Dodaj do ulubionych

napiwki - komu ? ile?

IP: 195.217.253.* 20.01.04, 16:30
Hej Ho! Wszystko w biegu, ale wlasnie dzisiaj wykupilam wycieczke do Egiptu -
2 tygodnie :))) Pierwszy URLOP od chyba 2 lat, wiec ciesze sie niezmiernie!
La la laaa! Forum wertuje od paru godzin :) mam pytanie dotyczace 'napiwkow'
ile dawac? komu dawac? czekam na info!

ALez sie ciesze!
Zuziaczek
Obserwuj wątek
    • Gość: control Re: napiwki - komu ? ile? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.04, 17:26
      Wsyztskim, którzy cos dla ciebie zrobią, tyle, ile możesz. Znaczna część
      obsługi np w hotelach pracuje za spanie i jedzenie. Zarabiają to, co im dadzą
      turyści (wiekszość z nich wysyła zreszta te pieniadze do rodziny). Dasz 1
      funta - ok, dasz 5 - jeszcze lepiej. 1 $ to ponad 6 funtów, więc 1 funt to
      jakieś 0,60 zł.
    • scorpio1956 Re: napiwki - komu ? ile? 20.01.04, 20:42
      To prawda co napisał control.Rozmawiałem z kelnerem-jego pensja(tak mi mówił)
      to 12$ ,reszta to co klienci dadzą.Rodzine ma w głębi kraju,której
      pomaga.Sprzątacze pracują najczęściej za jedzenie.Polacy trochę kombinują jak
      nie dać i Egipcjanie trudno do nas się przekonują.Ja dawałem 1$ na łóżko dla
      sprzątaczy codziennie(chyba,że mnie nie było).kelnerowi(a szczególnie temu co
      najbardziej się starał to samo,a na koniec 5$extra,kierowcy autobusa na
      wycieczkach fakultatywnych.To razem dużo nie wyszło a naprawdę warto!!!
      • Gość: mini napiwki + taxi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.01.04, 13:00
        Od 1 do 5 funtów.5 to juz niezly napiwek.Podrózując busem (lokalna forma
        taxi),także placisz 1 funta za krótki kurs (czasem zadaja wiecej ale nie
        przeplacaj.A gdzie jedziesz?
        • pc_maniac Re: napiwki + taxi 25.01.04, 15:26
          Opłąta za taxi to nie jest napiwek.
          Napiwek daje się według uznania za cokolwiek, za co uważacie, że ktoś
          zasłużył - jako osobno wręczany pieniądz.
          Nawet jeśli wytargujesz b.dobrą cenę, to płacisz tą cenę, a osobno wręczyć
          możesz 1 -2 LE.

          5 LE daje się najczęściej jako bakszysz za dłuugą usługę, np. za sprzątanie
          lub pilnowanie rzeczy pozostawionych w hotelu przez kilka dni, za długą
          wycieczkę, np. całodniową.

          Jeśli weźmiecie pod uwagę, że zarobki w Egipcie kształtują się na poziomie 20-
          400 LE, to już mniej więcej wiecie ile znaczy 1 LE otrzymanego od turysty.

          Za sprzątanie pokoju OBOWIĄZKOWO powinno się dawać bakszysz, większość tych
          sprzątaczy za swoją pracę od pracodawcy otrzymuje jedynie posiłek i lokum, a
          nie pensję.

          Ale to już od Was zależy jak chcecie być postrzegani.
          Bardzo!!! dobrze widziane jest dawanie jałmużny inwalidom i chorym (my po
          daniu takiej jałmużny mieliśmy dużo lepsze nastawienie na Suku handlarzy, a
          przekazywali sobie to info jak błyskawica.

          Nie daje się bakszyszu jeśli uznacie, że Egipcjanin robi coś o co nie
          prosiliście lub natarczywie. W tym przypadku go ignorujecie.

          Ogólnie Egipcjanie są nahalni, oferując swoje usługi, nawet gdy ich nie
          potrzebujecie, i o dziwo nawet za komplementy wobec kobiety potrafią zarządać
          bakszyszu (zrobił tak wobec nas POLICJANT, co już totalnie nas rozśmieszyło :o)

          Ogólnie bakszysz próbują wyciągać wszyscy. Są jak wszy obłażące swoją ofiarę.

          Ale mieliśmy kilka sytuacji, gdzie Egipcjanie zrobili dla nas sporo całkiem
          bezinteresownie, nie chcąc bakszyszu. Są to najczęściej jednak ludzie światli,
          wykształceni (np. 2 studentów w pociągu pomagało nam tłumaczyć z angielskiego
          na egipski, a także odstąpili nam swoje miejsca siedzące i pilnowali, by inni
          Egipcjanie nas stamtąd nie wygonili.

          Zdarzało nam się od Egipcjan otrzymywać nawet suveniry, ale takie suveniry
          otrzymywaliuśmy od osób z którymi się zaprzyjaźnialiśmy i nasze kontakty były
          bardzo przyjacielskie. Prezent od obcej osoby ZAWSZE POCIĄGA ZA SOBĄ prędzej
          czy później rządaniue zapłaty lub prezentu z Waszej strony.
      • Gość: mini napiwki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.01.04, 13:01
        Od 1 do 5 funtów.5 to juz niezly napiwek.Podrózując busem (lokalna forma
        taxi),także placisz 1 funta za krótki kurs (czasem zadaja wiecej ale nie
        przeplacaj.A gdzie jedziesz?
        • Gość: control Re: napiwki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.04, 14:05
          Gość portalu: mini napisał(a):

          A gdzie jedziesz?

          Wszędzie - do miasta, do knajpy. Tam się człowiek porusza busem. Dobrze
          pamietać, żeby przy wejściu powiedzieć, że się jedzie za 1 funta. Kiereowca
          (lub jego pomocnik) powinni dać znak, że zrozumiał i że sie zgadza. Oczywiście
          taka ustna umowa nie oznacza, że jeżeli przy wysiadaniu dasz 5 funtów, to facet
          ci wyda resztę. Pewnie podziekuje, usmiechnie się, schowa kasę i sobie pojedzie
          dalej. Ale ty sie nie przejmuj: 5 funtów to jakieś 3 złote, przeżyjesz. Ale
          banknotu 50 czy 100 funtów raczej w busie nie dawaj.




          • Gość: control Re: napiwki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.04, 14:10
            I jeszcze w kwestii formalnej. Opłata za busika to cos w rodzaju biletu za
            przejazd a nie napiwek (bakszysz). Bakszysz dajesz dodatkowo - za coś za co już
            zapłaciłeś albo za co w ogóle nie musisz płacić. Bakszysz możesz dać komuś
            biednemu w ogóle ot tak sobie, bez żadnej "usługi" z jego strony. Bo bakszysz
            to nie to samo, co napiwek, to raczej coś w rodzaju podzielenia się z
            biedniejszym (zresztą tak chyba należy tłumaczyć to słowo).
          • corrina_f1 Kierowcy busów i sklep wolnocłowy 21.01.04, 16:22
            Dobrze
            > pamietać, żeby przy wejściu powiedzieć, że się jedzie za 1 funta. Kiereowca
            > (lub jego pomocnik) powinni dać znak, że zrozumiał i że sie zgadza.
            Oczywiście
            > taka ustna umowa nie oznacza, że jeżeli przy wysiadaniu dasz 5 funtów, to
            facet
            >
            > ci wyda resztę. Pewnie podziekuje, usmiechnie się, schowa kasę i sobie
            pojedzie
            >
            > dalej. Ale ty sie nie przejmuj: 5 funtów to jakieś 3 złote, przeżyjesz. Ale
            > banknotu 50 czy 100 funtów raczej w busie nie dawaj.
            >
            Może trochę odejdę od tematu, ale ponieważ wciąż jest związany z kasą, na pewno
            Zuzie się przyda. Przytocze pewną przygodę, jaka nam się przydażyła w Hurgadzie
            1 dnia pobytu...
            (to cytat z innej grupy, więc wybaczcie,jesli coś jest nieskladnie,ale była to
            odp na jakiś post).

            Piotr napisał:
            > Należy uważać jednak po wyjściu ze sklepu wolnocłowego na taksówkarzy
            stojących przed
            > sklpem... On wiedzą że skoro robisz tam zakupy to jesteś dopiero jeden dzień
            > u nich i kompletnie nie jesteś zorientowany co i jak ... Nas tak chcieli
            > oszukać przy płaceniu za taksówkę.. Dałem im 50 funtów a Oni mówili, że
            > dałem im 50 piastrów (czyli groszy Egipskich).

            Widze Piotrze, ze miales z kierowcami podobna przygode, nawet kwota podobna
            :) Pisalam juz kiedys, ze nas kierowca wlasnie przed tym sklepem orznal
            zdajac sobie wybitnie sprawe z tego, ze jestesmy pierwszy dzien. Mielismy
            zaplacic 10 funtów (po 5 za osobe - wiem ze to i tak o conajmniej 8 funtów
            za duzo, ale koles faktycznie wczesniej z nami przez pól miasta jechal i nie
            zatrzymywal sie po drodze po innych). Dalismy 50 z braku drobnych i
            dostalismy reszty 40.... tyle ze piastrów wlasnie.. W zasadzie 35 bo kazalam
            kolesiowi wymienic piatke na pojedyncze funciaki (w celu pózniejszych oplat
            za busy) a ze nie ma piastrow o nominale 1, to musial nam to 5 zamienic na
            funty. Ale pod spód wsadzil oczywiscie 35 nic nie wartych piastrów...

            Co do samego sklepu. Ten w miescie jest naprawde o d... potluc. "Piramida" od
            chyba 2 lat zamknieta straszy po nocach.Jest jeszcze jeden jakies 2 km od
            hotelu Sultan Beach, dokladnie chyba w okolicach hotelu Sindbad, o ile
            dobrze pamietam. Poza kilkoma markami alkoholu i fajek oraz watpliwego
            pochodzenia kosmetyków (wylacznie perfum) nie ma w nim nic. Na lotnisku w
            Hurgadzie sa 2 sklepy, które bez problemu mozna odwiedzic jak na kazdym
            lotnisku - w dniu wylotu. Te sa nawet calkiem calkiem zaopatrzone, choc
            malutkie, to cos tam jednak mozna na upartego kupic. Wiekszy wybór perfum,
            fajek, alkoholu, troche slodyczy i pamiatek. Pytanie tylko, czy oplacalne?
            Pamiatki na pewno nie, bo te same kupisz w miescie czy na bazarze za grosze.
            Na lotnisku sa tez klasyczne sklepy z pamiatkami wlasnie, zlotem, figurkami,
            etc To dobre miejsce na tzw "ostatnie zakupy", jesli komus zapomnialo sie
            kupic prezentu. Ja tak wlasnie kupilam tam bratu t-shirt (calkiem fajny
            zreszta) za 40 funtów. Ceny sa stale, ale mi po dodaniu bransoletki opuscil
            jednak 5 funtów. Nie ma to jednak nic wspólnego z prawdziwym targowaniem sie
            na ulicach :)
            Reasumujac, zakupy na lotnisku tylko w ostatecznosci.
          • pc_maniac Re: napiwki 25.01.04, 15:32
            Myśmy stosowali w przypadku busów jeszcze pewniejszy numer -
            mówliliśmy przed wejściem do busa cenę po arabsku 1 funt - łached gini (tak
            się to dokładnie fonetycznie pisze).
            W tym przypadku Egipcjanin nie ma pewności, czy przypadkiem nie rozumiecie ich
            mowy i macie większą szansę, że nie będzie próbował Was oszwabić.
            Przy wyjściu z busa możecie podziękować po arabsku mówiąc dziękuję - szokram
            (z akcentem na A).

            Dla nas Polaków również jest miłe jeśli ktoś stara się poznać choć kilka słów
            w mowie tubylców i coś w Polsce zagada po polsku.
    • corrina_f1 Re: napiwki - komu ? ile? 21.01.04, 16:11
      Bakszysz to oczywiscie sprawa umowna. Zasada nr 1 - nie dawac pieniedzy
      dzieciom !! Dla nich lepiej zabrac z domu dlugopisy i cukierki. Przyjelo sie
      ze za drobne sprawy jak poscielenie lozek, przyniesienie czegos do pokoju
      przez room service, zawiezienie walizki do pokoju etc daje sie 1- 2 funty. Dla
      nas to zadne pieniadze, dla nich to czesc religii (bakszysz traktowany jest
      jako rodzaj jalmuzny) i sposob na przezycie. Oni naprawde zarabiaja strasznie
      malo, przykladowo pracownik socjalny zarabia jakies 190 funtow, pracownicy z
      hotelu na nizszym stopniu (sprzatacze, ogrodnicy) zarabiaja 100 funtow!!!
      (miesiecznie!!)Jesli kazdy gosc hotelowy jest mily i da im po 1 funciaku, sa w
      stanie powiedzmy podwoic ta pensje ale to wciaz za malo...
      My, musze przyznac, troche "rozpuscilismy" naszego Ahmeda (sprztacz) i kilka
      razy dalismy mu po 5 USD, innym razem po 1 USD (zielone zawsze milej
      widziane!). Dzieki temu wiedzielismy, ze "spelnilismy dobry uczynek" i sami
      jeszcze na tym niezle wychodzilismy. Ahmed przynosil nam zimne piwko, raz
      zobrowke, prawie codziennie z poscieli lub recznikow ukladal najrozniejsze
      figury- kwiat lotosu, statek na falach etc. Przystrajal nam lozko kwiatami,na
      urodzinu przyniosl mi kwiaty, raz nawet kibel ozdobil kwiatkami !! Byl
      naprawde cudowny. Uwazam , ze kasa mu sie absolutnie nalezala :)

      pozdrawiam
      Kasia
      • robi102 Re: napiwki - komu ? ile? 21.01.04, 16:22
        Zostawialiśmy kilka funtów średnio co drugi dzień na łóżku, pokoik był cudnie
        wysprzątany (mieszkaliśmy w hotelu Wave), moja dziewczyna próbowała nauczyć
        się techniki robienia z ręczników łabędzie, ale do tej pory nie opanowała tej
        sztuki! Egipcjanie w hotelu byli bardzo mili i uczynni należy im się trochę
        funtów, przecież was te kilka groszy nie zbawi.
        Z dziećmi też uważajcie. W Kairze daliśmy jednym cukierki i zleciało się w
        jednej chwili grupa malców z wyciągniętymi rękami! Serce boli, że można było
        dać im wszystkim.
      • Gość: Zuziaczek Re: napiwki - komu ? ile? IP: 195.217.253.* 21.01.04, 17:13
        Kasiu, dziekuje za info :) ech...moze masz jeszcze pare wskazowek na co
        nalezy "uwazac"?

        Ech...jeszcze tylko poltora tygodnia :) ...
        zuzu
        • corrina_f1 Re: napiwki - komu ? ile? 21.01.04, 17:24
          Gość portalu: Zuziaczek napisał(a):

          > Kasiu, dziekuje za info :) ech...moze masz jeszcze pare wskazowek na co
          > nalezy "uwazac"?
          >
          > Ech...jeszcze tylko poltora tygodnia :) ...
          > zuzu


          Na facetów ! Przede wszystkim na facetów ! :)))
          Zuza, a poważnie (choć to w sumie też było poważnie) - w wolnej chwili poszukam
          moich staryh postów, bo po powrocie w czerwcu pisałam epopeje na ten temat na
          grupach ;))

          Tymczasem proponuję serwis pc_maniaca www.egipt.republika.pl
          gdzie na podstronie o wspomnieniach znajdziesz mój reportażyk z Kairu. Bardzo
          polecam :)
          Kasia
        • pc_maniac Re: napiwki - komu ? ile? 25.01.04, 15:48
          Corrina f_1 ma całkowitą rację z tymi facetami.
          Napewno będzie Wam bardzo miło wysłuchiwać od każdego Egipcjanina komplementów
          jakie jesteście piękne, że przypominacie Klaudie Shiffer i że dużo Wasz facet
          dostałby wielbłądów za Was.

          Jednak gdy pojedziecie tam enty raz, stwierdzicie, że ...
          ...te komplementy są identyczne w ustach 99% wszystkich facetów w Egipcie
          (łącznie z 12-13 letnimi chłopczykami) i brzmią jak zacięta, zdarta płyta,
          która ma jedynie jedno zadanie - zmiękczyć Wasze serca przed wydojeniem z
          kasy!!!
          Potwierdzą tą opinie napewno nawet kobiety, którym się udało i pobrały się za
          Egipcjan.

          W Egipcie zasada małżeństwa jest bardzo rozsądna i prosta - nie masz kasy na
          rodzinę - jesteś kawalerem. Wasi Don Huanowie, Cassanovy, którzy będą Was
          obskakiwać, to kosmiczne golce, które są jedynie żigolakami i liczą na Waszą
          kasę.
          Aby wiedzieć czy taki gość nadaje się na poważny związek (te mniej poważne,
          typu flirty, w Egipskiej mentalności są niedopuszczalne, i kobieta flirtująca
          jest uważana w tamtejszym kręgu za kurtyzanę - może to bolesne, ale niestety,
          ktoś wreszcie musi otworzyć niektórym kobietom oczy, jak są postrzegane ze
          swoimi flirtami).
          Jeśli Wasz facet nie zawozi Was do swojej rodziny, nie mówi z czego Was będzie
          utrzymywał (bo na pracowanie nie liczcie!!! - nie zgodzi się na to żaden
          egipski mąż, chyba, że należy do ELITY kraju lub już z góry zakłada, że będzie
          Waszym utrzymankiem), jeśli mąż nie rozmawia z Wami o kontrakcie
          przedmałżeńskim (co jest całkowicie naturalne w tej kulturze), to DAJCIE SOBIE
          NATYCHMIAST SPOKÓJ I NIE STARAJCIE SIĘ BY POSTRZEGANO Was jak kurwy
          (przepraszam za to słowo, ale nie ma innego określenia na to jak kobiety
          Europy są postrzegane w krajach muzułmańskich).
          Tam, by kobieta spotykała się z przyszłym mężem musi być przy tym tzw.
          przyzwoitka, najczęściej z mężczyzny z rodziny kobiety (brat, szwagier,
          ostatecznie starsza kobieta).

          Tutaj dla równowagi muszę napisać, że żona w rodzinie muyzułmańskiej, pomimo
          pewnych zakazów, ma dużo więcej praw niż kobieta w Europie, łącznie ze sporą
          opieką ze strony rodziców męża, a nawet BYŁEGO MĘŻA!
      • noyle Re: napiwki - komu ? ile? 24.01.04, 12:04
        ja tez w w pracy zarabiam mało ale jakos nie oczekujee bakszyszu
        mysle ze ci co pracuja w turystyce i tak sa wybrancami i maja sie calkiem
        niezle w stosunku do reszty

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka