Gość: Pioter
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
14.07.05, 09:39
Właśnie wróciliśmy z żoną z wczasów w Egipcie. Miały to być nasze
najpiękniejsze wakacje w życiu tym czasem Biuro Podróży (nie powiem jakie;)
zafundowało nam najwieksze piekło na ziemi. Wszystko zaczęło się już na
lotnisku ... zresztą na lotnisku się też skończyło (dzieki Bogu). A oto co nas
spotkało:
1. w biurze nie uprzedzono nas, że na lotnisku będzie tłok, łaziliśmy od gejtu
do gejtu i nie moglismy znaleźć ławki do siedzenia,
2. lot był straszny, wręcz przerażajćy. Żonie cały czas się wydawalo, że leci
z nami Bin Laden (dobrze chociaż że leciał z nami pilot),
3. po przylocie !!! o losie !!! takiego upału to ja jeszce nie widziałem.
Upał, wiatr, piasek i te cholerne słońce. Dopiero w hotelu mogliśmy sie przed
nim schować. Jak prosiłem rezydenta o wyjaśnienie, ten schował się przedemną i
juz go potem nie widziałem,
4. tam w ogóle nie ma zieleni a to co jest "zielenią" to jakaś kpina. Oni
naprawdę njie wiedzą co to jest prawdziwy trawnik.
5. śmieci, śmieci i jeszcze raz śmieci. Wszędzie śmieci...dlatego że nie ma
trawy. U nas jest trawa, krzaki i lasy...dzięki temu nie ma śmieci.
6. wszędzie Arabowie, nic nie rozumiałem co do mnie mówią. Żona wydawało się,
że widziała Bin Ladena.
7. Co to za jedzenie !?!?!? monotonne, w niczym nie przypominające naszego,
polskiego żarcia, OHYDA !!!
8. woda w morzu ? ... jedna wielka kpina. Słone, niewyobrażalnie słone. Żona
się zachłystnęła i powiedziała, że już do tego morza nie wejdzie. Ja też jak
wyszedłem z wody miałem wrażenie jakby mnie ktos POSOLIŁ ! Musiałem iść do
hotelu i się opłukać. Na nurkowanie nie mieliśmy już wcale ochoty.
9. Qady to jedna wielka pomyłka. Jechaliśmy w kurzu po pustyni, żeby zobaczyć
kawał pustyni i jakąś wioskę beduinów. OCHYDA, brudne wielbłądy, kupa piachu
i kurzu, żeby zobaczyć zachód slońca trzeba było wleźć na jakąś górę. Znowu
słońce, żar z nieba. Tam ja widziałem Bin Ladena.
10. w hotelu widziałem jaszczurkę,
11. KAIR ? chyba za karę ale nie wiem za co. 5 godzin w gorącym autobusie,
klima nie wyrabiała. Jak dojechaliśmy pod piramidy nie myśleliśmy nawet o
wychodzeniu z autokaru. Tym bardziej, że wszędzie było pelno arabów, którzy na
każdym kroku coś od nas chcieli.
12. Dolina Królów ?!?! co to właściwie za miejsce ? piach znowu beduini.
MIKROFALÓWKA, pierwszy i ostatni raz. Tam z żoną widzieliśmy Stasia i Nel.
13. trzy dni przed odlotem żona dostała sraczki, zreszta ja też. Cały lot
powrotny na zmianę siedzieliśmy z żoną w kiblu. A kibel ciasny, nic o tym BP
nam nie wspomniało.
14. Sam lot ponownie przerażający, żonie sie znowu coś wydawało ale nie
pamiętam co bo właśnie pierdziałem i jakiś facet mówił że psuje powietrze,
Tak oto wyglądał nasz pobyt w Egipcie. Wszystkich przestrzegamy. Dla nas to
był koszmar. W przyszłym roku jadę do Łeby (w końcu jestem z Warszawy). Wraz z
żoną i znajomymi wystapiliśmy do prokuratury w sprawie niedotrzymania warunków
umowy przez biuro.