privus
21.12.09, 03:08
Czyli to wszystko musi się "wypalić w ogniu sporów" - jak powiedział
dominikanin o. Michał Paluch.
"...– Księża często nie potrafią sobie poradzić, napotkawszy postawy
antyklerykalne – przyznaje psycholog Ewa Kusz, prowadząca terapię
osób konsekrowanych i księży. – A przecież każda krytyka wnosi coś
pozytywnego, niezależnie od tego, czy jest słuszna. Stanowi szansę
na skonfrontowanie się z cudzą opinią, przyjrzenie się, czy coś z
tych zarzutów jest prawdą i co można by ewentualnie zmienić.
Informacja zwrotna zawsze jest cenna, najgorsza jest obojętność."
"Ale także miłujące córki i synowie Kościoła zaczynają mówić o
sobie: „antyklerykał”."
tygodnik.onet.pl/1,28657,druk.html