Dodaj do ulubionych

Rejs z Sun&Fun - Opis wycieczki

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.05, 19:22
Hrghada + Rejs po Nilu z SUN&FUN
Data: 19.05 – 02.06
1-2 dzień – Golden 5, 5* all
3-7 dzień statek Miss World 5* HB
8-9 Kair –4*, żarcie na mieście, ale wliczone w cenę
10-15 Grand Azur 5* all


Na wstępie dla tych, którym się nie chce czytać wszystkiego, kilka ważnych
info:

INFO
1. Dolary starsze niż seria 1990 nie wszędzie są uznawane w Egipcie i może
się zdażyć że ich nie wymienicie.
2. Nie prawdą jest że dla przeciętnych Egipcian $=EURO
3. W Egipcie jest straszna bieda, zarobki: kelnerzy, recepcja, barmani ok.
200-500 LE + napiwki, sprzątacze tylko napiwki, egipscy pomocnicy biur
podróży około 800LE, policja turystyczna to ich odrabianie wojska, kolesie
dostają poniżej 100LE miesięcznie, UWAGA pod piramidami kolesie od robienia
zdjęć i pozowania wyciągają PONAD 100$ na godzinę, sam widziałem jak za
zrobienie fotki zażyczył 20EURO i nie chciał oddać aparatu.
Innaczej jest na statkach, tam wszyscy poza managerami pracują za napiwki,
dlatego jest system że rezydent zbiera napiwki od wszystkich 20$, a później z
tej sumy 10$ idzie do podziału na wszystkich na statku.



TARGOWANIE
1$ - 5,78LE
1LE – 0,57zł
Ogólnie zasada, że z ceny musicie zbić minimum połowę. Warto zanim
zabierzecie się na zakupy wpaść np. do sklepu z przyprawami i potargować się
o coś.
1. Lepiej ćwiczyć na małych sumach...... np. o colę, lub o jakieś przyprawy,
niż zaczynać od alabastrów i papirusów.
2. Czym większa opalenizna, tym mniej zaczepiają.
3. Ostateczną cenę usłyszysz wychodząc ze sklepu, ale wcześniej musisz rzucić
jakąś własną, żeby wiedzieli że chcecie kupić towar.
4. Przed targowaniem powiedzcie że jesteście z Polski, pomaga – ruskie płacą
dużo więcej
5. Ustalcie walutę targowania, nie wystarczy powiedzieć, że FUNTY, trzeba
dodać że egipskie i to w nich nejlepiej płacić


Kilka cen minimalnych – utargowanych, więc możecie zapłacić niżej.
Woda 2l Barraka - 2LE
Cola puszka 0,33 – 2LE
Cola 1l - 4,5LE
Cola 1,5l - 7LE
Orzeszki słone na wagę 1kg – 15LE
Carcade – 30LE za 1kg - Nubijskiej
Galabija z ozdobami 50LE (chciał 125)
Gąbka naturalna– 10LE (z 20LE)
Kwiaty lotosu ładne – 2,5LE za sztukę
Biżuteria – dostaniecie za ok. 40% tego co żądają (srebrna Neferete ok.
1,5cm – srebro 925 40LE (z 125))
Arafatka 15LE (chciał 50), ale kupiliśmy 4 sztuki
Chusta biała na ramiona damska –10LE
Chusta ozdobna ala apaszka, szal – 25LE
Kibelki wszędzie 1LE, nie targuje się


Bilety wstępu do obiektów:
Niedokończony obelisk – 20LE – można sobie darować
Muzeum Egipskie – 40LE - warto
Piramidy – 40LE - warto
Muzeum Barki pod piramidami – 35LE – tak pół na pół. Łódka i tyle, tyle że
ładna
Meczet alabastrowy i Cytadela w Kairze – 35LE – warto
Świątynia w Edfu 35 LE
Świątynia w Kom Ombo – 20 LE
Świątynia Luxorka –35 LE – koniecznie warto
Świątynia Karnak w Luxorze – 40LE – koniecznie
Dolina Królów – 55LE – czy warto? moim zdaniem szkoda czasu, ale nie jestem
pasjonatem
Świątynia Hatszepsut – 20LE – zawiodłem się jak cholera, szkoda czasu
Abu Simbel – 55LE – świątynia chyba najlepiej zachowana i warto ją zobaczyć,
inna kwestia to cena jaką przyjdzie wam za nią zapłacić (ok. 75$),.
Ogród botaniczny na wyspie w Aswanie – 10LE – warto jak diabli, a ile tam
kocurów....

Obserwuj wątek
    • Gość: mrozek20 Re: Rejs z Sun&Fun - Opis wycieczki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.05, 19:23
      Po wylądowaniu w nocy szoku nie było – po prostu ciepło i tyle. Szok zaczął się
      nad ranem. Upał jak cholera, ale to dalej.
      Przyjechaliśmy do Hurghady w nocy i rozwożenie po hotelach ludzi trwało prawie
      2 godzinki, nasz hotel był ostatni, swoją drogą inaczej sobie wyobrażałem
      Hurghadę, tu Hotele są w większości Enklawami poza miastem i żeby się wydostać
      z Hotelu, to trzeba busikiem za 1-2LE. Swoją drogą, to busiki same cię złapią i
      zapytaj tylko czy Bus, czy taxi, bo to drugie jakies 5 razy droższe, ale można
      się targować.
      Dzień pierwszy to wypoczynekw Hotelu Golden 5 5* all, piękne rafy przy hotelu i
      ogólnie delektowanie się all inclusive, hotel bardzo fajny, ale lata świetności
      już za nim. Jakby ktoś tu wylądował, to przy bramie wyjściowej z hotelu, na
      drugiej stronie jest pasaż handlowy i można poćwiczyć handel. W zasadzie cały
      dzień to aklimatyzacja. W Polsce zmarzłem jeszcze dzień wcześniej rano jadąc do
      pracy, a tu upał jak diabli- około 35 stopni.

      Drugiego dnia zabrano nas rano na rejs a po drodze zwiedzanie. Pobudka rano
      chyba koło 4, a później podróż w konwoju do Luxoru. Polecam oglądać widoki, bo
      właśnie ta podróż i to co widziałem po drodze dały mi obraz biedy w Egipcie.
      Zobaczycie Ludzi mieszkających w lepiankach ze zwierzętami. Po lewej stronie
      kanał nawadniający w którym się ludzie kąpią, piją z niego, piorą w nim, poją
      zwierzęta, a po prawej stronie drogi widzieliśmy rozkładającą się już krowę.
      Bieda aż piszczy. Poza tym zbiory trzciny cukrowej i całe rodziny pracujące na
      malutkich poletkach
      Luxor:
      Na wstępie dodam, że żadnym fanem zabytków nie jestem, więc nie wszystko co
      widziałem warte było uwagi – przynajmniej mojej.
      Pierwsza była Dolina Królów – dla mnie to w zasadzie porażka. Nory w ziemi na
      długości 20m w środku nic poza malowidłami (ładne) na ścianach i kropka. A upał
      jak cholera, bo ranek już około 10, a tu ponad 30stopni.
      Później była manufaktura alabastru – to w zasadzie po prostu sklepik z
      kamieniami w którym pokażą wam jeszcze jak się wytwarza alabastrowe bajerki. W
      sumie nawet fajne. Tu po raz pierwszy się musiałem targować, i żałuję że
      wcześniej nie targowałem się o nic taniego, może wówczas by mi lepiej poszło. W
      każdym bądź razie z łącznych 130$ za garnek alabastrowy (około 10cm wysokości)
      i 2 naczynka z fosforu zapłaciłem 48$ i to po wielkich bojach, a wiem że mogłem
      lepiej. Oczywiście ceny jakie kolesie podają na początku to jakaś fikcja i
      nawet zbicie ceny o połowę, to miernota. Myślę że mogłoby się udać zejść do
      jakiś 30$, ale potrzebna wprawa, więc zalecam iść wcześniej na zakupy po jakąś
      tandetke – trening przy targowaniu bardzo wskazany.
      Później sklepik z papirusami. Orginalne kosztują około 600-100 LE za format A4,
      te orginalne innaczej można kupić po 8LE. Różnica jest taka, że te pierwsze są
      z papirusu i ręcznie malowane, a te drugie z bananowca i masowa produkcja.
      Ogólnie fajne i kupiliśmy 3 sztuki za 200LE (tu się ciężko targuje, co najwyżej
      dają rabat).
      Aha, oczywiście pokażą wam jeszcze jak się je robi – nawet prosto, a nie
      wpadłbym na to.
      Następnie Świątynia KARNAK – rewelacja trzeba zobaczyć. Przy zwiedzaniu tej
      świątyni zauważyliśmy że krem z filtrem 20, to stanowczo za mało i trzeba
      używać 30, tu pierwszy raz się spiekliśmy na czerwono.
      Poza tym w luxorze polecam koniecznie zwiedzić Świątynie Luxorską – nie
      mieliśmy ich w programie a przewodniczke mieliśmy do bani, więc poszliśmy tam
      sami. Bardzo ładnie wygląda wieczorem jak ją już podświetlą – czynna jest do
      22.00 bilety po 35LE. Znajduje się przy nabrzeżu. Wieczorem pięknie ją
      podświetlają, więc polecam wejść przed zmrokiem, porobić fotki i poczekać na
      podświetlenie. W luxorze, radzę zaopatrzyć się w minimum 5 butelek wody 2l po
      2LE. Woda idzie w tempie 2litry na godzinę dla 2 osób przy zwiedzaniu, więc
      strasznie szybko, a na statku woda kosztuje 9LE. Poza tym warto pochodzić po
      Luxorze – jest bezpiecznie, a sklepiki są fajne.
      Swoją drogą handlarze mają dobry system. Po pierwszych godzinach w Egipcie już
      się przestaje zwracać uwagę na zaczepiających handlarzy. Więc pierwszy handlarz
      jaki cię zobaczy mówi Hello, drugi Zdrastwujcie, i tak dalej aż trafią na wasz
      język. Jak wam coś powiedzą po polsku, to wówczas się na ogół jakoś na to
      reaguje, w stylu odpowiesz cześć itp. i wówczas już cała reszta bazaru zaczyna
      po naszemu. Texty są co najmniej specyficzne aby tylko zwrócić waszą uwagę i
      wciągnąć do sklepu: cześć, jak się masz, dobra cena, jak się masz kochanie,
      lucky man, rambo, dobra dobra skórka z bobra, oraz najlepszy mucha rucha
      karalucha.
      Jak już coś kupujesz, jeśli wyrazisz zainteresowanie że coś ci się podoba, to
      nie licz na pozbycie się namola. Jak poda ci cenę 100, a ty mu dla odczepnego
      powiesz 10, to możesz być pewna że wcześniej czy później kupisz to za powiedzmy
      25-40. Jak powiesz jakąkolwiek swoją cenę to już ci nie darują.
      Pamiętam jak byliśmy w jednym sklepie 3 raz po wodę i za każdym razem
      płaciliśmy mniej, to za ostatnim razem jak moja żona zapytała „whai is the
      price”? to koleś z uśmiechem nas zapytał, czy egpiską, czy turystyczną pytamy.
      Ostatecznie sprzedał po egpiskiej 2LE, ale i tak pierwsza kupiona u niego
      butelka wody była 2x droższa od ostatniej.
      Na koniec statek – rewelacja, wszystko najlepsze. Tutaj zobaczyłem co znaczy
      pracować. Sprzątacze 2-3 razy dzennie czyścili poręcze przy schodach. Po prostu
      się starali na maxa i tyle. Statek piękny – kajuty dość duże tak około 16m2 i
      plus łazienka (raczej mała). Jedzenie rewelka, ale pod koniec rejsu już nie
      mogliśmy patrzeć na wołowinę – jest zawsze i codziennie na obiad i kolację. Na
      statku nie ma all inclusive a ceny mają dość wybitne.
      Cola 0,2, lub woda 2l, to około 8 LE, ale już piwko to 24LE, a winko 36LE za
      200ml. W zasadzie niezłym rozwiązaniem było branie wody do obiadu i później
      całą butelke zabierało się na SunDeck’a. Basenik dość spory jak na to co się
      spodziewałem. Ok. 2x5x1,5m. Pływać się dało.
      Podczas rejsu zwiedzanie jeszcze świątyń w Kom Ombo i Edfu – dla mnie
      wystarczyła by jedna, bo są podobne, ale są dość dobrze zachowane i warto
      zobaczyć.
      Ważnym punktem wycieczki był Aswan. Jeśli o 17 odpłyniecie z KomOmbo(lub Edfu,
      nie pamiętam co jest bliżej Aswanu), to około 21 dopłyniecie do Aswanu.
      Abu Simbel – można załatwić na własną rękę – jest to możliwe i to za 20$, a nie
      75$ jak my płaciliśmy.
      Jako że nie jestem fanem zabytków powiem tak – rzeczywiście świątynia zachowana
      chyba najlepiej ze wszystkich jakie widzieliśmy i nie zniszczona i z pewnością
      warto ją zobaczyć, ale 75$ - to cena co najmniej zbyt wygurowana. Do dziś dzień
      wspominam że na jakieś tam AbuSimbel poszło nam 150$, a na super nurkowanie i
      safari na Kładach 95$. Jeśli ktoś nie jest jakimś fanem Egiptu – to może sobie
      tą świątynię darować za tą cenę, albo załatwić to samemu w Asuanie. Jest to
      możliwe, tylko trzeba pochodzić troszkę.
      Wyjazd do Abu Simbel o 3 w nocy ze statku, konwój (coś 4 z hakiem) i 6 godzin w
      obie strony w autokarze, powrót na 12, czyli 1,5godzinki na miejscu, nie warto
      zawalać nocy i wydawać tej kaski, ale to tylko moja ocena.
      • Gość: mrozek20 Re: Rejs z Sun&Fun - Opis wycieczki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.05, 19:24
        Aawan – zwiedzamy jeszcze wielką tamę i niedokończony obelisk – i to i to po
        prostu staniecie, zrobicie fotkę i dowidzenia. Szkoda czasu na dojazd, chociaż
        tama robi wrażenie. Spiętrza wodę na wysokość 168m, a po jej zbudowaniu
        powstało jezioro Nassera 500km długie. Swoją drogą elektrownia przy tamie
        wytwarza więcej prądu na godzinę niż wszystkie nasze elektrownie w polsce na
        dzień. Nie pamiętam jej mocy, ale kilka razy więcej niż siłownie jądrowe
        średniej mocy. Co ciekawe Egipt ma jeszcze kupę elektrowni wiatrowych –
        zobaczycie je wracając do hurghady. Egipt jest w stanie wojny z Sudanem, a z
        tej tamy właśnie sprzedaje do Sudanu prąd, więc ma spokój, bo jakby co to
        nacisną tylko „SUDAN OFF” i już po wojnie. Swoją drogą w Egipcie jest Policji i
        wojska od groma wszędzie. Na każdym skrzyżowaniu stoją za tarczami
        przeciwpancermymi i z kałaszami, kolczatki i te sprawy. Ogólnie Aswana
        najbardziej mi się podobał i najlepiej go wspominam. Bardzo miłe miasteczko, po
        zmroku można udać się na bazarek, zjeść kanapkę kebabopodobną za 1LE, kebaba,
        kupić galabiję, orzeszki, carcade i wszystko co chcecie. Przyprawy mają
        wyborne, szafran..... samemu trzeba zobaczyć, polecam kupić kwiaty lotosu, w
        wodzie się rozwijają i podobno pachną,. Nam zgnił, ale nie wiedzieliśmy że nie
        można tego wrzucić do zwykłej wody – chyba trzeba do słonej, ale nie mamy już
        kwiatków. Orzeszki również mają pyszne.
        Drugiego dnia w Aswanie po zwiedzaniu tamy i obelisku czas wolny, poźniej około
        18 transfer na dworzec kolejowy i do kairu. Warto dodać ze kajuty na statku
        zwalnialiśmy o 9 rano, ale mogliśmy przebywać na statku i obiadek też nam
        przysługiwał.
        Pociąg wagon 1klasy. Przed wejściem do pociągu polecam kupić kanapki do
        pociągu. Są normalnie po 1LE, ale nasz kolega przekręcił targowanie i
        powiedział „two for three” co dla niego i nas znaczyło 2LE za 3kanapki, ale dla
        sprzedawcy jako iż nie uściśliliśmy szczegółów znaczyło dokładnie odwtornie.
        Pamiętam jeszcze ża smiali się jak odchodziliśmy, ale kto by się tam
        przejmował. W końcu 1LE to 60gr, a kanapki były dobre.Polecam również kupić
        orzeszki do pociągu. I kieliszki.
        Pod te orzeszki i kanapki troszke wypiliśmy. Klopot był z kieliszkami, ale na 3
        pary każdy z nas miał Finlandie, więc że korki spore, to piliśmy z korków. W
        makao i pana graliśmy do 4 rano, przez co chociaż dziewczyny się wyspały.
        Przedział BARDZO duży i nawet stolik był na środku. Koszmar stanowi jedynie
        kibelek, bo osoba ważąca około 120kg gruba – nie ma szans się w nim załatwić.
        PO prostu otwierając drzwi obierają się one o kibelek i nie otwierają się
        całe,. Wchodząc trzeba stanąc na przycisk do spuszczania wody bo nie ma gdzie
        schować drugiej nogi żeby drzwi zamknąć – mieliśmy z ego kupę śmiechu. Aha mają
        poręcz do trzymania się w kiblu, więc to jest plusik i przypałoby się u nas.
        Kibel to też najgorętsze miejśce w całym pociągu bo okno się tylko uchyla i jak
        się go nie trzyma to się zamyka, a klimy w sraczu nie ma.
        O 8 rano byliśmy w kairze – do hotelu i tu zaskocznie. 4*, a wielki apartament
        dostaliśmy.
        Po pół godzinie pod Piramidy i tu koszmar – mamy tylko 45minut. Stanowczo za
        mało.
        NIE RÓBCIE ŻADNYCH ZDJĘC z miejscowymi, ani nie dawajcie im robić fotek, bo
        zedrą z was. Widziałem jak zrobił taki zdjęcie parze i oni mu dają napiwek 2E,
        a tez sukinkot oddaje im 2E i pokazuje że on nie chce bilonu, tylko banknoty i
        otwiera swój portfel...... cham jakich mało, ale podobno tak robią wszyscy
        tam..... widziałem że laska też mu dała jakąś monetę i się odczepił, ale
        niesmak pozostaje. Widać wszyscy mają takie doświadczenia, bo prosili mnie o
        robienie fotek Francuzi i rosjanie. Widzą turystę, to on jest spoko, ale ni
        miejscowy. Jeśli nie ma kto wam fotki zrobić, to popraście turystę.
        Aha ważna rada o wielbładach. Jeśli już ktoś będzie na tyle głupi, żeby pod
        piramidami wsiąść na camela, ato pamiętaj: cena jaką ustalisz na początku to
        cena za wejście na camela, zejście jest droższe, ale dowiecie się o tym chcąc
        zejść. Podobno zdażają się porwania. Wielbłąd biegnie około 60km/h a że siedzi
        się wysoko około 2m, to nie zeskoczysz. Wywożą na pustynie około 10mk i wówczas
        oddajesz wszystko, żeby cię puścili. To się niestety zdarza. Piramidy warto
        zobaczyć, to samo Sfinksa, choć wygląda jakoś pikuśiowato przy piramidach. Pod
        piramidami muzeum barki – moja żona była i mówi że warto, ale wchodzenie do
        piramidy można sobie śmiało odpuścić. Pod piramidami jest pokaz światło i
        dzwięk. Koszt 15$, Można go oglądać z KFC i wówczas musicie tylko cosik
        zamówić. Taxa za cały dzień jeżdzenia po Kairze, to 90LE, więc do piramid
        dojedziecie za znośną cenę. Niestety moi znajomi (ja nie byłem) potwierdzili
        tylko że ten pokaz to tandeta na maxa, czyli poprzednie opinie z forum się
        potwierdziły. Aha bardzo sprawdza się plecaczek termoizolacyjny, polecam.
        Muzeum Kairskie – byliśmy już dość padnięci, więc korzystaliśmy głównie z
        ławek, ale ogólnie warto zwiedzić – ODPUŚCCIE SOBIE SALE MUMII dodatkowo płatna
        70LE, a całe wejście do muzeum kosztuje mniej.
        NIE WARTO – kilka mumii i nic więcej, podobne zobaczycie w muzeum tylko ze w
        tamtych widać jeszcze zęby mumii.
        Dzielnica Koptyjska – porażka, nie będę nic pisał, bo po prostu nie warto, ale
        może byliśmy po prostu zmęczeni.
        Droga do Hurghady – kilka godzin w autokarze, po drodze widzieliśmy delfiny
        przy brzegu – i to jakieś stadko.

        HURGHADA:
        Zakwaterowali nas w hotelu Grand Azur. Pokój piękny, widok zapierał dech w
        piersiach, podświetlony basen, i widok na morze i co ciekawe dostaliśmy ten
        pokój bez żadnych próśb. Nasi znajomi dostali również pokój dobry, ale widok
        mieli na jakąś ścianę i cały następny dzień upłynął im pod kombinowaniem
        zamiany pokoju. My w zasadzie pomimo iż widok mieliśmy piękny, traktowaliśmy
        pokój tylko do spania, ale widać nasi znajomi musieli mieć jeszcze piękne
        widoki. Swoją drogą, to obszedłem cały hotel i rzeczywiście – pokoje z drugiej
        strony hotelu – nie wiem jak ze standardem, ale widok mieli na jakąś ścianę i
        hangar – żadna rewelacja, ale zależy jak się ktoś nastawi. Dla nas nie miało to
        znaczenia, chociaż było bardzo miłe. Innaczej mieli nasi znajomi z Hotelu
        Sultan Beach – gdzie po prostu dostali pokoje o gorszym standardzie. Sytuacja
        podobna do tej jak Le Meriden makadi Bay – hotel ma 5*, ale ma pokoje o różnych
        standardach i wszystkie traktowane są jako 5*, pomomo iż według obiektywnych
        ocen mają zaledwie 3, lub 4. Ten temat był już wałkowany na forum. Podobnie w
        Sultan Beach. Chociaż faktem jest że jedna para dostała na początku brudny nie
        wysprzątany pokój i to już był przekręt. Też bym się wkurzył, jakby mi dali
        pokój z karaluchem. My w każdym bądź razie BYLIŚMY W RAJU. Hotel zapewnia
        wszystko i wszystkim (wszyscy mają all) bilard, ping pong, basen, jakieś disco,
        animacje w nadmiarze: rozciąganie, aerobik w wodzie, aerobik na lądzie,
        siatkówka wodna, siatkówka plażowa, bule, nauka tańca..... i tak w kółko –
        rewelacja, polecam.
        • Gość: mrozek20 Re: Rejs z Sun&Fun - Opis wycieczki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.05, 19:25
          Wycieczki kupiliśmy w Orbit – naprzeciw hotelu Sultan Beach. Jeśli chcecie tam
          jechać, mówcie:Sultan Beach i tyle, a i ustalcie cenę w funtach egipskich – 1-
          2LE. Na forum naczytałem się że można dostać upust jak się bierze coś więcej.
          nam się nie udało.... no prawie 1$ upustu mieliśmy na napiwek dla sprzątacza.
          Ceny wycieczek to w zasadzie cena u rezydenta na pół. Snurkowanie kosztuje 13$,
          nurkowanie 30$, Safari Jeep 10$, safari na quadach 35$ za 2-osoby na quadzie,
          po 30$ za pojedyńczy quad.
          Safari: zaczynamy ok. 16, zabierają nas z hotelu na pustynie do jakiejś bazy
          busami, tam 5 miunut instrukcji gdzie gaz, gdzie hamulec, później zawiążą ci
          arafatkę (uwaga, musisz ją kupić, bo nie masz szans na pustyni bez niej cena
          15LE) i na motor. 10 minut na pustyni będzie zbierała się grupa i lecimy.
          Zawsze myślałem że pustynia jest równa, ale jest jak nasze polskie drogi.
          dziurawa i wyboista, więc jak jedziecie tym quadem60km/h (jeden motorek miał
          licznik), to jest ok., nie trzęsie, ale jak się jedzie jakieś 20-30, to
          najdelikatniej pisząc chce się LAĆ. postój po drodze i do wioski beduinów. Tam
          show dla turystów. może i warto to zobaczyć, ale nie polecam jedzenia jakie tam
          zaserwują. Żarcie dali na plastikowym tależu(umytym nie do końca) i plastikowym
          kubeczkom z odzysku. Myśmy zniszczyli swoje żeby nikt po nas nie musiał pić,
          ale co ciekawe to niepogięte kubki złożyli w szpindelek i zabrali. Mini
          atrakcja to przejażdzka na camelach. poleam, nawet fajnie tylko że strasznie
          krótko – około 3 minutek i tyle, chociaż w zasadzie to chyba starczy. Każdy
          więlbłąd jest prowadzony przez kobiety lub dzieci – te chcą bakszysz i daliśmy
          jednemu 2LE tak symbolicznie. Samo odpalenie wielbłąda napawa strachem. Podnosi
          to łeb tylne nogi na część wysokości i wówczas podniesie przód, polecicie do
          tyłu i rypniecie w kawał kija do trzymania za plecami. nie zdązysz krzyknąć, bo
          wielbłąd odpali tył i już stoi na 4 nogach. Jazda dość krótka, ale strasznie
          wysoko. Nie wyobrażam sobie jak na tym jechać, skoro to potrafi zasuwać 60km/s.
          Przyznam że wysiadanie jest bardziej bolesne. Wpierw opuści przód i polecisz do
          przodu i wówczas o 1,5m opadnie mu dupa. nie ma szans żeby nie walnąć w tego
          kija z tyłu. Oj bolało dość długo, ale i tak było warto. Pokażą ci w tej wiosce
          jeszcze jak wypiekają chleb (za brykiet do grilla służy im wielbłądzie bobki, i
          tą samą ręką baba robi ciasto jak i dorzuca brykiet.... orginalnie. poza tym
          pokażą wam studnie w której nie ma wody, jakieś wielkie ognisko(do komunikacji
          dymnej ala indianie), dadzą jeść, ale radzę wziąć własne, cole i to tyle. Przy
          czym jak mówili że dadzą małą cole, to nie myślałem, że będzie to odrobina coli
          nalana w biały plastikowy jednorazowy kubek z odzysku. wezcie sobie puszke.
          Powtót też na quadach, staniecie na pustyni obejrzeć zachód słońca i szybko do
          bazy i do hotelu. Płaciliśmy 35$ za 2-os quada, jazdy w jedną stronę jest około
          50 minut z przerwą. O ile wioska beduinów to raczej tandetka, o tyle quady na
          pustyni to rewelacja. bardzo polecam.
          Nurkowanie 30$ od osoby. Trafiliśmy na szkółkę NAZAR DIVING CLUB, instruktorka
          Kaśka emigrantka z polski, zamieszkała w Niemczech od roku w Egipcie. Było nas
          11 osób sami polacy. Trafiło nam się 3 nurków: instruktorka Kasia, szef szkółki
          Nazar, niecierpliwy i troszke narwany, Kapitan SEZO – arab przy tuszy, dobrze
          mówi po angielsku i ma bardzo dużo cierpliwości. Tylko dzięki niemu udało mi
          się pokonać strach i zanurkować.
          Najgorsza dla mnie była kryjąca fala, bo skok to tylko za pierwszym razem był
          straszny (chyba z 5 minut się zbierałem, taką miałem panike). Pamiętajcie, nie
          musicie umieć pływać, żeby nurkować. cały czas ciągną za rękę. po pokonaniu
          pierwszej fali jest już ok. pod wodą trzeba tylko odtykać uszy, zaciskasz nos i
          próbujesz wypuścić powietrze przez uszy. jak tego nie zrobisz, to ból będzie
          nie do zniesienia.
          Widoki pod wodą piękne – nic nie będę pisał, to trzeba zobaczyć.
          Zaparowana maska: 2 szkoły, proponuję poćwiczyć w basenie ze słodką wodą
          zalanie maski pod wodą, przepłukanie szybek i wypchnięcie powietrzem wody.
          Nalejesz troszkę wody pod maskę, pochylisz głowę wypłukując okulary poczym
          powrócisz do pionu, tak że woda zaleje ci nos i trzymając górę maski
          wypuszczasz powietrze nosem, powietrze idzie do góry i wypycha dołem wodę. to
          działa. aha i panowie koniecznie muszą się ogolić, bo przez wąsy maska
          przecieka.
          Mieliśmy po 2 nurkowania po około 10-20 minut i obiadek przygotowany na statku –
          dobry i ładnie podany. poza tym cola w butelce na łepka. wycieczka w godzinach
          8-16. Polecam.
          Poza tym mieliśmy w Hurghadzie lezenie bykiem na plaży, na basenie, picie piwka
          i zabawę.
          Zwiedziliśmy jeszcze samo miasteczko i widzieliśmy tą tzw drugą Hurghadę. Jak
          wracaliśmy do hotelu busikiem, to kierowca pojechał przez starą część miasta.
          busik się 3 razy zapełnił zanim dojechaliśmy, ale chociaż mieliśmy objazdówkę.
          powiedzieć można że Egipcjanie żyją w Hurghadzie tak, jak kiedyś polacy w USA.
          Mieszkają po kilku w pokojach. jak jeden jest w pracy, to drugi śpi i tak w
          kółko. kołchoz i tyle. Kobiet tam prawie nie ma bo mieszkają tu prawie sami
          pracownicy hoteli.
          Wracając w nocy było 35 stopni, jak wróciliśmy do polski to o 7 rano było 9.
          Szok.
          Po powrocie wszystkim mówie, że BYŁEM W RAJU. Wszystko było naj. Jeszcze tam
          wrócę.

          Jeśli ktoś chce jakieś info, to proszę pisać, czasem wpadam na to forum, więc
          odpiszę.
          Pozdrowienia dla Grześków, Mariusza z Kaśką i Jacka z rodziną. Miło było was
          spotkać.
          Michał
          • madzia112 Re: Rejs z Sun&Fun - Opis wycieczki 16.06.05, 19:46
            Mrozek, fajna relacja - uśmiałam się z tego wielbłąda :D. Odwalileś kawał
            dobrej roboty !

            Pzdr,
            Magda
        • Gość: mrozek20 Re: Rejs z Sun&Fun - Opis wycieczki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.05, 19:26
          Nurkowanie 30$ od osoby. Trafiliśmy na szkółkę NAZAR DIVING CLUB, instruktorka
          Kaśka emigrantka z polski, zamieszkała w Niemczech od roku w Egipcie. Było nas
          11 osób sami polacy. Trafiło nam się 3 nurków: instruktorka Kasia, szef szkółki
          Nazar, niecierpliwy i troszke narwany, Kapitan SEZO – arab przy tuszy, dobrze
          mówi po angielsku i ma bardzo dużo cierpliwości. Tylko dzięki niemu udało mi
          się pokonać strach i zanurkować.
          Najgorsza dla mnie była kryjąca fala, bo skok to tylko za pierwszym razem był
          straszny (chyba z 5 minut się zbierałem, taką miałem panike). Pamiętajcie, nie
          musicie umieć pływać, żeby nurkować. cały czas ciągną za rękę. po pokonaniu
          pierwszej fali jest już ok. pod wodą trzeba tylko odtykać uszy, zaciskasz nos i
          próbujesz wypuścić powietrze przez uszy. jak tego nie zrobisz, to ból będzie
          nie do zniesienia.
          Widoki pod wodą piękne – nic nie będę pisał, to trzeba zobaczyć.
          Zaparowana maska: 2 szkoły, proponuję poćwiczyć w basenie ze słodką wodą
          zalanie maski pod wodą, przepłukanie szybek i wypchnięcie powietrzem wody.
          Nalejesz troszkę wody pod maskę, pochylisz głowę wypłukując okulary poczym
          powrócisz do pionu, tak że woda zaleje ci nos i trzymając górę maski
          wypuszczasz powietrze nosem, powietrze idzie do góry i wypycha dołem wodę. to
          działa. aha i panowie koniecznie muszą się ogolić, bo przez wąsy maska
          przecieka.
          Mieliśmy po 2 nurkowania po około 10-20 minut i obiadek przygotowany na statku –
          dobry i ładnie podany. poza tym cola w butelce na łepka. wycieczka w godzinach
          8-16. Polecam.
          Poza tym mieliśmy w Hurghadzie lezenie bykiem na plaży, na basenie, picie piwka
          i zabawę.
          Zwiedziliśmy jeszcze samo miasteczko i widzieliśmy tą tzw drugą Hurghadę. Jak
          wracaliśmy do hotelu busikiem, to kierowca pojechał przez starą część miasta.
          busik się 3 razy zapełnił zanim dojechaliśmy, ale chociaż mieliśmy objazdówkę.
          powiedzieć można że Egipcjanie żyją w Hurghadzie tak, jak kiedyś polacy w USA.
          Mieszkają po kilku w pokojach. jak jeden jest w pracy, to drugi śpi i tak w
          kółko. kołchoz i tyle. Kobiet tam prawie nie ma bo mieszkają tu prawie sami
          pracownicy hoteli.
          Wracając w nocy było 35 stopni, jak wróciliśmy do polski to o 7 rano było 9.
          Szok.
          Po powrocie wszystkim mówie, że BYŁEM W RAJU. Wszystko było naj. Jeszcze tam
          wrócę.

          Jeśli ktoś chce jakieś info, to proszę pisać, czasem wpadam na to forum, więc
          odpiszę.
          Pozdrowienia dla Grześków, Mariusza z Kaśką i Jacka z rodziną. Miło było was
          spotkać.
          Michał
          • eva9a Re: Rejs z Sun&Fun - Opis wycieczki 16.06.05, 19:53
            Na poczatku opisujesz ceny do obiektów (Edfu....).
            Czy one nie były w cenie podstawoej rejsu?

            Ewa
            • Gość: mrozek20 Re: Rejs z Sun&Fun - Opis wycieczki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.05, 20:38
              wszystkie opisane wejściówki poza Świątynią Luxorską mieliśmy w cenie rejsu.
              Michał

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka