Dodaj do ulubionych

sasiedzi - uciazliwe halasy

19 lat temu
Witam, poltora roku temu wprowadzilismy sie do nowego mieszkania, zrobilismy
generalny remont i wszystko byloby super gdyby nie uciazliwi sasiedzi a
wlasciwie syn sasiadow. Otoz jest to nastoletni chlopak, ktory czesto w ciagu
dnia slucha muzyki techno i w naszym mieszkaniu rozchodza sie te niskie tony,
takie bum bum bum. Przyznam, ze nie jest to glosne ale odczuwalne i dosyc
wkurzajace. Roznosi sie to wszystkich pokojach. Czy ktos moze mial podobny
problem i zna sposob na rozwiazanie problemu? Bylismy u sasiadow osobiscie
juz kilka razy odkad tam mieszkamy ale niestety na nasze prosby i skargi
zareagowali bardzo negatywnie (na zasadzie wolnosc Tomku w swoim domku). Nie
dzieje sie tak codziennie (na razie w ciagu dnia jestem w pracy) ale i tak
wyprowadza mnie to z rownowagi. Myslalam nawet o wyciszeniu mieszkania ale
slyszalam, ze to wcale nie jest takie skuteczne. Bede wdzieczna za wszelkie
konstruktywne rady. Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • Gość: ewe Re: sasiedzi - uciazliwe halasy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19 lat temu
      miestety to są sąsiedzi. Masz dzieci?
      My podchodzimy do tego w ten sposób, ze teraz nam przeszkadza ,,to,, a ciekawe
      czym nasze dzieci będą przeszkadzać komuś???
      Ja bym to zostawiła, wyrośnie, może się wyprowadzi, akademik???
      i będziecie mieli święty....
      • pani.ewa Re: sasiedzi - uciazliwe halasy 19 lat temu
        Podokuczajcie im też :)
        Jak wiecie, że są w domu to też im trochę dajcie popalić.
        Możecie tłuc po kaloryferach. Prędzej czy później szlak ich trafi.
        Może wtedy zrozumieją jak to jest !! :)
        • jadwiga_r Re: sasiedzi - uciazliwe halasy 19 lat temu
          Po kaloryferach nie radzę pukać, bo słychać w całym pionie i lokatorzy pójdą na
          skargę do administratora budynku.
          MOże w tym czasie, kiedy młodzieniec długo śpi np. wolna sobota, czy niedziela,
          to głośnik przystaw do sufitu i włącz na cały regulator muzykę.
          Jak przyjdą na skargę, to możesz odpowiedzieć, tak jak oni Ci mówią.
          To co napisałam powyżej, to ostateczność.
          Postaraj się problem zgłosić na pismie u administratora budynku.
    • zuzia381 Re: sasiedzi - uciazliwe halasy 19 lat temu
      Masz prawo do swojego spokoju.
      Jezeli rozmowa nie pomogla,wzywaj policje.
      A moze poskutkuje?
      • adita7 Re: sasiedzi - uciazliwe halasy 19 lat temu
        Witam i bardzo dziekuje za Wasze rady :-) Pomysl z administratorem moze warty
        sprawdzenia - tego jeszcze nie probowalam. Wolalabym uniknac otwartej wojny ale
        tak jak ktos napisal, mam prawo do spokoju. Co do dzieci - tak mam jedno i to w
        wieku niemowlecym :-) Tez sobie zdaje sprawe, ze komus moze przeszkadzac, ze
        np, placze itp. (chociaz mam spokojne dziecko) ale ja osobiscie staram sie
        uniknac powodowania halasu w sposob swiadomy (np. rzucania przedmiotow o
        podloge itp.), zreszta nikt z sasiadow sie nie skarzyl. Chodzi mi o to, ze
        pewnych rzeczy nie da sie uniknac (slysze np. kiedy sasiedzi sa w domu) ale
        innych z kolei tak - jak np. glosne sluchanie muzyki. Tez moge przystawic
        glosnik do sciany sasiadujacej z nimi i zobaczyc czy im tez to bedzie
        przeszkadzac ;-) Jak juz mowilam, nie jest to z ich strony wielkie
        imprezowanie, tylko takie ciche ale wkurzajace bum bum bum ... Nie chce walczyc
        ale z drugiej strony trudno mi tez czasami (ostatnio to bylo w niedziel po
        poludniu) przejsc nad tym do porzadku dziennego. Pozdrawiam
        • Gość: hanka Re: sasiedzi - uciazliwe halasy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19 lat temu
          Ja mam podobny problem, a mianowicie za ścianą mam rodzinę muzyków. Pianistę,
          który ćwiczy 5 godzin dziennie, jego brat śpiewak operowy i jeszcze ktoś ze
          skrzypcami. Prosiłam ładnie, żeby sobie tę salę ćwiczeń za moją ścianą
          wyciszyli i nic. Także wspólczuję ci bo wiem co to znaczy. Mnie mdli teraz na
          dźwięk fortepianu momentalnie. Straż miejska nie chce interweniować bo to nie
          jest w godzinach ciszy nocnej. Czasem jak nie mogę już znieść wprawek na
          pianinie to puszczam sobie muzykę żeby tego nie słyszeć, ale ja wogle jestem
          wielbicielką ciszy. Podobno jedyna możliwość to pozwać do sądu a i tak nie ma
          pewności wygranej.
    • neptunka Re: sasiedzi - uciazliwe halasy 19 lat temu
      moi sąsziedzi z góry zrobili remont łazienki i m.in. wymienili tam rury i
      baterie

      teraz codziennie o 5.30 budzi nas obrzydliwy, ogłoszujacy, głosny szum tych
      cholernych rur, dosłownie - jest to hałas, przez który wstajemy na równe nogi

      sąsiedzi to buraki, nie ma z czym do nich startować

      pamiętam pokazywaną w tv historię, jak komuś mieszkającemu na I piętrze na dole
      zrobili sklep - w mieszkaniu wciąż słychać było pracę lodówek, chłodziarek,
      klimatyzacji itp. sprzętów. Sprawa była zgłaszana i administracja
      przeprowadziła pomiary hałasu w tym mieskzaniu - mieściły się w normie. Gość
      nie wytrzymał i się powiesił.
      Taki "niby hałas" potrafi skutecznie dobić. Sąsiad za ścianą słucha dość głośno
      tv, ale nie na tyle, że go zabić, natomiast ten właśnie pogłos doprowadza mnie
      do szewskiej pasji!
      • jadwiga_r Re: sasiedzi - uciazliwe halasy 19 lat temu
        Wymieniłam stary sedes z lat 70,który miał, chyba żeliwną rurę odpływowa.
        Nowa rura odpływowa jest z plastiku.
        Okrpnie słychać u sąsiadów jak ta woda spływa.
        Sąsiedzi, ktorzy mieszkaja piętro wyżej, też wymienili na rurę plastikową i u
        mnie słychać ten okropny hałas, tak jakby toczyły się kamienie.
    • Gość: tlok Re: sasiedzi - uciazliwe halasy IP: 80.50.49.* 19 lat temu
      Adita 7 , jesteś bardzo dziwną osobą i trzeba mieć dużo tupetu aby pisać o tym
      na forum. Mieszkam w bloku i wiem jakie są tego uroki. Uważam, ze nie tylko ty
      masz prawo do spokoju w swoim domu, maja to prawo i inni lokatorzy a ty masz
      małe dziecko. To dziecko płacze nie tylko w dzień ale i w nocy. Czy Ty kiedyś
      byłaś budzona w środku dnia przez płacz dziecka nie swojego. Wszyscy powinniśmy
      jednak pamiętać ze mieszkamy w bloku i pewnych rzeczy nie da się uniknąć. Ten
      młody człowiek musi słuchać głośno muzyki bo tak się jej przeważnie słucha.
      Twoje dziecko też będzie tak słuchać a i Ty na pewno tak słuchałaś tylko teraz
      nie pamiętasz o tym i to Ci przeszkadza. Mam problemy ze swoimi sąsiadami to
      wiem o czym piszę. Im tak jak i Tobie przeszkadza wszystko, że dziecko biega po
      mieszkaniu, ze przychodzą do niego koledzy, ze my nie wiążemy go w czasie gdy
      sąsiadki mama (w godzinach południowych) ma ochotę na drzemkę, ze tak naprawdę
      mieszkamy nad nią. Nasi poprzednicy zmuszeni byli do zamiany tego mieszkania bo
      już dłużej nie mogli tego znieść a było to starsze spokojne małżeństwo do
      którego od czasu do czasu przychodziły wnuczęta (według słów naszej sąsiadki -
      jakim prawem, oni nie mogą tak sobie przychodzić i hałasować). ale to już
      zupełnie inna historia. Kobieto trzeba się opamiętać i pewne rzeczy zrozumieć bo
      być może będziesz też taką Panią sąsiadką, wszystkie symptomy na to wskazują.
      Blok to nie własny dom. Tu trzeba myśleć nie tylko o sobie i swoich potrzebach.
      życzę Ci byś nigdy dla nikogo nie była taka Naszą Sąsiadka. My (i ona chyba też)
      jest już u kresu wytrzymałości ale nic jej nie można pomóc bo to taki człowiek.
      Słyszy wszystko co robia inni a nie słyszy i nie rozumie co robi sama. Ale się
      napisałam.
    • Gość: sasiad Re: sasiedzi - uciazliwe halasy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19 lat temu
      Niestety doskonale rozumiem co czuje autorka tematu. Sytuacja u mnie wyglada w
      ten sposob, ze sasiedzi pietro wyzej maja trojke dzieci w wieku 1-3 lat.
      Polaszczyli sie na "becikowe". Sa malzenstwem od roku,
      a dzieci rodzily sie na okraglo kazdego roku, jak to mowia,
      co rok, prorok. A teraz, kiedy juz "becikowe" wlasciwie anulowano, matka usilnie
      doprowadzila do poronienia czwartego nienarodzonego dziecka, przez gwaltowne
      skoki). Ojciec ma 51 lat, pracuje za grosze wszedzie gdzie go wolaja,
      prawdopodobnie jest traktowany jak parobek u szefa. Utrzymuje ich Miejski
      Osrodek Pomocy Spolecznej. A otrzymane pieniadze, zamiast przeznaczyc na
      jedzenie, czy dobra dla dzieci, przepijaja zwykle w jeden dzien, a pozniej sa
      nieustanne klotnie i wyzwiska, bo nie maja juz za co pic. Nie interesowaloby
      mnie to jak to z nimi jest, gdyby nie fakt, ze cala trojka dzieci jest
      persfadowana, by na okraglo (jak tylko sie obudza, czesto od 6 rano do 22
      wieczorem) uprzykrzac nam zycie galopujac boso po calym mieszkaniu, skaczac na
      podloge, rzucajac zabawkami i krzeslami, i toczac jakies metalowe kulki czy tez
      przewracajac metalowe tace.

      W naszym mieszkaniu doslownie trzesie sie zyrandol, a szyby w szafie drza. Pol
      roku po naszym wprowadzeniu sie urzadzali libacje. Teraz juz sie boja.
      Sciagaja dzieci znajomych do mieszkania (40m2), by te takze utrudnialy nam zycie
      w ciagu dnia. Czesto slychac, jak ojciec uzywa inwektyw w kierunku tych dzieci i
      matki. Wiele razy slyszalem tez, jak to najstarsze (3 latka), samo klnelo.
      Nie wychodza z tymi dziecmi na spacery, a przeciez to moglby byc jeden ze
      sposobow by spozytkowaly energie. Non-stop przesiaduja w mieszkaniu,
      nawet w piekny, sloneczny dzien. A to najstarsze dziecko jest tak zaciekawione
      swiata, ze gdy uslyszy nadjezdzajacy samochod szybko podbiega do okna.

      To jest przeciez karygodne, to jest wiek, w ktorym zalezy od tego rozwoj dziecka.

      Czesto interweniuje u nich policja, wzywamy, dopiero gdy juz wytrzymac sie nie
      da. Ale to dopiero poczatek historii. Otrzymali juz oni nakaz eksmisji 5
      miesiecy temu od burmistrza. Lecz miejscowe Towarzystwo Budownictwa Spolecznego
      tlumaczy, ze nie ma dla nich zastepczego lokalu. I takim oto sposobem, ciagle tu
      jeszcze sa i zatruwaja nam zycie. To dopiero pierwsza strona medalu. Nasz
      dzielnicowy jest nieudolny. Juz dawno temu z wlasnej stopy powinien wytoczyc im
      proces, ze wzgledu na ilosc interwencji. Nie robi jednak nic, mimo, ze sam
      wielokrotnie byl swiadkiem bardzo uporczywego halasu ze strony sasiadow. A
      pewnego dnia przyjechal do nas po sluzbie i wyludzil poparcie na radnego. Obie
      rodziny nie uiszczaja oplat za czynsz, prad i gaz (druga z tych rodzin juz
      zostala pozbawiona gazomierza), mimo, ze nie jest to lokal socjalny. Mamy to na
      pismie. Nie sa eksmitowani. Robia to w celu uniemozliwienia nam zakupu
      mieszkania w tym bloku, z powodu ich zadluzenia. Malo tego, druga z tych rodzin,
      otrzymala od TBSu lokal dodatkowy za ktory rowniez nie oplacaja czynszu. O maly
      wlos nie doszlo do ich rozwodu - malzonkowie postanowili zamieszkac w separacji.
      MOPS przychylil sie do wniosku, tlumaczac to wola "utrzymania rodziny w
      komplecie bez wzgledu na zaistniale fakty". Nie uiszczaja tez oplat za
      pomieszczenie gospodarcze (chlewik), mimo, ze nie jest on czescia budynku,
      wrecz zarejestrowany jest jako obiekt znajdujacy sie na innej ulicy.

      Oprocz tego, kilka dni temu wykrylismy, ze podciagneli sobie gdzies w mieszkaniu
      "na dziko" przewody z obwodu klatki schodowej i z niego czerpia energie
      elektryczna. Okazalo sie ze czerpali ja od sasiada numer obok, ktory mieszka tu
      dopiero od 6 miesiecy; poprzednio lokal ten zajmowal nieszkodliwy "pijaczek",
      takze za nic nie placil. Los chcial, ze pewnego pieknego dnia sie powiesil z
      powodu choroby nowotworowej. A wracajac do sasiadow nad nami...

      Sami graja role aniolkow i swietoszkow, a skladaja donosy gdzie jest to tylko
      mozliwe, gdy zobacza u nas jakies, nawet najmniejsze uchybienie. Handluja
      papierosami i czesto jest tak, ze niedoinformowani "klienci" pukaja do naszych
      drzwi o poznych godzinach nocnych by spytac gdzie mieszkaja. Posiadaja tez
      nieszczepiona, duza i agresywna suke. Ta potrafi wyc glosno nawet o 3 w nocy...
      Ale mniejsza z tym. Oczywiscie nie placa za tego psa podatku,
      przez co lamia regulamin tutejszego TBSu. Matka drugiej rodziny (ktora to
      rodzina, wspolnie z sasiadami bezposrednio nad nami, nam dokucza i kooperuje)
      byla juz pod nadzorem kuratora przez 2 lata. Najstarsze z trojki dzieci
      pierwszych sasiadow bodaj poltora roku temu spadlo ze schodow na sam dol, bo
      wybieglo samo na korytarz. 3 dni lezalo w lozeczku i przyjezdzal ambulans,
      ale na szczescie nic powaznego sie nie stalo. Informowalismy Centrum Pomocy
      Rodzinie o zaistnialej sytuacji. Byla komisja, ale, albo maja u nas podsluch,
      albo swietna intuicje. Gdy przyszli z komisji, ponownie grali idealna i
      troskliwa rodzine, a dzieci slodko spaly. Mamy jednego swiadka, bylo ich trzech
      (jeden z nich to wlasciciel hotelu). Drugi z nich to samotna byla nauczycielka
      po 2 wylewach ze sparalizowana prawa reka. Strasznie sie obawia, ze bedzie miala
      z tego powodu przykrosci, gdy zezna. Dzielnicowemu odwazyla sie
      opowiedziec o sytuacji. Ten dalej nie reagowal. Jako, ze mieszkamy na parterze,
      2 razy wybito nam szyby, 2 lata temu. Niestety nie mamy dowodow,
      ze to oni. Pierwszy raz ktos wybil szybe butelka po winie, a drugi raz ciezka
      plyta kraweznika. Nie mamy w miescie wrogow poza tymi dwiema rodzinami. A
      najbardziej interesujace jest to, ze do wybicia szyb dochodzilo po interwencjach
      policji. Dzielnicowy zastrzegl, ze jezeli dostarczymy choc
      najmniejszy dowod kolejnej libacji, beda eksmitowani w trybie natychmiastowym.
      Ale w chwili obecnej jest to praktycznie niewykonalne, gdyz obecnie nie
      spozywaja alkoholu. Miesiac temu zalali nam mieszkanie popluczynami z prania.
      Lecialy mi prosto na twarz kiedy spalem po pracy. To nie jest cala historia.
      Sprawa trafila do sadu grodzkiego z art. 107 kw. W tej chwili czekamy na kolejna
      (trzecia) rozprawe. Drugi swiadek (wl. hotelu) wycofal sie w ostatnim momencie z
      zeznan, gdyz oswiadczyl nam, ze otrzymywal telefony z pogrozkami. Sprawe
      zamierzam opisac w calosci i poinformowac Interwencje lub program Uwaga. Jestem
      niepelnosprawnym, wiec nie mam mozliwosci czesto przebywac poza domem.

      Co Panstwo o tym sadza?
      • Gość: Melka Re: sasiedzi - uciazliwe halasy IP: *.slowianin.pl 19 lat temu
        Doskonale Pana rozumiem i to właśnie jest panstwo prawa.
        Menele robia co chcą,a policja woli w te sprawy sie nie mieszać.
        Mam nad sobą patologiczną rodzinę,mamuska,dwóch synków okolice wieku30 lat.
        Synek starszy ma dziecko,które go czsami odwiedza i tu się zaczyna horror.
        Moje interwencje odniosły odwrotny skutek,bo teraz to trzeba dokopac tym z dołu,
        czyli nam.Czasami pomieszkuje nowa narzeczona synka z dzieckiem i to wszystko
        w kawalerce 30 m2.
        Rzucaja czymś o podlogę,skaczą itp.atrakcje.W tej chwili rozgladam się za
        zamianą mieszkanie,niestety,na dzielnicowej/jak mi powiedziała/zrobili dobre
        wrażenie.
        Założycielce wątku radzę,nie rozpoczynać walki,bo skończy się tak jak u
        mnie,albo,u mojego przedmówcy.Niestety w te sprawy policja woli nie ingerować.
        Pozdrawiam.
        • hanunia2 Re: sasiedzi - uciazliwe halasy 19 lat temu
          Witajcie ja mieszkam w domu jednorodzinnym.Mieszkam w pięknej okolicy i
          wszystko by było pieknie z wyjątkiem... Koło nas mieszkają cyganie jest to
          narod bardzo gościnny i hałaśliwy.Organizują spotkania towarzyskie na wolnym
          powietrzu strasznie głośno dyskutują wrzeszczą i nie patrzą że jest póżna
          godzina.Autami podjeżdżają pod swoje domy i trąbią.Może być to środek
          nocy.Dzieci jężdżą na malutkich motorach wzdłuż ulicy tędy i spowrotem.trzeba
          okna zamykać i modlić się kiedy będzie zimno to wtedy pochwają się do domu.
    • Gość: Łodzianka Re: sasiedzi - uciazliwe halasy IP: *.4web.pl 19 lat temu
      adita7 napisała:
      Przyznam, ze nie jest to glosne

      Nie jest głośne, więc o co ci właściwie chodzi? Myślę niestety, że należysz do
      uciążliwych sąsiadek i gdyby chłopak przestał słuchać muzyki, zaczęłoby ci
      przeszkadzać co innego. Wyobraź sobie po prostu, że to twój syn, który lubi
      taką muzykę i wyluzuj się, a najlepiej ty ją też polub :))) Napisałaś w
      dodatku, że nie dzieje się to codziennie, więc już w ogóle nie rozumiem o co ci
      chodzi. Może masz inne problemy, a wściekasz się na niewinnego chłopaka?
      Wolałabyś, żeby sąsiedzi mieli imprezkę z popijawą co noc? Ciesz się, że tylko
      młody słucha muzyki....
    • ochach Re: sasiedzi - uciazliwe halasy 19 lat temu
      hah
      no tak. klasyk.
      mi niewiele przeszkadza, w sumie nic.
      za to wprowadzając się do mieszkania zostałam powitana przes sąsiadkę - nosiłam
      rzeczy, jeszcze nie było mnie tam ani jednego dnia: - no z psem to tu pani NIE
      BĘDZIE MIESZKAĆ!
      fakt jest pies, spory, każdemu życzę takiego psa, sąsiadów z takim i dzieci
      równie ułożonych cichych i posłusznych - nigdzie wcześniej na psa skarg nie
      było... łącznie z wyjazami nad do domków, hoteli itp,
      wracając... poprostu parsknęłam śmiechem na takie dictum. nawet jeszcze nie
      nocowałam ani razu, pies na chwilę w mieszkaniu nie został a tu o.
      ponoć brudzi na klatce (nie siusia nierobi kupy ale...)
      załatwiłam to wychodząc tuż przed ciszą nocną na klatkę z odkurzaczem i
      sprzątając w dobrej przecież wierze po psie - nie widzę brudu ale skoro Pani
      uważa że brudno to ja oczywiście posprzątam... tuż przed 22.
      pomogło na rok. tertaz chyba akcję powtórzę bo coś mruczy - chyba już
      zapomniała...
      • adita7 Re: sasiedzi - uciazliwe halasy 19 lat temu
        Ktos tu powiedzial, ze jestem dziwna osoba, ze poruszylam ten watek. No coz ...
        jak sasiad slucha glosno muzyki w calym mieszkaniu jest to bum bum i nawet jak
        jest wlaczony telewizor czy gra wieza to to bum bum i tak przebija. Czy maja
        walic sie sciany, zebym mogla zareagowac? Slychac tez inne rzeczy ale tylko to
        mi tak naprawde przeszkadza i nie sadze, ze sie czepiam. Chcialam poprosic
        grzecznie sasiadow, zeby sluchali tej muzyki ciszej (wlaczone basy) ale
        zareagowali dosyc agresywnie. Nie oczekuje, zeby przestali sluchac muzyki w
        ogole ale przeciez da sie cos z tym zrobic. Mozna powiedziec, ze kazdy ma prawo
        robic w swoim mieszkaniu co mu sie podoba ale jak sie mieszka w bloku to chyba
        trzeba tez zwracac uwage na innych (takie jest moje zdanie). Jezeli ktos z
        sasiadow przyszedlby do mnie i spokojnie powiedzial, ze moje dziecko np. wali
        czyms w podloge itp. to na pewno staralabym sie cos z tym zrobic. Tak moim
        zdaniem powinno sie starac zyc wspolnie w takim srodowisku jakim jest blok
        mieszkalny. Po co ta agresja? Reasumujac - postaram sie nabrac do tego jednak
        dystansu bo widze, ze po pierwsze niewiele sie da zrobic (a ostatnio odpukac
        jest spokojniej) a po drugie - moze byc niestety, jak niektorzy z Was pisza
        gorzej. Myslalam tez o wyciszeniu scian ale to podobno sie nie sprawdza. W
        poprzednim mieszkaniu (tez bloku) mialam bardzo spokojnych sasiadow i bylo
        super (chyba mialam szczescie bo to sie chyba tak wcale czesto nie zdarza).
        Pozdrawiam i zycze wszystkim jak najwiecej zyczliwych i kulturalnych sasiadow :-
        )
        • Gość: Oja Re: sasiedzi - uciazliwe halasy IP: *.elpos.net 19 lat temu
          Każdy ma prawo robić to co mu się podoba; to znaczy, że Pani ma prawo do
          odpoczynku, i nie tylko w nocy, w dzień też nie można zachowywać się w taki
          sposób, jakby się nie miało sąsiadów. My mieliśmy podobny problem: w ciągu
          pierwszych lat mieszkania facet spraszający koleszków i oglądający filmy na
          cały regulator (pomijam wrzaski, ryki i przekleństwa); teraz para która
          prowadzi bardzo intensywne nocne życie (nie, nie o takie hałasy mi chodzi;))
          np.laska dzwoni gdzieś o 1 w nocy i drze się jakby nie rozmawiała przez
          tel.tylko chciała się "dokrzyczeć" do inego miasta. Dodam że całe życie
          mieszkam w bloku, w wielu miejscach już mieszkałam i wiem jakie są normalne
          odgłosy, takie mi nie przeszkadzają. Nigdy w żadnym innym miejscu tak nie było.
          Z czasem coraz bardziej mi się wszystkiego odechciewało, załamywałam się
          ogólnie.
          Interwencja Policji trochę pomogły (chociaż do tej pory drżę jak słyszę jak
          wracają do domu po północy) i jestem zdania że jednak trzeba interweniować
          (policja, spółdzielnia przede wszystkim). Trzeba jakoś reagować na to chamstwo.
          Jak ktoś nie umie mieszkać w bloku to do ziemianki
          A najbardziej chyba pomaga "po kieszeni":) Jakiś wniosek (Wasz lub Policji) do
          sądu grodzkiego.
          Zyczę powodzenia w walce z małymi człowieczkami - prostaczkami i trzymam kciuki!
          • Gość: Oja Re: sasiedzi - uciazliwe halasy IP: *.elpos.net 19 lat temu
            Zapomniałam napisać - jeszcze pożar nam wywolali:( śpię sobie, przed 3 w nocy
            budzę się, czuję - coś śmierdzi (ale za to jak cicho było - aż się nie chciało
            wstawać:)) no więc czuję dym, wychylam się przez okno, patrze na dół, a tam
            płomienie. Stukam do sąsiada - nic. przystawiam ucho - a on chrapie! Zawołałam
            straż - wyważyli drzwi i wyciągnęli go pijanego i na wpół śpiącego. Czsami
            myśle że jakby to było pode mną a nie nad to niech by się paliło... nie no
            dobra - żarty. Ale następnego dnia schodzę i stoi on. Ani dzień dobry ani
            przepraszam (nie wspominam już o dziękuję) ech rozpisałam się, sory...
    • Gość: Alicja Re: sasiedzi - uciazliwe halasy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19 lat temu
      Doskonale cie rozumiem. Też mam takiego sąsiada. Jest z nim o tyle problem, że
      to nie nastolatek tylko dwudziestoparoletni mężczyzna, ze znaczną nadwagą. Przez
      to nie prowadził wcale życia towarzyskiego. Cały dzień siedzi w domu z matką i
      babką. Życie sobie wypełnial słuchając własnie techno. A to takie miłe łup, łup,
      łup przez kilka godzin. Mało tego zabawial się w dj'a puszczając piosenki i
      krzycząc coś w stylu "bawimy się", "klaszczemy", "suczki ruszają dupciami".
      Zwróciłam kilkukrotnie uwagę jego rodzinie, że nosi się u mnie po całym
      mieszkaniu i jełi ich synuś naprawdę chce słuchać głośno muzyki to niech sobie
      kupi słuchawki.
      Kilka razy ściszyli, by zaraz potem znowu podgłośnić. Miarka się przebrała jak
      puścił kiedyś muzykę gdy moje dziecko było chore z wysoką gorączką, chcialam
      położyć je spać a tutaj aż żyrandol skacze. Poszłam na góre poprosić o
      ściszenie, bo chce dziecko spać położyć. A oni, że ich to nie interesuje bo są w
      swoim domu i jak mi sie nie podoba to mam się wyprowadzić.
      Wkurzona zadzwoniłam na policję. Niestety mogli tylko 'poposić!' o ściszenie, bo
      sąsiad nie zakłócał ciszy nocnej. Spytałam się czy w takim wypadku mogę przez 8
      godzin dziennie szyć na maszynie słuchając heavy metalu. Powiedzieli, że nie.
      Następnego dnia zgłosiłam sprawę najpierw u zarządcy budynku (który stwierdzil
      że przesadzam, zaprosłam go do domu ale odmówił) i poszłam do spółdzielni złożyć
      donos.
      Sąsiedzi się bronili że syn owszem słucha ale czasami i cicho. Od tego momentu
      trochę spuścili z głośników, bo jakims zcasie znowu zaczeli. Ja wiedząc że
      wyczerpałam wszystko co możliwe. Po prostu włączyłam na full muzyke klasyczną i
      wyszłam z domu na 4 godziny. Najpierw uzgodniłam godziny z sąsiadem z dołu, żeby
      ich nie denerwować.
      Następnego dnia byla niedziela a wiedziałam że dzień wcześniej popili, bo do 3
      śpiewali Sokoły, więc wstałam o 7 rano, głośniki podstawiłam pod sufit i wyszłam
      na spacer.
      Za każdym razem jak oni włączyli u siebie, o ja myk do pokoju i jeszcze
      głośniej, a potem na spacer.
      Może to i drastyczne ale w końcu pomogło. Teraz też słuchają muzyki, ale nie już
      tak głośno i nie całymi dniami. Kiedyś zaczynali od około 7:30 do 20:58, bo o 9
      jest u nas w bloku już cisza.
      Życzę powodzenia i wytrwałości z twoimi sąsiadami.
    • eres23 Re: sasiedzi - uciazliwe halasy 19 lat temu
      Adita7! Zajrzyj też do Kodeksu Wykroczeń - art. 51 (najlepiej wpisz do G.).
      Kiedyś wątek hałaśliwych sąsiadów był już poruszany (chociaż nie jestem pewna
      czy akurat na tym forum). Była tam wówczas też informacja, że "hałas - to dzwięk
      nieporzadany lub szkodliwy dla człowieka (szumy, szmery, huki, krzyki, trzaski,
      wrzawa, harmider itp) też nieregularne fale dźwiękowe". Nie wiem skąd ta
      definicja, ale jak ulał pasuje również do technowskiego bum, bum, bum.
      A poza tym wcale nie uważam, byś przesadzała.Ja mam nad sobą studenta, który
      chyba myśli, że jest w akademiku. Nie ma dla niego różnicy czy to jest 9 rano
      czy północ. Ciągle coś upuszcza, przesuwa krzesła i chodzi tak, że dokładnie
      znam jego przemieszczenia po mieszkaniu. Starałam się być wyrozumiała w ciągu
      dnia, bo przecież wiem, że mieszkanie w bloku dostarcza wszystkim efektów
      dźwiękowych - ja również jestem słyszana przez sąsiadów "z dołu". Ale, gdy w
      ciągu nocy - wiadomo, że wówczas każdy odgłos jest spotęgowany - budziło mnie
      kolejny raz "łup" nad moją głową, postanowiłam zwrócić uwagę. I co? Dowiedziałam
      się, że mamy (ja i student) różne pory aktywności życiowej i jeśli mnie nie
      odpowiada to powinnam wyprowadzić sie do domu jednorodzinnego. Zatkało mnie!
      Uważam, że decydując się na mieszkanie w bloku przyjmuję jego regulamin, a więc
      przepis o ciszy nocnej również. I to właśnie ci z nietypowym rytmem aktywności
      winni mieszkać w... ziemiance czy szałasie (że sobie ulżę). Oczywiście marzeniem
      jest, że nasi sąsiedzi to kulturalni ludzie, którzy rozumieją nas i sami
      zachowują się tak jakby chcieli być traktowani przez innych.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka