Gość: camel
IP: *.dip.t-dialin.net
02.04.04, 22:46
witam, mam nadzieje, ze nie wszyscy sobie wezma to do serca bo i nie wszycy
tacy sa.
ostatnio pojechalem sobie na weekend do Hurghady (no moz enie do samej, 30 km
na poludnie), ale bez wycieczki do HUrghady sie nie obylo. I co widze. Na
ulicy, jakas grupka kobiet i mezczyzn (jakies 40 lat), panowie juz podbici,
ida i rozmawiaja tak glosno, ze az nienormalnie. Wszyscy sie ogladaja za
nimi, jak sie obejrzy jakis arab, to panowie pytaja po polsku czy po pysku
chce. Dalej w knajpie jakas grupka na oko 30latkow zlopie polskie piwo tez
glosni. Dopiero w restauracji w hotelu przy morz bylo cicho i spokojnie, ale
za mna siedziala grupka Niemcow (albo Austriakow, mieli dziwny akcent).
Rozmawiali dosyc cicho, ale uslyszalem zdanie: ale te "polaken"(to takie
brzydkie okreslenie Polakow, to prymityny. Coz zrobilo mi sie przykro, ale w
duszy przyznalem im racje. Po tym co widzialem.
Jak to jest, za nas musi byc najbardziej slychac? Czy to jakies kompleksy?