        Ślub i wesele to owszem milion spraw bez względu czy mają być to huczne czy skromne uroczystości. Ale nie zasłaniaj się pracą w kwesti przygotowań - nie tylko praca w życiu się liczy wink

        Pozdrawiam
        Ania
        • gibkijosh Re: Przybłęda 21.05.08, 21:45
          Decyzji nie uzależniam od ilości obowiązków, tylko od swojej
          gotowości życiowej. A zawitałem tutaj chcąc sprawdzić, z czym
          przyjdzie mi się zmierzyć. Zdecydowanie w moim życiu nie liczy się
          tylko praca, szalenie chętnie rzucam ją w kąt, gdy tylko nadarza się
          okazja smile
    • maggnolia Re: Przybłęda 21.05.08, 19:05
      Josh
      znam pary które wszystko załatwiły w dwa - trzy miesiące. wszystko zależy czy
      znajdziesz np salę wcześniej niż za rok smile ( co sie może okazać trudne)
      sama przeglądam to forum ale zapewniam Cię wszyscy którzy tu piszą mają po
      prostu na to czas smile
      a jak za dużo czasu do ślubu to tworzą się miliony problemów smile
      więc jeśli Twoim głównym powodem "niezamążpójścia" hihi jest strach przed
      sprawami do załatwienia przed - to kiepska to wymówka smile
      pozdr serdecznie
      • gibkijosh Re: Przybłęda 21.05.08, 21:57
        Widzi mi się taki pomysł - wszystko może nie na ostatnią chwilę, ale
        bez zbytniego wyprzedzenia. Więc gdyby udało się znaleźć salę z
        takim wyprzedzeniem, to tak zrobię, a gdyby były roczne terminy, to
        może uda mi się wynegocjować brak innych przygotować do trzech
        miesięcy przed faktem :]

        A to nie jest nawet strach, tylko chciałem asekuracyjnie zobaczyć, z
        czym się mierzę. No ale ilekolwiek tych przygotowań by nie było i
        ilu problemów, to ślub dostaniemy, wesele się odbędzie.
    • bacha1979 Re: Przybłęda 21.05.08, 19:41
      Witamy rodzynka!!
      • agnieszka.aim hmm.. "Rodzynek" brzmi lepiej niż "Przybłęda" :D 21.05.08, 21:04
        Nie wiem jak wam, ale mnie jest bardzo miło że zajrzał tu Pan.. Większość
        facetów nie angażuje się na tyle mocno w ślub i całą organizację, żeby zaglądać
        nawet na forum... smile Jestem baaaaaardzo pozytywnie zaskoczona. Oby więcej tych
        "rodzynków" big_grin
        • 1flora.1 Re: hmm.. "Rodzynek" brzmi lepiej niż "Przybłęda" 21.05.08, 21:12
          Ale nasz RODZYNEK trafił tu przypadkiem, ON się też nie angażuje
          zbytnio. Nawet boi się oświadczyn, he, he.
          Niemniej wszystkim miło, że zawitał.
          Witamy serdecznie - Jola D.
          • gibkijosh Re: hmm.. "Rodzynek" brzmi lepiej niż "Przybłęda" 21.05.08, 22:16
            A, dziękuję za zmianę tytułu, miło mi smile

            I dziękuję za powitanie wszystkim Paniom z tej gałęzi wątku wink

            I od razu pozwolę sobie wyrazić swoje zdanie - trafiłem tu o tyle
            przypadkiem, o ile przypadkiem wpisuje się w google forum ślub
            wesele i klika w pierwszy wynik smile

            I poczytuję sobie Panie od kilku dni już.

            Natomiast co do oświadczyn, to dla mnie, w naszej aktualnej
            sytuacji, oświadczyny oznaczają po pewnym czasie ślub i wesele. Więc
            de facto muszę być zdecydowany w momencie oświadczyn. I właśnie
            dlatego badam grunt przed oświadczynami. Być może jestem w zupełnym
            błędzie, ale poczytuję to sobie za oznakę odpowiedzialności, bo
            (niekótrzy) kumple przyciśnięci do ściany kupowali pierścionek i
            oświadczali się bez konkretnych planów, na zasadzie "jakoś to
            będzie" :] Bo skoro "nawet" boję się oświadczyn - to te oświadczyny
            to takie nie bardzo ważne są? wink

            Jeszcze raz dziękuję za miłe powitanie. Jako rodzynek widzę, że
            wielu kolegów tu nie znajdę - chociaż nie tyle ich tu szukałem, ile
            byłem ciekawy stopnia zaangażowania. Z drugiej strony przecież za
            każdą z Was kryje się facet (oficjalnie nie da się inaczej u nas),
            więc duchem jest nas tu wielu smile
    • dziewczyna-szamana nie rozumiem facetów ;/ 21.05.08, 22:36
      ja raczej miła nie bedę bo troche mi się nie podoba co napisałeś.
      nie lubię takich facetów jak ty. tkwią latami w wieloletnich związkach,
      mieszkają razem, ale twierdza że "nie dorośli" do slubu? tacy faceci sa wg mnie
      totalnie bez jaj. nie potrafią podjąć odpowiedzialności za związek.
      masz 30 lat, a piszesz że nie dorosłeś ? to kiedy ty dorośniesz ? jak będziesz
      po 40tce ??? a może weźmiesz ten slub jak juz się zestarzejecie ?
      to kochasz ja czy nie kochasz ? jesli kochasz - slub powinien być naturalnym
      nastepstwem miłości. Jeśli z nią jestes kilka lat tzn że chcesz z nia być. jesli
      jej nie kochasz (a skoro twierdzisz że "badasz teren" to chyba nie jesteś jednak
      taki zakochany) to po co z nią siedzisz ? wiem, tobie jest bardzo wygodnie, masz
      sex bez zobowiązan za darmo. a pomyslałes choc przez chwile jak sie czuje twoja
      dziewczyna, która jednak chce tego ślubu ?
      piszesz że krzywidzisz dziewczyne, jesteś tego świadom, a mimo to dalej w tym
      tkwisz. i co, pobajerujesz ją jeszcze jakiś czas i się rozmyślisz tak? a może
      ona chce mieć ta obrczkę ? wam facetom się wydaje że ślub to taki papierek, a
      dla kobiet jest to bardzo ważne. ile jeszcze ta dziewczyna ma czekać ???
      mieszkacie razem i jest wam dobrze. boisz się, że po slubie twoja dziewczyna
      przeistoczy sie w Babę Jagę na miotle ? skoro jest wam dobrze, jej zależy, to na
      co ty czekasz ???
      twoja dziewczyna chce ślubu, ja sie nie dziwię. po tylu latach
      związku ma prawo chyba oczekiwac od ciebie jakis deklaracji. Zapewne chciałaby
      zostać już mamą, bo lata lecą. ale ty sam jesteś duzym dzieciakiem. dla dobra
      tej dziewczyny, jesli nie chcesz się żenić, to ją zostaw. może znajdzie sobie
      kogoś lepszego, kto okaże się odpowiedzialniejszy.
      widzę że w ogóle boisz się odpowiedzialności. wszystko cię przeraża. ślub cię
      przeraża, organizacja cie przeraża. może w metryce masz te 30 lat, ale twoje
      myślenie jest na poziomie kilkulatka. najważniejsze jest dla ciebie brac bez
      zobowiązań , ale jak juz trzeba podjąć pewien wysiłek, to uciekasz.
      mozecie mnie zjechac za to co napisałam, ale szkoda mi tej dziewczyny crying
      błgam facet dorośnij. Albo ją zostaw (żeby sie rozejrzała za kims dojrzalszym)
      albo sie oświadcz.
      • sophie.weitz Re: nie rozumiem facetów ;/ 21.05.08, 23:29
        No facetów zrozumieć nie jest najłatwiej, a to chyba dlatego, że
        spodziewamy się po nich rozwiązań bardziej skomplikowanych, niż te,
        na które ich stać w rzeczywisctości. A ja bym tego gibkiego johna
        broniła, choć w tym co piszesz jest wiele prawdy, niestety, takie
        czekanie na świętych zmiłowanie jest średnio sensowne zwłaszcza z
        perspektywy dziewczyny. Ale jakoś wierzę, że on ją kocha. Ślub dla
        faceta, zwłaszcza średnio wierzącego, jest rodzajem koszmaru do
        przełknięcia - chodzi o całą tą ceremonię i związane z nią
        zawirowania, czas, miliony nic nie wnoszących decyzji do podjęcia,
        itp... Niewielu jest takich, którzy sobie uświadamiają cały sens
        ślubu. Zwłaszcza sakramentu. Niestety też niewiele jest takich
        panien - dominuje kwestia sukienki i cienia do powiek.... Same
        widzicie na tym forum!
        Ale facet chce temat rozeznać, pojąć, poczuć, zrozumieć! I takich
        też niestety jest mało! Więc ja będę tu bronić kolegi "przybłędy".
        Wyszłam za mąż cztery temu, mam 32 lata. Ślub był przepiękny a
        wszystko zorganizowaliśmy w TRZY MIESIĄCE, pracując, chorując i nie
        mając kasy na organizatorkę wesel. Daliśmy radę! W dodatku jedno z
        nas jest obcokrajowcem, więc i załatwiania papierów i gości z
        zagranicy i związanej z tym logistyki transportowo-noclegowo-
        powiatniowo-pożegnaniowej było więcej. I oczywiście było wesele, na
        80 osób, a co! Dało się. Ale pracowaliśmy nad tym oboje, pocieszając
        się w chwilach zwątpienia, czy damy radę. Jak jedno wysiadało, to
        drugie ciągnęło sprawy. Rodzice włączyli się dopiero na dwa dni
        przed. I do dziś odbieram maile i smsy od znajomych z tekstem "ach,
        co to był za ślub"....
      • marina111 Re: nie rozumiem facetów ;/ 21.05.08, 23:49
        Zgadzam się. Jesli ona chce slubu to i tak cud ze go jeszcze nie
        zostawiała. Ale ja widze światełko w tuelu... skoro dotarł na to
        forum to znaczy ze myśli o tym... a jak mysli to moze coś wymysli smile

        Kolego naprade nie trzeba robic wesela na 200os. Omina cie wtedy
        roczne przygotowania. Jesli twoja dziewczyna chce tego slubu a ty
        jestes zapracowany to napewno z radością odciązy cie w
        przygotowaniach. 3-4miesiące i macie piekny ślub z nie wielkim
        przyjeciem. Do przeżycia.
      • aiczka Re: nie rozumiem facetów ;/ 22.05.08, 22:25
        No i tak to jest przyznać się do normalnych ludzkich rozterek. Nakrzyczą i
        odstraszą.
        Do wszystkiego w życiu trzeba dojrzeć i nie ma sensu podejmować ważnych i
        nieodwracalnych decyzji* pod presją - nawet bliskich, a co dopiero - obcych
        ludzi z forum internetowego. Lepiej poczekać z zaręczynami, jeśli dzięki temu
        prosząc kobietę o rękę będzie się do glębi szczerym i zdecydowanym. W przeciwnym
        wypadku niezadowolenie z tego, że uleglo się namowom czy perswazjom i zrobilo
        coś,na co nie mialo się ochoty potęguje wszelkie stresy, buduje poczucie krzywdy
        itp.
        Ślub nie jest dziś konieczny do normalnego życia. Mężczyznom nie przynosi
        żadnych korzyści a raczej obciążenia (np. domniemanie ojcostwa dziecka żony,
        nawet gdy przychodzi na świat dość dlugo po rozwodzie, orzecznictwo rozwodowe
        dyskryminujące mężczyzn, spoleczna/rodzinna presja, aby jednocześnie "zapewnial
        rodzinie odpowiedni poziom życia" i spędzal z nią dużo czasu, rezygnując z
        wlasnego życia, zamiast dzielenia obowiązków i przyjemności z partnerką). Smutne
        przyklady wciśnięcia pod pantofel, które często następuje niespodziewanie i
        niepostrzeżenie obserwują na co dzień pośród znajomych (zalożyciel wątku również
        wspomina, że jego koledzy oświadczali się wmanewrowywani w tę sytuację przez
        kobiety).
        Na koniec zauważę, że dzieci można mieć niezależnie od ślubu, a jeśli kobieta ma
        ochotę "wziąć wspólnie odpowiedzialność za związek" to może sama oświadczyć się
        swojemu facetowi a wtedy on może zgodzić się lub nie. Do ślubu potrzebna jest
        wolna wola obojga. I tak jest dobrze, bo to poważna sprawa.
        Pozdrawiam i życzę świadomych decyzji,
        Kobieta

        *Zdaję sobie sprawę z istnienia rozwodów, ale jeśli nie podpisuje się intercyzy
        albo jeśli pojawiają się dzieci, rozwód nie oznacza zupelnego wymazania z życia
        faktu zawarcia malżeństwa).
        • aiczka Re: nie rozumiem facetów ;/ 22.05.08, 23:33
          Aha, no i jeszcze oświadczyny, do których oświadczający nie jest w pelni
          przekonany nie są zbyt atrakcyjną perspektywą dla osoby mającej je ewentualnie
          przyjąć. Calą wartość tego wydarzenia stanowi czyjeś przekonanie, że wyraża
          swoje szczere pragnienie.
    • vickydt wygadany Ciapek-Utopek 22.05.08, 01:28
      troche od d* strony kolega-gawędziarz podchodzi. Szuka nawet wymówek w postaci
      "wielu drobiazgów, o których nie wiedział, że trzeba je zorganizować". I ma
      teraz, procz pracy (kolego, my tez siedzimy po godzinach, na wakacje bierzemy
      komputer a wspolpracownicy i szefowie mogą dzwonic do nas od 7 do 23 bez
      specjalnego opeeru z naszej strony, w innych godzinach juz z opeerem) kolejny
      argument przeciw. Bosssz to się można pociachać od spraw jak zakup gajerka,
      organizacji sali, wysłania zaproszeń. To jak Ty w normalnym świecie funkcjonujesz?

      Na forum sie żalisz, zes jeszcze nie gotow - no to rzeczywiscie cos Ci Dziecinko
      urwało miedzy nogami.

      Wez zostaw te dziewczyne w spokoju i bimbaj sobie na swojej chmurce. Szanuj
      czyjs czas. Jest tak samo cenny jak Twoj.
      • 1flora.1 Re: wygadany Ciapek-Utopek 22.05.08, 02:39
        Nasz RODZYNEK to woda na młyn dla dziewczyn z forum.
        Ucieknie - gdzie pieprz rośnie. No i będzie po Rodzynku.
        Mam trzech synów, trzech wnuków, męża (jednego, na szczęście) i
        jeszcze dziadka (87 lat), który z nami mieszka - dziewczyny, to są
        przybysze z innej planety. Nawet mózg mają w innnym miejscu, jak my.
        Inaczej odbierają świat, inna hierarchia wartości (np.uczuć),
        egocentryzm, oni sie nigdy nie starzeją (wieczni chlopcy), lubia się
        bawić (tylko te ich zabawki coraz droższe), są beztroscy, serdecznie
        się śmieją w najmniej oczekiwanych dla nas momentach i mają wszystko
        gdzieś.
        I chyba powinniśmy brać z nich przykład, ale ja cholera nie
        potrafię !!!
        Zazdroszcze im tego zadufania w sobie, tego spokojnego snu, gdy ja
        ogryzam paznokcie, tych spontanicznych baletów, gdy siedzę cichutko
        w kącie i jedyne co potrafię, to później robić wymówki.
        Na palcach jednej ręki moge policzyć sytuacje, w których cząstkowo
        się "odegrałam". Wyśmiewają się z naszego romantyzmu,
        uczuciowości ...
        ONA czeka na ten moment, a ON - nie gotowy. Czule całuje GO na dzień
        dobry, pierze, sprząta, wstawia kwiatki do wazonu, wita GO po
        ciężkim dniu aromatycznym smakowitym obiadem, przytula na dobranoc -
        czego potrzeba MU więcej? Jest MU tak dobrze, ON widocznie jest
        kochanym takim, jaki jest. I po co cokolwiek zmieniać?
        Pozdrawiam - Jola D.
      • kol.3 Re: wygadany Ciapek-Utopek 22.05.08, 08:39
        Popieram poprzedniczki. Ja też nie lubię facetów z rodzaju dzidzia-
        piernik.
        • vickydt Re: wygadany Ciapek-Utopek 22.05.08, 11:49
          hehehe, dobre okreslenie. Dzieki za przypomnienie. Taki potem slini sie w
          dyskotece, odziany w rozchelstana koszule w palmy na siwym torsie. W domu kwilą
          dzieciątka a on kolejnej opowiada, jak to wierzy w milosc, jak to mial w niej,
          tej milosci pecha (po tym, jak po latach polowica od dzieci kazala mu sie
          wreszcie wynosic). Nie znosze schematycznych ludzi. A mi tu wręcz cuchnie
          cynicznym schematem.
    • sisigma Re: Rodzynek 22.05.08, 13:46
      Spokojnie, dorosłeś wink nigdy nie jest się do końca gotowym i nie ma co na to
      czekać bo się można tylko zestarzeć. Kochacie się? Nie wyobrażacie sobie życia
      bez siebie? to trzeba to przypieczętować, jeśli relacja jest dobra to po ślubie
      jest tylko lepiej, jak toksyczna - to tylko gorzej. Może to nie jest tak że nie
      dorosłeś ale masz wątpliwosci czy wy rzeczywiście razem? To wtedy moim zdaniem
      nie ma co na siłę, bo latka, bo znajomi, bo rodzina...
      A co do załatwień - zalezy jak się podchodzi i czego oczekuję. Teraz jest tyle
      możliwości... Można zdecydować się na tradycyje wilekie weselicho i wtedy trzeba
      się zamienić w menedzera zrobić biznes plan i załatwiać, rezerwować... można też
      zlecić to komuś, a można z paru głupot zrezygnować. My zrobiliśmy tzw. nauki
      zanim jeszcze się zaręczyliśmy, termin w kościele i salę - rezerwujesz razem
      przez pół godziny. Zaproszenia wręczaliśmy i rozsyłaliśmy pocztą, nawet nie wiem
      kiedy to się stało chociaż sama ręcznie je robiłam. Przed samym ślubem nie było
      nas przez miesiąc w polsce. Mieliśmy dwa tygodnie na dopięcie wszystkiego
      (papiery, bukiet, sukienka, garnitur, zapowiedzi...) Dało się. Bardzo fajnie to
      wspominamy i tylko się przez to zintegrowaliśmy.
      Kobiety zawsze więcej szumu robią wokół tego wszystkiego więc to co to jest
      tutaj na forum to wcale tak w rzeczywistości nie wygląda. Mężczyźni nie
      uczestniczą nawet w jednej piątej tego. Więc luz!
    • sajgonetka Re: Przybłęda 22.05.08, 14:50
      hej. dobrze, że zaczynasz interesować się tematem przed oświadczynami wink
      podobnie zrobił mój chłop. najpierw zdobył wiedzę "teoretyczną", a potem zabrał
      się do rzeczy. były i oswiadczyny, a potem ślub i małe przyjęcie.
      wszystkie przygotowania zajęły 1,5 miesiąca, w tym była podróż "przedślubna". a
      całość w okresie, kiedy M. miał większy luz w pracy wink tak, żeby na pewno
      wszystko można było przygotować.

      jeżeli podchodzisz serio do ślubu, a trochę mniej interesuje cię weselicho na
      tysiąc fajerek i 150 osób - to da się to wszystko zorganizować.
      pamiętaj, że jeżeli wesele jest tak do 50-60 osób, to nie musi być to sala
      weselna, ale restauracja smile gdzie można i zjeść i się pobawić.

      a najwazniejsze jest to, żeby cały ten ważny dzień - ślub i ew. wesele - był
      waszym dzień, gdzie wy bedziecie się dobrze bawić, będziecie się cieszyć, a
      towarzyszyć wam będą ludzie, którzy są wam bliscy i życzliwi. bo to jest wazne,
      a nie serwetki i płonące gruszki na torcie.

      powodzenia smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka