Dodaj do ulubionych

Kwestia finansów.

22.08.11, 17:57
Witam,
Proszę o radę gdzie najlepiej wymienić pieniążki - w Polsce czy w Egipcie? Jaką sumę wypłacić? Lepiej Funty czy Euro? Czy opłaca się na miejscu płacić gotówką? Czy egipskie ceny są zbliżone do polskich?

Proszę też o radę jaki mniej-więcej bakszysz jest w normie, tak aby nie dać za dużo ale także w żaden sposób nie obrazić obsługi w hotelu czy za barem?
Słyszałam, że wypada codziennie na łóżku hotelowym zostawić panią sprzątającym 1$, czy to prawda? Podobno warto też dać barmanom na samym początku jakiś napiwek, ale jaki?

W moim przypadku są to wczasy All Inclusive, zamierzam wydać pieniążki na 2-3 wycieczki (tylko jakie?-słyszałam, że najlepiej opłaca się na własną rękę, a nie za pośrednictwem biura podróży) oraz drobne pamiątki dla najbliższych.
Pierwszy raz wybieram się do Egiptu, będę wdzięczna za każdą podpowiedź w tej kwestii.
Dziękuje.
Obserwuj wątek
    • janan2 Re: Kwestia finansów. 22.08.11, 18:15
      E Egipcie.Jest zakaz wywożenia i wwożenia egipskiej waluty.Po co robić sobie kłopot.Lepiej dolary(duże portrety) mogą być euro (tylko nie 500 lub 200) miałem problemy.Ceny są znacznie tańsze.Ale trzeba umieć z nimi targować albo kupować w sklepach cenowych.Targowanie to żądana kwota dzielone przez trzy i od tej jednej trzeciej na początek jak zaczniesz lub kupisz będzie dobrze.Bakszysz to zwyczaj a nie obowiązek.Rozwiazuje jednak wiele problemów.Nikt się nie obrazi jak nie dasz przykładowo sprzątającemu.Czyściej i tak nie będzie,najwyżej ukręcą Ci łabądka.Najlepiej w miejscowej walucie.Barmana sobie najpierw upatrz który Cię będzie obsługiwał i dobrze mu z gęby patrzy.Lepiej w walucie obcej,nie za dużo,co trzeci dzień powiedzmy.Tu jest kwestia zasobności portfela,no i tym samym stężenia drinków.
    • marek.dumle Re: Kwestia finansów. 22.08.11, 18:16
      W Polsce złotówki na dolary, w Egipcie dolary na funty.
      Standardowy bakszysz to 1$, ale oczywiście górnej granicy nie ma.
      Częstotliwość - moim zdaniem nie należy przesadzać.
      Co do wycieczek - albo od rezydenta, albo z lokalnych biur.
    • janan2 Re: Kwestia finansów. 22.08.11, 18:19
      Aha!Rezydent tak łatwo fakultetów nie odpuści.Zarabiają na tym,no i straszą.Jak na pierwszy raz to mam wątpliwości czy od razu na pierwszy fakultet z miejscowym biurem(musisz znależć,nie jest trudne)bo możesz żle trafić.Trzeba poszperać na forum.Tym bardziej samopas,raczej teraz nie radzę jako pierwszakowi.
      • mariusz282 Re: Kwestia finansów. 22.08.11, 18:23
        A dokad sie wybierasz?
        • mariel8 Re: Kwestia finansów. 22.08.11, 18:48
          Do Hurghady.
          • mariusz282 Re: Kwestia finansów. 22.08.11, 19:05
            LOkalne biura podrozy to do 50% taniej:P wiec warto szukac... a gdzie i jak... wujek google pomoze:) Z hurghady nie znam - znam z SSH
            • marek.dumle Re: Kwestia finansów. 22.08.11, 19:37
              Ale mawiano też, że wycieczki z lokalsami z Hurghady do Kairu i Luksoru to partyzantka.
      • kornel-1 Re: Kwestia finansów. 22.08.11, 19:10
        janan2 napisał:

        > Aha!Rezydent tak łatwo fakultetów nie odpuści.Zarabiają na tym,no i straszą.

        Ciekawe. Jak i czym straszą? Temat mnie interesuję, bo piszę pracę na temat rezerwatów białasków w Egipcie.

        Kornel
        • janan2 Re: Kwestia finansów. 22.08.11, 19:17
          Nie wiem czy kpiące pytanie czy rezydent.Więc oględnie.Straszą konkurencją (lokalnymi,tam też białaski bywają),bo są tańsi.Neofitów brakiem ubezpieczenia,trudnościami językowymi,obsługą na poziomie spychotechniki pod każdym względem,ukrytymi dopłatami,brakiem bezpieczenstwa.A to taka prawda jak ze mnie chiński cesarz.
          • kornel-1 Re: Kwestia finansów. 22.08.11, 21:55
            Aaaa! To mnie uspokoiłeś. Mam zbyt bujną wyobraźnię. Bo sobie wyobraziłem, że rezydenci straszą wczasowiczów, że jeśli pojadą na wycieczkę z konkurencją, to nie dostaną jeść w hotelu albo pokojówka nie zrobi im łabędzia.

            Ale jeśli Polaka nie mówi po angielsku, to będzie się słusznie bała jechać z anglojęzycznym przewodnikiem. Więc to nie straszenie, lecz ostrzeganie. W dobrze pojętym interesie wczasowicza, czyż nie?

            Kornel
            • marek.dumle Re: Kwestia finansów. 22.08.11, 22:07
              > Ale jeśli Polaka nie mówi po angielsku, to będzie się słusznie bała jechać z an
              > glojęzycznym przewodnikiem.

              Egipskie biura zwykle zapewniają polskojęzycznych przewodników.

              > Bo sobie wyobraziłem, że r
              > ezydenci straszą wczasowiczów, że jeśli pojadą na wycieczkę z konkurencją, to n
              > ie dostaną jeść w hotelu albo pokojówka nie zrobi im łabędzia.

              Straszą, że w razie kłopotów - nie ma co liczyć na nich.
              I blokują wydanie breakfast boxów.
              • janan2 Re: Kwestia finansów. 22.08.11, 22:20
                Albo utopią.A przy nurkowaniach nie ma ubezpieczenia,u rezydenta też.Pokojówki można spotkać,ale najwyżej rosyjskojęzyczne powiedzmy,dochodzące.Nie garną się akurat do robienia łabądków z pościeli.Raczej w pościeli i innego rodzaju.A sprzątający to mężczyżni.Przynajmniej w Egipcie.Więc i czystości nadzwyczajnej jakby zbyt mało.Jak to u chłopów.A łabądki to inna śpiewka.Z pościeli owszem robią.Ale inne nie wiem,słyszałem jednak,że bywają wszechstronni w tym względzie.Co do języka,no to zawsze jest ktoś co mówi nadwiślańskim dialektem.Przynajmniej w wycieczkach autokarowych typu Kair,Luksor czy Jerozolima nawet.To norma.A pod wodą się nie gada w wypadku nurkowań,więc język mniej konieczny,wystarczy podstawowy migowy.
        • potrusznik Re: Kwestia finansów. 23.08.11, 08:02
          To może ja opiszę działanie rezydenta w temacie zastraszania:
          mój pierwszy pobyt w Egipcie, biuro Sun&Fun, hotel La Perla.
          Podczas meldowania się podchodzą do nas Polacy i mówią "Nie bierzcie wycieczek od rezydenta. Damy namiary na lokalne biuro, z którym byliśmy, wszystko OK a cena o 50% tańsza".
          No to na spotkaniu z rezydentem cała, kilkunastoosobowa grupa nie wykazuje zainteresowania jego ofertą. Facet czuje, że mu dulary uciekają.
          Udajemy się do tego polecanego biura. Faktycznie, za pieniądze za Kair u rezydenta mamy Kair, Luksor i rejs łodzią plus jakiś jeszcze gratis (chyba objazdówka po Hurgadzie).
          Mamy się stawić jakoś tak o północy w określonym miejscu, skąd zabierze nas autokar.
          Idziemy grupką (boxy z jedzeniem dostaliśmy), przychodzimy na miejsce a tam ... rezydent!
          I zaczyna opowiadać, na jakie to niebezpieczeństwo się wystawiamy. Że ubezpieczenie biura nie obejmuje tej wycieczki (trochę spuścił z tonu, gdy większość go poinformowała, że ma indywidualne ubezpieczenia). Że takie autokary są bardzo często nie dopuszczane do konwoju (konwój - rozciągnięty na 150 kilometrów sznur autokarów). Że przewodników nie będzie/będą opowiadać po arabsku (g.. prawda, bardzo miła Egipcjanka nieźle władająca językiem polskim). I że z dbałości o nasze dobro on nie dopuści abyśmy z tym lokalnym biurem odjechali.
          Powinien w tym momencie dostać w mordę i nakryć się kopytami ale cwaniaczek wezwał policję turystyczną, która bardzo dokładnie przetrzepała autokar i chyba po otrzymaniu od niego jakiejś gratyfikacji przetrzymywała nas tak długo, że ledwo zdążyliśmy na konwój (pierwszy i ostatni raz jechałem autokarem przez miasto 120 na godzinę).
          Tak więc jak bardzo chcą to mogą rezydenci trochę namieszać.
          Oczywiście już rezydenta nie widzieliśmy więcej ani razu :D
          • irhana Re: Kwestia finansów. 23.08.11, 09:25
            I jeszcze zawsze mozna liczyć na ciekawe historyjki zwiazane z lokalnymi biurami: zostawili turystów na pustyni, nie policzyli nawet że kogoś brakuje. Biedni turyści dzwonili i błagali Pnią rezydent o ściągnięcie z tej pustyni, ale ona mimo że pełna współczucia nie mogła tego zrobić skoro oni pojechali z innym biurem. Podobno byli zmuszeni wrócić "cudem zdobytym" taxi za co zapłacili ogromne pieniądze.
            W marcu w innym arabskim kraju usłyszałam, że jestem skrajnie nieodpowiedzialna, niemądra, lekkomyślna i co ja sobie w ogóle myślę, że chcę jechać na pustynię skoro tam mnie porwą, zgwałcą zabiją i cholera wie co mnie jeszcze spotka ze strony tych niedobrych Berberów, Nomadów i innych Bediunów nie wspominając o uchodźcach z Libii.
            • janan2 Re: Kwestia finansów. 23.08.11, 13:12
              >niemądra,lekkomyślna i co ja w ogóle sobie myślę,że chcę jechać na pustynię skoro tam >mnie porwą,zgwałcą zabiją i cholera wie co mnie jeszcze spotka<

              Qrcze,ale szkoda!Nawet nagła i niespodziewana przyjemność Cie nie spotkała!?.Mogli też wywieżć do Libii jako najemnika Kadafiego,albo do Tauregów przefarbować na niebiesko.No i masz!!!Nic z tych atrakcji,baaaardzo szkoda!A tyle otrzepała się rezydentka ozorem za darmo.A irhana żądna przygód jak wyżej,samopas i indywidualnie prawie wyciekła z hotelu i od rezydentki na pustynną wyprawę.Jedynie co ją spotkało,no to zmarzła nocą(kwiecień chyba,nic dziwnego),nawet butów swoim zwyczajem nie pogubiła.Ale takie "przygody" no to nie przygody.Obraziła sobie natomiast rezydentkę jako wyrocznię w temacie,wracając zdrowa i w jednym kawałku.Można by tak rozwijać temat w nieskończoność.Mają wenę w temacie odstraszania.Mnie próbowali tak straszyć(o gwałcie tylko mowy nie było) w Turcji w czerwcu.Nie pojechałem fakultetem tylko indywidualnie Kapadocja całe cztery dni o innych atrakcjach nie wspominając.Irhany dotknęło w Tunezji.A w Egipcie wcale nie jest odmiennie.
              • irhana Re: Kwestia finansów. 23.08.11, 14:08
                No qrcze szkoda.... miało być wesoło a tu cisza, spokój, miejscowi usmiechnięci, zadowoleni i nawet buty przetrwały! A rezydentka na darmo nie trzepała tym ozorem, bo pozostała grupa z naszego hotelu nosa poza niego nie wychylała bez Pani rezydent i jej bezpiecznych wycieczek, więc jakiś tam swój cel osiągnęła, a potem tacy wracają do kraju i plotą bzdury o niewiadomo jakich niebezpieczeństwach, bo usłyszeli od Pani rezydent...
                • janan2 Re: Kwestia finansów. 23.08.11, 15:43
                  Fakt Szkoda!Sorry,że tak ironicznie czasami pozwalam sobie z Tobą gaworzyć.Tak jakoś mi zostało jescze od szkoły,że psikusy czy pociągnięcie za kucyk płci przeciwnej,no to niby norma.Przywykłem też wcześniej z jusytką,teraz z kasią głównie na priv do lużnego języka.Nie z każdym można.Ale już nie będę.

                  Jeśli chodzi o funty czy inne walory,no to mam wiadomości z dawna takie a nie inne.Nie wolno i już.Zresztą po co?Może coś ostatnio się zmieniło.Waluty egipskiej,tunezyjskiej czy tureckiej nie wolno jest wywozić i tego się trzymam.Co tam będę rozdrabniał się na mniejsze lub większe szczegółowe kwoty które mogą się zmieniać.O pomyłkę nietrudno ,a kłopot może być.Po co to zresztą komu,chyba dla celów numizmatycznych.Bo niby nie wolno,ale przywiozłem.Bilon mają w Egipcie super.Funtówka jak nasza piątka,nie to co dawniejsze papierowe.To do poprzednika.Może i są jakieś zmiany w przywozie i wywozie,świat co raz bardzie otwarty.Trzymam się jednak starych zasad i innym też tak radzę bez eksperymentowania.
    • kasia_p45 Re: Kwestia finansów. 22.08.11, 22:44
      Najlepiej jeszcze w Polsce zakup sobie troche dolarów i ewentualnie troche euro ( ja zawsze brałam obie waluty).. Dobrze miec troche drobnych.. np jedndolarowek, 5-cio, 10-cio.. itd
      Co do zakupów to warto mieć funty egipskie (ktore wymienisz sobie na miescu) ..
      Co do fakultetow to jak najbardziej dolary czy euro..
      Co do bakszyszy to kladlam na lozku codziennie dolara, lub 2.. a ze dwa razy nawet 5 polozylam.. Ale to juz wg uznania.. ale warto cos polozyc (nie zbiedniejemy od tego),
      barmanom w zaleznosci ile pijesz.. Bo jesli chcesz miec dobre drinki to warto sobie upatrzec jednego czy dwoch i czasem dac w lapke tego dolara czy 5.. od razu cie zapamieta i bedzie robil drinki jak nalezy :))
      A jesli jedziesz pierwszy raz i nie jestes zbyt obeznana to trzymaj sie lepiej rezydenta z tymi wycieczkami.. i nie kombinuj nic na wlasna reke..
      Ale to jest tylko moje zdanie :))
    • iwonaska4 Re: Kwestia finansów. 23.08.11, 11:22
      W Hurghadzie polecam biuro , które prowadzi polka Pani Ania.
      enterpol.hurghada.pl Maja dobre recenzje.
      polecam Giftun i super safari. Byłam na giftun z biurem exim za 35$ a Ania ma za18$
      to chyba różnica.
    • scraby Re: Kwestia finansów. 23.08.11, 15:21
      Janan2 trochę mija się z prawdą o wwozie i wywozie funtów egipskich , jak najbardziej można do 5000 LE na osobę ale najlepiej weź sobie dolary z 30 dolarów po 1 $ i resztę w 5 trochę 10 20 , kurs wymiany z 15 sierpnia 5,95 za 1 dolara w maszynie do wymiany ( w dobrym hotelu powinna takowa stać). Euro się nie opłaca nie za bardzo go chcą a jak chcą to niezły przelicznik mają. Jak wymieniasz euro w maszynie to kurs 8.54. Bakszysz zależy od ciebie dolar ok ,ja dawałem 5 funtów przez pierwsze dwa trzy dni, nie zauważyłem niebiańskiego sprzątania wiec nie dawałem, barmani byli i tak uprzejmi bez. Kelner w restauracji 2$ w dłoń i stolik plus napoje donoszone non stop. Ale nic nie zastąpi uśmiechu i szacunku dla tych ludzi. Jak ty im tak oni tobie. Jak dajesz bakszysz z łaski i wyższoscią , to nie dziw się , ze cię mają d.... Wszystko mozna z usmiechem, oni pracują po 14 godzin!!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka