lughnassadh
15.10.11, 02:55
Witam!
Moja Julka to wcześniak urodzony pod koniec 32 tygodnia ciąży. Pomimo tego, że urodziła się 50 dni przed wyznaczoną datą porodu, rozwija się prawidłowo (odpukać), a przez tutejszych lekarzy i położne (mieszkamy w Islandii), traktowana jest jak dziecko, które przyszło na świat w terminie. 15 października skończy osiem tygodni. Jednak ja czuję się w tej sytuacji zagubiona. Moim głównym problemem jest żywienie córeczki.
Julia od początku czuje wstręt do mojej piersi. Tak to chyba można nazwać. Wielokrotnie próbowałam ją przystawiać, próbowały też położne i lekarz, jednak ona konsekwentnie odmawia ssania. Tuż po urodzeniu jej usta były za małe, żeby objąć brodawkę, mieliśmy więc nadzieję, że kiedy podrośnie to zmieni zdanie, ale tak się nie stało.
Na początku miałam dużo pokarmu i karmiłam ją przy użyciu kapturków. Za każdym razem ssała pewnie, prawidłowo przełykając i oddychając jednocześnie. Po jakimś czasie ilość mleka mocno mi się zmniejszyła, przyszedł kryzys i Julka odreagowała go w ten sposób, że ssała praktycznie bez przerwy, zasypiając w trakcie. Kiedy się budziła – popłakiwała. Sygnalizowała głód. Potwierdzała to waga. Po kilku dniach, kiedy i ja, i ona byłyśmy już wykończone fizycznie i psychicznie, przestawiłam się na butelkę.
W tej chwili sytuacja wygląda tak, że odciągam mleko laktatorem i karmię ją butelką. Pije pewnie, nie za długo, regularnie i prawidłowo przybiera na wadze. Co jakiś czas próbuję przystawić ją do piersi, ale wtedy dosłownie wyje i wykręca się jak może. Z kolei jeśli chodzi o kapturki, ssie kilka minut i zasypia. Po kilku minutach budzi się, ssie i znów zasypia. I tak w kółko. Cóż, przyzwyczaiła się do butelki, dzięki której nie trzeba się mocno napracować. Boję się przestawić tylko na kapturki, bo z pewnością nie będzie zaspakajać głodu. Nie ukrywam też, że karmienie butelką jest dla mnie wygodne. Wprawdzie muszę poświęcić czas na odciągnięcie mleka, ale też mam możliwość kontrolowania wagi córeczki. Poza tym posila się ona szybko i bezproblemowo, co pozwala nam obu wypocząć.
Kiedy czytam wpisy innych mam, doceniam fakt, że w zasadzie nie mam z Julką problemów. Oby tak dalej. Jednak i ja mam mnóstwo pytań i wątpliwości. Z jednej strony Julka jest wcześniakiem (i to dość wczesnym, jak ją żartobliwie określam), więc zdaję sobie sprawę, że muszę postępować z nią w szczególny sposób. Z drugiej rozwija się jak dziecko urodzone w terminie. Tak też traktują ją tutejsi lekarze. Nie chcę, aby to szczególne traktowanie z racji wcześniactwa spowalniało jej rozwój.
W poszukiwaniu odpowiedzi na moje pytania przeczesałam Internet, poradniki, czasopisma, pytałam inne mamy, mojego lekarza i położne, ale ponieważ mój wcześniaczek jest „nietypowy”, nikt nie powiedział mi nic konkretnego, bo dziecko karmi się albo piersią, albo butelką, tyle że mlekiem modyfikowanym. Ja w zasadzie nie kwalifikuję się do żadnej z tych kategorii. I w dodatku jestem mamą wcześniaka. Bardzo, bardzo proszę o pomoc, gdyż wątpliwości jakie mam wpędzają mnie w depresję. Nie potrafię poradzić sobie z wrażeniem, że jestem nieporadną matką. Mam następujące pytania:
- Julka miała kolki może ze cztery razy, ale jednak miała. Czy w razie ich powrotu mogę jej podać jakieś preparaty, np. Plantex? Teoretycznie ma osiem tygodni, jednak według wieku skorygowanego raptem sześć dni… Który preparat jest najlepszy na kolkę? I czy mogę stosować kateter Windi?
- Powyższe pytanie dotyczy też innych preparatów. Jak podchodzić do syropów na gorączkę, lekarstw wszelkiego typu, a nawet kosmetyków? Którym wiekiem się kierować?
- Czy oprócz mojego mleka mogę dawać jej coś innego do picia? Wiem, że kiedy karmi się piersią nie jest to zalecane, jednak wszystkie znajome mi mamy dopajały swoje pociechy. Czasem mam wrażenie, że Julka, choć nie jest głodna, jest spragniona. Nie chce mleka, nie chce smoczka, a jednak „ciamka”, jakby miała potrzebę ssania. Czy mogę jej podać np. herbatkę z kopru włoskiego lub wodę?
- Mam coraz mniej mleka. Staram się jak mogę pobudzić laktację, jednak ona się powoli zmniejsza. Przeciwnie do zapotrzebowania Julki. Od jakiegoś czasu nie marnuję mleka, tj. kiedy zostanie jej kilka, kilkanaście mililitrów, dolewam je do następnego posiłku. Czytałam, że tak nie można, ale nie wiem dlaczego. Moglibyście Państwo mi to wyjaśnić? I co jest lepsze: zbierać niedopite mleko czy też pogodzić się ze zmniejszeniem laktacji i jeden brakujący posiłek uzupełnić mlekiem modyfikowanym? Co jest zdrowsze?
- Jak to jest z godzinami karmienia? Karmię córkę co trzy godziny (w nocy budzi się sama, zazwyczaj co 4-6 godzin). Jak mam odmierzać czas pomiędzy karmieniami? Jeśli np. karmię o 7 rano i Julka je przez pół godziny to następny posiłek powinien wypaść o 10 czy o 10:30?
- Dlaczego nie można podgrzewać mleka w mikrofalówce? Gdziekolwiek o tym nie czytam w polskich mediach, widnieje stanowczy zakaz. Jednak tutaj mleko podgrzewa się właśnie w mikrofalówkach. W szpitalach! Na oddziałach dla wcześniaków także.
- Czy inne pokarmy będę mogła wprowadzać zgodnie z jej wiekiem urodzenia czy skorygowanym? I od kiedy właściwie?
- Julka ma wszystkie objawy świadczące o niedojrzałości układu pokarmowego. Czy to groźne? Czy mogę zrobić coś, żeby przyspieszyć jego rozwój?
I jeszcze pytanie nie dotyczące karmienia. Julka ma cały czas katar. Nie jest przeziębiona, nie ma gorączki, nie kaszle. Mamy kota, podejrzewałam więc alergię, jednak nie kicha i nie ma żadnych wyprysków. Katar nie jest rzadki i nie jest go dużo. Mój mąż twierdzi, że córka ma to po nim, ponieważ on od urodzenia miał katar (ma go do dziś).
Przepraszam za to, że zapytanie jest tak długie. I z góry dziękuję za odpowiedź, jeśli takową uzyskam.