Dodaj do ulubionych

Rodzina w czasach zmian

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22 lata temu
"Choć powoli coraz więcej gospodarstw stać jest na zatrudnienie pomocy do
sprzątania oraz wykonywania pozostałych domowych zajęć ..."

Czytając to zdanie trudno zauważyć, że "pomoc" jest człowiekiem, a nie
automatem jak zmywarka do naczyń.

I - poza jednym szmatławym niekończącym się serialem - rzeczona "pomoc" jest
zwykle ciężko pracującą fizycznie kobietą, która z oczywistych względów nie
może sobie pozwolić na zatrudnienie "pomocy" dla siebie.
A ponieważ płace w tej branży raczej nie rzucają na kolana, dość
często "pomoc" jest zmuszona na zaniedbywania własnej rodziny, o ile chce
zarobić na coś więcej niż dojazdy do pracy.
Narzuca się stereotypowa wizja nienajlepszej dzielnicy i ubogiej rodziny,
w której matka, aby związać jakoś koniec z końcem, zaharowuje się,
zaniedbując z konieczności opiekę nad dziećmi. I dzieci nieuchronnie grzęzną
w tzw. złym towarzystwie, o które w nienajlepszej dzielnicy nietrudno.

Czy oznacza to, że chciałbym zamknąć kobiety w ich własnych kuchniach? -
oczywiście, że nie!
Chciałem jedynie pokazać, że, jak powiadają Anglicy (przynajmniej niektórzy
z nich):
For every solution there is a problem.
Ale dla owej "pomocy domowej" taka praca jest zwykle jedyną możliwością
uczciwego zarobienia jakichś pieniędzy, co czyni bezprzedmiotowymi próby
dalszej dyskusji.

I właściwie chodzi mi o to, od czego zacząłem - o niefortunnie sformułowane
zdanie, które - choć nie jest częścią analizy makroekonomicznej - każe myśleć
o człowieku w kategoriach "siły roboczej" lub "zasobu ludzkiego" (zrównanego
statusem z zasobami rzeczowymi czy finansowymi).
I na takie podejście do człowieka jakoś trudno mi przystać.
Szczególnie w dzień Bożego Narodzenia.
Obserwuj wątek
    • Gość: IrMa Re: Rodzina w czasach zmian IP: *.elartnet.pl / 62.233.208.* 22 lata temu
      Nic ująć, sporo dodać. Pięknie to wyartykułowałeś. Ale nie licz na szersze
      zrozumienie. Pozdrawiam
    • Gość: versus Re: Rodzina w czasach zmian IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22 lata temu
      ten artykuł to jakaś kompromitacja: wszystkie rzekome mninusy procesu
      modernizacji rodziny zawsze występowały. teraz można je jednak kontrolować.
      poza tym artykuł jest seksistowski - wynika z niego, ze przemęczone pracą
      zawodową kobiety nie mają czasu na dom, jakby ten sam problem nie dotyczył
      mężczyzn. i na koniec -jako socjolog- pytam a co rodzinami homoseksulanymi?
      dzisuaj kategoria rodziny rozciąga się na związki różnego typu; jesli ktos tego
      nie dostrzega musi byc kompletnym ignorantem lub głupcem
      • Gość: Thea Re: Rodzina w czasach zmian IP: *.anon-online.org 22 lata temu
        jakos Pani zwroty jako socjologa (cyt: -jako socjolog-)
        nie pasuja do Pani zawodu, miedzy innymi zwrot:
        Cyt: "byc kompletnym ignorantem lub głupcem"
        albo jest to typowy zwrot socjologöw w Polsce?
        • Gość: kr To jest socjolog amator, zreszta nieudany IP: *.abhsia.telus.net 22 lata temu
          • Gość: Miś Jednostronny artykul IP: *.client.comcast.net 22 lata temu
            W artykule jest sporo prawdy - szkoda tylko, ze zostal napisany przez dwie
            kobiety z "wyzszych sfer". Prezentuje tylko ich perspektywe na zycie.

            Juz czterdziestolatek zauwazyl, ze autorki traktuja pomoc domowa jak przedmiot,
            czlowieka nizszej kategorii. Dla mnie zaleta XXI wieku jest postep techniczny,
            pralki, zmywarki, ubrania nie wymagajace prasowania itp udogodnienia. Pozwalaja
            one na wygodne zycie bez pomocy domowych - ludzi nizszej klasy, ktorzy nie
            mieli prawa do cieszenia sie zyciem.

            Kiedys ludzie musieli o wiele wiecej pracowac, bo nie pomagaly im w tym maszyny
            i komputery. Pogon za rzeczami to nie wada XXI wieku. To natura czlowieka -
            istoty stadnej, ktora dazy do dominowania nad innymi czlonkami stada. Czlowiek
            moze pokazac swoj wyzszy status przy uzyciu sily fizycznej lub stanu
            materialnego. Cywilizacja i osobista filozofia zyciowa moze czlowiekowi
            pozwolic na inna, mniej materialistyczna, hierarchie wartosci. Mozemy sami
            wybrac, ze dobro innych ludzi jest dla nas wazniejsze niz pokazanie wyzszosci
            nad sasiadem. Mozemy wiecej czasu spedzic z rodzina i przyjaciolmi zamiast
            zarabiac na nowe zakupy.

            A w przypadku frustracji postarajmy sie poradzic madrego czlowieka,
            niekoniecznie psychologa.
    • Gość: camel a dzieci sa glupsze... IP: *.dip.t-dialin.net 22 lata temu
      i coraz bardziej "zaniedbane" uczuciowo, bo mamusia ´jest szczesliwa w pracy,
      tatus podobnie, dziecko dostalo komuter i tez musi byc szczesliwe, bo jakze by
      inaczej...

    • Gość: Yoga czterdziestolatek ma racje IP: *.dip.t-dialin.net 22 lata temu
    • Gość: młody człowiek Re: Rodzina w czasach zmian IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22 lata temu
      No i rozwodów jakby więcej... Może dlatego, że wyemancypowane kobiety i uczący
      się mówić o uczuciach mężczyźni lepiej się poznali? A może inna przyczyna?
    • Gość: trzydziestolatek Moim zdaniem artykuł wcale nie jest zły IP: *.webinn.pl 22 lata temu
      a uprzedmiotowiona pomoc domowa to chyba raczej nieszczęśliwe sformułowanie.
      Zresztą autorka większość wymienionych w dyskusji minusów "nowoczesności"
      zauważa. Faktem jest, że czasy są jakie są, przemiany obyczajowe to ich część,
      a od nas zależy w jaki sposób będziemy je przeżywać.
    • Gość: Paul Socjologowie - ideolodzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22 lata temu
      Socjologowie przypminają "fachowców" od klimatu, którzy straszą nas nową epoką
      lodową bąź efektem cieplarnianym. Wszystkie zjawiska podlegają ciągłym zmianom,
      również społeczne. Toteż wywody na temiat zmian w rodzinie są przeważnie podobne
      do bajania o efekcie cieplarnianym. Należy najpierw poznać historię rodziny jako
      instytucji społecznej i biologicznej, a potem snuć prognozy. Tysiące singli nie
      zmienią zasady, a pociąg seksualny kieruje wszystko na właściwe tory.
      Statystycznie rzecz biorąc, a taka jest natura demografii, musimy rozmnażać się
      rodzinnie i nic tego nie zmieni. Socjolodzy muszą się zdecydować, czy chcą
      uprawiać naukę, czy poprzestać na ideologizacji. Kobietom i tak nie pomożecie
      oferując im pozory wolności.
    • Gość: donKichot To samo pisano w latach 60 IP: *.54.4.26.tisdip.tiscali.de 22 lata temu
      To samo mowiono i pisano w latych 60 kiedy to kobiety po raz pierwszy masowo
      poszly do pracy, czyli komuna wraca...
      albo moze autor nie zna tych czysow np na wsi kobiety dluzej pozostaly w domu..
      do czasu obecnej modernizacji wsi tzn likwidacji sredniowiecznych gospodarstw
      o wielkosci do 20 hektarow..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka