Gość: sf
IP: *.chrobry.pl
12.08.05, 14:13
W tym wątku spróbuję podsumować wyjazd na wycieczkę organizowaną przez Triadę
Egipt +Izrael.Wróciłem stamtąd 2 dni temu. Plan na tę wycięczkę narodził się
pare miesięcy temu. Z tygodnia na tydzień oczekiwałem na jakąś super promocję
ale Triada raczej trzyma ceny na zblizonym poziomie. Ostatecznie gdy się
zdecydowaliśmy z żoną kupić tę wycieczkę okazało się, że w wybranym przez nas
terminie (27.07-10.08) brak miejsc. Na całe szczeście okazało się, że jedna z
rezerwacji nie została potwierdzona i udało nam się wskoczyć na te miejsca. A
wszytko dzięki sprawności pracownicy biura Triada. Sam byłem zaskoczony jej
operatywnością po przeczytaniu wielu opinii nt Triady m. in. na tym forum. To
był poniedziałek 18.07. Ale już w sobotę rano przeklinałem moją determinację
w planowaniu tego wyjazdu. Newsy z sharm nie pozostawały złudzeń. Odpoczynek
wśród bomb bez gwarancji powrotu to marna perspektywa. Od razu zacząłem
szukać alternatywy. Pracownice Triady zalecały wstrzymanie się z decyzją do
poniedziałku (stanowisko MSZ) i ewentualną zamianę na inne miejsce. Tylko, że
ministerstwo wypięło się od odpowiedzialności a zamiana w tym terminie nie
wchodziła w rachubę bo w zasadzie jako alternatywa pozostawały tylko Turcja
(inne miejsca wykupione), więc chcąc nie chcąc trzeba było jechać. Nie będę
zgrywał bohatera. razem z żoną traktowaliśmy tę wyprawę jak zesłanie. Odlot z
katowic 27.07. Opóźnienie około godziny ale nie zdziwiło to nas wcale. Ilnie
Air Cairo. Samolot w połowie pusty (jak się okazało wiele osób zrezygnywało
po zamachach). Ponieważ wykupowaliśmy ostatnie miejsca trafiły nam się fotele
na samym końcu. I tu pierwsza przygoda. Stewardesa dokładnie pod moim fotelem
położyła walizeczkę. Po chwili przenisła ją w inne miejsce ale potem tuż
przed startem znowu postawiła pod moim fotelem. Zrobiło mi się gorącą.
Uznałem jednak, że jeśli w tej walizeczce jest coś wybuchowego to nie będzie
miało wielkiego znaczenia czy jest to pod moim fotelem czy gdzie indziej na
pokładzie. najwyżej cierpienie będzie będzie krótsze. Ale na całe szczęście
po starcie steward widzać pewnie moje zdenerwowanie zaproponował, żebyśmy
przenieśli się na miejsca bardziej z przodu skora i tak są pustę. Od razu
napięcie spadło. To co nas zaskoczyło to monitory pokazujące trasę przelotu i
parametry lotu (prędkość, wysokość, czas do lądowania). Podano jedzienie:
marchewka z groszkiem, sznycel, bułka. Bez rewelacji ale nie zaszkodziło.
Podobno w centralwings za coś takiego trzeba dodatkowo słono płacić. Po
prawie czterech godzinach lotu lądowanie (sprawne)w sharm. Była godz 2 w nocy
tamteejszego czasu (+1 w stosunku do polskiego). Po wyjściu z samolotu od
razu uderzenie gorącego powietrza w twarz, ale co mnie zdziwiło dośyć silny
wiatr. Trafiliśmy do sali odpraw. Ponieważ już na lotnsku w katowicach
poinformowano nas że najpierw mamy objazd Izraela nie trzeba było kupować
wiz. Szkoda jednak, że tego nie zrobiłem, bo zaoszczędziłbym 3 dolary na
jednej. Tutaj rada, jeśli najpierw macie objazd warto kupić na lotnisku w
sharm od razu przy wejściu po lewj stronie znaczek wizowy za 15 USD ale nie
wklejać go do paszportu lecz trzymać do momentu, gdy z powrotem będziecie
wracać do egiptu przez tabę i dopiero wówczas wkleić. W tabie znaczków nie
sprzedają i trzeba liczyć na Triadę za 18 USD. W każdym razie my mieliśmy
wpis w deklaracji sinai only. Odprawa poszła szybko i póżno rezydenci triady
sprawnie porozdzielali nas do odpowiednich autobusów. Grupa izraelska i
jordańska musiała najpierw dojechać do Nuweiby bo tam mieliśmy pierwszy
nocleg (w zasadzie północleg ze względu na porę). Droga do Nuwieby to ok. 2
godz. Po czwartej dotarliśmy do hotelu Regina Resort. Standard dwugwiazdkowy.
Pokoje nie grzeszyły czystością, zwłaszca łazienki. Ale na 4 godziny snu to
wystarczało. rano śniadanie (dramat), w zasadzie nie było co jeść, ale po tym
hotelu można było się tego spodziewać. Jedynym plusem hotelu był w miarę
przyzwoity basen i bliskość plaży. O godz. 11 odjazd w stronę przejścia w
Tabie. To na razie tyle. Ciąg dalszy nastapi za 2 dni bo jedziemy do rodziców
pohwalić się zdjęciami i wrażenia. Czekam na pytania a w niedzielę opiszę
objazd po Izraelu, bo jest o czym pisać