Gość: jamajka
IP: 188.33.230.*
16 lat temu
Witam. Zainspirowana pewnym wątkiem postanowiłam również opisać swój "problem". Otóż niedawno przeprowadziłam się nad morze. Od czasu, kiedy wieść się rozniosła, bardzo często znajomi, niestety również i dalsi oraz dalsza rodzina pragną mnie odwiedzić. Szczerze powiedziawszy nie mam ochoty gościć niektórych ludzi. Np. dalszej rodziny nie znoszę, a im (m. in. kuzyn i jego narzeczona) wydaje się, że są zajebiści i wszyscy chcą, żeby z nimi spędzali czas. A ja ich niecierpię! Widzę ich 2 razy do roku na święta i tyle mam z nimi kontaktu. Nie chcę, żeby do mnie przyjeżdżali nawet na 5 minut, a oni się próbują wprosić na weekend. Poza tym mam kilkoro dalszych znajomych, z którymi kontakt polega na mailowaniu kilka razy do roku. Dla nich to super zażyłość i koniecznie chcą do mnie przyjechać. W jaki sposób mam im powiedzieć, że nie chcę, żeby do mnie przyjeżdżali? Teoretycznie, to mogłabym otwarcie powiedzieć nie, bo nie mam na to ochoty. Jak się obrażą, to problem z głowy. Ale nic nie jest aż takie proste. Po pierwsze część z tych znajomych ma powiązania ze znajomymi bliższymi, których chcę zapraszać i potem jak będziemy się mieli spotkać wszyscy razem (a tak się spotykamy), to będą zgrzyty, jedni będą obrażeni... Po drugie jeśli chodzi o rodzinę, to też rodzina związana z kuzynem i on sam będzie na mnie obrażona, że go nie zapraszam, a kiedy będę się musiała z nimi spotkać - a święta niestety spędzamy razem - to będę się musiała nasłuchać. Nie wiem co robić. Na razie mieszkam u koleżanki i ściemniam, że ona sobie nie życzy moich gości, ale kupuję swoje mieszkanie i najzwyczajniej w świecie boję się przyznać znajomym (rodzina, niestety ta dalsza też, już wie) do tego, bo jak się rozniesie, to znów będę musiała coś wymyślić, żeby nie przyjeżdżali. Czy macie jakieś sposoby na rozwiązanie tej sytuacji? Nie wiem, może powinnam wymyślić kilka powodów czemu nie mogą przyjechać i jak będą dzwonić, żeby się wprosić, to im po kolei coś ściemniać. Pomocy!