Gość: szymon
IP: *.krosno.vectranet.pl
14 lat temu
Witam
Mam prośbe o pomoc w rozwiazaniu sytuacji. Ładnych kilka lat temu moj ojciec mial mozliwosc wykupu lokatorskiego mieszkania. Niestety nie mial pieniedzy, wiec skierowal sie z tym do swoich dzieci. Moj brat powiedzial, ze nie nie interesuje go to mieszkanie, i nie bedzie sie zadłuzal. Ojciec namawial mnie, zebym je wykupil w jego imieniu, ze kiedys mi sie przyda. Przyznaje, ze mialem mieszane uczucia, bo myslalem wtedy nad zainwestowaniem pieniedzy w zupelnie inny sposob, ale wziąłem kredyt, ktory spłacalem przez lata. Bardzo niewiele wiedzialem wtedy, o prawie spadkowym, dlatego tez nie sporzadzilismy zadnych aktow notarialnych. Obecnie sprawa wyglada tak - moj brat stwierdzil, ze mieszkanie tez mu sie nalezy, i ze ewentualnie moze mi dac połowe pieniedzy ktore kiedys zapłacilem. Tylko, ze wtedy byla zupelnie inna wartosc pieniedzy, dodatkowo przeciez płacilem odsetki, nie mowiac juz o tym, ze przeciez moglem je zainwestowac w "cos" co gwarantowaloby mi nie miały zysk. Ojciec jest gotowy isc ze mna sporzadzic zapis, ze w calosci pokrylem koszty nabycia, ale upiera sie, ze chce abysmy dziedziczyli oboje. Czuje sie oszukany, prosze o porade co moge z tym zrobic. Wiem, ze jesli nie zrobie nic, to brat bedzie dziedziczyl chodz to ja zaplacilem, a jesli nawet wyegzekwuje testament na siebie, to bedzie mial prawo do zachowku. Jak chce dziedziczyc to ok, ale chce odzyskac swoje pieniadze.