Dodaj do ulubionych

ICH RODZINY a my...

30.01.09, 12:50
Czy zawsze jest tak ,że ich rodziny są przeciwne europejkom?
Czy oni zawsze ulegają naciskom rodziny?
Czy jest jakaś szansa ,że ON będzie z europejką pomimo,że rodzina
wybrała mu już narzeczoną?
Jak radzić sobie z ich rodziną?
Obserwuj wątek
    • mariapolo Re: ICH RODZINY a my... 30.01.09, 13:12
      engela_engela napisała:

      > Czy zawsze jest tak ,że ich rodziny są przeciwne europejkom?
      > Czy oni zawsze ulegają naciskom rodziny?
      > Czy jest jakaś szansa ,że ON będzie z europejką pomimo,że rodzina
      > wybrała mu już narzeczoną?
      > Jak radzić sobie z ich rodziną?

      Badz optymistka:) z pewnoscia wiele rodzin arabskich habibkow nie jest przeciwna
      zonie europejce:) wszystko zalezy od tego ile ty masz kasy im jego rodzina
      biedniejsza a ty bogatsza tym bardziej bedzie ciebie kochac :). Powinnas
      pamietac ze kultura Arabska zdecydowanie rozni sie od Polskiej tam nie istnieje
      cos takiego jak milosc romantyczna:) rodzina i zona to interes i tak jest to
      postrzegane. Miedzy innymi zaakceptowac musisz to ze on zawsze bedzie dawal
      czesc kasy swojej matce siostrom itp nawet z twoich zarobkow i to jest tam
      standardem.
      • engela_engela Re: ICH RODZINY a my... 30.01.09, 13:22
        Jeżeli jest ustalone ,że moja kasa jest moja ,jego kasa jest
        jego.Intercyza itp ...
        ??
        Powiedzmy,że on nie chce mojej kasy
        • wwmm Re: ICH RODZINY a my... 30.01.09, 13:54
          Takie ustalenia po ślubie są nieważne, jako kobieta stajesz się własnością-męża
          władcy, może z tobą zrobić co chce.
          • mariapolo Re: ICH RODZINY a my... 30.01.09, 14:07
            wwmm napisał:

            > Takie ustalenia po ślubie są nieważne, jako kobieta stajesz się własnością-męża
            > władcy, może z tobą zrobić co chce.

            wwmm teraz to pitolisz jak potluczona czy potluczony intercyza to intercyca w
            Arabowie jak najbardziej stosowana nawet w kontrakcie malzenskim jest specjalna
            rubryka w ktorej pan mlody wpisuje dokladnie kwote jaka dal posagu/mahr/ za zone
            wymienia bizuterie itp oraz mozna wpisac kwote jaka wyplaci za ewentualny rozwod
            i ile bedzie placil po rozwodzie to wszystko mozna sobie juz sastrzec w
            kontrakcie slubnym . A intercyza jak najbardziej jest wskazana w ten sposob
            uniknie sie wiele klopotow:)
      • paulina_gido Re: ICH RODZINY a my... 30.01.09, 15:20
        Badz optymistka:) z pewnoscia wiele rodzin arabskich habibkow nie
        jest przeciwn
        > a
        > zonie europejce:) wszystko zalezy od tego ile ty masz kasy im jego
        rodzina
        > biedniejsza a ty bogatsza tym bardziej bedzie ciebie kochac :).
        Powinnas
        > pamietac ze kultura Arabska zdecydowanie rozni sie od Polskiej tam
        nie istnieje
        > cos takiego jak milosc romantyczna:) rodzina i zona to interes i
        tak jest to
        > postrzegane. Miedzy innymi zaakceptowac musisz to ze on zawsze
        bedzie dawal
        > czesc kasy swojej matce siostrom itp nawet z twoich zarobkow i to
        jest tam
        > standardem.


        A ja nie zgadzam się z twoją opinią. Jasne, że w ich tradycji jest
        tak, że pomagają matce ale każdy normalny człowiek pomaga matce czy
        ojcu np. na starość. A co do tego, że jeśli dziewczyna jest bogata a
        chłopak nie to rodzina jest zadowolona z takiego związku. Często tak
        jest ale to nie jest reguła i nie można każdego wkładać do tego
        samego worka. Rodzina mojego Gida jak i on sam jest zamorzniejsza od
        mojej rodziny. Są to ludzie bardzo dobrze wykształceni, którym nigdy
        niczego w życiu nie brakowało. Wszyscy doskonale znają mój standard
        życia w polsce i moje zarobki i nigdy nie powiedzieli, że jestem złą
        partią...
        • 2.baby Re: ICH RODZINY a my... 30.01.09, 15:29
          Sorry że nie na temat. WWMM odezwij się w sprawie tego numeru
          telefonu. Pls
    • sowa_55 Re: ICH RODZINY a my... 30.01.09, 22:24
      engela_engela napisała:

      > Czy zawsze jest tak ,że ich rodziny są przeciwne europejkom?
      > Czy oni zawsze ulegają naciskom rodziny?
      > Czy jest jakaś szansa ,że ON będzie z europejką pomimo,że rodzina
      > wybrała mu już narzeczoną?
      > Jak radzić sobie z ich rodziną?
      W 99% rodziny nie akceptuja zon z Europy!
      Z szacunku dla rodziny zenia sie z kobietami wybranymi przez
      rodzicow!
      Najczesciej Europejki sa drugimi zonami, gdyz takie zwiazki nie sa
      trwale i czesto bezdzietne!
      Aby nawiazac kontakt z rodzina trzeba znac jezyk arabski!!!
      • 4lata Re: ICH RODZINY a my... 30.01.09, 22:48
        sowa...zauważyłam, ze Ty zawsze sprowadzasz na ziemię...i
        dobrze...ktoś tu w końcu musi;)
      • engela_engela Re: ICH RODZINY a my... 31.01.09, 09:30
        Nie znam małżeństw europejka-muzułmanin gdzie europejka to druga
        żona i najczęsciej mają dzieci
      • paulina_gido Re: ICH RODZINY a my... 31.01.09, 19:05
        Sowa a dlaczego nie mają dzieci? Hehehehe. Jestem bardzo ciekawa
        czemu ty strasznie ich nie lubisz i wszystko negujesz. Twoje posty
        są przepełnione jakimś żalem i złością. Hmm? jak to jest? Wiesz
        życie ma dużo barw i nie zawsze jest złe.
        • mariapolo Re: ICH RODZINY a my... 31.01.09, 19:33
          Paulina bo moze niechce chowac malego muzulmanina:) nie pomyslalas o tym:)??? ty
          oczywiscie na bank swoje dzieci z gido wychowasz na prawdziwych polakow
          patriotow co to umieja i bogurodzice i hymn polski i 10 przykazan:) I oczywiscie
          maz arab nic nie bedzie mial przeciw temu:)
          • paulina_gido Re: ICH RODZINY a my... 31.01.09, 20:51
            Będzie miał dużo do powiedzenia bo to NASZE dzieci a nie tylko moje.
            Będą znały moją i jego kulturę. Ja nie mówię, że każdy egipcjanin
            jest cudowny ale nie skreślam też wszystkich. I nie rozumiem
            dlaczego europejka z egipcjaninem nie może miec dzieci...
            • 4lata Re: ICH RODZINY a my... 31.01.09, 21:44
              paulina...nie słuchaj ich...jasne że może mieć dzieci...tylko
              niektórzy są tak ograniczeni i nie są w stanie pojąć jak można
              pogodzic obie przeciwstawe kultury...ale jak się naprawdę chce to
              wszystko jest możliwe;)pozdrawiam
              • irulanacorrino Re: ICH RODZINY a my... 01.02.09, 10:33
                To bardzo proste, ich nie można pogdzić. Można się tylko islamowi -
                jako stylowi zycia - podporządkować. Oczywiście, istnieje pewien
                nawias liberalizmu, w rodzinach wykształconych, amożnych Egipcjan,
                którzy kształcili się w Europie czy USA. Tacy też istnieją, ale jest
                to promilowa ilość i raczej w kurortach ich nie znajdziecie.
                Co do dzieci - można je mieć z europejską zoną, jak najbardziej.
                Kwestia jak zostaną wychowane jest decyzją rodziców, ale islam jest
                jednoznaczny w tej kwestii i nie pozostawia złudzeń. Co do żony nr 2
                ( nie rozumiem czemu ciagle krytykujecie sowę, bo ma rację) - czy
                nie wiecie o tym, że facet może ożenić się z rodaczką nawet o tym
                Was nie informując. Jedno - to nauki islamu - a dwa to banalna
                rzeczywistość. Zdarza się dość często, że Europejki zostają żonami
                nr.2 nie będąc nawet o tym poinformowane...Bo i prawo na to pozwala,
                a może taki zaradny uszczknie trochę od tej drugiej dla
                podreperowania budżetu rodziny nr.1. Takie historie się zdarzają i
                choćbyście tutaj zaprzeczały rzeczywistości nie zmienicie. 99%
                związków zawartych w kurortach to lipa.
                • mariapolo Re: ICH RODZINY a my... 01.02.09, 12:03
                  irulanacorrino...... booooszzzz nie odbieraj nadziei:) pllleeaasseee wszak wielu
                  paniom co szukaja lover w kraju piramid juz tylko nadzieja pozostala bo na
                  chlopa w Polsce od lat juz nie moga liczyc. A tak milo choc przez chwile
                  poludzic sie ze ze zwiazku ze sniadolicym arabem i dzieci sie wychowa na
                  katolikow i polakow patriotow, i ze bedzie sie tylko ta jedyna:)/ nie tylko tego
                  dnia/ zawsze i wszedzie.
                  • paulina_gido Re: ICH RODZINY a my... 01.02.09, 13:31
                    Rozwala mnie podejscie niektórych z was. Może powinnyśmy myśleć, że
                    każdy facet z polski to złodziej i alkoholik. Bo taka jest kultura.
                    Hahaha. Swierdzam, że moja obecność na tym forum jest zbyteczna.
                    Chciałam wam pokazać, że nie każdy egipcjanin jest zły i że zdarzają
                    się szczęśliwe związki. No ale cóż ja paskuda z polski szukająca
                    wrazeń nie znam mojego narzeczonego i jego rodzina tak dobrze jak
                    duża część z was... Dlatego z pokorą przepraszam was za to, ze mam
                    cudowny zwiazek z moim chlopakiem, za to ze zyje i jestem
                    szczesliwa. Wycofuje sie z dyskusji i coraz bardziej zaluje, ze ja
                    podjelam. dziekuje wszystkim dziewczyna, ktore z optymizmem patrza
                    na moja historie. żegnam was wszystkie.
                    • bent24 Re: ICH RODZINY a my... 01.02.09, 18:23
                      Niedawno ministerstwo sprawiedliwości, te w którym zawiera się
                      śluby, oznajmiło, że ma zamiar utrudnić zawieranie małżeństwa
                      pomiędzy Egipcjanami, a Europejkami, Amerykankami etc. Podali, że 98%
                      (!) takich małżeństw kończy sie rozwodem. Nie daje Wam to do
                      myślenia? Te 2% udanych to zapewne małżeństwa z światłymi,
                      wykształconymi Egipcjanami(nie z kurortów!), którzy nie potrzebują
                      wizy do Europy czy kasy. Ja kochałam Egipt, mieszkałam i pracowałam
                      tam przez dłuższy czas i mogę zapewnić, że w Hurghadzie czy w
                      Sharmie nie ma uczciwych Egipcjan. Każdy z nich prędzej czy później
                      demoralizuje się tam. Jestem świadoma, że zaraz dostane odpowiedzi
                      typu "my to wyższa kasta", lub "apartamenty za 500 tys", ale już nic
                      mnie nie przekona. Znam historie kobiet, które przeszły tam HORROR.
                      Były okradane, bite, oszukiwane, zdradzane. Wyleczyłam się z miłości
                      do tego kraju dzięki Egipcjanom. Teraz jeżdze do Izraela:)
                      I zastanówcie się nad Waszą przyszłością z tymi ludżmi. W Egipcie
                      już jest bida,nędza i trociny, większość ludnosci zyje za dolara
                      dziennie. W tym roku jest o połowe mniej turystów, zwalnia się
                      ludzi,zamyka hotele. A jaka przyszłość w Europie? Sami Europejczycy
                      często sa bez pracy, a kto zatrudni Araba? Współczuje Wam naprawdę
                      • mariapolo Re: ICH RODZINY a my... 01.02.09, 20:35
                        bent24........wszystko co piszesz to szczera prawda tylko ze to i tak nie trafi
                        do tych pseudo zakochanych pan. wystarczy popatrzec na fora w stylu
                        www.arabia.pl czy hurghada czy inne ile w nich jest ofert w stylu ,,szukam pracy
                        dla meza Araba,, dziewczyny przywoza tych mezow do kraju i albo same ich potem
                        utrzymuja i sponsoruja / inaczej nie mozna nazwac faceta co pracuje w firmie
                        rodzinnej tatusia czy na roli/ albo faceci pracuja fizycznie przy rozladunku
                        albo w kebabiarniach po 10-12 godzin na dobe za 50 zetow dniowki u kumpla araba
                        co mial wiecej szczescia bo trafil na starsza o dekade pania co mu z wlasnych
                        pieniedzy sfinalizowala ten interes. Ja znam natomiast kilka dziewczyn ktore
                        mieszkaja w Hurghadzie z mezami arabami nie pracuja bo jak jest kiepsko z praca
                        dla arabow to kto zatrudni babke z kiepska arabszczyzna i angielskim wychowuja
                        dzieci i zyja z tych kilku tysiecy dolarow ktore maja z wyprzedazy majatku w
                        kraju ,kilka zyje z tego co dostaja z wynajmu swoich mieszkan w Polsce bo pensja
                        meza kelnera czy basenowego wystarcza na rachunki i nic poza tym. Dla mnie to
                        jest poprostu wegetacja a nie zycie na ,,poziomie,,. I niestety wlasnie tak
                        generalnie wyglada zycie tych 98% polek mezatek z habisiami z wakacyjnych resortow.
                        • bent24 Re: ICH RODZINY a my... 03.02.09, 07:43
                          Pewnie starają sie ich gdzieś upchnąć, bo taki facet szans na
                          normalną pracę nie ma. W sumie kiepska sytuacja, bo tam źle, w
                          Polsce jeszcze gorzej. Co to wegetacji, to masz rację. Znałam te
                          kobiety, które mieszkają w Hrg no i nie zazdroszcze. Tam kiepska
                          praca, nielegalna, słabo płatna. Sytuacja polityczna w Egipcie
                          nieciekawa. Już w kilku zagranicznych i polskich opiniotwórczych
                          pismach przeczytałam, że bardzo prawdopodobne, że po smierci
                          mubaraka przejmą władzę fundamentaliści. I co taka kobieta zrobi po
                          powrocie do Polski po kilkunastu latach? Będzie nikim, bo nie
                          wystarczą studia, trzeba się cały czas dokształcać, szkolić itp Co z
                          emeryturą? Znałam historię kobiety, która dawno temu wyjechała do
                          Egiptu i tam zyła. Po smierci męża nie dostała NIC. Ambasada
                          opłaciła im bilet do Polski, bo żyła z dziecmi w straszliwej nędzy.
                          W Polsce mieszka w przytułku, dostaje jakieś grosze państwa,
                          emerytury oczywiscie nie ma, bo nie zapracowała na nią. Znam też
                          dziewczynę w Hrg- 2 dzieci, mąż orfi, dotychczas sprzedawała
                          wycieczki, ale teraz interes mniej idzie, żyje jak w śmietniku. Po
                          paru prośbach o kase, zerwałam z nią kontakt. Jest takie mądre
                          powiedzenie: jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz:)
                          pozdrawiam
                          • sowa_55 Re: ICH RODZINY a my... 03.02.09, 10:24
                            Bent24 To swiete slowa, moze co poniektore zrozumieja w co sie
                            pakuja. A jezeli chodz o sprawdzenie ich czy sa zonaci to bardzo
                            czesto jest to niemozliwe, gdyz ich zony mieszkaja daleko od miejsca
                            ich zatrudnienia, czyli praktycznie jest to nie do sprawdzenia!
                  • engela_engela Re: ICH RODZINY a my... 02.02.09, 10:48
                    Musi być możliwośc sprawdzenia czy nie ma żony...gdzie można to
                    zrobic.Jakas instytucja zapewne prowadzi ewidencję ślubów...
                    • irulanacorrino Re: ICH RODZINY a my... 03.02.09, 19:47
                      Teoretycznie można sprawdzić, ale jeśli małżeństwo jest zawarte w
                      sposób tradycyjny i nie jest zaresestrowane to facet figuruje
                      jako "wolny". Wejdź na forum arabia.pl i w dziale "prawo" poszukaj
                      kontaktu z dziewczyną o ksywie: lidzik. Swego czasu polecała
                      prywatnego dekektywa, który takie fakty za wynagrodzeniem jest w
                      stanie ustalić dla bardzo zdesperowanych kobiet.
                      Jesli chodzi o mnie: zdarzają się i tam faceci światli i na
                      poziomie, umiejący się utrzymać, ale - jak pisałam wczesniej - jest
                      ich naprawde niewielu. Albo sa już zonaci z lokalnymi kobietami,
                      które o swoje szczęscie i zabiezpieczenie na przyszłość po prostu
                      zadbały. Ręcznikowi u kobiet wyksztalconych i z dobrych rodzin nie
                      mają szans...Co im pozostaje - zdesperowane kobiety z Europy, które
                      często-gęsto łapią ostatni wiatr w żagle. Ja w takich układach
                      miłości nie widzę.
                      • engela_engela Re: ICH RODZINY a my... 13.02.09, 15:41
                        Nadal to dla mnie dziwne.Jeżeli ja biorę ślub w Polsce to oczywiście
                        w dowodzie mogę nie mieć zmiany stanu cywilnego,ale jestem
                        zarejestrowana w urzędzie ,że takie coś miało miejsce.
                        Poza tym na jakiej podstawie jego zona ma prawa jeżeli nie jest taki
                        kontrakt odnotowany i zarejestrowany?
                        Konsul mi powiedziala ,że musi byc taka notatka ,że na życzenie on
                        sam może wyciągnąć taki dokument.
                        • sowa_55 Re: ICH RODZINY a my... 13.02.09, 22:08
                          Wiekszosc malzenst w Egipcie nie ma metryki slubu, czyli nie mozna
                          wyciagnoc aktu i udowodnic mu ze jest zonaty.
                          • mrs.white Re: ICH RODZINY a my... 13.02.09, 22:41
                            Zakochanych dziewczyn nie powstrzymają ani nasze wypowiedzi, ani
                            nawet własne doświadczenia PRZED.
                            Pracowałem tam wystarczająco długo, mając za przyjaciół Egipcjan.
                            Wieele się nasłuchałem.
                            Nie winię Polek szukających romantycznej miłości, my byc może nie
                            potrafimy tak pięknie 'kadzić", szkoda. Nie winię też tych chłopaków
                            próbujących szczęścia z Europejką; być może w czymś pomoże?
                            Kasa...jest święta.
                            Chyba każda musi na własnym t... przekonać się, czy miłość z Egiptu
                            da jej szczęście.

                            Dwa lata temu poznałem niezwykle sympatyczną Polkę, która
                            przyjechała do ukochanego- Egipcjanina po raz enty. On też jeździł
                            do niej do Polski, co dla nich nie jest takie proste. Ja z nim
                            pracowałem i widywałem go znacznie częściej niż ONA.
                            Byłem świadkiem jego nielojalności, być może zdrad (nie widziałem,
                            ale mogę się domyślać; słyszałem-ale nie sprawdzałem). Kiedyś nawet
                            w przypływie "niewiemczego" powiedziałem jej, że wcześniej czy
                            później poprosi ją o pieniądze i wtedy ma uciekać jak najdalej, Niby
                            zrozumiała, ale kiedy ON to zrobił- tłumaczyła jak umiała. Wybaczyła.
                            Ostatnio pojechała do niego znowu, nie miał dla niej czasu, gdy
                            poproszona o kasę na kłopoty rodzinne odmówiła.
                            Wiem, że bzyka moją koleżankę, ale pierwszej dziewczynie już o tym
                            nie powiem, ON też jest moim kumplem :(

                            ON, po pijaku ( czasem oni też piją) zwierzył mi się , że od 4 lat
                            jest żonaty z kobietą ze swojej wioski. Na trzeźwo do tego nie
                            wracaliśmy...
                            Niezwykle sympatyczna dziewczyna z Polski, o dobrym sercu- cierpi i
                            wcale nie rozumie, że pokochała... oszusta, czy Egipcjanina; dla
                            mnie to prawie to samo i ... nie wiem czemu, ale mnie to obeszło,
                            choć to nie moja sprawa.
                            • sowa_55 Re: ICH RODZINY a my... 13.02.09, 22:52
                              mrs.white
                              To prawda co piszesz zgodnie z ich tradycja musza poslubic wybrana
                              przez rodzine zone jest to najczesciej kuzynka i aby zachowac honor
                              rodziny musza sie z nia ozenic a dla relaksu maja Europejki, ktore
                              wodza za nos i rania im serca, ale coz to jest potrzebne, aby
                              dziewczyny zrozumialy co czynia!
                            • engela_engela Re: ICH RODZINY a my... 14.02.09, 10:04
                              Jesteście pewne ,że każdy ma już żonę z tamtąd?
                              Jesteście pewne tego co piszecie?
                              Oznaczało by to ,że każda ,która wyszła za egipcjanina np.Shakira
                              też jest tą drugą żoną(w co wątpie)
                              • shakirra1 Re: ICH RODZINY a my... 14.02.09, 12:05
                                engela_engela napisała:

                                > Jesteście pewne ,że każdy ma już żonę z tamtąd?
                                > Jesteście pewne tego co piszecie?
                                > Oznaczało by to ,że każda ,która wyszła za egipcjanina np.Shakira
                                > też jest tą drugą żoną(w co wątpie)

                                Engela, nie kazdy ma, ale przewaznie maja juz wybranke. I jest to
                                faktem. Co nie oznacza, ze kazdy ma wybranke i kazdy oszukuje. Moj
                                maz jest z Hurghady, wiec zony na wsi nie ma:-)) Jestem pierwsza
                                zona, mam slub muzulmanski, mam kontrakt i zabezpieczenie.

                                Jednak jest prawda, ze faceci pracujacy w turystyce kolekcjonuja
                                kobiety z Europy i wykorzystuja. W tym przyznaje piszacym tutaj
                                racje. Ale to bylo pisane 100000 razy i chyba juz nie ma sensu sie
                                powtarzac. Jezdzenie do kelnera czy animatora i wierzenie w
                                szczerosc jego uczuc, jest najczesciej naiwnoscia. Niestety.
    • sowa_55 Re: ICH RODZINY a my... 14.02.09, 10:42
      Taka juz ich tradycja kazdy z nich, czesto juz w bardzo mlodym wieku
      ma swoja wybranke, z ktora "musi" sie ozenic i rodzice tego
      wymagaja, czesto juz w bardzo mlodym wieku sa zaslubiny, to zalezy
      od rodzicow i ich sytuacji finansowej! Jezeli rodzice maja
      juz "Mahr" dla syna przygotowany to weselu nie stoi nic na
      przeszkodzie. Ich zony nie przyjezdzaja do miejscowosci
      turystycznych, siedza w domu czekaja na pieniadze ktore zarobi ich
      maz i bawia dzieci. Bardzo rzadko Egipcjanie odrzucaja wybranke,
      gdyz rani to honor rodziny.
      • shakirra1 Re: ICH RODZINY a my... 14.02.09, 11:55
        Dziewczyny, wypisujecie tutaj same czarne scenariusze. Niektore
        rzeczy sa prawda, niektore nie. Widac, ze cos Was skutecznie od
        Egiptu odstraszylo, moze ktos. Ja nie przecze, ze zycie tutaj jest
        latwe i proste. Ale jest to moj wybor i jestem szczesliwa. Co do
        zyjacych tutaj Polek, to polonia czesto spotyka sie np. w
        restauracji studio52 w El Gounie, restauracje prowadzi Polka. Nigdy
        nie zauwazylam, zeby ktos z nich byl jakis specjalnie uciemiezony i
        nieszczesliwy. Duzo Polek ma tutaj swoje interesy, np. dziewczyny
        ktore prowadza AGAPE CLINIC health&beauty Center w Daharze, a teraz
        jeszcze rozszerzaja dzialalnosc. Polacy chca otworzyc polska szkole
        i polski dom kultury i jest bardzo duzo zaangazowanych i
        zadowolonych ludzi. To, ze Wy widzicie sama patologie, bite kobiety
        i biede z czegos wynika. Owszem, od cholery jest tutaj biedy. Nigdy
        temu nie zaprzeczalam. To nie jest miejsce dla kobiet z Europy,
        ktore nie chca zrezygnowac ze swojego dotychczasowego zycia. Ale
        nikt nikogo nie zmusza do niczego.
        Jesli chodzi o przemoc wobec kobiet, to zaryzykowalabym
        stwierdzenie, ze jest identycznie jak w Polsce. W pewnych
        srodowiskach jest to spotykane (szczegolnie wsrod ludnosci z upper
        egypt), a w penych nie. U nas na wsi tez to jest na porzadku
        dziennym. "Bo jak chlop nie bije, to nie kocha":-)
        Ja nigdy nie zylam w takim srodowisku, jest mi to obce, rowniez w
        Egipcie.
        Ja jestem szczesliwa i nic tego nie zmieni:-) Wiem, ze komus to moze
        dzialac na nerwy i byc sprzeczne ze stereotypowymi opiniami, ale tak
        jest. Zycze wiecej optymizmu:-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka