Dodaj do ulubionych

Pierwszy raz egiptomaniaka...

27.12.07, 17:23
Wszyscy na forum jesteśmy najmądrzejsi, jeśli chodzi o Egipt.
Jestem bardzo ciekawa, jaka była Wasza pierwsza wyprawa do tego kraju....

Mój pierwszy raz wyszedł zupełnie przez przypadek - eks mąż robił kłopoty z paszportem 2-letniej córeczki, więc kiedy w końcu zdobyłam sądownie paszport, był już koniec wrzesnia.... Egipt był jedyną destynacją z sensownymi temperaturami...

Nie wiedziałam kompletnie niczego o:
- zemście faraona
- nie wiedziałam, że dla 2-latki pobyt w Egipcie może być zabójczy (tego się dowiedziałam na innym forum;)
- o targowaniu się
- nie miałam zielonego pojęcia o istnieniu raf (tzn myślałam, że rafy są niedostępne dla przeciętnego turysty, na pełnym morzu, a nie przy hotelu)
- oczywiście, ponieważ było to 5 lat temu, nie wiedziałam o istnieniu forum;)))
- i nie wiedziałam najważniejszego, że Egipt uzależnia;))).

Jednym słowem, do Egiptu wjechałam zupełnie nieświadoma zagrożeń czyhających na turystów.... Już po wyjściu z samolotu z córeczką, ubraną tylko w podkoszulek (30 stopni w nocy), zostałam okrzyczana przez polską prawdziwą matkę: "jaka to ze mnie matka, skoro córeczka nie ma zimowej czapki, a przecież mamy koniec października".... Na szczęście dalej było już tylko lepiej, a teraz przewodnim hasłem naszej rodzinki jest "rok bez Egiptu rokiem straconym";))).

Cieklawa jestem, jak wspominacie swój pierwszy raz, czy byliście też tak zieloni jak ja, czy jednak wiedzieliścuie, co Was czeka;).


Obserwuj wątek
    • cameltravel Re: Pierwszy raz egiptomaniaka... 27.12.07, 17:58
      przypadek

      choć może nie
      planowałysmy z kumpelą z pracy wyrwać sie gdzieś same
      - co prawda miał to być sierpień a poleciałysmy w grudniu na święta (nie lubimy
      świąt więc ok ) ale co począć.
      Kumpela wzieła ze sobą siostrę - kupiłysmy wylot z "lasta"na 14 dni przed
      wylotem zapłaciłysmy po 1375zl za osobe na 10 dni z HB w Wavesie :D

      wiedziałam sporo - od sierpnia czytałam to forum.
      rzeczywistość jednak mnie zamurowała
      międzynarodowe lotnisko - wysiadłysmy na płycie z boku budynku - jak z autobusu
      na stacji w ... Gizycku np.
      wiza, bagaż, meldunek, pokój - oczywiście do bani ale ..., my tam tylko
      nocowałyśmy i to też nie zawsze (3 noce)
      Wycieczki już mialysmy obstukane - sms do Marii z tego forum -
      Luxor, Kair, Giftun (okazał sie być 3 wyspami, a nie giftunem), jeepy - całość
      75 USD na osobę.
      reszte z naszych 150 USd na osobe z truden udało nam sie puścic na dyskotekach w
      papas, calypso, african pubie, roma hotel i w abu asharze po drugiej stronie ulicy.
      na obiadki latałysmy do Moby Dicka - na shoarmę. Przez pierwsze dni podryw
      egipcjan traktowałyśmy poważnie i wolałyśmy sie nie angażować hihihihihih
      dopiero ostatnie dwa czy trzy dni uświadomiły nam że oni po prostu szukają gdzie
      by tu wsadzić.... a ich miłość znika z chwilą kiedy wylatujesz:D

      przywiozłysmy ok 1000 zdjęc jeszcze na kliszy...
      miliony wspomnień, a kilka chwil potem zaciągnełam tam męża (egyptus chronicus -
      wrócił do egiptu po 8 tygodniach od powrotu)

      rafy - cóż byłam zachwycona tymi martwymi dopiero potem w sharm mnie zatkało na
      fest !!
      to w Hurghadzie poznałam najlepszych przyjaciół polaków ! do dzis trzymam z nimi
      bardzo dobry kontakt !!
      od tego czasu mam juz nowy paszport na pieczątki hahahahah
      i choc byłam zła na egipcjan - chyba wrócie tam dość szybko ....

      Ewa

      PS: dziś podsumowałam że zaraziłam egyptus chronicus ok 400 osób (znajomych
      bliższych i dalszych, klientow nie liczę)!!
      • szaga33 Re: Pierwszy raz egiptomaniaka... 27.12.07, 18:22
        hmm mój pierwszy Egipt był 4 lata temu.... rejs po Nilu. Zaledwie
        tydzień, ale wystarczyło.
        Nie wiedziałam totalnie nic, o zemście, o egipcjanach, o religii, o
        tym co wypada a co nie, nie umiałam się targować... nic nie umiałam,
        nie znałam angielskiego. Zafascynowały mnie opowieści o faraonach,
        widoki, góry, ludzie, Luksor widziany oczami przechodnia, najpierw
        nocą, potem w dzień dopełnił tego stanu. Wróciłam i pierwsze co,
        poszłam na kurs ang. i ..... postanowiłam, że musze tam wrócić.
        Jeszcze nie wiedziałam dlaczego, ale widziałam, że muszę. Po roku 2
        tygo spędzone w Sharm i kolejne osiągnięcie.. zapragnęłam nurkować.
        Wróciłam, zrobiłam kurs nurkowy i odtąd tak wracam. Już 8 pieczątek
        w paszporcie i ciągle mi mało.
        Ale teraz traktuję Sharm jak mój drugi dom i pomimo, że znam tam
        każdą uliczkę, to za każdym razem zaskakuje mnie na nowo. Mija kilka
        miesięcy, to po prostu stwierdzam, że trzeba wracać....
      • wojtek37k Re: Pierwszy raz egiptomaniaka... 27.12.07, 18:48
        Ja wybrałem się do Egiptu dość późno ,od wielu lat jeżdziłem ,
        zwiedzałem różne okolice wakacyjne Morza Śródziemnego i nie tylko .
        O Egipcie słyszałem od znajomych tylko o tym jak tam brudno , jak
        tandetnie itd. , owszem są zabytki można zobaczać , nawet ciekawe
        ale zapewniali , że tak naprawdę niewarto . Po takich zachętach ,
        sami rozumiecie , wcale mi się tam nie spieszyło . Nadszedł czas 10
        rocznicy słubu , postanowiliśmy gdzieś wyjechać , pierwszy raz bez
        dzieci . Padło na Egipt , Hurghadę , hotel Palm Beach , agentka
        zapewniała , że hotel idealny na tego typu wyjazd , ja po czasie
        muszę przyznać jej rację . Hotel nam odpowiadał , póżniej zrobiliśmy
        2-dniowy Luksor , pierwszy dzień tak do 17.00 standard , później
        kolacja nad Nilem w hotelu Movenpick , świt oglądliśmy lecąć balonem
        nad miastem umarłych i na koniec włóczęgo po różnych ciekawych
        miejscach Luksoru , indywidualnie . Już wtedy mi przemkneło , że
        Egipt nie jest tandetny , tylko ktoś nie potrafi sobie zorganizować
        czasu . Drugi tydzień to było już wkręcenie na maksa , jako świeżo
        upieczeni nurkowie popłyneliśmy i zobaczyliśmy ..... i
        dziękowaliśmy , że Luksor , opalanie inne głupoty mieliśmy za sobą ,
        naprawdę trudno było nas ściągnąć z łodzi . Poźniej jeszcze Egipt
        trzeba bylo przedstawić naszym dzieciom i udało się .
        Teraz Egipt traktuję , zarówno jako miejsce na rodzinnne wakacje ,
        jak i odskocznie po ciężkiej pracy , aby wyrwać się ponurkować i
        wrócić . Już wiem , że w zasadzie nie zrobię tego nigdzie dużo
        lepiej jest to miejsce prawie idealne , piszę prawie bo ja wiem
        gdzie mi było lepiej , ale to temat na zupełnie inną opowieść i nie
        na tym forum .

        Pozdrawiam Wojtek
        • elsalvador1 Re: Pierwszy raz egiptomaniaka... 29.12.07, 17:32
          Hmmmm.Pamięć mam dobrą ale o szczegóły nie pytajcie.Pierwszy mój
          kontakt z Egiptowem był planowany.To był rok 1991.Hotel Sand Beach
          na Starym mieście.Moja pani nie chciała wyjść z samolotu.Koniecznie
          nalegała na powrót.Jakoś dałem radę
          wytłumaczyć...hotel,baseniki,plaża.Upał niesamowity /koniec
          sierpnia/ ale mam czym oddychać,pot nie zalewa oczu,doskonale...
          Zaczeło się podobać.Wyjście na suk- te zapachy,ci ludzie,pozytywny
          zgiełk...ehhh.Zero pojęcia o targowaniu się,przepłacaliśmy a Beti
          dawała jeszcze więcej,bo tak "wypadało" hehe.Zemsta?,a
          jakże...Dopełnieniem był rejs statkiem wycieczkowym po Nilu w Kairze
          i ta muzyka.Popłyneliśmy na maxa.Płyniemy dalej do tego stopnia,że
          moja druga połowa mieszka w Aleksandrii.Ja tylko czekam jeszcze
          trochę i ....do domku.Pozdrawiam.Sali.
    • aeki Re: Pierwszy raz egiptomaniaka... 29.12.07, 18:06
      MÓj pierwszy raz ???
      Jak rano się zbudziłem, spojrzałem przez okno i powiedziałem sam do siebie... O
      ku.... tutaj są naprawdę palmy
    • suomi77 Re: Pierwszy raz egiptomaniaka... 29.12.07, 20:39
      Intuicyjnie wiedzialam o targowani,o tym,ze nie jezdzi sie lipiec-
      sierpnien do afryki etc,ale moja kultura to kanada i finlnadia,a
      jednak jade za 2 dni 8 raz do Egiptu ,a Tunezji i Turcji nie uznaje
      hehe,tak wiec masz racje Egipt uzaleznia.Nie mialam nawet sekundy
      zemsty faraona,moze dlatego,ze pije od rana do nocy,ale nie chce
      zapeszac,w wawie jestem chora zoladkowo caly rok,w Egipcie 7 dni
      luzu.Aha nigdy nie widzialam raf,nie wiem gdzie sa,a jade 8 raz
      hehe.Wkurzaja mnie ciagle zaczepiki,slodkie slowka,to jedyny minus
      Egiptu.
      • konstancja15 Re: Pierwszy raz egiptomaniaka... 29.12.07, 21:06
        Mój pierwszy raz wyda sie może troche dziwny. a jednak..
        Ja zakochana w Mazurach, gdzie mąz, znajomi ciagneli mnie do Francji.. Włoch..
        bo tam pieknie bo tam cudnie.. Ja twardo stałam przy swojej miłosci czyli
        Mazurach....
        No i stało się! W wieku 37 lat rozdziewiczyłam swój paszport...
        Egipt! Zakochałam sie i tak zostało....

    • platynka.iw Re: Pierwszy raz egiptomaniaka... 29.12.07, 23:29
      Kruszynka-swietny temat! Gratuluje i dziekuje! :-)

      Jak wygladala moja pierwsza wyprawa do egiptowa??

      Zaczelo sie bardzo dawno, szkola podstawowa, lekcje hitori. Wyklady o Egipcie. Zakochalam sie. Bylam zafascynowana! I wkurzona, ze tam malo o tym nauczyciel mowil. W domu bieda az piszczala a ja, wtedy... bylam pewna, tak bardzo pewna, ze kiedys pojade do egiptu! (teraz to sie nazywa pozytywne nastawienie myslisz-mowisz-masz, ale wtedy nie wiedzialam o tym :-)

      Dlugo nic. Jednak podswiadomie wylapywalam w mediach wspominki o Egipcie.

      Mijaly kolejne lata. Wyszlam za maz, urodzilam synka. Jezdzilismy tylko po Polsce. Dlaczego? Bo Rzesiu z natury nie przepada za dalszymi wyjazdami. A ja nigdy nie pomyslalam, ze moglibysmy gdzies dalej wyjechac. Radzik mial 16 m-cy, kolezanka wyladowala z corka w szpitalu-by nie stracila kasy wskoczylismy na jej miejsce i polecielismy do Tunezji. Ten wyjazd otworzyl nam umysly! 6 m-cy pozniej siedzielismy juz w samolocie lecac do egiptu.

      Pierwsze wrazenie? Jak wysiadlam z samolotu-plakalam... plakalam jak szalona! Nie potrafilam sie uspokoic! Nie umiem opisac szczescia ktore mnie wypelnialo... jakbym zobaczyla kogos za kim bardzo tesknilam! Jakbym dostala to na co czekalam pol zycia! Czulam sie taka spelniona...

      Przylecielismy ok.22 o 24 bylismy juz zadekowani w Empire (HRG) Poszlismy sie przywitac z morzem i na spacer. I wiecie co? Srodek nocy, Afryka, rozwrzeszczana ulica pelna trabiacych aut...zreszta-sami wiecie jak tam jest ;-), a ja zzulam sie jakbym tam byla juz setny raz! Pewnie, bezpiecznie, totalnie wyluzowana! Idac uliczkami down town pierwszy raz czulam-jakbym przechodzila tedy juz setki razy! Wrecz mialam ochote krzyczec-wiedzialam, ze tu bedzie knajpka i beda miejscowi palic sheshe i ogladac mecz! Wiedzialam, ze tu bedzie stal ten rozklekotany samochod! Nie dziwilo mnie kompletnie nic! ... jakbym naprawde wrocila do domu...zupelnie surrealistyczne doznanie... sama do konca go nie rozumiem...

      Byla Kair, byl Luksor. I przepadlam. Byly rafy-i nie przepadlam.

      Wracajac dostawalam spazmow. Rzesiu nie mogl patrzec na moj bol. W sali odlotow wzial moj bilet tak, jakby chcial go przetargac i zapytal-czy naprawde nie chcesz wracac?
      W samolocie w myslach chcialam, by jeszcze nad egiptem samolot sie rozbil-zebym tylko mogla tam zostac...

      Po powrocie chodzilam jak struta. I tak jest do dzis. Moje zycie sie toczy od wyjazdu do wyjazdu. Latamy juz tylko tam. Raz jeden za namowa przyjaciol polecielismy z nimi na Krete-Matko, jak ja strasznie tam plakalam, ze za te pieniadze moglabym 2x poleciec do domu!!

      Teraz jestem przeszczesliwa. Za ur drugiego synka dostalam 1000 od Romana. Kolezanka powiedziala-moze skoczysz za ta kase na week do SPA? A ja jej na to-dla mnie SPA do Egipt...

      W dodatku dostalam pod choinke od Rzesiokolaja "zaproszenie do domu" do wykorzystania kiedy zechce, wiec... zapowiada sie wspanialy 2008 rok :-)

      Jestem ogarnieta egiptem, pochlonieta. Poszlam na studia by go studiowac. Zamowilam cyfre+ by ogladac na discovery i discovery civilisation filmy o egipcie. Polki sie uginaja od ksiazek i albumow. Mam zrobiony pokoj po egipsku-na scianach hieroglify na suficie piramida. Wszystko przeliczam "na wyjazdy do domu"... wiem, jestem chora-ale nie chce sie leczyc :-)

      Lece niedlugo z jedna przemila egiptomaniaczka i Olikiem na tydzien do Luksoru. Wszyscy mowia-wariatka, z takim malenstwem do egiptu? A Rzes odpowiada-tak, wariatka-a z wariatkami sie nie dyskutuje ;-)
      W koncu musze mlodszemu pokazac dom :-)

      Ech...ale sie rozpisalam... dziekuje tym, ktorzy dotrwali do konca...

      Buzka, do zobaczenia w domu!!
      Iwi
      • fenikss3 Re: Pierwszy raz egiptomaniaka... 29.12.07, 23:35
        pieknie napisane platynko
        i znou lezka w oku sie zakrecila
        • platynka.iw Re: Pierwszy raz egiptomaniaka... 29.12.07, 23:43
          Dziekuje Slonko :-*
      • kruszynka301 Re: Pierwszy raz egiptomaniaka... 30.12.07, 10:04
        Platynko;) Ty to potrafisz opisywać....;). Pięknie.

        platynka.iw napisała:
        >
        > Byla Kair, byl Luksor. I przepadlam. Byly rafy-i nie przepadlam.

        Ja mam dokładnie odwrotnie: może to przesyt zabytkami (w Polsce i u sąsiadów non stop zwiedzamy), może to moje zamiłowanie do przyrody - zawsze chętniej wybiorę się do wąwozu czy lasu, niż do zamku. Widok rafy koralowej mnie kompletnie zaskoczył i przewrócił moje dotychczasowe priorytety - teraz zamiast wypoczynku do salonu kupujemy sprzęt nurkowy, miejsce wakacyjne bez raf to nie jest wypoczynek;)).
        Myślę, że pomimo cichego marudzenia męża jesteśmy do końca "skazani" na Egipt (inne rafy koralowe leżą zbyt daleko, aby lecieć z dziećmi, poza tym to już zupełnie inne pieniądze).

        Muszę się przyznać, że na rejs po Nilu pojechaliśmy, kiedy byłam w 6-tym miesiącu ciąży, tylko dlatego, że po prostu głpupio było odpowiadać, że jesteśmy któryś raz w Egipcie i jeszcze nie zwiedzaliśmy (wiem, że to debilny powód, ale taka jest prawda;). Ciąża to okres, w którym absolutnie nie można nurkować, więc to była jedyna szansa pozwiedzać. I tak po rejsie, pomimo 6-ego miesiąca, wbiłam się w piankę XS, i udało mi się bawić się w morzu z dzikim delfinem;).
      • daagma Re: Pierwszy raz egiptomaniaka... 31.12.07, 09:47
        Och Iwa...

        alez Ty to opisałaś..siedzę w pracy przy biurku i ryczę - makijaż
        popłynął:) więcej nie będę czytać Twoich postów w pracy!!

        Jeśli chodzi o mój pierwszy raz...
        Oczywiście, Egipt zawsze jawił się, jako bardzo ciekawe miejsce i
        chciałam zwiedzić to miejsce. Jednak interesowało mnie dużo bardziej
        wiele innych destynacji na świecie: Japonia, Nowy Jork, Madagaskar,
        itd. Ale Szanowny Małżonek oszalał na punkcie Egiptu - chyba
        zwiedził wszystkie strony internetowe na temat tego miejsca -
        prowadzone przez prywatnych ludzi, przez zawodowych archeologów,
        pasjonatów, naukowców, historyków, robił wirtualne wycieczki po
        grobowcach, czytał chyba nawet po egipsku:) Więc mnie przekonał, że
        tym razem czas na Egipt. Ok. Pojechaliśmy na tydzień do Hurghady do
        Sunrise El Palacio, dziecię zostawiwszy w domu. W ciagu tego
        tygodnia widzieliśmy Kair, Luksor, schodziliśmy Hurghadę starą i tą
        nową, spędziliśmy z 1 dzień na plaży. W Dolinie Królów ledwo
        wytrzymała upał 50 stopni.Do Hatszepsut nawet nie weszłam z powodu
        żaru, zostałam w klimatyzowanym autobusie zdychając. Jazda do Kairu
        z kierowcą kamikadze, który wchodził w zakręty mając 100 na
        liczniku, skłoniła mnie do przekonania, że dobrze, że jesteśmy tam
        tylko przez tydzień, że chcę wracać do normalności. Ogólnie było
        miło, pierwszy raz byliśmy sami na wyjeździe odkąd zostaliśmy
        rodzicami.

        I tak naprawdę dopiero za TRZECIM pobytem w Egipcie, w maju tego
        roku, coś piknęło:)OGROMNE COŚ. I tak zostało...

        buziaki,
        MUT
        • elsalvador1 Re: Pierwszy raz egiptomaniaka... 31.12.07, 12:25

          > ...I tak naprawdę dopiero za TRZECIM pobytem w Egipcie, w maju
          tego
          > roku, coś piknęło:)OGROMNE COŚ. I tak zostało...
          >
          > buziaki,
          > MUT
          No Daguś,to było widać w grudniu.
          • amon-re Re: Pierwszy raz egiptomaniaka... 31.12.07, 17:34
            elsalvador1 napisał:

            > > roku, coś piknęło:)OGROMNE COŚ. I tak zostało...
            > >
            > > buziaki,
            > > MUT
            > No Daguś,to było widać w grudniu.

            Ja chyba muszę do lekarza iść ... takiego od oczów :-))))
            • elsalvador1 Re: Pierwszy raz egiptomaniaka... 31.12.07, 19:47
              amon-re napisał:

              > > No Daguś,to było widać w grudniu.
              >
              > Ja chyba muszę do lekarza iść ... takiego od oczów :-))))
              No Andriu,nie dziwota ;-)))).A Ty niby nie???
              • daagma Re: Pierwszy raz egiptomaniaka... 01.01.08, 20:54
                Drogi Sali,
                ja za to mam bardzo dobry wzrok i widziałam wiele....:)) tańce z kelnerami też:)Jak tylko się spotkamy, to mogę jeszcze wiele ciekawostek Ci przypomnieć:))

                Drogi Amonie,
                przypominam, że Eraky to Tobie się podobał, nie mnie:)) hihihi, to Tobie Omara Sharif'a przypominał:).

                MUT
                • amon-re Re: Pierwszy raz egiptomaniaka... 02.01.08, 10:23
                  daagma napisała:

                  > Drogi Amonie,
                  > przypominam, że Eraky to Tobie się podobał, nie mnie:)) hihihi, to
                  Tobie Omara
                  > Sharif'a przypominał:).
                  >
                  > MUT

                  Kochanie, no całkiem ładny z niego Beżowy był. Julka go do dziś
                  pamięta :-))
        • amon-re Re: Pierwszy raz egiptomaniaka... 31.12.07, 17:33
          daagma napisała:

          > itd. Ale Szanowny Małżonek oszalał na punkcie Egiptu - chyba
          > zwiedził wszystkie strony internetowe na temat tego miejsca -
          > prowadzone przez prywatnych ludzi, przez zawodowych archeologów,
          > pasjonatów, naukowców, historyków, robił wirtualne wycieczki po
          > grobowcach, czytał chyba nawet po egipsku:) Więc mnie przekonał,
          No właśnie ... ja zawsze jestem profesjonalnie przygotowany do
          wyjazdu ... zawsze... ale cóż, bycie bogiem zobowiązuje do czegoś ;-)
        • amon-re Re: Pierwszy raz egiptomaniaka... 31.12.07, 17:38
          daagma napisała:

          > I tak naprawdę dopiero za TRZECIM pobytem w Egipcie, w maju tego
          > roku, coś piknęło:)OGROMNE COŚ.

          I się nazywało Adham el Eraky el Sayed ;-)))
      • monka_c do platynki.iw 01.01.08, 22:02
        Rewelacyjnie czyta się Twoje opowieści o Egipcie.Pamiętam Cię sprzed 2 lat,kiedy
        to po raz pierwszy wybierałam się do E.i czytałam sobie to forum.Rewelacyjne
        opisy rejsu po Nilu!!!(czytałam wszystko od A do Z).
    • fenikss3 Re: Pierwszy raz egiptomaniaka... 29.12.07, 23:30
      rok temu w lutym pojechalam pierwszy raz do egiptu.
      decyzja byla przypadkowa
      ,chcialam sie wyrwac na maly wypoczynek

      przegladajac oferty pomyslalam a moze egipt????i stalo sie
      hahaha
      .po powrocie cichutko planowalam kolejny wyjazd i tego samego roku w
      lipcu udalo mi sie wyciagnac rodzinke /maz oporny /syn ostatecznie
      pojade /mial inne plany/i coz stalo sie zarazilam ich wirusem .krag
      zarazonych sie powieksza
      otoz za 5 dni jedziemy na rejs i zeby bylo smieszniej udalo mi sie
      namowic jeszcze ojca .
      juz czuje zapach sloneczko powiew wiatru
      nie moge juz pracowac hihih jedna noga juz jestem w egipcie
    • aziza_kama Re: Pierwszy raz egiptomaniaka... 30.12.07, 11:56
      Hmmm... do grona "egiptomaniaków" zaliczyć się jeszcze nie mogę,
      byłam w "domu" zaledwie 10 razy, więc mi do Was jescze baaaaardzo
      daleko! No ale przecież wszystko jeszcze przede mną:-)
      Mój "pierwszy raz" w Egipcie miał miejsce sporo już lat temu. Polacy
      nie latali tam jeszcze tak masowo jak obecnie. Podobnie jak
      Platynka - o Egipcie marzyłam od dziecka, czytałam i gromadziłam
      książki, albumy, niestety, paraliżujący lek przed lataniem
      sprawiał, że wyjeżdżałam tylko do krajów europejskich - czyli tam,
      gdzie można dojechać na czterech kołach. A jak to się zaczęło? Otóż
      wtedy akurat dochodziłam do siebie po wypadku. Nie byłam w najlerzej
      formie psychicznej ani nastroju i bliska osoba zdecydowała, że
      powinnam się od wszystkiego teraz "oderwać" i... zafundowała mi
      wycieczkę do Egiptu z rejsem po Nilu oraz Kairem. Co było robić -
      nie miałam wyjścia: przełamałam swój lęk i wsiadłam do samolotu. W
      samiolocie siedziałam obok kobiety, która cała drogę opowiadała mi o
      Egipcie - leciała tam już któryś tam raz a ja nie mogłam zrozumieć:
      no jak można ciągle latać w to samo miejsce???? Rejs po Nilu i
      wycieczka do Kairu - to było wspaniałe, fascynujące przeżycie.
      Czasem miałam wrażenie, że już tam byłam już to widziałam, topenie
      pod wpływem tych wszystkich czytanych przez lata książek, oglądanych
      progamów i filmów. A potem było kilka dni w Hurghadzie. Niestety,
      wtedy Hurghada sprawiła na mnie okropne wrażenie. Przypomniały mi
      się widoki z niedawno widzianej dawnej Jugosławii podczas wojny. Nie
      myślałam wtedy, że tam jeszcze wrócę. Raczej jesli już - to może
      tylko do Kairu na kilka dni. W drodze powrotnej w samolocie ta pani,
      obok kt órej siedziałam w tamta stronę podeszła do mnie i
      spytała,czy mi sie podobało. Oczywiście, odpowiedziała, że TAK
      (miałam na myśli rejs i obejrzane zabytk). Pamiętam, że zaytała mnie
      jeszcze, czy tam wrócę. Z uprzejmości odpowiedziałam, że TAK, ale
      pomyślałam sobie: "NIE, PO CO?"
      Za rok planowałam wejazd zupełnie w inne strony. Jednk pod wpływem
      rodziny zgodziłam się na ponowny wyjazd (rodzina chciała koniecznie
      na Rejs, no to co miałam robić, pojechałam z nimi jeszcze raz). I
      wtedy wpadłam. Już na lotnisku, w nocy podczas wysiadania z samolotu
      kiedy ogarnęło mnie gorące afrykańskie powietrze. Nagle poczułam się
      jak... w domu... To było niesamowite, zważywszy, że po poprzednim
      pobycie miałam mieszane uczucia. Nagle to, co mi wtedy
      przeszkadzało, (np. atmosfera Daharu, trąbiące samochody, zachowanie
      miejscowych itp.) teraz zaczęło mi odpowiadać. Nie mówic już o tym,
      że ponowna wizyta w Luxorze oraz zwiedzanie samodzielne Kairu
      odebrałam zupełnie inaczej niż za pierwszym razem.
      Teraz nie wyobrażam już sobie urlopu w innym miejscu. Wracam - i
      planuję nastepny wyjazd. Szkoda, że w roku mogę mieć tylko 26 dni
      urlopu:-( Cóż, zaraziłam się i chyba to nieuleczalne. Teraz odliczam
      już dni do 27 maja...
      • platynka.iw Re: Pierwszy raz egiptomaniaka... 30.12.07, 14:00
        aziza_kama napisała:
        > Hmmm... do grona "egiptomaniaków" zaliczyć się jeszcze nie mogę,
        > byłam w "domu" zaledwie 10 razy, więc mi do Was jescze baaaaardzo
        > daleko!
        Bzdury wypisujesz Kochaniutka! Nie liczy sie kto ile razy tam byl-ale to jak podchodzi do tego kraju. Niektorzy byli tylko (dla innych az!) raz ale sie zakochali i przepadli :-)I naleza do rodziny egiptomaniakow ;-)

        > Platynka - o Egipcie marzyłam od dziecka, czytałam i gromadziłam
        > książki, albumy, niestety, paraliżujący lek przed lataniem
        > sprawiał, że wyjeżdżałam tylko do krajów europejskich - czyli tam,
        > gdzie można dojechać na czterech kołach.
        Nio mnie nie bylo stac na ksiazki (poza ta do historii) i albumu :-( Zostawala mi TV. A latac sie boje panicznie!! Ale czego sie nie robi dla ukochanego domu :-)

        > nie miałam wyjścia: przełamałam swój lęk i wsiadłam do samolotu.
        BRAWO! GRATULUJE!

        > Nagle poczułam się jak... w domu... To było niesamowite,
        :-) I o to chodzi kochanienka, o to chodzi... :-)

        Buziaczki, a najslodszy dla przepieknej i uroczej Kamy :-*
        Iwi
    • janka76 Re: Pierwszy raz egiptomaniaka... 30.12.07, 16:35
      Pierwszy raz w Egipcie byłam 3 lata temu. Był to czysty przypadek.
      Bratowa wypatrzyła wyjazd na 7 dni. Znajomość języka angielskiego
      mierna, dziwnie małe piemiądze /600.- ze wszystki opłatami/ wyjazd
      za dwa dni - ryzykujemy i jedziemy. Mieszkałyśmy w hoteli Empire
      HGR, żadnych niespodzianek , zaliczone podstawowe wycieczki i do
      chwili obecnej byłam już 4 razy. Nie wyobrażam sobie urlopu bez
      Egiptu.
      Pozdr. Gosia
    • camel_3d Re: Pierwszy raz egiptomaniaka... 02.01.08, 16:39
      zawsze chcialem pojechac do egiptu...

      wiec polecialem do kairu z kolezanka,
      na lotnisku poznalismy 2 anglikow i 2 czechow, i razem wynejelismy takswoke do
      mistaa i od reki zanlezlismy fajny hotel.
      2 dni pozniej poszlismy na dworzec..chcielismy pojechac pociagiem do aswanu, al
      enie bylo bniletow..:) wiec poszlismy za dworzec i tam stala masa busikow,
      zabralismy sie jednam z nich do asyutu.,..a potem juz jakimis lokalnymi srodkami
      na sahare..do oaz.. potem znow gdzies do asyutu..potem pociageim do abydos...
      potem dalej do aswanu...
      dalej jacys rybacy zabrali nas zaglowka do luxoru..3 dni trwalo:)) jednismy
      ryby i pilismy herbate z wody nilowej:) i tak dalej.... potem pojechalismy z
      luxoiru do hurghady..wtedy nie bylo tam takiej ilosci ruskich i polakow..byli
      studneci z calego swiata, nurkowanie na rafie i wyprawy z egipcjanami na polow
      rekinow:)))
      a potem do kairu autobusem... i ostatni dzien spedzilismy na plaskim chlebie i
      wodzie z kranu:) bo nam sie kasa skonczyla. caly 3 tygodniowy wypad kosztowal z
      przelotem 600$....

      to tak pokrotce...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka