Dodaj do ulubionych

Teściowa ma raka

IP: *.chello.pl 20 lat temu
Moja teściowa jest złym człowiekiem. Nikt nigdy w życiu nie zrobił mi więcej
zamierzonej, perfidnej krzywdy przez 23 lata małżeństwa. Dziś jednak staję
przed trudną sytuacją, z którą nie potrafie sobie poradzić. Teściowa ma raka.
Nie mieszkamy razem, ale wiem, że będę musiala się włączyć w pielęgnację(?),
opiekę, być psychicznym wsparciem.
Może któraś z Was ma podobne doświadczenia? Może mogłybyście coś mi poradzić?
Nie mogę wszystkiego zwalać na męża także w sensie psychicznym.
Z teściową mieszka szwagierka - rozhisteryzowana, stara panna, egoistycznie i
egocentrycznie nastawiona do świata. Pewnie nie zechce pomóc w opiece - jak
ją do tego skłonić. Jak z nimi rozmawiać. Niekoniecznie muszę to robić ja
sama ( wolałabym uniknąć takiej sytuacji), ale jak ma to robić mąż. On też
nie ma pomysłu.
Obserwuj wątek
    • Gość: teściowa Re: Teściowa ma raka IP: *.pl 20 lat temu
      oddac do domu opieki.
      • Gość: sawka Re: Teściowa ma raka IP: 80.54.169.* 20 lat temu

        Odpowiadasz na :

        Gość portalu: teściowa napisał(a):

        > oddac do domu opieki.


        Ciebie tez kiedys oddadza to zobaczysz jak to fajnie jest radzic innym
    • Gość: gusia49 Re: Teściowa ma raka IP: *.dialog.net.pl 20 lat temu
      Skoro się nienawidzicie to jak możesz być wsparciem, lepiej zostaw to mężowi
      przecież to jest syn. Coś za dużo złych ludzi wokół Ciebie??????
    • Gość: Murka Re: Teściowa ma raka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20 lat temu
      Które stadium? Czego rak?
      Jeśli to początek to opieki nie ma zbyt dużo, pomoc w dostaniu się do lekarza ,
      na zabiegi.. Rak zwykle się cofa, na pewien okres, przynajmniej tak to było z
      moim teściem.
      Potem jest już gorzej, bo człowiek bardzo słabnie. Wydaje mi się,że u różnych
      osób przebieg choroby jest inny. Mój teść stopniowo słabł, podczas gdy teść
      mojej koleżanki sam pojechał do szpitala a w dwa dni potem zmarł. Czyli można
      powiedzieć,żę prawie do końca był sprawny.
      Napisz
      • Gość: Dara Re: Teściowa ma raka IP: *.chello.pl 20 lat temu
        Dzięki. Jest to rak płuc z przerzutami do watroby. Są już zajęte węzły chłonne.
        Teściowa generalnie nie czuje się specjalnie źle, ale jest słaba, apatyczna.
        Z dostępem do lekarza nie ma problemu ( moja mama jest pediatrą; brat -
        chirurgiem). Problem polega m.in. na tym, że każde racjonalne działanie jest
        przez teściową negowane. Jest również kwestia pieniędzy - teściowa jest w nie
        najlepszej sytuacji finansowej - my możemy sobie pozwolić na znacznie więcej.
        Mimo bardzo nieprzyjemnych starć na tle pieniędzy sprzed wielu, wielu lat -
        chętnie partycypowalibyśmy finansowo w opiece i leczeniu. Trudno jednak
        cokolwiek zrobić gdy teściowa ( być może targana wyrzutami sumienia sprzed
        dwóch dziesiątek lat) odrzuca pomoc. A tej znów domaga się szwagierka.
        Dając pieniądze szwagierce nie mam wcale pewności czy zostaną one przeznaczone
        na opiekę nad matką a nie wsadzone do pończochy.
        Mąż jest u kresu sił, a przed nim jeszcze ciężkie chwile.
        • betka801 Re: Teściowa ma raka 20 lat temu
          Jak jesteście tacy wrażliwi Ty i mąż ,to weżcie mamę do siebie.
          Same pieniadze to moja droga nie wszystko,niestety.
          Może teściowa wyczuwa,że Jej nie lubisz?
          Ale w końcu synowi chyba zależy,żeby mamie ulzyć w ostatnich chwilach zycia.
          To,ze masz w rodzinie lekarzy nie swiadczy o Twoim zaangażowaniu w sprawę.
          Wynajmijcie osobe do opieki,umycie,nakarmienie,posprzatanie,to sa czynności,ktore
          są niezbędne.
          No,a Tobie zyczę,zeby kiedys Twoja synowa nie pisała na forum o Tobie w taki
          sposób.
    • Gość: :( Re: Teściowa ma raka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20 lat temu
      Współczuję. Bardzo. Też mam teściową, złego człowieka, starego, boję się takiej chwili...
      • Gość: kama Re: Teściowa ma raka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20 lat temu
        i ja to znam,nienawiść,złość,bezpodstawne zarzuty,to strasznie boli,zatruwa
        życie,wpędza w depresję,szczerze Ci współczuję.I nie wiem co ja bym zrobiła,na
        szczęście już nie mam takich dylematów.
        • Gość: Murka Re: Teściowa ma raka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20 lat temu
          Moja rada jest prosta, rób tak byś potem mogła z tym żyć.
          Działaj wspólnie z mężem, niech ostatecznie on decyduje, to jego matka.
          Nie pozwól by w mężu narosło przekonanie,że gdy jego matka umierała Ty byłaś jej
          niechętna
          Czy węzły są bardzo powiększone?
          • Gość: Dara Re: Teściowa ma raka IP: *.chello.pl 20 lat temu
            Powiększone. Ma przerzuty.
        • Gość: Murka Re: Teściowa ma raka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20 lat temu
          Jeszcze jedno pytanie, czy onkolodzy jeszcze leczą Twoją teściową?
          Czy naświetlają, a może chemia?
          • Gość: Dara Re: Teściowa ma raka IP: *.chello.pl 20 lat temu
            Czy będzie chemioterapia okaże się w najbliższych dniach.
            • Gość: Murka Re: Teściowa ma raka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20 lat temu
              Staniecie kiedyś przed faktem,tak jak my,że onkolodzy rozłożą ręce i powiedzą
              lub dadzą do zrozumienia,że dalsze leczenie mija się z celem.
              Wiem ,że w rodzinie są lekarze, ale ja radzę rozejrzeć się za hospicjum domowym.
              W odróżnieniu od hospicjum takiego normalnego, pacjent zostaje w domu, a lekarze
              i pielęgniarki przychodzą do domu. Wierz mi, znają się na tym dużo lepiej od
              lekarzy rodzinnych. Gdy raz w nocy musieliśmy wezwać pogotowie, znajdujący się
              tam lekarz nie wiedział za bardzo co robić. Lekarz z hospicjum jest obeznany z
              takimi sytuacjami.
              Jak rozmawiałam z lekarzem hospicjum, powiedział mi ,że ich celem jest by
              pacjent odszedł w sposób godny i nie wyjąc z bólu.
              Przez ostatni tydzień teść dostawał morfinę
              Pozdrawiam
              • Gość: Dara Re: Teściowa ma raka IP: *.chello.pl 20 lat temu
                Dzięki.
    • Gość: Melka Re: Teściowa ma raka IP: *.slowianin.pl 20 lat temu
      Mnie tylko ciekawi,jak Ciebie postrzegają inni?
      Od Ciebie kobieto zieje nienawiść,nie chciałabym też pomocy od takiej osoby.
      Moze w Tobie jest coś nie tak?
      • Gość: amelka Re: do Melki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20 lat temu
        Nie wymądrzaj się tak. Nie wiesz, co wycierpiała od teściowej. A można wycierpieć wiele. Moja teściowa, między innymi, powiedziała naszemu dziecku, że jest z sierocińca. Powiedziała dziecku jeszcze, że jak będzie nieładne, to znów oddamy go do domu dziecka...Syn był w szoku, zaczął się moczyć, chodziliśmy do psychologa. Psycholog poradził ZERO kontaktów. Lepiej, żeby dziecko miało babcię z daleka niż wroga, który celowo chce je zniszczyć. A chciała, wierzcie mi. Była przeciwna naszemu małżeństwu, to i wnukowi też. Zresztą, miała 5 - ciu synów i wszytskie ich małżeństwa były niszczone. Jedna z synowych przeżyła to tak bardzo, że targnęła się na swoje życie - teściowa doniosła synowi o rzekomym romansie, a ten dureń zaczął mieć wątpliwości kto mówi prawdę, żona, czy matka...Wyprowadził się do mamusi przemyśleć i dziewczyna nie wytrzymała...

        Nie mów o nienawiści, dziewczyno, kiedy nie znasz sytuacji. MOŻNA znienawidzieć. jak ktoś cię tresuje latami w tym kierunku, nienawidzi ze wszystkich sił, okazuje ci to, mówi o tobie wyłącznie źle, to trudno jest nie odczuwać takiej emocji.

        Moja teściowa myślała, że będzie żyć wiecznie i trząść całą rodziną. Pomyliła się. Była sama - wnuki się jej bały, młodsze się trzęsły jak miały do niej wejść, bo potrafiła być dla nich okrutna niewiarygodnie. Synowe nie miały wstępu, bo tak zdecydowała, synowie mieli dość, trzech wyniosło się jak najdalej od matki, dwóch odwiedzało matkę, zawsze razem, bo się wzajemnie wspierali i jeden bronił drugiego. Koszmar.
        • Gość: Murka Re: do Melki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20 lat temu
          Zgadza się! Nie oceniaj Melka jak nie wiesz!
          • Gość: Dara Re: do Melki IP: *.chello.pl 20 lat temu
            Dziękuję Murko. Przeczytaj co napisalam Melce.
        • Gość: Wanda Re: do Melki IP: *.slowianin.pl 20 lat temu
          Wydaje mnie sie,ze to jest poradnik domowy?
          Ten post i ta wasza nienawiśc jest tu nie na miejscu.
          Chyba,że chcesz porady jakie warunki powinien miec chory na raka.
          Reszte dyskusji jest nie na miejscu.
          Wypominki ,wspominki,a gdzie miłość do najbliższej Osoby,mojego męża,
          ty jako żona ,jesteś dzisiaj,a jutro bedzie nią inna.
          Jesteś tzw.elementem wymiennym,niestety,a Matka ,bedzie zawsze Matką.
          • Gość: Dara Re: do Melki IP: *.chello.pl 20 lat temu
            Być może masz rację.
        • Gość: Dara Re: do Melki IP: *.chello.pl 20 lat temu
          Dziękuję Amelko. Przeczytaj moją odpowiedź Melce.
      • ladyjane Re: Teściowa ma raka 20 lat temu
        Ludzie czytajcie ze zrozumieniem!!!

        Nie jestem pewna czy jeśli tobie by ktoś wyrządzał krzywde przez 23lata to
        pomoc takiej osobie nie byłaby dla ciebie problemem.
        Ja się przyznaję, że dla mnie też nie byłoby to łatwa sytuacja.
        • ladyjane Re: to było do Melki oczywiście 20 lat temu

          • Gość: Ann Re: Zachowuj się tak... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20 lat temu
            Zachowuj się tak, aby to teściowa miała wyrzuty sumienia, że była dla ciebie
            przykra...niech to, da jej do myślenia na resztę czasu jej życia.
            A tak na marginesie, każde zło do człowieka wraca...
            • Gość: Dara Re: Zachowuj się tak... IP: *.chello.pl 20 lat temu
              Pewnie msz rację, że wraca. Mój mąż jest bardzo słabym psychicznie człowiekiem.
              żadnej decyzji nie potrafi podjąć samodzielnie. Zawsze musiał być sterowany.
        • Gość: Dara Re: Teściowa ma raka IP: *.chello.pl 20 lat temu
          Dzięki.
      • Gość: Dara Re: Teściowa ma raka IP: *.chello.pl 20 lat temu
        Być może we mnie jest coś "nie tak".
        Oto historia naszych stosunków.
        Mam 18 lat. Jestem w liceum. Mój mąż to mój pierwszy chłopak. Starszy. Studiuje
        prawo. Zachodzę w ciążę. Nie były to czasy, kiedy w liceum można było paradować
        z brzuchem.
        Decydujemy się na rozmowę z rodzicami. Moi przyjmują to w miarę spokojnie.
        Pytają czy chcę urodzić. Wtedy aborcja była legalna. Ja- chcę. Obiecują pomoc.
        Zmieniam renomowane liceum na wieczorową "Sorbonkę".
        Mąż ma gorzej. Teściowa powątpiewa czy oby napewno on jest ojcem. Odradza ślub.
        W chwili, gdy zostajemy same syczy "Ty k..., poleciałas na człowieka na
        stanowisku. Nie ożeni się z tobą. Obyś urodziła jakiegos Downa".
        Jednak bierzemy cichy slub. Mieszkamy w mieszkaniu mojej babci, która
        przeniosła się do rodziców.
        Ja chodzę do Sorbonki, nieudolnie prowadzę dom, mąż studiuje.
        Rodzę zdrowego syna. 10 punktów. Teściowa twierdzi, że to nic nie znaczy, że
        wady mogą wyjść później.
        W dniu powrotu z noworodkiem do domu teściowa dostaje silnych bólów serca. Mąż
        jest rozdarty - nie wie czy jechać z matką do szpitala czy po mnie i swojego
        pierworodnego.
        Matkę masz tylko jedną- szepce teściowa, a żon i dzieci możesz mieć kilka. Mąż
        wybiera matkę. Ja czuję się samotna i opuszczona. Ze szpitala odbierają mnie
        rodzice i brat. Ten ostatni czuje się prawie jak ojciec. Jest zresztą
        chrzestnym naszego syna.
        Maż dzwoni kilkakrotnie ze szpitala. Pyta o mnie, o dziecko. Niestety, u mamusi
        trwają badania. Moja mama - pediatra zostaje ze mną i dzieckiem, ojciec i brat
        jadą do domu, mąż towarzyszy matce w szpitalu.
        Północ. Zgrzyt klucza w drzwiach. Mąż pojawia się w domu jak jeden wielki
        wyrzut sumienia. U teściowej nie stwierdzono najmniejszych odchyleń od normy i
        po badaniach nie przyjeto do szpitala.
        ..................................
        W ciągu 23 lat naszego wspólnego życia: mąż skończył studia i ma dobrą pracę.
        Ja skończyłam studia i mam wolny zawód. Zarabiam nieco więcej niż mąż. Syn
        studiuje, jest bardzo związany z moją rodziną. Gdy syn był dzieckiem teściowa
        ani razu nie odebrała go z przedszkola, ani razu nie była na spacerze,
        zakupach, w teatrze, w wesołym miasteczku, w kinie, w muzeum - nigdzie. Ani
        razu nie kupiła mu bez okazji najmniejszego drobiazgu. Ani razu nie pojechała
        na wakacje. Traktuje go z lodowatą obojętnością.
        Gdy był w szkole, nie bardzo wiedziała w której jest klasie.
        Do mnie miała pretensje o: kosmetyki, zamianę mieszkania na znacznie większe,
        zagraniczne wyjazdy, samochód itd.
        Nie wiem, może istotnie jest coś ze mną nie tak?
    • mamamichasia1 Re: Teściowa ma raka 20 lat temu
      Witam

      Na początek proponuję z mężem odwiedzić lekarza rodzinnego teściowej, by
      uzyskać informacje na temat planu leczenia i stadium choroby /onkolog czy
      leczenie paliatywne lub opieka hospicjum/.

      Trzeba regularnie przychodzić po skierowania, leki lub środki pomocnicze.
      Ważne jest działanie zespołowe, dzielenie się obowiązkami z kilkoma osobami z
      rodziny i wzajemne wspieranie się.

      Opieka nie powinna spoczywać na jednej osobie.
      Dobrym pomysłem jest wynajęcie fachowej pomocy do codziennej pielegnacji chorej.
      Już wcześniej trzeba o to zadbać.

      Pozdrawiam
      • Gość: córka Re: Teściowa ma raka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20 lat temu
        Musisz sama ocenić co czujesz i starać się przewidzieć co możesz kiedys czuć -
        to ostatnie nie jest proste.

        Nikt w życiu tak mnie nie skrzywdził jak mój ojciec - 20 pierwszych lat życia
        to koszmar. Wyprowadziłam się z domu mówiąc, że choćby padał z głodu grama
        chleba mu nie podam. Ułożyłam sobie nieźle życie i czas spowodował, że ojciec
        przestał dla mnie istnieć, nawet nienawiść gdzieś zniknęła.. Czas, nic więcej -
        i tak minęło 20 kolejnych moich lat. Pięć lat temu mama (katowana kiedyś jak i
        ja na tyle, że również od męża uciekła) doniosła, że ojciec umiera na raka i
        prośba: "Odwiedź go - przecież jesteś córką". Nie - ja już nie miałam kogo
        odwiedzać, nie czułam takiej potrzeby. Ten ktoś mnie skrzywdził i winien się
        tylko cieszyć, że umarł bez nienawiści z mojej strony, bo tej rzeczywiście jak
        napisałam już nie czułam od kilku lat. Mama go odwiedzała, pomagała mu nawet,
        bo uważała, że chorym na łożu śmierci należy pomóc - nie protestowałam, skoro
        tak czuła i tego potrzebowała. Ja potrzebowałam czego innego i protestowałam
        przeciwko namawianiu mnie na odwiedziny. Nie odwiedziłam i z tym mi dobrze.
        Obie mamy się dobrze i jesteśmy szczęśliwe choć każda z nas postępowała inaczej
        w stosunku do człowieka, od którego tyle zła i upokorzeń kiedyś
        doświadczyłyśmy.
        Nikt Ci tu nie pomoże - sama musisz wiedzieć czego potrzebujesz. Nie patrz na
        kogokolwiek, nawet na uczucia męża, nic tu nie jest ważne ani istotne poza tym
        co Ty czujesz do tej osoby i do siebie w związku z tym czegoś doświadczyła.
        Podejmij trafną decyzję, bo wiele lat życia przed Tobą i decyzja Twa nie
        powinna skutkować na dalsze Twoje życie.
        Pozdrowienia
        • Gość: Dara Re: Teściowa ma raka IP: *.chello.pl 20 lat temu
          Twój post bardzo mi pomógł. Gorąco pozdrawiam.
      • Gość: Dara Re: Teściowa ma raka IP: *.chello.pl 20 lat temu
        Dzięki. Sytuacja jest taka, że mój mąż potrafi tylko płakać i użalać się nad
        tym, że lada chwila matki już nie będzie. Teść zostawił teściową wiele, wiele
        lat temu. Ma nową rodzinę i dorosłe dzieci.
        Szwagierka nie dopuszcza do siebie diagnozy.
        Opieka lekarska jest zapewniona. Ja mogę zapłacić, ale nie jestem psychicznie
        wstanie opiekować się leżącą teściową ( dziś jest jeszcze jako tako na chodzie).
        Nie czuję się na siłach, aby zmieniać pampersy, poić, karmić.
        Myślałam o hospicjum, ale na to musi się zgodzić sama zainteresowana, z tym, że
        o ile ją znam nie wyrazi na to zgody.
        Mąż już przebąkuje, że może by mamusię tak do naszego domu........
        Dom jest duży, ale czy mam obowiązek zmienić się w opiekunkę???
        Pozdrawiam serdecznie.
    • smolkowicz_a Re: Teściowa ma raka 20 lat temu
      Poczytaj tu :
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=37372&w=48921344
      • Gość: ula Re: Teściowa ma raka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20 lat temu
        Nie chcę niczego radzić, ale dokonanie na sobie takiego gwałtu jak opieka nad człowiekiem, który nas nienawidzi i którego my też nie kochamy, to coś na co trzeba mieć siłę.

        Moja siostra w identycznej sytuacji podjęła się opieki nad teściową. Rodzona córka tej kobiety nie czuła takiej potrzeby i serdecznie taki pomysł mojej siostrze odradzała, proponując dom opieki. Teściowa siostry to potwór. Mówię to JA, osoba zupełnie dla tej kobiety obca, która weszła jej w drogę samym faktem pokrewieństwa ze znienawidzoną synową. Moja siostra doświadczała rzeczy nieprawdopodobnych. Ale zaciskała zęby i opiekowała się matką męża, zwłaszcza, że ten mąż to marynarz i był akurat w morzu...Siostra przypłaciła to zdrowiem. Dużo w sobie tłumiła, nie chciała się odcinać za złe słowa, emocje chowała do środka...Po kilku tygodniach była kłębkiem nerwów, drżały jej ręce, mówiła, że ta niewnawiść ją zabija. Nie miała chwili wytchnienia, bo wzięła tę babę do siebie do domu i nie przespała jednej nocy spokojnie, a budzona była złośliwie. Choroba nie przeszkadzała tej kobiecie wprowadzać swoje rządy na każdym polu.

        We wrześniu siostra dostała wylewu. Szczęście, że już był jej mąż, bo inaczej nikt nie udzieliłby jej pomocy. Teraz jest jeszcze nie do końca sprawna, przechodzi rehabilitację, ale już wiadomo, że do pełnej sprawności nie wróci.

        Matka jej męża przebywa w domu opieki.

        Możecie mówić, że to zmyślona historia...Nie...To prawda. Do momentu kiedy zaczęła się opiekować teściową była zdrowa jak ryba. Uprawiała sport, chodziła po górach. Nie paliła nigdy, nie piła, często robiła badania, bo uważała, że po 40 tce tak trzeba. Powalił ją stres, długotrwały, permanentny stres. Powaliła ją pokora, nie chciała awantur, nie odbijała żadnej piłki, bo miała do czynienia z człowiekiem chorym. Jej mąż, zorientowany w możliwościach matki (jego pierwszą żonę udało się przegonić), od razu wiedział skąd wylew u zdrowej, silnej kobiety, która powaliłaby niejednego mężczyznę...
        Podjął swoją decyzję - odwiedza matkę, owszem jest tam 20 minut, wyładowuje wiktuały, pyta o samopoczucie i wychodzi. Mówi, że nie jest w stanie na nią patrzeć.
        • Gość: ula Re: Teściowa ma raka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20 lat temu
          Jeszcze raz ja.
          Gdyby moja teściowa zachorowała, byłby to problem raczej zawowodowy. Zostawić pracę, dzieki ktorej mogę pomagać i jej i moim rodzicom to zła decyzja.
          Ale wiem, że opiekowałabym się nią chętnie. To najlepszy człowiek jakiego znam. Przyjaźnie się z nią od lat. Właściwie to wyszłam za syna kobiety, z która się zaprzyjażniłam mimo różnicy wieku. Bo jego poznałam później :)
          Kocham ją jak matkę. Ale wiem, że to wielki dar od losu i że takie szczęście zdarza się rzadko.
        • Gość: Dara Re: Teściowa ma raka IP: *.chello.pl 20 lat temu
          Ulu, dziękuję Ci za post. Te słowa są dla mnie bardzo ważne. Kłaniam się
          pięknie.
      • Gość: Dara Re: Teściowa ma raka IP: *.chello.pl 20 lat temu
        Prawie jak bym czytala o sobie. Dzięki.
    • gdsta Re: Teściowa ma raka 20 lat temu
      nie narzucaj się z pomocą, daj teściowej szansę o poproszenie o pomoc i
      ustalenie czego oczekuje.
      To, że sie martwisz jest normalne i jesteś gotowa pomóc to wystarczy.
      Mąż powinien starać się ustalić jak można pomóc i czego mama oczekuje od niego i
      od Ciebie.
      Uważam, ze racjonalne postępowanie jest tu ze wszech miar wskazane. Jesli
      wyjdziesz przed szereg to mozesz zgotować gehennę całej rodzinie i to nie
      wiadomo na jak długo. Teściowa zamiast zmierzyć sie z chorobą i ułatwić całej
      rodzinie trudną sytuację zacznie angażować syna i walczyć z Tobą. Oby było
      inaczej i Wasze stosunki ułożyły się wspaniale a dawne spory zniknęły. Tak się
      zdarza ale rzadko i wydaje mi się, ze na taki cud jesteś przygotowana i wtedy
      Twój problem zniknie.
      Natomiast zastanawiasz się co zrobić jeśli bedzie tak jak jest do tej pory. Moja
      teściowa uważała, ze ma prawo mówic i robić co chce i tak postępowała. Po wielu
      latach skomentowała to beztrosko: trzebabyło mnie nie słuchać. I robiła dalej to
      samo tyle, ze mieszkaliśmy daleko więc pozornie nie szkodziła. Ale to tylko
      pozornie. Po prawie 20 latach kiedy syn nagle zakochał się szaleńczo, miała do
      mnie pretensje jak mogę go tak zostawić !!! i pozwolic odejść, przecież ta
      druga- nowa moze być niedobra i co z nim bedzie. Zapewniłam, ze do gorszej by
      nie odchodził, ze poznałam ją jest porządna nic mu nie grozi. Teściowa trochę
      się uspokoiła a ja po tej rozmowie dostałam ponad 40 st gorączki i niemal
      zawału. Powiem Ci, ze nigdy więcej nie odezwała się ani do mnie ani do wnuków,
      nie wiem czy ze wstydu czy ta nowa synowa wystarczyła za nas wszystkich. Nawet
      nie pamietam czy dzieci kiedys do niej jeździły z ojcem. Była dla mnie pępkiem
      świata, którego nie powinno sie urazić, ja dla niej byłam ... Moze gdybym
      tupnęła nogą wcześniej i nie zważałą na fochy i dąsy byłoby chociaż mnie lżej.
      Teściowa zmarła na raka i w ostatnim stadium była u syna i nowej synowej. Nie
      wiem jak traktowała nową synową ale mnie kamień z serca spadł, ze nie miałam
      tego obowiązku. Ze strachu przed jej nieakceptowaniem nie raz umierałam. Cała
      rodzina z jej strony mówiła nie przejmuj się, składali to na karb jej wieku (
      urodziła po 40) i dziwactw. Ale dla mnie nie była dziwakiem tylko teściową i
      starałm się nawet mimo woli i rozsądkowi. Martwiłam się tak jak Ty teraz a ona
      miała swoje wizje. Zniszczyła wiele w moim zyciu, a do powiedzenia miała tylko :
      to trzeba było mnie nie słuchać - bo po latach widziała, ze nie miała racji w
      swoich szaleńczych pomysłach.
      Poprosi to doceni, a Ty zrobisz co bedziesz mogła i jak najlepiej będziesz
      mogła. Nie niszcząc swojego zycia dla jej fochów.
      • Gość: Dara Re: Teściowa ma raka IP: *.chello.pl 20 lat temu
        Dziękuję Ci bardzo. Póki co specjalnie się nie angażuję na zewnątrz , co nie
        oznacza, że nie poczynię kroków, aby mieć wariant awaryjny. Załatwienie
        hospicjum, rozmowy z lekarzami będą i tak na mojej głowie. Mąż po prostu tego
        nie zrobi.
        Postanowiłam zapomnieć o rzeczach złych, chociaż, mimo upływu lat, stale mam w
        uszach okrutne słowa teściowej.
        • rapunzel1 Re: Teściowa ma raka 20 lat temu
          Przechodziłam jakiś czas temu podobną historię, tyle że przy dobrych stosunkach
          z teściami. Mimo to atmosfera była bardzo napięta, bo złość na raka odreagowuje
          się na otoczeniu. Jeśli twoja teściowa cię nienawidzi, to absolutnie nie gódź
          się by zamieszkała u was.

          Namiary na hospicjum w swojej okolicy i sporo artykułów o chorobie i reakcjach
          na nią:
          www.hospicja.pl
          W niektórych regionach caritas ma dobrą sieć stacji opieki nad chorym w domu,
          pożycza też sprzęt dla chorych:
          www.caritas.pl -> caritas diecezjalne

          Poza tym szukaj i pytaj wszędzie, bo rozwiązania są zaskakujące:
          Nam w znalezieniu dobrej pielęgniarki(fachowa, z poczuciem humoru i odporna na
          fochy) pomógł lekarz ogólny teściów - sprawa załatwiona całkowicie przez telefon.
          A teściowa "żadnej pomocy nie potrzebuję" sama! załatwiła sobie za drobną opłatą
          pomoc sąsiadki przy zakupach i praniu.
          • Gość: Dara Re: Teściowa ma raka IP: *.chello.pl 20 lat temu
            Dzięki. Sprawa się o tyle komplikuje, że teściowa na KAŻDĄ PROPOZYCJĘ
            odpowiada N I E !!!!!!!
            W tej chwili jest w nie najgorszym stanie, a co będzie później - trudno
            przewidzieć.
            Jestem na etapie szukania pielęgniarki, chociaż jest to niełatwe, bo teściowa
            oświadczyła, że - cytuję - każda ją okradnie.
            Zobaczymy. Może życie przyniesie jakieś rozwiązanie.
    • Gość: kk Re: Teściowa ma raka IP: 198.36.95.* 20 lat temu
      trudno 'od serca' pomagac osobie ktora nas nie lubi i ktora nas skrzywdzila,
      nie wymagaj tego od siebie. zreszta tesciowej tez pewnie byloby niezrecznie.

      na tyle na ile mozesz wspieraj meza, wtedy On bedzie mial wiecej sily by pomoc
      Jej.
      • Gość: iji Re: Teściowa ma raka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20 lat temu
        Kurczę, coś w tym jest, w tym wpędzaniu synowych w stan choroby. Ja tez kiedyś po awanturze, którą urządziła teściowa mało nie zeszłam z tego świata. To było u niej w domu. Kazała mi pokroić warzywa na sałatkę. Nie: prosiła, tylko właśnie kazała. A ja miałam kciuk prawej ręki w gipsie...To był ten lekki, palstikowy gips, więc zdaniem teściowej wcale nie gips i mogłam kroić w równą kosteczkę. Trochę się zdenerwowałam i śmiałam powiedzieć, że nie umieć trzymać noża nie używając kciuka, mama też by nie umiała...I to był błąd. ONA umie wszystko. Bo jest kimś. Ja nikim. Ona jest matką. Ja nie. Itd, itp, dużo słów, złych...
        Zasłabłam zaraz po wyjściu, niestety na schodach...Poleciałam w dół i uszkodziłam poważnie kręgosłup szyjny. Mogłam skręcić sobie kark...
    • olka981 Re: Teściowa ma raka 20 lat temu
      moj tesc ma raka ale jest juz po leczeniu i czuje sie dobrze a moj maz zawsze
      mowil do swojej mamy zadzwon jak cos potrzeba ,daj znac choc on dzwonil co pare
      dni a tesciowa teraz gada nikt mi nie pomogl albo zadzwonila ze szpitala i
      mowi dzwonie bo bys nawet nie wiedzial ze ojciec w szpitalu a maz z nia gadal
      dzien przed ! i jak z tym postepowac ?? uwazamam ze powinna byc z nami w
      kontakcie i nas informowac jesli cos sie nagle dzieje a nie robic wymowki dla
      meza ze on nic nie wie bo dzwonil wczoraj a tesc dzisiaj na badaniach w szpitalu

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka