ar1986
29.05.08, 12:45
3 tygodnie przed wylotem do Egiptu zorientowałam się, że mój paszport ważny jest
jeszcze tylko 2 miesiące - a nie pół roku od momentu planowanego powrotu - jak
być powinno. Dzwonię więc do biura paszportowego - ok da się załatwić w 2
tygodnie bez problemu. Dzwonię do mojego pośrednika - "nie ma co się kichać, nic
na siłę, spokojnie przekroczy pani granicę z tamtym paszportem, a nowy wyrobić
na spokojnie po powrocie".
Na wszelki wielki zadzwoniłam bezpośrednio do organizatora - "problemów nie
będzie".
Dzień wylotu, odprawa bagażowa - miła pani bagażowa nie przepuściła mnie z
powodu nieważnego paszportu.
Pisałam reklamację, która ma być rozpatrzona w ciągu miesiąca. Po przeczytaniu
regulaminu jestem w szoku, bo jedyne co mogę dostać to jakieś 10% tego co
wpłaciłam (czyli z ponad 6 000 zł). Mało tego: od tego ZWROTU zabiorą mi jeszcze
20% czy 30% za rozpatrzenie wniosku reklamacji.
Sorry ale mam im podarować TAKĄ kasę??!! Nie mam pojęcia co zrobić. Czy jest
sens udać się z tym do rzecznika praw konsumenta? W sumie zapis o ważności
paszportu istnieje ... ale to chyba nie powód żeby oddali mi 500 zł, bo niby
jakie koszty związane z moim wyjazdem ponieśli? A może gdzieś indziej z tym iść?
Jestem w kropce. POMOC