Dodaj do ulubionych

Blondynka w Egipcie

08.05.07, 16:50
Znajoma wróciła niedawno z E i opowiadała jak to jej zyć nie dawali
egipcjanie... trochę mnie tym spłoszyła czy mam się przefarbować - jakie wy
mieliście spostrzeżenia
Obserwuj wątek
    • madziaa20 Re: Blondynka w Egipcie 08.05.07, 17:03
      ha, ha! Proszę nie rób tego!!! Faktycznie lubią jasne włosy jednak o ile ich w
      żaden sposób nie prowokujesz to nic Ci nie zrobią... Dobra rada, raczej nie
      chodź sama ulicami z gołym brzuchem i ledwo zakrytym biustem, wkładaj spódniczke
      do kolan i będzie ok. W hotelach czasami zagadują, ale tak naprawdę to raczej
      zaczepiają kobiety, które siedzą z partnerem...taka tam kokieteria...Nie martw
      się nikt się na Ciebie nie rzuci na ulicy...
      Pozdrawiam.
      Blondynka...
      • barbi1982 Re: Blondynka w Egipcie 08.05.07, 18:14
        No właśnie też zauważyłam że zajęte szczególnie do gustu im
        przypadają...niewiem czy to akt desperacji z ich strony czy może dodatkowy
        dreszczyk emocji...no ale co się człowiek podbuduje to jego :)))
        • barbi1982 Re: Blondynka w Egipcie 08.05.07, 18:16
          Zresztą tupet mają jak trza bo zupełnie partnerów naszych nie zauważają (jakby
          powietrzem byli..)
          • janusz.amir Re: Blondynka w Egipcie 08.05.07, 19:10
            Ale macie fajnie!!
            Też chciałbym być blondynką!!
            Te to sobie pożyją w Egipcie!!
          • amon-re Re: Blondynka w Egipcie 08.05.07, 21:30
            barbi1982 napisała:

            > Zresztą tupet mają jak trza bo zupełnie partnerów naszych nie zauważają
            (jakby
            > powietrzem byli..)

            Jak partner sierotka i reaguje jak europejczyk to nie dziwota ;-)))))
            • barbi1982 Re: Blondynka w Egipcie 08.05.07, 23:27
              Mój sierotką nie jest(!) aczkolwiek oni zupełnie inaczej pojmują związek dwojga
              ludzi...nie wyobrażają sobie by ich kobieta mogłaby chociażby żartować, nie
              mówiąc już o tańcu z innym męzczyzną..
              No ale to długa dyskusja na inne już forum...
              • amon-re Re: Blondynka w Egipcie 10.05.07, 20:15
                barbi1982 napisała:

                > Mój sierotką nie jest(!) aczkolwiek oni zupełnie inaczej pojmują związek

                Ale ja sobie żartowałem jakbyś nie wiedziała :-))))))))))
                • barbi1982 Re: Blondynka w Egipcie 10.05.07, 21:20
                  Nic się nie martw, jest ok, w każdym razie masz rację z tym że europejczycy
                  reagują bardzo pasywnie, wiele razy to zauważyłam:) pozdrawiam:))
    • aziza_kama Re: Blondynka w Egipcie 08.05.07, 19:30
      Spokojnie, oni zaczepiają wszystkie, bez względu na kolor włosów. Na początku
      jest to bardzo denerwujące, masz ochotę niejednokrotnie "przyłożyć" któremuś,
      ale najlepiej nie zwracać uwagi, ignorować. Potem się przyzwyczaisz i nie
      będziesz już na to zwracać uwagi. Niech tam sobie coś po swojemu ględzą. W
      każdym razie nic Ci z ich strony nie grozi.
    • abirka Re: Blondynka w Egipcie 08.05.07, 19:47
      Pewnie moja opinia o takich opowieściach koleżanek i kolegów wzbudzi święty
      sprzeciw wielu osób. Ale pisze to na podstawie róznych obserwacji. Otóż bywa,
      że niedowartościowane osoby koloryzują swoje wakacje aby wzbudzić podziw i
      zazdrość znajomych. Dotyczyć to może róznych swer. W przypadku niektórych
      mężczyzn to np. mega balngowanie, pijaństwo i "rwanie panienek". W przypadku
      kobiet własnie ogromne powodzenie, niemozność opędzenia się od wielbicieli,
      którzy nosili je na rękach, oświadczali sie w blasku księżyca lub na środku
      miasta, itp., itd. Bywa i tak, że panie wręcz same narzucaja sie i szukaja
      takich wrażeń. Podziel opowieści swojej znajomej przez 10 i jedź spokojnie do
      Egiptu. To jak będziesz traktowana zalezy tylko od Ciebie. Ja kilkakrotnie
      jeździłam sama. Blondynka nie jestem, ale nie miałam problemu z zachwaniem się
      panów w stosunku do mnie - potrafię być stanowcza i asertywna. A oni to
      doceniaja, jeśli kobieta szanuje siebie i nie pozwala na poufałość - nawet
      robienie sobie zdjęcia z nieznjomym mężczyzna to w ich opinii nie swiadczy
      dobrze o kobiecie.
      • aziza_kama Re: Blondynka w Egipcie 08.05.07, 20:03
        abirka napisała:
        Otóż bywa,
        > że niedowartościowane osoby koloryzują swoje wakacje aby wzbudzić podziw i
        > zazdrość znajomych.

        Dokładnie, wystarczy poczytać sobie wypowiedzi niektórych panienek zakochanych
        w kelnerach, barmanach czy innych panach smażących lasagne czy frytki w
        hotelowym barze. Poza tym, wielu Arabów zaczepiając Europejki robi to nie
        dlatego, że się jeden z drugim "śmiertelnie" zakochał od pierwszego wejrzenia,
        ale po to aby po prostu zwrócić na siebie uwagę (czy też może raczej: na jego
        sklep na przykład). Oczywiście są też tacy, co liczą na to, że może akurat
        spotkają naiwną, która da się naciągnąć na jego piękne oczy i rzuci kasą (ale
        to dotyczy raczej starszych kobiet z innej części Europy - nieco bardziej
        zasobnych w kasę). Moim zdaniem (a też jestem blondynką) - po prostu nie
        prowokować zachowaniem, strojem, a ewentualne zaczepki ignorować. I zapewniam,
        że będzie ok.
        • madziaa20 Re: Blondynka w Egipcie 08.05.07, 20:15
          Owszem, owszem, należy jednak przyznać: ci barmani, frytkopiekacze itd. potrafią
          czarować dziewczyny...hmm czasami to nawet miłe...na co dzień taka szara
          rzeczywistość...
          • aziza_kama Re: Blondynka w Egipcie 08.05.07, 20:27
            madziaa20 napisała:

            > Owszem, owszem, należy jednak przyznać: ci barmani, frytkopiekacze itd.
            potrafi
            > ą
            > czarować dziewczyny...hmm czasami to nawet miłe...na co dzień taka szara
            > rzeczywistość...

            Cóż, taka ich natura:) Ważne tylko, żeby nie brać tego na poważnie. A ja tylko
            czasem zastanawiam się, czy te wszystkie zauroczone Egipcjanami dziewczyny z
            taą samą łatwością zakochują się np. w chłopakach pracujących dajmy na to w
            jakiejś smażalni ryb na Mazurach... No ale może ja już jestem za stara i nie
            dostrzegam tego, co widzą młode dziewvzyny, he,he, he;)))
            • barbi1982 Re: Blondynka w Egipcie 08.05.07, 20:34
              Czasem można odnieść wrażenie że te piękne czarne oczka nie mają dna hehehe:))
        • czerwone_jablko Re: Blondynka w Egipcie 11.05.07, 11:08
          Hej,

          moj maz jest Egipcjaninem i nadal mezczyzni zaczepiaja mnie na ulicy ,gdy
          jestem z nim,zwlaszcza w miejscach,w ktorych raczej turysci sie nie
          pojawiaja.Przecietny turysta odwiedzajacy Kair poznaje piramidy,muzeum +
          bazarek i tam raczej dla blondwlosej dziewczyny jest bezpiecznie,gorzej jest w
          miejscach mniej odwiedzanych ,moj maz zawze nosi ze soba gaz lzawiacy,na
          wszelki wypadek.Czesto zaczepki sa tylko slowne,jakies mruczenie pod
          nosem,puszczanie oczka,wiec nikomu nic zlego nie grozi.Trzeba sie tylko
          stosownie ubierac,bo swoim wygladem mozna naprawde sprowokowac Egipcjanina i
          sprawic,by np podszedl i klepnal dziewczyne w pupe.Do przyjemnych to raczej na
          pewno nie nalezy...rowniez nalezy uwazac na nocne taxowki i sie solo nie
          wybierac na nocne eskapady.Hurghada,Sharm to bezpieczne miejsca i miejscowi
          obawiaja sie utraty turystkow,gdyby nagle zaczeli masowo ostro "dobierac" sie
          do dziewczyn,ale znam przypadki ,gdy kobiety arabskie zostaly autentycznie
          napadniete seksualnie na ulicy ,mimo iz byly zakryte i nosily hijab.
          • nadyja5 Re: Blondynka w Egipcie 11.05.07, 14:24
            Gratuluję męża! Ciekawe kto kogo poderwał - Ty Jego na bląd czy On Ciebie na
            piękne ciemne oczy...Życzę wszystkiego dobrego:-)
            • czerwone_jablko Re: Blondynka w Egipcie 11.05.07, 15:11
              Meza poznalam w Europie,gdzie studiowal.Teraz od kilku lat mieszkamy w Polsce,a
              maz jest juz obywatelem naszego pieknego kraju.
    • cover123 Re: Blondynka w Egipcie 08.05.07, 20:32
      dzięki wszystkim blondynkom i brunetkom (panu również ) za te opinie. Prawdą
      jest, że nie znam zbyt dobrze tej "znajomej" i być może koloryzowała aby
      urosnąć w towarzystwie. Nie mogę się już doczekać wyjazdu - mam nadzieję , że
      dołaczę do EGIPTOMANIACZEK - pozdrawiam wszystkich stawiających pierwsze kroki
      w podróżowaniu i tych, którzy nie dadzą sobie w kaszę dmuchać... do zobaczenia
      być może w EGIPCIE!
      • dianamirek Re: Blondynka w Egipcie 09.05.07, 00:18
        Bondynki ,rude czy czarne ,przed wyjazdem obowiazkowo odwiedzcie te strone
        www.dezy-house.ru/forum_rus/viewtopic.php?t=10087
        Pozdrawiam Diana
    • kruszynka301 Re: Blondynka w Egipcie 09.05.07, 08:41
      Ja po takich "opowieściach" czuję się naprawdę niedowartościowana - jestem długowłosą, szczupłą blondynką z dużym biustem, a nigdy nie spotkałam się w Egipcie z podobnym traktowaniem.
      Dopiero kiedy pojechałam na rejs po Nilu w 6-tym miesiacu ciąży, to opędzić się nie mogłam od pytań o płeć potomka, i życzeń szczęścia;))).

      Takie opowieści to naprawdę trzeba brać z przymrużeniem oka;).
      • ak112 Re: Blondynka w Egipcie 09.05.07, 22:25
        Lecę pierwszy raz do Egiptu z córką- blondynka, 19 lat i nie boimy się, bo nie
        lecimy tam na tzw. "podryw".Myślę, że są to normalni faceci i jeżeli nie będę
        wyrażała ochoty na jakiś tam romans, to go nie będzie, a jeśli usłysze parę
        komplementów , no to fajnie, przypomną mi się moje młodsze lata.Wtedy dawałam
        sobie radę, no to teraz jako poważna kobieta nie będę miała problemów. Już za
        kilka dni lecę hi hi ;)
        • moza_79 Re: Blondynka w Egipcie 10.05.07, 17:12
          Ja chciałabym tylko nadmienić, że Egipt to nie tylko kelnerzy, masażyści,
          sprzedawcy, sprzątacze i jak to określacie - smażyciele frytek. Egipt to
          również ludzie wykształceni, kulturalni i z klasą. To chyba od was zależy z kim
          się zadajecie? Byłam wiele razy w Egipcie, zawsze podróżuję sama, nie powiem,
          zdarzali się mężczyźni nachalni, ale wystarczyło nie reagować lub zareagować z
          poczuciem humoru. Za to mam znacznie milsze wspomnienia jeżeli chodzi o drugą
          grupę i wszystkim życzę aby na swojej drodze spotkali właśnie takich ludzi.
          Poza tym, to komplementowanie swoich dam, to akurat coś, czego nasi panowie
          powinni się nauczyć naśladować. My też możemy się czegoś nauczyć od innych
          narodów. Na koniec życzę wam, abyście przywozili z Egiptu same miłe
          wspomnienia. Pozdrawiam
          • werciula Re: Blondynka w Egipcie 10.05.07, 22:03
            Otóż to!
            Lubimy różne uogólnienia, taka nasza natura, lubimy sobie życie uprościć:))

            A ja mam też podobne doświadczenia jak moza_79.
            Baaaaaardzo pozytywne. Bo takich szukam.
            Ojej.. naprawdę dużo cudownych doświadczeń, wiele niezapomnianych rozmów... Uwielbiam takie zderzenia kultur. Wiele rozmów i z Egipcjanami, i z innymi spotykanymi tam obcokrajowcami.
            • moza_79 Re: Blondynka w Egipcie 11.05.07, 17:36
              I tak trzymać! Zderzenie różnych kultur jest w moim mniemaniu jak najbardziej
              pozytywne. Dlatego ja staram się unikać miejsc wypełnionych tylko turystami, a
              szczególnie Polakami. Tacy już jesteśmy, przynajmniej niektórzy, że potafimy
              sami sobie zepsuć nawet najpiękniejsze chwile. Ale tu już odbiegamy od tematu
              Blondynki w Egipcie. Ja jestem blondynką, ale co z tego? Myślę, że uśmiech może
              zdziałać więcej niż kolor włosów, bo na nadąsaną blondynkę żaden uśmiechnięty
              Egipcjanin nie spojrzy!
        • poziomka1978 Re: Blondynka w Egipcie 23.05.07, 16:42
          Jak to właściwie jest z tymi Egipcjanami? Wiem, że czarują, a sztuka bajeru
          opanowana jest do perfekcji, a dziewczyny na to dają się złapać, nabrać.
          Oczywiście ja musiałam sama być tego ofiarą ze skutkiem ogromnego cierpienia,
          ponieważ sie zakochałam. Mogłam się przygotować do wczasów w Egipcie, ponieważ
          wcześniej przed wylotem nie miałam zielonego pojęcia wogóle o ich mentalności,
          naturze i tak dalej, a tak to byłabym zorientowana, ostrożna i obojętna. I jak
          to jest z nimi, czy nie ma takiej wogóle opcji, że Egipcjanin może sie naprawdę
          zakochać? Przecież jest tyle związków, małżeństw Arabów z Polkami. Druga
          kwestia mnie interesująca dotyczy tego, czy oni lecą na wszystko co europejskie,
          czy tylko liczy się blondi, a uroda też nieważna, najważniejsze, że blondi, jak
          to jest naprawdę? Czy oglądają się za naprawdę pięknymi, atrakcyjnymi
          dziewczynami?
          • nadyja5 Re: Blondynka w Egipcie 23.05.07, 17:06
            Poziomko - przeczytałam twój post kilka razy, ale chyba mam trudności z
            czytaniem wraz ze zrozumieniem tekstu!!! Jakoś nie bardzo wiem jakie jest twoje
            stanowisko i na jakie odpowiedzi oczekujesz?
    • poziomka1978 Re: Blondynka w Egipcie 23.05.07, 22:03
      Droga Nadyo5,
      Nie bardzo Cię rozumiem, ja wyraziłam się dość jasno, zadałam przecież pytania.
      Pisałaś, iż nie wiesz jakie jest moje stanowisko, jakiej oczekuje odpowiedzi.
      Generalnej o Egipcjaninach, czy to takie skąplikowane. Ale dziękuje wogóle za
      zainteresowanie. Pozdrawiam serdecznie!
    • am98 Blondynka w Egipcie nie musi dawać napiwków 05.06.07, 21:41
      Witam serdecznie!

      Czytam tak i czytam i nie wiem w czym problem?

      Czyż dla kobiety nie jest miła męska adoracja???

      Czyż nie miłe są te setki uśmiechów, pozdrowienia, zapytania o samopoczucie,
      propozycje. No ludzie!!! Mam płakać i się dąsać, gdy słyszę zachwyty nad moimi
      niebieskimi oczami? ;-))).
      Nie blond włosy, lecz blue eyes robią tam furorę ;-)

      Wróciłam właśnie z dwutygodniowego pobytu w Egipcie. Byłam sama. Jak dla mnie
      bomba!
      Nikt mi się nie oświadczał, ale nimkomu - za wyjątkiem pana sprzątajeco nie
      dawałam napiwków. A nagabywania: ile za ciebie wielbłądów kwitowałam
      odpowiedzią: w moim kraju nie ma wielbłądów, ale krowy; i jeżeli już -
      zacznijmy rozmowę od krów ;-)

      I jeszcze dodam: o niebo bardziej atrakcyjny jest dla mnie czarnooki i śniady
      Egyptian beach boy od pucułowatego blondasa w smażalni ryb na Mazurach!
      Tak ten świat jest poukładany.
      • barbi1982 Re: Blondynka w Egipcie nie musi dawać napiwków 06.06.07, 13:21
        Bardzo trafne słowa!!! Co złego jest w tym że kobieta czuje się podbudowana
        komplementami, wcale nie oznacza że pusta a co z tym dalej zrobi to już jej
        biznes......
    • amoniaaa mój mąż był zazdrosny haha 06.06.07, 14:13
      ja nawet jak szłam z mężem to mnie zaczepiali i wiecznie się na mnie gapili, ale
      oni już tacy są i nie zmienisz tego. nie reaguj i juz. Mój mąż ciągle koło mnie
      chodził bo widział co sie dzieje hahaha
      pozdrawiam
    • czarnant Re: Blondynka w Egipcie 06.06.07, 17:25
      Blondynki zawsze sie chcą dowartosciowac, ja jestem beunetką i też mnie
      zaczepiali, to nie zalezy od koloru włosów tylko jak wszedzie na świecie, albo
      kobieta sie podoba albo nie. Na miom turnusie była samotna pani bardzo
      elegencka,zgrabna, rudowłosa 60lat i jak sie za mnią uganiali faceci to byście
      nie uwierzyli.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka