Gość: Marta
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
08.08.04, 21:17
Na przełomie lipca i sierpnia wykupiłam wczasy w egipskim Skarm El Sheikh w
hotelu Royal Paradise. Nie mam żadnych zastrzeżeń do pierwszych 12 dni pobytu,
ale poniżej opiszę sytuację, jaka spotkała Mnie i Moją rodzinę ze strony władz
hotelu reprezentowanych przez pana MAMDOUH SUHAKI menadżera.
W holu hotelu stały dwa stoły bilardowe, w poniedziałek (02.08.2004) około
godzin południowych mój syn wraz z kolegą (zamieszkałym w innym hotelu) i z
Włochem grali w bilard. Ponieważ stoły były ustawione zbyt blisko siebie, co
uniemożliwiało grę Włoch podjął próbę przesunięcia stołu i tu zaczęły się
kłopoty. Nogi stołu złożyły się – na szczęście nikomu nic się nie stało –
należy dodać, że nogi były przytwierdzone do blatu na 2 gwoździach.
W ten sam dzień chcieliśmy wyjaśnić sprawę w recepcji – dowiedzieliśmy się, że
wszystko jest w porządku a sprawę należy traktować tak jakby jej nie było.
Następnego dnia rano w drzwiach znaleźliśmy karteczkę informującą o
konieczności skontaktowania się z recepcją w sprawie zapłaty za stół – co było
totalną bzdurą bo nie miał miejsca akt wandalizmu tylko stół był
nieprzystosowany do grania. W recepcji po rozmowach z MAMDOUH SUHAKI
menadżerem ponownie dowiedzieliśmy się że wszystko w porządku to ich wina a
wobec Nas nie mają żadnych roszczeń.
W dniu poprzedzającym wyjazd 04.08.2004 (odlot zaplanowany był na dzień
następny, a wyjazd z hotelu miał być o 2 nad ranem) rano zeszliśmy do recepcji
zapłacić za nieobjęte all incllusive rzeczy – zapłaciliśmy rachunek parę razy
pytając czy to już wszystkie nasze finansowe rozliczenia z hotelem odpowiedź
była że tak to wszystko.
Po powrocie z plaży około godziny 19 drzwiach znaleźliśmy kolejną karteczkę
tym razem od rezydentki informującą o bezwzględnej konieczności zapłaty 386 $
(2500 LE) za zniszczony stół, ponieważ Włoch już zapłacił a w razie
niezapłacenia przez nas tej kwoty zostanie wezwana policja.
I TU ZACZĄŁ SIĘ NASZ TRWAJĄCY 10 GODZIN KOSZMAR
Od razu skontaktowaliśmy się z rezydentką po chwili przyjechała z drugim
rezydentem . Informacja na karteczce została wyjaśniona – jej napisanie
zostało wymuszone przez menadżera MAMUDOUH SUHAKI. Na terenie hotelu
odnaleźliśmy Włocha – okazało się, że nie dość, że nie zapłacił to jeszcze
pierwszy raz słyszy o takich roszczeniach względem siebie. W związku z tym, że
zapłacenie przez nas tej kwoty zupełnie nie wchodziło w grę a jakakolwiek
próba rozmowy z menadżerem kończyła się straszeniem policją i egipskim
więzieniem zażądaliśmy wezwania policji. Na to menadżer przywołał policjanta
pilnującego drzwi hotelowych, który nakazał nam bezwzględnie zapłacić pod
groźbą aresztu a w konsekwencji egipskiego więzienia. Pani Aneta telefonicznie
wezwała policjantów z komisariatu policji turystycznej – po przyjeździe
stwierdzili, że menadżer nie mam prawa przetrzymać nas w hotelu, ale on
(menadżer) nadal nie odpuszczał i krzyczał, że bezwzględnie musimy to zapłacić
i tutaj zaczęło się spisywanie protokołu. W międzyczasie z powodu nieobecności
Ambasadora RP w Egipcie skontaktowaliśmy się z Honorowym Konsulem – jego
rozmowy i z policją i z menadżerem nie przyniosły żadnych rezultatów.
My dalej nie uważaliśmy za możliwe zapłaty za zdarzenie, w którym nie było
żadnej naszej winy a policja straszyła nas dalej więzieniem. Należy zaznaczyć,
że w rozmowach cały czas brał udział Włoch mający takie samo zdanie na ten
temat jak my.
Około 1 nad ranem (na nasze szczęście okazało się, że samolot ma spóźnienie)
pojawili się wezwani dodatkowo funkcjonariusze zarówno tajnych służb jak i
Egipskiej policji kryminalnej. Wszyscy oczywiście w ten czy inny sposób
spokrewnieni z menadżerem. I tutaj rozpoczęły się już negocjacje ceny. Po
następnych paru godzinach około 4 nad ranem stanęło na 150 $. Protokół
spisywany wcześniej przez policję zakończył się spisaniem ugody.
Jako potwierdzenie mam podpisany przez uczestników dowód wpłaty, które nie
dość, że nie zostało napisane na papierze firmowym hotelu nie obite jest też
żadną hotelową pieczątką na wyraźny sprzeciw menadżera, co nie pozostawia
wątpliwości gdzie te pieniądze trafiły.
Rezydenci spisali się bez zastrzeżeń przez całą noc uczestniczyli z nami w
wyżej opisanych wydarzeniach zarówno jako wsparcie, jaki i jako tłumacze.
Zdajemy sobie sprawę, że kwota 150 $ wymuszona na nas stanowi dobrze
przemyślaną taktykę wyłudzania pieniędzy od gości hotelowych.