adampiotr
31.08.06, 21:36
Wylądowałem z biurem ITAKA w Egipcie bladym świtem, pierwszy raz w moim życiu.
Zmęczonego, ale szczęśliwego dowieziono mnie do hotelu i tu pierwszy zgrzyt:
miast zwyczajowego Dobrej Nocy, usłyszałem: spotkanie (z rezydentką) o 10.00
czyli za parę godzin (śpijcie szybko). No Fajno!!!!
O rezydentach dość się złego naczytałem, ale myślę dobra, może ta jest inna,
niestety nie… Zamiast porad jak sobie dać radę, ile i gdzie wymiana, jak i za
ile dojechać tam, a tam czego się wystrzegać i jak się zachować, usłyszałem
wyłącznie tyradę na temat wycieczek, i to nie informującą o tym co ciekawego
mogę zobaczyć, ale:
- żeby kupować należy tylko z tego biura bo wszyscy wkoło oszukują, wyłudzają
i w ogóle są niebezpieczni (że tańsi przemilczano);
- że jadąc z innego biura ubezpieczenie mi przepadnie (bzdura, sprawdziłem dla
pewności przed wyjazdem), bo polski przewodnik i wysoka jakość tylko w naszej
firmie itp. michałki. Oczywiście nie kupiłem, bo nie taka zachęta była mi
potrzebna.
Nazajutrz pojechałem na plażę, niewielka, zatłoczona, - ale rafa cudo. Po
niejakim czasie zorientowałem się, że na plaży też działa biuro z wycieczkami,
nawet usłyszałem nasze swojskie Dzień Dobry, tyle że nikt do nas, (tych z Amar
Siny, - raptem parę rzędów leżaków na plaży) nie podchodzi, dziwne to.
Postanowiłem to sprawdzić. Popytałem i okazało się, że wskutek interwencji
POLSKICH REZYDENTÓW z naszego hotelu, manager hotelowy zabronił miejscowej
firmie JAKIEGOKOLWIEK kontaktu z gośćmi hotelu (bez względu na narodowość,
choć np. rezydenci angielscy się nie skarżyli – ale jak wszyscy to wszyscy
solidarnie). – CZYŻBY SOCJALIZM WRACAŁ I ZNOWU KTOŚ DECYDOWAŁ ZA MNIE, - NAWET
O TYM Z KIM MOGĘ ROZMAWIAĆ I GDZIE?
Nie chcę pomijać również faktu, że PRACOWNIK TEGO BIURA (w przeciwieństwie do
rezydentki) potrafił mi wiele o tych wycieczkach opowiedzieć i do nich
zachęcić, pokazano mi również (konspiracyjnie) ofertę firmy – tłumaczenie:
napisane doskonałą i dowcipną polszczyzną i cenami dużo niższymi od
oferowanych mi przez rezydenta w hotelu, za to z dokładnym opisem tego co mi
przysługuje: napoje, lunch, orientacyjny czas trwania wycieczki itp. oraz
radami co wziąć ze sobą: zapinane buty, okulary…….
Mając jednak w pamięci słowa uważajcie na oszustów zaryzykowałem na próbę
zakup jednej z najtańszych, łódkę – dalej konspiracja bo sprzedano mi na mieście.
LUDZIE TAK OSZUKIWANY CHCĘ BYĆ ZAWSZE. Gama dotrzymał słowa w każdym calu:
transport nową TOYOTĄ, łódka czysta z działającym WC i prysznicami, napoje
cały czas, obiad smaczny i ta atmosfera. Widać, że załoga i pracownicy firmy
są zgrani jak „balet radziecki”. Przewodnik, władający notabene doskonałym
angielskim, udzielający szczegółowych informacji, wyczulony na każde życzenie
podopiecznych, jednym słowem organizacja na 5 z +.
Kupiłem więc następną wycieczkę, tym razem Kair, ale tym razem w firmie z
miasta w AABU i tu
- pierwszy zgrzyt: w recepcji powiedziano mi, że paczkę śniadaniową dostanę
tylko w wypadku zakupu wycieczki z biura z którym przyjechałem SIC!!! –
ciekawy system kar organizatora – czy sztuczka polskiego biura.
- Drugi to to, że co prawda wszystko było ok., ale w koszt wycieczki nie
wchodził posiłek (o czym zostałem poinformowany), ale nie wiedziałem, że za
taki w miejscach turystycznych płaci się sporo, - czyli teoretycznie
oszczędziłem trochę grosza przy zakupie, a potem straciłem go na konsumpcję, -
ale w sumie było nieźle i na organizatorów nie mogę narzekać- tyle, że znowu w
jakimś sensie wtopiłem.
Wróciłem do firmy z plaży i jestem zadowolony, - dla mnie ich oferta była
najdokładniejsza i najlepsza.
Notabene pytałem tych którzy wykupili u rezydentki: same braki, tu brak
obiecanego tłumacza, tam skrócony program – a obiecane rekompensaty finansowe
nigdy nie trafiły do rąk zainteresowanych.
Wnioski na przyszłość: Omijać rezydentów jak zarazy, czytać i przemyśleć
oferty przed zakupem i nie bać się lokalnych firm, - nie gryzą.