Dodaj do ulubionych

Spróbujmy pogodzić obrońców alei i drogowców

IP: *.olsztyn.vectranet.pl 19.03.10, 20:07
I znowu o wycince. A ja od dawna piszę tu i gdzie indziej, żeby zająć się
sadzeniem drzew wzdłuż dróg, w sensownej odległości od jezdni, bo te, które są
- padną nawet jak się ich nie wytnie. Drzewa umierają stojąc - czemu nikt
przeciw temu nie protestuje?
Obserwuj wątek
    • Gość: ciemnogrod Spróbujmy pogodzić obrońców alei i drogowców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.10, 23:43
      Protestuj sam! My wolimy bronić alei!
      • Gość: mk Re: Spróbujmy pogodzić obrońców alei i drogowców IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.03.10, 06:28
        A co tu bronić, skoro on same się sypią ze starości. Utrzymanie jeszcze przez
        kilka lat aktualnego stanu pozbawia nas nie tylko tych zabawnych żuczków, ale
        także warunków europejskiego ucywilizowania tej części kraju.

        Wykup sobie ziemię i hoduj sobie najbardziej wymyślne żuczki, ale odpuść sobie
        dywagacje na temat, na który nie masz nawet zielonego pojęcia.
    • Gość: konik na biegunach Spróbujmy pogodzić obrońców alei i drogowców IP: *.olsztyn.vectranet.pl 20.03.10, 08:26
      Panie Profesorze!
      A co z drogami wojewódzkimi , też Pan twierdzi ze powinny zostac alejami a nie drogami łączącymi miasta na prawach powiatu?
      Jakie według pana wycinki są nielegalne prosze o konkrety kto i kiedy złamał przepisy?
      rzucać oszczercze kalumnie kazdy potrafi między innymi Pani Mellin oskarzając w prasie zarzad dróg wojewódzkich ze swiadomie dokonał bezprawnej wycinki wiekowych debów w bartoszycach.Jak w radiu erwewń .okazało sie że ZDW posiada wszystkie niezbędne pozwolenia na wycinke i na robotuy budowlane wraz z decyzją srodowiskowa i raportem przyrodniczym.Nie wycięto ani jednego debu lecz stare lipy graby bez wycinki których po prostu nie wykonano by przebudowy ulic Bochaterów Warszawy i kętrzynskiej w bartoszycach. Niech pan jedzie do bartoszyc i zobaczy jak wygląda w tej chwili ten odcinek drogi wojewódzkiej.
      Pani mellin nie chcemy na stanowisku dyrektora RDOS i mysle zę już niedługo nim pobedzie osoba która swiadomie ,wykorzystując swoje stanowisko toirpeduje konieczne inwestycje drogowe.
      • Gość: mk Re: Spróbujmy pogodzić obrońców alei i drogowców IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.03.10, 01:14
        Przecież to wspaniałe. Bo okazuje się, że w tym wszystkim nasi wrzaskliwi i
        rozrabiający ekolodzy na dodatek jeszcze nie odróżniają lip od dębów :o)

        Pozostaje tylko obrzucać ich ekologicznym psim łajnem, którego w Olsztynie mamy
        wyjątkowo hojny dostatek.
    • Gość: Rybak Spróbujmy pogodzić obrońców alei i drogowców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.10, 09:46
      Szanowny Panie redaktorze
      Dyskusja nad takimi ideami jak Pan pisze jest zbedna bo jest to tak
      oczywiste, ze staje się banalne. Natomiast rzeczywistość przypomina
      węzeł gordyjski, który można rozwiązać tylko metodami radykalnymi.
      Inne to tylko iluzja.
      Przyjmując,że zostawimy stare drogi a wybudujemy nowe oczywiście bez
      żadnych drzew bo i po co to te stare drogi staną się miejscem
      wysypisk dla okolicznych wynedzniałych z biedy lub wypasionych
      przyjezdnych mieszkańców.
      Jest i inny scenariusz - zostaną stare drogi ze wszystkimi obecnymi
      i przyszłymi problemami.
      Reasumując, mądrzejsi nie potrafili znaleźć zlotego środka i my nie
      znajdziemy, no chyba,że za sto lat jak może będą inne środki
      komunikacji, ale czy wtedy to bedą nasze drogi.
      Jedno jest pewne czasu już mamy bardzo niewiele. I dobrze by było
      żeby tym razem nikt obcy nam nie pomagał, zróbmy to sami gorzej czy
      lepiej ale sami i szybko.
    • Gość: kret Spróbujmy pogodzić obrońców alei i drogowców IP: *.olsztyn.vectranet.pl 20.03.10, 10:19
      Drogowcy i ekolodzy"terroryści grają w jednej drużynie,więc godzic
      ich nie trzeba.Drogowcy wybudowaliby nam piękne drogi tylko że
      ekolodzy blokują im każdą inwestycję a ekolodzy bez drogowców
      poprostu by nie istnieli bo oni nic więcej nie robią tylko
      protestują a jak już dostana kasę od drogowców wtedy protesty słabną
      i wreszcie zanikają.Jakby prokurator przyjrzał się
      skąd "ekolodzy"biorą kasę na swoją antyspołeczną działalnośc to
      problemy drzewek krzaczków i robaczków przestałyby przewyższac
      potrzeby człowieka.
      • Gość: Konik polny Re: Spróbujmy pogodzić obrońców alei i drogowców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.10, 12:06
        Cikawy sposób rozumowania. Wydawało mi się, że działanie społeczne
        to coś co robią społecznicy w poczuciu obywatelskiego obowiązku,
        a nie za pieniądze. Za pieniądze to się pracuje, wykonując coś na
        sprzedaż. Myślisz, że ktoś(jakieś państwo,czy władza) płaci ludziom
        za pilnowanie krajobrazu? Bzdura ,jak nie jesteś czuły na piękno to
        tego nie zrozumiesz.
      • Gość: oj,oj bezpiecznik IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.03.10, 15:04
        Krecie zapytaj Hołka i jego fundację "Bezpieczny kierowca" skąd i ile kasy mają
        na realizację programu, ja to nazwę: "wycinki alei"
    • Gość: K. Worobiec Spróbujmy pogodzić obrońców alei i drogowców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.10, 23:41
      Internauta o nick-u „Konik na biegunach” pisze:

      "Jak w radiu erwewń. okazało sie że ZDW posiada wszystkie
      niezbędne pozwolenia na wycinke i na robotuy budowlane wraz z
      decyzją srodowiskowa i raportem przyrodniczym
      ".

      Jak widzę Konik na biegunach ma jakieś powiązanie z drogowcami (albo
      nim jest, bo w publikowanych artykułach nie było mowy o tych
      dokumentach. Ale Konik na biegunach nie wie, że:

      1.
      Uzyskana przez Zarząd Dróg Wojewódzkich w Olsztynie decyzja
      Burmistrza Bartoszyc zezwalającej na usunięcie drzew w Bartoszycach
      nie dała upoważnienia do zniszczenia chronionego siedliska
      przyrodniczego jakim są drzewa zasiedlone przez gatunek chroniony,
      jakim jest pachnica dębowa Osmoderma eremita.

      2.
      Usuwanie drzew zasiedlonych przez gatunek chroniony (pachnica
      dębowa) wymaga uzyskania zezwolenia generalnego lub regionalnego
      dyrektora ochrony środowiska. Zasady udzielania odstępstw od zakazów
      niszczenia siedlisk gatunków chronionych, ich przenoszenia etc.
      określa art. 56 ustawy z dnia 16 kwietnia 2004 roku o ochronie
      przyrody). W przypadku wycinki drzew przydrożnych w Bartoszycach nie
      było zgody na takie odstępstwa - a więc drzewa usunięto bezprawnie,
      czyli złamano prawo nisząc siedliska oraz miejsca rozrodu gatunków
      chronionych. Koniec, kropka.

      • Gość: konik polny Re: Spróbujmy pogodzić obrońców alei i drogowców IP: *.olsztyn.vectranet.pl 21.03.10, 13:47
        Tak mam powiązania z prokuraturą i może Pan wierzyć ze zajmiemy sie ta oszczerczą kampania nienawiści względem inwestorów drogowych która prowadzicie od jakiegos czasu!
        A kiedy podrzuciłes panie Worobiec tę pachnicę bo w raporcie srodowiskowym zdaje sie nie było żadnej pachnicy, więć:
        - albo przyrodnicy dokonujący na zlecenie drogowców fałszują wyniki inwentaryzacji przyrodniczej ukrywając istnienie pachnicy;
        - albo pachnicy nie ma a podrzuca się ją w worku i robi doniesionko do RDOS która juz ma przygotowana decyzje o konieczności wywalenia potęznej kasy na przeniesienie żuczków do beczki z próchnem za 50 000 zł.
        A co z dębami? tez były wycięte czy zaprzyjażniony pismak dodał dla lepszego wrażenia bo gawiedź by nie zareagowała może?
        • Gość: mk Pachnica dębowa - co to w końcu takiego jest? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.03.10, 02:04
          Pachnica dębowa (Osmoderma eremita) - gatunek owadów związany z próchnowiskami w dziuplach drzew. Owady te zamieszkują świetliste lasy liściaste oraz zadrzewienia Europy, od północnej Hiszpanii po środkową część europejskiej Rosji i od Włoch po południową Szwecję. Zasiedlają drzewa z dobrze wykształconymi dziuplami i próchnowiskami, gdzie larwy odżywiają się murszem wypełniającym dziuple. Jest to gatunek próchnojada, zaliczany do reliktów lasów pierwotnych, zanikający na wielu fragmentach swojego obszaru występowania w Europie.

          Samica składa jaja w liczbie ok. 30 a wylęgające się larwy żerują przez 3-4 lata dochodząc do 10 cm długości ciała. Możliwość występowania pachnicy warunkowana jest obecnością starych, osiągających odpowiednie rozmiary drzew, w których powstają dziuple w wyniku rozkładu próchnicowego drewna. Rozległe strefy, w których stare, dziuplaste drzewa są z różnych powodów wycinane (bezpieczeństwo, względy "estetyczne" i "sanitarne"), zaś te obdarzone szacunkiem są przesadnie pielęgnowane (usuwanie konarów, czyszczenie dziupli), stają się dla gatunku o ograniczonej tendencji do migracji barierami nie do pokonania. Lokalne refugium pachnicy powinno stanowić co najmniej 10 drzew z odpowiednimi do zasiedlenia dziuplami w promieniu maximum do kilkuset metrów.

          W miejscach występowania pachnicy należy zwracać uwagę na pozostawianie żywych i martwych drzew z nienaruszonymi dziuplami, zarówno stojących jak i leżących. Tylko czy ta sugestia może dotyczyć szlaków komunikacyjnych, które ostatnio ekolodzy tak sobie wzięli na ząb?

          Tylko tyle i aż tyle, ponieważ to eliminuje całkowicie jeden z podstawowych i fałszywych argumentów ekoterrorystów o wycince zdrowych drzew przydrożnych zasiedlonych przez pachnicę dębową.

          Pachnica dębowa (Osmoderma eremita) ze względu na prowadzoną gospodarkę leśną jest obecnie rzeczywiście gatunkiem narażonym na wyginięcie ze względu na zanik odpowiednich środowisk, tj. ekosystemów w znacznym stopniu nasyconych starymi, dziuplastymi drzewami. Oznacza to mniej więcej tylko tyle, że stare i chore drzewa pozostały już tylko przy drogach. Często w próchnie jednego drzewa żyje kilkadziesiąt larw tego gatunku owada.

          Długość ciała chrząszcza waha się od 22 do 32 mm. Lokalnie występuje licznie w starych parkach, miejskich i przypałacowych, Parkach Narodowych (np. Białowieskim) na pojedynczo rosnących starych drzewach. Cykl rozwojowy trwa od 2 do 4 lat.

          Przykro mi tylko, że prof. Górecki w miejsce udzielenia rzetelnego wyjaśnienia problemu - czego należałoby się spodziewać - wdaje się w bezsensowną bijatykę walki o stare sypiące się drzewa przydrożne. Jeżeli podjęliśmy się chronić te żuczki, to trzeba robić to z sensem przemyślanym z góry a nie podrywać pod lotne hasełka ochrony przyrody ludzi nie zorientowanych w tym zakresie doprowadzając jednocześnie do wielu nieporozumień.

          W miejsce takiego angażowania się prof. Góreckiego bardziej sensownym by było poważne wzięcie udziału w ogłoszonym konkursie na opracowanie koncepcji realizacji usługi badawczej pod nazwą, "Pachnica dębowa Osmoderma eremita w lasach gospodarczych Polski - wymagania środowiskowe oraz możliwości ochrony" z korzyścią dla wszystkich stron biorących udział w tej bezsensownej bijatyce.

          Pozdrawiam i zachęcam do poważnego potraktowania problemu w sposób nie mający nic wspólnego z atmosferą wiejskiej zabawy.
    • Gość: wilku Spróbujmy pogodzić obrońców alei i drogowców IP: *.olsztyn.mm.pl 21.03.10, 06:56
      Jeżeli ta pachnica jest taka rzadka to czemu wszędzie jej pełno -
      praktycznie nie można nic ruszyć bo tam sobie mieszka ?????
      • Gość: Tinky winky Re: Spróbujmy pogodzić obrońców alei i drogowców IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 21.03.10, 16:46
        Pachnicę i w zasadzie większość ewentualnych gatunków chronionych
        można przenosić (o ile jest to technicznie możliwe). Żadne znane mi
        normy krajowe i unijne tego nie zakazują. Prawo nakazuje jedynie
        OCHRONĘ GATUNKÓW, która takze może być realizowana poprzez
        przeniesienie w bezpieczne miejsce.

        O tym jakoś dziwnym trafem tzw. aktywiści nie wspominają.
    • Gość: Tinky Winky Znów wprowadza się ludzi w błąd IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 21.03.10, 16:43
      Znów wprowadza się (albo celowo, albo bezwieddnie) opinię publiczną
      w błąd.

      Wycinki nie są konieczne dlatego, że taka dyspozycja wynika z
      obowiązujących przepisów, ale z tego że W ZWIAZKU Z MODERNIZACJĄ
      KONIECZNE JEST DOSTOSOWANIE PARAMETRÓW DROGI DO OBOWIĄZUJĄCYCH NORM
      TECHNICZNYCH I TYLKO NA TEN CEL MOZNA WYDATKOWAĆ PUBLICZNE
      PIENIADZE. A to zdecydowanie nie to samo, choć na pozór może się tak
      wydawać.

      Gdzie zatem róznice...? Ano różnice wynikają z tego, że w sytuacji,
      gdy drogi nie modernizujemy, ale ją tylko utrzymujemy (np. łatamy na
      bieżaco dziury) drzewa nie muszą być usuwane, gdy nie zagrażają
      bezpieczeństwu w komunikacji. Jeśli jednak na drodze przewiduje się
      prace polegające na jej modernizacji, to musi ona obejmować
      dostosowanie do obowiązujących norm (w tym także szerokości jezdni,
      szerokosci pobocza, odległosci od elementów stałych etc.). Wynika to
      także z faktu, że środki publiczne muszą być wydatkowane w sposób
      celowy, oszczedny i racjonalny na zadania zapewniające maksymalną
      funkcjonalność społeczną inwestycji (m.in. ustawa o finansach
      publicznych). Prowadzenie inwestycji przy udziale publicznych
      srodków bez zachowania norm technicznych jest szkolnym przypadkiem
      naruszenia dyscypliny finansów publicznych i osoba odpowiedzialna za
      wykonanie takiej inwestycji podlega odpowiedzialności karnej.

      Kwestia bezpieczeństwa komunikacyjnego nie ma w tym przypadku
      żadnego znaczenia, bowiem tylko z formalnego punktu widzenia sam
      fakt przeznaczenia pieniędzy publicznych na inwestycję niezgodną z
      normami jest przestepstwem, bez badania kwestii merytorycznych.

      W wielu artuykułach mieszają się zatem te dwie różne i niezalezne od
      siebie sprawy jak bezpieczeństwo w komunikacji oraz kwestie związane
      zprowadzeniem inwestycji celu publicznego przy udziale srodków
      publicznych. Może więc zaistnieć sytuacja, w której z faktycznego
      punktu widzenia drzewo przy drodze nie stwarza zagrozenia, ale musi
      zostać usunięte bowiem formalnie jego pozostawienie uniemożliwia
      prowadzenie inwestycji zgodnie z normami technicznymi, co - jak
      wspomniano wielokrotnie - pociąga za sobą niemożność finansowania
      takiej inwestycji ze środków publicznych bez narażenia się na
      odpowiedzialność m.in. karną.

      Naprawdę w tego typu sprawach winni wypowiadać się bardziej prawnicy.
    • Gość: K. Worobiec Spróbujmy pogodzić obrońców alei i drogowców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.10, 22:20
      Do Tinky Winky, który napisał:

      Pachnicę i w zasadzie większość ewentualnych gatunków
      chronionych
      można przenosić [...] O tym jakoś dziwnym trafem tzw. aktywiści nie
      wspominają
      ".

      Otóż, nic bardziej mylnego! Przenoszenie jest zabronione i to bardzo
      konkretnie!

      1.
      Rozporządzenie ministra środowiska z dnia 28 września 2004 r.
      w sprawie gatunków dziko występujących zwierząt objętych ochroną
      (Dz. U. z dnia 11 października 2004 r.)
      § 6. W stosunku do dziko występujących zwierząt należących do
      gatunków, o których mowa w § 2-4, wprowadza się następujące zakazy:
      1) zabijania, okaleczania, chwytania, transportu, pozyskiwania,
      przetrzymywania, a także posiadania żywych zwierząt;
      4) niszczenia ich siedlisk i ostoi;
      11) umyślnego płoszenia i niepokojenia;
      13) przemieszczania z miejsc regularnego przebywania na inne
      miejsca
      2.
      Dyrektywa Rady 92/43/EWG z dnia 21 maja 1992 roku w sprawie ochrony
      siedlisk naturalnych oraz dzikiej fauny i flory

      Artykuł 12
      1. Państwa Członkowskie podejmą wymagane środki w celu ustanowienia
      systemu ścisłej ochrony gatunków zwierząt wymienionych w załączniku
      IV lit. a) w ich naturalnym zasięgu, zakazujące:
      a) jakichkolwiek form celowego chwytania lub zabijania okazów tych
      gatunków dziko występujących
      b) celowego niepokojenia tych gatunków, w szczególności podczas
      okresu rozrodu, wychowu młodych, snu zimowego i migracji
      c) celowego niszczenia lub wybierania jaj
      d) pogarszania stanu lub niszczenia terenów rozrodu lub odpoczynku.
      [...]
      4. Państwa Członkowskie ustanawiają system monitorowania
      przypadkowego chwytania lub zabijania gatunków zwierząt wymienionych
      w załączniku IV lit. a). W świetle zebranych informacji Państwa
      Członkowskie podejmują dalsze badania lub środki ochronne, wymagane
      w celu zapewnienia, aby przypadkowe chwytanie i zabijanie nie miało
      znacznego negatywnego wpływu na te gatunki.
      Każdego roku raport o wydanych w roku poprzednim

      3.
      uzupełnienie w związku z pkt. 2 oraz moją wcześniejszą uwagą:

      Każdego roku raport o wydanych w roku poprzednim o zezwoleniach
      (odstępstwach od w/w zakazów) wraz z informacją o wykorzystaniu
      zezwoleń oraz wynikach kontroli spełniania warunków określonych w
      tych zezwoleniach regionalny dyrektor ochrony środowiska składa
      Generalnemu Dyrektorowi Ochrony Środowiska. Na tej podstawie GDOŚ
      sporządza raport dla ministra właściwego do spraw środowiska, który
      przygotowuje i przedstawia Komisji Europejskiej raporty dotyczące
      ochrony gatunkowej, których obowiązek sporządzania wynika z
      przepisów prawa Unii Europejskiej.

      Proszę w przyszłości o tego typu konkrety, a nie celowe wprowadzanie
      w błąd czytelników oraz niczym nie uzasadnione aluzje i insynuacje.




      • Gość: Tinky Winky Re: Spróbujmy pogodzić obrońców alei i drogowców IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 23.03.10, 22:03
        Niniejszym pragnę zauważyć, iż cytowany par 6 ust. 13 omawianego
        rozporządzenia dotyczy PRZEMIESZCZANIA ZWIERZĄT (literalne brzmienie
        przepisu). Z tego, co się orientuję pachnąca dębowa nie należy do
        gatunku zwierząt (nie jest zwierzęciem), ale owadem. A to zasadnicza
        róznica. Każdy nawet poczatkujacy ekolog winien rozróżniać zwierze
        od owada. Kwestia przenoszenia pachnicy nie jest zatem wprost
        zakazana i bardzo proszę o to, aby konsultować tego typu wypowiedzi
        z fachowcami, w tym z prawnikami. Sądzę, że w tej sprawie niezbędne
        będą opinie prawne przygotowane przez uprawnione osoby – prosimy o
        ich przedstawienie

        Nie została skomentowana także poruszana przeze mnie kwestia raportu
        NIK i odniesienie jedynie do kwestii bezpieczeństwa. Z tego, co się
        orientuję (chyba, że moje informacje nie są pełne) NIK zajmował się
        wyłącznie sprawą mrągowską wycinkowo, ograniczając się analizy
        uzasadnienia decyzji z punktu widzenia wskazanych w tych decyzjach
        podstaw. Nie oznacza to automatycznie, że drzewa nie mogą być
        wycinane z innych przyczyn niż zachowanie kwestii bezpieczeństwa.
        Taką podstawą może być niewątpliwie konieczność dostosowania drogi
        do obowiązujących norm technicznych i kwestia związana z
        wydatkowaniem środków publicznych bez względu na to, czy wynika to z
        potrzeby poprawy bezpieczeństwa, czy nie.

        Poza tym czekamy na konkrety w sprawie tzw. obwodnicy Mazur
        (przebieg, analizy ekonomiczne, środowiskowe, prawne, ekonomiczne
        etc.). Jest to bardzo interesująca kwestia, która bez wątpienia może
        zrewolucjonizować projekty i plany związane z inwestycjami
        infrastrukturalnymi regionu.
        • Gość: katarek78 Re: Spróbujmy pogodzić obrońców alei i drogowców IP: *.igloonet.pl 16.06.10, 12:05
          Owady należą do królestwa(jednostka systematyczna)zwierząt.
      • Gość: mk Re: Spróbujmy pogodzić obrońców alei i drogowców IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.03.10, 02:37
        Gość portalu: K. Worobiec napisał(a):

        > Artykuł 12
        > 1. Państwa Członkowskie podejmą wymagane środki w celu ustanowienia
        > systemu ścisłej ochrony gatunków zwierząt wymienionych w załączniku
        > IV lit. a)...

        Panie Worobiec.
        Odnoszę wrażenie, że nie wczytał się Pan w intencje ustawodawcy interpretując
        ten przepis w dość swawolny i indywidualny sposób. A wynika to z bardzo
        logicznego zestawienia faktów. Otóż pachnica dębowa żeruje na próchnicy starych
        drzew i w zasadzie rozsypujących się już drzew. Żywot tych drzew jest więc już
        policzony i nikt zdrowy na ciele i umyśle nie będzie z daleka obchodził leżących
        na szlakach komunikacyjnych drzew tylko dla tego, że mogą być one siedliskiem
        pachnicy dębowej. Co będzie z tą pachnicą na drogach po 20 latach, gdy te drzewa
        w sposób naturalny już znikną z dróg nie słusznie zresztą nazywanych alejami?
        Będzie ją Pan hodował w kubku do herbaty? :)

        W moim przekonaniu przytaczany przez Pana przepis ustawy dotyczy generalnie
        intencji tworzenia warunków ostoi dla siedlisk tego owada w celu ochrony
        gatunku, do czego szlaki komunikacyjne najmniej się nadają z wielu względów. W
        Pańskich działaniach trudno jest dostrzec coś więcej poza prostymi - by nie
        powiedzieć prostackimi - metodami bicia piany i wprowadzania ludzi w błąd ćwierć
        informacjami, bo nawet nie półprawdami.

        Byłbym w pełni przekonany o zasadności Pańskiej działalności, gdyby Pan włączył
        się do rozwiązywania tego problemu w ramach istniejącego systemu gospodarki
        leśnej - to po pierwsze.
        Po drugie - warmińsko-mazurskie drogi nie są wcale jedyną ostoją tego owada w
        kraju, o czym Pan raczy chyba celowo zapominać, bo trudno Pana posądzać aż o
        taką naiwną niewiedzę.

        Proszę zatem do rzeczy, bo podtykanie komuś pod nos suchego przepisu niczego nie
        załatwia i niczego nie rozwiązuje. I nie atak jest tu środkiem do osiągania
        celu, ale pozytywistyczna praca u podstaw, której w pańskich postach trudno jest
        się dopatrzeć.
    • privus Jedyny warunek - to prawda 24.03.10, 06:08
      Ekoterroryści - jak to ktoś słusznie powiedział - w swoich akcjach posługują się
      raczej nie obyczajnymi metodami dla uzyskania zwyczajnie doraźnego sukcesu. Nie
      jest to akcja, którą w tej formie i wydaniu można traktować poważnie. Nie chcę
      osądzać, gdzie komu odbija i kto ma w tym interes stawiając sprawę na głowie.
      Jest granica, której nie należy przekraczać. Jeżeli grający w pokera Worobiew
      ich nie zna, sąsiedzi w pewnym momencie każą mu spłacać należne długi. A wiele
      wskazuje na to, że jest jednym z wielu następnych męczenników Jonkowa
      korzystających z reformatołstwa zaserwowanego temu regionowi tylko dla tego, że
      łodzi wzorem praojców musieli wędrować za chlebem. Czy czasem nie jest potrzebny
      jakiś walec dla wyrównania terenu?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka