gorol_mietek
14.12.05, 11:16
Jest rok 2020. Od 2 lat Górny Śląsk jest niepodległy. w listopadzie odbywaja sie pierwsze wybory prezydenckie. Do drugiej tury przechodzą Helmut Arnold i Zdzisław Slezan. Obaj wywodza się z zasłuzonego dla walki o niepodległość Śląska RAŚ. Arnold jest narodowym konserwatysta a Slezan liberałem. Arnolda popiera wschód Górnego Śląska a więc Sosnowiec, Dabrowa Górnicza, Częstochowa z kolei Slezana zachód Katowice, Gliwice, Bytom. Kampania jest brutalna. Slezan zarzuca Arnoldowi fatalne zarządzanie Sosnowcem z kolei bulterier Arnolda niejaki Rico zarzuca Slezanowi niejasne konszachty z gorolami, nieśląskie nazwisko i zbytni liberalizm. Na tydzień przed wyborami wybucha bomba, sztab Arnolda ujawnia że dziadek Slezana był w ZHP i TPPR. Sztab Slezana zaprzecza i twierdzi że to prowokacja. Część wyborców opuszcza jednak slezana i głosuje na Arnolda który zostaje prezydentem stosunkiem głosów
53,17% do 46,83%. Arnold najwięcej głosów otrzymuje w powiecie zawierciańskim 76,2%, kłobuckim 71,3% oraz myszkowskim 69,6%. z kolei slezan zdecydowanie wygrywa w powiatach graniczących od zachodu z Polską a więc raciborskim 60,1%, lublinieckim 57,9% i gliwickim 55,4%. Slezana popiera również rodzinne miato Arnolda Sosnowiec, które jest najbardziej liberalnym miastem Górnego Śląska.